
Wojna gruzińska
Gorący tematWydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Zrzeczenie się obywatelstwa. Formalność? Nie
Autor: Wojciech-Maltan, czw, 24/04/2008 - 16:48
Na kanwie decyzji Wojciecha Cejrowskiego wypada pochylić się na kwestią utraty obywatelstwa i przedstawić jak rzeczywiście wygląda zrzeczenie się obywatelstwa polskiego. Sama definicja nastręcza kłopotów i na tym tle zarysowały się różnice w ocenie decyzji WC. Podróżnik przytłoczony obowiązkami i ograniczeniami wolności postanawia powiedzieć: dość. Bierze rozwód z państwem, ale nie z krajem. Jest Polakiem, ale nie obywatelem. Zostawiam to prawoznawcom. Sprawy obywatelstwa znajdują odzwierciedlenie w ustawach międzynarodowych, umowach, Konstytucji i ustawie z 1962 roku. W prawie międzynarodowym Konwencja haska (1930r.) reguluje kwestie obywatelstwa, postanawia w artykule 1:
Nabycie obywatelstwa nie jest przedmiotem mojego zainteresowania, więc przyjrzyjmy się utracie obywatelstwa: Dla nas interesująca jest 3 forma. Ponownie odwołajmy się do ustawy zasadniczej:
Tak czy owak w grę wchodzi trzecia możliwość. Ale czy same chęci wystarczą do utraty obywatelstwa? Treść ustawy o obywatelstwie polskim i konstrukcja artykułu 137 przesądza, że nie. Czytamy bowiem:
Bez zgody głowy państwa się nie obędzie. Sięgnijmy do ustawy. Utrata obywatelstwa polskiego:
Potrzebny jest wniosek. Zainteresowany musi zapoznać się z rozporządzenie w sprawie szczegółowego trybu postępowania w sprawach o nadanie lub wyrażenie zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego oraz wzorów zaświadczeń i wniosków. Do wniosku dołącza się:
Sprawa WC jak każda inna będzie podlegać ocenie indywidualnej, wniosek przechodzi przez Urząd ds. Repatriacji i Cudzoziemców, by wreszcie trafić do Prezydenta RP. Prezydent zapoznaje się z wnioskiem i uwagami urzędu – i podejmuje decyzję. Od niej nie ma już odwołania. Aby zrzeczenie obywatelstwa było skuteczne, WC musi zadbać wpierw o obywatelstwo Ekwadoru albo przedstawić promesę. Nie chcę oceniać decyzji WC. Wg jednych jest to koniunkturalizm, chęć wypłynięcia w mediach, inni uznają to za manifestację, że źle się dzieje, dopowiedzą (nie bez słuszności), że i tak, jako Suweren, mamy niewiele do powiedzenia, ponieważ władza i tak przypomina sobie o Nas tylko przed wyborami; sprawa referendum europejskiego. Ta decyzja nie czyni zeń bohatera/męczennika czy zaprzańca. Jego sprawa. |
Stary Wiarus o Cejrowskim
Stary Wiarus od dawna walkuje temat praktycznej niemozliwosci pozbycia sie polskiego obywatelstwa.
Polecam Jego komentarz na temat Cejrowskiego: http://wtemaciemaci.salon24.pl/71434,index.html
Zgadza się
napisałem to, ponieważ udało mi się przeczytać, że to żaden problem zrezygnować, ot jest postanowienie interesanta i sprawa załatwiona. A sprawa się komplikuje, kiedy ktoś nie mieszka w Polsce, nie ma wszystkich papierów, opłaty też zdaje się, że są wyższe.
Nie jestem pewien, czy w 2007 roku rozpatrzono kilkaset wniosków, czy tyle uwzględniono. Trzeba by zerknąć w statystyki.
Pozdrawiam
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Właśnie właśnie. Każdy
Właśnie właśnie.
Każdy by się chciał zrzec obywatelstwa (!), ale w naszym kraju okupowanym przez "coś" co się nazywa "Polską Rzeczypospolitą" ten przywilej jest zarezerwowany dla najbogatszych, w dodatku posiadajacych już inne obywatelstwo.
A ja wolałbym nie mieć żadnego obywatelstwa. Dlaczego mam być poddanym jakiejś zbójeckiej bandy?
Za św. Augustynem - "Jeśli wyrugować sprawiedliwość, to czymże staną się państwa, jeśli nie wielkimi bandami rozbójników?"
Jak wiadomo dzisiaj państwa dbają o "sprawiedliwość społeczną", a nie o sprawiedliwość, tak więc już nic ich nie rózni od mafijnie zarządzanych grup bandyckich.
Ja jestem biednym szaraczkiem, więc musze znosić kij RP połaczony z kijem UE. Mogę tylko przyjąć postawę jak Colas Briand.
Zapytany czyim poddanym chciałby być: księcia X, czy Y - odparł że kocha obu.
Jak to? - odparł zdziwiony książę? Przecież X i Y to najwieksi wrogowie!
A co za róznica kto mnie popędza kijami? - odparł Cola.
No chyba żę jeden ma cięższą rękę.. - dodam od siebie.
To jest uzależnione od tego
żeby po zrzeczeniu się obywatelstwa dana osoba nie została apatrydą. Aby każdy człowiek-obywatel miał swojego opiekuna. W jakiś sposób konwencje i akty prawa międzynarodowe starają się poprawiać niedogodności wynikające z tego faktu, i różnice się zacierają, ale zasadnicze różnice pozostają.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Wielkie dzięki za tak
Wielkie dzięki za tak precyzyjne wychwycenie zasad prawnych regulujących sprawy "obywatelstwa".
Ciekaw jestem jak to wygląda w innych państwach i w rozmaitych uregulowaniach międzynarodowych? Czy np. jest możliwe na dłuższą metę i bez wejścia w konflikt z jakimś prawem nie posiadanie obywatelstwa?
Przy okazji warto zauważyć, że gdyby tak konsekwentnie wcielić w życie pomysły UPR o powiązaniu podatku pogłównego z kartką do głosowania to problem by nie istniał!!!
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna
W polskiej ustawie to
W polskiej ustawie to wygląda tak:
Czyli Polska uznaje swoje pierwszeństwo przed innym krajem, którego obywatelem może być ów człowiek. Nie ma potrzeby tłumaczyć, jakie problemy mogą wynikać z podwójnego obywatelstwa, zwłaszcza, kiedy taka osoba znajduje się na eksponowanym stanowisku w państwie.
Prawo międzynarodowe potwierdza, że ta domena jest zarezerwowana dla państw, którym oddano swobodę w regulacji tych stosunków.
Tak więc prawo wewnętrzne poszczególnych państw ma tu znaczenie. Prawo międzynarodowe nie wypracowało jakichś szczególnych i wiążących mechanizmów, konkretne orzeczenia tylko potwierdzają tę zasadę.
Wspominania przez mnie Konwencja haska umożliwiała dokonanie wyboru - dla osób posiadających podwójne obywatelstwo - którego państwa obywatelami chcą pozostać - nazywa się to prawem opcji albo po prostu opcją. Głównie będzie chodziło tu o osoby, które wcześniej nie miały wpływu przyjęcie kolejnego obywatelstwa albo efektywne zrzeczenie się poprzedniego, a więc dzieci, za które rodzice podejmowali decyzje. Obecnie jeszcze może to dotyczyć kobiet, które przyjmowały wraz z mężem i jego obywatelstwo. Od lat państwa stosują już inną filozofię, w tym polskie prawo:
Nie posiadanie obywatelstwa jest oczywiście możliwe (ile milionów takich osób jest trudno określić), ale państwa skutecznie starają się temu przeciwdziałać (choćby przez utrudnienie zrzeczenia się; ułatwienia w odzyskaniu; prosta ścieżka w nabyciu), ale tak, żeby nie pogarszać sytuacji bezpaństwowców. Z zasady mają oni mniejsze prawa niż inni obywatele. Prawo międzynarodowe jest zgodne w tym, że ani podwójne (potrójne, po...), ani status apatrydy nie jest korzystne dla państw i bezpaństwowców.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
W każdym normalnym
kraju zrzeczenie się obywatelstwa powinno być formalnością, ale żyjemy w kraju nienormalnym gdzie człowiek jest prawie niewolnikiem, dlatego też jest to, może nie tyle trudne, co wymagające czyjegoś pozwolenia. Myślę że W. Cejrowski jako zdeklarowany "homofob" czuje zagrożenie Eurokołchozu, gdzie pewnie niedługo jakiś lewacki, zachodni prokurator będzie mógł takiego kogoś po prostu aresztować.
To jest realne zagrożenie, a Cejrowski mając złe doświadczenia z SB (wyłamano mu palce) "dmucha na zimne". Poza tym dla człowieka ceniącego wolność ponad wszystko sama myśl więzienia jest koszmarem i o to chyba W.Cejrowskiemu chodzi.
W końcu Cejrowski występował
w "Warto rozmawiać"? Było nawiązanie do tego wątku?
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"