Klub PN: Avi Lipkin - muzułmańskie zagrożenie

5 kwietnia odbyło się w Klubie Prawicy.net spotkanie z Avi Lipkinem, który przedstawił swoje widzenie problemu

"Muzułmańskie zagrożenie dla świata żydów i chrześcijan"

<!--[if gte IE 7]>--> <!--<![endif]-->

You are missing some Flash content that should appear here! Perhaps your browser cannot display it, or maybe it did not initialize correctly.

<!--[if gte IE 7]>-->
<!--<![endif]-->

Więcej o naszym gościu: http://prawica.net/node/11174

Dziękuję p. Tomaszowi Pompowskiemu z dziennika "Polska" za inicjatywę tego spotkania.

To jest: PIOTR73

Najbardziej nam

Najbardziej nam potrzeba żydowskich ekspertów od islamskiego zagrożenia.........Coś sie tu komuś pomyliło .To nacjonalizm i rasizm żydowski jest odpowiedzialny za niepokoje w wielu miejscach na Swiecie.Do tego finansiera żydowska ,która czerpie korzyści.Jak widać po czołobitności Kaczyńskich i Tusków itp. sprzedawczyków czas na prawice.net. Gratuluje!

Proste życie - wzniosłe myślenie .

- - -
Proste życie - wzniosłe myślenie .

To jest: Jan Wysoki

Finansiera żydowska?

Panie, na spadochronie żes pan spadł?

To jest: PIOTR73

A jak Pan myśli ? Polska?

Proste życie - wzniosłe myślenie .

- - -
Proste życie - wzniosłe myślenie .

To jest: Wojciech-Maltan

A wysłuchał Pan chociaż?

Bardzo ciekawe spotkanie. Z góry przepraszam za czołobitność, ale tak rzadko słucha się tego typu wypowiedzi. Pochodzących wie Pan od kogo... :)

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

PS Nam, Polakom, nikogo nie potrzeba, mamy ekspertów od wszystkiego. Wszyscy się na wszystkim znają. Zwłaszcza przeciętne z Sejmu i Senatu. Ot, co.

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: Marcin Jackowski

Szczególnie ciekawe były

Szczególnie ciekawe były taki sensacje jak 200 milionów Turków (czy może allahobijców) w ZSRR. :)

To jest: samograf

Ojej! Pan jest taki małostkowy

Sprawdzałem w różnych źródłach, a także pytałem arabskiego statystyka, i wszędzie zakłada się, że turkijsko-języcznych na naszym bożym świecie jest około 130 milionów osbników obojga płci. Więc prelegent pomylił się o jakieś - bagatela! - 70 milionów. To nawet nie jest dwa razy ludność Polski.

To jest: Wojciech-Maltan

Ależ nie napisałem,

że ze wszystkim się zgadzam. Co do Polski, to Turcy szybciej osiągną 200 milionów niż Polska 70. Ale takie mamy tendencje w Europie.

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Może nie policzył tych "ukrytych" ;)

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: samograf

Przecież nie pan, panie Wojciechu, owe nieścisłości wyprodukował

Czcigodny prelegent raczył nadmienić, że Turcy są pochodzenia indo-europejskiego, co kładę na karb przejęzyczenia. Zresztą pan Wielomski tu na forum podobny lapsus nam zaserwował.

Dziwi mnie bardzo nieobecność wątku irańskiego w jego prelekcji.

Żywię podejrzenie, że dominujący aspekt turecki jego wystąpienia i wstępne wistowanie się z "króla Jana, co to po łbach bił pogana" było wyraźnym zagraniem pod polską publiczność, która per naturam jest skłonna do utożsamiania ekspansji islamskiej z Imperium Otomańskim.

Tymczasem wymieniony wcześniej przeze mnie arabski statystyk oświecił mnie niegdyś, że w kraje należące do Ligii Arabskiej posiadają ca. 280 milionów ludności, czyli mniej więcej tyle samo co niechlubnej pamięci Związek Sowiecki. Wielu żyje w przekonaniu o demograficznej potędze, która miałaby być podstawą do roszczenia sobie prawa do spadku w formie statusu wielkiego mocarstwa, co im się ponoć należy ze względu na udział ich bojowników w pogrążeniu Zesra w Afganistanie. To dlatego islamizm - czerwono-brunatna ideologia z elementami panarabizmu, naseryzmu i religianckiej histerii - ma wzięcie w pewnych kręgach Lewantu. Ale do ich świadomości nie dociera fakt, że owe 280 milionów dysponuje takim samym potencjałem gospodarczym jak 40 milionowa Hiszpania. To oznacza, że jeden Hiszpan jest równie produktywny jak siedmiu Arabów. Zapytany (nie przeze mnie), czy takie porównanie nie jest rasistowskim, interlokutor odpowiedział, że nie, ponieważ genotyp arabski jest bardzo zbliżony do hiszpańskiego i na odwrót. Stąd wniosek, że przyczyny arabskiej nieskuteczności leżą gdzieindziej.

To jest: R1a1

Na miejscu Arabów nie byłbym aż takim optymistą.

cytuję samograf:

interlokutor odpowiedział, że nie, ponieważ genotyp arabski jest bardzo zbliżony do hiszpańskiego i na odwrót. Stąd wniosek, że przyczyny arabskiej nieskuteczności leżą gdzieindziej.

Jak widać przy próbie podziału ludzkości na 7 "ras" genetycznych (na podstawie porównania różnic genetycznych określanych jako SNP czyli Single Nucleotide Polymorphism czyli Polimorfizm Pojedynczego Nukleotydu) arabowie rzeczywiście okazują się być częściowo europejscy w tym sensie, ale ten udział nie jest zbyt duży. Palestyńczycy są genetycznie europejscy na oko w 30 proc., Beduini już w z znacznie mniejszym stopniu).

A co do Hiszpanów, to są oni w Europie dosyć specyficzni wyraźnie różniąc się - w tym ujęciu, bo możliwe są również inne - zarówno od północnych Europejczyków takich jak my, jak i od Europejczyków południowo-wschodnich, którzy "klastrują" się razem z Żydami i Ormianami.

Tak więc teza o aż tak bliskim pokrewieństwie rasowym Arabów i Hiszpanów jest chyba mocno przesadzona.

Różnice w genotypach

Różnice w genotypach wszystkich (zdrowych!) ludzi świata są tak minimalne, że nieistotne. Człowiek współczesny jest gatunkiem młodym (homo sapiens sapiens istnieje dopiero od ćwierć miliona lat, a jeszcze kilkadziesiąt tysięcy lat temu wszyscy ludzie świata mieszkali w jednym miejscu, w populacji liczącej w najbardziej niekorzystnym momencie zaledwie kilka tysięcy osobników), ekspansywnym (rozprzestrzeniał się po całej Ziemi wypierając aż do zagłady swych najbliższych krewnych, np. neandertalczyka czy Homo floresiensis).

I przez nieodległy wspólny rodowód wszystkich żyjących dziś ludzi oraz tę espansywność, popartą intensywnym mieszaniem się gatunek nasz jest genetycznie bardzo jednorodnym.
Podział na ludzkie rasy jest sztuczny, bo ras ludzkich właściwie nie ma. Największe z różnic między ludźmi to ilość pigmentu w skórze i włosach - sprawa nieistotna, wszak np. konie, mające wiele ras w obrębie jednej rasy (np. arabskiej) mają umaszczenie siwe, kare, gniade, cisawe itp.

Niejeden z tutejszych antysemitów bardzo by się zdziwił, gdyby się okazało, że jest genetycznie bliższy Michnikowi niż swojej polskiej żonie :-)

To jest: R1a1

Przykro mi, ale muszę stwierdzić, że nie wie Pan, o czym mówi:

cytuję ja_pan:

Różnice w genotypach wszystkich (zdrowych!) ludzi świata są tak minimalne, że nieistotne.

Jeśli chce Pan nadrobić braki w swej wiedzy, to może Pan swą edukację rozpocząć tu: Dienekes Anthropology Blog, a wcześniej odwiedzić WIKIPEDIA: Race (classification of human beings) i przeczytać akapity zatytułowane Molecular genetics: lineages and clusters, Molecular lineages, Y chromosomes and mitochondrial DNA oraz How much are genes shared? Clustering analyses and what they tell us.

Życzę miłej lektury.

Uczył Marcin Marcina...

Sam Pan musisz nadrobić braki w swojej wiedzy - najpierw proszę się dowiedzieć, jakimi marnymi promilami różni się genotyp najmniej nawet spokrewnionych ze sobą żyjących współcześnie ludzi.

A, jeszcze jedno - gdyby Pan miał przynajmniej podstawowe pojęcie o genetyce, to by Pan nie wyjeżdżał z DNA mitochondrialnym.
Mitochondria nie zawierają naszego DNA, lecz DNA własne, zupełnie niezależne, nie mające z naszym genotypem nic wspólnego. Właściwie mitochondria to są niezależne od nas genetycznie obce organizmy, żyjące z nami w bardzo ścisłej symbiozie. O ile DNA chromosomalne może ewoluować bardzo wolno lub skokowo (dając nowy gatunek w przeciągu np. kilku lat dla prostych jednokomórkowców) - to niezależne DNA mitochondriów ewoluuje w mniej więcej stałym, swoim tempie. Stąd DNA mitochondrialne w obrębie wolno ewoluującego jednego gatunku może się różnić o wiele bardziej, niż DNA w mitochondriach dwóch oddzielnych, nawet dość znacznie różniących się gatunków, które od wspólnego przodka wyewoluowały niedawno.

Jako Wuj Dobra Rada jednej rady Panu udzielę - wielu rzeczy można nie wiedzieć, to nie wstyd. Nie ma człowieka, który by wiedział wszystko. Lecz nie wiedzieć, a mimo to wymądrzać się i pouczać innych błędnie - to już jest obciach. Niech się Pan zastanowi, zanim ponownie najedzie Pan na kogoś z góry, nie mając racji.

To jest: R1a1

Ta rozmowa nie ma sensu, bo w ciągu kilkunastu minut, nie

mógł Pan przeczytać tekstów, które Panu poleciłem. DNA mitochondrialne służy do śledzenie linii żeńskich. Niech Pan doczyta przynajmniej do fragmentu o DNA autosomalnym, to wtedy porozmawiamy.

To jest: Marcin Jackowski

W ZSRR?

W ZSRR?

To jest: samograf

Z góry przepraszam za wyrażenie

Przyjaźniłem się dawno temu z pewnym człowiekiem, który kilka razy wypowiedział następującą wiekopomną myśl:

"Rosja do Uralu i Kaspijskiego to jak-cie-mogie, a potem już zaraz, kurwa, zaczynajom siem same Araby".

To jest: PIOTR73

Do Wojciech -Maltan Wiem :) .

Wiem :).Ja jednak nie chcę słuchać mędrców Syjonu :).Nasza wierchuszka jak widać w tv robi to bardzo skutecznie za nas wszystkich .
Pozdrawiam

Proste życie - wzniosłe myślenie .

- - -
Proste życie - wzniosłe myślenie .

Czasem dobrze jest

Czasem dobrze jest posłuchać mędrców Syjonu, aby dowiedzieć się skąd w danym momencie wieje wiatr.

Teraz p. Lipkin wylewa krokodyle łzy nad chrześcijaństwem i Europą, do których zniszczenia wielce przyczynili się jego rodacy. Pali im się grunt pod nogami, z USA nie wiadomo jak będzie, to i usiłują zmontować krucjatę przeciwko muzułmanom. Myślę że cele są w pewnym sensie zbieżne, wcale by nam nie zaszkodziła odbudowa chrześcijaństwa i prawdziwie europejskiej kultury, oraz pozbycie się napływowej ludności muzułmańskiej z granic Europy. Można przez jakiś czas wspólnie podróżować, dopóki wspólne cele się nie skończą.

K.J.

K.J.

Żydzi mogą oczywiście

czuć zagrożenie ze strony Muzułmanów ponieważ od kilkudziesięciu lat faktycznie są z nimi w stanie wojny. Muzułmanie nie są jednak bezpośrednim zagrożeniem dla chrześcijan, dlatego też łączenie tych dwu spraw jest nadużyciem celowym. Ma się wytworzyć wrażenie że Muzułmanie są zagrożeniem dla całego świata. Warunki sprzyjające osiedlaniu się Muzułmanów w Europie stwarzają socjalistyczne rządy państw europejskich, więc zagrożeniem mogą być tu socjaliści. Muzułmanie tylko z takiej możliwości korzystają, na chwałę Proroka, oczywiście. Każdy chyba już zauważył że Żydzi od dawna walczą z Arabami rękami Amerykanów i chcą ten konflikt rozszerzyć dla własnych korzyści.

Bardzo ciekawa i trafna

Bardzo ciekawa i trafna analiza sytuacji. Oczywiście niektóre błędy techniczne (tłumaczenie) oraz faktograficzne (to nie Turcy lecz Tatarzy dotarli do Krakowa).

No cóż, z syjonistami zawsze można się było dogadać, nawet przedwojenna Endecja miała z nimi wspólne cele, tj. utworzenie żydowskiego państwa i emigrację Żydów. Syjoniści również całkiem dobrze dogadywali się z hitlerowcami i faszystami.

Syjoniści i ich żądania były łatwe do spełnienia i zbieżne z narodowo pojmowanymi interesami krajów diaspory. Oni nie chcieli się asymilować, przeważnie nie mieszali się do polityki państw w których żyli, ich jedynym celem było utworzenie państwa żydowskiego i jego zasiedlenie, czyli emigracja z krajów europejskich. Ja sam zawsze popieram Izrael i jego walkę o przetrwanie.

Niestety problemem był i jest inny odłam Żydów, których tu można określić jako kosmopolitów, lewicowców, liberałów, rewolucjonistów, krótko mówiąc wszelkiej maści poprawiaczy świata. Np. taki Soros i jego „otwarte społeczeństwa”. Niestety ci są w ogromnej większości w stosunku do prawdziwych syjonistów.

Największym zagrożeniem dla Europy ze strony islamu to zagrożenie wewnętrzne, co trafnie podkreślił p. Lipkin.

Jednakże to zagrożenie można również złożyć u stóp Żydów.

Większość europejskich polityków albo ma pochodzenie żydowskie, albo też zostało ukształtowanych przez żydowską ideologię otwartych społeczeństw, liberalizmu, politycznej poprawności i innych lewackich fanaberii. Żeby nie było potem nieporozumień, chodzi mi o liberalizm społeczno – moralny, a nie gospodarczy.

To ci politycy otworzyli granice Europy dla napływu ludności muzułmańskiej i kolorowej, zwalczali (całkiem skutecznie) chrześcijaństwo, prowadzili antyrodzinną politykę, dążyli i dążą do obalenia państw narodowych, występują przeciwko nacjonalizmowi.

P. Lipkin również użył przykładu Haidera i innych europejskich polityków reprezentujących polityczną opcję narodową. Niestety zapomniał nam powiedzieć kto rozpętał największą propagandową nagonkę przeciwko Haiderowi. Czy przypadkiem nie wyszła ona głównie ze strony różnych żydowskich organizacji?

K.J.

K.J.

To jest: samograf

Ludy tureckie

Tatarzy są ludem tureckim. Podobnie zresztą jak Karaimowie.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludy_tureckie

Znów szukamy dziury w całym, prawda?

No i cóż z tego że są. Polacy należą do grupy narodów słowiańskich i co z tego? Czy mylą się Panu Polacy z Rosjanami czy też Chorwatami? Tatarzy (niektórzy i w czasach dzisiejszych) zaliczani są do grupy narodów tureckich, ale nie są Turkami. Niektóre odłamy Tatarów zalicza się również do plemion mongolskich. Ale o tym po tym.

Teraz przejdziemy do różnic językowych.

Podczas gdy w języku polskim mówi się Turcy gdy chce się określić naród turecki jako taki, lub Turcja, gdy chce się określić państwo zamieszkałe przez naród turecki, to aby określić całą grupę narodów należących do tej samej rodziny, należy powiedzieć ludy tureckie.

Ostrzejsze rozgraniczenie występuje w języku angielskim. Jeżeli mówi się o Turkach jako narodowości, potocznie używa się słowa Turk - po naszemu Turek, lub Turks - liczba mnoga. Jeżeli mówi się o całej grupie używa się pojęcia Turkic peoples. Wyraźna różnica zarówno w pisowni jak i w wymowie.

Tak więc kiedy prelegent mówi po angielsku i twierdzi że Turks dotarli aż do Krakowa, ma wyraźnie na myśli Turków jako przedstawicieli narodu tureckiego, a nie całej grupy narodów.

Turcy jako tacy nigdy do Krakowa nie dotarli, natomiast dotarli do niego (i nawet o wiele dalej) w wieku XIII Tatarzy.

Otóż w owym czasie (wiek XI - XIII) Tatarzy wraz z Mongołami współtworzyli Imperium Mongolskie Czyngis-chana. Stąd też, w wyniku mieszania się obu grup, wielu Tatarów ma mongoidalne rysy twarzy. Oba ludy nie różniły się od siebie stylem życia czy wojowania.

Po jego śmierci państwo to rozpadło się i jednym z państw które po tym rozpadzie powstało była Złota Orda, która również była państwem mongolsko – tatarskim, a jej mieszkańcy zwani byli potocznie Tatarami, obojętne czy należeli do plemion mongolskich czy tureckich. I ci to właśnie podczas najazdu na Węgry „zahaczyli” o nas, zadając nam klęskę w bitwie pod Legnicą. Nie wiem czy już wtedy byli muzułmanami, ale nie myślę. Natomiast nazwa Tatarów (mieszanki Mongołów z ludem tureckim), przylgnęła do nich na długie wieki. Tatarami zwano zarówno Mongołów jak i ludy tureckie, mocno zresztą pod względem rasowym wymieszane.

Istnieje też odłam Tatarów zwanych Czarnymi Tatarami. Są oni jednym z plemion mongolskich toczących walki z Czyngis-chanem do czasu kiedy zostali przez niego podbici i przyłączeni do Imperium.

Teraz ci Karaimowie.

Do ludów tureckich zaliczali się również Chazarowie, co wcale nie przeszkadza nam ich potomków nazywać Żydami, na równi z Żydami pochodzenia semickiego.

Mam nadzieję że docenia Pan mój wysiłek wkładany w pańską edukację.

K.J.

K.J.

Niech oni się zajmą sami sobą

Niech się nawet wytłuką nawzajem. A ta reszta co zostanie, - niech kupi sobie wielbłądy i wyjedzie na Saharę.
/Postanowiłem w sposób trochę żartobliwy zakończyć bardzo pouczającą dyskusję dwóch Panów genetyków/.

Mozets

DNA mitochondrialne służy

DNA mitochondrialne służy do śledzenia czasu ewolucji w liniach żeńskich. A o autosomalnym (czyli naszym własnym) DNA pogadamy dopiero wtedy, gdy dowie się Pan, jak malutkimi promilkami różnią się autosomalne DNA najmniej spokrewnionych ze sobą żyjących współcześnie ludzi.

Nawet obcy nam gatunkowo szympans ma mniej jak 2% genów innych, niż nasze.

To jest: R1a1

No więc skoro ta 2-proc. różnica pomiędzy człowiekiem i

szympansem decyduje o człowieczeństwie nasz i małpiości szympansa, to znacznie mniejsze różnice decydują z zróżnicowaniu rasowym gatunku ludzkiego. No chyba, że Panu jest obojętne czy jest człowiekiem czy szympansem. W końcu to tylko 2 proc. różnica.

Tu masz Pan drzewo skonstruowane na podstawie odległości genetycznych pomiędzy poszczególnymi populacjami (Cavalli-Sforza).


Obecnie naukowcy z ponad 99 proc. dokładnością potrafią na podstawie próbki DNA określić nie tylko już przynależność rasową, ale wręcz etniczną. Jak będę miał chwilę czasu to znajdę Panu prace na ten temat. Niech Pan na chwilę zawiesi klepanie wyuczonych formułek ideologicznych i trochę pogoogluje w google scholar szukając haseł "race" "SNPs" i "autosomal".

P.S. Niech Pan sobie poczyta:
Why human evolution accelerated, John Hawks, Department of Anthropology University of Wisconsin—Madison

cytat:

Our evolution has recently accelerated by around 100-fold. And that's exactly what we would expect from the enormous growth of our population.

O liczbie SNP:

cytat:

Single nucleotide polymorphism (SNP) analysis systems work on the premise that tiny aberrations can snowball into giant effects. Rooting out a single errant nucleotide provides valuable information in dealing with serious diseases. The latest SNPs are entering the market with great acclaim from researchers, who welcome the capability to generate faster and better results.

These researchers have a very good reason for desiring more efficient means of analyzing SNPs; estimates reveal that up to 30 million SNPs exist in the human genome. So far, “many of the 7 million variants that exist with frequencies above 5% in the human population have been identified,” according to a short paper published in a 2005 issue of Nature Genetics (37:1299-1300); and much work lies ahead, since “current genotyping technologies are limited to testing 100,000–500,000 variants in a collection of individuals in any given association study.”

About one out of every 300 base pairs is a SNP; most of these lie outside coding regions. The differences lead to humans’ amazing diversity in skin and hair color, height, creativity, and intelligence. At the same time, SNPs also cause one person to be more susceptible to developing certain diseases, or to be more responsive to certain medical therapies than others. Some SNPs can lead to near-certain suffering, in cases of sickle cell anemia and cystic fibrosis, for example.

I po polsku, jeśli nie zna Pan angielskiego:

cytat:

Polimorfizm pojedynczego nukleotydu (ang. Single Nucleotide Polymorphism w skrócie SNP) - zjawisko zmienności sekwencji DNA, która polega na zmianie pojedynczego nukleotydu (A, T, C lub G) pomiędzy osobnikami danego gatunku lub drugim, odpowiadającym chromosomem danego osobnika.
Przykładowo w dwóch sekwencjach DNA od różnych osobników, AAGCCTA i AAGCTTA, występuje różnica w jednym nukleotydzie. W tym wypadku mówimy o 2 allelach: C i T. SNP stanowią ok. 90% całej zmienności występującej w ludzkim genomie i występują co 100-300 nukleotydów na ogólną ich liczbę 3 mld.

W badaniach populacyjnych można ustalić względną częstość występowania danego wariantu związanego z SNP. Należy stwierdzić, że występują różnice w występowaniu SNP pomiędzy różnymi geograficznie lub etnicznie populacjami.

Czy 10-30 mln różnic w kodzie DNA występujące w ludzkiej populacji to dużo czy mało? Czy wie Pan jakie skutki może wywołać pojedyncza mutacja?

Nawet 30 milionów różnic

Nawet 30 milionów różnic w kodzie DNA to niewiele, gdy się weźmie pod uwagę, że przeważająca większość DNA jest DNA śmieciowym, wyłączoną pozostałościa ewolucji. czymś kompletnie bez znaczenia.

Natomiast twierdzenie, że współcześnie da się w 99% stwierdzić badając DNA przynależność etniczną - pozwolę sobie między bajki włożyć. Nie ma już ani jednego wyizolowanego zakątka Ziemi, gdzie jest populacja genetycznie zamknięta i przez to jednorodna oraz różniąca się znacząco od reszty ludzkości, nawet na wysepkach typu Pitcairn nastąpiło mieszanie sie z przybyszami. A cóż dopiero w Europie, gdzie jest kruczoczarny niski Norweg, wysoki Włoch blondyn, a mój sąsiad, Polak, ma typowo mongolskie rysy twarzy z rzadkim czarnym zarostem.

Ras nie ma - bo nie ma żadnych istotnych różnic fenotypowych. Genotyp jest mniej istotny, skoro tysiące zmian śmieciowego DNA nie powoduje żadnej zauważalnej różnicy, a kilka punktowych mutacji może dać różnice bardzo istotne - lecz takich istotnych różnic, charakterystycznych tylko dla jedej "rasy" czy jednego narodu po prostu nie ma. Istotne różnice albo pojawiają się dośc przypadkowo w całej populacji ludzkiej, albo gdy występuja lokalnie - nie dotyczą większości osobników.

Gdy większość gatunków ma tendencję do różnicowania lokalnych populacji (wynika to z izolowania poszczególnych populacji na wyspach, w górach, zamknietych jeziorach itp.), co prowadzi do powstawania ras, a nawet nowych gatunków - w przypadku kosmopolitycznego, coraz intensywniej migrującego człowieka obserwujemy proces odwrotny - coraz większe ujednolicanie genotypu wszystkich ludzi.

Jak jest Pan innego zdania - proszę podać jedną istotną różnicę między Polakiem a Aborygenem czy Zulusem - taką, ktora dotyczy prawie wszystkich Polaków i prawie wszystkich Zulusów.

To jest: R1a1

Po kolei:

cytuję ja_pan:

Nawet 30 milionów różnic w kodzie DNA to niewiele, gdy się weźmie pod uwagę, że przeważająca większość DNA jest DNA śmieciowym, wyłączoną pozostałościa ewolucji. czymś kompletnie bez znaczenia.

Nieprawda.
cytuję WIKIPEDIA:

Przypadki polimorfizmu pojedynczego genu, które stwierdza się poza sekwencjami kodującymi genów, mimo to mogą wywierać działania biologiczne (np. zmiana w sekwencji RNA lub w sekwencji regulującej ekspresję genu).

cytuję ja_pan:

Natomiast twierdzenie, że współcześnie da się w 99% stwierdzić badając DNA przynależność etniczną - pozwolę sobie między bajki włożyć.

Więc popełnia Pan błąd:
cytat:

"Now that we have found that the program works well, we hope to implement it on a much larger scale, using hundreds of thousands of SNPs and thousands of individuals," said Drineas, who was funded by an NSF CAREER award. "The program will be a valuable tool for understanding our genetic ancestry and targeting drugs and other medical treatments because it might be possible that these can affect people of different ancestry in very different ways."

Understanding our unique genetic makeup is a crucial step to unraveling the genetic basis for complex diseases. Although the human genome is 99 percent the same from human to human, it is that 1 percent that can have a major impact on our response to diseases, viruses, medications, and toxins. If researchers can uncover the minute genetic details that set each of us apart, biomedical research and treatments can be better customized for each individual, Drineas said.

This program will help people understand their unique backgrounds and aid historians and anthropologists in their study of where different populations originated and how humans became such a hugely diverse, global society.

The program was more than 99 percent accurate in trials and correctly identified the ancestry of hundreds of individuals. This included people from genetically similar populations (such as Chinese and Japanese) and complex genetic populations like Puerto Ricans who can come from a variety of backgrounds including Native American, European, and African ancestries.

"When we compared our findings to the existing datasets, only one individual was incorrectly identified and his background was almost equally close between Chinese and Japanese," Drineas said. Drineas explains that the results are preliminary, but extremely promising. The team is now working to test their program on a much larger data set.


Więcej tu: Dienekes Anthropology Blog, PCA-Correlated SNPs for Structure Identification in Worldwide Human Populations
cytuję ja_pan:

A cóż dopiero w Europie, gdzie jest kruczoczarny niski Norweg, wysoki Włoch blondyn, a mój sąsiad, Polak, ma typowo mongolskie rysy twarzy z rzadkim czarnym zarostem.

Istnienie nietypowo dla swej populacji wyglądających jednostek nie zmienia faktu, że obecnie naukowcy są na podstawie analizy tysięcy polimorfizmów odróżnić z ponad 99 proc. dokładnością Włocha z jednej strony od Polaka czy Norwega z drugiej, gdyż w Europie istnieje wyraźna granica genetyczna pomiędzy północą a południem:

cytuję ja_pan:

Ras nie ma - bo nie ma żadnych istotnych różnic fenotypowych. Genotyp jest mniej istotny, skoro tysiące zmian śmieciowego DNA nie powoduje żadnej zauważalnej różnicy, a kilka punktowych mutacji może dać różnice bardzo istotne - lecz takich istotnych różnic, charakterystycznych tylko dla jedej "rasy" czy jednego narodu po prostu nie ma. Istotne różnice albo pojawiają się dośc przypadkowo w całej populacji ludzkiej, albo gdy występuja lokalnie - nie dotyczą większości osobników.

Widział Pan kiedyś Murzyna? Myśli Pan, że ich malują po urodzeniu? Albo niszczą im mózgi, co podowuje, że średnie IQ dla mieszkańców Afryki Subsaharyjskie to 70?

cytuję ja_pan:

coraz większe ujednolicanie genotypu wszystkich ludzi.

Wie pan jak długo Aborygenii albo mieszkańcy obu Ameryk byli odizolowano od Europejczyków? Kilkanaście do kilkudzisiesięciu tysięcy lat. To właśnie przyczyna istnienia ras ludzkich.

cytuję ja_pan:

Jak jest Pan innego zdania - proszę podać jedną istotną różnicę między Polakiem a Aborygenem czy Zulusem - taką, ktora dotyczy prawie wszystkich Polaków i prawie wszystkich Zulusów.

Oczywiście! Prawdopodobieństwo, że Polak ma IQ wyższe niż 100 wynosi 50%, a prawdopodobieństwo, że takie IQ ma Aborygen czy Zulus wynosi pewnie 1 proc. Kolor skóry pomijam, bo Pan chyba nigdy nie widział Zulusa, więc nie będzie Pan wiedział o czym mówię.

Prawdą jest, że nie

Prawdą jest, że nie wszyskie geny są kodujące, lecz po uwzględnieniu genów odpowiedzialnych za ekspresję i inne funkcje - nadal większość sekwencji nukleotydów jest śmieciami, pozostałością po ewolucji.

Na podstawie genotypu da się tylko z pewnym prawdopodobieństwem stwierdzić przynalezność etniczną (a ściślej przynalezność do pewnej populacji - na podstwie rozkładu poszczególnych genów) - w jednej populacji genA występuje w 70%, w polulacji B w 30% - lecz nie ma genów typowych tylko i wyłącznie dla jednej populacji.

Widziałem Murzyna - ma więcej pigmentu w skórze. Wśród koni jednej rasy i nawet w jednej stadninie też zdarzają się różne umaszczenia. Mało istotna różnica.
A co do inteligencji ludności subsaharyjskiej - gdybym Pana od urodzenia skierował do subsaharyjskiejej wioski, też by Pan miał IQ ok. 70. Gdy dzieci murzyńskie i białe sa wychowywane razem - nie widać większych różnic w inteligencji.

Aborygeni i mieszkańcy Ameryk byli dość długo izolowani i mogły się wytworzyć rasy, a przy dłuzszej izolacji nawet nowe gatunki - lecz tej izolacji już od wielu pokoleń nie ma. Gatunek ludzki jest dość dokładnie wymieszany i dość jednorodny.

To jest: R1a1

Jasne:

cytuję ja_pan:

Gdy dzieci murzyńskie i białe sa wychowywane razem - nie widać większych różnic w inteligencji.

Oto różnica w IQ pomiędzy białymi i czarnymi z uwzględnieniem SES czyli statusu socjoekonomicznego.

cytuję WIKIPEDIA:

Socioeconomic status (SES) varies both between and within populations, but Black-White differences in IQ persist among the children of parents matched for SES, and the gap is largest among the children of wealthiest and best educated parents.

cytuję ja_pan:
Aborygeni i mieszkańcy Ameryk byli dość długo izolowani i mogły się wytworzyć rasy, a przy dłuzszej izolacji nawet nowe gatunki - lecz tej izolacji już od wielu pokoleń nie ma. Gatunek ludzki jest dość dokładnie wymieszany i dość jednorodny.

Jasne. Bardzo częste w Polsce mieszane małżeństwa z Aborygenami i rdzennymi Amerykanami spowodowały zanik różnic rasowych pomiędzy Polakami a przedstawicielami obu tych grup. Tak z ciekawości zapytam, kto w Pana rodzinie był z pochodzenia australijskim Aborygenem?

1. O rzekomych genetycznych

1. O rzekomych genetycznych przyczynach niższej inteligencji Murzynów:

"Rasa biała to raczej kategoria społeczna, gdyż wielu Murzynów ma w istocie białych przodków, co, zgodnie z twierdzeniami Jensena o dziedziczności, powinno być dodatnio skorelowane z ich IQ, a jednak badania nad mulatami nie potwierdziły tego. Po trzecie obserwuje się fakt wyższego ilorazu inteligencji u dzieci adoptowanych ( co ma związek ze specyfiką rodziny adoptującej, jako bardziej zainteresowanej dzieckiem i na wyższym poziomie intelektualnym ). Zależność ta potwierdza się w przypadku zaadoptowania dzieci afroamerykańskich, które mają wtedy IQ takie jak dzieci białe, co potwierdza znamienitość środowiska dla rozwoju inteligencji."

http://www.makami.fasthost.pl/materialy/inteligenc...

2. Dzieci z mieszanych związków, również przypadkowych (by skonstruować potomstwo nie trzeba zawierać małżeństwa) Aborygenki i Polaka oczywiście są - w Australii.

To jest: R1a1

No wreszcie zaczyna Pan próbować swe twierdzenia

popierać jakimiś odwołaniami do źródeł. Źródła to może niezbyt autorytatywne, bo nie wiem czy autorkę tych słów, która przedstawia się tak:

cytat:

Nazywam się Katarzyna Matejczyk; od 2000 roku pracuję jako psycholog. Cały czas dokształcam się, uczestnicząc w wielu kursach, warsztatach i konferencjach. Prywatnie jestem mężatką; mam syna Huberta.

... można traktować jako autorytet w dziedzinie badań na inteligencją, ale dobre i to.

Natomiast nadal Pan próbuje nieudolnie manipulować selektywnie cytując swoje własne źródło. Bo znajdujemy w nim również taki fragment:

cytat:

Ważnym pytaniem, frapującym zwłaszcza Amerykanów, jest to, czy na IQ wpływa rasa człowieka. Uczestnikami wspomnianych programów wczesnej interwencji w 90% były murzyńskie dzieci z biednych rodzin. W porównaniu z białymi dziećmi funkcjonują one gorzej w szkole i osiągają poziom inteligencji niższy średnio o 15 punktów. Przez lata najpopularniejszą interpretacją owych różnic było wyjaśnienie polegające na podkreśleniu różnic środowiskowych między domami i otoczeniem ludzi czarnych i białych. W 1969 roku jednak, Jensen opublikował artykuł sugerujący, że nie jest to wpływ mniej stymulującego środowiska, ale genów. Autor ten stwierdził, że te znaczące 15 punktów ujawnia się konsekwentnie przy wielu bateriach stosowanych testów, nawet nieobciążonych kulturowo testach niewerbalnych. Nie jest to także wpływ zróżnicowania klasowego, gdyż pomimo, że zmienna ta jest kontrolowana, obserwuje się niższy iloraz inteligencji u Afroamerykaninów. Jensen zwrócił uwagę na wpływ dziedziczności, która istotnie warunkuje osiągnięcia intelektualne Murzynów. Stwierdził on również, iż różnice w doświadczeniu białych i czarnych w Ameryce nie są tak znaczące, by aż tak bardzo deprymowały dzieci murzyńskie. Podkreślił także to, że programy interwencji obejmujące je nie odniosły skutku, a przecież wiązały się ze zmianą środowiska, stąd poglądy enwironmentalistów są niesłuszne i, że przyczyna tkwi w genach.

cytuję ja_pan:

Dzieci z mieszanych związków, również przypadkowych (by skonstruować potomstwo nie trzeba zawierać małżeństwa) Aborygenki i Polaka oczywiście są - w Australii.

Ile? Troje? Jaki to ma wpływ na strukturę rasową Polaków, białych Australijczyków i Aborygenów? Po co Pan w ogóle traci czas na wypisywanie takich dyrdymałów?

Nie wiem, czy jest Pan aż

Nie wiem, czy jest Pan aż tak ograniczony, czy tylko udaje Pan nierozgarniętego. Zacytował Pan opinię Jensena, dalej obaloną. Nikt nie zaprzecza, że dzieci murzyńskie są mniej inteligentne od dzieci białych - lecz przykład adoptowanych przez białych dzieci murzyńskich, które miały ten sam iloraz inteligencji, co dzieci białe dowodzi, że przeciętna inteligencja nie zależy od rzekomej "rasy", lecz przede wszystkim od środowiska i wychowania.

Co do Aborygenów - do lat 70-tych XX wieku byli genetycznie dość odrębni (program rządowy "White Australia"), lecz obecnie mieszanie się Aborygenów i białasów występuje, czy to się Panu podoba, czy nie. Ponieważ odsetek Australijczyków z polskimi korzeniami nie jest zbyt wysoki, to i mieszanych dzieci polsko-aborygeńskich tez nie będzie zbyt wiele. Lecz że Europejczycy, również w Australii są dokładnie wymieszani, to rozróżnianie białasów nie ma większego sensu.

To jest: R1a1

Jak zwykle Pan manipuluje albo popisuje się ignorancją.

cytuję ja_pan:

Zacytował Pan opinię Jensena, dalej obaloną.

Cytowałem tylko źródło, które Pan podał. A teza Jednsena nie została obalona, bo w tekście nie padają żadne samodzielne argumenty, lecz podważona przez powołanie się na nieokreśloną pracę naukową badającą IQ czarnych dzieci adoptowanych przez białe rodziny. Ponieważ był to piewszy sensowany argument, który Pan podał poświęciłem jego zbadaniu chwilę i - oczywiście - okazało się, że badanie o którym mowa oparte było na błędnej metodologii. Błąd polegał na zaniechaniu śledzenia zmian IQ tych dzieci w okresie dorosłego życia (rasowe różnice w IQ ujawniają się stopniowo):
cytat:

One problem with most of the adoption studies is that as a general rule, genetic differences in IQ tend to firm up in adolescence. And in the only study that persisted to that point (the one in Minnesota), kids scored on average according to how many of their biological parents were black.

Tak więc wśród badań, które na ten temat przeprowadzono właśnie badanie, w których śledzono IQ również po osiągnięciu dojrzałości potwierdziło hipotezę zależnośći IQ od rasy biologicznych rodziców.
Dyskusję na temat badań IQ czarnych dzieci adoptowanych przez białe rodziny można znaleźć tu: Slate, human nature: Science, technology, and life, William Saletan, Environmental Impact
Wniosek:
cytat:

When I look at all the data, studies, and arguments, I see a prima facie case for partial genetic influence. I don't see conclusive evidence either way in the adoption studies. I don't see closure of the racial IQ gap to single digits. And I see too much data that can't be reconciled with the surge or explained by current environmental theories. I hope the surge surprises me. But in case it doesn't, I want to start thinking about how to be an egalitarian in an age of genetic difference, even between races.

cytuję ja_pan:

Co do Aborygenów - do lat 70-tych XX wieku byli genetycznie dość odrębni (program rządowy "White Australia")

Jak widzę argumenty jednak do Pana docierają i uznał Pan wreszcie istnienie genetycznie zdeterminowanych ras ludzkich.

cytuję ja_pan:
, lecz obecnie mieszanie się Aborygenów i białasów występuje,

Jak z tego rozumiem Aborygeni byli jeszcze 30 lat temu "genetycznie dość odrębni", a teraz po jednym pokoleniu już nie są? Rozumiem, że wszyscy starsi wymarli, a dzieci - oczywiście wyłącznie z mieszanych związków - odziedziczyły jedynie geny po białych rodzicach? Czy Pan czytając swe komentarze nie wstydzi się sam przed sobą?

Czy już ogłoszono Żydoland na terenie Polski ?

Problem z żydostwem nie polega na ich rasowości tylko na współczesnym syjoniźmie, na ich naziźmie hodowanym od tysięcy lat.
Należy zabronić rozpowszechniania talmudu - to idelogia faszystowska.
Main Kampf przy talmudzie to bajka dla dzieci.

Mirosław J.

translator?

mam pretensje do moderatora ze uzywa cos takiego na swoich lamach powinni przeprosic Pana Livkin za calkowite wypaczenie jego przeslania..

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.