Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Apel w obronie wolności rodziców
Autor: Magdalena Żuraw, śr, 27/02/2008 - 23:58
Wszystkich, którzy sprzyjają obronie prawa rodziców do wychowywania własnych dzieci, prosimy o poparcie dla apelu do min. Katarzyny Hall. Chodzi o plany obniżenia PRZYMUSOWEGO wieku szkolnego do 5 lat. |
Najlepiej niech obniżą wiek przymusu szkolnego
na pół roku albo i mniej. Wtedy wiadomo będzie, że dzieciątko od przyjścia na świat wzrasta pod opieką właściwych władz oświatowych, a nie np. wstecznych rodziców:-).
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
"apel do min. Katarzyny Hall".....
Pan prof. Przystawa - apeluje do prezydenta, apeluje do premiera, w sprawie JOW-ów - od 14-tu lat. Biedaczysko nazbierał 750 tyś podpisów pod "apelami".... efekt.. NULL !!
Szanownego profesora , państwowe urzędasy mają głębokoooo...... w czterech literach.
Więc jaki sens jest "apelować" do państwowego urzędnika ???
Apelować do państwowego urzędnika , to można...... jak się ma odpowiednią kartę przetargową, w przeciwnym przypadku... bezsens.
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Komentarz
@adam-54 - a co według Sz. Pana może być tzw."kartą przetargową", w tej sprawie, jak Pan to niefortunnie nazwał ?... Proszę łaskawie zapamietać - dzieci nigdy nie mogą być używane, do jakichkolwiek targów, nawet między rodzicami !!!
Niezrozumienie.....
zwrotu "karta przetargowa", urzywam jako formę nacisku na decyzje urzędnicze. Czyli... na urzędniku można wymuc konkretne decyzje "sposobem", nigdy poprzez jakiekolwiek "apele" kierowane np. do sumienia urzędnika.
Z tego powodu , uważam że jakiekolwiek "apelowanie do urzędnika" jest bezsensem !!!
A czy "gra" idzie o dzieci, czy o co innego, to nie ma żadnego znaczenia.
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Czyli
...uważa pan, że urzędnik z racji swego istnienia nie ma sumienia?
Ciekawe. I pouczające.
A propos - piszemy słowo użyte przez pana tak: wymóc od wymożenia, wymocy, niemocy.
Pan żyje w niemocy? Pan zdaje się prowadził jakieś sprawy sądowe - czekamy wszyscy na pana sukces i na to, aby nas ktoś tak udatny poprowadził do boju, panie Adamie_54
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl
Ktoś, kiedyś zauważył że .......
Urzędnik w domu - człowiek , ten ma sumienie.
Urzędnik w pracy - to urzędnik, ten sumienie zostawił w domu.
A moje sprawy sądowe - powoli - dwóch polonistów brakuje, ale znajdę takich. Więc powoli, bo "co nagle to po diable" - ja tego nie mogę "przerżnąć", nawet przez drobiazg.
"wymóc" - przecie tłumaczę zawsze że dysortografik jestem, więc powinien Pan od czasu, do czasu przymknąć oko na "byka" ortograficznego, za którego jak zawsze przepraszam. :)
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
POWIEDZ STOP POMYSŁOM MINISTERSTWA EDUKACJI
POWIEDZ STOP POMYSŁOM MINISTERSTWA EDUKACJI
"W związku z tak daleko idącymi propozycjami zmian w tak ważnej sprawie jak przyszłość edukacyjna najmłodszego pokolenia Polaków, domagamy się od Pani Minister Katarzyny Hall rozpoczęcia publicznej debaty na ten temat z udziałem przede wszystkich rodziców, którzy poniosą największe koszty ewentualnych zmian. Chcemy poznać prawdziwe przyczyny rozpoczęcia prac nad zmianami i nie przyjmujemy za wystarczające ogólnych wyjaśnień w postaci sloganów typu "upowszechnienia edukacji przedszkolnej", czy rzekomych "standardów europejskich", gdyż przyszłość naszych dzieci wymaga podania choćby jednego poważnego argumentu na rzecz odebrania o rok wcześniej dzieci z domowego ogniska.(...) Uważamy równocześnie za wysoce niemoralne wykorzystywanie dzieci i ich dzieciństwa do zapewnienia miejsc pracy nauczycielom, o którym mówiła Pani Minister podczas posiedzenia Rady Ministrów. Nie ma rodzicielskiej zgody na wykorzystywanie naszych największych skarbów w wewnętrznych rozgrywkach Ministerstwa Edukacji ze środowiskiem nauczycielskim i nie godzimy się na to, żeby najmłodsze dzieci były kartą przetargową w tym konflikcie".
Jeśli nie zgadzasz się z tym, aby to Pani Minister Hall i Ministerstwo Edukacji Narodowej, zamiast rodziców, decydowało o losie najmłodszych dzieci koniecznie podpisz się pod listem otwartym do Pani Katarzyny Hall.
List tu: www.prawarodzicow.pl
Pokażmy Pani Minister, że nie ma zgody wśród rodziców na decydowanie wbrew nam o edukacji naszych dzieci!
Posłowie wybraniw JOW pokazaliby pani minister jej
miejsce w szeregu.
Wariacki to system w kótórym prawo stanowią ministrowie, a poselska partyjna tłuszcza jest maszynką do zatwierdzania prawa wymyślanego przez nawiedzonych.
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Opór przed publicznym
Opór przed publicznym edukowaniem dzieci jest niezrozumiały...Niby po co je się ma...by trzymać je dla siebie w domu? Pytanie jeszcze, w jakim domu? Marudzenie na "wyrywanie dzieci spod kurateli rodziców" jest przywilejem niewielkiego procentu rodzin, które fundują swojemu potomstwu tzw. szcęśliwe dzieciństwo. Większosc, nie tylko w świetle udokumentowanej biedy, ale i fatalnie trzymanych standardów moralnych - nie ma nic do zaoferowania swoim "pociechom".
Skamlenie za modelem tradycyjnym, w którym wychowaniem małych dzieci zajmują się jakieś babcie jest natomiast już zupełnie idiotyczne. Bo jakie babcie, skoro te dzisiejsze pracują jeszcze w najlepsze i nawet nie mają zamiaru niańczyć wnuków, bo ich piecdziesięcioletnie głowy są identycznie konsumpcyjnie sformatowane, jak głowy ich własnych dzieci...Jakie babcie, te przedwojenne? Obawiam się, że mogą już nie żyć...
Dzisiejsze pięciolatki to często bardzo już doświadczone osoby, ale nie wiem, czy warto się cieszyć z tych wszystkich ich doświadczeń. Szkoła na pewno im nie zaszkodzi...A przekonanie, ze dom rodzinny to matecznik, którego nie nalezy za wcześnie opuszczać i ostoja przed dzikością tego świata - to jakiś idealistyczny absurd. A jeśli matecznik i jeśli ostoja - to tym bardziej, świat ich nie zepsuje...
Walczmy o model szkoły, organizacyjny i programowy, dający możliwośc wyboru wielu standardów i form edukacji, w tym indywidualnej...
Ale nie zabraniajmy dzieciom wkraczać w szkolne progi...oburzając się, ze przecież dzieci są nasze. I co z tego, ze nasze, własne...Powiesimy je sobie na ścianie?
może a musi
pozdrawiam
TBM
w układzie organizacyjnym
w układzie organizacyjnym może czasem oznacza musi...Jaki rodzić do pięciolatków pośle siedmiolatka, uznając,, ze jego dziecko może z rozpoczęciem nauki poczekać, a ż podrośnie...A ja dla nauki pięciolatków - w tym świecie - nie widzę intelektualno - wychowawczych przeciwskazań...
Czy ma Pan jakieś wykształtcenie pedagogiczne
... czy tylko się Panu tak wydaje?
Założył Pan prywatną szkołę dla trzylatków?
Niezły temat na niezły biznes...
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
rozwój
pozdrawiam
TBM
A ZUS??? - też ma pozostać przymusowy?
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
A ZUS? A ZUS ci mordę
A ZUS? A ZUS ci mordę lizał...:) Co ma piernik do wiatraka. Nie można wszystkiego ideologicznie ustawiać pod jeden sznurek...ZUS to ZUS, a dziecko, to dziecko... Nic nie musi być obowiązkowe, czasami jednak w skali globalnej wychodzi na to, że na dziś lepiej, jak cos jest. Zresztą w życiu wspólnoty, którą trzeba regulować prawem i przepisami wszystko sprowadza sie do jakiejś obowiązkowości...Nawet jak prawnie uznamy , że wszystko wolno, to wtedy obowiązkowa stanie się zgoda na to, że wszystko wolno...
Albo wolność, albo komuna....
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Rzeczywiście.
Pozwolenie na to, by rodzice wieszali sobie własne dzieci na ścianach - co nagminnie czynią - to głupota. Rozsądne wydaje się odebranie dzieci rodzicom i powierzenie opieki nad nimi fachowym specjalistom zatrudnionym przez rząd.
I dzieci powinny być wspólne, i ani rodzic nie powinien znać swego potomka, ani syn rodzica.
Oglądałem niedawno program..
... w którym występowali pensjonariusze takich "platońskich" domów dziecka - synów i córek III Rzeszy.
Autorem "projektu" był Adolf Hitler.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Nie tylko w przeszłośći
w przyszłości też już to było :)
A Seksmisja?
Skojarzenie jak najbardziej poprawne.
Po 1918 r., zaledwie w ciągu kilku lat, ukształtował się wizerunek Platona jako przywódcy silnego państwa, jako krytyka i zagorzałego przeciwnika ustroju demokratycznego, jako wychowawcy i uzdrowiciela niemieckiego Volku. Obraz ten skupiał wszystkich ideologów konserwatywnych różnego fachu, obejmował filozofów, filologów, pedagogów, a takze teoretyków polityki i pisarzy. (...) To przekształcenie wsparte było przemożną recepcją jego koncepcji politycznych w oparciu o dialogi: Państwo, Prawa, List VII i Mnemos. Polityczny platonizm był radykalnie konserwatywny, antydemokratyczny, antyliberalny i antyhumanistyczny.
Po 1933 r. faszyzm niemiecki miał gotowy obraz Platona - wodza, który przejął, rozwijał i wykorzystywał do celów polityczno-ideologicznych. Wszystkie starania nad wypracowaniem i uzasadnieniem koncepcji faszystowskiego państwa odwoływały się do platońskiego dialogu Państwo, a samego autora przedstawiano jako współczesnego rasistę.
Znalezione tu: Platon jako Fuhrer Polityczny platonizm w Niemczech,
Trojanowski Marek
Czwarty rozdział z tej książki tu: Trzecia Rzesza: 'ujednolicenie' Platona
Panie R1a1, bo dzieci nie
Panie R1a1, bo dzieci nie są żadną własnoscią. Pan jesteś czyjąś własnoscią? No chyba nie...To nie będzie pan chyba dowodził, że człowiek, który ma pięc lat jest własnością, a jak ma lat załózmy 30 to własnością już nie jest...Wypełniamy wobec dziecka pewną wychowawczo - edukacyjną rolę, po to, aby mogło stać się samodzielne...Ale nim nie rozporządzamy, jak własnością. Co więcej przyjmując społeczną forsę za dziecko, a to w postaci becikowego,a to w formie zwolnień podatkowych, od razu godzimy się na to, że nasza latorosł jest także "pielęgnowana" przez innych...I choćby to od razu wpisuje ją w społeczny kontekst, w taki sposób, że pańskie dziecko, to nie tylko pańska sprawa...
Mogą być różne koncepcje.
Bardziej konserwatywna, gdzie dziecko jest własnością rodziców (i w każdej i dowolnym wieku może być np. zabortowane; własność ta ustaje oczywiście wraz ze śmiercią rodziców). I bardziej liberalna z samowłasnością dzieci (aborcja oczywiście zakazana). Tyle, że oczywiście dzieci nie mogą z przyczyn praktycznych sprawować tej władzy, więc muszą mieć prawnego reprezentanta. Może to być rząd, mogą być rodzice. Z dwojga wolę to drugie.
Ależ oczywiście!
To też jest jakaś opcja. Nazwałbym ją konserwatywno-liberalną.
Ilu Was jest i co to za dziecko?
To czyją własnością jest to dziecko, jeśli nie jest Waszą? Swoją?Wspólnoty?
No jak się godzicie, to trudno. My się nie godzimy.
To zależy od modelu politycznego jaki wybierzemy. Opcje są generalnie trzy: liberalna (dziecko należy do siebie, ale oczywiście musi mieć prawnego reprezentanta - rodziców albo rząd), konserwatywna (dziecko należy do rodziców) oraz paloeokonserwatywno-socjalistyczna (dziecko należy do plemienia; w dzisiejszych czasach do rządu). Dla każdego coś miłego. Jak jestem chyba za wersją liberalną z rodzicami jako prawnymi reprezentantami i wyzwoleniem w wieku 18 lat albo jakoś tak. Ale jestem otwarty na argumenty.
Ale ja się nie pytam za
Ale ja się nie pytam za czym pan jest. Co to kogo obchodzi, póki swojego chcenia nie przekuje pan na zapis prawa...Póki co, pańskie dziecko nie jest pańskie, w taki sposób, jak pan o tym mówi....I dlatego rząd decyduje, kiedy ma pójść do szkoły...A jak chce o tym decydowac pan i kazdy z osobna w sprawie swoich dzieci, (posłać, nie posłac, poczekac, aż dziecko skończy 18 lat i niech samo decyduje) - to trzeba znaleźć tylu równie inteligentnych, jak pan ludzi, aby wygrać wybory i przekonac się, ze nawet wtedy obowiązek edukacyjny będzie nie do ruszenia...Cóz, takie czasy...
Czasy się ciągle zmieniają.
Mogą przyjść i takie, że własnością rządu staną się Sławkowie. Gdy Pan będzie jęczał czepiając się nogawek, przypomnę Panu jego własne słowa:
Już jesteśmy własnoscią
Już jesteśmy własnoscią rządu. Nie płaci pan podatków? Nie stosuje się do prawa? Czego jeszcze trzeba wiecej? Myśli pan, że tylko więźniowe są własnością rządu?
A jakie to ma znaczenie jak jest?
Mnie interesuje, jak powinno być.
Powinno być, tak jak jest,
Powinno być, tak jak jest (stary Leibnitz miał rację), bo na tym polega duch czasu. Co nie znaczy, ze nie przyjdzie czas, że będzie inaczej...Tylko niech pan prześledzi, w którą stronę inaczej?...Widzi pan jakiś zasadniczy opór przed korzystaniem z urlopów macierzyńskich, przed dofinansowaniem wyżywienia dzieci, przed wspomaganiem materialnym przyszłych i nastajaszczich matek, przed polityką podatkową promującą rodziny...To ja się pytam, za czyje pieniądze wychowują się inne dzieci, bo wychodzi, że także za moje. A moje za pańskie. I każdy mówi, ze dziecko jest jego. AKURAT!
Ależ z pana "konserwatysta"-heglista!
A ja zawsze myślałem, że powinno być tak, aby było dobrze albo - jak się nie da - przynajmniej tak jak ja chcę.
P.S.
Whoever marries the zeitgeist will be a widower soon or in the near future.
Panie Sławku, Pan tak poetycko....
... a ja czytam w osiedlowej gazetce, że zapisy do gimnazjum, tak owszem - ale trzeba okazać, że dziecko jest uprawnione - tj. zameldowanie rodzica.
Pan tu o edukacji, rozwoju, kwiatkach - a tu śmierdzi policyjną pałą na kilometr - i defraudacjami publicznych pieniędzy.
Wie Pan po co ta hucpa z meldunkami? Ano, bo dyrektory podwieszone pod budżet lubią sobie pokraść, dopisując dzieci jak Lezjor Rojtszwaniec króliki, więc konieczna "kontrol".
Więcej klas, więcej dzieci, wiecej pieniędzy, więcej wyborców z budżetówki - większa pewność wygrania projektu o nazwie wybory.
Sądzi Pan, że jakość edukacji i poziom wzrósł, bo wydłużono obowiązek szkolny?
Jedyny efekt to taki, że brakuje i dobrych murarzy i dobrych inżynierów.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Szkoły powinny być
Szkoły powinny być prywatne, a finansowanie mieszane...ale to ma tylko jakościowo - efektywnościowo - antykorupcyjny związek z edukacją...I nie zmienia to mojego zdania, że pieciolatek na ogół nie ma po co zostawać w domu...
W tym wieku widać jeszcze
W tym wieku widać jeszcze wielkie dysproporcje w rozwoju dzieci (sama mam pięciolatkę w domu). Jedne rozwijają się szybciej inne wolniej. Wcześniejsze pójście do szkoły spowoduje, ze będzie więcej debili (dzieci później rozwijajace się będą opóźnione i "gorsze")).
Poza tym nie jestem pewna czy emocjonalnie dzieci są juz na tyle dojrzałe, żeby sprostac nowym obowiązkom.
Mam kilku znajomych, którzy poszli wcześniej do szkoły i naprawdę nie wyszło im to na dobre...
Wielkie dysproporcje to
Wielkie dysproporcje to widać nawet u dorosłych...I to tych, którzy do szkoły poszli w wieku lat siedmiu...Jak się wydaje takie dysproporcje rodzą się z powodu tego, ze ktoś dłużej, a ktoś krócej uczęszczał do szkół...Tak naprawdę nie to jest istotne, kiedy do szkoły, tylko - po co?
"dysproporcje" czyli debilizm ?
Mówiłam - będzie więcej tych z "dysproporcjami"...
U dzieci obserwuje się skoki rozwojowe, czego dorośli juz raczej nie doświadczają.
Dziś jedna przedszkolanka powiedziała mi o co tu chodzi w tym wcześniejszym posyłaniu dzieci.
"Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze". Tzn. powinnam się cieszyć, bo za edukację mojej pieciolatki zapłaci państwo, a nie ja "zmuszona" do opłat przedszkolnych. A tak naprawdę nareszcie docenimy pracę nauczycieli, którzy będą bardziej potrzebni. Tak więc cieszmy się!!! Państwo chce "dać" nam pieniądze : (
Moje uzupełnienie tekstu Pani Magady
A może raczej chodzi - o kolejny zamach, na dotychczas przysługujące w Polsce prawa rodzicielskie, czy o systematyczne ich ograniczanie ?.... albo zwolnienie się ekipy rządzącej z powinności przywracania normalności, czyli zapewnienia dorosłym mężczyzną godziwej i sensownej pracy, a dzieciom w wieku 6 lat mozliwości, konieczności i radości bycia z matką.
apel poparłam
nie będe komentować tego projektu, bo musiałabym użyć niecenzuralnych słów