Medialny PZPN

Do rozpuku rozśmiesza mnie oburzenie polskich żurnalistów wywołane korupcją w polskiej piłce nożnej. Wszyscy wyrywają sobie włosy z głowy lamentując, że wystarczyłoby jedno zdrowe ogniwo w tym procederze, aby nie doszło do tak wielkich patologii. Oczywiście chodzi o sędziów. Gdyby byli uczciwi i obiektywni to nie przeszedłby żaden przekręt. Po pierwsze, sędzia nie dałby się przekupić. Po drugie, z łatwością wychwycony byłby każdy mecz ustawiony na boisku przez piłkarzy i działaczy.

Umyka jednak mediom to, że w tej aferze mogą przejrzeć się jak w lustrze. Jest tu podobny upadek etyczny jak i bliźniaczo podobne mechanizmy. Mierni i skorumpowani sędziowie mogli robić kariery dzięki obserwatorom z PZPN, którzy oceniali ich pracę wysoko, awansując nie za rzetelność i profesjonalizm, a za uległość i podporządkowanie się górze.

Od 1989 roku środowisko Gazety Wyborczej pełniło rolę podobną do tych słynnych już obserwatorów. To oni oceniali, forowali, promowali i nagradzali. Niepokorni mogli egzystować jedynie gdzieś na marginesie w niższej klasie rozgrywek, czyli w niskonakładowej prasie. Ci słuszni i poprawni robili oszołamiające kariery trwające po dziś dzień. Po tych prawie dwudziestu latach patologii mamy to, czego mogliśmy się spodziewać.

Każdy polityczny mecz trwa normalnie cztery lata. To dziennikarze służąc społeczeństwu powinni wychwytywać faule, rozdzielać sprawiedliwie żółte i czerwone kartki, dyktować karne i czuwać nad sportowym duchem tej rywalizacji.

A co mamy?

W trwającym obecnie rewanżu to, co kiedyś uchodziło za brutalny faul jest czystym zagraniem. Przewinienie, za które domagano się jeszcze nie tak dawno usunięcia zawodnika z boiska dziś jest kwitowane uśmieszkiem lub w ogóle niezauważane. Nikt nie reaguje na grę ręką, spalone, niedozwolony doping, wyzwiska i szturchańce. Faworyzowana drużyna, bez gwiazd, taktyki, kondycji i pomysłu na grę za pomocą tego nieuczciwego sędziowania jest kreowana na zwycięzcę i lidera.

Liczy się tylko jedno. Wygrać ma ten, na którego góra postawiła. To, że tak wypromowany zespół w konfrontacji międzynarodowej może nas tylko ośmieszyć nikogo nie martwi. Przecież i tu da się coś wymyślić. Chwilowy spadek formy, nierówne boisko. Możliwości jest wiele.

Nie ma szans na uzdrowienie tej sytuacji bez przebudzenia się kibiców. W nich nadzieja.

Sytuację w tym specyficznym „sędziowskim” środowisku można doskonale zobrazować świetnym przykładem wychwyconym przez Stanisława Remuszkę i zamieszczonym w książce „Gazeta Wyborcza” Początki i okolice

- Małgorzata Łaszcz, Loża Prasowa, witam Państwa

- przedstawiam państwu naszych dzisiejszych gości

- redaktor Ernest Skalski z”Rzeczypospolitej”

- redaktor Jacek Żakowski z „Polityki”

- Piotr Niemczycki z Międzynarodowego Instytutu Prasy

- redaktor Piotr Najsztub z „Przekroju”

- no i, dla równowagi, redaktor Piotr Pacewicz z „Gazety Wyborczej”

To jest: Krzysztof Laskowski

Jest znacznie gorzej, Panie Mirku.

Salon "GeWu" daleko przerasta PZPN w potworności, albowiem Michał Listkiewicz i jego drużyna zajmują się tylko piłką nożną, a beneficjenci różowego salonu - wszystkim. Są jak setki tysięcy PZPN-ów. Co gorsza, w ostateczności kilku sędziów, działaczy czy piłkarzy można złapać za rękę, a w przypadku salonu?

Próbowałem przekonywać osoby z mojego otoczenia do wersji wydarzeń podawanej przez Stanisława Remuszkę - reakcją były m.in. niedowierzanie, niechęć, histeria, zmiana tematu. Do wyboru. Nieliczni wzięli sobie moje słowa do serca.

Prawica RP (partia polityczna)

Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius

Normalnemu człowiekowi, a

Normalnemu człowiekowi, a za takiego się wciąz uważam trudno pojąć, co obchodzą rząd -i na jakiej podstawie - wewnętrzne sprawy jakiegokolwiek stowarzyszenia. Nic nie zmuszało władz państwowych do popierania wniosku o organizację Euro i wychodzenia z jakimiś gwararancjami dla tej inicjatywy. A działo się to w komitywie z tym samym środowiskiem, które całkiem słusznie znajduje się nie od dzis pod pręgierzem opinii publicznej. Futbol to sprawa tego srodowiska i tych, którzy się przy tym bawią, czyli kibiców. Państwowy aparat sprawiedliwości może sobie za udowodnione przewiny zaaresztować nawet tysiąc skorumpowanych działaczy. To jest jego rola i powinnośc. Natomiast to, kto, w jaki sposób i kiedy wyciagnie z tego wnioski w samym Stowarzyszeniu, to juz zupełnie nie państwa sprawa. A jesli jednak tak, to osobiście proszę rząd, by ramach walki z inną patologia, czyli dyskryminacją - wywarł presję na prezesa Polskiego Związku Filatelistycznego, by "kancery" traktować jako znaczki pełnosprawne.

Skalski i, dla równowagi, Pacewicz

Artykuł "Medialny PZPN" uznaję za karygodna próbę ugodzenia w niekwestionowane autorytety, w cały pluralistyczny przekrój elit dziennikarskich od Ernesta Skalskiego, Jacka Żakowskiego, po Piotra Pacewicza. I potem dziwimy się, że istnieją ekstremiści mówiacy o dyskusjach wyżej wymienionych autorytetów: "ja z mną", "onanizm dziennikarski".
I na poważnie:
Gratuluję Panu Mirosławowi również poprzedniego artykułu, o nauczycielu fizyki, swego czasu podległego Ministerstwu Edukacji Narodowej dydaktykowi (w skrócie o takich mówi się MENdy?).

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.