Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008
Ile? |
Złoty interes na złotymNajpoważniejszym argumentem przeciwko euroizacji czyli przeciwko zastąpieniu złotówek eurosami, jest utrata dużych dochodów jakie Polska potencjalnie może mieć z kreacji pieniądza i świadczenia usług przez NBP bankom komercyjnym. Te dochody mogą wystąpić tylko w przypadku jeśli nie wyrzekniemy się złotówki, jeśli NBP pozostanie bankiem centralnym i RPP zacznie prowadzić prawidłową politykę stóp procentowych. Nieprzypadkowo piszę o potencjalnie dużych dochodach, bo aktualnie te dochody są niewielkie, a to na skutek nieprawidłowej polityki RPP. Identyczna zresztą polityka jest prowadzona przez czołowe banki centralne na świecie w tym Europejski Bank Centralny, Zarząd Rezerwy Federalnej w USA itd. Polityka ta (w moim przeświadczeniu prowadzona na życzenie lobby bankierów) oficjalnie zasłania się argumentem, że podstawowym zadaniem państwa jest zapewnienie obywatelom stabilnego pieniądza i wysokowiarygodnych usług bankowych. Należy się z tym zgodzić, ale trzeba brać pod uwagę, że działalność bankowa w normalnym państwie jest prowadzona przez osoby prywatne i zgodnie z zasadami równości obywateli wobec prawa, jeśli państwo świadczy usługi dla jakiegoś sektora gospodarki, to nie powinny być to usługi na preferencyjnych warunkach. Niestety właśnie taka jest polityka banków centralnych, że świadczą one swoje usługi bankom komercyjnym "po kosztach", podczas gdy zwykły obywatel do tych usług nie ma dostępu. Taki przywilej dla jednego rodzaju przedsiębiorstw (czyli dla banków) jest niczym nie usprawiedliwiony. Polityka niskich marż, czyli, jak to się popularnie mówi, niewielkich widełek między oprocentowaniem w NBP depozytów i kredytów powoduje, że zyski z tej działalności ledwo pokrywają koszty. Dlatego moim zdaniem Sejm powinien ustalić, że ta marża musi wynosić np. 2% - wtedy zyski NBP wpłacane w formie dywidendy do budżetu wynosiły by kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt miliardów rocznie. W rzeczywistości takie ustalenie znaczącej marży jest rodzajem podatku nałożonego na banki. Z punktu widzenia sprawiedliwości podatkowej jest to prawidłowe rozwiązanie. Inne dziedziny gospodarki są bowiem obarczone dwoma podatkami: dochodowym i podatkiem VAT, natomiast działalność bankowa jest od podatku VAT zwolniona, zatem słuszne jest narzucenie podatku bankierom w formie ustalenia pewnej znaczącej marży, aby podatki były od wszystkich dziedzin gospodarki mniej więcej równe. Janusz Baczyński |
To ja dorzucę propozycję...
... podreperowania budżetu.
Wymiana nieekwiwalentna.
Pieniądze na kontach bankowych np. w stosunku 1:5, a gotówka 1:10 - tj. za każde 10 zł obywatel dostawałby "nowe" 1 zł o tej samej sile nabywaczej, co stare 1 zł.
No - i pełna nacjonalizacja - ale to oczywiste + bitwa o handel.
Wymiana pieniędzy ograbia społeczeństwo z dwóch trzecich zasobów gotówki. Władza każe się jednak cieszyć, że są tacy, którzy stracą bardzo dużo. "Przeprowadzenie reformy walutowej pozbawi elementy spekulacyjne poważnej części nagrabionych przez nie kapitałów" - głosi tekst uchwały. To oczywiście nieprawda, spekulanci i prywatna inicjatywa trzymają oszczędności w dolarach, złocie, kamieniach, dziełach sztuki. Ta wymiana pieniądza ograbia przede wszystkim zwykłych robotników, chłopów, urzędników, inteligentów. Minister Dąbrowski dodaje nie bez żalu: "W stosunku do elementów kapitalistycznych w mieście i na wsi reforma walutowa oznacza ograniczenie ich spekulacyjnej działalności, ale nie jest równoznaczna z ich likwidacją".
za:
http://www.gazetawyborcza.pl/...
Akord finalny:
W całej Polsce w restauracjach panuje straszliwy tłok. Piwo leje się strumieniami. Polacy obrabowani z oszczędności jedzą i piją jak szaleni - w tę jedną niedzielę jadło i piwo serwowane jest w knajpach tak naprawdę za jedną trzecią ceny.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Stawka podatku 2% a 80% to zasadnicza różnica
Zupełnie czym innym jest opodatkowanie kapitału pieniężnego podatkiem 2%, a czym innym opodatkowanie (nawet tylko jednorazowe) w wysokości 80 czy 90%.
Jest zasada, że podatki powinny być małe i równo rozłożone. Żeby nie zwiększać socjalizmu (który, wbrew aluzjom, wcale mi nie jest miły) zwiększeniu dochodów z opodatkowania pieniędzy powinno towarzyszyć równoległe zmniejszenie podstawowej stawki podatku VAT np. też o 2 punkty procentowe.
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
wysokie ceny zlota
bogaci kupuja duzo zlota lokuja pieniadze dzialki nieruchomosci chyba to jest przyczyna
Rozumiem, że chce Pan
Rozumiem, że chce Pan podnieść cenę kredytu i zmniejszyć możliwości kredytowania inwestycji w Polsce?
Podatki powinny być równe
Dlaczego tak bardzo rząd ogranicza działalność w przemyśle i usługach i wprowadził tam podatek VAT 22% co powoduje wzrost ceny o 22% i hamuje rozwój tych dziedzin? Niech rząd zniesie VAT wtedy będzie sprawiedliwe obniżenie ceny usług banku centralnego do wysokości wynikającej z kosztów działania tego banku.
Teoretycznie można wprowadzić podatek VAT na usługi bankowe ale to będzie będzie o wiele bardziej skomplikowany podatek, niż proste ustawienie widełek na 2%.
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
Nie bardzo rozumiem w takim
Nie bardzo rozumiem w takim razie o co Panu chodzi.
Stopy procentowe określają jak się to Pan wyraził "marżę" Banku Centralnego. Wystarczy podnieść stopy i zyski Banku Centralnego teoretycznie powinny się zwiększyć (jednak 2%, w porównaniu do np. 7,25% w przypadku stopy lombardowej to mała stawka), niestety podobnie jak z podnoszeniem akcyzy życie uczy, że nie zawsze tak to działa:)
Jeżeli chodzi o podatek od udzielanych przez banki kredytów, to byłoby to zabójcze dla gospodarki. Wystarczy, że przedsiębiorca ma kredyt na bieżącą działalność spłacany regularnie, powiedzmy w 1 tygodniu pożycza pieniądze, następnie po uzyskaniu pieniędzy za towar go spłaca i znowu pobiera w celu sprzedaży następnego. Podatek obrotowy skutecznie podniósłby koszty jego działania, a tym samym ceny.
Co więc konkretnie chciałby Pan wprowadzić?
Wyraziłem się niefachowo
Słowa marża się w bankowości nie używa. Marżą nazwałem różnicę między stopą oprocentowania depozytów a kredytów. Ta różnica determinuje dochód banku.
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
Kredyt lombardowy 7,25 Stopa
Kredyt lombardowy 7,25
Stopa depozytowa NBP 4,25
Różnica 3 punkty procentowe
Stopa depozytowa
Stopa depozytowa dotyczy tylko 1 dniowych depozytów, które pozwalają bankom ulokować nadmiar posiadanych pieniędzy w ciągu tygodnia. Natomiast głównie banki lokują pieniądze w tygodniowe bony pieniężne, które są oprocentowane stawką referencyjną - obecnie 5,75% Różnica więc aktualnie wynosi 7,25% - 5,75% = 1,5%
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
Moglby Pan jeszcze okreslic,
Moglby Pan jeszcze okreslic, jaki bylby zysk NBP z podwyzszenia stopy referencyjnej o 0,5% i jak zwiekszyloby to presje inflacyjna?
Nie interesowałem się wielkościami liczbowymi
Być może trzeba zwiększyć różnicę do 3 lub nawet 4% żeby bank centralny miał znaczące zyski.
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
A o ile zwiększy się
A o ile zwiększy się inflacja?
Inflację wtedy łatwiej było by regulować
Inflacja by się zmniejszyła bo by nastąpiło ściągnięcie pewnej ilości pieniadza z rynku, a niekoniecznie bank centralny musiał by te pieniądze wypłacić rządowi jako dywidendę. Mógł by właśnie w celu ograniczenia inflacji umorzyć część pieniędzy.
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
Eeeee.... Przyznam szczerze,
Eeeee....
Przyznam szczerze, że na ekonomii się nie znam.
Na razie jednak będę utrzymywał, że znam się lepiej niż Pan.
Stopy służą do regulacji ilości pieniądza na rynku. Zmniejszenie stopy referencyjnej spowodowałoby niższą opłacalność depozytów w banku centralnym, a tym samym presje na "wrzucenie" pieniądza na rynek. W efekcie kwoty pieniężne w obrocie zwiększyłyby się, a tym samym inflacja.
Pomysł, aby narzędzia regulacyjne stosować w celach zarobkowych wydaje mi się nieco... nietrafny.
Oczywiście można w inny sposób spowodować opodatkowanie kredytów, co spowodowałoby zmniejszenie ich liczby i teoretycznie inflacji. Jednakże teza o słuszności opodatkowania może napotkać barierę w postaci wpływu wyższych kosztów kredytu na ceny. W efekcie pomimo zmniejszenia liczby pieniądza na rynku inflacja mogłaby nie ulec zmianie lub znając życie powiększyć się. Przypominam także, że likwidacja inflacji jest stosunkowo prosta, może natomiast być skomplikowana jeśli przy okazji nie chce się zarżnąć gospodarki.
Czy podatku nie płaciłby obywatel?
Czy to nie on musiałby (musi) pracować więcej, niż na własne potrzeby?
Czy bankier nie przerzuca swoich kosztów na sprzedających pracę?
Przecież podrożałyby usługi bankowe a ponadto nic by się nie zmieniło.
Część podatków płacilibyśmy poprzez banki, a nie urzedy skarbowe.
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Płacił by obywatel
Zawsze jest tak że w ostateczności płaci konsument bo podatki producent wlicza w cenę. Podatki jednak powinny być równe dla wszystkich sektorów gospodarki. Dlaczego buty czy chleb mają być droższe o podatek, a kredyt nie?
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
A dlaczego nie mają?
Odwrotnie:
Dlaczego lączne podatki mają być jeszcze wyższe?
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
Podatki nie muszą być łącznie wyższe
Większe dochody NBP, z większej różnicy oprocentowania kredytów i depozytów, powinny trafić do budżetu państwa. W tym momencie dobry rząd powinien obniżyć podatki nałożone na inne sektory gospodarki, bo każde zwiększenie ogólnego opodatkowania ogólnie gospodarce szkodzi.
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
Likwidacja rezerwy częściowej
i pozbawienie w ten sposób banków możliwości kreacji (de facto emisji) złotego, to znacznie lepszy sposób na zwiekszenie dochodów budżetu i na przywrócenie suwerenności monetarnej.
Raczej podwyższenie tej rezerwy
Aby uzyskać większe dochody banku centralnego należało by podnieść stopę rezerw obowiązkowych np. z obecnych 3,75 do 5% i ustalić że te rezerwy nie będą oprocentowane. Nie ma czegoś takiego jak kreacja pieniądza w bankach komercyjnych. Można tylko mówić o dodatnim sprzężeniu zwrotnym w kreowaniu kredytu, proporcjonalnym do udziału danego banku w rynku. Dokładnie objaśniam to tu: http://prawica.net/node/10330
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
Podwyższenie rezerwy
No i o ile zwiększą się dochody banku centralnego po zmianach, które Pan proponuje?
Ok. 2 do 3% ilości pieniądza w obiegu
Szacuję, że dochody będą wynosiły od 2 do 3% ilości złotówek w obiegu.
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
Rezerwa obowiązkowa, zyski NBP, kredyt społeczny
W takim razie spróbujmy oszacować Pańską kontrpropozycję:
Obecna stopa rezerwy obowiązkowej wynosi 3,5%, więc banki komercyjne powinny zdeponować w NBP 500mld PLN (to wartość depozytów, pieniądza wykreowanego przez banki) x 3,5% = ok. 17,5mld PLN. Od tej kwoty bank centralny powinien dziś płacić rocznie odsetki w wysokości 5,4% czyli niecały miliard.
Jeśli wprowadzić zmianę polegającą na niepłaceniu przez NBP odsetek od rezerwy obowiązkowej, to jego oszczędności wyniosą właśnie ten miliard, czyli 1/30 standardowego deficytu i parę promili wydatków budżetu państwa. Niewiele. W każdym razie dużo mniej niż sugerowane w tekście wiodącym kilkanaście do kilkudziesięciu miliardów.
.
Likwidacja rezerwy częściowej i wprowadzenie zasady rezerwy 100%, za czym ja się opowiadam, oznacza pozbawienie banków komercyjnych możliwości kreacji, a faktycznie emisji, pieniądza narodowego. Ta zmiana spowoduje, że przy obecnej jego ilości w obiegu = ok. 500 mld, za każdy 1% stopy procentowej, po której NBP pożyczy bankom pieniądz do jego kasy wpłynie 5 mld. Te pieniądze powinny być potem wydane poprzez budżet, obniżając presję podatkową, umożliwiając gospodarce spłatę odsetek i co najważniejsze odkręcając spiralę zadłużenia.
Jest też inna możliwość: emisja pieniądza zupełnie niezadłużonego w postaci kredytu na 0% dla państwa, oczywiście limitowana i pod kontrolą, najlepiej na inwestycje w infrastrukturę publiczną lub inne wydatki nie konkurujące z sektorem prywatnym. Ten pieniądz byłby później ściągany w formie podatków po dokonaniu obiegu przez gospodarkę, bez generowania kosztów obsługi zadłużenia i płacenia zbędnego haraczu prywatnym korporacjom, emitentom pieniądza, jak to się dzieje obecnie.
Tak powinien wyglądać prawidłowy kierunek obiegu pieniądza jako środka wymiany . To jest właśnie kredyt społeczny w najprostszej wersji.
Rezerwy 100%
Rezerwy obowiązkowe to jest relikt z czasów kiedy pieniądz był oparty na złocie. Wtedy bank centralny nie mógł kreować pieniędzy "z niczego" i zdarzały się poważne zakłócenia w działalności banków w wypadku wystąpienia tzw. runu. W chwili obecnej, w zasadzie, te rezerwy należało by znieść, bo jest to nic nie dająca komplikacja systemu. Runy nie mogą obecnie zakłócić systemu bankowego, bo bank centralny w każdej chwili może wykreować każdą potrzebną ilość pieniądza.
Wprowadzenie rezerwy 100% oznaczało by że wszystkie depozyty klientów trafiały by do banku centralnego i banki komercyjne nie mogły by udzielać kredytów klientom - czy naprawdę Panu o to chodzi aby pozbawiać społeczeństwo dostępu do kredytów? To jakiś bolszewicki pomysł jest.
Janusz Baczyński
Janusz Baczyński
Bank Centralny jest konsekwencją...
...niepełnej rezerwy lub jej braku. Wprowadzenie pełnej rezerwy jest równoznaczne z brakiem powodów do istnienia Banku Centralnego. Innym rozwiązaniem jest istnienie prywatnych walut z prywatnymi bankami emisyjnymi.
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
Powodem istnienia banku centralnego
jest potrzeba emisji własnego pieniądza, środka ułatwiającego wymianę owoców pracy. Nie ma wtedy konieczności pożyczania go na procent i uzależniania się od jego zewnętrznych, obcych “producentów”.
Prywatne banki emisyjne mogą sobie istnieć pod warunkiem, że nikt nie będzie zmuszony do przyjmowania zapłaty w ich pieniądzu.
To jest clou programu!:
Każdy bank POWINIEN emitować własna walutę.
Bez kontroli państwa i bez gwarancji banku centralnego.
Uczciwość i odpowiedzialność rad nadzorczych banków wpływałaby na zaufanie do określonego pieniądza. Ludzie zrozumieliby sens ryzyka i umowność wartości pieniądza.
Nikt nie powierzałby pieniędzy bankom ryzykanckim (np. "sub prime") - padałyby zanim zgromadziłyby większe zasoby ludzkiej pracy.
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
PRZESTAWIAJMY PROBLEMY Z GŁOWY NA NOGI...
5% bolszewizmu , czyli o rezerwach bankowych
Zarzut propagowania bolszewickich pomysłów jest dość poważny, zwracam więc uwagę, że kontrując wyżej moją wypowiedź sam Pan proponuje podwyższenie rezerwy obowiązkowej do 5%. Znaczy się, chciał Pan w ten sposób powiedzieć, że jest w 5% bolszewikiem? :-)
Nawet gdyby wprowadzić 100% rezerwę obowiązkową, to udzielanie kredytów przez banki byłoby możliwe, tylko musiały by one najpierw pożyczyć te pieniądze od banku centralnego. Ale nie o takie rozwiązanie mi chodzi.
Nasze nieporozumienie polega na tym, że Pan pisze o rezerwie obowiązkowej, którą banki są zobowiązane deponować na koncie NBP jako % od przyjmowanych depozytów. Ja pisząc o rezerwie częściowej mam na myśli pokrycie gotówką, pieniądzem emitowanym przez bank centralny każdego pieniądza bankowego, pieniądza, który banki tworzą i wypłacają w formie bezgotówkowej. Bank komercyjny miałby prawo wypłacać albo niezarezerwowaną gotówkę albo pieniądz bezgotówkowy z obowiązkiem zablokowania u siebie takiej samej ilości gotówki, a to oznacza, że nie miałby prawa tworzenia nowego pieniądza jak to się dzieje obecnie. Nie mógłby zjeść ciastka, czyli wydać pieniądza i mieć go nadal w kasie gotowego do wydania jeszcze raz.
Odpowiedź do:
Rezerwy 100%
Autor: Bacz, nie, 11/05/2008 – 12:48
http://prawica.net/node/11458...
Złoty interes na złotym
Zloty interes na zlotym (i nie tylko ) zrobila jedna z ksiegarn amerykanskich. Po upadku systemu sowieckieckiego sprzedawano tam jako zakladki do ksiazek wycofane z obiegu banknoty bylych demoludow. Byly wtopione w plastyk i znajdowaly sie "stanie dziewiczym" - prosto spod prasy. Jakosc jest tak wysoka, ze mozna palcami wyczuwac wszelkie wypuklosci druku. Mam pelna kolekcje banknotow prl-owskich. Sprzedawano je po dolarze za sztuke.