Bezdroża europejskiej tożsamości

Poniżej prezentujemy fragment artykułu z Nowych Kryteriów

Przez wieki Europa byłą ideą, nadzieją na pokój i wzajemne zrozumienie. Nadzieja ta spełniła się. Zjednoczenie Europy przyniosło nam pokój i dobrobyt. Zaowocowało poczuciem wspólnoty i pozwoliło przezwyciężyć podziały. – te słowa otwierają tekst Deklaracji Berlińskiej, przyjętej na jednym z ostatnich szczytów Unii Europejskiej.

Pracom nad sformułowaniem treści Deklaracji towarzyszył spór dotyczący przywołania chrześcijańskich korzeni Europy. Przypomniało to o gorącej dyskusji, jaka rozgorzała wokół preambuły do Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy. Jednak, co istotniejsze, mogliśmy obserwować, jak Europa nieprzerwanie męczy się w próbach zdefiniowania własnej tożsamości.

Pytanie o treść tożsamości europejskiej musi być poprzedzone krótkim rozważeniem zasadności podnoszenia tej kwestii w ogóle. Dlaczego określenie tożsamości miałoby być istotne dla projektu politycznego, jakim jest Unia Europejska? Czy istnienie przedpolitycznej kulturowej wspólnoty warunkuje funkcjonowanie instytucji politycznych i ekonomicznych?

Jeśli przyjąć, że Unia Europejska jest konstruktem tworzonym wedle z góry określonego planu, dopuszczalna byłaby odpowiedź negatywna, choć obwarowana pewnymi warunkami i uściśleniami. Jednak koncepcja genezy Unii Europejskiej jako jednorazowego aktu twórczego, po którym dzieło jest "stworzone" i gotowe, niewymagające dalszych zmian, nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością. Mowa o organizacji powstającej krok po kroku, której nie jest obca metoda prób i błędów, żeby wspomnieć tylko Unię Zachodnioeuropejską, z której przez lata wycofywano się rakiem. To zaś skłania nas ku Augustiańskiej koncepcji stworzenia jako creatio continua, czyli podtrzymywania istnienia poprzez ponawiane akty twórcze[1].

I tak następowały po sobie kolejne konferencje międzyrządowe, a w ślad za nimi pojawiały się traktaty. Impulsy przychodziły także z zewnątrz, np. kiedy upadł komunizm. Nie sposób pominąć tego, na co nieustannie zwracał uwagę Jean Monnet i co napędza całą ewolucję, a mianowicie relacji międzyludzkich, nastrojów społecznych, bo one warunkują zaistnienie jakichkolwiek zmian w życiu codziennym. Wszystkie te zjawiska zawierają się w pojęciu kultury sensu largo, definiowanej przez T.S. Eliota jako zespół wszelkich wartości, zachowań i zainteresowań danej społeczności[2].

Kultura pojmowana w opisany sposób określa zarówno wrażliwość człowieka, jak i jego miejsce w świecie, co w konsekwencji ukierunkowuje proces edukacji i wychowania na odkrywanie własnych korzeni kulturowych[3]. W tym ujęciu człowiek istnieje "z kultury" i "dla kultury", z niej czerpie swoją tożsamość i w niej tożsamość tę wyraża[4].

Wskazanie treści danej tożsamości zbiorowej sprawia natomiast wiele problemów. Co charakterystyczne dla badań empirycznych, łatwiej jest nam obserwować poszczególne składniki tożsamości, kiedy dochodzi do ich zakwestionowania w kontakcie z Innym. Innym, który prezentuje odmienne normy czy zachowania. Ten moment konfrontacji zmusza do wyartykułowania własnej tożsamości. Ale warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Zetknięcie z normami zewnętrznymi umożliwia nam ustalenie granicy pomiędzy tym, z czym się identyfikujemy, a tym, co jest nam obce.

W efekcie, dla wyznaczenia owej granicy najistotniejsze jest, z kim się porównujemy[5]. W uogólnieniu i nazwaniu tego samego doświadczenia szukał źródła świadomości ks. Józef Tischner:

U początku pochodzenia świadomości j a leży obecność t y, a być może nawet obecność m y. Dopiero w dialogu, w sporze, w opozycji, a także w dążeniu do nowej wspólnoty tworzy się świadomość m o j e g o j a jako istoty samoistnej, odrębnej od drugiego. Wiem, że ja jestem, bo wiem, że d r u g i jest.[6]

Warto zastanowić się nad tym, jakie osie wyznaczają kształt debaty o tożsamości Europy, jakie mechanizmy napędzają dyskurs i w jakim kierunku on podąża. Źródłem ostatniej ożywionej dyskusji było zestawienie Europy z takim Innym, który jest jej najbardziej podobny. Nie sposób się bez niego obejść, kiedy zastanawiamy się nad istotą Europy. Rozpoznanie źródeł różnic pozwala dopiero odpowiedzieć na pytanie o wydarzenia, które ukształtowały albo kształtują Europę jako wspólnotę.[...]

Piotr Szlagowski
Nowe Kryteria, nr 1/2008, s. 62-74

[1] Cz. Porębski, Geneza Unii Europejskiej [w:] O Europie i Europejczykach, Kraków 2000, s. 217 i nn.
[2] T.S. Eliot, Trzy znaczenia „kultury” [w:] Kto to jest klasyk i inne eseje, Kraków 1998, s. 246 .
[3] J. Kłoczowski, Tożsamość polska i europejska dzisiaj, Nowa Europa. Przegląd Natoliński, 1/2007, s.330.
[4] Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Kraków 2005, s. 89.
[5] M. MacDonald, The Construction of Difference [w:] Inside European Identities, red. S. MacDonald, Oxford 1993 [za:] F.C. Mayer, J. Palmowski, Europejskie tożsamości a Unia Europejska – więzi łączące narody Europy, „Nowa Europa. Przegląd Natoliński”, 1/2007, s. 91.
[6] ks. J. Tischner, Filozofia dramatu, Kraków 2006.

*****

Przedmiotem zainteresowania autorów Nowych Kryteriów będzie przede wszystkim przestrzeń publiczna, a więc to, co dzieje się, kiedy ludzie porzucają swoje osobiste zajęcia, aby spotkać się z innymi na publicznym placu z okazji obchodów narodowego święta, podczas mszy w Kościele, także w kinie lub w teatrze, a zwłaszcza kiedy wspólnie ustalają reguły zbiorowego życia, mając na względzie pewne wspólne dobro, czyli zajmują się polityką.

Według Leo Straussa rzeczy polityczne z samej swej natury nie są neutralne i wysuwają roszczenie do oceny w kategoriach dobra i zła, sprawiedliwości i niesprawiedliwości. Dlatego winny być oceniane na podstawie pewnego kryterium dobra czy sprawiedliwości. Aby sensownie osądzać, trzeba znać prawdziwe kryteria. Ta myśl jest nam szczególnie bliska i życzylibyśmy sobie, aby określała kierunek naszych poszukiwań w kolejnych numerach.

Nie mamy jednak zamiaru obrażać się na rzeczywistość, jeśli ta nie przystaje do idealnych pojęć. Wszystko co polityczne jest dziełem ludzkim, a nie wynikiem aktu kreacji, nie jest określone raz na zawsze, w niekończącej się dyskusji ulega ciągłym przewartościowaniom, jest więc pogodzone z niedoskonałością. Kryteria zatem zawsze są nowe, bo przynajmniej na nowo przemyślane.

Nowe Kryteria to przestrzeń do rozmowy o tym, co wspólne, o polityce, historii i kulturze. Chcielibyśmy, aby ta rozmowa, w której intelektualna uczciwość i obywatelskie zaangażowanie wcale nie muszą się wykluczać, nawiązywała do trwającej od wieków dyskusji pokoleń o sprawach najważniejszych.

Pierwszy zeszyt Nowych Kryteriów poświęcony jest trudnym relacjom polityki i historii, a zwłaszcza kwestii polityki pamięci.

Pismo można kupić w salonach Empik w całym kraju i w niektórych księgarniach.

Zobacz więcej: Nowe Kryteria

To jest: Jan Bodakowski

„Euro konstytucja czyli

„Euro konstytucja czyli wstęp do czerwonego terroru” http://www.nacjonalista.pl/artykuly.php?id=55&licz...
„Euro konstytucja czyli wstęp do czerwonego terroru” http://www.nacjonalista.pl/artykuly.php?id=70&licz...
„Euro konstytucja czyli wstęp do czerwonego terroru” http://forum.wirtualnezory.pl/viewtopic.php?t=5768...
„Socjalizm jako narzucony przez euro konstytucje model gospodarki” http://www.prawica.net/node/9499
„Euro konstytucja czyli koniec snów o wolności i niepodległości.” http://www.krajski.com/

To jest: Andynie

Tyle słów

Tyle słów , tyle pięknych słów a przecież Projekt Europa to tylko realizacja iluminackiego marzenia.

http://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/iluminaci/...

andynie

To jest: Prawicowiec

Piotr Szlagowski o identyfikacji:

„Zetknięcie z normami zewnętrznymi umożliwia nam ustalenie granicy pomiędzy tym, z czym się identyfikujemy, a tym, co jest nam obce. W efekcie, dla wyznaczenia owej granicy najistotniejsze jest, z kim się porównujemy. W uogólnieniu i nazwaniu tego samego doświadczenia szukał źródła świadomości ks. Józef Tischner:

U początku pochodzenia świadomości j a leży obecność t y, a być może nawet obecność m y. Dopiero w dialogu, w sporze, w opozycji, a także w dążeniu do nowej wspólnoty tworzy się świadomość m o j e g o j a jako istoty samoistnej, odrębnej od drugiego. Wiem, że ja jestem, bo wiem, że d r u g i jest.”

Nie jestem pewien, czy można się zgodzić z opinią ks. Tischnera. U początku pochodzenia świadomości własnego „ja” leży chyba samoświadomość, a do tego wystarczy dowolny układ odniesienia: człowiek, zwierzę, kamień. Wystarczy świadomość istnienia granicy między tym, co wewnątrz i tym, co na zewnątrz.

Trudności z uświadomieniem sobie własnego „ja” mogłaby mieć tylko jakaś abstrakcyjna istota myśląca całkiem osamotniona, pozbawiona bytów względem niej zewnętrznych mogących jej służyć za punkty odniesienia. Chyba, że nie chodzi tu o samoświadomość jako taką, tylko o świadomość społeczną, o wyodrębnienie siebie jako jednostki wśród innych jednostek i grup.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Miły Gościu.

Zające to hydrauliczne wykształciuchy, choć inteligentne. Wszyscy wiedzą.

Pana zacne rozważania są jednak dla zajęcy "letko za mądre". ( To wina zajęcy oczywista , nie Pana). I może kryteria dobra i sprawiedliwości byłyby rozważane , osądzane i korygowane gdyby owo szlachetną Uniją sterowały zacne umysły z Nowych Kryteriów .

Lecz aktem twórczym i rozwijajacym steruje i sterować będzie lewizna europejska , która myślę, te rozważania ma głęboko o ile cokolwiek ma płytko.

Jedynym kryterium jej twórców jest głębokość własnego portfela. A cały wysiłek umysłowy kierują jak ową głębie zapełnić. Nie ideałami bynajmniej.

A ponieważ pieniądze zwyczajowo nie rosną na brukselskich drzewkach więc zając wie jedno ,że będzie musiał trzy razy więcej odetkać rur by wyżywić owe gęby.
I jeszcze będą mu na łapy spoglądać, różniste uczone dyrektywa wprowadzać , która łąpę umyć wpierw a którymi rurę kręcić i w która stronę.

Więc pomijając na moment aspekty chrześcijńskie, moralne , społeczne i wszelakie ( niech prawica wybaczy)zając ma ową "dynamiczną strukturę" .. gdzieś i wierzy , że takie komunały rozpadają się zawsze a ostatnio coraz szybciej.
prawicowym "normalsom".
Miłego.

Co znajduje się u początku

Co znajduje się u początku pochodzenia świadomości "Ja" - tego zasadniczo nikt w zachodnim świecie nie wie, odkąd - dawno temu - ucięto głowę gnostycyzmowi (choć może są jednostki, które rzecz tę mimo wszystko znają dobrze). Pan podaje przykłady i n t e l e k t u a l n e j s p e k u l a c j i osoby(-ób), które rzecz tę próbują objąć intelektem, a która to rzecz - jak z całkowitą już niemal pewnością wiemy - objąć się spekulacyjnym intelektem nie da (bo traci wówczas swą cechę najważniejszą - immanencję, utożsamianą z "czuciem pewności").
Gdyby nie tradycyjna arogancja europocentrycznej filozofii, dawno moglibyśmy korzystać z osiągnięć w tym względzie światopoglądów wypracowanych na Dalekim Wschodzie; jednak dla przeciętnego Europejczyka starszej daty, nie do pomyślenia byłby fakt, że jakieś wschodnie "żółtki i inne skośnookie albo dzikie hindusy" miałyby cokolwiek więcej o n a s z y c h sprawach wiedzieć. A proces medytacji utożsamiany jest tylko z jakimś (sic!) rodzajem psychicznego stuporu lub otępienia. I tak Europejczyk starszej daty durniem jest i nawet o tym nie wie.

Dla Pana Zająca - prośba o chwilę refleksji nad swą wypowiedzią: proszę zauważyć, że życzenie Pańskie, by ustawić Pana na poziomie zająca może się przypadkiem spełnić... Sugerowałbym więc jednak wznieść się nieco wyżej na drabinie ewolucji.

Że kryzys tożsamości europejskiej mamy - to już od dawna wiadomo. I od dawna wiadomo, że właściwie nie do końca wiadomo, czym by ta europejska tożsamość miała w istocie być, choć zasadniczo nie zaprzecza się temu, że istnieją między państwami (narodami) Europy jakiegoś rodzaju kulturowe więzi, które bliższe im są, niż analogiczne więzi z państwami (narodami) spoza Europy. Tyle, że gdy chce się tę kulturową tożsamość precyzyjniej złapać, nagle wszystko się rozłazi i już nie do końca wiadomo, czy więcej nas wiąże, czy dzieli itp. itd. I tu leży główny problem - zbudować tę tożsamość przeciw Azji, USA itp. bardzo byśmy chcieli, ale nie umiemy powiedzieć, na jakim gruncie mamy naprawdę szansę ją stworzyć. Tradycyjnie przywołuje się na pomoc chrześcijańskie korzenie - tyle, że te korzenie to dziś suchy chrust.

SZ.P.Uzba

Ależ ja jestem ustawiony. Na poziomie zająca.
To znaczy nie zamierzam spekulować intelektualnie na materii , którą znam słabo.

Wyraziłem jeno wątpliwości czy przywódcy i organizatorzy nowej tożsamości europejskiej stoją wyżej na drabinie ewolucji od zajęcy.A ponieważ na zaszczytne brukselskie stolce wybierają ich również zajęcze masy to marnie widzę tak skonstruowaną UE.

Ja nie neguję potrzeby dyskusji intelektualistów tylko tak sobie myślę ,że owe nie docierają do szacownych europejskich gremiów.
Ja widzę ,że tam umocowany jest na stałe jeden "eurokomunalny" Bóg. Zwą go MAMONĄ.

Pozdrawiam serdecznie.
Z poważaniem. Zając leśny.

Pan Zając c.d.

Ta moja dywagacja o drabinie ewolucyjnej żartem tylko była. Pan trafia ze swoją opinią w sedno, tylko posługuje się skrótowym określeniem. MAMONA - w istocie, wszystko, o czym Pan pisze sprowadza się do gry interesów; i prób otępienia większości umysłów lawiną miękkiego, bełkotliwego puchu. Mamona - jak był Pan łaskaw rzecz określić - sama w sobie nie jest niczym złym; złe i chore jest konstruowanie z niej łusek na oczy. I w tym także ma Pan sporo racji, że intelektualiści (żyrafy) z grubsza wiedzą tyle samo, ile zające, choć potrafią ubrać tę (nie-)wiedzę w przecudne słowotoki.
Pozdrawiam

Pan Zając c.d.

Przepraszam, zapomniałem zilustrować metody, stosowane przez Panów z Brukseli i okolic stosownym przykładem. Otóż ich argumentacja idzie często takiego rodzaju torem:

1 zł = 10 gr x 10 gr = 0.1 zł x 0.1 zł = 0.01 zł = 1 gr

Więc jak Pan widzi 1 zł = 1 gr.
I jeszcze są oburzeni, że Pan w to nie wierzy.
Pozdrawiam

Dzieki za dobre słowo Panie Uzba.

Ja się nie obrażam ,broń mnie Panie.

Zające nie znają pojęcia obrażanie.Są zwolennikami pełnej słowa wolności i nikt słowem zajęcom nie odbierze godności, imienia dobrego itp.
Te zacne przymioty mogę sobie odebrać wyłącznie sam "zeświniając się" myślą, słowem, uczynkiem i zaniedbaniem.( za przeproszeniem miłych świnek).

Zgoda co do mamony.Nie zaglądam nigdy do portfeli prywatnych gości.I usiłuję bronić jedynie portfela swego przed eurobiurokratami.
Oczywiście równie dobrze mógłbym wyzwać misia grizzli na zapasy w stylu wolnym. Ale co sobie ponarzekam ..

Życzę miłej niedzieli.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.