WydarzeniaPublikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Ukraina
Autor: RSz, pi, 18/01/2008 - 18:42
Nie ulega wątpliwości, że niepodległa Ukraina jest ważnym czynnikiem wpływającym na stan bezpieczeństwa Polski. Adolf Bocheński w pracy „Między Niemcami a Rosją” ogłoszonej w 1937 r. wskazywał, że powstanie państwa ukraińskiego odsunie rosyjski imperializm od granic Polski. I zastanawiał się, czy nie będzie konieczny sojusz z Rosją, jeśli niepodległa Ukraina stanie się sojusznikiem Niemiec, a jej polityka będzie wroga Polsce. Polska po upadku ZSRR jako pierwsza uznała niepodległą Ukrainę. Kolejne rządy RP deklarują, że Ukraina jest partnererm strategicznym Polski, a politycy polscy, bez względu na opcje, wyrażają przekonanie o wielkim znaczeniu dobrych relacji polsko – ukraińskich. Tymczasem pytanie powstaje: ta Ukraina w przyszłości jaka będzie? Lub dalej – na jakiej tradycji Ukraińcy budują swoją państwowość i co z tego może wynikać dla przyszłych relacji z Polską? Byłem we Lwowie i widziałem pomnik fuhrera nacjonalistów ukraińskich Stefana Bandery, tego samego, który nakazał mordowanie Polaków. Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko ogłosił nie tak dawno, że dowódca UPA Roman Szuchewycz „Czuprinka”, który wskazanie Bandery wykonał, otrzymał pośmiertnie tytuł bohatera narodowego Ukrainy. Aktem prawnym przygotowywanym przez prezydenta Juszczenkę i popieranym przez premiera Julię Tymoszenko, która zresztą też zabiega o względy nacjonalistów, jest ustawa przyznająca byłym upowcom status kombatantów, czyli formacji zbrojnej czynnie walczącej przeciwko Niemcom w latach II wojny światowej po alianckiej stronie???! Ukraina jest dużym państwem, terytorialnie ponad dwa razy większym od Polski. Uważny obserwator dostrzeże, że mamy tam wschodnią zrusyfikowaną Ukrainę i zachodnią, ziemie dawnej RP, gdzie głos decydujący mają spadkobiercy wrogów Polski z OUN i UPA. W czasie II wojny światowej kolaborujący z hitlerowcami nacjonaliści ukraińscy dopuścili się straszliwych zbrodni na ludności polskiej zamieszkującej ziemie wschodnie RP. Te zbrodnie nie zostały nigdy osądzone, a sprawcy tych zbrodni żyją dziś w chwale bojowników o niepodległą Ukrainę. Co wiecej, w imię fałszywie pojmowanej przyjaźni z Ukraińcami, te zbrodnie są też przemilczane przez władze RP. Mamy dylemat. Pro-zachodnia Ukraina, to odgrzewanie „tradycji” ukraińskiego nacjonalizmu wrogich Polsce. Polityczni przeciwnicy spadkobierców UPA ciągną Ukrainę do Rosji. Kogo mamy popierać na Ukrainie i kogo tam wybrać? Czy na ten temat ktoś „trzymający władzę” w Polsce zastanawia się? Romuald Szeremietiew - - - - - - - - |
Trzeba było .....
ps. "rozstrzelani na skraju lasu cześnickiego." - takimi dziwnymi kulami które wydłubywały oczy i obcinały ręce w/g relacji tubylców.
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Myślę, Panie Adamie, że
Myślę, Panie Adamie, że nieco tendencyjnie upraszcza Pan temat, starając się eksponować nadmiernie jeden z wielu faktów w naszej polskiej-ukraińskiej historii.
Z Ukraińcami, że użyję obowiązującej nomenklatury, mamy z różnych przyczyn 'pod górę' od wieków. Przypomnę, że pierwszy Katyń Polacy przeżyli za czasów Chmielnickiego jako jego reakcję na starcie nad Żółtymi Wodami.
Przypisuje Pan dużą wagę sprawie 'nawracania'. Podobna jest opinia o sprawie utworzenia Kościoła unickiego. Wówczas też był to w opinii wielu historyków strzał we własne kolano. Tyle, że strzałem takim był dlatego, że został wykorzystany propagandowo przez cerkiew prawosławną i jej mocodawców moskiewskich. Podobnie też zapewne było i w przypadku, który Pan tak enigmatycznie wspomina.
Z Ukraińcami jest, moim zdaniem, problem zupełnie inny, problem tożsamościowy, który na tym terenie funkcjonuje od zawsze. Piszę celowo, że na terenie, a nie w 'narodzie', bo dobrze byłoby zastanowić się jak to z tym 'narodem' jest. Zresztą i bez tego głębokiego rozważania wyraźnie te kłopoty z własną tożsamością widać dzisiaj. Naród aspirujący do cywilizacji europejskiej wskazuje nam, w swej historii, jako bohaterów narodowych same kontrowersyjne postaci.
To była tylko i wyłącznie żydowska prowokacja.
Hrubieszowskich i Zamojskich żydów. A którzy gdy przyszli Sowiety, prędko do nich pouciekali.
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
Ukraina jestnam potrzebna
I kropka.Historia byla jaka byla.Zbrodnie byly, krzywdy byly.
Teraz jest dzisiaj a w polityce midzynarodowej nie ma sentymentow.
Kierujac sie w polityce sercem a nie rozumem bedziemy zawsze frajerami europy.Na dzien dzisiejszy wszystko co zbliza nas z Ukraina oslabia wplywy Rosji.W interesie Polski jest zatem zblizenie z prozachodnimi silami na Ukrainie.Polska i Ukraina razem maja blisko 100 mln mieszkancow i ogromny potencjal i w taki sposob warto myslec.
Sprawa jest dość prosta -
Sprawa jest dość prosta - to o co walczyliśmy z Ukraińcami zostało już trwale podzielone.
Szansa na to, że Ukraina zapragnie zająć Przemyśl jest taka sama jak to, że Polska będzie chciała odzyskać Lwów.
Ukraina jeszcze przez długi czas nie będzie strategicznym zagrożeniem.
Jednocześnie spadkobiercy OUN i UPA, chyba znacznie bardziej niż AK nienawidzą NKWD czy ostatecznie KBW.
W naszym przypadku wspieranie tego patriotyzmu, nawet kosztem prawdy historycznej i pamięci ofiar jest opłacalne.
Zresztą zawsze lepiej mieć na wschodzie wroga w postaci niezależnej Ukrainy, przeciwko której można sprzymierzyć się z Rosją, niż Rosją władającą Ukrainą, przeciwko której można szukać pomocy dopiero w Pekinie;)
Panie Romualdzie
Co tu duzo wymagac od Ukrainy, skoro nasze kochane wladze same odznaczaja historyka- klamce Osadczuka [taka ukrainska wersja Grossa] Orderem Orla Bialego, a np. kompletnie ignoruja rzetelnego historyka ukrainskiego dr Poliszczuka ["Gorzka Prawda"] mieszkajacego na stale w Toronto, o naszych rodzimych p./p. Siemaszko nie wspominajac, ktorych nawet traktuje sie z pogarda nie przekazujac im informacji o odbywajacych sie sympozjach naukowych o tematyce ukrainskiej, nie mowiac juz o zaproszeniach na nie.
O co chodzi?
Jestem gorącym zwolennikiem współpracy z Ukrainą. Wiele razy pisałem o tym jak wielkie znaczenie dla Polski ma już samo istnienie suwerennego państwa ukraińskiego. W tej mierze zresztą co nieco robiłem, gdy miałem wpływ na polski resort obrony. A więc nie trzeba mnie przekonywać do współpracy z Ukrainą.
To nie oznacza jednak, że będę zamykać oczy na sprawy niepokojące. To prawda, że Stalin „pogodził nas” w 1944 r. tak skutecznie, że dziś nawet dawni kresowiacy nie wspominają o odbieraniu Lwowa, Tarnopola, Stanisławowa Ukrainie. Być może podobnie Ukraińcy nie chcą nam odbierać „Zasania” z Przemyślem i Chełmem, być może?
Jednak moje pytanie dotyczące patriotycznego budulca współczesnej ukraińskiej państwowości miało sens głębszy i dotyka kwestii wybiegającej w przyszłość. W relacjach polsko – ukraińskich mamy bowiem różne zdarzenia. Są konflikty, walki i popełnione zbrodnie, nie twierdzę, że Polacy zawsze byli aniołami. Ale mamy też piękne karty zgodnego współżycia obu narodów, także wspólnych walk przeciwko wrogom Rzeczypospolitej, i byli nie tylko atamani Konaszewicz Sahajdaczny, czy Semen Petlura. Także w podziemiu ukraińskim chociażby Taras Bulba- Borowec sprzeciwiał się zbrodniom popełnianym na Polakach.
Powstaje pytanie do czego współczesna Ukraina chce nawiązać sięgając do historii?
Nie sądzę, aby lepszymi patronami współpracy z Polską od Sahajdacznego, Petlury czy Borowca byli Konowalec, Bandera i Szuchewycz.
Chodzi mi więc nie tylko o prawdę historyczną. Niezależnie od tego, że stosunki między narodami powinny opierać się także na prawdzie historycznej można przyjąć, że fakty z przeszłości strony mogą widzieć różnie. Problem powstaje wówczas, gdy spoglądamy co z tej przeszłości wybiera dana strona. Co w oparciu a ten wybór my, Polacy, możemy przewidywać? Niepokoi nas działalność frau Stainbach i podnoszony problem tzw. wypędzonych. Myślę, że bylibyśmy bardziej zaniepokojeni, gdyby obecne Niemcy zaczęły np. sławić dokonania wojenne Waffen-SS. A w przypadku Ukrainy sławienie „dokonań” dywizji SS Hałczyna nie powinno nas niepokoić?
A ponadto okrucieństw popełnionych przez upowców na bezbronnej ludności polskiej nie da się usprawiedliwić prześladowaniami jakie spotykały Ukraińców w Polsce przed 1939 r. Tak na marginesie – wybitny piłsudczyk Tadeusz Hołówko był gorącym zwolennikiem współpracy polsko – ukraińskiej. Dużo w tej mierze dobrego robił. A zamordowali go ukraińscy nacjonaliści z OUN?
WŁODZIMIERZ KALICKI
Tadeusz Hołówko wstał o szóstej rano. Czekał go kolejny, niewymownie nudny dzień kuracjusza w Truskawcu. Za chwilę marsz na czczo do Naftusi, słynnego truskawieckiego źródła z leczniczą szczawą, potem kąpiel solankowo-gazowa, śniadanie i jedyne prócz spacerów wytchnienie - lektura świeżo wydanego trzeciego tomu "Dziejów Polski w zarysie" Michała Bobrzyńskiego. A potem, o drugiej, znów marsz do Naftusi w tłumie kuracjuszy z dumą dzierżących sanatoryjne kubki. I znów: spacer, obiad, spacer, Naftusia, kolacja, powrót do pokoju nr 5 na piętrze nowo wybudowanego pensjonatu greckokatolickich sióstr służebniczek.
Nie powinno go tu być. Gdy miesiąc wcześniej, w czasie lipcowych upałów, Hołówko zasłabł, lekarz rozpoznał chorobę serca i zalecił wyjazd do uzdrowiska toskańskiego Montecatini. Ale Hołówki, wybitnego polityka obozu rządowego, byłego naczelnika wydziału wschodniego MSZ, teraz posła i eksponowanego działacza BBWR, na kurację w ukochanej przezeń Toskanii nie było stać. Parę lat wcześniej rozwiedziony, utrzymywał dwoje dzieci z pierwszego małżeństwa, drugą żonę z małą córeczką, matkę i chorą na płuca siostrę. Pozostał mu więc tańszy Truskawiec koło Drohobycza.
Ale tu, w Truskawcu, nie powinien mieszkać w ukraińskim pensjonacie, u greckokatolickich sióstr. Hołówko był ekspertem piłsudczyków do spraw ukraińskich. A sprawy te stały źle. W drugiej połowie 1930 roku OUN przeprowadziła w województwach południowo-wschodnich akcję terrorystyczno-sabotażową. Jej celem bezpośrednim była destabilizacja terenów zamieszkanych przez Ukraińców. Rząd odpowiedział pacyfikacją: aresztowano ukraińskich przywódców, zamykano szkoły i organizacje społeczne.
Hołówko, jako jeden z nielicznych polskich polityków, próbował zapobiec konfliktowi. Układał plany kompromisu, potajemnie negocjował z umiarkowanymi parlamentarzystami ukraińskimi, zabiegał o zwolnienie aresztowanych. Ale właśnie dlatego OUN upatrywała w nim groźnego wroga mogącego pokrzyżować jej wywrotowe plany. Na wieść, że Hołówko zamieszkał w ukraińskim pensjonacie, komendant policji w Truskawcu wpadł w panikę. Mimo że Hołówko nie zgodził się na ochronę osobistą, policja oddelegowała jednego z truskawieckich funkcjonariuszy do dyskretnego pilnowania posła w czasie spacerów.
Zamieszkanie u greckokatolickich sióstr było polityczną manifestacją. Ale było też koniecznością: nawet tu, w polskim uzdrowisku, nie stać go było na nieco droższy, polski pensjonat. Dwa dni wcześniej, 27 sierpnia, napisał do żony z prośbą o natychmiastowe podjęcie diety poselskiej i przesłanie jej telegraficznie - nie miał czym zapłacić za kurację i pensjonat.
Ale w sobotę, 29 sierpnia, kłopoty się skończyły. Hołówko spotkał w uzdrowisku socjalistę Tomasza Arciszewskiego, który pożyczył mu gotówkę. Pożegnali się o szóstej wieczorem i Hołówko zaczął pośpiesznie pakować się, by natychmiast wyjechać. Nad Truskawiec napłynęły jednak nagle ciężkie, burzowe chmury. Poseł odłożył wyjazd do jutra. Poprosił przełożoną sióstr służebniczek o rachunek. Siostra podsunęła mu księgę pamiątkową. Wpisał w niej: "Pobyt w pensjonacie zachowam w miłej pamięci. Jestem bardzo wdzięczny za opiekę, troskliwość i życzliwość, której tyle dowodów miałem ze strony siostry przełożonej i całego zgromadzenia". Jako datę wpisał 30 sierpnia, gdyż wyjechać miał nazajutrz.
Po kolacji położył się i czytał. Na dworze szalała wichura, ulewa, biły pioruny. 20 minut po ósmej ktoś zapukał. Hołówko odpowiedział: "proszę!". Weszli dwaj nieznajomi. Wyciągnęli pistolety. Tadeusz Hołówko zasłonił się rękoma. Huknęło sześć strzałów z browninga i belgijskiego pistoletu FN. Ostatni strzał morderca oddał, przykładając lufę do szczęki ofiary. Dwaj truskawieccy aktywiści OUN, 20-letni Wasyl Biłas i 23-letni Dmytro Danyłyszyn, wyszli nie niepokojeni. Na dworze co chwila grzmiały pioruny.
GW 2002-08-29)
R. Szeremietiew
To dlaczego, tak naprawdę.....
Ukraińcy to najgorsi. A Petlura to fuhrer.
A jaka jest prawda.... taka że na przełomie 1938/39 po wioskach pomiędzy Zamościem i Hrubieszowem zaczeły jeździć (najczęściej w soboty) na koniach "panowie miastowi", których tubylcy "krakowiakami" nazywali,ze względu na to że byli ubrani w pasiaste stroje ludowe. A jedynym ich celem było upokorzenie Ukraińców i zmuszenie do zmiany wiary, przez pójście w niedzielę do kościoła. Któryś niechciał to ...chałupa zdemolowana albo podpalona.
Początkowo , nawet Polscy chłopi się do nich przyłączali. Ale gdy wyszło późną wiosną 39r, kto finansuje tych "krakowiaków", chłopi zaczeli się od nich trzymać z dala. Ci dalej przyjezdżali. Przyszła wojna, to i Ukraińcy przestali się bać. I dawaj - odwet na Polakach. Na Pierwszy ogień - wieś Dub i wyrżneli całą Plebanię. Przyszli Niemcy zaczeli faworyzować Ukraińców obiecując " gruszki na wierzbie". I się rozkręciło.
Więc zamiast wyzywać Pan Ukraińców od wyjątkowych morderców. Może byś Pan wyświetlił kim byli prowokatorzy i przez kogo finansowani, ci tzw. "krakowiaki". Bo to co ukraińcy robili to tylko , odwet za "krakowiaków".
Bo, widzisz Pan, wcześniej na tych wioskach ludzie żyli zgodnie , a nawet było wiele rodzin mieszanych.
Przypomnę to był 1939, za Bug, przeniosło się dopiero jak Niemcy "poszli" na Sowiety.
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
A on pierwszy zaczął...
Drogi Panie adamie_54
Czy nasza dyskusja ma się toczyć niczym spór chłopców z podwórka: "a on pierwszy zaczął"?
Mam wiele sympatii dla Ukrainy i do głowy mi nie przychodzi obrażanie Ukraińców. Nie „wyzywam” więc Ukraińców od morderców. Twierdzę tylko, że w czasie II WŚ zaczadzona nacjonalizmem część Ukraińców dopuściła się zbrodni na Polakach. I tylko tyle. Dodajmy, że upowcy mordowali nie tylko Polaków, ale też Ukraińców, np. męża, który nie chciał zabić żony Polki.
Te opisane przez Pana eskapady tych krakowiaków „pomiędzy Zamościem i Hrubieszowem” w 1938/39 Pańskim zdaniem usprawiedliwiają wyrżnięcie polskich wsi na Wołyniu i Podolu przez banderowców??? A wspomniany przeze mnie wyżej Tadeusz Holówko, który nie był wrogiem Ukrainy i nie upokarzał Ukraińców, czemu OUN-owcy go zamordowali?
Zapewne II RP nie była ukraińskim rajem. Jednak w tym państwie działały partie ukraińskie, stowarzyszenia, szkoły. Działał kościół grecko-katolicki. To w Polsce, a nie na Ukrainie "radzieckiej" przechował się i umocnił ukraiński patriotyzm. Jednak świadomi narodowo Ukraińcy dążyli do rozwalenia państwa polskiego, sprzymierzali się z wrogami Polski, Niemcami i w końcu mścili się na Bogu ducha winnych polskich chłopach.
Zastanawiam się dlaczego nie można sprawiedliwie i wspólnie ocenić tamtych zdarzeń, aby nie było w stosunkach polsko – ukraińskich tego zatrutego wspomnienia dziś i w przyszłości?
No - w przyszłości! A jak ktoś po tamtej stronie Bugu przypomni jakieś dawne polskie winy i zechce nawiązać do "tradycji" OUN-UPA?
W 1987 r. byłem przez jakiś czas w Kanadzie i spotkałem tam też Ukraińców działających w ośrodku nawiązującym do Semena Petlury. Zapytałem wówczas jednego z moich rozmówców jak to jest, że spotykałem Ukraińców antypolskich, a nie natknąłem się na antyrosyjskich. Mój rozmówca odparł – no cóż, antypolscy przeżyli.
R. Szeremietiew
Nie jest moim celem......
jakiekolwiek "wybielenie" , czy usprawidliwienie Ukraińców.
Widzi Pan... ktoś kiedyś powiedział....„Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”, wtedy może nastąpić pokój.
Może kiedyś .... dziś chętnych do tego nie ma.
Pozdrawiam
--------------
Zakazać Państwu prowadzenia działalności gospodarczej!!
cytat:Niepokoi nas
Oczywiście.
W naszym interesie jest to żeby Niemcy były jak najmniej patriotyczne, zaś Ukraina jak najbardziej.
A patronów im nie wybierzemy. Na Ukrainie są 2 fronty: Jeden z Doniecka dla którego bohaterem może być co najwyżej czerwonoarmista. A drugi z Lwowa, dla którego bohaterem jest Bandera. Mając taki wybór bierzemy mniejsze zło, a w zasadzie słabsze:) Możemy sobie przy tym mówić o Unii Hadziackiej, tyle że nikogo to nie zainteresuje, bo Polacy są i będą historycznymi wrogami dla obu stron, problematyczny pozostaje jedynie stosunek do Rosji.
Prawda historyczna... cóż ona jest dla historyków, polityk ma się zająć tym co trzeba czyli polityką:)
Zapytać można!
(...) A patronów im nie wybierzemy. (...) Prawda historyczna... cóż ona jest dla historyków, polityk ma się zająć tym co trzeba czyli polityką:)
Mamy jednak prawo zapytać STRATEGICZNEGO PARTNERA Ukrainę na czym chce budować swoją pańastwowość. Dotyczy to także naszego niemieckiego sojusznika z NATO i partnera w UE.
Wbrew temu co Pan zdaje się sądzić, prawda historyczna jest przede wszystkim dla polityków. Jeżeli nie chcą oni popełniać dawnych błędów - historia magistra vitea. Dobrze jest o tym pamiętać!
R. Szeremietiew
cytat:Mamy jednak prawo
No więc pytać możemy tylko po co?
Jeśli odpowiedź będzie, że na historii UPA i OUN to co zrobimy? obrazimy się?
Różnica z Niemcami jest zasadnicza, patriotyzm niemiecki jest dla nas zagrożeniem, wstyd z własnej historii jest najlepszym co możemy tu osiągnąć, w przypadku ukraińców odwrotnie, trzeba przełknąć gorzką pigułkę UPA i podkreślać, że tak jak AK walczyła z sowieckim okupantem:)
W mojej ocenie niestety obowiązująca prawda historyczna zależy od polityki:) Podkreślanie, że UPA to zbrodniarze, nawet jeśli to prawda, jest wodą na młyn propagandzie ze wschodnich regionów dla których to armia czerwona jest symbolem miłości, wolności i wojny co to jest o pokój...:/ Ot mniejsze zło:/
Mniejsze dobro
Jeśli odpowiedź będzie, że na historii UPA i OUN to co zrobimy? obrazimy się?
Różnica z Niemcami jest zasadnicza, patriotyzm niemiecki jest dla nas zagrożeniem, wstyd z własnej historii jest najlepszym co możemy tu osiągnąć, w przypadku ukraińców odwrotnie, trzeba przełknąć gorzką pigułkę UPA i podkreślać, że tak jak AK walczyła z sowieckim okupantem:)
Nikt tego pytania nie zadał więc nie wiemy jaka będzie odpowiedź. Jeśli będzie, że w fundamentach państwa ukraińskiego jest też rezanie Lachów to mamy prawo domagać się ustalenia wspólnego stanowiska w tej sprawie. Istnieją przecież możliwości badań historycznych, ustalenie faktów, wykazania dlaczego doszło do zbrodni. To nie musi być "woda na młyn".
Do tego - nie rozliczona przeszłość może powrócić w przyszłości. Nie dostrzega Pan takiej groźby? Temu trzeba zapobiec dziś, gdy Ukrainie zależy na dobrych stosunkach z Polską i nie ma ona możliwości by grać kartą niemiecką.
Co do Niemców – ma Pan rację. Właśnie tak postępujemy. Przypominamy o tym co nabroili pozostając sojusznikiem Niemiec i starając się być dobrym sąsiadem.
Czyli to co wypada w przypadku Niemiec nie ma zastosowania w przypadku Ukrainy? To Ukraina jest potężniejsza od Niemiec?
Potrzebne jest nie tyle mniejsze zło ile mniejsze dobro.
R. Szeremietiew
cytat:Nikt tego pytania nie
A Pan myśli, że idea Unii trzech narodów i Wyhowskiego może być kusząca..?
Tam nikt nie stawia sobie zbrodni na piedestał... My też przecież nie szczycimy się gwałtami i grabieżami w Moskwie tylko Kłuszynem:/
Nie proponuje zaprzestania badań historycznych:) Tylko, właśnie żeby sprawami kresów zajęli się historycy, a politycy mówili o wspaniałej historii polsko-ukraińskiej współpracy.
Co znaczy rozliczona przeszłość? Nie dostrzegam groźby powtórzenia Wołynia... bo tamten Wołyń już nie istnieje. Sprawę sprawnie, szybko i skutecznie rozwiązał Stalin, dzięki czemu nie mieliśmy w latach 90 wojny z Ukrainą;)
Czy istnieje groźba, że Ukraina będzie działała na szkodę Polski powiedzmy z Niemcami? Oczywiście, że istnieje. Tylko nie bardzo rozumiem czy wierzy Pan w to, że jeśli będziemy twierdzić, że UPA to zbrodniarze to nie będzie takiej groźby?
Przypadek Niemiec jest specyficzny, taka samoekspiacja jest wyłącznie efektem holokaustu i okupacji przez wojska amerykańskie, jest więc realna możliwość grania taką kartą. Zwykłe tradycyjne rzezie jak polsko-ukraińska, rzeź Ormian czy rzezie dokonywane przez japończyków czy w nieporównywalnej oczywiście skali morderstwa na żydach przez Polaków nikogo nie ruszają i co najwyżej budzą odruchowy sprzeciw oskarżanych. Rzecz jasna nie jest to kwestia czy Ukraina jest silniejsza czy słabsza tylko kwestia na czym nam zależy. Jeżeli stawalibyśmy w opozycji do Ukrainy, to jak najbardziej należałoby się domagać odszkodowań, robić filmy pod oskara, co roku przeprowadzać wielką akcję pod tytułem źli ukraińcy... tyle, że w przeciwieństwie do Katynia i atakowania Rosjan nie leży to w naszym interesie:) W naszym interesie leży żeby UPA i OUN na samej Ukrainie były traktowane jako przykład patriotów gnębionych przez Armię Czerwoną... chyba że mamy chcieć żeby Ukraińcy wstydzili się UPA...opłaca się to nam?
Tania polska krew
Pan KreciK
W relacjach między państwami nie chodzi o „kuszenie”, ale ustalenie, czy istnieje wspólny interes skłaniający do współpracy. Albo – czy pojawiają się zagrożenia, którym możemy przeciwstawić się tylko wspólnie. Z tego dopiero wynika jaką współpracę nawiążemy, jak daleko trzeba będzie być może integrować się. Unia Polski z Wielkim Księstwem Litewskim jest przykładem, gdy elity polityczne obu państw były wystarczająco mądre, aby dostrzec zagrożenia (Krzyżacy, Moskale, Tatarzy) i stworzyć wspólnie środki zapobiegające - federalne państwo. Niestety poziomu elit nie udało się zachować w XVII w. i... doszło do rozbiorów. Nie musiało do tego dojść.
Nie proponuje zaprzestania badań historycznych:) Tylko, właśnie żeby sprawami kresów zajęli się historycy, a politycy mówili o wspaniałej historii polsko-ukraińskiej współpracy.
No cóz wystarczy, że postawi się pomniki zbrodniarzom. Pański przykład byłby dobry, gdyby Polacy stawiali pomniki tym co gwałcili i rabowali w Moskwie w 1612 r. Tego jednak nikt w Polsce nie zrobił.
No i zagadka: dlaczego to historycy ukraińscy jakoś nie palą się do wspólnych z Polakami badań nad dziejami OUN i UPA? No cóż politycy ukraińscy uważają upowców za patriotów, a polscy chcą być „poprawni” to i historycy nic nie robią. A swoją drogą prof. Wiktor Poliszczuk, historyk ukraiński demaskujący zbrodnie nacjonalistów ukraińskich zasługuje na uznanie, działa na rzecz porozumienia między Polakami a Ukraińcami, czy temu porozumieniu szkodzi? Np. opracowanie Poliszczuk Wiktor, Dowody zbrodni OUN i UPA, Toronto 1997.
http://www.kki.pl/piojar/polemiki/rubiez/osad/list...
Czy istnieje groźba, że Ukraina będzie działała na szkodę Polski powiedzmy z Niemcami? Oczywiście, że istnieje. Tylko nie bardzo rozumiem czy wierzy Pan w to, że jeśli będziemy twierdzić, że UPA to zbrodniarze to nie będzie takiej groźby?
Nie dostrzega Pan groźby, ale przyzna Pan, że jeszcze trochę Polaków na Ukrainie zostało. Gdyby co...
A co do tej groźby. Jeśli politycy, elity i społeczeństwo potępią zbrodnie banderowców, zamiast stawiać im pomniki, to istnieje szansa, że nie będzie następców rezunów w przyszłości. Szansa a nie pewność!
Hm – „jeśli będziemy twierdzić, że UPA to zbrodniarze”. To aż musimy twierdzić. Dowodów nie ma?
Dziwnie Pan pojmuje nasz interes. Czy dlatego, że Sowieci mordowali partyzantów z UPA my powinniśmy zapomnieć o zbrodniach popełnionych przez upowców na Polakach? A nie można potępić zbrodniarzy z UPA i zbrodniarzy z NKWD? Chce Pan płacić krwią polskich niewinnych ofiar z Wołynia i Podola. Opłaca się?
Wstydzimy się za niegodne czyny rodaków, ot chociażby „szmalcownicy” w czasie okupacji niemieckiej, dlaczego tego samego nie mogą zrobić Ukraińcy za czyny swoich bandziorów?
R. Szeremietiew
cytat "A ponadto
cytat
"A ponadto okrucieństw popełnionych przez upowców na bezbronnej ludności polskiej nie da się usprawiedliwić prześladowaniami jakie spotykały Ukraińców w Polsce przed 1939 r. Tak na marginesie – wybitny piłsudczyk Tadeusz Hołówko był gorącym zwolennikiem współpracy polsko – ukraińskiej. Dużo w tej mierze dobrego robił.
A zamordowali go ukraińscy nacjonaliści z OUN?"
Otóz to. Widzę, że niektórzy pańscy oponenci z upodobaniem powtarzają za pogrobowcami barbarzyńców z OUN-UPA różne stereotypy o "prześladowaniach" mniejszości ukraińskiej w Polsce przedwojennej, jako rzekomej przyczynie tego co się stało na Kresach
w czasie wojny. Porównanie przedwojennej sytuacji Ukraińców w Rosji Sowieckiej, gdzie do żadnych mordów na obcokrajowcach nie doszło,
i w Polsce wskazuje dobitnie na coś zupełnie odwrotnego. Hołówko to nie jedyny przykład niszczenia przez OUN ludzi, którym zależało na poprawnym ułożeniu polsko-galicyjskich stosunków. OUN mordowała przecież również podobnie myślących Ukraińców. Można śmiało zaryzykowac tezę, że polityka polska, w kwestii galicyjskich Ukraińców, była w dużej mierze zdeterminowana postawą OUN, która stosowała zasadę "im gorzej tym lepiej". Działacze OUN wyłożyli swoje stanowisko w wywiadzie dla Times'a z 1930r. - w/g Poboga-Malinowskiego /„Najnowsza historia polityczna Polski”/ w którym tak, mniej więcej, przedstawiają swoje stanowisko: „ … naród nasz wyrzekłby się niezależnej Ukrainy, gdybyśmy pozwolili mu na przyjazne współżycie z Polakami; z tych względów nie chcemy i nie dążymy do pokoju z Polską; z tychże względów odrzucamy
z niezadowoleniem wszystko, co Polska nam zaofiaruje’’.
Można się zastanawiac czy ich stanowisko się cokolwiek zmieniło. Wątpię. Więcej, sprawcy i wykonawcy rzezi na polskiej ludności cywilnej są tam bohaterami, wynoszonymi na pomniki, ich bestialskie zbrodnie na siłę relatywizuje się a żyjącym zbrodniarzom wypłaca się wysokie renty kombatanckie co należy rozmumiec jako nagrodę za mordowanie i katowanie polskich kobiet i dzieci. Czy do władz takiego państwa można miec zaufanie? Czy z takim państwem można
i trzeba za wszelką cenę budowac sojusz antyrosyjski, ignorując oczywiste nauki płynące z historii?
Należy się chyba w końcu zastanowic nad tym kto komu jest bardziej potrzebny? Galicyjscy nacjonaliści Polsce czy może odwrotnie?
Polska istniała bez wolnej Ukrainy setki lat. Odwrotnej sytuacji nigdy nie było. Próby porozumienia się z kozakami skończyły się dobrowolnym oddaniem przez nich samych wielkiej części Ukrainy rosyjskiemu carowi. Próby znalezienia porozumienia z nacjonalistami ukraińskimi w Polsce międzywojennej i ugodowa postawa wobec nich, doprowadziły do znanych rzezi. Czas chyba na zmianę tej głupiej polityki bezrozumnego zagłaskiwania antypolskich potomków Stepana Bandery i Kłyma Sawura.