Do konca niezlomny kapitan "Zapora"

Żołnierz rzeczypospolitej na uchodźstwie

Dokładnie 5 lat temu [ patrz data opublikowania artykułu - przyp. red.], tuż przed świętami Wielkiej Nocy, odszedł na wieczną wartę Mieczysław Dukalski, kapitan "Zapora". Zmarł w wieku 88 lat, a jego życie to materiał na niejeden filmowy scenariusz. Był aktywny społecznie do samej śmierci i nigdy nie odmówił szklaneczki ulubionego rumu, przy którym snuł barwne opowieści z długich lat swojego życia.

Mieczysław Dukalski był żołnierzem Narodowych Sił Zbrojnych. Ukształtowany w okresie II Rzeczypospolitej ukończył Wyższą Szkołę Marynarki Wojennej w Gdyni, choć pochodził z Radomia. Przed wybuchem wojny działał m.in. w związanym z ONR Katolickim Zrzeszeniu Młodzieży Męskiej i Żeńskiej na Pomorzu, gdzie do 1938 r. był tzw. referentem ideowym i społecznym. Już podczas nauki w Gdyni, jego wyprawy jachtem po Zatoce Gdańskiej nie miały charakteru czysto turystycznego.

Okres konspiracji rozpoczyna praktycznie w czasie wojny. Zatrzymany przez Niemców w trakcie nieudanej wyprawy jachtem na broniący się Hel, nawiązał pierwsze kontakty w przejściowym obozie jenieckim. Od samego początku był związany z organizacją narodowej konspiracji. Jako przedstawiciel Związku Jaszczurczego pomaga w organizowaniu liczącej około 1000 ludzi Milicji Pomorskiej. Mieczysław Dukalski, czyli kapitan „Zapora” brał udział w spotkaniach przygotowujących współpracę na Pomorzu ze Stronnictwem Pracy, kontaktuje się też z przedstawicielami ZWZ. Od jesieni 1940 do końca 1942 r. będzie tu trwała faktyczna współpraca, choć bez podporządkowania się ZWZ. Związek Jaszczurczy pomagał w wymianie pieniędzy (złotówki na marki), czy dostarczaniu dokumentów. Kpt. Zapora jest przez pewien czas komendantem Milicji Pomorskiej. Po utworzeniu Narodowych Sił Zbrojnych dowodził zespołem Akcji Specjalnej Inspektoratu Ziem Zachodnich Związku Jaszczurczego, przemianowanej następnie na Batalion Osłonowy Kwatery Głównej NSZ. Jego oddział miał na swoim koncie min. likwidację konfidentów, czy brawurową akcję oczyszczania magazynów niemieckich z cukru. Za uzyskane w ten sposób pieniądze kupowano broń. Prowadzono też działalność wywiadowczą, Oryginalnym wkładem w tą działalność była wyprawa na fałszywych dokumentach do samego Berlina.

Szczęście nie trwa jednak wiecznie. Następuje "wpadka". Kapitan Zapora został aresztowany w Warszawie 21 lipca 1944 r., tuż przed wybuchem powstania, w którym weźmie udział jego żona - por. Aleksandra. Aresztowanie łączono z «wsypą» na Mokotowie składu broni NSZ. Okazało się jednak, że to donos konfidenta ujawnił Gestapo trasę podróży Dukalskiego. Od kilkunastu dni Niemcy obstawiali możliwe trasy dojazdowe, przystanki i okolice Placu Wilsona. Dzień aresztowania miał być podobno ostatnim dniem niemieckich poszukiwań. W tramwaju na Żoliborzu Zapora zobaczył przed sobą wycelowane w niego pistolety. 8 gestapowców i 2 samochody obstawy przewożą go na Szucha. Już podczas zatrzymania odebrano Dukalskiemu zaszytą w marynarce truciznę. Okazuje się jednak, że Niemcy, którym powoli pali się grunt pod nogami, szukają kontaktów z narodowym podziemiem. Dukalski otrzymuje bliżej nie sprecyzowaną ofertę współdziałania przy tworzeniu oddziałów ochotniczych przeciw Związkowi Sowieckiemu.

Oddziały takie miały by być sformowane w Krakowie. Przesłuchujący go oficer wspomina Katyń, w którym zginęło dwóch wujów Zapory. O żadnej możliwości kolaboracji, oczywiście nie ma mowy. Dukalski zwleka jedynie z jednoznaczną odmową do czasu, umówionego wcześniej, ewakuowania z mieszkania warszawskiego jego żony. Niemcy nie mogąc nakłonić go do współpracy przewieźli „Zaporę”, wraz z grupą, w której znajdował się kpt. Pleban z kontrwywiadu AK, na Pawiak. M. Dukalski zostaje wywieziony wraz z transportem więźniów do obozu w Gross-Rosen. Ostatecznie trafił do filii tego obozu w Briegu (Brzegu). Dość szybko w obozie tym zawiązuje się konspiracja, która łączy zarówno AK, BCh, jak i pokaźną grupę więźniów wywodzących się z NSZ. W obozie jest ogółem 15 oficerów i 30 podoficerów. Więźniowie pracują przy rozbudowie niemieckiego lotniska. Szybko powstaje plan jego opanowania w przypadku załamania się frontu i paniki wśród Niemców. Zostaje stworzony batalion kadrowy, którym dowodzi wspomniany wcześniej kpt. Pleban z AK, jego zastępcą zaś jest Zapora. Więźniowie przegotowują także podkop, który zostaje jednak ujawniony przez złapanego na kradzieży więźnia kryminalnego. Myśli się także o innych formach ucieczki.

W tym celu specjalnie dobrany skład więźniów zgłasza się do pracy, poza terenem obozu, przy rozładowywaniu transportów z ewakuowanych z Kalisza magazynów. Plan zakładał rozbrojenie strażników i odjechanie ciężarówką w pobliże granicy z Generalną Gubernią. Przez przypadek plan musiano odłożyć, zaś konwój wjechał do obozu, po którym już rozeszła się pogłoska o ucieczce. Był 4 stycznia 1945 roku. Niemcy stają się czujniejsi. Z zespołu wyjeżdżającego do pracy poza obóz, usunięto kapitana Plebana i dołączono do 30 wtajemniczonych konspiratorów, 10 zupełnie nowych ludzi. Dowódcą tej grupy został automatycznie kpt. Zapora. Zwabiani po kolei do szoferki strażnicy zostali rozbrojeni. W szoferce zasiada Rosjanin Sasza Samurajew, który wziął na siebie obowiązki kierowcy.

Obok niego siada ubrany w niemiecki płaszcz Zapora, który udaje niemieckiego majstra. Ucieczka od samego początku obfituje w krytyczne momenty. Przy rozbrajaniu strażników uciekł kapo z Sosnowca. Podczas przejazdu przez wiadukt w Opolu żandarmi postanawiają skontrolować dokumenty samochodu. Ciężarówka ucieka. Żandarm ogranicza na razie swoje czynności do spisania numerów rejestracyjnych. Pogoń co prawda nie rusza, ale następne przypadkowe spotkanie z samochodem żandarmów w okolicach Ozimka kończy się strzelaniną. Jadący wolno samochód niemiecki został uznany za wysłaną pogoń. Zapora nakazuje zatrzymanie się, by przepuścić żandarmów, ale część więźniów nie wytrzymuje i rzuca się do ucieczki. Widzący to Niemcy, których pojazd okazał się być nauką jazdy, chcą pomóc swoim « kolegom » przy łapaniu uciekinierów również stają. Kilka strzałów osadza ich na drodze, ale uciekinierzy muszą ruszyć dalej na pieszo. Jest ich około 20. W nocy lasek w którym nocują zostaje ostrzelany. Przebijają się, ale ich stan topnieje w tym momencie do 9. Wędrują głównie nocami. Jak się okaże często kołując. Zauważeni koło jednej z mijanych wsi zostają ponownie ostrzelani, a Niemcy znów trafiają na ich ślad.

8 stycznia grupa zostaje okrążona przez oddział SA i kilku leśniczych. Dowodzący Niemcami major zachowuje się dość poprawnie przerywając próby bicia. Więźniowie trafiają do Opola. W czasie śledztwa okazuje się, że plan miał sporo szans powodzenia. Alarm podniesiony przez kapo został przyjęty z niedowierzaniem. Podobnie przejazd przez Opole nie wzbudził jeszcze u Niemców paniki. Ich bezpośrednią akcję spowodowała dopiero potyczka na drodze. Władze bezpieczeństwa usiłowały przede wszystkim ustalić ewentualne powiązania uciekinierów z pilnującymi ich strażnikami. Kiedy się okazało, że takowych nie było, konwojenci zostają wysłani na front, zaś więźniowie z wyrokami śmierci do obozu Gross-Rosen (Rogoźnica). Wyrok został przesłany do zatwierdzenia w Berlinie. Zbliżający się koniec wojny i początek bałaganu administracyjnego ratuje życie większości złapanych uciekinierów. Dodajmy jednak, że kilku uciekinierów nie wpadło w niemieckie ręce. Przynajmniej kilku z nich ucieczka się powiodła. Wiadomo, że np Emil Bratek trafił do kraju, gdzie wstąpił do Brygady Świętokrzyskiej. Szczęśliwie uciekł również, mieszkający po wojnie w USA, por. Tęsiorowski. Kilka osób zginęło. M. Dukalski ocenia, że w czasie potyczki w lasku Niemcy zabili około 8 uciekinierów.

Sam Zapora trafił tuż przed końcem wojny do obozu w Litomierzycach na terenie Czech. Tutaj dogania go jednak, dosłownie na kilka tygodni przed końcem wojny, berliński rozkaz wykonania wyroku śmierci. Przebywający w Litomierzycach polscy lekarze fingują śmierć naszego bohatera. Wykorzystano strach Niemców przed tyfusem i to, że do baraku chorych oprawcy praktycznie nie wchodzili. Zarażony specjalnie tyfusem Dukalski został podany do ewidencji jako zmarły i wypuszczony pod numerem innego więźnia, który tej choroby nie przeżył. Ucieczka Dukalskiego kończy się szczęśliwie.
O ucieczce z obozu w Briegu z bronią w ręku, nadała swego czasu jedną z audycji Wolna Europa. Co jednak charakterystyczne, ucieczkę przypisano w całości konspiracji Armii Krajowej.

Obóz rozpuszczono ostatecznie 8 maja, ale Zapora korzystając z ogólnego rozprężenia opuscił go kilka dni wcześniej. Później nastąpiła wyprawa do Pragi, by sprowadzić na Zachód rodzinę. Po drodze spotyka Brygadą Świętokrzyską i służących w niej kolegów z konspiracji. Zostają rozmieszczeni w Niemczech. Kapitan Dukalski został komendantem jednego z obozów wartowniczych. Doskonale potrafi sobie poradzić z dość trudnymi ludźmi, których alianci nie chcą w innych obozach. Do obozu zsyłani są złodzieje, przestępcy i wykolejeńcy, których alianci nie chcą do siebie wpuszczać. Z czasów tych pochodzi opowieść Zapory o naszpikowanym złotem rowerze, która ilustruje jego rządy twardej reki. Okupacyjne władze podejrzewają Polaków o szereg napadów na niemieckie sklepy. Dukalski oficjalnie zaprzecza, ale przez „swoich ludzi” otrzymuje informacje, że złodzieje ukrywają zrabowane kosztowności w ramie roweru. Udaje się do baraku i wsiada na rower. Robi kilka kółek wśród zaniepokojonych utratą łupu bandytów, po czym oddaje im rower i oświadcza, że jeżeli w promieniu 100 kilometrów od obozu usłyszy o jakimkolwiek napadzie skonfiskuje nie tylko rower, ale rozliczy się znacznie dokładniej. Nie trzeba dodawać, że napady ustały.

Dukalski kontynuuje też z terenu Niemiec działalność przeciw nowemu, komunistycznemu okupantowi. Jest to ciąg dalszy czasów konspiracji. Komunistyczni agitatorzy przybywający do żołnierzy spotykają się z odpowiednim przyjęciem.

Nieuchronnie jednak zbliża się moment ułożenia własnego życia. M. Dukalski wraz z żoną i dziecmi, które udaje mu się sprowadzić z kraju wybiera daleką Gujanę. Francuzi obiecują w kontrakcie dowodzenie statkiem, żonie posadę nauczycielki. Rzeczywistość w tej francuskiej kolonii okazuje się bardziej prozaiczna. Statek jest pirogą z dwoma Indianami jako załogą. O posadzie nauczycielki również zapomniano. Dukalscy kierują miejscową spółdzielnią.
Z ich przygód w tym dalekim kraju można by ułożyć kolejny pełen dramatyzmu scenariusz filmu. Dwójka dzieci topi się w pobliskiej Maroni, trzeci syn, który idzie śladami ojca i wstępuję do Legii Cudzoziemskiej, zginie w wypadku samochodowym, kiedy przyjedzie na urlop do Polski. Dukalscy imają się różnych prac. Przez pewien czas prowadzą m.in. w Gujanie restaurację, w której można trafić i na polskie dania serwowane pomiędzy gulaszami z jaguara. Była to jedyna restauracja wymieniana w amerykańskich przewodnikach turystycznych po tym kraju. Częstymi gośćmi byli tu m.in. pracownicy francuskiego ośrodka kosmicznego w Kouru.

Na początku lat 80. Mieczysław i Aleksandra Dukalscy przyjeżdżają do Francji. Przyjeżdżają do metropolii, w której nigdy wcześniej nie byli. Osiedlają się pod Paryżem, w Plaissis-Robinson. Mjr Zapora aktywnie włącza się w tutejsze życie kombatanckie, pomoc dla Solidarności. Przez pewien czas piastuje funkcję prezesa paryskiego koła Stowarzyszenia Polskich Kombatantów. Polską i wydarzeniami w kraju interesował się do samego końca, choć swojej Ojczyzny nigdy już nie zobaczył. Obdarzony niepospolitym humorem i błyskotliwością był częstym gościem patriotycznych spotkań w stolicy Francji, do końca starał się też pomagać organizacjom i ludziom. Wyróżniała go bezkompromisowość w stosunku do komunizmu i tych na których się zawiódł. Jeszcze jesienią 1997 roku dowiaduje się o nadaniu Mu i jego małżonce Krzyży Narodowych Czynu Zbrojnego. Złośliwy żart historii kpi z niego, ponieważ pod aktem nadanie tego odznaczenia NSZ, znajdował się podpis prezydenta wywodzącego się z formacji komunistycznej. Wówczas na ręce ambasadora RP zaadresował list następującej treści:

Oboje z małżonką Aleksandrą dziękujemy za zaszczyt przyznania nam Krzyża Narodowego Czynu Zbrojnego przez Prezydenta RP. Jednak oboje odmawiamy jego przyjęcia. Osoba aktualnego prezydenta Polski Pana Aleksandra Kwaśniewskiego jest jedynym powodem odmowy. Krzyż (...) był ustalonym dla wszystkich żołnierzy walczących o Polskę Niepodległą, demokratyczną i niekomunistyczną, był krzyżem bojowym NSZ. Pan Aleksander Kwaśniewski był ministrem-komunistą w rządzie gen. Jaruzelskiego - tak smutnej pamięci.

Jego towarzysze komuniści razem ze swoimi sojusznikami sowieckimi przez długie lata zwalczali Ruch Narodowy. I dziś Pan Kwaśniewski ośmiela się jako Prezydent Polski umęczonej dekorować tym właśnie Krzyżem. Nie zapomnieliśmy o tysiącach kolegów pomordowanych ręką komunistów, ani o Katyniu. Metoda pana Kwaśniewskiego rozdawania bezprzytomnie odznaczeń jest niepoważna i szacunku Jemu nie przysparza. Pozostajemy z należytym szacunkiem - Aleksandra i Mieczysław Dukalscy

Do końca niezłomny.

W 1998 roku, w otoczeniu kombatanckich sztandarów wyprowadzano z kościoła polskiego w sercu francuskiej stolicy, trumnę kapitana Zapory.

„Przed mocą wrażą nie ugiąwszy szyi, szedł na ordynansy Króla Niebieskiego.”

Jeszcze jeden polski, emigracyjny los zaplątany w historię.


Bogdan Dobosz
inne teksty autora...
Artykuł ukazał się w 2003 roku.

To jest: Zdzislaw

Autor

Jak najwięcej takich tekstów.

"Dwójka dzieci topi się w pobliskiej Maroni, trzeci syn, który idzie śladami ojca i wstępuję do Legii Cudzoziemskiej, zginie w wypadku samochodowym, kiedy przyjedzie na urlop do Polski."

Czy to nie dziwne? Zwłaszcza w świetle tragedii synów Ryszarda Kuklińskiego?

Dwoje synow zginelo na rzece

Dwoje synow zginelo na rzece Maroni jako dzieci. Syn Leszek Dukalski, oficer, zginal wiele lat pozniej jako mlody ale dorosly czlowiek, podczas urlopu spedzanego w Polsce. Leszek pozostawil po sobie dwoje dzieci.
Los nie oszczedza bohaterow.

Panstwo Dukalscy sa wybitnymi ludzmi i wielkimi patriotami. Zona Mieczyslawa, Aleksandra Dukalska, z domu Swiechowska, wychowanica premiera Bartla, jest chora i aktualnie przebywa w domu opieki pod Paryzem.

(Przepraszam za chwilowy brak polskich czcionek)

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.