Niezapomniania zbrodnia - zbrodnia nierozliczona

1 lipca 1946 roku: We wrześniu 1941 roku 11 000 polskich oficerów, jeńców wojennych, zamordowano w Lesie Katyńskim koło Smoleńska - oskarżał sowiecki prokurator Niemców, powołując się na raport specjalnej radzieckiej komisji.

1 lipca 1946 roku: We wrześniu 1941 roku 11 000 polskich oficerów, jeńców wojennych, zamordowano w Lesie Katyńskim koło Smoleńska - oskarżał sowiecki prokurator Niemców, powołując się na raport specjalnej radzieckiej komisji.

Z dniem 5 marca osobiście mnie wiele łączy. 5 marca 1940 roku to data szczególna w naszej historii. Najważniejsi ludzie w ZSRR tuż po rozpoczęciu wojny zdecydowali o wymordowaniu polskich jeńców.


Zdjęcie Wikipedia Dokument nr 794/B przygotowany przez Berię, przesłany do Stalina. Podpisany przez najwyższe czynniki, przez samego Józefa Stalina oraz Mołotowa, Woroszyłowa, Mikojana, za byli też Kalinin i Kaganowicz

Z pisma Berii (P13/144 – 5.III.40r.):

Biorąc pod uwagę, że wszyscy oni są zatwardziałymi, nierokującymi poprawy wrogami władzy radzieckiej,

NKWD ZSRR uważa za niezbędne:

I. Polecić NKWD ZSRR:

1) sprawy znajdujących się w obozach dla jeńców wojennych 14 700 osób byłych polskich oficerów, urzędników, obszarników, policjantów, agentów wywiadu, żandarmów, osadników i służby więziennej,

2) jak też sprawy aresztowanych i znajdujących się w więzieniach w zachodnich obwodach Ukrainy i Białorusi 11 000 osób, członków różnorakich kontrrewolucyjnych organizacji, byłych obszarników, fabrykantów, byłych polskich oficerów i urzędników i uciekinierów.

– rozpatrzyć w trybie specjalnym, z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelanie.

Decyzja dotyczyła ponad 25 000 Polaków.

5 marca 1953 roku zmarł główny odpowiedzialny za to ludobójstwo. Okoliczności śmierci Stalina nie są tak oczywiste, jak w przypadku perfidnego wymordowania Polaków.

Mimo że w stosunkach polsko-rosyjskich wystąpiło pewne ocieplenie (poczekajmy na efekty), chciałbym wiedzieć, co rząd robi w tej sprawie. Ważny jest tu tekst Stanisława Mikke (adwokata i red. nacz. pisma), opublikowany w Palestrze, w roku 2000,

22 grudnia 1952 r. Komisja Kongresu USA skierowała do prezydenta Stanów Zjednoczonych posłanie zawierające następujące postulaty:

1) przekazać delegatom Stanów Zjednoczonych w ONZ wszystkie zebrane zestawienia i dowody w sprawie masakry katyńskiej;

2) polecić delegatom USA przedstawienia sprawy Katynia na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ;

3) spowodować, aby Zgromadzenie Ogólne ONZ podjęło odpowiednie działania, które doprowadzą do wszczęcia przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości procesu przeciwko Związkowi Socjalistycznych Republik Sowieckich o popełnieniu zbrodni katyńskiej z pogwałceniem uznanych przez narody cywilizowane zasad prawa;

4) polecić delegacji amerykańskiej w ONZ podjęcie próby utworzenia międzynarodowej komisji śledczej do spraw masowych zbrodni oraz zbrodni przeciwko ludzkości.

Żaden z tych postulatów nie został zrealizowany. Na arenie międzynarodowej trwało milczenie.

Mamy rok 1965 - pisał kilka miesięcy przed śmiercią Henri de Montfort w głośnej książce "Masakra w Katyniu" - Od popełnienia zbrodni upłynęło 25 lat, najważniejsi aktorzy dramatu już nie żyją. Kiedy jednak i przed jakim trybunałem zapadnie wyrok w tej sprawie - pytał w ostatnim zdaniu ten niezwykły Francuz, który oddał Polsce wielkie zasługi.

Kiedy i przed jakim trybunałem? - powtarzamy i dziś, po 60 latach od zbrodni. Nie osądzenie tej zbrodni - jakoś tego nikt nie chce zauważyć - znieważa sumienie ludzkości, znieważa całą ludzkość.

Tymczasem nic nie wskazuje na to, by miało dojść do osądu tego zbrodniczego czynu, choć nie istnieją żadne prawne przeszkody w doprowadzeniu do takiego procesu przed trybunałem międzynarodowym lub - co m.in. sugerował profesor Lech Gardocki - choćby przed trybunałem powołanym przez stronę polską i rosyjską.

Z największą goryczą trzeba jednak powiedzieć, że istnieją co najmniej poważne wątpliwości, jeśli już nie pewność, że strona polska nie czyni tego, co czynić winna. To znaczy wszystkiego co w ludzkiej mocy, aby do takiego osądu doprowadzić. Tego wymaga właściwie rozumiana godność narodowa.

Zaniechania odpowiedzialnych za tę sprawę ze strony polskiej, o czym niejednokrotnie pisałem, są winą, którą należy oceniać w wielu płaszczyznach, ale przede wszystkim w tej podstawowej - polskiej racji stanu. Nie mówiąc o obowiązku moralnym wobec skrytobójczo zgładzonych rodaków.

Rosjanie we własnym zakresie osądzą winnych. I to ma nas dziwić? Od początku polscy śledczy pracowali sami, zbierali dowody, dokumentowali. Rosjanie nie byli tym zainteresowani. A jak już się zainteresowali, to schowali do szafy ustalenia polskich prokuratorów i sprawę zamknęli.

Odchodząc od tej bieżącej polityki, cofnijmy się przed 1952 rok. Do Norymbergi. Podczas rozliczania niemieckich zbrodni, strona rosyjska chciała dołączyć sprawę Katynia.

1 lipca 1946 roku oskarżał sowiecki prokurator Niemców, powołując się na raport specjalnej radzieckiej komisji. Ława oskarżonych nie kryła rozbawienia tą sytuacją, dwuznacznością, gdy jeden zbrodniarz sądzi drugiego. Nie sądziłem, że będą na tyle bezczelni, aby wspomnieć o Polsce- mówił Göring.

Allen Paul w rozmowie z sędzią Taylorem (oskarżycielem amerykańskim) usłyszał, że próbowano hamować zapędy prokuratorów radzieckich, Ci jednak byli pewni swego. Szafowali liczbami zabitych. Z 900 nagle podnieśli liczbę ofiar o 10 tysięcy. Taka zmiana nie wyglądała autentycznie - Taylor.

Pułkownik Pokrowski wystąpił z takim oto oskarżeniem:

Chciałbym teraz zająć się okrutnymi czynami popełnionymi przez hitlerowców na członkach armii polskiej. Z aktu oskarżenia wynika, że jednym z największych aktów przestępczych była masowa egzekucja polskich jeńców wojennych, przeprowadzona w lesie katyńskim w pobliżu Smoleńska przez niemieckofaszystowskich najeźdźców. za Proces w Norymberdze Heydecker i Leeb

Materiał dowody nie przedstawiał się najlepiej. Ściągnięto doktora Markowa (jeden ze specjalistów poproszony w 1943r. przez Contiego o przybycie do Katynia), który wypierał się poprzednich raportów i oskarżał Niemców o to, że zmusili go do podpisania dokumentu. W 1945 doktor Markow został postawiony przez Trybunałem Ludowym w Bułgarii, gdzie odwołał swoje poprzednie zeznania.

Wcześniej, w marcu tego roku, zamordowano prokuratora Romana Martiniego, prowadzącego w Polsce śledztwo przeciwko oprawcom z NKWD. Śledztwo toczyło się z różnym natężeniem i zbaczało w dziwnych kierunkach, a jednak wiedza, którą zdobył doktor Martini okazała się dla niego zabójcza.

Rosjanie chcieli wykorzystać doktora Markowa, aby udowodnić, że to na Niemcach spoczywa odpowiedzialność. Póki Smirnow prowadził przesłuchanie wszystko było dobrze, ale kiedy włączył się doktor Stahmer, to sytuacja zaczęła się przedstawiać inaczej. Między innymi Markow potwierdził, że na żołnierzu, którego badał, znajdowały się zimowe ubrania (Zimowy płaszcz i szal wełniany wokół szyi). Następne pytanie dotyczyły różnych dokumentów odnalezionych przy zwłokach, datowanych na koniec 1939r. i marzec i kwiecień 1940r. Czy Markow potwierdza, że napisał w protokole prawdę. Jego odpowiedź brzmiała: Takie listy i gazety nam pokazano. Niektóre z tych dokumentów zostały znalezione przez członków komisji, którzy dokonywali obdukcji zwłok.

Po tym wystąpieniu przyszedł czas dla obrońców. Wezwano świadka pułkownika Ahrensa (wg Rosjan odpowiedzialny za zbrodnię w Katyniu). Po nim kolejni Niemcy.

Autorzy Procesu w Norymberdze sugerują, że zeznania Prozowskiego przyczyniły się do zamknięcia tematu Katynia. Powiedział o łuskach pocisków niemieckich firmy Geco. A od tego już było blisko do układu w Rapallo. Co zresztą wyszło później.

W efekcie zakończyło się to pominięciem sprawy katyńskiej. Polskie środowiska oprotestowały takie zakończenie sprawy. Na przeszkodzie rozwiązaniu sprawy stały stosunki między aliantami, sojusz z Moskwą, podział ról od 1943 do przygotowania statutu Trybunału. W którym określono, że jest to sąd nam Niemcami (oskarżonymi) a domeną oskarżycielską ZSRR jest Europa Wschodnia.

Kolejną próbą przedstawienia prawdziwych wydarzeń z Lasu Katyńskiego, była amerykańska komisja. Zdobyła pokaźny materiał dowodowy, zeznania świadków ( w tym wielu z zakrytymi twarzami), liczne dowody rzeczowe.

Ujawniono zeznania van Flieta. John H. Van Fliet, ten amerykański żołnierz, będąc jeńcem niemieckim, miał sposobność widzieć groby katyńskie. Do USA powrócił w 1945 roku, ale jego raport utajniono, gdyż obawiano się, że Związek Radziecki nie weźmie udziału w walkach przeciw Japonii, a także nie przystąpi do Narodów Zjednoczonych.

Werdykt mógł być tylko jeden. Winni. Dlaczego więc po raz kolejny zamilczano temat?

Wyjaśnia Roman Puciński, wówczas członek Kongresu:

Na tym polegała w jakimś stopniu cała tragedia Katynia. Departament Stanu nieustannie czynił wysiłki, by pomniejszyć znaczenie tej zbrodni. [...] Komisja Spraw Zagranicznych była podporządkowana Departamentowi Stanu, a Departament nie chciał wtedy doprowadzić do żadnych zawirowań z Rosjanami. (Katyń – Allen Paul)

Naprawdę cieszę się, że minister Sikorski może obwieścić, że Putin uznał Katyń za zbrodnię stalinowską, to na pewno jakiś postęp od roku 13 kwietnia 1990 roku:

Ujawnione materiały archiwalne w całokształcie pozwalają na wniosek o bezpośredniej odpowiedzialności za zbrodnie w Lesie Katyńskim Berii, Mierkułowa i ich pomocników. Strona sowiecka wyraża głębokie ubolewanie w związku z tragedią katyńską, oświadcza, że jest ona jedną z ciężkich zbrodni Stalina.

Chciałbym mimo wszystko wiedzieć, co dalej. Czy Polska ma jakiś pomysł, żeby zamknąć sprawę Katynia. Czy to wszystko co mogliśmy osiągnąć i już tylko we własnym zakresie możemy upamiętnić zamordowanych. Czy jesteśmy w stanie cokolwiek jeszcze osiągnąć?

Śp. Prałat Peszkowski pragnął, aby 5 marca był dniem pamięci ofiar ludobójstwa komunistycznego.

Przeczytaj też:

  • Golgota Wschodu
  • "Ostatni list"
  • Wystawa "Katyń - Fakty i pamięć"
  • Katyń nieznany
  • O Katyniu obrazoburczo
  • Pamiętamy
  • Katyń i Polacy
  • Katyń - symbol Golgoty Wschodu
  • Rosja powinna zapłacić za Katyń
    0
    Jeszcze nie głosowano
     
  • To jest: Jan Bodakowski

    Obcość cywilizacyjną

    Obcość cywilizacyjną Rosji widać w stosunku Rosjan do komunizmu. Komunizm odpowiada za miliony wymordowanych Rosjan, zniszczenie kultury materialnej, nędze. Powinien więc być potępiony przez Rosjan. Ale tak nie jest. Zapewne spowodowane jest to tym że despotyczna tyrańska władza i pogarda dla ludzi są wpisane w turańską mentalność. Prawosławie nie naruszyło tej tożsamości tylko ją pozłociło. Dlatego dziś i komunizm i prawosławie są w jednej tożsamości mocarstwowej. W tej rosyjskiej tożsamości nie ma więc miejsca dla wymordowanych Rosjan a tym bardziej Polaków.

    To jest: kniaź Michaił

    No cóż

    [quote]Obcość cywilizacyjną Rosji widać w stosunku Rosjan do komunizmu [/quote]

    Zwyczajnie Pan uogólnia

    [quote]Komunizm odpowiada za miliony wymordowanych Rosjan, zniszczenie kultury materialnej, nędze[/quote]

    Zdanie jak najbardziej prawdziwe.

    [quote]Powinien więc być potępiony przez Rosjan. Ale tak nie jest[/quote]

    Skąd ta wiedza? Był Pan w Rosji? Rozmawiał Pan z szarymi obywatelami? Prowadził Pan badania?

    [quote]Zapewne spowodowane jest to tym że despotyczna tyrańska władza i pogarda dla ludzi są wpisane w turańską mentalność. Prawosławie nie naruszyło tej tożsamości tylko ją pozłociło[/quote]

    Doprawdy? A ja się przekonałem, że Rosjanie to wspaniali, gościnni, dobrzy ludzie. Są wśród nich tak jak i wszędzie ludzie o mentalności zbira i wręcz gołębiej miłości do bliźniego. Prawosławie nie naruszyło tej tożsamości? A to ci heca. Ależ naruszyło i naruszało do czasu, gdy KGB nie wzięło się za namaszczanie Arcybiskupów Moskwy. Zapomniał Pan co się stało z wyspami Sołowieckimi? Pewnie Pan nie słyszał o słynnych tamtejszych monastyrach? O wysadzaniu cerkwi i kościołów też nie? Prawosławie nie pogardza ludźmi - proszę mi wierzyć.

    [quote]Dlatego dziś i komunizm i prawosławie są w jednej tożsamości mocarstwowej. W tej rosyjskiej tożsamości nie ma więc miejsca dla wymordowanych Rosjan a tym bardziej Polaków[/quote]

    Dziś - od biedy można się z tym zgodzić. Ale nie wydawałbym ocen. Cerkiew dopiero się tak naprawdę odradza, a spustoszenie jakie poczynił w niej komunizm jest wręcz okrutne. Dlatego Prawosławie nie mogło brać udziału w turańskiej mentalności z prostego powodu. Było mordowane, infiltrowane, niszczone. Z powodu silnej infiltracji przez specsłużby Rosjanie do dziś dzień są mocno nieufni co do tego wyznania. Panika w Moskwie wywołania przechodzeniem Rosjan na katolicyzm i inne wyznania chrześcijańskie nie była przesadzona. Ale winę za to nie ponosi samo prawosławie a system. Opornych wymordowano, a w ich miejsce podstawiano agentów i miernoty - wynik możemy obserwować.
    Co do miejsca dla wymordowanych? W tożsamości rosyjskiej duszy jest - ale w tożsamości oficjalnej państwa nie ma.

    Smutne jest to, że Pan syczysz jak żmija. Mienisz się Pan arcy - katolikiem, a to co reprezentuje Pańska mentalność to płycizna, pogarda dla innych ludzi - dlatego, że się nie urodzili Polakami. Więc jaki to katolicyzm? Chrystusowy? Czy może własny? Taki swojski zakompleksiony?

    Feliks Dzierżyński "Czerwony kat" - Polak
    Józef Stalin - Gruzin,
    Łazar Kaganowicz - Żyd najbliższy współpracownik Stalina
    Włodzimierz Lenin - pół kałmuk, pół żyd (po matce Marii Blank)
    Andrzej Wyszyński - Polak - najkrwawszy prokurator ZSRR
    Wiaczesław Mienżyński - Polak, następca Dzierżyńskiego
    Henryk Jagoda - Polak z Łodzi (był aptekarzem)
    Konstanty Rokossowski - z pochodzenia łodzianin
    itd, itd.

    Wobec powyższego ktoś śmiało może napisać, że krwawa postać komunizmu jest nierozerwalnie złączona z Polakami.
    20 lat po wojnie - wielu Polaków też uznawało komunizm za coś normalnego. Wystarczyło wybić elity (tak jak w Rosji).

    kniaź Michaił (po babci Rosjanin)

    kniaź Michaił

    To jest: Jan Bodakowski

    Dzierżyńscy stracili

    Dzierżyńscy stracili majątek podczas powstań. Ziemie i nazwisko przeleli lojalni wobec cara żydzi. Proszę wiec nie przypisywać żydowi Dzierżyńskiemu polskiego pochodzenia. Podobnie żydami a nie Polakami byli inni wymienienie przez pana osobnicy. Tak się jakoś złożyło.

    To jest: kniaź Michaił

    Jako Genealog z zamiłowania

    Odpowiem Panu

    Feliks Dzierżyński urodził się 11 września 1877 roku w Dzierżynowie niedaleko Wilna w polskiej rodzinie szlacheckiej herbu Sulima. Był synem emerytowanego nauczyciela fizyki i matematyki, Edmunda Dzierżyńskiego i Heleny z Januszewskich.
    Moja stryjenka leczyła Feliksa Dzierżyńskiego, dzięki czemu udało jej się wyjednać zwolnienie dla kilku więźniów i samemu uratować skórę - ewakuując się z ZSRR. Dworek ciotki Feliksa stoi niedaleko Miedziuków (okolica Mejszagoły). Brat Feliksa Dzierżyńskiego został zamordowany przez Niemców. Był dla odmiany członkiem AK. Ożeniony z Niemką, miał dostęp do niemieckich danych właśnie przez swoją żonę, która podzieliła los męża.
    A oto garstka ciekawostek o "żydowskości" rodzinnej Dzierżyńskich:

    Mało znany fakt, że młodszy syn Aldony (siostry Feliksa)- Antoni był jednym z adiutantów Marszałka Józefa Piłsudskiego i mężem Wandy Kadenacy, siostrzenicy Marszałka. Po najeździe Niemców na Polskę we wrześniu 1939 roku wywiózł z płonącej Warszawy do swojego majątku na Suwalszczyźnie żonę Piłsudskiego - Aleksandrę wraz córkami, jej siostrę oraz ich kuzynkę Annę.

    Ignacy Dzierżyński jest po dzień dzisiejszy osobą bardzo dobrze wspominaną w Kazimierzu Dolnym, przede wszystkim z tego powodu, że na początku 1947 roku interweniował w Warszawie jako brat Feliksa, i zapobiegł likwidacji kazimierskiego gimnazjum. Następnie zaś, jako przedwojenny kurator szkolny, podjął się kierowania tą szkołą, co czynił do 1949 roku. Ignacy Dzierżyński spoczywa wraz z żoną w grobowcu rodzinnym Siła-Nowickich w Kazimierzu Dolnym.

    Wspomniany we wstępie brat Feliksa - Kazimierz zginął wraz z żoną na progu dzierżynowskiego dworu, zamordowany przez Niemców podczas dużej akcji odwetowej pod kryptonimem "Herman". Na początku lat 90. XX w. łódzki oddział Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prowadził śledztwo w tej sprawie (sygn. OKŁ, Ds. 1/90) pod nazwą "Pacyfikacja puszczy nalibockiej".

    Rokossowski również pochodził z polskiej szlachty. Jego genealogia również nie jest tajemnicą.

    kniaź Michaił

    kniaź Michaił

    To jest: R1a1

    Z tym Jagodą to się Pan troszeczkę skompromitował.

    [quote=kniaź Michaił]Henryk Jagoda - Polak z Łodzi (był aptekarzem)[/quote]
    [quote=WIKIPEDIĘ]
    Gienrich Grigorjewicz Jagoda właściwie Herszel Jehuda (ros. Генрих Григорьевич Ягода), (1891 - 1938) – wysoki funkcjonariusz policji politycznej i bezpieczeństwa. Od 1934 roku szef OGPU. Po reorganizacji organów bezpieczeństwa szef NKWD w latach 1934-1936.

    Urodzony w Rybińsku, był kuzynem Jakowa Swierdłowa, działacza bolszewickiego.
    (...)[/quote]

    To jest: dante_alighieri

    jakies zamieszanie z tym Jagoda

    mnie sie kilka razy gdzies przewinal Jagoda aptekarz w kontekscie OGPU.Bylo dwoch ludzi o tym nazwisku?

    To jest: Wojciech-Maltan

    Z dostępnych mi informacji

    wynika, że Jagoda urodził się rzeczywiście w 1891r. w Łodzi (właściwie Henoch Iehuda) - Terror i rewolucja Borys Łewycki. Miał zacząć działać jako młodzian w ruchu robotniczym w Polsce, później w Rosji (od 1907 roku). Ściśle współpracował z Dzierżyńskim. Awanse miał mu załatwiać Jakow Swierdłow, jakaś rodzina jego żony. Jego przeszłość jest słabo znana.

    Wikipedia nie podaje źródła, a szkoda.

    Wojciech
    -------------
    "Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

    Wojciech
    -------------
    "Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

    To jest: antares

    Ja mam wnuczkę Jagodę!

    ASP Wrocław. Artycha całą gębulą.

    antares

    To jest: Paweł Gotowiecki

    Generalnie się z Panem

    Generalnie się z Panem zgadzam, że nie należy Rosjanom jako narodowi przypisywać winy za komunizm, choć nie odmawiałbym też pewnych racji Panu Bodakowskiemu. Pan mam wrażenie idzie tokiem myśli Józefa Mackiewicza, którą streścić można w lapidarnym określeniu, że bolszewizm to pijawka która się przyssała do narodu rosyjskiego. Z pewnością bolszewizm nie miał narodowości, ale też w Rosji znalazł warunki do wylęgania się, jakich nie znalazłby w żadnym innym kraju. Też sądzę podobnie jak Pan, że Rosjanie to gościnni i dobrzy ludzie, znam kilku Rosjan, którzy takimi są. Ale jest w nich jednocześnie jakiś wrodzony nihilizm, jakaś czołobitność wobec władzy, która pozwoliła utrzymać się Sowietom unurzanym we krwi narodu rosyjskiego. Kojarzy mi się taki cytat z Sergiusza Piaseckiego, który pisał "zobaczyłem, że zrobiono dobroczyńcami ludu tych którzy są jego łupieżcami i mordercami. Przekonałem się, że nie ma większej hańby i upokorzenia dla człowieka, jak być obywatelem sowieckim". A jednak naród rosyjski dał się omamić zgrai łotrów, która na początku nie dysponowała niczym więcej nad własnymi bojówkami i pułkami strzelców łotewskich. Osobiście sądzę, że to pewna niedojrzałość cywilizacyjna ludu rosyjskiego, bo przecież nie jego elit, spowodowała, że bolszewicy objęli władzę. Ktoś napisał, że narody wschodnie (Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie) nauczyły się już wówczas pragnąć ziemi, ale nie nauczyły się jej jeszcze kochać. Stąd ten szał zniszczenia, mordowanie rasowych koni (bo pańskie), wycinanie pałacowych parków. Stąd opętanie ludu rosyjskiego przez fałszywą ideologię. Z drygiej strony pełen podziw należy się Rosjanom, którzy podjęli walke z bolszewizmem, Kołczakowi, Wranglowi, oficerskim batalionom kadrowym, młodym junkrom. To była prawdziwa elita narodu Rosyjskiego.
    Jeśli chodzi natomiast o cerkiew prawosławną, to znajdowała się ona w wyjątkowo trudnej sytuacji z powodu swej autokefalii, ale też długiej tradycji poczucia jedności z władzą, której przez setki lat była podporą. To spowodowało jej rozbicie przez bolszewię, ale też spójrzmy prawdzie w oczy, niekoniecznie szlachetną postawę wielu jej hierarchów w czasach komunizmu.

    Tu ne cede malis, sed contra audentior ito!

    To jest: Jan Bodakowski

    Ostatnio przeczytałem

    Ostatnio przeczytałem Osendowskiego "Przez kraj ...". Jest to pamiętnik jednego z najpoczytniejszych polskich autorów z jego ucieczki z Rosji sowieckiej przez Azję. Autor wiele czasu spędził wśród białych. Wstrząsający jest opis osamotnienia białych w obliczu mas bolszewickich i wszechobecnej w szeregach białych sowieckiej agentury.

    To jest: antares

    @ JKM Michał

    piszesz książe- "A ja się przekonałem, że Rosjanie to wspaniali, gościnni, dobrzy ludzie".
    W jednej z opowieści ś.p. St. Lema Ojciec Orybazy udał się na planetę Memnogów szerzyć wiarę! W ramach nauk opowiadał tym istotom cechujacym się - " wręcz gołębią miłością do bliźnich" o cierpieniach licznych męczenników, którzy pomimo zadawanych im mąk, umierali z uśmiechem na ustach, w pełni szczęśliwi rychłym znalezieniem się w Raju. Po pewnym czasie tych nauk - Memnogowie ze łzami w oczach, rozpaczliwie szlochając (wszak mieli gołębie serca, byli gościnni i dobrzy) urwali (wpierw połamawszy drągiem na strzępy) lewą nogę Ojca Orybazego, zaczem rozpoczęli wlewanie Mu roztopionego ołowiu do prawego ucha w lewym dłubiąc śrubokrętem. Jednym słowem ciągnęli męki Ojcu Orybazemu jak najdłużej, by zagwarantować szczęśliwość niebieską przynależną męczennikom. Zalecam znacznie lepszą narrację ś.p. Autora - oddająca trafnie co kochający i dobra istota potrafi zrobić drugiej dla jej szczęścia.

    antares

    To jest: Jan Bodakowski

    Komuniści narzucali nędze

    Komuniści narzucali nędze i terror z wszechogarniającej miłości do całej ludzkości. Bolszewicy naprawdę uważali że robią nam dobrze. Obozy reedukacyjne stosowali byśmy dojrzeli ich miłość.

    To jest: Paweł Gotowiecki

    niestety wspomniany przez

    niestety wspomniany przez Pana wynik badań powołanej przez Kongres USA Komisji Maddena stwierdzającej niezbicie winę Sowietów za zbrodnię katyńską (zeznawali przed nią m.in. gen. Anders i ambasador Edward hr. Raczyński) miał wynik przede wszystkim moralny, politycznie zaś posłużył głównie Eisenhowerowi jako atut w wygraniu wyborów prezydenckich. Eisenhower, który kampanię prowadził pod ostrymi antykomunistycznymi hasłami i wzbudził wielkie nadzieje polskiej emigracji i amerykańskiej Polonii deklarując publicznie, ze formalnie wypowie postanowienia jałtańskie, po wyborze zupełnie stępił swoje antykomunistyczne ostrze. Słowa nie dotrzymał i Jałty nie wypowiedział.

    Tu ne cede malis, sed contra audentior ito!

    Pamięć

    Zbrodnia Katyńska, mam nadzieję, jeszcze długo nie zniknie z pamięci Polaków. Przypomnę tylko że Rosjanie w osobie prezydenta Borysa Jelcyna (który przekazał powyższy dokument) przyznali się do tej zbrodni. Życzenie, żeby kolejni prezydenci Rosji robili to samo jest niepoważna, zwłaszcza że zbrodni dokonali bolszewicy (szczególny sort Rosjan i nie tylko Rosjan). Należy zrozumieć że w kontekście wymordowania wielu milionów tychże Rosjan, liczba 25 tysięcy nie robi wielkiego wrażenia.
    Wojciech Grzelak opisuje sytuację z pobytu w Katyniu gdzie jeden z rosyjskich (chyba) historyków wyraził wielkie zdziwienie widząc, że zamordowanym oficerom nie zabrano butów. To że bolszewicy nie zabrali mundurów, to jeszcze zrozumiał, ale dobrych butów... Cynicznie zauważę, że wielu torturowanych i zabitych żołnierzy w tej i innych wojnach życzyłoby takiej właśnie śmierci.
    W. Grzelak opisuje także inną historię, z pobytu na Ałtaju. Kiedy opowiadał tam o Katyniu, pewien bardzo stary ałtajczyk przypomniał miejscową tragedię wymordowania przez bolszewików ludzi z całej wsi w liczbie ok. tysiąca osób. Na sugestię że przecież w Katyniu zginęli oficerowie, kwiat polskiego wojska odpowiedział,- to byli wojownicy, a wojownik musi być zawsze przygotowany na śmierć, a na tej wsi zabito kobiety i dzieci.

    dobrych butów

    Cytat .. To że bolszewicy nie zabrali mundurów, to jeszcze zrozumiał, ale dobrych butów.....
    A po co Niemcom buty polskich oficerów, co innego bolszewicy, ci by zdarli wszystko, nawet i onuce, przecież tam była powszechna bieda i niedostatek, a dobre buty i do tego oficerki.

    mały

    Podobno są przesłanki aby

    Podobno są przesłanki aby stwierdzić ze Niemcy wiedzieli, o mordowaniu polskich oficerów. Według miejscowych ludzi (chociaż nie ma na to wystarczajacych dowodów) niedaleko Katynia rezydowali w tym czasie wysocy rangą niemieccy oficerowie. Bolszewicy i hitlerowcy w tym czasie wspólnymi siłami zwalczali polskie podziemie. Jednakże sugerowanie, że zbrodnię fizycznie dokonali Niemcy, jest poważnym nadużyciem.

    Liczby

    Interesujące jest to manipulowanie liczbą zamordowanych Polaków przez Sowietów w czasie II wojny światowej.
    Pan Wojciech-Maltan przedstawia nam dokument , który dotyczy 25 tysięcy polskich obywateli . W Krakowie w roku 2007 na ulicznej wystawie zorganizowanej naprzeciw Wawelu widziałem dokument podpisany przez tych samych zbrodniarzy , który dotyczył 32 tysięcy Polaków.
    A ja mam tylko pytanie , ilu Polaków zostało zamordowanych przez Sowietów ?
    Po wejściu Armii Czerwonej na tereny polskie , Sowieci wzięli do niewoli około 250 tysięcy żołnierzy choć niektóre źródła podają większą liczbę jeńców. Mowa tu tylko o żołnierzach przejętych w wyniku bezpośrednich działań wojennych. Szacunki nie obejmują późniejszych wywózek , w wyniku których 2,5 miliona Polaków zostało wywiezionych do Rosji Sowieckiej.
    W wyniku wyprowadzenia z ZSRS armii generała Andersa do Iraku udało się uratować 41 tysięcy żołnierzy oraz 74 tysiące cywili . Dane te są oczywiście szacunkowe i źródła oczywiście różnią się w podanych liczbach Polaków , którym udało się opuścić Sowiety ale nie w " szczegółach " tu leży problem ale w prostej matematyce. 2,5 miliona minus 115 tysięcy daje 2 miliony 385 tysięcy ludzi.
    Teatrzyk pod tytułem :
    Ilu Polaków zostało zamordowanych 5 tys ? 15 tys ? 25 tys ? 32 tys ?. Przecież to nie ta skala problemu .
    Rzucane są tylko hasła Katyń ,Miednoje , zamordowani oficerowie. Przecież to są tylko refleksy , blade cienie Polskiej Golgoty w wyniku , której w zaplanowany i zrealizowany z żelazną konsekwencją sposób, został zamordowany rdzeń naszego Narodu. Cały aparat państwowy, urzędnicy , policjanci , nauczyciele szkolni i akademiccy ...
    N.p. granatowi policjanci zostali umieszczeni na krypach , które zostały spuszczone na Morze Białe a następnie zatopione. Nie będę epatował Państwa opisami wszystkich tych potworności opisanych w literaturze. Chodziło mi tylko o zasygnalizowanie problemu i pokazanie proporcji.

    z poważaniem

    andynie

    andynie

    Ciekawie pisał o Katyniu Israel Szamir

    Izrael Szamir (Tel Aviv)
    Rozdrapywanie starych ran: Katyń w oczach wrogów Imperium Obłudy

    Warto znać i pamiętać historię, ale często lepiej umieć ją zapominać. W historii bowiem można znaleźć tyle okropności, że może się odechcieć żyć. Na każdy naród, na każde państwo można zebrać takie dossier, że będziemy się dziwić, dlaczego ziemia jeszcze nosi te potwory? Historia to niebezpieczna broń i o tym dobrze wiedzą także na Zachodzie, gdzie w ciągu ostatnich dziesięcioleci stworzono propagandową superbroń: jest to informacyjne monstrum, obejmujące setki gazet i sieci telewizyjnych. To monstrum jest w stanie wyrwać z kontekstu jakąś dawną historię i zrobić z niej sprawę jak najbardziej aktualną. Technologia tutaj jest nowa, lecz idea stara jak świat – „dziel i rządź”, jak mówi łacińska maksyma[1].

    Katyń to przykład takiej tendencyjnej interpretacji historii, do której się odwołano w ostatnich miesiącach, aby wbić klin między Polskę i Rosję, aby przekształcić Polskę w amerykański przyczółek, rozdrażnić Polaków i przesunąć NATO dalej na wschód. Narody instynktownie unikają niesnasek, ponieważ wewnętrznie czują, że grozi to wojną. Polacy nie są tu wyjątkiem, w ostatnich wyborach osunęli od władzy jednego z ogarniętych manią prześladowczą braci Kaczyńskich, i oddali swe głosy na zdawałoby się, „poczytalną” Platformę Obywatelską. Nowy premier, Donald Tusk, był znany z krytyki amerykańskich planów utworzenia „tarczy” przeciwrakietowej w Polsce i zdawało się, że weźmie kurs na polepszenie stosunków z Rosją. Podobnie Radek Sikorski, który został ministrem spraw zagranicznych w rządzie Tuska, był uważany za „sceptyka” w sprawie budowy „tarczy” w Polsce i Jarosław Kaczyński usunął go półtora roku temu ze stanowiska ministra obrony we własnym, bardzo pro-amerykańskim rządzie. Lecz radość ze zmian była przedwczesna – pierwszego lutego br. Sikorski poleciał do Waszyngtonu i tam, w obecności sekretarza stanu Condolize Rice, przemienił się z Szawła w Pawła – nie tylko przystał na instalację „tarczy” przeciwrakietowej, lecz zgodził się, w imieniu Polski, także na ulokowanie w Polsce amerykańskich baz wojskowych pod bezpośrednim dowództwem Pentagonu.

    Co zmusiło polski Rząd do tak szybkiego przekucia lemieszy na miecze? Znany polski historyk, mieszkający w USA 85-letni Iwo Cyprian Pogonowski, skojarzył ten gwałtowny zwrot z katastrofą lotniczą tydzień wcześniej: 23 stycznia na północy Polski rozbił się wojskowy samolot CASA C-295, w którego katastrofie zginęło dwudziestu wyższych oficerów polskiego lotnictwa wojskowego, łącznie z generałem brygady Andrzejem Andrzejewskim, znanym ze swojego sprzeciwu wobec planów budowy „tarczy” przeciw-rakietowej. Ten „bezpieczny” samolot transportowy rozbił się po 20 minutach od krótkiego międzylądowania na lotnisku wojskowym Krzesiny pod Poznaniem, gdzie już znajduje się amerykańska baza lotnicza.

    Pogonowski przypomniał swoim polskim czytelnikom, że ta metoda walki z niepokornymi „sojusznikami” jest od dawna stosowana przez Imperium Americanum. Zacytował słowa Johna Perkinsa z jego książki „Wyznania ekonomicznego kilera” (ang. Confessions of Economic Hit Man): „Jaime Roldos, prezydent Ekwadoru, oraz Omar Torrijos, prezydent Panamy, obaj zginęli w katastrofach lotniczych. Nie były to przypadkowe awarie – zabito ich dlatego, że sprzeciwiali się klice bossów rządu, banków oraz korporacji, dążącej do stworzenia ogólnoświatowego imperium. My, kilerzy ekonomiczni, nie zdołaliśmy ich sobie podporządkować, i wtedy wzięły ich w swe łapy profesjonalni mordercy z CIA”.[2]

    Po tej katastrofie lotniczej Rząd polski najwyraźniej zrozumiał, że nikt z nim nie będzie żartował, i należy przyjąć amerykańskie żądania – łącznie ze sterowanym przez Pentagon kolejnym nasileniem się antyrosyjskiej histerii, tym razem pod hasłem Katyń.

    Lecz o co tu chodzi obecnie? Katyń już od dawna zawołaniem bojowym antykomunistycznie i antyrosyjsko nastawionych Polaków. Większość Polaków – 70% badanych – opowiedziało się za tym, aby przestać grzebać się w trupach, ale władze, łącznie z Czwartą Władzą, czyli mediami – zignorowały wolę narodu. Jak podała prasa, wszyscy skoszarowani w Polsce żołnierze mieli sposobność oglądniecia filmu „Katyń”, najwyraźniej w ramach ich „podgotowki ideologicznej” do przyszłych zadań bojowych.

    Dzięki temu ostatniemu filmowi Andrzeja Wajdy, historia masowych rozstrzeliwań polskich oficerów w lesie katyńskim znów pojawiła się na czołówkach gazet i to nie tylko w Polsce. Wpływowy angielski tygodnik „The Economist” stał się motorem nowej kampanii propagandowej drukując artykuł „Prawo negacji”, w którym wezwał Rosjan do skruchy i wyrzeczenia się „potwornego kłamstwa, które pod lufą stalinowskich karabinów narzucono powojennej Polsce, że 20 tysięcy wziętych do niewoli polskich oficerów było w Katyniu w roku 1940 rozstrzelanych nie przez wojska radzieckie, ale przez Niemców.”

    „The Economist” nie przypomina czytelnikom, że to „potworne kłamstwo” zostało – w sposób co prawda li tylko bierny – przyjęte do wiadomości przez Trybunał Norymberski, w którym zasiadali, oczywiście nie „pod lufą stalinowskich karabinów”, zarówno brytyjscy, jak i amerykańscy sędziowie. Ten angielski tygodnik nie wspomina oczywiście o bezspornych zbrodniach przeciwko ludzkości, popełnionych przez wojska angielskie i amerykańskie, o Dreźnie oraz o Hiroszimie, za które nikt na razie nie zamierza się kajać.

    Wiadomo, że w lesie katyńskim pod Smoleńskiem znaleziono około cztery tysiące trupów – wśród nich byli Polacy i Rosjanie, zabici z rosyjskiej oraz niemieckiej broni, jednak nie jest całkowicie jasne, kogo, ilu, kiedy i kto tam rozstrzeliwał. Istnieje obszerna literatura w języku rosyjskim, polskim, niemieckim i ukraińskim, w której przytaczane są różne sprzeczne dowody i wersje. Jedno wiadomo na pewno, że obecnie temat Katynia rozdmuchiwany jest przez agentów Imperium Americanum, by poróżnić ze sobą Rosjan i Polaków. Gdyby nie to, kto by się zainteresował losami kilku tysięcy oficerów zabitych w wojnie, w której ginęły miliony?

    Chociaż wiele źródeł rosyjskich polemizuje z tym, należy się zgodzić, że cztery tysiące wziętych do niewoli polskich oficerów rozstrzelało NKWD. Oczywiście rozstrzeliwanie jeńców to zbrodnia, lecz na wojnie tak bywa. Napoleon, ulubiony bohater Polaków, rozstrzelał cztery tysiące jeńców po zdobyciu Jaffy w Palestynie, chociaż obiecano im życie. A Druga Wojna Światowa w ogóle wyróżniała się lekceważeniem międzynarodowych konwencji. Niemcy zabili miliony jeńców rosyjskich. Amerykańscy okupanci pod dowództwem generała Eisenhowera zagłodzili na śmierć milion jeńców niemieckich, zaś oficerów SS Anglosasi rozstrzeliwali bez sądu i śledztwa, więc wielu niemieckich oficerów, dla ratowania życia, uciekało do radzieckiej lub francuskiej strefy okupacyjnej.

    Całkiem możliwe, że z pół miliona wziętych do niewoli przez Armię Czerwoną polskich żołnierzy i oficerów rozstrzelano jeden procent[3]: Znany malarz, mieszkający po wojnie we Francji Józef Czapski wspomina, że wziętym do niewoli w roku 1939 polskim oficerom proponowano, aby na piśmie odpowiedzieli, czy uważają Związek Radziecki za swego wroga. Wielu z dumą odpowiedziało „tak” i zostało rozstrzelanych[4]. Między Armią Czerwoną i Wojskiem Polskim był niewyrównany krwawy dług, po wojnie w roku 1920 w polskich obozach zginęło kilkadziesiąt tysięcy wziętych do niewoli sowieckich żołnierzy. (Polska prokuratora nie podjęła, domaganego się przez władze post-komunistycznej Rosji, śledztwa w sprawie śmierci 82,5 tys. żołnierzy Armii Czerwonej w polskiej niewoli. W końcu lat dziewięćdziesiątych Rząd polski oficjalnie przyznał, że z głodu i chorób w obozach jenieckich w 1920/21 roku zmarło około dwudziestu tysięcy żołnierzy radzieckich, lecz obecnie nikt o tym nie pamięta). Choćby z tego powodu wersja o rozstrzelaniu polskich oficerów przez NKWD wydaje się być prawdziwa.

    Lecz Katyń nie zaistniał w próżni: 20 lat wcześniej była krwawa wojna, w której walczyli czerwoni i biali, Polacy, Żydzi, Rosjanie i Ukraińcy. W roku 1918 Polska, która przedtem była pod zaborem „trzech cesarstw”, ogłosiła niepodległość, którą uznała Rosja Radziecka. Przywódców nowej Polski – a przede wszystkim Józefa Piłsudskiego, który podobnie jak Feliks Dzierżyński pochodził z drobnej szlachty z Białorusi – to nie zadowoliło. Chciał on jeszcze podbić Ukrainę, Białoruś, Litwę, Galicję, Kijów, Mińsk, Wilno i Lwów, pragnąc odtworzyć Jagiellońską Polskę Trzech Narodów (Polaków, Ukraińców i złożoną głównie z Białorusinów „Wielką Litwę”) w granicach z wieku XVII i XVIII. Na krótką metę się to udało, lecz ten romantyczny pomysł realizowano przy pomocy krwawych metod. Ukraińskie książki historyczne mówią o polskich represjach wobec ludności niepolskiej oraz cerkwi prawosławnej, które to represje nasiliły się w czasie faszyzującej „sanacji” lat trzydziestych. W tych, poprzedzających II Wojnę Światową latach wzmogła się, odziedziczona jeszcze po czasach Austro-Węgier, wrogość między Ukraińcami i Polakami. Po upadku Polski we wrześniu 1939 roku, galicyjscy Ukraińcy chcieli okrutnie zemścić się na swoich wczorajszych „panach”. Apogeum ich zemsty była rzeź na Wołyniu, gdzie ukraińscy nacjonaliści wyrżnęli sześćdziesiąt tysięcy Polaków[5]. Dekolonizacja czasami odbywa się bardzo boleśnie, dla przykładu, niewolnicy z Haiti, którzy wywalczyli wolność, na swojej połowie wyspy wyrżnęli wszystkich białych, łącznie z kobietami i dziećmi.

    Nie tylko Ukraińcy, lecz i Żydzi, stanowiący znaczny procent ludności regionu, żywili wrogość do Polaków. Polscy żołnierze urządzili straszny pogrom Żydów w zdobytym Wilnie, wyrżnęli cztery tysiące Żydów w miasteczku Tetiewo; pomagali także atamanowi Petlurze, który urządzał na Ukrainie pogromy pod osłoną polskiej armii.

    Żydzi, którzy zajmowali stanowiska przywódcze w NKWD i w partii komunistycznej, dążyli do zemsty i wykorzystywali nadarzające się do tej zemsty okazje. Tak na przykład żydowski bojówkarz-mściciel zastrzelił Simona Petlurę. Izraelska gazeta „Maariv” (z 21 lipca 1971 r.) pisała o udziale majora NKWD – Żyda w rozstrzeliwaniach oficerów w Starobielsku. W Polsce jest wiele publikacji o aktywnym udziale Żydów w walce z polskim ruchem narodowym. Polsko-amerykański badacz Joachim Martillo pisał, że „praktycznie wszystkie stanowiska dowódcze, zamieszane w morderstwa polskich przywódców oraz intelektualistów, zajęte były przez Żydów”. Niedawno ukazała się książka Jana Tomasza Grossa „Strach” o pogromach Żydów w powojennej Polsce; polscy krytycy Grossa tłumaczą napięcia między Żydami i Polakami właśnie aktywnym udziałem Żydów w represjach i rozstrzeliwaniach dokonywanych przez sowieckie NKWD. Żydzi stanowili większość także w kierownictwie polskich organów bezpieczeństwa. W latach powojennych w Żydach tkwiła wielka potrzeba zemsty. Abba Kowner, żydowski partyzant, utworzył grupę „Mściciele” i оtruł kilka tysięcy niemieckich jeńców wojennych. Salamon Morel, żydowski czekista, komendant obozu w Jaworznie dla niemieckich jeńców wojennych, zabił kilka tysięcy tych jeńców, wielu z nich własnoręcznie. Gdy polskie sądy chciały pociągnąć go do odpowiedzialności, uciekł do Izraela, tak samo jak Abba Kowner.
    Z tego powodu historia Katynia wygląda trochę dziwnie: mianowicie Anglicy nawołują by kajali się Rosjanie oraz Rosja, chociaż, prawdopodobnie, za rozstrzelaniem oficerów stali owładnięci żądzą zemsty Żydzi, zaś morderstw polskich oficerów na Ukrainie bezspornie dokonali Ukraińcy (prokomunistyczni, profaszystowscy lub samostijni). Wydaje się zatem, że tygodnik „The Economist” i pozostała zachodnia prasa powinna nakłaniać Polskę, by zażądała skruchy i zadośćuczynienia od samostijnej („wolnej”) Ukrainy, która nadała pośmiertnie order bohatera Stiepanowi Banderze, masowemu mordercy zarówno Polaków jak i Żydów; nakłaniać by Polska zażądała skruchy i zadośćuczynienia od niepodległego Izraela, gdzie ukryło się wielu morderców jeńców wojennych, oraz zadośćuczynienia od niepodległej dziś Gruzji, gdzie żyją potomkowie Stalina oraz Berii. Lecz Izrael, Ukraina i Gruzja są najbliższymi sojusznikami Imperium Angloamerykańskiego, zaś Rosja jest jego głównym przeciwnikiem.
    Co zatem robić? Po prostu, nic nie robić. Najwyższy czas zapomnieć o tej podłej historii pierwszej połowy wieku XX-go, biorąc tutaj przykład ze starożytnych Greków. W demokratycznych już Atenach, po krwawej wojnie domowej ogłaszono tak zwaną „amnezję”: w imię społecznego spokoju zakazano, pod karą śmierci, publicznie wspominanie, kto i z kim walczył, i jakie popełnił zbrodnie. Imperium Angielskie, a po nim Amerykańskie, stosując starożytną zasadę „dziel i rządź” stale zachęca do rozdrapywania dopiero co zabliźnionych ran konfliktów etnicznych oraz religijnych. Nieustannie się nam przypomina o wielowiekowym sporze islamskich sunnitów i szyitów, Arabów i Persów, muzułmanów i chrześcijan, Polaków i Rosjan. Najwyższy czas już zapomnieć o wojnie domowej w Europie[6] sprzed ponad sześdziesięciu lat i związanych z nią bestialstwach, zamknąć muzea Holokaustu oraz oddziały IPN i przekazać filmy o Katyniu oraz książki o Jedwabnem do archiwum, gdyż w przeciwnym wypadku będziemy skazani na ciągłe powtarzanie się historii.
    [1] Łacińska zasada „divide et impera” stanowi fundament funkcjonowania IMPERIÓW KOMERCYJNYCH. W starożytności była to przede wszystkim Kartagina i (po części) demokratyczne Ateny, a w czasach nowożytnych Anglia oraz Stany Zjednoczone. Ich motorem ekspansji jest podział polis na zwalczające się (przynajmniej pozornie) części zwane partiami (od partes – części). IMPERIA TOTALITARNE (CAŁOSCIOWE) są budowane na zasadzie odwrotnej, mianowicie łączenia partii w jedną całość (np. PZPR), a także organicznego łączenia ze sobą na pozór wrogich sobie religii i grup etnicznych: w komunistycznej Jugosławii przez kilkadziesiąt lat udało się zorganizować współżycie Serbów z Chorwatami; w ZSRR Stalin celowo połączył kaukaskie prawosławno-muzułmańskie ludy Kabardyńców i Bałkarów w jedną republikę, itd. Oczywiście z momentem nadejścia Rządów Boga Mamona – zwanych „zachodnią demokracją” – wszystkie od dawna zabliźnione rany oraz waśnie etniczno-religijne zaczynają, ku uciesze „Pana”, odżywać na nowo.
    [2] Pogonowski napisał dosłownie, cytując Perkinsa „"skończysz tak jak Allende w Chile, Arbenz w Guatemali lub Lumumba w Kongu. Obydwaj byli nieposłuszni i obydwaj zginęli w katastrofach lotniczych w 1981 roku. " Ponieważ jest to nieścisłość (Lumumba i Allende zginęli dużo wcześniej), Szamir przytoczył, z “Wyznań ekonomicznego kilera”, cytat oryginalny.
    [3] W powyższym tekście występują cyfry, które są przedmiotem kontrowersji stron zainteresowanych ich powiększeniem (lub ukryciem). Na przykład polskie źródła emigracyjne mówią o 250 tysiącach polskich jeńców wojennych po klęsce wrześniowej 1939 na terenie ZSRR (p://www.electronicmuseum.ca/Poland-WW2/ethnic_minorities_occupation/jews_1.html ), natomiast źródła rosyjskie podają, iż było pół miliona takich jeńców. Rosja obecnie twierdzi, że po wojnie polsko-bolszewickiej w roku 1920 w polskich obozach jenieckich zmarło, z głodu i chorób, aż 82,5 tysiąca żołnierzy sowieckich, polska strona obecnie utrzymuje, że zmarło ich mniej niż 20 tysięcy, itd. Tłumacząc te różnice Szamir nam napisał: „Żydzi twierdzą, że w trakcie II Wojny Światowej zginęło sześć milionów Żydów, a rewizjoniści Holokaustu, że była to cyfra dziesięć razy mniejsza. Tak jest obecnie, ja wziąłem me cyfry z książek rosyjskich, zwłaszcza z najnowszej, kapitalnej „Historii wojen polsko-bolszewickich lat 1918—1939” Michaiła Iwanowicza http://militera.lib.ru/research/meltyukhov2/index.html”
    [4] Ponad dziewięćdziesięcioletni obecnie ekonomista Franciszek Rakowski opisał przyczyny „samobójczego” zachowanie się polskich oficerów w sowieckiej niewoli w książce „Przemiany i szanse socjalizmu”. (Warszawa, 2004), w sposób następujący: „Ogromna większość polskich oficerów (oprócz nielicznej grupy polskich komunistów, których wypuszczono z tych obozów na wolność) nienawidziła ZSRR bardziej niż kiedykolwiek, nie tylko ze względu na swoje najczęściej burżuazyjne pochodzenie, ale również z powodu utraty niepodległości, a ponadto cieszyła się z nieudolności ZSRR w wojnie z Finlandią, co miało dowodzić, że ZSRR to kolos na glinianych nogach i nie chciała przyjąć propozycji ... tworzenia antyniemieckich legionów, które brałyby udział w przyszłej wojnie z Niemcami.”
    [5] Mieszkający we Wrocławiu przesiedleńcy z Wołynia pamiętają, że wrogość między Ukraińcami i Polakami istniała jedynie po polskiej stronie granicy z roku 1920. We wsiach, które znajdowały się po stronie radzieckiej, między Polakami i Ukraińcami nie było żadnych zatargów i sytuacja była normalna także w czasie okupacji niemieckiej w latach 1941 – 44.

    [6] Według opinii rozpowszechnionych w Indiach (patrz książka Salmana Rushdie „Ostatnie westchnienie Maura” z 1985 roku), „II Wojna Światowa w Europie polegała na tym, że pobiły się ze sobą rozmaite odmiany Żydów”.
    Izrael Szamir – pisarz rosyjsko-izraelski. Często współpracują oni na stronach www.israelshamir.net i www.zaprasza.net . Artykuł powyższy pojawił się na www.inosmi.ru , http://www.warndpeace.ru/ , oraz http://www.inosmi.ru/translat... israelshamir.net/ru.htm , www.Israel_shamir.livejournal... , oraz www.community.livejournal.com... i ich portalach.

    Izrael Szamir (Tel Aviv)

    mały

    To jest: R1a1

    Wydaje się, że Izraelowi Shamirowi miłość do Związku Sowieckiego

    zaćmiła rozum:
    [quote]
    Wiadomo, że w lesie katyńskim pod Smoleńskiem znaleziono około cztery tysiące trupów – wśród nich byli Polacy i Rosjanie, zabici z rosyjskiej oraz niemieckiej broni, jednak nie jest całkowicie jasne, kogo, ilu, kiedy i kto tam rozstrzeliwał. [/quote]
    [quote]
    (...)należy się zgodzić, że cztery tysiące wziętych do niewoli polskich oficerów rozstrzelało NKWD.[/quote]
    Czy ktoś może wie, o czym pisze Shamir tu:
    [quote]
    Polscy żołnierze urządzili straszny pogrom Żydów w zdobytym Wilnie, [/quote]
    ...i tu:
    [quote]
    wyrżnęli cztery tysiące Żydów w miasteczku Tetiewo; [/quote]
    ?

    Uważasz, że to wartościowa witryna?

    Wspieraj swój portal Prawica.net = Świat prawicowych idei