O programie Ruchu Narodowego

Czytam sobie właśnie program Ruchu Narodowego (gdy skończę, może pokuszę się o jakiś bardziej rozbudowany komentarz) i póki co, jestem głęboko rozczarowany; pod względem politycznej śmiałości i odwagi można go w zasadzie porównać do bardzo umiarkowanego programu niemieckiej AfD przyjętego na kongresie krajowym tej partii w Essen 1 maja 2016 r.

O ile jednak w przypadku Niemiec umiarkowanie takie jest zrozumiałe w kontekście tego, jak głęboko sięgnęła tam zgnilizna zaszczepiona po 1945 roku, to w relatywnie na tle reszty Europy konserwatywnej, katolickiej i patriotycznej Polsce takie asekuranctwo jest zupełnie nieuzasadnione.

Tytułem przykładu, program nie mówi nic o wystąpieniu Polski z NATO. W kwestii stacjonowania żołnierzy amerykańskich w Polsce, dwa razy pojawia się jedynie ostrożna wzmianka, że „nie może być ono podstawą bezpieczeństwa Polski” (tak jak by był to środek wzmacniania bezpieczeństwa państwa, nie zaś jedno z najbardziej aktualnych – bo materializujących się na naszych oczach - dla tego bezpieczeństwa zagrożeń…).

Nie zostaje poruszony problem dogłębnej agenturyzacji przez USA polskich elit politycznych i wojskowych. W rozważaniach nad obroną terytorialną i w ogóle nad polityką bezpieczeństwa nie ma nic o przeciwdziałaniu ewentualnej „kolorowej rewolucji”, blokadzie ekonomicznej lub agresji wojskowej „w obronie demokracji”, pacyfikacji zamieszek z udziałem imigrantów na granicach państwa (cudzoziemcy z Bliskiego Wschodu) lub wewnątrz kraju (Ukraińcy) i przeciwdziałaniu tworzenia wśród imigrantów struktur dywersyjnych i terrorystycznych – to zaś, nie konwencjonalna wojna z którymś z sąsiadów, są najbardziej realne dziś zagrożenia dla naszego państwa.

W kwestii imigracji też jest jakoś asekurancko, coś tam o zwiększonej ostrożności wobec muzułmanów i że udział w systemie kwotowym UE powinien być uzależniony od uzyskanych w zamian za to korzyści, podczas gdy system kwotowy powinno się po prostu definitywnie odrzucić a dopuszczalną roczną imigrację wyrazić jakąś niewielką liczbą bezwzględną (np. 2 tysięcy osób).

W rozdziale o ustroju są jakieś mętne wywody o systemie kanclerskim jako likwidującym dwuwładzę głowy państwa i szefa rządu, zamiast stwierdzenia że głowa państwa powinna być równocześnie szefem władzy wykonawczej a urząd premiera powinno się znieść, funkcję parlamentu ograniczyć zaś do ustawodawczej i budżetowej, znosząc jego uprawnienia kreacyjne i kontrolne wobec władzy wykonawczej oraz skracając kadencję i wprowadzając maksymalnie proporcjonalną ordynację, by uniemożliwić powstanie stabilnej większości sejmowej – co faktycznie zapewniłoby monodecyzyjność i autorytet państwa.

Jest w programie też sporo dobrych pomysłów, na przykład dotyczących zastąpienia kary grzywny i pozbawienia wolności za drobniejsze przestępstwa karą prac społecznych, czy udziału ławników w procesach ale to wszystko rzeczy wtórne wobec nadmiernego umiarkowania w kwestiach dla organizacji wspólnoty politycznej esencjonalnych.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.3
Ogólna ocena: 3.3 (głosów: 10)

Tematy: 

Dyskusja

oto Paulina Kaufmann

głowa państwa powinna być

głowa państwa powinna być równocześnie szefem władzy wykonawczej a urząd premiera powinno się znieść, funkcję parlamentu ograniczyć zaś do ustawodawczej i budżetowej, znosząc jego uprawnienia kreacyjne i kontrolne wobec władzy wykonawczej oraz skracając kadencję i wprowadzając maksymalnie proporcjonalną ordynację, by uniemożliwić powstanie stabilnej większości sejmowej – co faktycznie zapewniłoby monodecyzyjność i autorytet państwa.

Radzę przeczytać dokładnie ten fragment i poprawić ewidentny błąd logiczny.
Swoją drogą, po cholerę parlament? Jako listek figowy? Wódz Narodu może rządzić przy pomocy dekretów, taniej wyjdzie, będzie monodecyzyjność i autorytet państwa za jednym zamachem. Do czasu zamachu stanu.

oto adam_54

A gdzież pani widzi "błędy logiczne" ?

Przecie powyższy cytat to opis państwa typu republika....
A co do błędów logicznych ... pani w swoim wywodzie zamieni zwrot "Wódz Narodu"(jako nie występujący w państwie typu republika), słowem prezydent (administrator)... a żadnych błędów logicznych nie będzie pani zauważać :-)

oto adam_54

Gdzie ?

Jest jeden błąd. Jak wielbłąd.

Pozdrawiam zaciekawiony

ps. na żadne "liczby" nie zwracałem pani uwagi, ale na niewłaściwe określenie tego, co stoi na czele państwa typu republika :-)

oto Paulina Kaufmann

... funkcję parlamentu

... funkcję parlamentu ograniczyć zaś do ustawodawczej i budżetowej... wprowadzając maksymalnie proporcjonalną ordynację, by uniemożliwić powstanie stabilnej większości sejmowej – co faktycznie zapewniłoby monodecyzyjność i autorytet państwa.
Brak stabilnej wiekszości sejmowej przy zachowaniu możliwości stanowienia prawa i budżetu ma zapewnić monodecyzyjność i autorytet państwa?
Dlatego zapytałam, po co parlament?

oto YogiBeer

Jako listek figowy. Nawet J.

Jako listek figowy. Nawet J. Stalin starał się zachować pozory. Konstytucja, delegaci ludu pracującego miast i wsi, rząd ...
RN próbuje ukryć, że chce dyktatury i kultu jednostki. Tyle, że nie widać tam jednostek zdolnych do kierowania państwem. Do kierowania kółkiem różańcowym - owszem. Paradygmat wodzowski jest zresztą wspólny niemal wszystkim ugrupowaniom nacjonalistycznym/narodowym. Narodowa Demokracja była chlubnym wyjątkiem, bo miała dostatecznie długą ławkę rezerwowych.

oto YogiBeer

Komentowałem ten fragment

Komentowałem ten fragment wypowiedzi pani Kaufmann:

Brak stabilnej wiekszości sejmowej przy zachowaniu możliwości stanowienia prawa i budżetu ma zapewnić monodecyzyjność i autorytet państwa?
Dlatego zapytałam, po co parlament?

Jeśli nie jest to dostatecznie jasne - komentowałem ogólne tendencje wodzowskie wspólne niemal wszystkim ugrupowaniom "narodowym" a może i narodowym. Ale tendencje despotyczno-absolutystyczne ma także większość prawicowych ugrupowań (narodowcy to nie prawicowcy, w oczach polskiej prawicy narodowcy to "komuna"), przy czym niechęć do demokracji jest (zwykle) odwrotnie proporcjonalna do rozmiarów kanapy.

oto Dubitacjusz

@ p. YogiBeer: ano, nie jest jasne

P. Kaufmann, która nie jest narodowcem, komentuje fragment poglądów p. Laseckiego, który też nie jest narodowcem, a p. YogiBeer z tego wyciąga wnioski, że narodowcy maja tendencje despotyczno-absolutystyczne. Oczywiście nie ma Pan do tego prawa i powinien Pan uzasadniać takie tezy w oparciu o poglądy prawdziwych narodowców.

oto YogiBeer

P. Kaufmann, która nie jest

P. Kaufmann, która nie jest narodowcem, komentuje fragment poglądów p. Laseckiego, który też nie jest narodowcem, a p. YogiBeer z tego wyciąga wnioski, że narodowcy maja tendencje despotyczno-absolutystyczne.

Na podstawie czego wyciąga Pan wnioski, jakobym wyciągał swoje wnioski z tego, co pisze pani Kaufmann albo pan Lasecki?

Oczywiście nie ma Pan do tego prawa i powinien Pan uzasadniać takie tezy w oparciu o poglądy prawdziwych narodowców.

Na podstawie czego twierdzi Pan, że nie mam prawa wyciągać wniosków, skoro nie wie Pan nawet, z czego je wyciągam? Potrafi Pan zdefiniować, co to Pana zdaniem prawdziwy narodowiec? Bo ilu komentatorów tyle wersji, a nie mam już pewności, czy się w tej kwestii zgadzamy.

Zróbmy mały test z historii: ile razy i w których państwach rządy większościowe (niekoalicyjne) nacjonalistów nie skończyły się dyktaturą?
Albo: ile razy wojskowi o poglądach prawicowych obalali demokrację i ustanawiali dyktaturę?

oto Dubitacjusz

Może Pan robić test, ale jakie z niego miałyby być wnioski?

1. Definicja nacjonalizmu. Przykładowo prof. Salazar jest raczej uważany za konserwatystę niż nacjonalistę.
2. Uwarunkowania miejsca. Inny jest nacjonalizm francuski, niemiecki, polski, ukraiński itd. Nie można przenosić wniosków.
3. Uwarunkowanie czasów. Przed IWŚ był trend parlamentarny. W międzywojniu nastąpił zwrot ku rządom autorytarnym. O ile sie orientuję chyba tylko w UK, Francji, CzS (gdzie elity czeskie dałyby się podciągnąć pod liberalny nacjonalizm) i Skandynawii utrzymała się demokracja. Z kolei po IIWŚ trudno wskazać rządy nacjonalistów lub dyktatury.

Albo: ile razy wojskowi o poglądach prawicowych obalali demokrację i ustanawiali dyktaturę?

A co mają wojskowi do partii narodowych? Rządy wojskowe raczej odwołują się do kategorii państwa niż narodu.

oto YogiBeer

Jedyne państwo, w którym

Jedyne państwo, w którym stuprocentowi nacjonaliści doszli do samodzielnego sprawowania władzy w ramach systemu demokratycznego to Republika Weimarska. Ideologia nacjonalistyczna to ideologia łącząca etnocentryzm (od egoizmu narodowego do szowinizmu włącznie) z odejściem od gospodarki wolnorynkowej (od kombinacji etatyzmu i protekcjonizmu, przez gospodarkę nakazowo-rozdzielczą po gospodarkę centralnie planowaną i "pełny" komunizm). Drugie kryterium jest istotne, ponieważ ideologia nacjonalistyczna jest zorientowana na zagwarantowanie każdemu, kto należy do wspólnoty etnicznej przynależnego mu standardu życia, wolny rynek wyklucza możliwość osiągnięcia tego celu.

Inny jest nacjonalizm francuski, niemiecki, polski, ukraiński itd. Nie można przenosić wniosków.

Bajki. Nacjonalizm jest jeden, błędów w jego pojmowaniu i wdrażaniu - nieskończenie wiele.

Z kolei po IIWŚ trudno wskazać rządy nacjonalistów lub dyktatury.

Poza krociami dyktatur prawicowych instalowanych przez USA w Ameryce Południowej i Środkowej. Dyktatura Szacha w Iranie też była w jakimś stopniu prawicowa.

A co mają wojskowi do partii narodowych? Rządy wojskowe raczej odwołują się do kategorii państwa niż narodu.

W moim komentarzu (którego rzeczywistą treść konsekwentnie Pan ignoruje) napisałem:

Jeśli nie jest to dostatecznie jasne - komentowałem ogólne tendencje wodzowskie wspólne niemal wszystkim ugrupowaniom "narodowym" a może i narodowym. Ale tendencje despotyczno-absolutystyczne ma także większość prawicowych ugrupowań (narodowcy to nie prawicowcy, w oczach polskiej prawicy narodowcy to "komuna"), przy czym niechęć do demokracji jest (zwykle) odwrotnie proporcjonalna do rozmiarów kanapy.

czyli, że ugrupowania prawicowe i nacjonalistyczne mają dużą skłonność do autorytaryzmu. Generalnie formacja prawicowa i nacjonalistyczna (rozumiana jako postawa i zestaw wartości) ma naturalną skłonność do autorytaryzmu i centralizmu. "Nasza idea jest wyższa moralnie, co daje nam prawo do narzucania jej innym także siłą". Na przeciwnym końcu skali są anarchiści lewaccy (formacja intelektualna, nie mylić z bojówkarzami z "antify") i libertariańscy anarchosyndykaliści.

oto Dubitacjusz

Bzdura

Komunizm zakłada wspólnotę własności. Nacjonalizm - nie ma takiego wymogu.

oto YogiBeer

Komunizm jako forma

Komunizm jako forma gospodarki do działania wymaga potężnego systemu przetwarzania informacji i zinternalizowania przez naród idei nacjonalistycznych. Pierwsze jest kwestią techniczną, drugie - kwestią odpowiedniego wychowania i wykształcenia.
Nacjonalizm nie zakłada wspólnoty myślenia, tylko działanie we wspólnym interesie grupy etnicznej i włączenia do systemu wartości jednostki prymatu dobra wspólnego nad potencjalną korzyścią indywidualną wynikającą z działania na szkodę wspólnoty. To wspólnota wartości wynikająca z przesłąnek racjonalnych, prakseologicznych, a nie - objawień proroków czy praw zesłanych przez Mzimu.

oto Palimpsest

@ YogiBeer

Komunizm jako forma gospodarki do działania wymaga potężnego systemu przetwarzania informacji [...] odpowiedniego wychowania i wykształcenia.

Nacjonalizm wymaga dokładnie tego samego. Oba systemy to zamordyzmy podporządkowujące jednostkę wspólnocie (communis) np. narodowi (natio). Stąd twór pt. "nacjonalizm bolszewicki". Solidarność wszystkich grup, klas itp. To ta sama bajka. W różnych odsłonach.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a4/National_Bolshevik_Party.svg/240px-National_Bolshevik_Party.svg.png

Nacjonalizm też ma swoich proroków, męczenników i Mzimu, których teorie w ideologicznych oparach wyznawcy uznają za całkowicie racjonalne.

Pan jest dziwem w postaci "nacjonalisty sekularnego". Większość polskich nacjonalistów jest umocowanych w wierze w świętych, duchy i życie pozagrobowe pt. KK. Uznając ten fundament swego światopoglądu za całkowicie racjonalny.

oto Dubitacjusz

@ p. Paulina Kaufmann: częściowo zgadzam się z Autorem

Należy oddzielić władze wykonawczą (kierowanie państwem) i ustawodawczą (ustalanie reguł w państwie) po to, aby nie było prawa stanowionego pod interes aktualnej władzy (co widać ws. TK, czy pomysłach poszerzania Warszawy). Stąd pozbawienie Sejmu funkcji kreowania rządu wydaje się słuszne. Tylko, że ja to uzasadniam podziałem władzy, a nie monodecyzyjnością.

Natomiast problematyczna jest funkcja ustalania budżetu, ponieważ władza wykonawcza musi mieć środki na realizację zadań państwa. Sytuacja, w której parlament mógłby na złość rządowi np. obniżać podatki byłaby bardzo nieciekawa. Paradoks jest taki, że wysokości stawek podatkowych musiałyby być w gestii rządu.

oto Paulina Kaufmann

Ja zupełnie nie o tym pisałam.

Zapytam więc:
czy uważa Pan, że parlament, który nie jest w stanie wyłonić stabilnej większości będzie wypełniał kryterium monodecyzyjności i czy będzie wzmacniał autorytet państwa?
Tak uważa p. Lasecki. Uważam, że wprowdzenie warunku BRAKU stabilnej większości jest błędem logicznym. Nie odnosiłam się do niczego innego.

oto Dubitacjusz

To ma sens przy rozdzieleniu władzy

Szef rządu (u Laseckiego prezydent) jest niezalezny od układów parlamentarnych, więc jego autorytet rosnie. Należy też patrzeć na punkt odniesienia, jakim są tradycyjne monarchie z parlamentami.

oto Palimpsest

@ Autor

program nie mówi nic o wystąpieniu Polski z NATO

Gdzie Pan proponuje wstąpić w zamian? Rosja? Czechy? Słowacja? Czy też nigdzie nie wstępować i zbroić się samemu po zęby? Dojrzały człowiek ma ich tylko 32, Polska dojrzała nie jest. Chojrakując bardzo łatwo je stracić. Jakieś METO? (Middle East Treaty Organisation)?

Czy Polska ze swym Polskim Niżem żeby trwać nie jest skazana na sojusz z silniejszym, co jest równoznaczne z "agenturyzacją" ze strony większego aktualnie sprzymierzonego? To raczej nieuniknione.

Chyba że roi Pan o Polsce silnej, samowystarczalnej, zza miedzy wydziubującej co smaczniejsze kąski broń boże nie dając nic w zamian bo "to moje!"

Generalnie polityczne programy narodowców to nasto- wieczne mrzonki. Potem nastąpiły dwie wojny. Nacjonalizmy podnoszą głowę a ludzie zaczynają szemrać o wojnie nr 3. Nie ciekawe? Obyśmy tych ciekawych czasów nie doczekali.

oto Qba

1) NATO: poza garstką ludzi,

1) NATO: poza garstką ludzi, nikogo to nie obchodzi. Bez rozpoczęcia narodowej debaty nie ma nawet co stawiać postulatu, podobnie z UE. Co najwyżej można postawić, że ŻADNE obce wojska nie mogą tu stacjonować tu w czasie pokoju.
2) Agentura: temat zaliczony do teorii spiskowych, nawet rutynowa obelga "ruski agent" jest coraz bardzie wyświechtana w wyniku naturalnego zjawiska inflacji określeń. Można co najwyżej w TV zarzucić komuś wysługiwanie się USA, ale tylko dla zaspokojenia własnego i znajomych ego. O grupach dywersyjnych to już w ogóle bajki dla entuzjastów tematyki bezpieczeństwa. Można to rozgłaszać tylko po uzyskaniu władzy w środkach masowego przekazu dla wskazania wroga.
3) Imigracja unijna: temat coraz bardziej przebrzmiały, początkowy impet został wytracony. Wypada skierować uwagę na zarobkową imigrację Ukraińców, ogłosić np. limity migracyjne (żeby nie było, że jakoś strasznie ich nie lubimy) i zawieszenie hojnego dotowania ukraińskich studentów jadąc na litości dla ubogich Polaków zostawionych przez własną ojczyznę.
4) Co do reszty to raczej słuszne uwagi.
Podsumowanie pokazuje charakterystyczną dla tego środowiska manierę szybowania w świecie idei (uwaga słusznie kiedyś wyrażona przez prof. Wielomskiego) oraz traktowania twardego stąpania po ziemi (ergo: uwzględnienia realiów społeczno-polityczno-gospodarczych) jako rozmywania przekazu. Choroba w swej istocie inteligencka, charakterystyczna dla ludzi inteligentnych i oczytanych, którzy w ferworze poszukiwania prawdy i porządku zapominają o powrocie do szarej rzeczywistości, gdzie trzeba brać pod uwagę sól tej ziemi i sedno Rzeczpospolitej, czyli jej przeciętnego obywatela. Człowieka, który zajęty realizacją potrzeb nieco niższego rzędu piramidy Maslowa, nie ma czasu na inteligencką dyskusję o imponderabiliach (od tego jest kazanie w kościele, ew. program w telewizji).
Dyskusja poprzedników dość symptomatycznie ukazuje główny problem prawicy, czyli pogrążenie w nieustannej deliberacji nad panaceum bez wskazania sposobu jego zaaplikowania. Po pierwsze, nie nudzić!

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.