Prawi prawicowcy, kajzer Wiluś i Kim Dzong Un

Bywam często w archiwum, gdzie czytam dawną prasę niemiecką. Właściwie to powinienem powiedzieć, gdzie oglądam dawną prasę niemiecką, bo czytanie wymaga znajomości języka, a ja, k sażalieniu, nie znam niemieckiego. Na ogół udaje mi się jednak odgadnąć, o czym w którym artykule napisano.

Dotarłem już do końca XIX wieku i wkroczyłem w wiek XX. "Oppelner Zeitung - Wochenblatt für Stadt und Land" (Gazeta Opolska - Tygodnik dla miasta i powiatu) z 27 lutego 1906 był odświętnym wydaniem. Całą pierwszą stronę poświęcono srebrnemu weselu cesarskiej pary (Des Kaiserpaares Silberhochzeit). Poniżej fotografia tejże pierwszej strony i powiększenie jej obrazka (wybieliłem go i pousuwałem czarne kropki, bo wyglądał jak by go muchy obs--ły):

kajzer-1.jpg

W Cesarstwie Niemieckim wszystkie uroczystości rodzinne w domu cesarza obchodzono z wielką pompą. Urodziny cesarza, cesarzowej a także rocznice ślubu, zwłaszcza okrągłe, były powszechnie świętowane.

Przygotowania do srebrnego wesela kajzera Wilusia (tak na Śląsku nazywano cesarza Wilhelma II Hohenzollerna) i jego małżonki Augusty Wiktorii rozpoczęto już dużo wcześniej. Grafiki z pierwszej strony "Oppelner Zeitung" raczej nie wykonano w prowincjonalnym Oppeln. Zapewne przysłano ją zawczasu z Berlina. Okolicznościowy wiersz, zamieszczony po obu stronach grafiki, zapewne też przysłano z Berlina. Wcześniej już naprodukowano flag, chorągwi, portretów, tarcz herbowych etc. Poniżej ogłoszenie z urzędowej "Stadt-Blatt zur Veröffentlichung der amtlichen Bekanntmachungen des Stadtkreises Oppeln" (Miejska Gazeta dla publikacji urzędowych ogłoszeń opolskiego powiatu grodzkiego):

kajzer-2.jpg

Kupiec Paul Thill, który miał skład przy ul. Krakowskiej 26, przypominał klientom, że oferuje produkowane w Bońskiej Fabryce Chorągwi (Bonn nad Renem) chorągwie, flagi i banery z okrętowego płótna flagowego, jak np. niedrogie chorągwie narodowe, chorągwie z orłem, kombinowane chorągwie w barwach cesarza i cesarzowej, tarcze herbowe, srebrnoweselne dekoracje, lampiony iluminacyjne, pochodnie i fajerwerki.

Na wielodniowy okres świętowania każda wystawa sklepowa musiała mieć stosowną dekorację. Zwykle były to portrety najjaśniejszej pary, otoczone kwiatami i obramowane flagami w barwach narodowych. Mieszczenie dekorowali domy chorągwiami, w oknach umieszczano portrety, często podświetlone lampionami. No oczywiście wszędzie były kwiatowe girlandy i srebrnoweselna symbolika. Wieczorami odbywały się marsze z pochodniami (Fackelzug), świąteczne bale i przedstawienia, a w gospodach do piwa i golonki grano patriotyczną muzykę.

Jakiekolwiek zlekceważenie powinności świętowania cesarskiego jubileuszu, było bardzo źle widziane i groziło poważnymi konsekwencjami. Nie tylko zresztą w Cesarstwie Niemieckim. Np. tuż za miedzą (śląską miedzą), w Monarchii Austro-Węgierskiej, było podobnie. Z pewną przesadą opisał to Jaroslav Hašek. Nawet niezręczne połączenie w jednym zdaniu cesarskiego majestatu z muszą defekacją (oglądać przez 54 sekundy od włączenia), groziło wieloletnim wyrokiem (oglądać przez 24 sekundy od włączenia).

Kajzer Wiluś nie był dobrym przywódcą Niemiec. Widać to nie tylko z dzisiejszej perspektywy. Nawet w 1906 już to dostrzegano. Mimo to ówcześni prawi prawicowcy bronili swoistego kultu cesarza, wszak był to "Wilhelm z łaski Bożej cesarz niemiecki, król Prus, margrabia Brandenburgii etc., etc." Kwestionujący ten przesadny kult uważani byli przez prawą prawicę za socjalistyczną zarazę. Jednakże koniec końców, gdy Niemcy boleśnie dotknęła klęska pierwszej wojny światowej, socjalistyczna zaraza miała swój udział w obaleniu złego Wilusia. Uciekł on do Holandii, co śląski lud skomentował np. takim tekstem piosenki:

Wiluś w Holandyji
drobno drzewo rąbie.
Widzisz, kajś zajechoł,
ty królewski głąbie?

Wiluś w Holandyji
śledziami handluje.
Widzisz, ty pieronie,
jak ci to pasuje?

Gdy czytam zaciekłe krytyki dzisiejszych prawych prawicowców pod adresem Szanownego Przywódcy Kim Dzong Una, to zachodzę w głowę, jak to pogodzić z uwielbieniem przez prawych prawicowców sprzed stu lat kajzera Wilusia. Czyżby chodziło o to, że kajzer Wiluś był władcą niezbyt mądrym i niezbyt zatroskanym o los swego narodu a Szanowny Przywódca Kim Dzong Un wprost przeciwnie. Czyżby miało być tak, że prawa prawica woli przywódców głupich i zdemoralizowanych? Wierzyć się nie chce.

Czytałem wypowiedź jakiegoś północnego Koreańczyka, który zrezygnowany stwierdzał, że ludzie Zachodu nie są chyba w stanie zrozumieć północnych Koreańczyków. Pisał on mniej więcej tak:

My, Koreańczycy jesteśmy zakorzenieni w konfucjanizmie, w którym władca to człowiek wybitny, poświęcający wszystkie swe siły i cały swój czas dla dobra ludu, a lud odpowiada na to bezgraniczną miłością i oddaniem. Dla nas taka sytuacja, to normalność, a Zachód chyba nie potrafi tego pojąć.

Istotnie, pozostając na Półwyspie Koreańskim, wystarczy tylko przenieść się na południe od 38 równoleżnika. Znajdziemy się w Korei Południowej, która w wielkim stopniu uległa wpływom Zachodu, m.in. przejmując od Zachodu model polityczny, w którym władze niekoniecznie poświęcają się dla dobra ludu, ale też lud nie okazuje władzom szczególnej miłości czy oddania, a wręcz w ulicznych demonstracjach domaga się, by przywódczynię wsadzić co prędzej do kryminału:

kajzer-3.jpg

Północni Koreańczycy szanują wybór ludzi Zachodu, hołdujących modelowi, w którym władze starają się orżnąć lud, a lud w odpowiedzi lży te władze i domaga się zamknięcia ich w więzieniu. Północnym Koreańczykom taki model wydaje się dziwaczny, ale szanują nasze prawo do jego wyboru. Oczekują jednakże, że szanowany będzie także ich wybór, a oni chcą konfucjańskiego modelu, w którym władze poświęcają się dla ludu, a lud odpowiada im wdzięcznością i oddaniem.

Północni Koreańczycy mają prawo oczekiwać uszanowania ich wyboru.

Piotr Badura

(1953) Ślązak z dziada pradziada, ducha polskiego, z wielką sympatią do Niemiec. W latach 1989-2014 wydawał i redagował lokalne czasopismo "Beczka" (działalność non-profit) we wsi Brynica w gminie Łubniany
Autor miesiąca Prawicy.net w marcu 2012.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.416665
Ogólna ocena: 3.4 (głosów: 12)

Tematy: 

Dyskusja

oto Krzych Adam

Pewnie że tak.

Północni Koreańczycy mają prawo oczekiwać uszanowania ich wyboru.

Szczególnie że tego wyboru dokonali za nich w swoim czasie Sowieci instalując im idola imieniem Kim Il Sung (dla niepoznaki nazywając go Kim Ir Senem), a potem przy władzy w latach 50-tych podtrzymali go Chińczycy, by mógł sobie w konfucjańskim modelu modelować ile chciał. No a teraz też Północni Koreańczycy okresowo dokonują tego wyboru idąc z pieśnią na ustach do urn by tam wrzucić kartkę z jednym nazwiskiem. I to już teraz dotyczy Kima trzeciej generacji.

Po tym zgadzaniu się z Panem z największym bólem przychodzi mi jako prawemu prawicowcowi z lekka się z Panem nie zgodzić. Ale tylko z lekka. Cesarza Wilusia, znaczy nie tego cesarza, co to go muchy obsrały, tylko tego którego zdjęcie z najjaśniejszą cesarzową tak wyglądało w tej gazecie z biblioteki jakby go obsrały to tylko prawi prawicowcy niemieccy otaczali taką czcią. Prawi prawicowcy innych nacji już niekoniecznie. Ten Północny Koreańczyk, którego Pan cytuje to chyba musi być taki prawy prawicowiec północnokoreański. Co wcale nie oznacza, że musi on być mądrzejszy od prawych prawicowców niemieckich sprzed ponad stu lat, tych co to czcili Wilusia z wąsikami do góry, a czasem w pikelhaubie. A także tego, ze prawi prawicowcy nacji innych niż północnokoreańska powinni po konfucjańsku otaczać Kima 3.0 "bezgraniczną miłością i oddaniem".

oto Jasiek

Szczególnie?

A ja jestem szczególnie ciekaw kto po wojnie instalował "demokrację" w Korei Południowej.
Kto 12 grudnia 1979 wybrał Chun Doo-hwana i dlaczego była tam mała wojna domowa? Dlaczego jeszcze długo potem policja co pewien czas lała po łbach protestujących studentów?
Jak widać po ostatnich wydarzeniach Korea Południowa ma bogate demokratyczne doświadczenia.

oto Krzych Adam

Jak najbardziej szanuję Pana prawo do posiadania zaciekawień.

Szczególnych i nieszczególnych, w dowolnych sprawach. Jednakże proszę nie wekslować tematu. Pan Piotr Badura pisał o Korei Północnej i ja też.

Chciałbym Panu pomóc w rozstrzygnięciu tych ważkich pytań zadanych przez Pana, ale jestem niekompetentny. Z zakresu spraw południowokoreańskich co do których ograniczały się moje zainteresowania wiem tylko co nieco o czebolach i ostatnio o zbudowaniu przez Koreę Południową marynarki wojennej należącej do najsilniejszych w świecie.

Być może należałoby się zwrócić z tym do kogoś innego. Nie wiem czy p. Piotr Badura będzie Panu w stanie pomóc. Gdy mi Pan przypomniał nazwisko Chun Doo-hwana wydało mi się one skądś znajome, ale nawet nie jestem w stanie określić kim on był i kiedy.

oto Jasiek

Wekslowanie?

Pan Badura pisał również o Korei Południowej. Proszę wczytać się w tekst autora.
Zaakcentował Pan brak wyboru Północnych pisząc drwiąco o "idolu" stąd moja dygresja o genealogii demokracji Południa. Sam Pan przyznał, że nie wszystko wie w tej sprawie i chwała Panu za to. Ja również nie wiem. Szukam tu wiedzy i "czepiam" się żeby usłyszeć konkrety.
"Rewelacje" Pana Badury są tu wyśmiewane i potępiane w czambuł, ale konkretów niewiele, głównie MSM. Przerabialiśmy to już kiedyś.
Saddam zagrażał światu a teraz Rosja, Serbowie byli rzeźnikami Bałkanów, bla bla i dlatego mam wątpliwości i jestem nieufny.
Jeśli to wszystko jest takie proste i czarno-białe, a niejaki Badura oszalał skąd takie artykuły w mojej "ulubionej" gazetce?
http://wyborcza.pl/1,76842,17644068,Koreanczycy_z_...

oto Krzych Adam

No, niezupełnie.

Pan Badura pisał również o Korei Południowej.

Nie pisał on o niej jako takiej, a raczej o jej odmienności w stosunku do jedynej właściwej i uznania godnej Korei, którą jest konfucjańska Korea Północna. Ale mniejsza z tym. Jedynie nie uznaję argumentacji jak w dziecinnych wykłócaniach się czy w usprawiedliwianiach się. Znaczy, w mojej opinii nic nie zmienia w ocenie tego łobuziaka Jurka fakt, iż jego kolega Jędrek jest jeszcze bardziej psotnym łobuziakiem. Każdego z nich należy oceniać oddzielnie.

"Rewelacje" pana Badury są tu wyśmiewane nie dlatego, że nie ma w nich ziarna prawdy. Na przykład w 100% można mu wierzyć, że Kim Dzong Un stara się zapewnić samowystarczalność żywnościową kraju którego jest dyktatorem. Staram się wierzyć, że wszystkim go wyśmiewającym chodzi tak jak mnie jedynie o przeginanie pały. Np. kiedy w tzw. "jankeskim korytku" jest tzw. "sieczka" o klęsce głodu w latach 90-tych, to w "panabadurowym korytku" "sieczka " jest całkowicie odmienna, że głodu absolutnie nie było, w "jankeskim korytku" jest o ludności utrzymywanej w posłuszeństwie terrorem, a w "panabadurowym korytku" jest o konfucjańskiej "bezgranicznej miłości i oddaniu". Itd, itp.

oto Jasiek

Niezupełnie

Każdego z nich należy oceniać oddzielnie, ale dzieciństwo mieli podobne.
Jak to jest z tym przeginaniem pały przekonamy się kiedyś. Pozostaje czekać.
A chwilowo psoćmy dalej ćwicząc neurony.

oto Piotr Badura

Znów zaprasza mnie Pan do korytka

Szanowny Panie Krzychu Adamie

Znów kusi mnie Pan jankeską sieczką dla osłów, ale ja w takim pokarmie nie gustuję. Rozumiem, że wyłowił Pan w korytku informację, iż prezydenta Kim Il Sunga "zainstalowali" w KRLD Rosjanie i teraz podsuwa ją Pan mnie. Mnie ta informacja zainteresuje tylko z dowodami. Bez dowodów niech się Pan cieszy nią samotnie.

W przypadku zakresu sympatii dla kajzera Wilusia jest Pan w błędzie. Błąd wynika przy tym z lenistwa bądź z zadufania, a najprawdopodobniej z jednego i drugiego. Wystarczyło zajrzeć choćby do Wikipedii, by przeczytać, że kajzer Wiluś był kawalerem najwyższego belgijskiego odznaczenia, czyli Orderu Leopolda w najwyższej klasie (Wielka Wstęga). Był też kawalerem Orderu Podwiązki (najwyższy order brytyjski) oraz innych odznaczeń brytyjskich (Krzyż Wielki Królewskiego Orderu Wiktoriańskiego i Królewski Łańcuch Wiktoriański).

Kajzer Wiluś był też kawalerem orderów rosyjskich (Order Świętego Andrzeja, Order Aleksandra Newskiego, Order Orła Białego, Order Świętej Anny, Order Świętego Stanisława) i austro-węgierskich (Krzyż Wielki Orderu Świętego Stefana i Krzyż Mariański), skandynawskich (duński Order Słonia, norweski Order Lwa Norweskiego, szwedzki Order Królewski Serafinów i fiński Krzyż Wielki Orderu Krzyża Wolności z brylantami) bałkańskich (bułgarski Order Świętych Cyryla i Metodego, bułgarski Order Waleczności pierwszej klasy w brylantach i rumuński Krzyż Wielki Orderu Gwiazdy).

Wspomnieć też trzeba o włoskim Orderze Annuncjaty i hiszpańskim Orderze Złotego Runa. W doborowym gronie, honorujących kajzera Wilusia, zabrakło Francji, ale usprawiedliwia ją fakt, że wciąż jeszcze lizała rany po wojnie francusko-pruskiej i czuła już, że następna wojna stoi za progiem. Tak czy siak, przy tym ogromie orderów, Pana teza, że prawi prawicowcy, innych niż niemiecka nacji, nie uważali kajzera Wilusia, wydaje się nie do obrony. Sugeruję na przyszłość policzyć do miliona, nim Pan coś napisze.

Pozdrawiam serdecznie

oto gosc

No Sowieci go zainstalowali

Following the Japanese surrender at the end of World War II in 1945, Korea was divided into two zones along the 38th parallel by the United States and the Soviet Union, with the north occupied by the Soviets and the south by the Americans. Negotiations on reunification failed, and in 1948 two separate governments were formed: the communist Democratic People's Republic of Korea in the north, and the Republic of Korea in the south. An invasion initiated by North Korea led to the Korean War (1950–1953). The Korean Armistice Agreement brought about a ceasefire, and no actual peace treaty was ever signed.[10]

oto Krzych Adam

Z pokorą przyjmuję te sprostowania niezwykle przekonywujące.

Wszystkie te ordery świadczą dowodnie o tym, że kajzer Wiluś był uwielbiany przez prawych prawicowców całej niemal Europy: belgijskich, brytyjskich, rosyjskich (prawicowców, na pewno ogromnie prawych, tych dwóch ostatnich nacji szczególnie, stąd znaczna liczba orderów). A także austriackich i węgierskich, skandynawskich (duńskich, norweskich, szwedzkich i fińskich), jak również bałkańskich (bułgarskich i rumuńskich). Oprócz tego także włoskich i hiszpańskich. Z tego zgodnego chóru wyłamali się jedynie prawi prawicowcy francuscy, serbscy, portugalscy, a także o dziwo holenderscy i tureccy. Prawi prawicowcy księstw Luksemburga, Monako, Liechtensteinu i Andorry zapewne nie dali rady się dopchać z orderami w takim wielkim tłoku.

Co do korytka to proszę o wybaczenie. Zdaję sobie sprawę, że ma Pan swoje własne. I bardzo dobrze, jedynie w związku z tym, że ja nie znam jego zaskakującej zawartości, ciągle te "rewelacje" z niego mnie zaskakują. Śpieszę zapewnić, że starałem się trzymać z daleka od jankeskiego korytka, więc szukałem kacapskiego. A tam znalazłem:

После окончания Второй мировой войны территория Кореи севернее 38 параллели была под контролем Советского Союза, а южнее — Соединённых Штатов Америки. СССР и США не удалось договориться об объединении страны, что привело к формированию в 1948 году двух различных правительств, северного (просоветского) и южного (проамериканского), каждое из которых претендовало на контроль над всей Кореей. (Po zakończeniu II wojny światowej terytorium Korei na północ od 38-go równoleżnika było pod kontrolą Związku Sowieckiego, a na południe — Stanów Zjednoczonych Ameryki. ZSRS i Stanom Zjednoczonym nie udalo się osiągnąć zgody w kwestii zjednoczenia kraju, co doprowadziło do powstania w 1948 roku dwóch różnych rządów, północnego (prosowieckiego) i południowego (proamerykańskiego), z których każdy pretendował do kontroli nad całością Korei).

Hej, z tego wynika, że same ruskie się przyznają do powołania KRLD i do postawienia na czele jej rządu założyciela dynastii, o którym z rozlicznych źródeł wynika, że wcześniej był oficerem Armii Czerwonej w stopniu majora.

oto Piotr Badura

A jaka tam pokora!

Szanowny Panie Krzychu Adamie

Niech mi Pan nie dyrdymali o jakiejś pokorze. Napisałem wyraźnie, że sugeruję, by policzył Pan do miliona przed następnym komentarzem. Gdyby był Pan pokorny, to by Pan policzył. Pan nie policzył, więc Pana pokora jest udawana.

Licząc do miliona przyszedłby Pan do poglądu, że najpierw trzeba sprawdzać, a potem pisać. Dlaczego uznał Pan, że np. Holendrzy nie odznaczyli kajzera Wilusia? Jak najbardziej odznaczyli go! Krzyżem Wielkim Orderu Lwa Niderlandzkiego. Ponadto Holendrzy udzielili mu azylu, gdy musiał uciekać z Niemiec i na dodatek nie zgodzili się na jego późniejszą ekstradycję, gdy miał stanąć przed sądem.

Tradycyjnie błądzi Pan, uznając, że jeśli coś jest napisane po rosyjsku, to napisali to Rosjanie. Wielokrotnie już zwracałem Panu uwagę, że jankeskie kundle też potrafią napisać coś po rosyjsku, ale to jest wciąż jankeska sieczka.

W sprawie rozumienia słowa "dowody" może Pan sobie rękę podać z trollem grasującym w tej dyskusji jako anonimowy gość.

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

Cieszę się, że zrozumiał Pan, że kpiłem sobie.

Jednakże smucę się, że nie zrozumiał Pan tej kpiny. Liczenie do miliona jest zbyteczne. Nawet doliczając rząd holenderski, mamy do czynienia z jedynie kilkunastoma rządami, które w ramach kurtuazji dyplomatycznych dały ordery kajzerowi Wilusiowi. Prawi prawicowcy w krajach rządzonych przez te rządy nie mieli na to wpływu. Ich nastroje możemy sobie tylko zgadywać. Co o dawaniu orderów Wilusiowi myśleli członkowie tych rządów zreszta również.

Ilu Holendrów udzielało mu azylu, jak Pan sądzi? Jeśli Pan uważa że na przykład 10 tysięcy, to niech Pan to sobie liczy, dobrze? Ale dokładnie, od jednego do dziesięciu tysięcy. Dla ułatwienia może sobie Pan pomagać na palcach, albo zaznaczać kolejne setki i tysiące znaczkami na kartce.

Co do rosyjskości tekstu przytoczonego uprzednio to jest on skróconą nieco wersją fragmentu artykułu w państwowej agencji prasowej Federacji Rosyjskiej RIA (już obecnie nieistniejącej) napisanego w roku 2008 - 6 lat przed zamknięciem przez rząd rosyjski tej agencji.

С XIV до середины XX века Северная Корея и Южная Корея были единым государством. В 1910 году Корея была оккупирована японцами. Период японской оккупации завершился в 1945 году, после поражения Японии во второй мировой войне. По договору между союзниками по антигитлеровской коалиции, Корея была поделена на советскую (к северу от 38‑й параллели) и американскую (к югу от той же параллели) зоны ответственности. Так страна разделилась на две части: Северную и Южную. Попытки воссоздать единое корейское государство провалились, и в 1948 году были провозглашены Республика Корея (РК) и Корейская Народно‑Демократическая Республика (КНДР) 15 августа и 9 сентября соответственно.

Mam nadzieję, że nie uważa pan że rosyjska państwowa agencja szła na jankeskim pasku? Takiej paranoi nawet i u Pana się nie spodziewam.

BTW, co do tego orderu holenderskiego to o nim nie pisałem, bo i nie sprawdzałem Pańskich informacji w których Pan ten order pominął. Jest poniżej mojej godności sprawdzanie takich trywialności jak ordery nadawane w ramach dyplomatycznych kurtuazji. Jednakże trochę ten brak w Pana liście mnie zdziwił (zaznaczyłem to zdziwienie), w sensie oczekiwałbym że rządy holenderski i turecki coś na odczepnego by jednak Wilusiowi dały.

PS
Znalazłem też coś jeszcze na rosyjskim site gdzie różne edukacyjne materiały dla uczniów są publikowane http://school-collection.edu.ru/:

КИМ ИР СЕН (Kim Il Sung) (1912–1994), президент КНДР (Северной Кореи). Родился 15 апреля 1912 близ Пхеньяна, спустя два года после японской оккупации Корейского п-ова. Юность Ким Ир Сена прошла в Маньчжурии, где он познакомился с коммунистическим учением и вступил в партизанский отряд, сражавшийся с японцами. Учился в СССР. Вернулся в Корею в 1945 в чине майора советской Красной армии.

oto Krzych Adam

Nie bardzo rozumiem tę konstatację, że w czymś ugrzązłem.

Cały świat zna tę samą wersję wydarzeń w Korei. I tak samo jest ona opisywana we wszystkich językach i przez historyków wszystkich krajów uczestniczących bezpośrednio w tych wydarzeniach. Które to wydarzenia wynikały bezpośrednio z sytuacji którą spowodowały działania FDR przed jego śmiercią w kwietniu 1945 roku i gwałtowny zwrot w amerykańskich działaniach na Dalekim Wschodzie po jego śmierci.

Nowa administracja amerykańska nie musiała dużo kombinować. To że w wyniku polityki FDR o krok było do zagarnięcia całego tego obszaru przez Sowiety i będących pod ich kontrolą miejscowych komunistów było widoczne dla każdego z odrobiną oleju w głowie i z mapą lub globusem przed oczami. Północ Chin była pod władzą Mao Zedonga, a polityka FDR otworzyła Sowietom drogę na półwysep koreański i wyspy japońskie. Któż inny mógłby bowiem tam wprowadzić wojska lądowe, pokonać Japończyków i opanować teren?

To spowodowało amerykański atomowy atak na dwa japońskie miasta, a potem po kapitulacji Japonii zajęcie przez Amerykanów by uprzedzić Sowietów wysp japońskich i południa Korei. Północ zajęli Sowieci i postawili tam najpierw jako swego "point man" 33-letniego oficera swej armii (3 lata później zrobili go premierem rządu sformowanego przez siebie państwa), narodowości koreańskiej, który za wyjątkiem wczesnego dzieciństwa całe swe życie przeżył za granicą, w Mandżurii, a potem w Sowietach.

To jest prawda historyczna, którą uznają wszyscy, poza północnokoreańskim reżimem i p. Badurą. W panabadurowym żłobie dla osiołków jest taka właśnie sieczka. Orwellowska wersja historii wyprodukowana w latach 50-tych i później przez propagandę tego Hermit Kingdom.

oto Maciej Markisz

,,To jest prawda historyczna,

,,To jest prawda historyczna, którą uznają wszyscy, poza północnokoreańskim reżimem i p. Badurą.'' - Mamy tutaj Badureżim blogowy. ;)

(Adnotacja: wolałbym ten żart napisać z użyciem imienia, ale nie pasowałoby, ale pana Piotra przepraszam. Generalnie operowanie nazwiskiem mi się źle kojarzy; z komunizmem i socjalizmem.)

Pozdrawiam ciepło. ( - Pana Krzycha Adama)

oto Piotr Badura

Wciąż te same błędy

Szanowny Panie Krzychu Adamie

Sugeruje Pan użytkownikom Prawicy.net, że prawi prawicowcy z Holandii byli przeciwni temu, że ich władze odznaczyły kajzera Wilusia, udzieliły mu azylu i chroniły przed ekstradycją. Ma Pan jakieś dowody na to, że holenderscy prawi prawicowcy byli w tych sprawach w sporze ze swymi władzami?

Czy ma Pan jakieś dowody, że brytyjscy, szwedzcy, norwescy, fińscy, duńscy, belgijscy, austro-węgierscy, rosyjscy, włoscy, hiszpańscy, rumuńscy i bułgarscy prawi prawicowcy byli w konflikcie z władzami swych państw w sprawie honorowania kajzera Wilusia najwyższymi odznaczeniami tychże państw?

Obawiam się, że nie ma Pan żadnych dowodów. Wszystko wyssane z palca. Jeśli prawi prawicowcy państwa X popierają władze państwa X, to domniemane jest poparcie dla każdej decyzji tych władz. Jeśli twierdzi się, że jakaś decyzja władz państwa X nie miała jednak poparcia prawych prawicowców państwa X, to na twierdzącym tak spoczywa ciężar dowodu. Pan twierdzi, więc Pan musi dowodzić. Inaczej trzaska Pan dziobem po próżnicy.

Pogląd, że Rosja to monolit i wszyscy politycy zawsze myślą tam jednakowo, jest bardzo płytki intelektualnie, choć akurat u Pana on mnie nie dziwi. Ja natomiast mam świadomość, że w Rosji są różni politycy i są też wśród nich jankeskie kundle. Z faktu, że rosyjska agencja coś napisała, nic dla mnie nie wynika. W odróżnieniu od Pana, doniesień rosyjskich agencji nie traktuję jako nowej ewangelii. Liczą się dowody a nie jakieś wypociny agencji, nawet rosyjskiej. Dowodów nie ma, więc nie ma o czym gadać.

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

Wciąż te same błędy...

Niczego nie sugeruję. Co natomiast jest wyssane z palca, nieznanej czystości, nie zakładałbym że musiał on być brudny, to jest właśnie to:

Jeśli prawi prawicowcy państwa X popierają władze państwa X, to domniemane jest poparcie dla każdej decyzji tych władz.

Prawy prawicowiec nie jest bezmyślnym potakiwaczem. BTW, jedyne co stwierdziłem to jest to iż w dyplomacji stosuje się dawanie odznaczeń państwowych dostojnikom innych państw, jednakże wyciąganie jekichkolwiek wniosków z takich nadań poza oczywistą konstatacją, że pewna osoba mająca do tego uprawnienia (bądź stosunkowo niewielka grupa osób) podjęła taką decyzję uważając ją za korzystną dla państwa jest nieuprawnione.

Na pewno nigdy nie stwierdziłem, że ktokolwiek w tych państwach miał jakieś gorące sprzeciwy czy pozostawał w konflikcie z władzami państwa z powodu zabawy z blaszkami na wstążkach uprawianej przez dyplomatów. To samo w kwestii azylu danemu Wilusiowi w Holandii po I wojnie światowej.

"Ciężar dowodu"? Panie drogi, nie bądźmy śmieszni. W takich błahych sprawach piórko gęsie ma wystarczający ciężar.

Pogląd, że Rosja to monolit i wszyscy politycy zawsze myślą tam jednakowo, jest bardzo płytki intelektualnie...

Płytkie intelektualnie jest wymyślanie sobie stwierdzeń, których interlokutor nigdy nie użył, przypisywanie ich jemu i naigrywanie się z nich. Jest to zresztą kłamstwo z bardzo krótkimi nóżkami. Ja nic nie pisałem o jakimś rosyjskim monolicie czy o sposobie myślenia rosyjskich polityków, stwierdziłem jedynie, że cały świat zna tę samą prawdę o Kim Il Sungu i wydarzeniach lat 1945-48 na półwyspie koreańskim, ze szczególnym uwzględnieniem jego północnej części. Jedynie KRLD (no i Pan) posługujecie się kłamstwami wymyślonymi w KRLD w trakcie tworzenia w tym kraju kultu jednostki Kim Il Sunga, po wojnie rozpoczętej przez niego, która to wojna przyniosła śmierć milionowi Koreańczyków, ogromne zniszczenia w kraju i skończyła się na niemal dokładnie tej samej linii granicznej jaka była przed nią. Tylko zresztą dlatego nie zmiotła go ta wojna z kart historii, że Chińczycy nie dopuścili do usadowienia się Amerykanów na ich granicznej rzece Yalu i w ten sposób uratowali jego skórę.

Pan chce dowodów? Drogi Panie, toć udowadnianie że się nie jest wielbłądem to wymysł systemów totalitarnych. Sorry, ja takim totalniakiem nie jestem, by się na to godzić.

oto Piotr Badura

A teraz nurkuje Pan w rynsztok

Szanowny Panie Krzychu Adamie

Był Pan łaskaw napisać:

stwierdziłem jedynie, że cały świat zna tę samą prawdę o Kim Il Sungu i wydarzeniach lat 1945-48 na półwyspie koreańskim, ze szczególnym uwzględnieniem jego północnej części. Jedynie KRLD (no i Pan) posługujecie się kłamstwami wymyślonymi w KRLD

Prosiłbym o wskazanie, gdzie i kiedy wypowiedziałem się w jakikolwiek sposób na temat tego, co wydarzyło się na Półwyspie Koreańskim w latach 1945-1948. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek wypowiedział się na temat sytuacji w tym miejscu aż do 1949 roku.

Wypowiedziałem się na Prawicy.net i na portalu Centrum Studiów Polska-Azja na temat tego, co zdarzyło się na Półwyspie Koreańskim w 1950 roku. Była to jednak tylko moja hipoteza, w dodatku sprzeczna z oficjalnym stanowiskiem KRLD. Pana twierdzenie, że kiedykolwiek zajmowałem jakiekolwiek stanowisko w sprawie sytuacji na Półwyspie Koreańskim w latach 1945-1948 jest ordynarnym kłamstwem.

W odróżnieniu od Pana nie mam zwyczaju trzaskać dziobem po próżnicy, więc w sprawach, w których nie ma dowodów, z zasady nie zabieram głosu. W artykule pisałem o sytuacji w KRLD w czasach Kim Dzong Una, czyli dzisiejszych. To Pan przeskoczył do lat powojennych, uważając zapewne, że w tych odległych czasach znajdzie Pan jakieś argumenty przydatne dziś.

Nic Pan nie znalazł, poza sieczką dla osłów, czyli gołosłownymi rosyjskojęzycznymi wypocinami. Posłużył się Pan przy tym argumentem, że nieuważanie tych wypocin za ewangelię, to paranoja:

Mam nadzieję, że nie uważa pan że rosyjska państwowa agencja szła na jankeskim pasku? Takiej paranoi nawet i u Pana się nie spodziewam.

Tymczasem z faktu, że ktoś w tej agencji coś napisał, nie wynika, że jest to stanowisko całej politycznej Rosji. Bezpodstawnie uważa Pan, że stanowisko jednego autora jest stanowiskiem całej agencji. Bezpodstawnie uważa Pan, że jeśli jeden autor opublikował jeden tekst zawierający jankeską sieczkę, to znaczy, że cała rosyjska państwowa agencja szła na jankeskim pasku. To jest właśnie traktowanie Rosji jako politycznego monolitu.

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

Wypraszam sobie te wszystkie chamskie uwagi.

O nurkowaniu w rynsztoku, o ssaniu brudnego palca, o insynuowanej płytkości intelektualnej. Wypraszam sobie też te obłudne serdeczne pozdrowienia. Niepojęte, jak można być osobą do tego stopnia pozbawioną elementarnej kultury osobistej jak Pan to demonstruje.

Teraz natomiast do rzeczy. Nie ma żadnego znaczenia co Pan wypisywał gdzieś indziej i w innym czasie na Prawicy.net i na portalu Centrum Studiów Polska-Azja. Pychą jest przypuszczanie, że Pańscy adwersarze będą z nabożną czcia kolekcjonować i zapamiętywać wszystkie Pana wypowiedzi, wrzucane przez Pana w blogosferę. Istotne jedynie było to co napisał Pan w tym wątku. Zaprzeczył Pan mej tezie, że Kim Il Sung został zainstalowany w Korei Północnej przez Sowietów, a wszystko co potem nastąpiło, aż do obecnego sprawowania despotycznej władzy przez jego wnuka nie ma nic wspólnego z tym co Pan określił wyborem dokonanym przez Północnych Koreańczyków, cytuję:

Północni Koreańczycy mają prawo oczekiwać uszanowania ich wyboru.

Gdyż możliwość wyboru nigdy nie była im dana.

Prawda jest taka, że od upadku reżimu sowieckiego, w Rosji nie ma już ośrodków powielających tezy kultu jednostki stworzone w KRLD w latach pięćdziesiątych by z Kim Il Sunga uczynić postać o boskich wymiarach, a potem przenoszone na jego syna Kim Dzong Ila, a obecnie na wnuka Kim Dzong Una. Nie znam chińskiego, ale nie sądzę by ktokolwiek nawet i w ChRL oficjalnie je głosił. Zatem prawdą jest to co stwierdziłem, że wszystkie poważne ośrodki, w których pracuje się na historycznych danych stwierdzają to samo.

Że Kim Il Sung, urodzony pod Pjongjangiem Koreańczyk, który od wczesnego dzieciństwa przebywał poza Koreą, najpierw w Mandżurii, a potem szkolony przez Sowietów w ich kraju w roku 1945 przybył do Korei wraz z Czerwoną Armią w której służył w stopniu majora. Armia ta spotkała się z armią amerykańską w okolicach równoleżnika 38-go. Sowieci uczynili Kim Il Sunga swym "point man" w koalicji kilku komunizujących partii działających na zajętym przez Sowiety terytorium.

W 1948 roku, gdy żadna ze stron nie ustąpiła na krok ze swymi planami dominacji na zajętym terenie utworzone zostały odpowiednio na Południu Republika Koreańska, a po kilku miesiącach na Północy Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna. Po trzech latach pobytu wojsk sowieckich ich człowiek, Kim Il Sung, był już liderem lokalnej monopartii i został premierem nowego państwa.

I tak zaczęła się historia dynastii Kimów, despotów Korei Północnej. Kim Il Sung wykorzystał ponad 40 lat swej dyktatury do skoncentrowania władzy we własnych rękach, a potem przekazał ją synowi. Obecnie mamy do czynienia z despotą już trzeciej generacji. Przez ponad 70 lat Północni Koreańczycy nie dokonali żadnego wyboru. Decydowano za nich. Tylko to było moją tezą i tylko o tym mówiłem. Żarty o kajzerze Wilusiu, prawych prawicowcach różnych nacji itp. to był tylko "icing on a cake" (lukier na torcie).

oto Piotr Badura

Pana wypraszanie mogę uznać tylko w kwestii czystości palca

Szanowny Panie Krzychu Adamie

Z Pana zastrzeżeniami do formy moich komentarzy mogę się zgodzić tylko w kwestii czystości Pana palca. Już to poprawiłem. Przepraszam za nieusprawiedliwioną sugestię, co do niskiego stanu Pana higieny osobistej.

Jeśli chodzi o kwestie "merytoryczne", to:

1) Nie zaprzeczyłem żadnej Pana tezie. Poprosiłem tylko, by Pan przedstawiał jakieś dowody na stawiane przez siebie tezy, czego Pan nie zrobił. Mam prawo oczekiwać przedstawiania dowodów na wygłaszane tezy a odmowa ich przedstawienia uprawnia mnie do stawiania zarzutu gołosłowności, czy też pisania rzeczy wyssanych z palca.

2) Nie wydaje się, by w sprawie, której dotyczy mój artykuł, wydarzenia w Korei lat 40. miały jakiekolwiek znaczenie. O przedstawienie dowodów prosiłem tylko dlatego, że wygłaszał Pan tezy na interesujący mnie temat i chciałem po prostu poszerzyć swą wiedzę. Nie mam przy tym do sprawy żadnego emocjonalnego stosunku. Stopień majora w Armii Czerwonej sam w sobie nie wydaje się żadną ujmą. Prędzej już zasługą.

3) Nigdy nie twierdziłem, że Szanowny Przywódca Kim Dzong Un wybrany został w wyborach powszechnych, a fakt, że jego przypadek odniosłem do kajzera Wilusia, poniekąd kazał się domyślać, że daleki jestem od przekonania o takim wyborze Szanownego Przywódcy. Gdybym uważał, że Szanownego Przywódcę wybrano w głosowaniu powszechnym, to dla porównania sięgałbym przecież po inną postać historyczną, też wybraną w głosowaniu powszechnym.

4) Stanowczo odrzucam Pana argument, że jeśli wszyscy coś mówią, to musi to być prawda. Wiem że sformułowano kiedyś pogląd, iż kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą, ale nie jest to mój pogląd. Odrzucam też domniemany Pana pogląd, że ośrodek głoszący tezy historyczne bez podawania dowodów jest "poważnym ośrodkiem". Jest on absolutnie niepoważnym ośrodkiem.

5) Północni Koreańczycy bardzo często deklarują gorące poparcie dla swego przywódcy. Nie mam podstaw, by im nie wierzyć. Mam świadomość, że są też północni Koreańczycy, którzy nie popierają swego przywódcy, ale odnoszę wrażenie, że jest to dość nieliczna mniejszość. Jeśli ktoś twierdzi, że północni Koreańczycy kłamią o swym gorącym poparciu dla Szanownego Przywódcy, to bierze na siebie ciężar dowodu w tej sprawie.

6) Nadzwyczaj płytka intelektualnie jest myśl, że przez 70 lat można rządzić narodem wbrew woli tego narodu, a to jeszcze narodem koreańskim, i to w sytuacji, gdy ewentualny bunt może liczyć na natychmiastowe potężne wsparcie z zewnątrz. Żadnym narodem nie da się tak rządzić a już na pewno nie koreańskim.

7) Nikt nie ma obowiązku czytania moich artykułów, dopóki nie twierdzi, że ja coś napisałem. Jeśli Pan twierdzi, że w sprawie historii Półwyspu Koreańskiego w latach 1945-1948 posługuję się kłamstwami wymyślonymi w KRLD, to ma Pan obowiązek wskazać, gdzie ja się wypowiedziałem na ten temat. Dopóki Pan nie wskaże, albo nie skasuje wspomnianego twierdzenia, mam Pana za rynsztokowego kłamcę.

Niemniej pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

Zupełnie zbyteczna jest ta informacja.

Że Pan coś uznaje, lub nie. Kiedyś mówiono, że atrament brudzi piszącego. Tak i Pan siebie swym brakiem kultury brudzi, nie tych o których Pan pisze. Wycofywanie się z chamskich określeń nie ma większej wagi. Już Pan wykazał kim Pan jest i może Pan wycierać to gumką ile wlezie, ale co z tego?

Całość sprawy sprowadza się do moich dwóch zaledwie stwierdzeń, bo reszta to tylko otoczka:

  1. Kim Il Sung został zainstalowany jako dyktator Korei Północnej przez Sowietów,
  2. Pańska teza iż:
    Północni Koreańczycy mają prawo oczekiwać uszanowania ich wyboru.

    jest bałamutna, gdyż ludność Korei Północnej przez ostatnie ponad 70 lat nie dokonywała żadnych wyborów. Wszelkie decyzje jakie zostały tam powzięte dokonały się ponad ich głowami.

Na te bardzo proste, wprost zdroworozsądkowe stwierdzenia Pan żąda dowodów.

Pierwsza sprawa jest arcyprosta. Wszelkie źródła historyczne, wszędzie na świecie (z wyjątkiem KRLD) z wkluczeniem takowych w krajach, które stały po przeciwnych stronach konfliktu na półwyspie koreańskim tak to podają. To raczej ten kto upiera się że to nieprawda winien przedstawić dowody. Prawdopodobieństwo, że ktoś znajdzie dowody, iż przebieg wydarzeń, które doprowadziły do dyktatury Kim Il Sunga był inny niż w skrócie przedstawiony przeze mnie na podstawie w/w żródeł jest takie jak znalezienie dowodów, że Hannibal nigdy nie przekroczył ze swymi słoniami nie tylko Alp, ale nawet Pirenejów, abo że Saladyn nigdy nie zdobył Jerozolimy.

Z drugą sprawą jest nie inaczej. Pańskie argumentowanie, że nigdy Pan nie twierdził iż obecny despota Korei Północnej Kim Dzong Un, a także można dodać jego ojciec i dziadek, byli wybrani w wyborach powszechnych, stwierdzanie znanego faktu że Północni Koreańczycy bardzo często deklarują gorące poparcie dla swego przywódcy, a także mało sensowna teza że przez 70 lat nie da się rządzić narodem wbrew woli tego narodu nie mają się nijak do tej sprawy. Pierwszy z tych "argumentów" w ogóle jest ni przypiął ni przyłatał do tej kwestii i nie wiadomo skąd Panu przyszło do głowy by się nim posługiwać. Ja o tym nie pisałem ani słowa, że despota był czy nie był wybierany przez naród. Jest to tak oczywiste, że despoci tego nie robią, że o tym w ogóle nie wspomniałem.

Zaś przez 70 lat da się rządzić ludem pozbawionym prawa decydowania o swym losie, któremu o wszystkim co dla niego istotne decyduje władza stojąca wysoko nad nim. I nie będzie przejawów niezgody ze strony tego ludu jeśli zmilitaryzuje się kraj i wykorzysta monopol na media. Ale co najważniejsze, ja przecież wcale o tym nie pisałem. Jedynie stwierdziłem, że to nie Północni Koreańczycy dokonywali wyboru czegokolwiek, więc nie ma tu czego uszanować.

Władza w Korei Północnej jest scentralizowana. Wszystko tam biegnie z góry na dół. Od dołu oczekiwana jest jedynie czołobitność. To nie krytyka, to konstatacja istniejącego stanu. A przy takim stanie o jakimże dokonanym przez Północnych Koreańczyków wyborze można w ogóle mówić? Zna Pan przykłady np ogólnonarodowej dyskusji, referendum, czy sprzeciwu władz lokalnych w stosunku do poleceń władz centralnych? Cokolwiek, coby wskazywało na jakiś wpływ poddanych despoty na jego decyzje? Jakoś Kim Dzong Un nie jest widziany podczas zapisywania w swym notatniku uwag ludu. To raczej z notatnikami przy nim stoją jego poddani, pochyleni w pokłonie, z długopisami zapisujący cokolwiek despota powie.

Jaką ma Pan czelność w sytuacji, gdy to Pan powinien przedstawiać dowody, żądać ich sam? Koń jaki jest każdy widzi. Udowadniać, że koń wielbłądem nie jest nikt Panu nie będzie.

Odmawiam akceptacji Pańskich pozdrowień. Od człowieka pozbawionego elementarnej kultury osobistej są mi one zbędne.

oto Piotr Badura

Zaplątał się Pan

Szanowny Panie Krzychu Adamie

W komentarzu z wczoraj o godz. 23:14 delikatnie, ogródkami zasugerował Pan, by nie zakładać, że palec, z którego wysysa Pan informacje, jest brudny:
ka-palec-1.jpg

Myślałem nawet, by to "brudny" skasować, ale mi to umknęło. Pan tymczasem po trzech godzinach, czyli już dziś o godz. 2:23 przypomniał się z tą sprawą w sposób mocno natarczywy. Chcąc być uprzejmym dokonałem korekty. Dokonałem też korekty komentarza dla pana Adsumusa, który wprawdzie nie zgłaszał takiego życzenia, ale Pan wystąpił w roli jego adwokata.

Z największym zdziwieniem czytam więc teraz Pana wypowiedź, że moje wycofanie tych określeń nie ma większej wagi. To po diabła tak natarczywie się Pan tego domagał?

Oczywiste jest dla mnie od dawna, że włącza się Pan do dyskusji pod moimi tekstami z intencją rozwalenia tych dyskusji, zasypania ich zwałami propagandowej sieczki, dalekiej od głównego tematu. Pana szlochy, jak to krzywdzę Pana swymi komentarzami, nie robią na mnie wrażenia. Ja Pana nie ciągnę do dyskusji pod moimi tekstami.

Nie wierzę, że zaniecha Pan rozwalania dyskusji pod moimi tekstami. Co najwyżej będzie się Pan tu zjawiać pod jakimiś wymyślonymi naprędce nickami lub wręcz jako anonimowy gość. Skoro Pan musi tak robić, to trudno, ale to nie ja Pana zmuszam, więc nie do mnie żale.

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

To robienie z tata wariata nic Panu nie pomaga.

Dokładny cytat tego co napisałem wyglądał tak:

Co natomiast jest wyssane z palca, nieznanej czystości, nie zakładałbym że musiał on być brudny, to jest właśnie to:
Jeśli prawi prawicowcy państwa X popierają władze państwa X, to domniemane jest poparcie dla każdej decyzji tych władz.

Stwierdzałem w ten sposób iż nie potrafi Pan stosować logiki w swych wywodach. Gdyż popieranie władz absolutnie nie stypuluje popierania każdej ich decyzji. Używanie przez Pana pozbawionych kultury określeń jest mi obojętne, jako coś co Pana samego brudzi, nie Pańskich adwersarzy. W sensie, skoro Pan chce się sam kompromitować, to czemuż miałbym się temu sprzeciwiać? Odnotować kolejne przypadki braku kultury mogę, jednakże nie oznacza to domagania się od Pana niczego.

Co do Pańskich chamskich odzywek to jeno napisałem to:

Wypraszam sobie te wszystkie chamskie uwagi. O nurkowaniu w rynsztoku, o ssaniu brudnego palca, o insynuowanej płytkości intelektualnej. Wypraszam sobie też te obłudne serdeczne pozdrowienia. Niepojęte, jak można być osobą do tego stopnia pozbawioną elementarnej kultury osobistej jak Pan to demonstruje.

Zaiste, okazałem jedynie obrzydzenie, skąd się Panu wzięły jakieś "szlochy" czy "żale"?

Powtarzam jeszcze raz, potrafi się Pan wypowiedzieć merytorycznie, czy nie? Był Kim Il Sung zainstalowany jako dyktator Korei Płn. przez Sowietów jak to stwierdzają wszystkie światowe ośrodki zajmujące się historią tego zakątka świata gdy opisują zdarzenia tamtego okresu, czy nie? Jeśli uważa Pan, że Kim Il Sung nie był sowieckim mianowańcem to na czym opiera Pan tę opinię?

Jakie są podstawy Pańskiego twierdzenia iż Pólnocni Koreańczycy dokonują, czy też w ciągu ostatnich 70 lat dokonywali jakichś wyborów mających wpływ na działania władz państwowych czy to w polityce wewnętznej, czy zagranicznej państwa? KRLD to przecież dyktatura monopartii, w której wszelka władza jest skoncentrowana na samym szczycie, a niższe poziomy piramidy władzy jedynie spełniają życzenia dyktatora. Zaś masy na samym dole nie mają nic do gadania, w sensie nikt nie oczekuje od nich wyrażania swej woli bądź prezentowania swych opinii. Jedyne co jest oczekiwane to aplauz.

Napisał Pan:

Nie wierzę, że zaniecha Pan rozwalania dyskusji pod moimi tekstami. Co najwyżej będzie się Pan tu zjawiać pod jakimiś wymyślonymi naprędce nickami lub wręcz jako anonimowy gość.

Po cóż są te insynuacje co ja będę robił? I jakaż jest ich podstawa? A dyskusje rozwala Pan sam. Skoro uważa Pan, że moje uwagi o tym że Kim Il Sung był mianowańcem sowieckim i o nieistnieniu dla Północnych Koreańczyków możliwości wpływania na politykę kraju są niesłuszne to nie wpadaj Pan w tantrum jak jakiś smarkacz i nie uciekaj się do obelg tylko wyjaśnij dlaczego Pańskie poglądy są odmienne.

oto Piotr Badura

Tym razem poszkapiła się Pani

Szanowna Pani Paulino
Domniemywam, że linkowane zdjęcie miało mieć związek z pytaniem. W takim razie poszkapiła się Pani. Zdjęcia nie wykonano w środku komunikacji publicznej. Pojazd staje się środkiem komunikacji publicznej dopiero z chwilą włączenia go tejże komunikacji i tylko na czas służby w tejże komunikacji publicznej. Linkowane przez Panią zdjęcie wykonano podczas testów, przed włączeniem pojazdu do komunikacji publicznej. Poza wszystkim podejrzewam, że Kim Dzong Un nie korzysta z komunikacji publicznej, choć to może się niebawem zmienić.
Pozdrawiam serdecznie

oto Paulina Kaufmann

Ale nie odpowiedział Pan na pytanie:

czy wolno palić w środkach komunikacji w KRL-D?
Zdjęcie jest zrobione w wagonie metra (chyba), nic nie wiadomo, że w czasie testów bo takie precyzyjne informacje zna tylko Pan. Widzę zdjęcie więc pytam. Pan, zamiast odpowiedzieć twierdzi, że się pomyliłam. OK. Nie będę zatem już o nic pytać.
Niech Pan sobie zostanie sterem, żeglarzem i okrętem, biegnąc po falach oceanu samej prawdy i tylko prawdy o KRL-D.
P.s.
Moje zdumienie jest niebotyczne:

Poza wszystkim podejrzewam, że Kim Dzong Un nie korzysta z komunikacji publicznej,

Pan podejrzewa? To Pan nie wie??? Pan? Specjalista od KRL-D?

oto Piotr Badura

Poszkapiła się Pani drugi raz

Szanowna Pani Paulino
Gubi Panią zadufanie. Bezpodstawnie myślała Pani, że jest tak sprytna, iż wykaże, że Szanowny Przywódca Kim Dzong Un łamie przepisy, bo przecież wyczuwała Pani, że w KRLD w komunikacji publicznej palić nie wolno. Pani pytanie było retoryczne, czyli nie wymagało odpowiedzi. Nie jest Pani taka sprytna, za jaką się uważa.
Pozdrawiam serdecznie

PS. Nie jestem żadnym specjalistą od KRLD. Raczej rakiem na bezrybiu. Pani błędny pogląd, że jestem specjalistą od KRLD, wynika zapewne z faktu, że obraca się Pani głównie w kręgach fanów korytek z jankeską sieczką dla osiołków ;-)

oto Paulina Kaufmann

Żeby uniknąć oskarżenia o trolling zapytam inaczej:

Jak fakt, że Umiłowany Przywódca nałogowo pali papierosy, (sądząc po wielu zdęciach, które nie wyglądają na fotomontaż ze żłobu z jankeską sieczką dla osiłków) ma się do tezy:

Czyżby chodziło o to, że kajzer Wiluś był władcą niezbyt mądrym i niezbyt zatroskanym o los swego narodu a Szanowny Przywódca Kim Dzong Un wprost przeciwnie

.
która wyraźnie stwierdza, że Szanowny Przywódca jest władcą mądrym i zatroskanym o los swego narodu a daje bardzo zły przykład?

oto Piotr Badura

Poszerzę Pani wypowiedź

Szanowna Pani Paulino

Szanowny Przywódca Kim Dzong Un nie tylko że pali nałogowo papierosy, ale też zbyt dużo je. Północni Koreańczycy widzą to i z pewnością bardzo nad tym boleją, bo chcieliby, aby ich Przywódca żył jak najdłużej i w zdrowiu.

Północni Koreańczycy dobrze wiedzą o szkodliwości palenia tytoniu. Przypomina im o tym nawet telewizja. Ale rozumieją też, w jak ogromnym stresie pracuje ich przywódca.

Szanowny Przywódca Kim Dzong Un jest potomkiem Prezydenta Kim Il Sunga i Kochanego Wodza Kim Dzong Ila. Oni byli przywódcami najwyższej klasy. Trzeba im dorównać, a to chyba mocno stresuje.

Z pewnością stresuje też totalna wrogość sił zła względem Korei Północnej. Wciąż trzeba mieć się na baczności, wciąż być w gotowości do ekstremalnych działań. A przy tym mogą być jeszcze inne powody stresu, o których nie wiemy.

Zajadanie stresu jest zjawiskiem dobrze znanym. Papierosy na stres, to też znane. Wiadomo wprawdzie, że ani jedzenie, ani palenie stresu nie zwalczą, ale walka z nadmiernym jedzeniem i paleniem papierosów w sytuacji stresowej jest dodatkowo trudna.

Trzeba mieć nadzieję, a ja taką mam, że KRLD wkrótce wpłynie na spokojne wody i wówczas Szanowny Przywódca będzie mógł więcej uwagi poświęcić trosce o swoje zdrowie. Na razie zbyt mocno zaabsorbowany jest troską o losy narodu.

Pozdrawiam serdecznie

oto Skanderbeg

Zachodzę w głowę i nijak nie widzę związku

między Wilhelmem a Kimem.
Pan Badura lubi korzystać ze statystyki, ale często popełnia szkolny błąd. Porównuje kwestie nieporównywalne.
W Korei Południowej jednak mogą palić kukły prezydenta. A w KRLD mogliby? Czy nawet byśmy się o tym nie dowiedzieli, gdyby taka hipotetyczna sytuacja miała miejsce.
Oj, śmieszna agitka. Właśnie reklamująca wschodnią satrapię, a sam konfucjoizm chyba powinien być sprzeczny z autarkiczną dżucze. Wszak to przejaw ekspansjonizmu chińszczyzny. Dżucze zaś jest nacjonalistyczne. I nawet jest religia narodowa Koreańczyków, do której odwołuje się jedna z partii wasalnych wobec Partii Pracy (Czundoistyczna Partia Czongu. Ale spodziewać się racjonalizmu czy choćby nawet ideologicznej spójności? W tym wypadku niemożliwe.
A sam czendoizm to religia w sumie młoda.

oto Paulina Kaufmann

W Korei Południowej jednak

W Korei Południowej jednak mogą palić kukły prezydenta. A w KRLD mogliby?

Ależ oczywiście, że mogą! Tylko nie chcą bo nie potrzebują wyrażac swojego niezadowolenia ponieważ są szczęśliwi mając takiego Umiłowanego Przywódcę i żyjąc w tak bogatym i szczęśliwym kraju. Przecież mogą wyjeżdżać ale nie chcą bo "wszędzie dobrze ale w domu najlepiej". Nie rozumiemy Koreańczyków z Północy bo głodny nie zrozumie sytego. My wciąż szukamy Edenu a oni go mają na codzień.
P.s.
A oto szukany związek:
https://hopewellslibraryoflife.files.wordpress.com...
i
https://metrouk2.files.wordpress.com/2016/06/ad_21...

oto Piotr Badura

Dziwne ma Pan problemy

Szanowny Panie Skanderbegu

Palić kukły prezydenta mogą zarówno w Korei Południowej, jak i w KRLD. Różnica w tym, że w KRLD poniosą odpowiedzialność a w Korei Południowej niekoniecznie.

Wydawało mi się, że wyłożyłem jasno swój pogląd. W KRLD nie uważają, by bezkarność palenia kukieł prezydenta warta była uprawnienia prezydenta do orżnięcia własnego narodu.

Fakt, że Pan tej prostej sprawy nie zrozumiał, powoduje, że zaczynam rozumieć północnego Koreańczyka, który pesymistycznie stwierdzał, iż ludzie Zachodu nie potrafią zrozumieć KRLD.

Pozdrawiam serdecznie

oto Skanderbeg

Zadziwia mnie pańska logika.

Skoro ponieśliby konsekwencje za protesty przeciw władzy, tzn. że kukieł palić nie wolno.
Jeżeli komuś podoba się system KRLD, to powinien tam się wybrać i zostać. Ja jednak wolałbym zamieszkać na Południu.
Pan nie rozumie podstawowych pojęć związanych ze statystyką. Porównanie cesarza z Europy Środkowej sprzęd wieku ze współczesnym azjatyckim satrapą? Zjawiska nieporównywalne. I epoki nieporównywalne. Dać mieszkańcom KRLD swobodę, to zobaczylibyśmy, ilu zostałoby w "raju" Kima. Głosowanie nogami jest bardzo wymierne. Ale zaraz pan uzasadni, że to niemożliwe? Wtedy upodobniłby się pan do Nadszyszkownika Kilkujadka. Cóż, obecny Kim był w Europie. Miażdżąca większość mieszkańców KRLD nie ma szansy wyjechać nigdzie. Dlaczego nie dać im swobody? Cóż, Kilkujadek też nie dawał tłumacząc to głównemu bohaterowi filmu Kingsajz.

oto chłop jag

Prawi prawicowcy, kajzer

Prawi prawicowcy, kajzer Wiluś i Kim Dzong Un

Niestety Autor raczy się mylić - ponieważ Kim Dzong UN - jest produktem zamordowania kiedyś przez pupili szatana monarchii - tołażysze.
Wniosek?
Monarchia przeszkadzała pupilom w zawładnięciu ludźmi bez reszty - natomiast to co pupile zbudowali na trupie monarchii - pomaga im we wspomnianym zawładnięciu ludźmi - tołażysze.

oto Robercik

Mainstreamowa prawica

Mainstreamowa prawica (lewactwo z PiS, lewak Wildstein itp.) uznaje system wartości wyznaczany przez USA, a to pociąga z automatu szacunek dla monarchii takich jak Arabia Saudyjska, Jordania itp. Tym monarchiami rządzą tyrani. A jednak cieszą się szacunkiem. Wielka Brytania promowała nawet Arabię Saudyjską na szefa komisji praw człowieka ONZ.
Czy jakiś "prawicowiec" typu Ziemkiewicz albo Gadowski potępił to?
Nie.
Oni szanują powagę władzy absolutnej.
Po prostu lokalna władza absolutna musi być bezwzględnie posłuszna zalążkowi rządu światowego. Który to zalążek nawiasem mówiąc również opiera się na szacownych tyranach, ale skrytych w cieniu. Nowoczesny typ tyrana (bankster) już pod koniec XIX wieku pojął, że nie liczy się splendor i prestiż, a działanie. silna władza lokalna nie jest mile widziana, bo utrudnia zaprowadzanie fasady demokracji a fasada demokracji daje dość dobrą kontrolę, bo większość ludzi nawet nie wie kto nimi rządzi. Znudził się Tusk? Zagłosują na Kaczora. Wkurzy Kaczor? To na Kukiza albo jeszcze inną kukiełkę. Prestiż realnej władzy nie ucierpi, bo nie jest wystawiony na strzał. Rząd Światowy toleruje silną władzę w krajach słabo uprzemysłowionych i zacofanych, bo takie kraje są zbyt słane by stawić zbrojny opór. Tam dyktator nie jest dla Rządu Światowego niebezpieczny.
Koszmar zaczyna się gdy poza Rządem Światowym znajduje się kraj zasobny w surowce i z potencjałem przemysłowym. W takim kraju Rząd Światowym będzie chciał za wszelką cenę ustanowić demokrację. Rząd Światowy będzie też pilnował by ustroje krajów członkowskich utrudniały formowanie się silnych, lokalnych elit. Co by się stało gdyby nagle np. Francja przestała być demokratyczna? Aj waj! Ma to broń jądrową, flotę, duży obszar. W takich miejscach demokracja jest szczególnie mocno nadzorowana.

KLUCZ:
W demokracji nie są możliwe żadne reformy, bo prezydent-reformator natychmiast napotka opór mediów, elit, artystów, autorytetów. Całego tego tałatajstwa, które zorganizowała niewidzialna ręka włądców pieniądza, a które sprawia wrażenie spontanicznego. W ostateczności bunt podniesie wojsko, służby - wszystko to co można kupić za pieniądze. Bunt może podnieść bank centralny i swoją polityką pogrążyć gospodarkę, a lud to zwali na konto obalanego prezydenta (premiera).
W systemie autorytarnym nie ma świętego wolnego rynku który pozwala kupić zagranicznemu kapitałowi kluczowe gazety. W systemie autorytarnym "kolorowi rewolucjoniści" dostają po 20 lat więzienia, a ludzie faktycznie rządzący (król, cesarz, komitet centralny) robią to JAWNIE, a więc również mają efektywną i jawną kontrolę nad resortami siłowymi, nie ma też wygłupów z "niezależnym" (od kogo) bankiem centralnym. Po prostu władza leży tam gdzie leży.

Jednym z zabezpieczeń demokracji jest niszczenie prestiżu polityków. To nie przez przypadek mamy na szczytach władz ludzi bez charyzmy, bez szacunku, z wielkimi elektoratami negatywnymi. Tacy ludzie nie sięgną po realną władzę. To jest wbudowane w system, tzn. brak szacunku dla reprezentantów władzy. Szacunek jest dla systemu.

oto Robercik

uśpiony wulkan

Tęsknię? Nie za zamordyzmem. Za prawdą i uczciwością. Za nazywaniem rzeczy po imieniu. Wolę jawny zamordyzm (na przykład monarchię) niż demoliberalizm który daje ludziom wybory, ale odmawia rejestracji niewygodnych partii, a przeciwników wykańcza po cichu "samobójstwami", "wypadkami", "zawałami". Jak już mam żyć w komunie, to pod chamami a nie Puławianami, bo do chamów mogę się zapisać, a Puławianie to zamknięta dla mnie kasta.

Moim ideałem jest realna demokracja, referenda, zdecentralizowane (ale silne, nie libertariańskie) państwo. Jeśli odmawiając posłania dziecka na edukację seksualną staję się przestępcą, krytykując sprowadzanie uchodźców - staję się przestępcą....To gdzie tu wolność? Demokratyczne rządy zapowiadają usunięcie gotówki, walkę z prawem posiadania broni. Rządy roszczą sobie prawo do określania jak mam myśleć, a polityków faktycznie demokratycznych nazywają "populistami".
Gdzie tu wolność biedny człowieku? To jest brudny szlam zapakowany w kolorowy papierek. Po prostu nie daję się na to nabrać. Uważam, że w dłuższej perspektywie czasu większa wolność będzie w państwach wzorowanych na XIX wiecznej monarchii niż w demoliberalizmie którego elity nigdy na poważnie tej demokracji nie traktowały i mogą zamienić ją w jawny totalitaryzm w 24 godziny pod pretekstem epidemii, terroryzmu albo zagrożenia wojennego. Wszystkie niezbędne mechanizmy prawne, organizacyjne i technologiczne już są. Ogłupieni obywatele pozwolili na ich zaimplementowanie. Przykłądowo, dzięki ustawie 1066 III RP jest gotowa do pacyfikacji polskich powstań. Nawet gdyby za Polakami stanęła część armii i policji, to "bratnia pomoc" ustabilizuje sytuację. Wprowadzanie takich ustaw nazywa się pełzającym zamachem stanu. Takim zamachem była ustawa o FED w 1913, był Patriot Act, były początki władzy Hitlera (klepanie w demokracji ustaw które zbudowały III Rzeszę). Nawet prawny przymus szczepień może być taką strzelbą wiszącą na ścianie. Ogłoszą epidemię, przymusowe szczepienia i np. wszyscy czytelnicy Prawicy Net dostaną inną szczepionkę niż czytelnicy Pudelek.pl.

oto PKK

Potrzeba było takiego stwierdzenia

My, Koreańczycy jesteśmy zakorzenieni w konfucjanizmie, w którym władca to człowiek wybitny, poświęcający wszystkie swe siły i cały swój czas dla dobra ludu, a lud odpowiada na to bezgraniczną miłością i oddaniem. Dla nas taka sytuacja, to normalność, a Zachód chyba nie potrafi tego pojąć.

Ocenanie i postrzeganie całkowicie odmiennych kultur przez obce innej rzeczywistości demoliberalne okulary stało się już zabawne. W założeniach służy chyba tylko budowaniu absurdalnej iluzji, w której wszystko to, co nie jest zachodnie, domyślnie musi być "zaściankowe" i "totalitarne".

oto Equatore

@p. PKK

Kultura, która nie jest w stanie ocenić WSZYSTKIEGO przez pryzmat swoich wartości, jest kulturą słabą, gotową do upadku. Cywilizacja zachodnia ma pełny zestaw narzędzi analitycznych w ciągłej gotowości.
Ludzie oceniają i wybierają nieustannie. Nawet jeśli nie mamy dosyć informacji. Nigdy nie mamy dosyć informacji. Ale jednak musimy oceniać i wybierać, a kiedy tego nie zrobimy, ktoś oceni i wybierze za nas.
Podsumowując: różne dalekie ludy mogą sobie wierzyć w cokolwiek, ale to nie zmienia tego jak jest, i jak JA postrzegam to, jak jest.
Dopiero na zdrowej podstawie własnych wartości można położyć cudze na zimnym stole analizy i podzielić na drobne części.
A gdzie jest "zaścianek", a gdzie "centrum" - w Korei Północnej, czy w reszcie świata, tego nie będę panu mówił, ponieważ pan wie. I ja wiem. I Kim Dzong Un. I cała reszta Koreańczyków też wie - w końcu oni mają w porównaniu do nas nadzwyczajną wprawę we wczytywaniu się między wiersze. I naprawdę nieważne jest kto co mówi. Ważne jest to, co się myśli.
Wbrew własnej propagandzie Koreańczycy z Północy cały świat postrzegają za pomocą urządzeń - mentalnych, logicznych i technologicznych, których sami nie stworzyli. Absolutna większość wszystkiego co w tym kraju zostało zbudowane, powiedziane i pomyślane jest kopią, bądź pożyczką od starszych i doskonalszych cywilizacji. W związku z tym oni nie są bynajmniej nie do odgadnięcia. Wszędzie te same wzorce, które znam do znudzenia.
Więc te wszystkie bezgraniczności nie są niczym innym, jak niezbyt udaną próbą zachwycenia się własnymi brakami, które są boleśnie - z dnia na dzień, na własnej skórze - odczuwalne. Te okrzyki, te przechwalanie się, domaganie się gwałtowne podziwu świata - to złość, zawiść i kompleksy.
Ta trawa przecież na zielono się sama nie pomalowała. Każdy ma przecież swój udział w wielkim, powszechnym spektaklu. Niewielu ogarnia całość, ale wiedzą.

oto Robercik

"Cywilizacja zachodnia ma

"Cywilizacja zachodnia ma pełny zestaw narzędzi analitycznych w ciągłej gotowości."

Murzynka będąca ministrem kultury Szwecji pragnie integrować weteranów ISIS. W tym mniej więcej czasie Szwecja zaczyna szykować się fo odparcia inwazji rosyjskiej, a program walki z "fake news" ma wejść fo szkół. To nie żart. To naprawdę.
Analiza i gotowość.
Do czego, dla kogo, w imię czego?

oto Adsumus

jedna główna rónica

Cesarz niemiecki nie był tyranem, władca Korei Północnej (bez bożej łaski, bardziej ruskiej) jest. I tu być może jest pies pogrzebany. Prawi prawicowcy europejscy brzydzą się tyranią od czasów Arystotelesa. Porównywanie z Koreą Południową jako niby lepszą nie jest trafione ,gdyż i demokracja dla prawych prawicowców jest ustrojem zdegenerowanym.

oto Piotr Badura

Fundamenty prawicowości

Szanowni Państwo

Napisałem artykuł, dotyczący fundamentów prawicowości. Wydawało mi się, że elementem prawicowości jest szacunek dla władz. Muszą być ważne powody, by prawicowiec okazywał władzy swą wzgardę.

Patrząc z powyższego punktu widzenia, w kwestii stosunku do władzy północni Koreańczycy wydali mi się bliżsi prawicowości niż użytkownicy Prawicy.net. Oczywiście tylko w tej jednej kwestii - stosunku do władzy.

Tymczasem dyskusja pod moim tekstem skupiała się głównie na mniej istotnych szczegółach, a jeśli nawet dotyczyła sprawy głównej, czyli stosunku do władz, to lansowano pogląd (pan Skanderbeg), że wartością jest możliwość lżenia władz (palenie kukieł).

Na prawicowym portalu lansuje się lżenie władz jako wartość?! "Świat sie w kamela łobrołcoł", mawiają w takich razach w mojej okolicy. Muszę chyba wrócić do tego tematu w odrębnej publikacji.

Pozdrawiam Wszystkich

oto Adsumus

dziwne podsumowanie

I to zaraz pod moi wpisem, który właśnie dotyczy fundamentu, o którym pan pisze.
Tyrania nigdy nie będzie legalną władzą, a w Korei Północnej spełnione są jej warunki. Ani u Arystotelesa, ani u średniowiecznych myślicieli, ani u św. Tomasza z Akwinu nie ma mowy o szanowaniu tyrana. Akwinata dopuszczał nawet tyranobójstwo, choć bardzo obwarowane różnymi warunkami.
W czasach nowożytnych karliści (czyż to nie najprawsi z prawych prawicowców?) wyprowadzają wniosek, iż jeśli władza polityczna staje się tyranią, to stawianie jej oporu jest nie tylko prawem, ale wręcz obowiązkiem, a „doktryna tyranobójstwa jest najdobitniejszym wyrazem prawa naturalnego, kosmologicznego teocentryzmu i katolickiej koncepcji świata”.
Oczywiści może pan podważyć teze, że w Korei Północnej mamy tyrana. Chętnię podejmę dyskusję.
Pozdrawiam

oto Piotr Badura

Zignorowałem Pana komentarz, bo był gołosłowny

Szanowny Panie Adsumusie

Pana pierwszy komentarz był wyssany z palca. Dlatego go zignorowałem. Obowiązuje zasada, że kto twierdzi, ten przedstawia dowody. Pan nie przedstawił żadnych dowodów na twierdzenie o tyranii w KRLD, a zatem nie zasługiwał Pan na żaden komentarz (poza komentarzem: A kysz, trollu!).

Ani myślę podważać Pana tezę, że w KRLD panuje tyrania, bo nie mam wiedzy na ten temat. Jeśli Pan ma taką wiedzę i przedstawi Pan dowody tej tyranii, to może podejmę dyskusję. Póki co, nie przedstawił ich Pan, choć jako twierdzący miał Pan taki obowiązek.

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

Hmmm.

Jak Pan widzi dyskusji nie będzie. Gdy p. Badurze braknie argumentów może Pan oczekiwać jedynie obelg.

oto Piotr Badura

A jakie miałyby to być argumenty

Szanowny Panie Krzychu Adamie
Jedynym moim argumentem dla pana Adsumusa było to, że twierdzi różne rzeczy, ale nie przedstawia dowodów. Zaprzeczać gołosłownym twierdzeniom pana Adsumusa nie mogę, bo nie mam wiedzy na ten temat. Jedyne co mogę, to oczekiwać, by wygłaszający twierdzenia przedstawiał dowody. I to właśnie zrobiłem.

Jakie Pan sobie jeszcze wyobraża argumenty? Miałbym tak jak Pan zasypywać portal sieczką? Inna sprawa, że powinienem był kulturalniej odpowiedzieć panu Adsumusowi. Skorygowałem więc stosownie mój komentarz do jego wypowiedzi. Mam nadzieję, że teraz już nie budzi Pana wątpliwości.

Pozdrawiam serdeczne

oto Piotr Badura

Odkrył Pan Amerykę?

Szanowny Panie Equatore
Nad Pańskim komentarzem znajduje się mój, wcześniejszy o ponad półtorej godziny, w którym piszę do pana Krzycha Adama:

Inna sprawa, że powinienem był kulturalniej odpowiedzieć panu Adsumusowi. Skorygowałem więc stosownie mój komentarz do jego wypowiedzi. Mam nadzieję, że teraz już nie budzi Pana wątpliwości.

Trochę więc się Pan spóźnił z zawiadamianiem pana Krzycha Adama o swym "odkryciu Ameryki".
Pozdrawiam serdecznie

oto Equatore

@p. Piotr Badura

Odkrył Pan Amerykę?

Na szczęście dla pana nie napiszę, że dopóki nie udowodni pan ponad wszelką wątpliwość, że odkryłem Amerykę, będę pana uważał za rynsztokowego kłamcę.

oto Piotr Badura

Boję się, że ma Pan jakiś kłopot z językiem polskim

Szanowny Panie Equatore

W "Słowniku związków frazeologicznych" znajdzie Pan takie wyjaśnienie:

odkryć (odkrywać) Amerykę - dokonać odkrycia, dostrzec coś nowego, poczynić jakieś ciekawe (oryginalne) spostrzeżenie. Często w kontekście ironicznym: Uważasz, że dwa i dwa to cztery? Aleś, chłopie, Amerykę odkrył!
nie odkryć Ameryki - nie dokonać żadnego odkrycia, wygłosić jakiś truizm, poczynić jakieś wyjątkowo mało oryginalne spostrzeżenie: Powiadasz więc, że samochód jest szybszy od roweru? No, cóż, Ameryki tym stwierdzeniem nie odkryłeś.

Pana informacja, że skorygowałem komentarz, miała taki właśnie charakter, skoro umieścił ją Pan pod moją starszą informacją o tej samej treści. Dowód na swoje "odkrycie Ameryki" ma Pan zatem tuż nad swoim komentarzem. Skoro jest dowód, to oczywiście nie może mnie Pan uznać za kłamcę. Cieszę się, że przynajmniej tyle Pan zrozumiał.

Pozdrawiam serdecznie

oto Equatore

@p. Piotr Badura

Po pierwsze, niepotrzebnie się pan napracował, ponieważ w poprzednim poście wyraźnie napisałem, że nie wymagam od pana udowodnienia mi, że odkryłem Amerykę.
Po drugie, pan się w swoim wyjaśnieniu myli, ponieważ zamieszczona przeze mnie informacja nie miała tej samej treści co pańska informacja. I nie mam tutaj na myśli tylko tego, że słowa się różnią.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.