Nonszalancja ministra ON

Obejrzałem w TVP3 konferencję prasową MON. Minister Bogdan Klich powiedział dziennikarzom: Tragedia pod Mirosławcem pokazała dużą skalę nonszalancji w polskich Siłach Powietrznych. Dość szczegółowo omówiono przebieg lotu, przedstawiono przyczyny katastrofy i ukazano czarny obraz polskiego lotnictwa wojskowego.

Dowiedzieliśmy się, że zawinili piloci, niedouczeni w lataniu na tym typie samolotu, zawinili kontrolerzy lotu, rozmawiający z pilotami niczym gęś z prosięciem - oni podawali dane w metrach i kilometrach, a piloci myśleli, że to są stopy i mile. Zawalili organizatorzy lotu i Centrum Operacji Powietrznych. Generalnie syf i kilka metrów mułu. Formuła byłego ministra ON Bronisława Komorowskiego o polskim lotniku zdolnym do latania na drzwiach od stodoły nie sprawdziła się. "Drzwi" spadły na ziemię.

Nie o tym jednak chcę mówić. Informacje podane przez ministra ON Klicha należą do tzw. wrażliwych. Przedstawiają one istotne ułomności w funkcjonowaniu sił powietrznych RP. Generalnie wykazuje niesprawność szkolenia i kontroli lotów oraz bałagan w strukturze dowódczej. To cenna informacja dla wywiadów państw nam wrogich i osłabiająca pozycję Polski w relacjach sojuszniczych. To chyba oczywiste.

Wiem, że w Polsce obowiązuje przymus tzw. przejrzystości (transparentności) i dziennikarze staną na głowie by tajemnicę wydrzeć. To jednak nie oznacza, że wojsko musi temu ulegać i nie powinno chronić tajemnic. Nie chodzi o zamiatanie pod dywan sprawy, tylko o sposób jej załatwienia bez ujawniania innym naszych słabości. Katastrofa samolotu powinna być dokładnie zbadana, wyciągnięte stosowne wnioski, winni ukarani, ale CO i JAK powinni wiedzieć nieliczni, tylko ci, którzy odpowiadają za stan obronności Polski. Nie powinni tego wiedzieć na pewno ci, którzy zajmują się "zawodowo" oceną stanu polskiego wojska.

Moim zdaniem minister Klich popełnił błąd ministra Macierewicza, który jawnie likwidował wojskowe służby tajne. Pisałem o tym więc tym razem nie będę przypominał o co mi chodziło. Min. Klich zarzucając lotnikom "nonszalancję" sam nonszalancko postąpił ujawniając wyniki pracy komisji badającej katastrofę samolotu CASA.

Poseł SLD Janusz Zemke powiedział w radiu RMF FM - Mam zaufanie do ministra Klicha - Klich jest ministrem wyważonym. Przypominam, że Zemke ujawnił opinii publicznej negatywne informacje na temat wojskowych służb tajnych i nawet wnioskował zawieszenie działalności kontrwywiadu wojskowego. Dlatego "zaufanie" polityka SLD do min. Klicha nie napawa mnie zaufaniem.

Wizerunek medialny dla maluczkich.

Właśnie o to Pan troskliwie zabiega. Jeśli poczuł się Pan urażony, to bardzo przepraszam, ale to co mogłem obserwować na ćwiczeniach, jako oficer rezerwy, to nie "syf i kilka metrów mułu", ale "syf, kiła i mogiła". Szczegóły przy dobrym koniaku /ja funduję/, bo na trzeźwo tego się nie zniesie. A wracając do katastrofy, to nie chcę dochodzenia prokuratorskiego, bo w jego wyniku, kilku sierżantów dostanie naganę, i na tym koniec. Ja chcę, aby w wyniku wszechstronnego, głównie służbowego dochodzenia, poprawiono procedury, regulaminy/itp/, a w efekcie unowocześniono sprzęt tak, aby w przyszłości NIGDY nie doszło do podobnej katastrofy.
A wiedzę o stanie naszego wojska, obce "służby" czerpią nie z gazet. A w każdym razie, nie wyłącznie. Przecież Pan to wie lepiej niż ja.
Pozdrawiam - Leszek.

Armia

Cytat "niesprawność szkolenia i kontroli lotów oraz bałagan w strukturze dowódczej. To cenna informacja dla wywiadów państw nam wrogich" niech Pan nie żartuje. O takich sprawach wywiady wiedzą bez publicznych wypowiedzi. Wywiady interesują się takimi sprawami jak np. czy żona jakiegoś generała lotnictwa go zdradza itp, bo to są informacje które można odpowiednio wykorzystać.

Jestem przeciwnego zdania

o słabościach polskich sił zbrojnych nasi wrogowie dobrze wiedzą, a my nie. Opinia publiczna nie wie. Nie jestem pewien, czy nawet nasi rządzący wiedzą, a przynajmniej ile wiedzą. To nie jest zdrowa sytuacja. Zawinięcie wypadku CASY w folię z napisem "nasze lotnictwo jest świetne, a to był tylko nieszczęśliwy wypadek" uchroni kilka karier i utrzyma w nieświadomości Polaków, ale to już koniec zysków. Skoro mamy problem, to musimy go rozwiązać. Trzymanie go w ukryciu nic nie da.
Przeciwnie, w obecnych czasach problem który nie jest nagłośniony, nie jest uważany za istotny. Jeśli Wojsko Polskie ma być lepsze, sprawa MUSI stanąć w świetle reflektorów.
Minister Klich dał pretekst do tego, żeby każdy mógł zapytać "co PAN MINISTER zrobił, żeby zmienić tą ZŁĄ sytuację". To dobrze.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

Może jakby społeczeństwo

Może jakby społeczeństwo w 39r wiedziało, jak przedstawia się prawdziwy obraz polskiej armii, to może uciec zdążyłoby całe, a nie tylko główny wódz.

Brawo Panie Slawku....

Cudownie trafiony komentarz na wywody Pana Szeremietewa....Brawo !

To jest: RSz

Kulą w płot?

Panowie dyskutanci,
Po pierwsze zaskakujecie mnie tym, że na pewno wiecie co obce wywiady wiedzą na temat naszego wojska. Przepraszam, ale takie opinie brzmią dyletancko.
Idąc śladem oczekiwań Panów (opinia publiczna musi wiedzieć) należałoby zlikwidować służbę ochrony informacji niejawnych i wszystko publikować otwartym tekstem w Internecie. Po co nam jakaś tajemnica skoro ci inni (obce wywiady) wszystko wiedzą.

Natomiast „Cudownie trafiony komentarz na wywody Pana Szeremietewa” jest bezsensowną złośliwością. Pan "Sławek" jest być może pogrobowcem propagandystów PRL, którzy twierdzili, że w 1939 r. polscy dowódcy „uciekli” przez Zaleszczyki do Rumunii i wejście Sowietów do Polski nie było żadną agresją, ale „misją wyzwoleńczą” dla zapewnienia opieki osieroconym obywatelom RP. Czy Pan "Sławek" uważa, że kiedy wiceminister SZ Potiomkin mówił w nocy 16/17.09.39 ambasadorowi RP Grzybowskiemu, że państwo polskie przestało istnieć, to miał rację?

Ponadto przypominam, że mimo wypadku samolotu CASA polskie Siły Powietrzne należą do tych, które mają najniższy współczynnik wypadków na świecie.

R. Szeremietiew

Wie pan co panie ministrze?

Wie pan co panie ministrze? Kucharz ma prawo do swoich tajemic, bo one są czymś osobistym i smacznym. A to wszystko, co dzieje się w państwie, jeśli ogniskuje uwagę obywateli powinno być jawne. Pan sobie żartuje, że ja jestem jakims pogrobowcem PRLu, więc ja zażartuję sobie, że pana podejście jest symptomatyczne dla ludzi, którzy raz ocierając się o władzę, przez całe życie noszą się z poczuciem szcególnego wybraństwa i wyajątkowych kompetencji.

Przegapił pan moment, od którego to nie ślepe poddaństwo określa stosunki między władzą a rządzonymi. Dziś relacje obywatela z państwem buduje się na nieufności, badź zaufaniu...Więc co bardziej słuzy temu drugiemu: jawność i poważne traktowanie obywateli, jako godnych zaznajomienia się z każdą prawdą, czy zasłanianie się jakaś wydumaną "tajemnicą", po to najczęsciej, by chronić czyjes partykularne interesy,...

Tajemnica państwowa ( a także każda inna tajemnica korporacyjna), to w 9o przypadkach na sto przesąd wleczony prez wieki historii tylko po to, by dac odczuc maluczkim swój niekwestionowany autorytet i by nie dopuszczać "profanów" do wglądu w banalne , a często i gorszące "sekrety" zwykłej codziennosći...Owszem, cos może być otoczne pragmatyczną sekretnością, na etapie dochodzenia do różnych ustaleń, ale juz same ustalenia, z tej czy innej sprawie , jesli dotycza spraw ogółu, a wojsko jest inwestycją ogółu, mają wręcz obowiązek być jawne...

Pański sposób myślenia, najpóźniej dziewiętnastowieczny, przekłada się na ogólne podejście ludzi wszekiej władzy i kompetencji do wszystkich innych ludzi: z pogardą dla ich niższego, bądź dyletanckiego statusu, z poczuciem wlasnego komfortu wynikającego z samowolnej arbitralności oraz gwarancji bezpieczeństwa własnych intersów, które są jedynym prawdziwym celem każdego zatajania.

Owszem, istnieje bardzo wąska grupa spraw państwowych wymagajaca konfidencji, wyłacznie z uwagi na najściślej rozumiane bezpieczenstwo...Ale z pewnością nie należą do nich dziś ustalenia jakiejkolwiek komisji, powołanej w celu zbadania jakiegokolwiek wydarzenia...

Moge tylko dodać

że te tzw. tajemnice służą po prostu do okradania Kraju i są zabezpieczeniem przed odpowiedzialnością.

To jest: RSz

Kocioł też smoli!

Panie "Sławek"
Niemądre rzeczy Pan opowiada. Co takiego zyskują ludzie dowiadując się, że odpowiedzialni z organizację lotów nawalili? To, że Pan i panu podobni będą mieli okazję ponarzekać w Internecie na „trepów”? Jaki zysk mamy z tego, że minister ON wymienił z nazwiska oficerów odwołanych ze stanowisk? – tak na marginesie mafioso podejrzany o popełnienie przestępstwa ma prawo do ochrony nazwiska, oficer lotnictwa nie!

Obserwuję przypadki katastrof lotniczych w innych armiach, np. niedawno w USA (Arizona) rozbił się F-16, pilot zginął. Myśli Pan, że ujawniano szczegółowo opinii publicznej przyczyny katastrofy? Nigdzie nie robią takiego cyrku jaki ma miejsce w Polsce. Ale rozumiem, że w tych innych krajach o tym co ujawniać mediom decydują podobni do mnie osobnicy z XIX wieku.

Powiada Pan coś takiego: „z pogardą dla ich niższego, bądź dyletanckiego statusu, z poczuciem wlasnego komfortu wynikającego z samowolnej arbitralności oraz gwarancji bezpieczeństwa własnych intersów, które są jedynym prawdziwym celem każdego zatajania.” Jakiż to mam mieć „komfort” w tej sprawie i jakie mam na względzie „bezpieczeństwo własnych intersów”??? Co też Pan za konstrukcje stworzył? Nie wysyłałem tych lotników w powietrze, nie naprowadzałem samolotu na lotnisko – jaki mam w tym interes, aby domagać się zachowania tajemnicy? Mój postulat nie ma też niczego wspólnego z relacjami władza obywatel, a chronienie tajemnicą takich spraw leży w naszym wspólnym interesie, także Pańskim. Podkreślam - ujawnianie słabości w systemie obrony państwa jest szkodliwe dla bezpieczeństwa państwa, a więc także dla jego obywateli.
Proszę przeczytać mój tekst – czy mówiłem, że zachowanie tajemnicy ma oznaczać bezkarność winnych i brak konsekwencji? Domagał się Pan może, aby sąd orzekający wyłączenie jawności, np. w sprawie o pedofilię, ujawnił wszystko, aby nie podważać zaufania obywateli do władzy sądowniczej?
A skoro jest Pan takim wyznawcą jawności to dlaczego nie pisze Pan swoich tekstów pod własnym nazwiskiem, tylko jako jakiś „Sławek”? Wszak okrywając tajemnicą swoje nazwisko chroni Pan swój partykularny interes. Dyskutujemy publicznie, ja pod własnym nazwiskiem, a Pan, zwolennik jawności, nie. Panie „Sławku”, a przypowieść o smolącym kotle i garnku Pan zna?

R. Szeremietiew

Natychmiast pozna pan moje

Natychmiast pozna pan moje nazwisko, jak tylko stanę się kimś o jakimkolwiek znaczeniu dla Państwa i mój partykularny interes stanie się, w sposób całkiem naturalny, pańska sprawą...

I nie zgadzam się. Ujawnianie wszelkich słabości państwa przed opinią publiczną jest jedyną gwarancją, a w każdym razie drogą do tego, że ktoś się pofatyguje, by w ogóle zmienić taki stan rzeczy...Że to osłabia państwo przed zewnętrznym wrogiem? Wolne zarty, może sto lat temu, albo w sytuacji, kiedy grozi nam realny konflikt na wyciągnięcie ręki. Niech pan nie trzyma sie tak tych idiotycznych formułek tajemnicopaństwowych. To, że słabo szkolimy pilotów, jest nie tylko jedną z przyczyn jednego wypadku. Jest alarmem dla nas samych, a nie zaproszeniem do agresji..Z żadnego miejsca na wiezy nie dostrzeże pan dziś takiego zagrożenia...

A to czego nie ujawnia sąd w sprawach o pedofilię, czy innych, zwiazane jest z interesem i dobrym imieniem ofiar - osób prywatnych. A my mówimy o tajemicach, które w zamyśle strzegą budżetowego królestwa takich czy innych funkcjonariuszy i najemników państwa. Ja się w ogóle dziwię, jak pan śmie wymagac ode mnie, bym nie interesował się dogłębnie swoimi pieniedzmi, które daję na wojsko? I jeszcze namawia pan tych, którym płace, by mnie spławiali...

To jest: Prawicowiec

Jakie swoje pieniądze?

Pieniądze, które Pan odprowadził do Urzędu Skarbowego już nie są pańskie, tylko państwowe. Pan ich nie daje na wojsko ani na nic, tylko panowie i panie z Urzędu Skarbowego przekazują je rządowi, który bez pańskiej pomocy ustala, ile dać na wojsko, ile na swoje płace itd.

Wiara w to, że podatnik daje swoje pieniadze na wojsko lub komuś z rządu płaci tymi pieniędzmi, jest wiarą zabobonną i nie posuwa nas do przodu w zrozumieniu kwestii finansowania państwa.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Pozwoli pan, że swoj wkład

Pozwoli pan, że swoj wkład w finansowanie Rzeczypospolitej będę oceniał po swojemu. Jak panu pieniądze po prostu przepadają, to jest pana sprawa, ja je przekazuję na cel wspólny. I mogę z tego tytułu uważac, że nalezy mi sie szczery raport, jakkolwiek - w praktyce - naiwnie to brzmi...

No teoretycznie to p. Slawek ma racje.

Przeciez na polityka, ktory wyda Jego pieniadze nie tyak jak sobie tego zyczyl (np. na wycieczke trepow do Iraku) moze w nastepnych wyborach nie zaglosowac.Wiec jakis tam wplyw chyba mamy...

To jest: Prawicowiec

Budżet jest jawny jak szczery raport

Chodzi mi tylko o to, że obywatele nie mają wpływu na strukturę wydatków ani na wzrost zadłużenia państwa. I takiego wpływu raczej bym nie oczekiwał.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Zawsze, czyli co jakiś

Zawsze, czyli co jakiś czas, mozna zmienić rządzacych. I to jest własnie główny powód dlaczego zły stan spraw panstwowych się skrywa chocby i za "tajemnica państwową". A w tej sprawie, podejrzewam, pan minister Klich ujawnił "całe zło", bo to ciągle jeszcze idzie na konto "poprzednich ekip". Jakby był miesiąc do wyborów, po pełnej kadencji...to nie wiem, czy by się tak wywnętrzył..

To jest: RSz

Pan "Sławek" nazywa się Kali?

cytuję Sławek:
Natychmiast pozna pan moje nazwisko, jak tylko stanę się kimś o jakimkolwiek znaczeniu dla Państwa i mój partykularny interes stanie się, w sposób całkiem naturalny, pańska sprawą...
... ...

Dyskutujemy PUBLICZNIE, a nie prywatnie i w tej dyskusji, a nie w jakichś sprawach państwowych, Pan tajniaczy swoje nazwisko.
Ja tu nie występuję jako ważny urzędnik państwowy, np. polityk zabiegający o głosy wyborców. Obaj też płacimy podatki i obaj mamy tylko jako wyborcy wpływ na to, kto je będzie w państwie polskim wydawał - między nami nie występuje relacja Pan podatnik versus ja, urzędnik państwowy wydający Pańskie podatki. Prawda kiedyś jakiś czas byłem ministrem, to jednak BYŁO, a nie jest. Czyli na tym forum jestem takim samym jak Pan obywatelem wygłaszającym swoje poglądy i opinie. Mamy obaj ten sam status "dyskutanta". Ja występuję z otwartą przyłbicą, a Pan chowa się za tajemnicą. To w Pańskim przypadku "partykularyzm" w czystej postaci - boi się Pan, że wygłaszanie poglądów pod własnym nazwiskiem może Panu zaszkodzić, czy jak?

Co do roli tajemnicy w sprawach bezpieczeństwa państwa nie ma Pan racji. Ma Pan jednak nade mną wielką przewagę bowiem po Pańskiej stronie stoi potężna „czwarta władza”, która dla zdobycia czytelników, słuchaczy, widzów i zwłaszcza sutych zarobków pań i panów żurnalistów oraz zysków wydawców (ktoś to musi kupić), nie odpuści takiej gratki jak katastrofa samolotu i śmierć pilotów. Po mojej stronie jest tylko odrobina zdrowego rozsądku, co w czasach wszechmocy mediów nie ma wielkiego znaczenia. Już Napoleon mawiał, że lepiej mieć przeciwko sobie kilka batalionów niż jedną gazetę. A Cesarz nie wiedział, że będzie jeszcze telewizja. Czyli wygrał Pan.

R. Szeremietiew

Owszem, dyskutujemy

Owszem, dyskutujemy publicznie, ale niezobowiązująco, wokół spraw, a mój głos, tak, jak i pański, na tym dyskusyjnym forum, są tylko skladnikami opinii publicznej... Inaczej mowiąc, finałem tej dyskusji nie będą żadne decyzje i ustalenia o wiążacym charakterze da innych. Jest to wymiana opinii, a nie dążenie do zmaterializowani swojej racji w postaci jakichś korzysci, nawet w sensie zwrocenia na siebie uwagi. Moj anonimowy status tym bardziej to podkresla..

Utyskiwanie na wolnośc prasy nie ma większego sensu, tak samo, jak domaganie się, by była to wolnośc kierunkowa, podzielna i reglamentowana. Media nie mogą być cacy, jesli przyłapują pana A na szwindlu, a be, jeśli węszą czy nie ma tajemnic w tle jakiegos wydarzenia...Media patrzą rządzącym na łapy i na inne części ciała, patrzą na dokumenty i najchetniej właśnie na te skrywane. I tak być powinno... I nalepiej - zgodzi się pan chyba - było nie dopuścić do katastrofy, zamiast miec prestensje, że media nie odpuszczają sobie tej tragedii. Więc gdyby ta odrobina zdrowego rozsadku, ktorą pan się kieruje, stała w tym przypadku za wojskiem, to media nie miałyby okazji, by dziś ten zdrowy rozsądek w wojsku poddawac tak publicznie w wątpliwośc...Kot i jego ogon przychodzą na myśl...

To jest: RSz

PS.

Małe ps. Nie tylko polskie samoloty spadają. Oto kilka wybranych informacji z pierwszego kwartału 2008 r.
----------------------
Fatalny początek roku USAF
W ub.r. budżetowym w USAF zdarzyło się 10 wypadków klasy A, w których zniszczeniu uległo 6 samolotów. W FY 2008, który rozpoczął się 1 października 2007, było już 12 wypadków, a utracono 8 samolotów.
Jako Class A accidents USAF klasyfikują wypadki, w których ktoś zginął, został zniszczony samolot, lub straty materialne wyniosły ponad milion dolarów. Dwa najbardziej spektakularne wypadki samolotów USAF w ostatnim okresie to zderzenie myśliwców F-15 z bazy Eglin (W zderzeniu F-15C USAF zginął pilot) i rozbicie bombowca B-2A na Guam.
Gen. Wendell Griffin przedstawił sytuację dotyczącą bezpieczeństwa podczas konferencji w bazie Misawa. Mówił, że początek roku był fatalny. Dowództwo USAF zamierza więc zaostrzyć wymagania dotyczące bezpieczeństwa lotów. Według Griffina (4200 godzin w powietrzu na samolotach transportowych i bombowcach), ponad 2/3 wypadków zdarza się z powodu błędów ludzkich. Powodem jest nieprzestrzeganie procedur, ich upraszczanie i obchodzenie.
Gen. Griffin dokonuje inspekcji baz w Japonii i na Pacyfiku (Yokota, Misawa, Kadena i Andersen), po raz pierwszy od 9 miesięcy, gdy zaczął odpowiadać za bezpieczeństwo w USAF. W Misawa mówił nie tylko o wypadkach lotniczych. Przypomniał, że USAF traci 70-80 osób z personelu w innego rodzaju wypadkach, szczególnie prywatnych pojazdów mechanicznych. W FY2008 przydarzyło się już 15 poważnych wypadków, w tym 10 na motocyklach.
Wczoraj w bazie Andersen na Guam doszło do kolejnego, po rozbiciu 23 lutego bombowca B-2A, poważnego incydentu. Tuż po starcie, z powodu nieokreślonej awarii, na lotnisko musiał zawrócić samolot bombowy B-1B. Samolot ten wracał do rodzimej bazy Ellsworth z pokazów lotniczych w Singapurze. Gdy piloci po wylądowaniu opuścili maszynę zgodnie z procedurami awaryjnymi, samolot zaczął się samoczynnie toczyć, uderzając w dwa wozy strażackie. W wyniku zderzenia poważnemu uszkodzeniu uległo skrzydło.
---------------------------------
Zginęło 2 pilotów US Navy
W katastrofie turbośmigłowego samolotu treningowego T-34C zginęło 2 pilotów US Navy.
Do katastrofy doszło w piątek o 14:45 czasu lokalnego niedaleko Steele w Alabamie (ok. 100 km na północ od Birmingham), na zboczu góry Chandler. T-34C Turbo Mentor wystartował z Whiting Field Naval Air Stadion w Milton na Florydzie. Wykonywał rutynowy lot treningowy. Rozbił się na wysokości ok. 500 m, nieco poniżej szczytu, lecąc we mgle. Instruktor i uczeń zginęli.
Samolot należał do Training Squadron 6. T-34C – wywodzący się z cywilnego Beechcraft Bonanza – już od 30 lat są w 90% używane przez US Navy do szkolenia wstępnego. W NAS Whiting Field stacjonuje 200 T-34C (obok blisko 150 śmigłowców TH-57). Rocznie wstępne szkolenie przechodzi tam 1200 kandydatów na lotników. W Whiting Field wykonywanych jest 10% wszystkich lotów US Navy i Marine Corps.
Ośrodek, znany swego czasu jako baza słynnego zespołu akrobacyjnego Blue Angels, składa się z dwóch oddzielnych lotnisk – do treningu śmigłowcowego i podstawowego szkolenia samolotowego. Podlega jej 12 lądowisk używanych w lotach treningowych. Nie podano, na które leciał feralny T-34C.
--------------------------
Niedaleko Luke rozbił się F-16
F-16C z 62nd Fighter Squadron z bazy Luke w Arizonie rozbił się wczoraj około południa czasu miejscowego niedaleko jeziora Alamo, 130 km na północny zachód od Phoenix.
Do wypadku doszło w czasie lotu treningowego. Samolot nie przenosił żadnego uzbrojenia podwieszanego. Pilot prawdopodobnie przeżył. Jego poszukiwania, z użyciem samolotów, śmigłowców i samochodów terenowych trwają w rejonie gór Buckskin.
Luke AFB to największa na świecie baza myśliwców F-16. Stacjonuje ich tam, w sześciu eskadrach, ok. 185. W ciągu ostatnich 2 lat zniszczeniu uległy dwa z nich. Wszystkie wypadki w ciągu ostatnich 22 miesięcy zdarzyły się samolotom z 62nd FS.
11 kwietnia 2006 z powodu awarii silnika rozbił się F-16 z 62nd FS, którego pilotowi udało się szczęśliwie katapultować. 4 grudnia tego samego roku w czasie lotu treningowego nad poligonem bombardierskim rozbił się dwumiejscowy F-16D, także z 62nd FS. Członkowie załogi – instruktor i uczeń – katapultowali się i przeżyli.
Inny incydent przydarzył się 26 października 2006, gdy F-16C z tej samej eskadry zapalił się podczas startu. Pilot nie odniósł obrażeń, wydostał się z kabiny po ugaszeniu pożaru. Samolot został wyremontowany.
------------------------
Armée de l'Air straciła Mirage 2000N
Francuskie wojska lotnicze muszą skreślić z ewidencji kolejny samolot. Nieco ponad dwa miesiące po tragicznej stracie myśliwca Rafale, nad Zatoka Biskajską rozbił się Mirage 2000N. Załoga bezpiecznie katapultowała się.
Incydent miał miejsce 12 lutego o 22.40. Dwuosobowa załoga uderzeniowego Mirage 2000N odbywała lot ćwiczebny nad północno-zachodnią Francją. Po stwierdzeniu poważnej usterki i konieczności opuszczenia maszyny, pilot skierował ją nad Zatokę Biskajską, by opuścić tereny zamieszkałe.
Nad wodą załoga katapultowała się. Pilot został podjęty przez łódź patrolową żandarmerii, nawigator – kuter rybacki. Żaden z lotników nie doznał obrażeń.
Feralny Mirage 2000N stacjonował w bazie nr 116 w Luxeuil w Burgundii, w zachodniej Francji. Z lotniska działają dwie eskadry samolotów uderzeniowych: 1/4 Dauphiné i 2/4 La Fayette. Trzecia eskadra tych samolotów stacjonuje w bazie nr 125 w Istres.
Wypadek wydarzył dwa miesiące po tragicznej katastrofie myśliwca Rafale. 6 grudnia 2007 wersja szkolno-bojowa samolotu, ale tylko z pilotem na pokładzie, wystartowała do lotu ćwiczebnego z bazy w Saint-Dizier. Samolot rozbił się, lotnik zginął. 10 stycznia komisja wypadków lotniczych orzekła, że przyczyną katastrofy była dezorientacja pilota.
--------------------------------
Katastrofa MiG-29 w Kazachstanie
W Kazachstanie rozbił się myśliwiec MiG-29. Jeden z pilotów nie żyje, drugi, ciężko ranny, przebywa w szpitalu.
Do katastrofy doszło na przedmieściach Ałma Aty, w rejonie wsi Żietigen. Rozbity MiG-29 należał 600. Gwardyjskiej Bazy Lotniczej wojsk obrony powietrznej Kazachstanu. Samolot, który odbywał rutynowy lot treningowy, rozbił się podczas podejścia do lądowania.
Pilotem, który zginął w katastrofie był szef sztabu eskadry, mjr Aleksandr Kowiazin. Ranny jest ppłk Witalij Dilmuchamiedow. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Dowódca wojsk lotniczych Kazachstanu zawiesił loty MiG-29. Przyczyny katastrofy bada specjalna komisja.
Rok temu, 16 lutego 2007, w Kazachstanie, w rejonie Karagandy rozbił się MiG-31. Zginęli wówczas obaj członkowie załogi. Do katastrofy doszło wówczas z przyczyn technicznych.
--------------------------------
Kolejny wypadek rosyjskiego L-39
Na lotnisku w Armawirze rozbił się kolejny L-39 rosyjskich WWS. Tym razem obyło się bez ofiar.
Samolot L-39 należący do WWAUŁ w Krasnodarze rozbił się podczas lotu treningowego w piątek o 12:25 czasu lokalnego. Za jego sterami zasiadał mjr Sierow. Przyczyną wypadku była awaria silnika. Pilot dwukrotnie próbował go uruchomić, a gdy to się nie udało, katapultował się. Z miejsca wypadku zabrał go śmigłowiec Mi-8.
To drugi wypadek samolotu L-39 krasnodarskiej WWAUŁ w ciągu kilku dni . W poprzednim zginął instruktor, którego fotel katapultowy samoczynnie wyrzucił z kabiny po nieudanej próbie międzylądowania i zniszczeniu podwozia samolotu. Nie otworzył się wówczas spadochron fotela. Uczeń, który pozostał w samolocie, przebywa w stanie ciężkim w szpitalu.
Dowódca rosyjskich WWS, gen. płk Aleksandr Zielin zawiesił loty wszystkich L-39.
--------------------
Seria wypadków w jordańskim lotnictwie wojskowym
W ciągu kilku ostatnich dni rozbił się szybowiec, samolot i śmigłowiec jordańskiego lotnictwa wojskowego. W katastrofach zginęło 6 lotników.
Wczoraj rozbił się należący do jordańskich wojsk lotniczych dwumiejscowy szybowiec szkolny Schweizer SA 2-37. Instruktor i uczeń zginęli. Przyczyny katastrofy, do której doszło w pobliżu Ammanu, bada specjalna komisja. Także wczoraj, niedaleko Ammanu, 20 km od jordańskiej stolicy, w rejonie miejscowości Ein al-Basha, rozbił się samolot odrzutowy wykonujący rutynowy lot treningowy. Załoga, mjr Radwan Ababneh i por. Yazan Aranke, nie przeżyła katastrofy. Innych ofiar w ludziach nie było.
Tydzień wcześniej dwóch jordańskich lotników zginęło w katastrofie śmigłowca Bell AH-1 Cobra. Bliższych szczegółów dotyczących tego wypadku nie podano.
------------------------------
================================
I jeszcze jak inni wydają pieniądze na lotnictwo:
---------------------------
Wątpliwości wokół KF-X
Według Koreańskiego Instytutu Rozwoju (KDI) program budowy własnego myśliwca KF-X, okaże się nieopłacalny. Całkowite koszty szacuje się na 10 mld, a wpływy – jedynie 3 mld USD.
Wolę budowy własnego, nowoczesnego myśliwca zaprezentował w 2001 Kim Dae-Jung, ówczesny prezydent Korei Południowej. Prace koncepcyjne prowadzone są przez Korea Aerospace Industries, Ltd. (KAI) i Agencję Rozwoju Obronnego (ADD), w oparciu o doświadczenia z programu T-50 i rozwój rodzimych systemów uzbrojenia lotniczego.
Koreańskie wojska lotnicze (ROKAF) sprecyzowały, że potrzebują 120 dwusilnikowych, jednomiejscowych samolotów wykonanych w technologii stealth, z uzbrojeniem przenoszonym w komorze bombowej. Mają one rozpocząć służbę po 2020 i zastąpić coraz bardziej starzejące się F-4 i F-5.
W listopadzie ADD ogłosiła, że samolot powinien powstać z kooperacji z zagranicznymi koncernami lotniczymi, zdolnymi ponieść 30% kosztów programu rozwoju konstrukcji, przekazać kluczowe technologie i pomóc w zdobyciu zagranicznych rynków zbytu. Wstępne zainteresowanie ofertą wyraziły Lockheed Martin, Boeing, General Electric, szwedzki Saab i francuski Safran.
Jednak według szacunków KDI program rozwoju rodzimego myśliwca może okazać się całkowicie nieopłacalny. Jego koszt wyniesie ok. 10 mld USD (według wcześniejszych oświadczeń przedstawicieli przemysłu: 5-6 mld), natomiast wpływy – przy jedynym dotąd w miarę pewnym zamówieniu rodzimych wojsk lotniczych – ok. 3 mld USD.
Co więcej, plany ROKAF zakładają pozyskanie po 2015 zagranicznych samolotów, wykonanych w technologii stealth. Będzie to trzeci etap modernizacji floty myśliwców (pierwszy i drugi to zakup łącznie 60 F-15K). W tym okresie będą dostępne jedynie dwa typy takich samolotów, amerykańskie F-22 i F-35, przy czym ten pierwszy nie jest przewidziany do transakcji eksportowych. W związku z tym przedstawiciele KDI uważają za niecelowe pozyskiwanie F-35, a nieco później podobnego KF-X. Zastrzegają jednak, że rząd może liczyć na transakcje eksportowe, względnie korzyści płynące z opracowania lub pozyskania nowych technologii.

R. Szeremietiew

Ignorancja nie jest argumentem...

witekm

Min. Klich zagrał pod media, co mu tam interes obronny Państwa? I w swym postępowaniu trafił na uznanie tłumu ignorantów, którzy z otwartą buzią dowiedzieli się jaki to w Wojsku bałagan! i wszyscy są temu winni, tylko nie minister ON? Do dymisji sami powinni podać sie, zarówno Minister ON i Dowódca Lotnictwa- a co się dzieje?

Takie publiczne " rozgrzebywanie" armii niczemu dobremu nie służy, wiedzą o tym dobrze kompetentni, znający specyfikę wojska, a szczególnie lotnictwa wojskowego, i pan Szeremietiew ma rację. Jakość Sił Zbrojnych w Państwie jest pochodną dbałości poszczególnych rządów i funduszy przeznaczonych na obronność. Jakoś dziwnie nie eksponuje się jak nędznie opłacani są wojskowi lotnicy? Oni nie mają prawa strajkować! Jakoś dziwnie nie eksponuje się, że brak jest funduszy na szkolenie pilotów?

Jeden wypadek nie świadczy o wszystkim, podobne i bardziej drastycznie kompromitujące zdarzają się w innych armiach. Po określeniu przyczyn wszędzie i u nas podejmuje się konieczne działania zapobiegawcze. Nie ma doskonałej techniki, ani doskonałych jej operatorów i trzeba wiedzieć, że prawdopodobieństwo zaistnienia wypadku istnieje ciągle. I absolutnie to nie umniejsza, ani nie usprawiedliwia rozmiarów tragedii i strat, bo działania zapobiegawcze muszą być podjęte, ale czy w atmosferze dętej sensacji?- nie!

To jest: RSz

Dziekuję

Tak właśnie myślę - dziekuję Panu za sensowną wypowiedź.

Jacek Fedorowicz w jednym ze swoich felietonów wykpiwał modę na uleganie presji szerokiego informowania opinii publicznej o wszystkim. Bo ludzie chcą - mówił Fedorowicz - ludzie chcą też wódki, damy im? I jest inne "alkoholowe" powiedzenie: z prawdą jest jak z winem, trzeba wiedzieć ile podać, aby kogoś nie upić. W informowaniu o katastrofie samolotu CASA "wino" wiadomości minister ON "leje strumieniami". I niektórym już "zaszumiało" w głowach.
R. Szeremietiew

To jest: MagdaF.

Zauważył Pan?

Usumięto mój post. Za niepoprawną retorykę. Czyli "ścierwojady" mogą bycć a Piotruś Pan z ADHD nie. Ot, taki lajf. Wkleję gdzie indziej.

Taka moda na informowanie

Taka moda na informowanie opinii o wszystkim to się nazywa spłatą demokratycznie zaciągniętego u wyborcow długu. Jeśli ktoś się czuje za głupi, lub zupełnie tym nie zainteresowany by wiedziec, to po prostu olewa taką, czy inną informację i robi swoje. Ale każdy teoretycznie ma prawo wymagać, by mu zdawać sprawę z tego, jak się mają sprawy wspólne, a nie tylko z tego, kto leży w studni, ile pchnięć nozem potrzeba, by zabic, i kto się usłużnie powiesił w celi
...Taki jest punkt wyjścia. Że na ten punkt wyjścia władza nakłada filrt, to zrozumaiałe tylko wtedy, kiedy jest to rzeczywiscie zrozumiałe. A nie po uważaniu... A juz podejście, ktore pan tu prezentuje, że władza musi być dla narodu żydowskim karczmarzem, który sprytnie obraca prawdą, jak gorzałką, jest moim zdaniem, zwłaszcza tutaj, przykre.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.