Znowu potrzebna koza

Na początku stycznia (8-go) wyraziłem radość z wznowienie mojego procesu sądowego. Jestem tzw. kuriozum – oskarżony cieszy się, że go wreszcie zaczęli sądzić. Proces jak wiadomo ciągnie się od dawna, a od grudnia 2006 r. do stycznia 2008 r. w ogóle uległ przerwaniu. Stąd jako ilustrację mojej sytuacji procesowej przytoczyłem anegdotkę o radości z pozbycia się kozy:
"Pewien ubogi Żyd przyszedł do rabina z prośbą o radę. Użalał się nad swym losem bowiem z żoną, czwórką dzieci i teściową gnieździł się w jednej izbie. Na to rabin – ty kup sobie kozę. Po dwu tygodniach Żyd przychodzi z pretensjami do rabina bowiem obecność kozy i zaduch w izbie są nie do zniesienia. A rabin – to teraz ty sprzedaj kozę. Następnego dnia Żyd przybiegł do rabina z podziękowaniem – o rabe, kozy nie ma co za ulga."
Niestety, moja radość była chyba przedwczesna. W styczniu sąd wyznaczył sześć terminów rozpraw. Ostania miała odbyć się dziś, ale została odwołana. Jednak nie tylko ona. Wspominałem, że prokuratura wnioskowała o przesłuchanie ok. 80-ciu świadków. Z tej liczby zostało kilku i klops. Świadkowie, wzywani przez sąd, uporczywie nie stawiają się.
Np. świadek oficer dawnego WSI udaje, że jest za granicą, chociaż wiem, iż jest w kraju. Inny świadek był przez mojego znajomego widziany w stanie „wskazującym na spożycie” brudnego i obszarpanego, leżącego pod mostem. Ten świadek, dawniej wysoki oficer WP, jest alkoholikiem i kompletnie wykoleił się. W efekcie poza pierwszymi dwoma rozprawami, gdy świadkowie po części stawili się, pozostałe terminy okazały się bezskuteczne.
Jako zdyscyplinowany podsądny jadę więc w oznaczonym terminie do Warszawy, do sądu, zjawia się prokurator, mój obrońca, wchodzimy na salę. Protokolant wzywa świadka, a świadka nie ma. Sąd zarządza przerwę. Czekamy na następnego – nie ma.
I tak do końca, gdy sąd oświadcza, że wobec niestawienia się świadków spotkamy się w następnym terminie. Na poprzednim posiedzeniu sąd uznał, że skoro nie ma pewności co do świadków dzisiejsza rozprawa (29.01.) jest odwołana. Mogę więc rozważać w domu swoją sytuację. W lutym ma być też sześć rozpraw?
Znajoma, która czytuje mojego blog’a poradziła, abym „kupił” kolejną kozę.
- blog: RSz
- Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować
- czytano: 298


Czy ta cała sytuacja nie
Czy ta cała sytuacja nie kwalifikuje się pod jakieś np nękanie? Przecież podobno JAKIEś prawo u nas obowiązuje. Jak można być permanentnie oskarżonym?
Dlaczego sąd nie postanowił o zatrzymanu świadka
W takich sytuacjach sąd powinien postanowić, że swiadek zostanie zatrzymany i doprowadzony na sprawę. Oprócz tego powinien ukarać świadka za niestawienie się karą porządkową. Ostatecznie też sąd może orzec że ponieważ prokuratura nie jest w stanie zlokalizować swojego świadka to sąd nie będzie go przesłuchiwał, może oprzeć się na zeznaniach złożonych w śledztwie, przecież one są też podpisywane po ostrzeżeniu podpisującego, że nie mogą być fałszywe pod odpowiedzialnością karną.
Janusz Baczyński
80-ciu świadków?
pan sobie to wyobraża? I proszę sobie uświadomić, że wokanda z panem Romualdem to tylko jedna milionowa przedłużanych i rozwlekanych, bezradnych w swym istnieniu spraw sądowych. Policjantów w całej Polsce by nie starczyło, aby spełnić wydumane wymagania prokuratur czy obrońców.
Jak dla mnie, jeśli prokurator nie jest w stanie przedstawić świadka danego problemu, to ten problem po prostu nie powinien być żadnym tematem dyskusji. Nie ma świadka, nie ma sprawy.
Sąd zaś powinien dokopać prokuraturze za zajmowanie mu czasu i sprawę oddalić. Wreszcie sądy byłyby bogate, a my całe podatki przeznaczalibyśmy na nieudaczne prokuratury. I żaden minister Ziobro nie biłby piany nad modernizacjami sądów i sądami jednogodzinnymi :)
TAKIE POSTĘPOWANIE JEST NORMALNE!
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl
Z 80-ciu nie zgłosiło się kilku
Ale jak by się nie zgłosiło 80 to powinno się aresztować 80. Z tym że najpierw raczej powinno się dać grzywnę aby pomóc w zreflektowaniu się świadka, dopiero za drugie niestawiennictwo ponownie grzywna i areszt.
Janusz Baczyński
Z tym nie moge się zgodzić.
Skoro prokuraturze zależy, aby przedstawić świadka, to ani sąd ani świadek nie mają nic do tego. Ukarać należy prokuraturę.
Skończyłyby się te samowolki i unikanie odpowidzialności. I przez prokuratorów, i przez sądy.
Co innego, jeśli byłby to świadek "z przymusu" prawnego. Wtedy ten, kto zmusza, odpowiada za stawienie się świadka. Jeśli zmuszającym jest sąd, to sąd ma prawo wtedy ukarać świadka lub wydać nakaz doprowadzenia siłą.
Nota bene - kto jest autorem tego bezdennego prawa, które podobnoż obowiązuje w Polsce? Autor. autor.
I prosze mi nie mówić, że autorem jest ustawodawca, bo to są jakieś samowybierające się grupy wzajemnej adoracji w sile 460 osób. Poziom zaangażowania oraz poziom wiedzy pozostawia wiele do życzenia.
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl
Powaga sądu
Jak wygląda w oczach obywatela taki sąd, który pan zaprezentował, panie Romualdzie?
Kpina, nieprawdaż?
I problem w tym, jak my mamy szanować prawo, jeśli nawet sądy prawa nie szanują? Co więcej, te sądy są takie bezradniutkie.
Inaczej jeszcze - jakież my mamy prawo?
I nasuwa się tutaj - czy w Polsce wogóle obowiązuje jakieś prawo?
Zaraz usłyszę pewnie gdzieś w telewizorni, że Polska jest państwem prawa (SIC!)
Ja twierdzę od co najmniej pięciu lat, że Polska jest państwem braku prawa. To bardzo smutny fakt.
Ile jeszcze ludzi musi to zrozumieć, aby w końcu zerwać kajdany i zęby krat?
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl
Brak motywacji?
Nie mam wątpliwości, że sąd chce zakończyć proces i podejmuje środki by "skłonić" świadków do stawienia się. Nie wiem jednak czy te działania będą tak skuteczne jak były wtedy, gdy szukano czegokolwiek na mnie. Wtedy służby tajne były niezwykle operatywne. Wszak podkomendni szefa UOP Zbigniewa Nowka (to ten sam co za rządów PiS był szefem Agencji Wywiadu) za pieniądze podatników nawet polecieli do RPA by przesłuchać świadka, który obwinił Farmusa nie istniejącą, jak się okazało w wyroku w grudniu 2006 r., łapówką. Gdyby teraz te służby z równym zapałem doprowadzały do sądu tych wynalezionych przez siebie świadków, to proces by się szybko zakończył. Jeśli jednak będzie ich poszukiwać jakiś jeden dzielnicowy, to czarno widzę.
W każdym razie sąd nie ma takich instrumentów działania jak miał śledzący mnie prokurator Kapusta + UOP/ABW i WSI.
R. Szeremietiew