Twój komentarz?

Raczej zdrajca, niż dezerter

Bardzo nie lubię pisać o sprawach niejasnych, ale jestem do tego czasem przymuszany. Głośny ostatnio przypadek domniemanego dezertera z KRLD należy do takich właśnie niejasnych spraw, o których wolałbym nie pisać. Cóż jednak mogę zrobić, gdy działający także na Prawicy.net żarliwi misjonarze jankesizmu domagają się, bym koniecznie odniósł się do tej sprawy. Choć nie chcę, to muszę.

Zacznę od propozycji obejrzenia filmu. Film jest atrakcyjny, bo obraz dość dobry, a jeszcze dodano muzykę, jak z filmu grozy. Proponuję też mapkę terenu akcji.

mapka.jpg

Mapka to zdjęcie satelitarne z Google Earth. Niebieskie kółeczka biegnące od góry mapki, to droga, którą jedzie domniemany dezerter do punktu oznaczonego literą A (na filmie w czasie 2:08-2:22). Po drodze mija charakterystyczny placyk z pomnikiem (oznaczyłem go literą P). Przy tym pomniku później zbierać się będą żołnierze północnokoreańscy.

W punkcie A wojskowy samochód domniemanego dezertera zjeżdża z asfaltu i podobno wpada przednimi kołami do płytkiego rowka (niebieskie kółko z białym środkiem), z którego rzekomo już nie potrafi wyjechać, mimo ponawianych prób. Domniemany dezerter ponawia próby wyjechania z rowka tak długo, aż zdążyli do niego dobiec północnokoreańscy żołnierze (biegli jakieś 25 sekund). Gdyby od razu porzucił samochód i uciekał pieszo, nie dałby im żadnych szans, bo nie potrzebował nawet 15 sekund, by dotrzeć do bezpiecznego miejsca, oznaczonego na mapce literą K.

Czerwone kółeczka pokazują drogi, z których nadbiegają żołnierze północnokoreańscy. Jako pierwszych widzimy żołnierzy biegnących z miejsca oznaczonego cyfrą 1. Krótko potem dołączają do nich żołnierze ze schodów (litera S). Jako ostatni, dobiega już podczas strzelaniny żołnierz z miejsca oznaczonego cyfrą 3. Żołnierze strzelają do uciekającego z punktu A (czerwone kółko z białym środkiem). Fioletowa kreska pokazuje granicę między Północą a Południem. Granica ta przecina na pół siedem widocznych na mapce pawilonów.

Uciekający porusza się na nogach z punktu A w stronę punktu K. Tę jego trasę zaznaczyłem także niebieskimi kółeczkami. Na filmie uciekiniera widzimy m.in. w czasie (4:15-4:20), gdy po stronie Południa pokonuje odcinek oznaczony na mapce jako XY. Z czasu pokonania tego odcinka możemy ocenić, ile wymagało pokonanie całej trasy AK.

Uciekinier podobno został postrzelony i w związku z tym jakoby nie dotarł do bezpiecznego miejsca w punkcie K. Padł krótko wcześniej, w miejscu które oznaczyłem na mapce niebieskim kółkiem z białym środkiem. Obok tego miejsca widać na mapce murek, za którym stoją jakieś dwa zbiorniki. Na zdjęciu z filmu (czas 5:49) wygląda to tak:

dez-1.jpg

Problemem jest, że strzelanina i ucieczka miały miejsce w czasie 15:15 a zdjęcie leżącego, jakoby rannego uciekiniera jest z 15:43. To by znaczyło, że on tam już leży niemal pół godziny. Zapewne dlatego stylista przysypał go do zdjęcia liśćmi (i przy okazji zdjął mu but).

Jeszcze większym problemem jest, że gdy w końcu zdecydowano się ewakuować tego jakoby rannego uciekiniera, to okazało się, że on już leży gdzie indziej, czyli w punkcie K. Pokazuje to zdjęcie z czasu 6:29. Wykonane jest ono kamerą termowizyjną, czyli uciekinier, jako jeszcze ciepły, wychodzi na biało. Na wszelki wypadek dałem pod nim czerwone kółko:

dez-2.jpg

Prawdę mówiąc, gdybym ja musiał tyle leżeć, to też z nudów poczołgałbym się to tu, to tam. Wracam jednak do kazań naszego czołowego misjonarza jankesizmu. Według niego domniemany dezerter ma jakoby być zwykłym obywatelem KRLD, wcielonym przymusowo na 10 lat do wojska. Nie wydaje się to prawdą.

Zwykli żołnierze KRLD nie poruszają się samochodami przy granicy z Koreą Południową. Aby móc poruszać się samochodem po strefie zdemilitaryzowanej, trzeba być niezwykłym żołnierzem. Trzeba być żołnierzem szczególnego zaufania. Trzeba dołożyć starań i przekonać władze o swej nadzwyczajnej lojalności. Jeżdżą samochodami po strefie zdemilitaryzowanej żołnierze elitarni. Zwykły żołnierz, jeśli już chce trwale opuścić KRLD, robi to przez granicę z Chinami, na której zwykle do nikogo się nie strzela.

O tym, że uciekinier jest bywały w strefie zdemilitaryzowanej, świadczy fakt, że jedzie bezbłędnie do celu. Nie myli drogi. Doskonale zna teren. Żaden więc z niego zwykły żołnierz. Reprezentuje on elitę KRLD, do której sam się przecież wepchał, być może brutalnie eliminując innych, uczciwych. Chyba żaden więc z niego dezerter. Raczej zwykły zdrajca, od dawna współpracujący z wrogiem i w czasie ucieczki realizujący ułożony przez wroga scenariusz.

Nasz czołowy misjonarz jankesizmu ogłosił na Prawicy.net jeszcze jedną prawdę. Stwierdził mianowicie, że za rzekome pasożyty w ciele uciekiniera odpowiada KRLD. Otóż tak raczej nie jest. W Polsce też zdarzają się ludzie z pasożytami, ale nikt nie obwinia o to państwa. Obwiniamy raczej tych ludzi, którzy mają pasożyty albo przypadek.

W sprawie tego, kto jest winien pasożytów, jest dość prosta zasada. Jeśli pasożyty ma znikomo mało ludzi, np. poniżej 3%, to podejrzewać można, że winni są ci ludzie z pasożytami bądź niezawiniony przypadek. Skoro ponad 97% ludzi nie ma pasożytów, to dlaczego te niespełna 3% je ma? Jeśli jednak pasożyty ma np. 15% populacji, to już raczej winne jest państwo. Trudno uwierzyć w tak duży odsetek brudasów, niechlujów i niezawinionych przypadków.

W przypadku KRLD głosi się, że do Korei Południowej uciekło stamtąd 30 tys. ludzi. Gdyby pasożyty miało tylko 3% z nich, to wyszłoby 900 osób. Jeśli zaledwie u co dziesiątego stwierdzono by je, to dałoby 90 ujawnionych przypadków. Tymczasem nie ogłoszono żadnego. Trudno więc w te pasożyty uwierzyć, skoro wśród 30 tys. uciekinierów nie stwierdzono ich.

Ja oczywiście nie wiem, jak naprawdę było z tym uciekinierem. Uważam jednak za mało prawdopodobne, że było tak, jak kładą do korytek z jankeską sieczką. Za dużo bardziej prawdopodobne uważam, że uciekinier to jankeski agent, realizujący jankeski scenariusz. Nie bardzo wierzę, że został podczas ucieczki postrzelony. Nie bardzo też wierzę w jego pasożyty. Obie te sprawy to raczej jankeska sieczka dla patentowanych osłów.

Piotr Badura

(1953) Ślązak z dziada pradziada, ducha polskiego, z wielką sympatią do Niemiec. W latach 1989-2014 wydawał i redagował lokalne czasopismo "Beczka" (działalność non-profit) we wsi Brynica w gminie Łubniany
Autor miesiąca Prawicy.net w marcu 2012.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.4
Ogólna ocena: 3.4 (głosów: 15)

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.