Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Stanisław Wielgus – prawdziwa twarz Kościoła?
Autor: Azrael, nie, 06/04/2008 - 15:18
Ocena danej sytuacji zależy nie od tego, czy oceniana jest obiektywna prawda, lecz od tego kto, dla jakich celów dokonuje oceny. I jeszcze co ocenia – czy tylko danego człowieka – czy również kontekst i sytuację, w jakiej on się znalazł. Właściwie wszystko w przyznaniu nagrody dla arcybiskupa seniora archidiecezji warszawskiej, Stanisława Wielgusa jest jasne – fundacja jego macierzystej uczelni uhonorowała go nagrodą za dokonania naukowe i dydaktyczne. Ma prawo, jest w pełni autonomiczna – a sam Wielgus zasłużył się dla niej niewątpliwie. 16 książek i około 500 innych publikacji, wieloletni rektor i administrator Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Profesor filozofii, mediewista, nauczyciel akademicki. Tylko, że, niestety, nie tylko jego praca i działalność na rzecz ulczelni może być w tym przypadku miarą oceny kogoś takiego, kto pracował na szkoły katolickiej, która ma być ostoją humanizmu chrześcijańskiego. I nie można oddzielać działalności Wielgusa na uczelni od jego działalności, jak sługi bożego, hierarchy Kościoła Katolickiego, zarządcy diecezji płockiej – i świadomego współpracownika Służby Bezpieczeństwa PRL – przez 20 lat... Wielgus otrzymał nagrodę Towarzystwa Naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego za "wybitne osiągnięcia naukowe w duchu humanizmu chrześcijańskiego". Prodziekan Wydziału Filozofii KUL ks. prof. Stanisław Janeczek, w laudacji do nagrody powiedział, że Wielgus w swojej działalności kierował się „niepowtarzalnym blaskiem prawdziwego człowieczeństwa". I następne zdanie z laudacji, na którym trzeba się zastanowić; „Jest intelektualistą mającym olbrzymi autorytet moralny” - powiedział ksiądz Jeneczek. Sprawę niedoszłego ingresu Stanisława Wielgusa (a właściwie samej mszy, bo jak się okazuje – Wielgus BYŁ przez dwa dni, od 5 do 7 stycznia 2007 roku arcybiskupem Warszawy) wszyscy doskonale pamiętają. Po upublicznieniu sprawy wieloletniego uwikłania we współpracę z SB biskupa Wielgusa, przez Tomasza Sakiewicza, naczelnego „Gazety Po0lskiej”, w pierwszym szeregu publicystów, którzy stanęli do walki o dobre imię Kościoła, byli Tomasz Terlikowski i Paweł Milcarek. I to raczej nie jako stricte publicyści – raczej jako głos świeckich Kościoła. I wygrali – przynajmniej tak się wtedy wydawało, że wygrali bitwę o oczyszczenie się hierarchów. Ciekawe – naprzeciw nim stanęły zastępy… innych świeckich, spod znaku profesora Jacka Bartyzela i Adama Wielomskiego. O Tadeuszu Rydzyku i jego zastępach nie wspomnę… szczególnie, że te zastępy szły przez moment równolegle z... „Gazetą Wyborcza”. Można powiedzieć – rozgrywała się wojna na zakrystii. Przypomnijmy – Stanisław Wielgus został zwerbowany do działalności wywiadowczej już w trakcie studiów w seminarium duchownym i kontynuował swą działalność, będąc pracownikiem KUL-u. Potem przez kilka lat był w kartotece Wywiadu PRL – po czym ponownie wrócił pod skrzydła bezpieki. Nosił dwa pseudonimy - „Adam” i „Grey”. Pisał raporty, spotykał się oficerami w Polsce i za granicą, zakończył pracę już po roku 1989. Część materiałów, przekazana przez IPN, została oceniona przez Komisję Historyczną KEP, oraz dodatkowo – przez niezależną komisję, specjalnie powołaną w grudniu 2006 roku. O pozostałe materiały – na temat których wypowiadali się wielokrotnie historycy IPN – Komisja Historyczna już nie występowała. Została potwierdzona, świadoma, aktywna i gorliwa współpraca Tadeusza Wielgusa ze służbami PRL. Już po odwołaniu go ze stanowiska w Warszawie, Stanisław Wielgus złożył wniosek o autolustrację… a w jego imieniu działał były obrońca Małgorzaty Niezabitowskiej – mecenas Marek Małecki. Pod wpływem jednak nacisków kościelnych – zrezygnował z drogi postępowania cywilnego, przed sądem powszechnym, co zresztą mogło również ujawnić innych księży z jego otoczenia. Nie jest interesujące samo to, czy i jak współpracował biskup ze służbą bezpieczeństwa. Ale to, że kłamał, w pełni świadomości przez kilka miesięcy, o swoim życiorysie – jest to stwierdzone, udowodnione i potwierdzone. Pierwsze informacje o tym, że zachowały się materiały z jego współpracy z SB w okresie studiów na KUL-u, a później – materiały wywiadu – otrzymał kilka lat wcześniej. A od września 2006 roku – już musiał widzieć, że nie da się ich wrzucić za szafkę. I to jest właśnie jeden z tych elementów, które świadczą, że nie można i wręcz nie wolno mówić i pisać o jakimkolwiek autorytecie moralnym tego księdza! Stanisław Wielgus sprzeniewierzył się także pamięci kardynała Stefana Wyszyńskiego – który wyraźnie mówił, że o współpracy ze służbami komunistycznej bezpieki należy informować przełożonych i wszystkich na około. Zostało także bezspornie udowodnione, w grudniu 2006 roku i tuż przed samym ingresem, działał na podstawie podszeptów kardynałów Glempa i Głódzia – którzy niezależnie od wiedzy, w której posiadaniu już wtedy byli – dążyli do obsadzenia go na stolcu w Warszawie, dla własnych celów politycznych. Wielgus przez lata służył mamonie i sławie – że sakrę przedłożył nad przyzwoitość – to fakt, który wszyscy, nie tylko katolicy – widzieli na własne oczy. Wielgus, jak by się można spodziewać – nie zniknął z pola widzenia, nie usunął się w cień. Oczywiście, nikt nie może mu zabronić posługi kapłańskiej, natomiast jego uczestnictwo w życiu społecznym – to policzek dla wiernych. Ale Stanisław Wielgus wolał wybrać inną drogę. Wolał się ubrać w szaty męczennika, kogoś, kto cierpi za niezasłużone winy. Wielgus stał się ikoną „Radia Maryja”, jest tam zapraszany, zostały wydane jego homilie, wypowiedzi, jest ostoją „moralną” tej rozgłośni. Porównuje się go do Jezusa, bo tak samo został „ukrzyżowany”. To nie koniec jeszcze brudnych spraw wokół tego księdza. Już po jego odejściu, ujawniono, że w diecezji płockiej, której był biskupem, dochodziło do molestowania kleryków, a także do oszustw finansowych w miejscowym oddziale „Caritas”. W okół tego księdza skupiają się wszystkie brudy Kościoła Katolickiego w Polsce. Począwszy od współpracy ze służbami PRL, poprzez zamiatanie tego rodzaju spraw pod dywan, kłamstwa i obłudę, brak jakiejkolwiek moralności, aż do przestępstw. Przeciwko drugiemu człowiekowi i mieniu. Jest na prawdę paradne, że znajdują się jeszcze wśród obserwatorów życia Kościoła ludzie, którzy bronią Wielgusa. I najbardziej zadziwiające jest to, że są to ci, dla których prawda, rzetelność i właśnie moralność powinny być sprawą nadrzędną, fundamentalną. Publicyści konserwatywni, broniący Kościoła integrystycznego, tacy jak już wspomniany Adam Wielomski czy Jan Engelgard - nie widzą nic zdrożnego w tym, że katolicka uczelnia, miejsce wychowania młodzieży i miejsce, w którym prawda, w duchu humanizmu chrześcijańskiego – nagradza kogoś, dla kogo kłamstwo i obłuda jest normą. Zresztą nie tylko oni, również inni, w duchu względności moralnej próbują oddzielić „człowieka od materii” jego działania, i wzywają, aby nie brać postawy moralnej Wielgusa, przy ocenie jego pracy naukowej, porównując go słynnego Martina Heideggera. Przecież on też był „ubabrany”, we współpracę z hitleryzmem... a naukowcem był wielkim...Tylko, że Heidegger najpierw wierzył w ideologię nazizmu, potem popełnił czyny niegodne, ale póżniej zrozumiał – i przeprosił. I nie był człowiekiem Kościoła, na którym ciążą zobowiązania wobec prawdy. Zobowiązania wobec Kościoła i wiernych.
|
Kościół Katolicki
Kościół Katolicki potępił socjalizm, komunizm i inne idee lewicowe. Katolik wspierający komunistów i socjalistów (tak jak abp Wielgus współpracując z SB) sprzeciwiał się Nauczaniu Kościoła Katolickiego.
Papież Pius IX w encyklice z 1864 roku „Quanta Hurra i syllabusie błędów” (Antyk 1996, Komorów) występuje przeciw: socjalizmowi, nieograniczonej władzy państwa i jego przepisów, świeckiej państwowej edukacji i ograniczeniu praw Kościoła. Papież Pius IX ogłosił socjalistyczną naukę o społeczeństwie jako niezgodną z chrześcijaństwem. Uważał, że nie da się pogodzić socjalizmu z chrześcijaństwem, Krytykował socjalizm za ateizm, negowanie różnic, nieograniczenie państwa, negowanie własności prywatnej będącej podstawą praw człowieka.
Leon XIII w encyklice z 1878 roku „Quod apostolici muneris - o sekcie komunistów, socjalistów i nihilistów” (Te Deum 2002, Warszawa, na str. 5) piszał, że lewica chce „rozbicia fundamentów społeczeństwa cywilizowanego”. Między lewicowymi (str. 9) „przewrotnymi dogmatami i najczystszą nauką Chrystusa jest tak wielka niezgodność, że większa nie może być”. Papież zarzuca socjalizmowi, że niszczy rodzinę. Leon XIII zakazywał sprzyjania lewicy i nakazywał przeciwdziałać jej postępom. W encyklice „Immortale Dei” - o państwie chrześcijańskim z 1885 roku (Jaidhof 1995 str. 48)Leon XIII pisał, że komunizm „kiedy się dorwie do władzy, objawia nieprawdopodobną i straszliwą brutalność i nieludzkość”. Papież potępia bezczynność wobec zagrożenia komunizmem. Twierdzi, że socjalizm (str. 50) „nie da się pogodzić z dogmatami Kościoła katolickiego” i że (str. 52) „nie można być równocześnie dobrym katolikiem i prawdziwym socjalistą”. W „Rerum Novarum” z 1891 roku (Te Deum 2001, Warszawa, str. 8) czytamy, że „Program socjalistów sprzeciwia się sprawiedliwości, bo: [...] sprzeciwia się naturalnemu prawu posiadania, jakie człowiek ma z natury, będąc obdarzonym rozumem i wolną wolą”. (str. 10): „Człowiek ma prawo posiadania ze względu na rodzinę. Program socjalistów sprzeciwia się prawom rodziny” (str. 11): „Socjaliści stawiają więc powszechną opiekę państwa w miejsce opieki rodzicielskiej, wykraczając przeciw sprawiedliwości naturalnej i rozprzęgają węzły rodzinne”. Papież uważa, że konsekwencją socjalizmu jest (str. 11- 12) „zamieszanie we wszystkich warstwach społecznych, ciężka niewola i zawisłość nieznośna od państwa, wrota na oścież otwarte zazdrości, niezadowoleniu i niezgodzie, brak bodźca do talentu i pilności, więc zatamowanie źródła, z którego płynie bogactwo, wreszcie zamiast wymarzonej równości, jednakowy u wszystkich niedostatek i jednakowa nędza”. Dlatego też Kościół wskazuje (str. 13) „że nauka Pana Jezusa jest przeciwna błędnym naukom socjalistów”. Kościół nawołuje do walki z lewicą i odrzucenia socjalizmu. Walce z socjalizmem ma służyć społeczna, gospodarcza, edukacyjna i kulturowa działalność Kościoła. W encyklice „Graves de Communi – o demokracji chrześcijańskiej” (Te Deum 2003, Warszawa, str. 5) Leon XIII głosił że „wielki tkwi błąd w zasadach socjalizmu i wielkie stąd grozi niebezpieczeństwo już nie tylko dla dóbr doczesnych żywota, ale także dla moralności i religii” i dodawał że (str. 9) „przynależność do socjalizmu różni się od chrystianizmu”. Leon XIII w swoim nauczaniu oskarża socjalizm o to, że myli się co do natury człowieka i rzeczywistości. Potępia socjalizm jako zagrożenie dla rodziny, za przynoszenie robotnikom więcej szkody niż pożytku przez pobudzanie ich do zazdrości, teorie walki klas, gdy społeczeństwo opiera się na wzajemnych zależnościach i współpracy. Nawołuje do przeciwstawienia się socjalistycznemu dążeniu do kolektywnej własności. Odrzucał idee równości przyjmując, że różnorodność wynika z natury.
Papież Pius XI w encyklice „Quadragesimo Anno” z 1931 roku pisze, że socjalizm (str. 9) „doradza lekarstwo, które jest stokroć gorsze od choroby i ludzkość wtrąciła w większe jeszcze niebezpieczeństwo”. W encyklice „Divini Redemptoris - o bezbożnym komunizmie” z 1937 roku (Antyk 1997, Komorów) przypomina o prześladowaniach przez lewicę chrześcijan ZSRR, Hiszpanii i Meksyku. Komunizm oskarża o to, że niszczy on społeczeństwo i własność. Nazywa go fałszywą obietnicą. Przypominał że komunizm prowadzi rabunkową gospodarkę, odbiera ludziom wolność i godność, niszczy rodzinę, nacjonalizuje dzieci, kolektywowi przyznaje prawo eksploatacji jednostki. Media oskarżał o skrywanie prawdziwej natury komunizmu.
Papież Jan XXIII odmawiał państwu prawa do: ograniczania wolności człowieka, prawa do własności i prywatnej inicjatywy jednostek. Oskarżał socjalizm, że prowadzi do tyranii, ubóstwa i marginalizacji.
Papież Jan Paweł II w swoich encyklikach potępiał socjalizm i krytykował jego fundamenty. Odrzucał ograniczenie prywatnej inicjatywy i zniewolenie. W „Sollicitudo rei socialis” z 1988 roku pisał, że socjalizm jest nie tylko niefunkcjonalny, ale i niebezpieczny, bo zniewala i upadla. W „Centesimus annus” z 1991 roku zarzucał socjalizmowi, że dehumanizuje człowieka zamiast traktować go jako samodzielny byt, obraz i dzieło Boga. Katolicka zasada pomocniczości zakłada, że państwo nie może ingerować tam gdzie jednostka, rodzina, społeczeństwo same sobie dają radę.
No, Panie Janie. Nie
No, Panie Janie. Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek się to zdarzy. Piszecie razem z Azraelem teksty na PN...
Nie powinna pani się
Nie powinna pani się dziwić mojej postawie względem abp Wielgusa. Jestem antykomunistą (żyłem pod komunistyczną okupacją) i dlatego obrzydzeniem napełniają mnie kolaboranci. Jego ekscelencja współpracuj ac ze SB (do czego przyznał się w wywiadzie telewizyjnym dla TVP) wspierał komunistyczne SS które mordowało polskich patriotów i chroniło nienaruszalność komunistycznej tyrani. Jego ekscelencja współpracując z SB przyłożył rękę do systemu który odpowiadał za nędze Polaków i zacofanie cywilizacyjne Polski.
Jestem katolikiem a postawa abp była sprzeczna z katolicyzmem (wspierał komunizm ewidentne dzieło szatana). Co do zasług naukowych abp są to zasługi dla herezji modernistycznej a nie katolicyzmu.
Dodatkowo propaguje pani wyjątkowo amoralną postawę: dla kariery można zrobić (jak abp) ohydne świństwa. Człowiek uczciwy dla kariery nie robi świństw. Postępek arcybiskupa był gorszy od prostytucji. Prostytutka krzywdzi siebie dla własnych korzyści. Abp krzywdził innych dla własnej korzyści.
@Jan Bodakowski&@Azrael
Proponuję obu Panom na owe "rozterki", lekturę mniej ambitną, choćby o synu marnotrawnym.
Oboje Panowie być może zrozumiecie wówczas, czym jest w KK -PiA przebaczenie Ojca ?.., - kto mimo wszystko w pełni zasługuje na ojcowskie wyróżnienie i nagrody ?.....
Powinien pan przeczytać
Powinien pan przeczytać Nowy Testament by nie manifestować swojej ignorancji w kwestii przypowieści.
Są trzy postacie przypowieści. Ojciec i jego dwóch synów. Syn marnotrawny stracił kasę i przyznając się do błędów prosił ojca o wybaczenie. Abp Wielgus sam się nie przyznał. Kreował się na sprawiedliwego. Gdy dostrzeżono jego grzech to kręcił (co chwile zmieniał wersje wydarzeń). Syn marnotrawny sam się przyznał, ukorzył się, nie pysznił, nie kręcił. Syn marnotrawny był wzorem jak przyznać się do grzechu, abp z tego wzoru nie skorzystał. Ojciec wybaczył synowi marnotrawnemu gdy ten się ukorzył.
Jednak najważniejszą postacią przypowieści jest syn nie marnotrawny. Kiedy mówi swemu ojcu o swojej frustracji (czuje się niedoceniony) ojciec uświadamia mu że jego skarbem, jego zasługą i wyjątkowością jest to że nie zawiódł ojca i był zawsze przy nim. I takimi synami nie marnotrawnymi był ks. Popiełuszko, ks. Niedzielak, ks. Zych, a również i ks. Zalewski.
Znakomita wykładnia
przypowieści o synu marnotrawnym.
Nie wykladnia.
Dlatego Pismo sw mozna czytac wiele razy te same fragmenty na roznych etapach swojego zycia, ze w zaleznosci od wieku i bagazu doswiadczen ten sam fragment mozemy odnosic do siebie i patrzec na niego raz oczami ojca, ktorego dziecko na starosc zostawilo, innym razem moze jestesmy kims kto odszedl od ojca i sprawia mu przykrosc, innym razem jestesmy kims na codzien spelniajacym swoje obowiazki i nie czujemy sie dostatecznie docenieni, innym razem jestesmy kumplem drania, ktory jak ten syn marnotrawny sprawia krzywde najblizszym, innym razem moze nam blizej do syna marnotrawnego, ktory podejmuje decyzje o nawroceniu itd.
@Jan Bodakowski
Sz.Panie Janie proszę zwrócić łaskawie uwagę, że ja "ignorant" nie odnosiłem się, do przypowieści ewangelicznych, ale jedynie do publicznie wyartykułowanych obu Panów wątków.
Dziękuję za Pańską interpretację, owej pięknej i pouczającej przypowieści.
Jednak nie mogę w żaden sposób uznać i zaakceptować Pana buty i pewności siebie, akurat w tej sprawie, że : "Abp Wielgus sam się nie przyznał. Kreował się na sprawiedliwego............"
"abp z tego wzoru nie skorzystał."
Skąd Pan to wszystko wie ....od pana Azraela ?...., czy z innych bardziej wiarygodnych źródeł ?
Przyznaje Pan jednak, że Abp. Wielgus jest synem marnotrawnym.
Pytam się, czy "syn marnotrawny" zasługuje jedynie na publiczny lincz, obelżywe pomówienia, uporczywe oskarżenia i wypominki, a może, też na zasłużone uznanie i nagrody ?
Zasługuje na prawdę. Bo
Zasługuje na prawdę. Bo prawda nas wyzwoli. Abp był TW SB. Było to ohydne. Miał 18 lat na rozliczenie się z przeszłością (jak 100.000 innych TW SB). Do tej pory tylko dwie osoby to zrobiły jeden działacz społeczny i jeden aktor. Szacunek dla nich. Nie było by sprawy gdyby publicznie i na wizji abp nie kłamał i nie kręcił jak ostatni pajac.
@Jan Bodakowski
Szafuje Pan mądrymi stwierdzeniami, ale jednoczenie uchyla się, od elementarnej odpowiedzialności, za publicznie wyartykułowane słowa.
Czy Panu słowo "przepraszam" nie jest znane ?....., a może epitet "ignorant" , czy "pajac" jest wyrazem Pana życzliwości, do bliźniego ?...
Ponadto, kiedy Pan wreszcie zrozumie, że język dosadny osoby ponadprzeciętnie wykształconej, właściwie wychowanej, wrażliwej, taktownej, światłej, kulturalnej nie musi być na poziomie bruku ?....
List Benedykta XVI do abp. Stanisława Wielgusa
Do umiłowanego Brata Arcybiskupa Stanisława Wielgusa
Przeczytałem z uwagą cenny list Waszej Ekscelencji, z 8 stycznia br., i gorąco dziękuję za zaufanie, z jakim Ekscelencja otworzył przede mną swoją duszę, ukazując bolesne cierpienia swego serca podczas całego życia kapłańskiego i biskupiego, aż do zrzeczenia się urzędu biskupa Warszawy.
W tym ostatnim okresie współuczestniczyłem w cierpieniach Ekscelencji i pragnę zapewnić o mojej duchowej bliskości i braterskim zrozumieniu.
Odnośnie do przeszłości, jestem w pełni świadomy wyjątkowych okoliczności, w których Ekscelencja wykonywał swoją posługę, kiedy reżim marksistowski w Polsce używał wszelkich środków do tłamszenia wolności obywateli, a w sposób szczególny duchownych.
Jako Rektor Uniwersytetu w Lublinie i jako Biskup Płocka, Ekscelencja dał dowód wielkiej pobożności i głębokiej miłości do Chrystusa i do Kościoła.
Kiedy Ekscelencja miesiąc temu złożył rezygnację, świadomy, że sytuacja, która zaistniała, nie pozwala rozpocząć posługi biskupiej z niezbędnym jej autorytetem, wyraźnie widziałem w tym akcie głęboką wrażliwość na dobro Kościoła Warszawskiego i Kościoła w Polsce, a także pokorę i dystans do zaszczytów.
Chciałbym przede wszystkim skierować słowo zachęty, zapraszając do kroczenia naprzód z ufnością i pokojem w sercu. Wyrażam życzenie, by Ekscelencja podjął na nowo swoją działalność w służbie Chrystusowi w sposób, który będzie możliwy, aby zaowocowała rozległa i głęboka wiedza oraz pobożność kapłańska, dla dobra umiłowanego Kościoła w Polsce.
Posługa biskupia, tak dzisiaj, jak i zawsze, naznaczona jest cierpieniem i krzyżem. Nasz Pan nie przestanie podtrzymywać Ekscelencji Swoją łaską. Pomocą będzie również przyjaźń braci biskupów i osób, które poznały Ekscelencję i obdarzyły szacunkiem.
Z żywym uczuciem, pamiętając w nieustannej modlitwie przy Ołtarzu Pańskim i przed Najświętszą Dziewicą Maryją, z serca udzielam Ekscelencji szczególnego błogosławieństwa apostolskiego w nadziei na obfite łaski z nieba.
Watykan, dn. 12 lutego 2007
Benedykt XVI
______________________
Il Giornale: bp Wielgus prawdopodobnym następcą kard. Glempa
Mediolan, 01.11.2006
Mediolański dziennik "Il Giornale" twierdzi, że Benedykt XVI wybrał na następcę kardynała Józefa Glempa na urzędzie metropolity warszawskiego ordynariusza Płocka, biskupa Stanisława Wielgusa.
W artykule na temat najbliższych zmian personalnych w Kurii Rzymskiej watykanista gazety Andrea Tornielli pisze, że decyzja w sprawie metropolity warszawskiego już zapadła, a wybór był "dość mozolny". Papież miał odrzucić pierwsze trzy kandydatury, przedstawione mu przez episkopat Polski.
W tym samym tekście mowa jest o tym, że największe szanse na stanowisko zastępcy sekretariatu stanu ma w tej chwili już nie rektor Uniwersytetu Laterańskiego biskup Rino Fisichella, lecz dotychczasowy nuncjusz apostolski w Jordanii (a wcześniej w Iraku) arcybiskup Fernando Filoni. Piastujący dotąd to stanowisko arcybiskup Leonardo Sandri ma zaś zastąpić kardynała Sergio Sebastianiego na czele Prefektury spraw ekonomicznych Stolicy Apostolskiej.
Tornielli wspomina również o bliskich już zmianach we włoskim Kościele. M.in. obecny nuncjusz apostolski w tym kraju, arcybiskup Paolo Romeo, jest niemal pewnym kandydatem na arcybiskupa Palermo.
KAI
Benedykt XVI darzy abp. Wielgusa pełnym zaufaniem
Watykan, 20.12.2006
Benedykt XVI darzy nowo mianowanego metropolitę warszawskiego "pełnym zaufaniem" - powiedział Radiu Watykańskiemu ks. prałat Paweł Ptasznik, kierujący sekcją polską Sekretariatu Stanu.
Dodał, że "również w przyszłości Papież będzie kierował się życiem duchowym i duszpasterskim kandydatów, a nie dokumentami podsuwanymi przez różne środowiska".
Ks. Ptasznik odniósł się w ten sposób do oskarżeń o współpracę z SB wysuwanymi pod adresem abp. Stanisława Wielgusa.
Kierownik polskiej sekcji Sekretariatu Stanu przypomniał spotkanie Benedykta XVI z duchowieństwem w Warszawie 25 maja 2006 r. Ojciec Święty "wyraźnie i jednoznacznie" odniósł się wówczas do kwestii oskarżania duchownych o współpracę z SB.
"Z jednej strony nie należy unikać pokornej szczerości po to, żeby nie negować przeszłości. Z drugiej strony Papież bardzo mocno podkreślił wówczas, że trzeba też unikać aroganckiej pozy sędziów i lekkomyślności w rzucaniu oskarżeń" - powiedział ks. Ptasznik.
Szef sekcji polskiej Sekretariatu Stanu za niepokojące i bolesne uznał to, iż obecnie w naszej Ojczyźnie próbuje się stworzyć wrażenie jakoby tylko księża byli współpracownikami służb komunistycznych. Tym bardziej jest to żałosne, gdy ofiarą padają biskupi.
Dodał, że Ojciec Święty poznał metropolitę warszawskiego podczas jego studiów w Monachium. Benedykt XVI miał wiele czasu, aby zapoznać się dokładnie z jego osiągnięciami naukowymi i duszpasterskimi.
"Ojciec Święty podjął autonomiczną decyzję o nominacji biskupa Warszawy. Darzy go też pełnym zaufaniem. Myślę, że również w przyszłości Papież będzie kierował się życiem duchowym i duszpasterskim kandydatów, a nie dokumentami podsuwanymi przez różne środowiska. Życzę też zdrowego rozsądku i umiejętności krytycznego spoglądania na to, co niosą środki społecznego przekazu" - stwierdził ks. Ptasznik.
KAI
Benedykt XVI darzy abp. Wielgusa pełnym zaufaniem - komunikat
Watykan, 21.12.2006
Benedykt XVI darzy nowego metropolitę Warszawy pełnym zaufaniem. Watykańskie biuro prasowe opublikowało oficjalny komunikat w tej sprawie.
Poniżej publikujemy pełny tekst komunikatu:
"Stolica Apostolska, decydując się na nominację nowego arcybiskupa metropolity Warszawy, wzięła pod uwagę wszystkie okoliczności jego życia, między innymi także związane z jego przeszłością. Oznacza to, że Ojciec Święty ma do abp. Stanisława Wielgusa pełne zaufanie i z całą świadomością powierzył mu misję pasterza archidiecezji warszawskiej."
Abp Wielgus wyraża skruchę
Warszawa, 05.01.2007
Nowy metropolita warszawski abp Stanisław Wielgus wyraził skruchę z powodu uwikłania się w kontakty z służbami bezpieczeństwa PRL oraz z powodu zaprzeczenia faktom tej współpracy w ostatnich dniach. W odezwie do wiernych archidiecezji warszawskiej prosi, aby go przyjęli "ze skruszonym sercem".
Oto pełna treść odezwy
Moją ofiara, Boże, duch skruszony
Odezwa arcybiskupa metropolity warszawskiego w przeddzień ingresu
Przyjdź Duchu Święty światłości sumień i wskaż nam drogę
Drodzy Bracia Kapłani,
Drodzy Bracia i Siostry całej wspólnoty Kościoła Warszawskiego!
Staję dziś przed progiem katedry warszawskiej z ciężkim dylematem sumienia, który w ostatnich dniach stał się nie tylko dla mnie, lecz i dla Was wielką próbą.
Ojciec Święty Benedykt XVI posłał mnie do Was jako zwierzchnika metropolii warszawskiej. Ociągałem się z przyjęciem nominacji ze względu na stan mojego zdrowia. Przedstawiłem też Ojcu Świętemu i odpowiednim dykasteriom Stolicy Apostolskiej moją drogę życiową wraz z tą częścią mojej przeszłości, która stanowiło uwikłanie w kontakty z ówczesnymi służbami bezpieczeństwa, działającymi w warunkach totalitarnego i wrogiego Kościołowi państwa. Powodowany pragnieniem odbycia ważnych dla mojej specjalności naukowej studiów, wszedłem w te uwikłania bez należytej roztropności, odwagi oraz zdecydowania do ich zerwania. Wyznaje dziś przed Wami ten popełniony przeze mnie przed laty błąd, tak jak wyznałem go już wcześniej Ojcu Świętemu.
Szeroko opublikowane w ostatnich dniach w mediach, a pochodzące z Instytutu Pamięci Narodowej raporty ówczesnej policji politycznej, z którymi zapoznała mnie Komisja Historyczna Konferencji Episkopatu Polski mówią w znacznej mierze o tym, czego ode mnie oczekiwano czy mi sugerowano. Nie mówią jednak o tym, w jakim stopniu tym zaleceniom się poddałem. Wskazują na to, że starałem się nie wypełniać sugerowanych mi poleceń. Zadaniem historyków jest w dalszym ciągu to wyjaśniać. Do niektórych spraw odniosłem się w oświadczeniu przekazanym prasie 5 stycznia br. Nie wiem czy przekazane mi przez Komisję Historyczną dokumenty są jedyne, czy pojawią się jeszcze inne, ale dziś z całym przekonaniem stwierdzam, że nie donosiłem na nikogo ani nikogo nie starałem się skrzywdzić.
Samym faktem tego uwikłania skrzywdziłem jednak Kościół.
Skrzywdziłem go ponownie kiedy w ostatnich dniach w obliczu rozgorączkowanej kampanii medialnej zaprzeczyłem faktom tej współpracy. Wystawiło to na szwank wiarygodność wypowiedzi ludzi Kościoła, w tym również solidaryzujących się ze mną Księży Biskupów. Wiem, że dla wielu z Was, Bracia i Siostry, to minięcie się z prawdą stanowi fakt nie mniej bolesny, niż tamto uwikłanie się z przed wielu laty.
W tych ostatnich, ciężkich dla mnie dniach modliłem się do Miłosierdzia Bożego i odwoływałem się do Waszej wiary w to Miłosierdzie, moi Bracia i Siostry w Chrystusie. I dziś odwołuje się do niej słowami psalmisty, wyrażającymi prośbę pokutnika:
"Zmiłuj się nade mną Boże, w swojej łaskawości,
w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
I oczyść mnie z grzechu mojego.
Otwórz moje wargi, Panie,
A usta moje będą głosić Twoją chwałę.
Ty się bowiem nie radujesz ofiarą
I nie chcesz całopaleń, choćbym je dawał.
Moją ofiarą, Boże, duch skruszony,
Nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym" (Psalm 50)
Bracia i Siostry.
Przychodzę więc do Was z dwojakim uczuciem. Z radością powołania do pełnienia biskupiej posługi w Stolicy, ze świadomością zadań, jakie przed duszpasterstwem wielkiej metropolii stoją, z wielkim zrozumieniem dla duchowego i kulturowego potencjału Warszawy i jej promieniowaniem na całą Polskę.
Ale przychodzę też ze świadomością cienia, jaki padł na mój ingres, rozpoczynający przyjęcie urzędu w archidiecezji warszawskiej.
Jeśli mnie przyjmiecie, o co ze skruszonym sercem Was proszę, będę bratem wśród Was, który chce jednoczyć, a nie dzielić, modlić się i jednać ludzi w Kościele, Kościele świętych i grzeszników, który my wszyscy stanowimy.
Trudne i dla Was, i dla mnie doświadczenia ostatnich dni odczuwam jako zobowiązanie do tego, aby w swej służbie Kościołowi Warszawskiemu starać się otoczyć szczególną życzliwością i zrozumieniem ludzi zagubionych, zrażanych do instytucji Kościoła i przezywających gorycz z powodu jego ludzkich niedostatków.
Ojcu Świętemu deklaruję, że poddam się każdej jego decyzji.
Matkę Bożą proszę o opiekę, a wszystkich wiernych o modlitwę o światło Ducha Świętego na czas trudnego rozpoczynania mojej pasterskiej posługi wśród Was.
Warszawa, 6 stycznia 2007
Stanisław Wielgus
arcybiskup metropolita warszawski
List ma być czytany we wszystkich parafiach archidiecezji warszawskiej podczas Mszy św.
KAI
KAI
Komunikat nuncjatury: abp Wielgus zrezygnował
Warszawa, 07.01.2007
Abp Stanisław Wielgus złożył rezygnację z urzędu arcybiskupa metropolity warszawskiego. Benedykt XVI przyjął ją i poprosił kard. Józefa Glempa o pełnienie funkcji administratora archidiecezji do czasu podjęcia dalszych decyzji. Publikujemy komunikat nuncjatury w tej sprawie.
KOMUNIKAT
Nuncjatura Apostolska w Polsce niniejszym urzędowo zawiadamia, że ks. abp Stanisław Wielgus, arcybiskup metropolita warszawski, w dniu przewidzianego ingresu do bazyliki katedralnej i rozpoczęcia posługi duszpasterskiej w Kościele Warszawskim, złożył rezygnację ze swojego urzędu na ręce Ojca Świętego Benedykta XVI, zgodnie z przepisami kan. 401 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego.
Ojciec Święty przyjął rezygnację ks. abp. Stanisława Wielgusa i powierzył ks.kard. Józefowi Glempowi, Prymasowi Polski, pełnienie funkcji administratora archidiecezji warszawskiej do czasu podjęcia dalszych decyzji.
Warszawa, 7 stycznia 2007 r.
+ abp Józef Kowalczyk
Nuncjusz Apostolski w Polsce
KAI
@J.Bodakowski
Gdyby Syn marnotrawny, w powrotnej drodze spotkal wpierw swojego Brata - zamiast Ojca, to zapewne spotkalby go los Abp.Wielgusa, jaki zgotowal mu Pan swoim slowem, szanowny Panie Janie.
Dzieki Bogu, ze Ojciec mial w secu "milosc i pokoj" a nie bute i nienawisc.
Juz ulozyl Pan
stos dla Pana Bodakowskiego?
Moze wiecej wyobrazni...
Moze wiecej wyobrazni, a mniej emocji i nienawisci.
Pan Bodakowski sam sobie stos uklada, a Pan go w tym dzielnie wspomaga.
Jestem kolejna osoba
w ktorej dopatrzyl sie Pan nienawisci. Gratuluje spostrzegawczosci!:)))))))))))))
Szkoda ze przechodzi Pan
z tematu watku, w temat zastepczy.
Czyzby brak argumentow, czy raczej chec zabawy w odbijanie pileczki.
Pan jak Gazeta wyborcza
przypisuje ludziom niskie pobudki. Gdy oskarzano ks Czajkowskiego, ze byl kapusiem oskarzano tych ktorzy to mowili, ze rozsiewaja klamstwa, oczerniaja dobre imie kaplana i takie tam. Gdy Czajkowski sie przyznal, ani slowa przeprosin tylko dalsze ujadanie: jakimiz niskimi pobudkami kierowali sie lustratorzy, az zieja nienawiscia, checia odwetu i takie tam.
Niech Pan zacznie sdzanowac swoich rozmowcow (od Wyborczej nie domagalbym sie tego nigdy:)))))
Czy Pan czyta wlasne teksty???
Zadajac szacunku, nalezy samemu sie SZANOWAC.
Mysle ze nie uzywam jezyka i zwrotow, czym moglbym Pana obrazic czy urazic.
Bardzo przepraszam, ale panskie porownania sa nie na temat.. nie zagladam na GW i nie wiem kto i kogo tam broni.
Porownanie Ks.Czajkowskiego z Abp. Wielgusem, ma sie tak , jak kaczka na lancuchu przy psiej budzie...
Czy moze Pan cos powiedziec o przeszlosci Ks. Czajkowskiego, czy zna Pan kulisy jego dzialalnoosci?
Pytam, bo skoro stosowac raczy Pan takie porownania, to wyglada ze wiadomosci posiada Pan tylko z GW - ktora go bronila.
Quanta Hurra
Czy nie powinien pan wnikliwiej czytać?
A przy okazji to, kto jest władny mianować i odwoływać biskupów?
Bo mi się wydaje, że tylko i wyłącznie Ojciec Święty, ale może się mylę i zgodnie z Tradycją mogą to robić świeccy antykomuniści. Na pewno wspominałby wtedy o tym Ks. Marek Makowski w swojej książce pt. "Nominacje biskupów w Kościele katolickim". Zakłada się pan? Mogę dużo postawić!
Popieram
Wina i nieszczerość księdza Wielgusa nie budzi wątpliwości a dwulicowość pana Wielomskiego i reszty jest do prawdy zadziwiająca. Sądziłem do niedawna, że tylko lewacy są zdolni do podobnej demagogii.
Niech pan przyjrzy się
Niech pan przyjrzy się postaci Aleksandra Bocheńskiego. Ta sama szkoła polityczna. Od konserwatyzmu do współpracy z komunizmu.
Znał Pan Pana Bocheńskiego osobiście?
kniaź Michaił
@kniaź Michaił
Pan Jan nie musi znać ludzi, a tym bardziej osobiście, aby ich oceniać, nazywać, obrażać lub epatować czytelników, tego forum swoją elokwencją i znajomością rzeczy.
Pozdrawiam
Z.R.Kamiński
Nie ale poznałem
Nie ale poznałem pretendenta do trony cesarstwa Brazylii. Sympatyczny starszy pan. Z komunistami nie współpracował.
W latach 1959-1989 współpracowałem z komunistami.
W tym czasie uczęszczałem do komunistycznego przedszkola, szkół i do pracy na państwowym. Czasami komuniści wyrzucali mnie ze szkoły lub z pracy, ale ja uparcie współpracowałem.
--------------
aribo.pl/jerzykalwak
Bardzo proszę nie powoływać się na Gazetę Polską!
Jeżeli głównymi udziałowcami Gazety Polskiej, czyli pryncypałami Sakowicza są SB-ecy, to dziękuję bardzo.
cytat:Stanisław Wielgus –
ale ja
ja znam księży: Krzysztofa, Maćka, Sylwestra i Jacka no i Arka.
-----
Eeee, .
Ladna mi twarz...Raczej twarzyczka.
Ksiadz Maciej, to rozumiem.
Ale Maciek?
Maciejek, Maciek, Macius...ecie pecie.
Ale ja znam ks. Maćka!
-----
Eeee, .
Tak, dopiero teraz zwrocilem
Tak, dopiero teraz zwrocilem uwage na tytul tekstu.
To juz nawet nie jest prowokacja. To calkowite niezrozumienie, a nawet nieporozumienie.
A nawet bezczelnosc.
Krzysztof Kalebasiak
Lincz na PN
Szkoda, że na stronach Prawicy.net odbywa się lincz abp-a.
Tomasz Terlikowski ostatnio 'wsławił' się między innymi tym, że w czasie Wielkiego Postu AD 2008, w Niedzielę Palmową a następnie w Wielki Czwartek (zamiast złożyć życzenia kapłanom z okazji ich dnia), powtórzył na łamach RzePy niesprawdzone informacje jakoby na początku lat 90 w ognisku Brata Alberta w Szczecinie dochodziło do pedifilli, mimo ostrego listu - protestu (oczywiście ów publicysta o liście nie wspominał) dziesiątków wychowanków tego ogniska, że są to oszerstwa. (na marginesie, owa rzekoma pedofilia dotyczyła dzieci (hłe hłe hłe) ulicy - blokersów w wieku 14-16 lat z 'dzielnicy cudów' - Skolwina, matecznika najgorszych gangsterów Szczecina - Oczki (który ostatnio dostał w procesie Krakowiaka wyrok kolejne 25 lat). Taki publicysta przynajmniej dla mnie stracił wszelką wiarygodność i odkrył kim jest i komu służy. Jeżeli on dołączył się do linczu, w ciemno mogę powiedzieć że zarzuty stawiane abp-owi nie są wiarygodne.
Po czynach ich poznacie
Nawet gdyby zarzutach było ziarno prawdy (w co wątpię), publicysta ów zachowuje się jak biblijny trzeci syn Noego.
Jezeli to jest "lincz"
na arcybiskupie to arcybiskup jest SS manem z krwia niewinnych Polakow na rekach.
Naprawde nie wyczuwacie Panowie smiesznoisci takich sforumlowan?
re lincz
Tak to odbieram. To nie była niewinna wymiana opinii.
To był publiczny lincz, albo mobbing jak Pan woli, ze skutkami nie do odwrócenia. To była również porzywka dla wrogów Kościoła i złamanie Konkordatu.
Oto okazuje się, że z Kościołem Katolickim walczył nie aparat bezpieczeństwa komunistycznego państwa, tylko księża i biskupi.
Dlaczego nie rozdziera się szat, gdy funkcjonariusze UB i SB, wysocy aparatczycy PZPR sprawują funkcje publiczne czy gospodarcze?
Czy nie jest o dziwne?
Rodzice i moi mentorzy zawsze ostrzegali żeby publicznie nie wyrażać o kimś opinii, których nie jesteśmy pewni, ani nie wyrażać sądów nie znając podłoża czynów ani ich przyczyny, bo można komuś wyrządzić ogromną krzywdę.
Nie sadźcie, żebyście nie byli sądzeni
@JarD
Podzielam Pana poglądy, przekonania i spostrzeżenia.
Trudno przecenić znaczenie właściwego wychowania, ale co zrobić z tymi, do których z powodu głupoty racjonalne argumenty nie docierają ?....
Emocje, zacietrzewienie, prostactwo, chamstwo, powszechne otumanienie, pragmatyczna i uporczywa wrogość,do KK-AiP, także bezzasadna krytyka, bezkarne zniesławianie, oskarżenia, pomówienia, czy zazdrość i nienawiść, bądź naiwność, ślepota, cynizm, redukcjonizm, lenistwo intelektualne, a nawet nadmiar wiedzy i brak wychowania objawiają się w życiu codziennym, również w necie i tym portalu.
Pozdrawiam
Z.R.Kamiński
Lustaracja
Kilka dni temu rozmawiałem z dawnym kolegą, takim z lat 70 - 80, zawsze zachowywał się dziwnie czasami był bardzo radykalny - odważny w opiniach i czynnach, czasami siał wątpliwości w stosunku do kościoła, do ikon ruchu solidarnościowego i niepodległościowego.
Teraz wygadał się że jest na emeryturze ( pięćdziesięciokilkuletni mężczyzna ) z emeryturą 3.5 tys. zł bo był ... oficerem SB rozpracowującym nasze środowisko.
Nie przypadkiem na początku lat 90 zablokowano dostęp do archiwów SB i innych tajnych służb komunistycznych. Tłumaczono blokadę
.. zagrożeniem bezpieczeństwa państwa (ich państwa).
Między innymi dzięki temu dawny aparat UB, SB i innych służb może w sposób skoordynowany spokojnie działać dalej, np ujawniając akta ludzi których chcą zniszczyć, siać niezgodę, kontrolować i rozbijać partie polityczne, zachowywaĆ się po chamsku w dyskusjach publicznych.
Tymczasem wmawia się nam, że za brak lustaracji odpowiada… Kościół Katolicki. Jest to przecież przezabawne.
Gdyby wtedy ujawniono archiwa tajnych służb, tak jak w Niemczech, Czechach nie było by teraz tematu.
Ładny komentarz jest tu...
pod:
http://www.money.pl/gospodarka/polityka/artykul/po...
końcówka komentarza:
Jeśli np. z dokumentów Stasi czy SB wynika, że znany działacz opozycji antykomunistycznej współpracował z policją polityczną, twierdzi się, iż jest to komunistyczna prowokacja. Tak powszechnie szanowana osoba nie mogła przecież być agentem komunistycznym! W efekcie okazuje się jednak, iż esbecy specjalnie dopuścili do ujawnienia części dokumentów, by
skompromitować ideę lustracji. Ludziom bowiem w głowie się nie może pomieścić, że ktoś, kto przez lata uchodził za dysydenta, mógłby być kapusiem. A zatem wszystkie dokumenty SB są sfałszowane - myśli przeciętny Kowalski. Tymczasem może być dokładnie przeciwnie.
Można więc powiedzieć, że mamy do czynienia, jak chciał Lenin - z pożytecznymi idiotami. Ująłbym to nawet mocniej - ze szkodliwymi idiotami.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Analogia z Pana znajomym,
a arcybiskupem jest wg mnie taka, ze po ujawnieniu przeszlosci panskiego znajomego, dostaje on podwyzke emerytury do 4 tys zlotych, a ci ktorzy beda twierdzic, ze cos tu nie gra, ze pani Walentynowicz ma jednak mniejsza emeryture zostana nazwani ludzmi pelnymi"nienawisci", "buty" i dazacymi do linczu. Czyz nie?
I właśnie dlatego
Ktoś takiemu Janowi Bodakowskiemu (jako ciekawostkę podam, że Bodakowscy nie są z etnicznie Polakami, a Rusinami - w Polsce mieszka ich zusammen 27 osób, a reszta na wschodzie) powinien zastosować Kodeks Honorowy Boziewicza. Choć nie jestem pewny czy spełnia wymogi co do dawania satysfakcji (zapis o oszczercach)
kniaź Michaił
Natomiast Romuald Traugutt
Natomiast Romuald Traugutt byl krwi niemieckiej panie kM. Batory tyz z kniaziow nie pochodzil.
Bzdury Pan piszesz o Batorym Panie Kryspin
Od 1571 roku był księciem Siedmiogrodu, a królem polskim i wielkim księciem litewskim został w 1576 roku.
Stephanus, Dei gratia rex Poloniae et magnus dux Lithuaniae, Russiae, Prussiae, Masoviae, Samogitiae, Kiioviae, Volhyniae, Podlachiae, Livoniaeque, necnon princeps Transylvaniae.
Natomiast nazwisko Traugutt brzmi niemiecko, co nie musi być od razu wiązane z pochodzeniem takowym. Przypominam, że Narbutt też brzmi niemiecko a jest czysto litewskim nazwiskiem. Zresztą Trauguttowie pieczętują się herbem Ślepowron, jednym z najstarszych polskich herbów.
kniaź Michaił
Twarze...
Terlikowski i inni. Spójrzcie im w oczy. Co widzicie?
======================
Czytajcie, a znajdziecie.
@KrzysztofM
Prośba, uwaga słuszna, ale niektórzy patrzą w oczy, ale nic nie widzą.
"Patrzcie, jak oni się szanują i miłują - christianie."
"Łatwiej i przyjemniej jest patrzeć w oczy, niż myśleć."
"Rozpoznać można intencje człowieka, po jego zewnętrznych cechach, ale najlepiej po jego czynach i dokonaniach."
Pozdrawiam
Czasem muszą wystarczyć oczy...
I to da się zrobić dobrze. Kiedyś starzy ludzie potrafili odróżnić obłudnika od człowieka o szczerych intencjach. Oczywiście nie wszyscy to potrafili.
Pierwszy cytat: ktoś próbuje zredukować chrześcijan do roli budyniu. Można by to nazwać paternalizacją (a może upupianiem?)
Drugi cytat: próba przeciwstawienia niedojrzałego emocjonalizmu racjonalizmowi. Więc pomieszanie z poplątaniem.
Trzeci cytat: patrz początek tekstu. + Osobiście wolę poznawać intencje człowieka "przed" niż "po". Stąd apel o patrzenie w oczy...
Pozdrawiam również.
Kiedy p.Azrael
tak bardzo troszczy się o dobro Kościoła, dźwięczą dzwonki ostrzegawcze.
"Sprawa Wielgusa" podzieliła katolików na dwa przeciwne obozy. Jest jednak jeszcze jeden - niewiernych, którzy dolewają oliwy do ognia, wypowiadając się w sprawach, które teoretycznie powinny interesować tylko wiernych.
Liczba osób współtworzących państwo komunistyczne w Polsce lub współpracujących z nim była tak ogromna, że nie sposób znaleźć instytucji w której nie byliby oni obecni - a jednak niewierni "oczyszczający płomień" chcą zanieść przede wszystkim Kościołowi, w trosce o jego nienaganny profil moralny, w który w żadnej innej sprawie nie wierzą. Chcą oczyszczenia Kościoła dla jego dobra, w innych sprawach pragną jego osłabienia, kompromitacji i upadku. Może to oznaczać, że i "oczyszczenie" pragną podrzucić w niezupełnie dobrej wierze.
Nie wiem czy abp. Wielgus był winien - nie było mnie tam, a relacje z drugiej ręki czytałem sprzeczne i bez wyjątku niegodne zaufania.
Śmierdzące fałszem i manipulacją.
Niemniej sposób używania tej sprawy przeciwko Kościołowi, skłania do ostrożności. Zmusza do zastanowienia. Dlatego prywatnie, dopóki nie usłyszę czegoś wiarygodnego, zakładam niewinność arcybiskupa.
Uważam też, że człowiek otoczony tak poważnymi wątpliwościami nie powinien piastować tak wysokiego stanowiska. Jest to krzywda dla człowieka, ale korzyść dla Kościoła. Rozsądna zasada. Szkoda, że nie dotyczy również publicystów.
To jednak, co się stało pomiędzy wyznaczeniem abp. Wielgusa na stanowisko, a zmianą decyzji w tej sprawie, dowodzi, że amunicję wrogom dają sami katolicy, walcząc ze sobą z taką zaciekłością. I że Kościół polski, niegdyś znoszący wieki prześladowań, a nawet przez 50 lat opierający się komunizmowi, kierowany jest tak słabą ręką, że reprezentują go przy bierności hierarchii "wolni strzelcy", z których każdy ciągnie w swoją stronę i błyszczy indywidualnie, bez troski o większą całość. W takim znaczeniu "człowiekiem Kościoła" są nie tylko duchowni, ale tacy panowie jak Kaczyński, Sakiewicz czy Michnik, którzy jakimś cudem mają w polskim Kościele więcej do powiedzenia od niejednego biskupa. Tusk jeszcze nie obsadza stolców biskupich, ale to może chwilowo.
Tak, to wszystko zmusza do zastanowienia.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Prawda czasu, prawda ekranu...
Tak, to wszystko zmusza do zastanowienia.
W innym wątku p. Azrael bardzo się martwi, że p. Antoni Macierewicz i inni nie są całkiem bezinteresowni, być może, i intreseują się gospodarką, w tym stolcami w radach nadzorczych.
Zapewne Macierewicz lub jakiś jego znajomy będzie pierwszym politykiem, który w takiej radzie zasiądzie i pierwszym , o jakim pan Azrael wie.
Zapytałem p. Azraela, czy stoi po stronie prawdy, czy po stronie tych, co ich lubi - ale póki co, cisza.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Szanowny Panie Azraelu,
Nie można twierdzić (na podstawie dokumentów IPN), że arcybiskup Wielgus nie pracował z SB. Nie można też twierdzić, że panowie byli prezydenci Wałęsa i Kwaśniewski nie współpracowali z tymi służbami.
To może wyjaśnić archiwum NKWD i STASI. Ale jeśli pan jest taki sprawiedliwy i tak ostro krytykuje arcybiskupa i ludzi Go popierających, to niech pan położy na wadze Temidy szkody, jakie mogły Ojczyźnie zrobić wymienione osoby. O panu Jaruzelskim nie wspomnę, bo jego czyny, chociaż popierane przez 50% mieszkańców Polski są straszne. Ale ja nie mam pretensji do tych 50% moich rodaków, bo ulegli podszeptom takich komentatorów jak pan.
Zapraszam wszystkich (przede wszystkim siebie) do okazania miłosierdzia. Pamiętać trzeba, ale jątrzyć nie.
Prośba i sugestia !
Korzystam z "chwili" milczenia Pana Azraela i proszę wielce sznownych Panów Eguatore, Catbert i Radtke, oraz pozostałych uczestników forum.
Zastanówcie się Panowie, do kogo się zwracacie z prośbą i własną argumentacją ?....., czy Pan autor zechce z wami polemizować ?...., być może zadowoli się tym, co wy publicznie napiszecie, a on uważnie przeczyta.
Pozdrawiam
Ja zakładam, że ...
... czyta to wiele osób, niekoniecznie p. Azrael - i nie przeszkadza mi to, że ktoś nie odpowiada. Satysfakcjonuje mnie stan, w którym czytelnicy mogą sami ocenić.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
@Catbert
Mam rozumieć, że zamiast swobodnego publicznego dialogu, którego rolę i znaczenie trudno przecenić, w dzisiejszej sytuacji, kiedy media publiczne są w ograniczonym zakresie dostępne jedynie, dla wybranych.
Preferuje Sz. Pan w necie monolog, ewentualnie koreferat, czy wkład, a może tzw. pogaduchy ?...
Czy jako autor tekstu, nie czuje się Pan zobowiazany odnosić się, do komentarzy adwersarzy, wobec Pana upublicznionych sugestii, przekonań, bądź treści ?....
Czasem dialog...
... jest trudny lub wręcz niemożliwy.
W takiej sytuacji jedyną możliwością jest wysyłanie komunikatów w eter i liczenie, że może coś wróci, a może nie.
Sprawa agentów wsród księży jest dla mnie dosyć prosta - niektórym się to zdarzyło, większości nie. Tak przynajmniej rozumiem przesłanie pracy ks. Zaleskiego - tj., że generalnie księża zachowali się godnie, poza wyjątkami - ale są ludźmi i ja to rozumiem.
Trudno jest mi przedstwiać argumenty ilościowe - bo nie mam dostępu do akt i szerszej wiedzy - co mogę p. Azraelowi odpowiedzieć? - dla niego każda okazja by dokopać "czarnym" wydaje się dobra.
Czy ja bym się czuł zobowiązany? Pewnie tak, ale ja mam inne priorytety, niż p. Azrael.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Skoro nie jest Pan emocjonalnie zaangazowany, to prosze wy-
tlumaczyc, czemu acb Wielgus tak ludzi zajmuje i emocjonuje.
Rozumiem, ze to moglo byc tak istotne w momencie jego nominacji,
ale czemu teraz? Dla czego mlodzi ludzie, ktorzy nie przezyli
osobiscie komuny, tak zdecydowanie i negatywnie oceniaja
starszych, takich jakim jest arcybiskup?
Dla czego w mlodych prawicowcach jest tyle zlosci, negowania,
a nie ma iskry tworczej, prognozowania, proponowania?
Wlasciwie dyskusja tu, na prawicy, jest o przeszlosci, czasami nawet odleglej, ale nie ma jakis realnych propozycji,
oprocz bajkowych marzen monarchistow.
Anna
Pytania.
Jak Pani zapewne zauważyła, ja również identyfikuę się z kilkoma "anachronicznymi" poglądami tj. konserwatyzmem, antykomunizmem i liberalizmem gospodarczym.
Otóż - najwięcej zarzutów o anachroniczność zbiera antykomunizm. Skąd on się wziął?
Nasi przeciwnicy uważają, że jest wykwitem ideologii. Tymczasem jest on wynikiem obserwacji - i wnioskiem, dlaczego wiele rzeczy się nie powiodło.
To tak, jak z ofertą handlową - mimo, że ktoś oferuje taniej i lepiej zawsze przegrywa - to po pewnym czasie zaczyna pytać, o co tu chodzi.
Młodzi ludzie chcą wiedzieć, czy jedna z czołowych postaci, sam arcybiskup okazał się zdrajcą - czy taka jest prawda. Gdy ogranicza się tę wiedzę, rozwadnia - to budzi agresję.
Moim zdaniem Kościól by nie ucierpiał, gdybyśmy wiedzieli to na pewno - a że agenci byli, to pewne. Pewne nie jest, kto.
Mnie to nie denerwuje - bo zakładam, że 80-95% osób które cokolwiek w Polsce znaczą to albo byli członkowie partii komunistycznej, albo ich najbliżsi, albo agenci. Czasem mali i nieznaczący i słabo donoszący - niemniej tacy, że cośtam za uszami mają.
Proszę wziąc przykład min. Boniego. Zapierał się kiedyś, że nie jest agentem. Po wielu latach przyznał, że był. To ludzi bulwersuje, że ktoś zdradza, kłamie, wspina się po drabinie awansu - a przyznaje, jak ma wyłożone kawa na ławę.
Żeby miec plan pozytywny - to trzeba mieć nieco przestrzeni - możliwości ruchu - a z tym niestety, wbrew pozorom nie jest najlepiej.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Jest Pan konserwatysta, ja tez, ale to jest konserwatyzm wspol-
czesny. Nie jest to konserwatyzm z czasow feudalizmu np. Nie ma Pan nic przeciw kobietom pelniacych rozne funkcje spoleczne lub
zawodowe. Wiec to nie jest zaden anachronizm. Jest Pan za utrzymaniem tradycji, zachowaniem przyzwoitosci w spoleczenstwie.
To tez nie jest anachronizm, to tesknota za stabilizacja, normalnoscia i spokojem jakiej sie doswiadcza kiedy sie jest pod opieka rodzicow, czyli x-lat temu.
Z komunizmem jest inaczej. Brak zaufania do autorytetow, glownie
z powodu ich drogi zyciowej jest zrozumialy, ale w przypadku, kiedy
bezposrednio wplywa na codzienne zycie. Ale ci agresywni dziennikarze, przeciez maja przestrzen:pisza, publikuja...
Skad ta agresja?
Przyklad Boniego: czy sadzi Pan, ze po upadku komunizmu ludzie przestali robic innym swinstwa?
Czy nieumoczeni w jakies SB, urodzeni pozniej itp. to nie potrafia wykorzystac sytuacji, wejsc w uklady i grac znaczonymi kartami?
Naiwnoscia jest sadzic, ze izolacja wszystkich umoczonych komunistow, da szanse tym cichym, dobrym i tym przegrywajacym.
Co do tego, aby rozliczac duchownych za to co bylo, to jest dla mnie
rzecz niezrozumiala.
Jaki wplyw ma Wielgus na Panskie zycie?
Znacznie wiekszy wplyw ma ekspedientak i kasierka ze sklepu na rogu, ale nie martwi Pana fakt, ze ona moze wynosi cos nielegalnie
ze sklepu, nie oczekuje Pan od niej aby przedstawila Panu zawartosc swojej torebki.
Moim zdaniem, prawica z jakiejs przyczyny, to grupa ludzi niezadowolonych, negujacych, opozycyjnych.
Opozycyjnych do tych komuchow, sbkow i tych, ktorym sie powiodlo
(wiadomo nakradli).
Negujac nie mozna sie rozwijac. Aby isc do przodu to trzeba zrobic pierwszy krok, a nie patrzec do tylu.
Anna
Wazne z kim sie idzie do przodu.
Lepiej z madrym zgubic niz z glupim znalezc.
Komu Pani przypisuje nienawisc? Niech Pani zobaczy jak sa okreslani ci dla ktorych bp Wielgus nie jest autorytetem. I tacy jak Pani usta maja pelne frazesow o milosierdzi, i tylko patrzycie kogo by nimi opluc.
Gdyby Wielgus poszedl na wspolprace po torturach- mozna zrozumiec. Mowienie, ze nie rozumiemy czym byla komuna i trzeba mu to puscic w niepamiec to kpina z bohaterow!
Wielgusowi przeciwstawie innego biskupa. Takiego, ktory mial do czynienia z PRAWDZIWYM komunizmem, a nie z SBcka zabawa w komuszkow.
Biskup Zygmunt Lozinski zostal aresztowany przez CZEKA. Mieli juz dosc jego antykomunizmu. W czasie przesluchan zlozono biskupowi Lozinskiemu propozycje, ze zostanie puszczony wolno pod warunkiem, ze podpisze zobowiazanie, ze bedzie lojalny wobec komunistycznych wladz. Propozycja padla w czasie brutalnych przesluchan. Nie zadano od niego tego czego zadano od Wielgusa, czyli WSPOLPRACY. Zadano, aby im wiecej nie przeszkadzal! Kto Wielgusa torturowal? Mowienie prawdy zrownujecie z linczem! KPICIE SOBIE OBRONCY BP WIELGUSA?
Biskup Lozinski odmowil podpisania tego oswiadczenia. Ale powiedzial, ze moze podpisac inne. Gdy CZEKISCI cieszyli sie swoim sukcesem, biskup wstal i zlozyl przysiege: "Oswiadczam, ze do konca zycia bede zwalczal komunizm, ktory szerzy bezboznictwo i bezprawie"
Kim jest na takim tle biskup Wielgus? No kim???
Nawet po publikacji GP wypieral sie wspolpracy. Zobaczcie na postawe sw Piotra, sw Pawla, sw Augustyna. Nigdy nie probowali sie wybielac. "Moj grzech kroczy zawsze przede mna". Takich ludzi potrzeba dzisiaj Kosciolowi: wielkich swietych, a nie swietych kreowanych przez Gazete Wyborcza. Robienie z Wielgusa meczennika, porownywanie go do ciuerpiacego Chrystusa jest kpina z tych wszystkich ktorzy przelewali krew za to w co wierzyli.
Jednym z punktow pokoju ryskiego bylo uwolnienie przez Sowietow biskupa Lozinskiego. Gdy wrocil z Moskwy wazyl nieco ponad 40 kg. ILE U DIABLA WAZY MECZENNIK WIELGUS!?
Zostaje uhonorowany za prace o chrzescijanskim humanizmie...Humanista z niego jak Sartre...
Dobrze, biskup Wielgus jest nikim w porownaniu z biskupem
Lozinskim, ale dla czego tak sie wszyscy tym Wielgusem ciagle
sie zajmuja?
Co Panu szkodzi, ze on dostal te nagrode, przeciez Pan i tak
by jej nie dostal. Czy to zawisc czy jakies inne uczucie.
Anna
Jak nie nienawiść
to zawiść...
Rozmowa z Panią nie ma sensu, dobranoc.
A raczej z Panem Bogiem, bo nie często ma się do czynienia z kimś tak pałającym chrześcijańską miłością...
Prosze odpowiedziec, czemu to tak Pana porusza?
Anna
Pani Anno
Kiedy argumenty sie koncza, zaczyna sie...to, co zrobil Pan Jacek2
Doskonała ocena
Opozycyjnych do tych komuchow, sbkow i tych, ktorym sie powiodlo
(wiadomo nakradli).
Gratulacje. Bardzo prawdziwa to ocena. Wiele tłumaczy...
I to ta pseudoprawica, fałszywa do szpiku kości. Tak naprawdę taką prawicę tworzą rewolucjoniści - zawiedzeni komuniści. Tej prawicy jest pełno w mediach i jest doskonałym partnerem tak zwanej dzisiejszej lewicy-liberałów.
BTW: Emocje towarzyszą abp. Wielgusowi, gdyż gorzej niż Judasz patrzał w oczy i łgał. Dla mnie to jest niepojęte i jest to wykładnikiem najgorszej cechy człeczej. Osobiście więc wolałbym, aby abp. Wielgus został odsunięty i spokojnie mógł zastanowić się nad swym żywotem w jakimś odległym zakonie, niż aby utwierdzać go w przekonaniu, że nic nie zrobił i że jest niewinny, W moim rozumieniu krzywdzony jest obecnie właśnie Wielgus. I krzywdzony jest Kościół. Więc u mnie może nie tyle "emocje", co smutek i rozczarowanie.
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl
Z tego co tu czytam to:
Prawica jest przeciwko lewicy,feministkom, UE, Niemcom, Rosji, SoborowiII, nauczaniu JPII, rzadowi,dzialajacym partiom politycznym, hierarchii kolscielnej, mediom...
Pan Jan Bodakowski to napewno potwierdzi, jezeli mi Pan nie wierzy.
Anna
Ja mam pogląd taki, że Pan Bodakowski to kret w prawicy.
kniaź Michaił
Czy taki kret, który
wyszedł na powierzchnię?
--------------
aribo.pl/jerzykalwak
A abp Wielgus
to "kret" Kościoła?
Nie przeżyłem osobiście ani wojny sowiecko-polskiej, ani też
okupacji sowiecko-niemieckiej. Członkowie mojej najbliższej rodziny doświadczyli tego, więc ja też wiem. Od nich wiem też np., kto był w moich stronach folksdojczem, a kto ucierpiał od okupanta. To ważne. Dzięki temu być może w jaruzelskiej Polsce zachowałem się tak, że mogę o tym opowiadać swoim dzieciom.
To nie znaczy wcale, że Lenin i Hitler jako sprawcy mieliby mnie nie "zajmować i emocjonować". To jakiś dziwny postulat - nie przeżyłeś osobiście, więc siedź cicho!!!
Otwarcie neguję "dorobek" takich postaci, które nie mogą być przedstawiane jako wzorce, punkty odniesienia do kreowania mojego osobistego życia i co za tym idzie - kreowania ładu publicznego.
Pani argumentacja to jakiś humbug?!!!
Przy okazji: p. Ekwator stwierdził, iż >"Sprawa Wielgusa" podzieliła katolików na dwa przeciwne obozy<. Czuję się nadal katolikiem, ale nie czuję się podzielony albo przydzielony do jakiegoś obozu. Proszę nie mylić zbioru "publicyści" ze zbiorem "katolicy".
--------------
aribo.pl/jerzykalwak
Wobec tego inaczej. Kto w Polsce JEST autorytetem?
Kogo nalezy nasladowc, cenic itp.
Anna
W dziedzinie fizyki to może być np.
prof. Wolszczan. Ale czy zechciałby zostać np. prezydentem RP? Wątpię. I kto by takiego mądralę wybrał (oprócz mnie)?
--------------
aribo.pl/jerzykalwak
Czy arcybiskup Wielgus jest autorytetem? Moralym
za przeproszeniem?:))))))))))))
Pasterz ma chronić swoje owce. Dobry pasterz oddaje za swoje owce życie. Nie ma przymusu bycia pasterzem. Co robił arcybiskup Wielgus? Ano, zadawał się z wilkami. Dla mnie arcybiskup Wielgus to czarna owca wśród pasterzy.
Proste pytanie: dlaczego arcybiskupa Wielgusa honoruje się teraz za osiągnięcia naukowe?
Czy Senat KULu nie wiedział jakie to wywoła reakcje?:))))))))))
Skoro miał tyle zasług czemu nie doceniono go 1,5 roku temu?
Albo dlaczego nie odczekano, aż ludzie trochę o całej tej sprawie zapomną i nie nagrodzono go za np. 5 lat?
Acb. Wielgus jest czrna owca, a KUL wart potepienia.
A kogo Pan szanuje, kogo by Pan chcial nagrodzic, kto jest dla
Pana autorytetem moralnym w Kosciele i Polityce?
Anna
Nie rozumiem za bardzo, skąd ten wpis o agencie
Wielgusie pod moim postem w odpowiedzi na pytanie z Kanady o jakiś autorytet????????????
--------------
aribo.pl/jerzykalwak
To nie do Pana,
to taka luźna uwaga na marginesie A jeśli chodzi o agentów to i wśród nich niektórzy wyszukują sobie autorytetów od Stirlica, J23, na Bondzie i bpie Wielgusie kończąc:)))))