PRL a totalitaryzm

Święte oburzenie „wszystkich opcji parlamentarnych”, w tym przede wszystkim prawicy (PiS i Kukiz), wywołała opinia prof. Marka Chmaja – kierownika Katedry Prawa Publicznego i Praw Człowieka na Wydziale Prawa University of Social Sciences and Humanities – że „ustroju panującego w Polsce w latach 1944-1990 nie można nazwać totalitarnym”.

Na profesora ruszyli do ataku strażnicy świętej wiary antykomunistycznej, powtarzając dogmaty swojej wiary i nie ustosunkowując się w swoich pohukiwaniach do meritum sprawy. Tak np. poseł Adam Andruszkiewicz z Kukiz-15 (były prezes Młodzieży Wszechpolskiej) wie, że PRL był totalitarny stąd, że odbył „wiele spotkań z Żołnierzami Wyklętymi, którzy byli torturowani”. Z kolei wiceszef PiS Ryszard Czarnecki stwierdził, że „pogrobowcy PRL-u są znowu w natarciu”. Dla niego opinia prof. Chmaja jest bezwartościowa już tylko z tego względu, że zamówiła ją była wicemarszałek Sejmu z PO Małgorzata Kidawa-Błońska.

„Gazeta Polska” natychmiast przystąpiła do lustracji prof. Chmaja. Jest z tym jednak problem, bo ten urodził się w 1969 roku i w związku z tym nie można mu znaleźć ani teczki w SB ani legitymacji w PZPR. Nie da się też z niego zrobić „resortowego dziecka”. Jedyne co mu znaleźli śledczy z „Gazety Polskiej” to przyjęcie odznaczenia od prezydenta Komorowskiego oraz pozostawanie w „kręgu towarzyskim” SLD i PO. Nieco za mało, żeby uzasadnić tezę o „pogrobowcu PRL”.

O to czy PRL był totalitarny można się spierać. Moim zdaniem był totalitarny, ale tylko w latach 1948-1956. W okresie 1944-1948, pomimo terroru MBP i NKWD oraz faktycznie toczącej się wtedy wojny domowej, działała jednak legalna opozycja. O totalitaryzmie – którego jedną z cech jest monopartyjność – można więc mówić dopiero po likwidacji PSL i PPS. Natomiast po 1956 roku było to państwo autorytarne, w którym stopniowo postępował proces demokratyzacji aż do wprowadzenia pełnej demokracji parlamentarnej na przełomie lat 80. i 90. XX wieku.

Opinia prof. Chmaja jest zgodna właśnie z taką oceną ustroju politycznego PRL. W wypowiedzi dla portalu onet.pl tak uzasadnił on swoje stanowisko:

„Traktując kwestię naukowo, ustrój PRL mógłby być ewentualnie uznany za totalitarny w latach 1950 do 1955, natomiast w projekcie ustawy opiniowanym przeze mnie była mowa o ustroju totalitarnym w latach 1944-1990. Zatem takie określenie jest niezgodne z ustaleniami nauki, ponieważ ustrój PRL można nazwać autorytarnym, bądź autorytaryzmem socjalistycznym, natomiast w latach 70, 80 nie było totalitaryzmu. (…) w państwie totalitarnym występuje jedna ideologia, partia rządząca, nie ma opozycji, nie ma niezależnych organizacji.

Jeżeli istnieje opozycja w państwie totalitarnym, jest to z reguły prowokacja służb bezpieczeństwa. Skoro u nas był wolny, niezależny od państwa Kościół, były organizacje opozycyjne: Solidarność, KOR, ROPCiO, to nie można uznać tego systemu za system totalitarny. Powtarzam: to był system autorytarny, niedemokratyczny, oparty na przemocy, natomiast zgodnie z teorią totalitaryzmu takie systemy istniały w III Rzeszy, Związku Radzieckim, czy Korei Północnej” [1].

Dla wyznawców świętej wiary antykomunistycznej totalitarny charakter PRL nie podlega jednak żadnej dyskusji. Zasada jest prosta – kto się z nami nie zgadza to zdrajca, renegat i wróg. Z wypowiedzi krytykujących prof. Chmaja polityków PiS, funkcjonariuszy „Gazety Polskiej” i użytkowników portalu niezalezna.pl nie ulega wątpliwości, że są to ludzie o totalitarnej świadomości.

Cytuję jednego z czytelników „Gazety Polskiej” i portalu niezalezna.pl:

„Kim on jest? Natychmiast, ale to natychmiast wyrzucić na zbity pysk z wszelkich instytucji państwowych i samorządowych! On nie może dostać ani złotówki z pieniędzy polskich podatników! Ani jednej złotówki w żadnej formie (wynagrodzenie, emerytura, renta). Nie może również korzystać z bezpłatnej opieki zdrowotnej!” [2].

Teza o tym, że PRL jest państwem totalitarnym została wykuta w latach 70. XX wieku (a więc w okresie „liberalizmu gierkowskiego”) przez Jana Józefa Lipskiego (1926-1991) – współtwórcę trockistowskiego KOR i odrodzonej Polskiej Partii Socjalistycznej. To był protoplasta poglądów na temat historii najnowszej głoszonych obecnie przez tzw. polską prawicę. J. J. Lipski – z zawodu historyk literatury – prowadził badania nad ideologią RNR-Falanga oraz myślą polityczną Bolesława Piaseckiego – którego nie darzył sympatią (czego nie ukrywał) – i wyszło mu, że postulowana przez Piaseckiego przed wojną Organizacja Polityczna Narodu to miała być partia totalitarna.

W prosty sposób skojarzył następnie jej program i strukturę z ideologią i strukturą PPR/PZPR, stawiając prosty znak równania pomiędzy doktryną narodowego radykalizmu a marksizmem-leninizmem. J. J. Lipski był też prekursorem tezy o równorzędności „dwóch totalitaryzmów”, stawiającej prosty znak równania pomiędzy III Rzeszą i ZSRR oraz zbrodniami niemieckimi i stalinowskimi, zanim stała się ona popularna na Zachodzie. Jego motywowane ideologicznym antykomunizmem spojrzenie na historię najnowszą było uproszczone, czego jak sądzę był świadomy i świadomi są dzisiaj także jego epigoni. Przynajmniej niektórzy. Dlatego ich święte oburzenie na prof. Marka Chmaja jest hipokryzją.

Natomiast drugim fundamentem obok dogmatów J J. Lipskiego – na jakim opiera się światopogląd prawicy kojarzonej głównie z PiS – jest „wiara ukrainna” Jerzego Giedroycia, wedle której niepodległość i bezpieczeństwo Polski są zdeterminowane przez sojusz z antypolskimi w istocie nacjonalizmami ukraińskim, litewskim i białoruskim.

Jest jeszcze trzeci filar światopoglądu prawicowego á la PiS, dotyczący sfery polityki gospodarczej, a sprowadzający się najogólniej do umiłowania etatyzmu gospodarczego. Dla przeciętnego wyborcy PiS najbardziej idealny model gospodarczy to taki, w którym państwo nie tylko daje zasiłki na dzieci, ale też buduje fabryki i tworzy miejsca pracy. Model ten do złudzenia przypomina „totalitarny” PRL. Pytanie więc dlaczego owi prawicowcy tak bardzo nienawidzą tego PRL i ciągle krzyczą „precz z komuną”? Ano dlatego, że PRL był – w ich mniemaniu – sowiecki, czyli po prostu „ruski” i „kacapski”.

A jeśli tak, to musiał być „sowiecką okupacją”, musiał być „totalitarny”, niezgodny z „tradycją narodową” itd. Nic pozytywnego w nim nie można znaleźć, nawet Ziem Odzyskanych. Nie wolno też przyznać mu żadnych osiągnięć ani pozytywów, ani tym bardziej uznawać go za państwo polskie. Okrzyk „precz z komuną” oznacza w istocie „precz z jakimkolwiek ułożeniem stosunków z Rosją”. Sensem istnienia Polski jest bowiem w tym środowisku „misja cywilizacyjna na Wschodzie”, czyli ciągła walka z Rosją.

Gdyby PRL przyjechał na amerykańskich czołgach, nie byłoby problemu. Ale niestety przyjechał na „ruskich” tankach. To dla gazetopolskiej prawicy jest nie do przyjęcia, bo nienawiść do Rosji (jakiejkolwiek) stanowi klucz do jej światopoglądu. Nienawiść ta była też podstawą dogmatyki politycznej J. J. Lipskiego, który wielokrotnie pisał przed 1989 rokiem, że za wszystkie nieszczęścia Polski ponosi winę Rosja – carska i sowiecka. Była i jest też fundamentem „wiary ukrainnej”, gdzie sojusz z antyrosyjskimi, ale i antypolskimi nacjonalizmami wschodnimi ma służyć właśnie odseparowaniu Polski od Rosji „kordonem sanitarnym”.

W świetle powyższego nie powinno być problemu ze zrozumieniem dlaczego w Polsce nastąpił całkowity upadek myśli politycznej oraz dlaczego Polska prowadzona przez ową prawicę drogą wyznaczoną przez dogmaty J. J. Lipskiego oraz „wiarę ukrainną” J. Giedroycia ulega coraz większej marginalizacji. A mimo to większość społeczeństwa i owej prawicy tego nie rozumie.

- - -
[1] Kontrowersje wokół słów prof. Marka Chmaja. „PRL nie był systemem totalitarnym”, www.wiadomosci.onet.pl, 7.02.2017.
[2] Nie do wiary! Znany prawnik wydał opinię: ustroju PRL „nie można nazwać totalitarnym”, www.niezalezna.pl, 5.02.2017.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.941175
Ogólna ocena: 3.9 (głosów: 17)

Tematy: 

Dyskusja

oto Equatore

O ile istotnie

Istotnie prof. Chmaj ma rację i PRL w ujęciu całościowym był autorytarny, a nie totalitarny. Niemniej, wyrzucając utrudniającą myślenie zaślepiającą nienawiść swoim adwersarzom, p. Piętka przygania tak, jak kocioł garnkowi...

oto Czesław

Trochę pomieszane

W artykule na początku jest o totalitaryzmie a potem o wszystkim. Można spierać się o definicję totalitaryzmu i różnie go definiować w zależności od epoki i aktualnych potrzeb, tak jak było z homoseksualizmem, który był zboczeniem lub chorobą a teraz to, no właśnie, nie wiadomo co. W czasach PRL-u nie wolno było zarejestrować się i działać takim organizacjom jak np. KOR, działać partiom politycznym, Kościół też był pod kontrolą, bez zgody władz państwowych nie można było zostać biskupem (czy arcybiskupem), wyjechać za granicę, zakazana była swobodna działalność gospodarcza, itd. itp., Jeżeli jednak takie organizacje jak KOR działały a kościół miał dużą swobodę pod koniec PRL-u to wynikało z degeneracji tego systemu i w końcu upadku. Możliwości formalne władzy ludowej pod koniec PRL-u jak i na początku były takie same, nie rządził sejm tylko Komitet PZPR.

oto Krzych Adam

Nie trochę, tylko całkowicie.

Totalitaryzm to taki system w którym sprawujący władzę wtykają swe łapy we wszystko, nawet w konstytuowanie się zarządu związku filatelistów, hodowców gołębi, czy lokalnych organizacji PTTK. Nie musi to oznaczać, że panują nad wszystkim, tylko że dokonują wszelkich starań by nad wszystkim zapanować, a jeśli nie udaje im się tego dokonać do końca, to chociażby uniemożliwić manifestowanie się jakichkolwiek działań niezależnych od władz.

Naukowiec proponujący jako kryterium oceny czy władza jest totalitarna czy nie stopień skuteczności działań tej władzy, a nie same działania jako takie jest naukowcem niskiego lotu.

Autor do tego absurdalnego stanowiska dodaje jeszcze swoje absurdy.

W okresie 1944-1948, pomimo terroru MBP i NKWD oraz faktycznie toczącej się wtedy wojny domowej, działała jednak legalna opozycja. O totalitaryzmie – którego jedną z cech jest monopartyjność – można więc mówić dopiero po likwidacji PSL i PPS.

Wszak nie było żadnej likwidacji PSL i PPS. Bratnia socjalistyczna PPS została przyłączona do PPR, a PSL przemianowana na ZSL i przymusowo połączona z lewicującymi ugrupowaniami wiejskimi, a także SD to były bratnie stronnictwa budujące socjalizm. Formalnej monopartyjności zatem nie było nigdy. Czy to wyklucza totalitarny charakter władzy? Działanie legalnej opozycji do 1948 roku? Autor sobie kpi? Formalne istnienie pod coraz cięższymi represjami to legalne działanie? Wojna domowa? Jaka wojna? Wymuszenie prześladowaniami ucieczki do lasu tych, którzy w zorganizowanej formie przeciwstawiali się okupacji kraju i potem ich ściganie i zabijanie to jest wojna?

oto Dom

Totalitaryzm

To samo można powiedzieć na przykład o USA bo pomiędzy demokratami i republikanami tak naprawdę nie ma istotnej różnicy. PRL nie tolerowała opozycji dążącej do zmiany reżimu. Żeby się przekonać jak to działa, niech pan pojedzie do USA i zarejestruje partie polityczna dążąca do zmiany aktualnie obowiazujacego porządku prawnego, zobaczymy jak pana potraktują.

oto Ireneusz

Otóż to

I jaki totalitaryzm panował w USA podczas "ścigania czarownic". I dlaczego "odkażano" imigrantów promieniami rentgena, a gdzieniegdzie jeszcze we wczesnych latach pięćdziesiątych można było kupić szminki z domieszką materiału promietwórczego jako błyszczykiem. Takie panujące tutaj abstrahowanie od wpółczesności i realizmu jest po porstu nie dziwaczne, ale propagandystyczne. Dobrze, że pan podjął ten temat "wolności" dla partii. Bo przecież nie dla wszystkich jest wolność, ale jedynie dla tych utrzymujących status quo. Wszędzie.

oto Palimpsest

Nie tylko w USA

totalitaryzm panował w USA podczas "ścigania czarownic"

Protoplasta wszelkich totalitaryzmów ścigał czarownice wcześniej. W realu, bez cudzysłowów.

oto Krzych Adam

Protestantyzm w krajach

Protestantyzm w krajach niemieckich? Jak czytam ponad połowa wszystkich "czarownic" spalonych na stosie w całej Europie to przypadki z Niemiec, już po herezji Lutra. Nie mam niestety danych z innych protestanckich krajów.

oto Skanderbeg

W Niemczech spalono

chyba około 100 000 czarownic. W ogóle, protestanci spalili zdecydowanie więcej czarownic niż katolicy.
Do tego dochodziły zwykłe ludzkie fobie.
A akurat Inkwizycja to był jasny punkt jeżeli chodzi o średniowiecze, a zwłaszcza ta epoka uchodzi za szczególnie okrutną. Mimo, że to w renesansie częściej palono czarownice i były krwawe wojny religijne. Nie tylko katolicko-protestanckie. Protestanci lali się między sobą.Np. Kalwin kazał spalić Serveta.A wszyscy tępili anabaptystów.
Poza tym, prot

oto Paulina Kaufmann

Oooo! Wrogowie Kościoła.

I, zapewne pupile Szatana jak prof. Wacław Uruszczak, komandor papieskiego Orderu Świętego Sylwestra bo to akurat on operuje liczbą 15 tysięcy.
W katolickiej Polsce według dostępnych źródeł szacuje się liczbę wykonanych wyroków na 1000 (z lekką "górką") i ja się do tej liczby skłaniam. Jako heretyczka.

oto Equatore

...i tylko z uwagi na doktrynę "ziem piastowskich"

Na ówczesnym terytorium Polski zabijanie oskarżanych o czary, niemal w ogóle się nie zdarzało. Natomiast na Śląsku, na Pomorzu i w Ziemi Lubuskiej - które to terytoria były wówczas częścią Cesarstwa Niemieckiego, z dominującą religią protestancką i dominującym językiem i kulturą niemiecką, zdarzało się to równie często jak w innych częściach Niemiec.
Stąd liczba 10 tys, choć i tak zapewne przesadzona obejmuje niemal wyłącznie tereny nie mające z ówczesną kulturą polską wiele wspólnego.

oto Palimpsest

Protestantyzm oczywiście też,

z katolicyzmem iście po chrześcijańsku prześcigał się w rżnięciu siebie nawzajem jak i tropieniu wszelkich wrogów "prawdziwej" wiary. Są ludzie, którzy w swym zaślepieniu robią to do dzisiaj. Pan chłop ma na nich trafne określenie.

Ponieważ protestantyzm jest młodszy o prawie 1500 lat raczej nie dogoni starszego brata.

oto Krzych Adam

Można sobie mówić najróżniejsze rzeczy o innych krajach.

Może nawet jak najbardziej słuszne. Tylko po co? I jak to się ma do tematu totalitaryzm w PRL-u? A dokładniej co to wnosi do tematu?

I i jeszcze jedno. A wejdź pan sobie na drzewo z pańskimi poradami w kwestii przekonywania się jak to w tych innych krajach jest i jak różne rzeczy tam działają. Poprzez jeżdżenie i rejestrowanie tam czegoś tam, czy jeszcze czegoś innego.

oto Ireneusz

Tak dla porządku dyskusji

Wymuszenie prześladowaniami ucieczki do lasu tych, którzy w zorganizowanej formie przeciwstawiali się okupacji kraju i potem ich ściganie i zabijanie to jest wojna?

Była ogłoszona amnestia, czy nawet nie była ogloszona dwukrotnie? Oficerowie mogli się oddać pod opiekę miedzynarodową, uzyskaliby takową przy odpowiednim nagłośnieniu. Oni tego nie zrobili. Ci, co byli w lasach - pozostali w nich i po prostu nie wyszli z lasu. Dokonali swego własnego wyboru, a każda władza - jakakolwiek by ona nie była - musiała się rozprawić zbrojnie z tymi w lasach. Pan chciałby, aby lasy były pełne ich do dnia dzisiejszego?
Pewne sformułowania naprawdę wołają o pomstę do nieba, gdyż nawet po prawie stu latach nadal nie są logiczne, a jedynie emocjonalne. Mówi się nie od dziś - jesteś dorosły, dokonujesz odpowiedzialnych wyborów i na pewno spotkasz ich konsekwencje. Pan próbuje emocjonalnie wykluczyć niektórych dorosłych - tych z lasów, a także tych którzy ich ścigali - z ponoszenia swej własnej odpowiedzialności.

oto Krzych Adam

Przecież ja tylko napisałem to:

Autor sobie kpi? Formalne istnienie pod coraz cięższymi represjami to legalne działanie? Wojna domowa? Jaka wojna? Wymuszenie prześladowaniami ucieczki do lasu tych, którzy w zorganizowanej formie przeciwstawiali się okupacji kraju i potem ich ściganie i zabijanie to jest wojna?

Gdzież się pan w tym doczytał mojego stwierdzenia, że nie było tzw. "amnestii", czy że chciałbym by lasy były pełne członków antykomunistycznego ruchu oporu "do dnia dzisiejszego" nie mam najmniejszego pojęcia.

Psychologizowanie też panu nie wychodzi. Ta diagnoza:

Pan próbuje emocjonalnie wykluczyć niektórych dorosłych - tych z lasów, a także tych którzy ich ścigali - z ponoszenia swej własnej odpowiedzialności.

jest zwyczajnie śmieszna. Zaś opowiadanie banialuk o możliwości oddania się pod opiekę miedzynarodową na terenie opanowanym przez Sowietów, a potem administrowanym przez komunistów nie wystawia panu najlepszego świadectwa.

Proszę by zechciał pan przeczytać i zrozumieć to co ja stwierdzam, a nie wymyślać sobie sam co ja mówię. Teza moja jest taka, że ruch zbrojnego oporu antykomunistycznego w znacznie większym stopniu był skutkiem represji komunistów niż ich powodem, zaś liczba osób które do tego ruchu przystapiły po wejściu Sowietów, była funkcją srogości tych represji. Tylko to i nic więcej.

BTW, represje nie miały bezpośredniego związku z tym czy dana osoba miała jakiś związek z działaniami przeciwko uzurpacji władzy przez komunistów czy nie. Świadczy o tym los wielu członków konspiracji z lat wojny, którzy odstąpili od ruchu oporu po przyjściu Sowietów. Najbardziej znane nazwiska to Jan Rodowicz ps. "Anoda" i generał Emil Fieldorf ps. "Nil".

oto Ireneusz

Gdy nie masz co powiedzieć...

Teza moja jest taka, że ruch zbrojnego oporu antykomunistycznego w znacznie większym stopniu był skutkiem represji komunistów niż ich powodem, zaś liczba osób które do tego ruchu przystapiły po wejściu Sowietów, była funkcją srogości tych represji.

Bla bla. Zostali po wojnie w lasach, bo CHCIELI(?) wywołać, czy po prostu wywołali(?) represje?
Pan erystycznie zaatakował ad persona i pewnie z siebie jest wielce zadowolony. Same emocje, zero treści. A ja pragnąłbym, aby albo dyskusja była merytoryczna, albo zamilczeć. Milczę więc od teraz za pana.

Ta diagnoza ... jest zwyczajnie śmieszna. Zaś opowiadanie banialuk o możliwości oddania się pod opiekę miedzynarodową na terenie opanowanym przez Sowietów, a potem administrowanym przez komunistów nie wystawia panu najlepszego świadectwa.

oto Krzych Adam

Hmmm.

Milczę więc od teraz...

To dobrze. Nie będzie już powodu by argumentować "ad androna". BTW, "ad persona" to przecie pan argumentował wysuwając niepoważny zarzut, iż przejawiam jakieś emocje, wtedy gdy mówiłem jedynie o faktach historycznych. I jakie właściwie świadectwo pańskiemu rozumowi i umiejętnościom logicznego myślenia wydaje opowiadanie bajek o jakiejś możliwości oddania się pod opiekę miedzynarodową na terenie opanowanym przez Sowietów?

A meritum? Postawiłem wszak tezę jak najbardziej merytoryczną, że to terror komunistyczny sprawił iż ludzie, którzy po blisko sześciu latach wojny i okupacji chcieli jedynie żyć w pokoju zmuszeni byli dalej się ukrywać i walczyć. Co pan ma jako kontrargument? Że co najmniej sto tysięcy ludzi zostało po zajęciu kraju przez Sowietów w lasach, bo chcieli wywołać i z wielkim sukcesem wywołali represje?

oto YogiBeer

Milczę więc od teraz za pana.

Milczę więc od teraz za pana.

Tego typu ustępowanie pola troglodyci uznają za swoje zwycięstwo. Dodatkowo oddaje im Pan przestrzeń debaty publicznej, pozbawiając się prawa reakcji na kolejne brednie. Nie lepiej konsekwentnie stawiać opór neo-hunom siłą i godnością osobistą?

oto Ireneusz

Nie lepiej

Istnieje takie głębokie i w prawdzie umotywowane chrześcijańskie przykazanie, że często lepiej nadstawić drugi policzek, niż podejmować walkę z kimś, kto na swej własnej niwie czuje się wyjątkowo pewnie, nie pragnąc ani na krztynę wznieść się poza swój własny grajdołek.
Nie dajmy się jednak nigdy ściągać w czyjeś niskie grajdołki. Niech się czuje nawet zwycięzcą, na zdrowie takiemu. I to szczerze oraz od serca.

oto Skanderbeg

Ufać komunistom?

Fieldorf uwierzył. I jak skończył?
Przecież oni nawet Gomułkę posadzili, a Spychalskiego to chyba nawet torturowali (tak twierdził prof. Grzegorz Hryciuk).
Poza tym, już przy okazji akcji Burza, widzianą ową "dobrą" wolę komunistów.

oto Skanderbeg

Może niejasno się wyrażałem,

ale mój wpis był reakcją. Chodzi mi o to, że nie należy generalizować, bo różne były pobudki żołnierzy wyklętych. Jedni nie mogli się ujawnić, inni nie chcieli. Też z różnych pobudek. Niektórzy poczuwali się do obowiązku obrony II RP, inni nie potrafiliby żyć normalnie, a jeszcze inni, bo koledzy czy przyjaciele zostali w lesie..Ale nie należy generalizować. A pan to zrobił, a z drugiej strony pan KrzychAdam. Pan Miś Jogi zresztą również tak podszedł do sprawy.

oto Ireneusz

Zgadzam się

Nie należy generalizować. Zgadzam się w 100 procentach.
Prawda jest złożona. Czasy były takie sobie. Moją jednak tezą jest to, że ludzie dorośli powinni być odpowiedzialni za swoje czyny. Ktoś został w lesie, ze swojego wyboru. Sam więc stworzył konsekwencję taką, że został w końcu albo zastrzelony, albo skazany przez panujący sąd przynależny do władzy, która zaprowadzała porządek. Nie można tutaj szukać żadnych usprawiedliwień ani żadnych wymówek, jak to czyni KrzychAdam. Władze dały możliwość wyjścia z lasu, były ogłaszane amnestie. Przy braku wiary w prawdomówność można było wyjść z tego lasu albo niepostrzeżenie - wielu tak zrobiło i dla mnie to są prawdziwi bohaterowie, którzy później pod przybranymi nazwiskami odbudowywali swój kraj i działali dla jego dobra - albo wyjść w sposób otwarty przy świadkach, uciekając w ostateczności z kraju.
Dorosłe wybory. Dorosłe życie.
Nie stawiam więc generalnych tez. Oprócz tej jednej. Nie ma czego podziwiać w tych, co siedzieli w lesie, nieważne z jakich powodów.
BTW.
Po 3xTAK lasy opustoszały. Nawet najwięksi maniacy zrozumieli, że ten świat musi wyglądać tak, jak zostało to zaprogramowane w Teheranie. To cezurka, po której jeśli jeszcze ktoś był w lesie, to był bandytą.

oto Krzych Adam

Błędnie pan interpretuje (nadinterpretuje) moje wypowiedzi.

Ja wszak wysunąłem jedynie dwie tezy. Pierwszą było to, że Autor niesłusznie określił represje zastosowane przez okupanta sowieckiego w stosunku do uczestników polskiej niepodległościowej konspiracji czasu wojny, a potem kontynuowane przez komunistyczną władzę zainstalowaną przez niego jako wojnę domową. Drugą, a ściślej mówiąc rozwinięciem pierwszej było stwierdzenie, że "ruch zbrojnego oporu antykomunistycznego w znacznie większym stopniu był skutkiem represji komunistów niż ich powodem, zaś liczba osób które do tego ruchu przystapiły po wejściu Sowietów, była funkcją srogości tych represji".

Co z tego wynika? Że owe ściganie "wrogów" po lasach, terror w stosunku do ludności wiejskiej pomagającej "leśnym", więzienie, tortury, wyroki śmierci były elementami zaprowadzania i utrwalania władzy komunistów i podległości Polski Związkowi Sowieckiemu. Zajmowałem się jedynie tym właśnie, głównym powodem powstania antykomunistycznego ruchu oporu w powojennej Polsce. Nie zajmowałem się wcale motywacjami ludzi, którzy w lesie byli. Wspomniałem jedynie przelotnie, bo wynikało to bezpośrednio z kontekstu jedną z motywacji, dość oczywistą, pragnienie uniknięcia represji (bezpośrednio teraz, a co potem nie wiadomo). O innych motywacjach takich jak na przykład u żołnierzy brygady wileńskiej AK, którym świat się skończył, bo ich "mała ojczyzna" została opanowana przez Sowiety, a oni stali się zwierzyną łowną nawet nie wspominałem.

Zaś o jeszcze innych motywacjach nie przyszło mi do głowy pisać, bo nic o nich nie wiem. Być może istniały jakieś osoby (nie wyobrażam sobie zbiorowości) przedkładające życie w chłodzie, deszczu i głodzie po lasach niż życie w normalnych warunkach i w normalnym domu by tylko móc oddawać się bandyckim napadom, ale wydaje mi się że nie mogło to być szeroko rozpowszechnionym zjawiskiem. W każdym razie takiej możliwości nie zaprzeczałem.

Następną rzeczą o której nie wypowiedziałem się w ogóle, była ocena postępowania na plus, czy na minus tych którzy w lesie się znaleźli po zajęciu Polski przez Sowiety. Taki bezczelny nie jestem by oceniać z wyżyn mojej obecnej wiedzy po 70 latach postępowanie ludzi postawionych przed najtrudniejszym w życiu wyborem.

Cóż jeszcze mogę dodać? Wdaję się w dyskusje na tym forum coraz rzadziej. Coraz rzadziej to ma jakiś sens. Bo rzadziej i rzadziej zdarzają się ludzie mający tyle dyscypliny intelektualnej i poczucia przyzwoitości by trzymać się tematu i nie imputować adwersarzowi tego czego on wcale nie wyraził.

oto YogiBeer

Fieldorf uwierzył. I jak

Fieldorf uwierzył. I jak skończył?

Fieldorf, po tym, jak UB go rozszyfrowało jako eks-dowódcę "NIE" był bez szans na normalne życie. Powód był prosty: nigdy nie wiadomo, jak głęboko zakonspirowana jest siatka tego typu.

Poza tym, już przy okazji akcji Burza, widzianą ową "dobrą" wolę komunistów.

Co mają komuniści do "Burzy"?!? Dowódcy Armii Czerwonej nie mieli wyboru, musieli rozbrajać i internować każdą grupę zbrojną nie uznającą zwierzchnictwa STAWKI. Przykładowo różne osły robią z Czernichowskiego (tego, którego pomnik zdemontowano by dodatkowo zadrażnić stosunki z Rosją) "kata akowców", podczas gdy prawdziwi kaci tych AKowców siedzieli w Warszawie i Londynie i wysyłali ich na misję samobójczą, jaką była akcja "Burza", która miała na celu wywołanie incydentów zbrojnych AK z Armią Czerwoną, po to, by zmusić Anglię i USA do stanięcia zbrojnie i politycznie po stronie rządu w Londynie i władz podziemnych. Odpowiednie dokumenty dotyczące prawdziwego charakteru "Burzy" wygrzebał dawno temu prof. Ciechanowski, eks powstaniec warszawski. Czernichowski internował i rozbroił grupy zbrojne, którym nie miał prawa pozwolić na operowanie na tyłach swoich wojsk. Zgodnie z dyrektywami STAWKi nie miał prawa postąpić inaczej. STAWKa postępowała zgodnie z ustaleniami z Teheranu o rozdziale stref operacyjnych pomiędzy ZSRR, USA i Anglią. Sosnkowski te ustalenia znał, znał ich konsekwencje dla AK, miał kontakt z dowództwem AK. Z pełną świadomością konsekwencji zatwierdził "Burzę".

oto Krzych Adam

W pełni się zgadzam.

Mikrocefale powinni poddać się refleksji. Antypolacy też, ale gdzież tam marzyć o tem.

oto Dom

Totalitaryzm

W USA tez nie można zarejestrować partii komunistycznej co nie dowodzi że USA jest państwem totalitarnym.
Zbeszta PRL nie był państwem jedno partyjnym, obok PZPR były w sejmie PSL(Zjednoczone Stronnictwo Ludowe) i SD(Stronnictwo Demokratyczne).
Z tego wynika ze PRL nie był państwem totalitarnym.

oto Krzych Adam

Akurat.

Partia komunistyczna w Stanach Zjednoczonych jak najbardziej istnieje do dziś. Ale totalitarność władzy państwowej nie ma nic wspólnego z tym czy jakieś partie w kraju istnieją czy nie. Totalitaryzm nie wymaga wcale monopartyjności, za cel stawia sobie jedynie całkowite panowanie nad wszelkimi przejawami życia społecznego, więc jest to gadanie nie na temat.

oto Garlic Detector

Drogi Podolaninie

Nie siej, drogi Panie, kłamliwej propagandy.
Bo wówczas (teraz również, tyle że środek cieżkości władzy został przeniesiony bardziej do nadjordańskich ideologicznych źródeł) to bez zgody władz kościelnych nie można było zostać przywódcą.

oto Skanderbeg

Bzdura

Garlic Detector słyszał o walce o inwestyturę?
Bolesław Chrobry mianował biskupów, tylko nie lansował żadnych miernot, ale poważnych ludzi.
Pewien konflikt między władzą duchowną, a świecką w Polsce, skończył się krwawo. I w zasadzie do dzisiaj nie ma 100-procentowej pewności "o co poszło". CHodzi o koblikt króla Bolesława Śmiałego z biskupem Stanisławem.

oto chłop jag

Rzeczona opinia prof. Marka Chmaja

- mama Madzi czy wreszcie dziesięcioro sierot syryjskich - co to ich polski rząd nie chce przyjąć - pochodzi z jednej pupilo-szatańskiej stajni - tołażysze. Owszem - można dyskutować czy obecny demoliberalny totalitaryzm jest bardziej czy mniej szkodliwy dla ludzi od totalitaryzmu moskiewskiego - tołażysze - ale i ten i tamten - to totalitaryzmy. Totalitaryzmy mające na celu odebrać ludziom człowieczeństwo - tołażysze - aby łatwiej ich było potem uczynić zwierzętami.
Wniosek?
Tak komuna moskiewską jak i komuna brukselską - rządzą jedni i ci sami pupile szatana - tolażysze - uwzględniając oczywiście wymianę pokoleniową. Psioczą oni na etap miniony tylko dlatego aby stworzyć wrażenie, ze etap ówczesny jest bardziej ludzki.

oto Eowina

PRL była dyktaturą państwową.

Państwo, partie, wszelkie dobra, cały system zarządzania, był w interesie polskiego państwa. Począwszy od przedszkola, do emerytury, człowiek należał do państwa. Stąd Kościół, mający utwierdzać moralność chrześcijańską, musiał to robić w interesie państwa. W interesie państwa było zapewnienie aby obywatele prezentowali jak najwyższe standardy moralne, więc Kościół miał się dobrze. (Nawiasem mówiąc, moralność partyjna, była bliska moralności katolickiej) :)

Nie było powszechnego upartyjnienia. Polska wieś była absolutnie bezpartyjna, ale była katolicka.
Nie był forsowany komunizm, taki jaki zakładała literatura marksistowska. System władzy był zwany "realizmem socjalistycznym" czy coś takiego. Czyli było to co wyszło i to co udało się zrobić.

oto Skanderbeg

Wieś wcale bezpartyjna nie była

Co zresztą nie przeszkadzało w praktykowaniu katolicyzmu (tak trochę uproszczę). Mój dziadek od strony ojca był w PZPR, nawet był prezesem PGRu a później kołchozu. Z tym, że nie kradł, więc się nie dorobił. To jest ta moja 1/4 Wielkopolanina (reszta dziadków to Kresy Południowo-Wschodnie). To prezesowanie nie przeszkadzało w tym, że przez jakieś 20 lat, dziadek był kościelnym. Partyjnych we wsi było więcej, ale jakiś konfliktów nie było. Mimo, że w owej wiosce mieszkała taka trochę mieszania: z Wielkopolski, z Beskidów, z dzisiejszych Ukrainy i Białorusi), z Polski centralnej. Jednak wielkich konfliktów nie było na tym tle. A jak lokalny milicjant-sadysta pojawił się na zabawie, to dostawał łomot. I wcale nie od mieszkańców. Miejscowe chłopaki wiedzieli, że milicjant ich znał przynajmniej z widzenia (a niejednego spałował za nic). STawiali więc wódkę żołnierzom na samowolce. Ci robili co trzeba i szukaj wiatru w Polu. Dowództwo jednostki twierdziło, że żadni żołnierze na samowolki nie wychodzą i kwita.
Wracając jeszcze do partyjności, to mój ojciec, gdy skończył 18 lat, dostał zaproszenie na zebranie ZSL (wszyscy młodzi dostawali). Ojciec na kilku zebraniach był, ale faceci chodzili tam po jedno. Zawsze była setka i kiełbasa.. Jednak ojciec w końcu znalazł pracę w miasteczku i zrezygnował z członkostwa. Kazali mu przyjść i się wytłumaczyć, ale to zlekceważył i legitymacji nigdy nie zdał.

oto TBM

wnioskowanie

Profesor Chmaj pisze:

Skoro u nas był wolny, niezależny od państwa Kościół, były organizacje opozycyjne: Solidarność, KOR, ROPCiO, to nie można uznać tego systemu za system totalitarny

Ale te organizacje były przecież nielegalne i zwalczane.

To jakby uznać działania III Rzeszy na okupowanych terenach polskich za "nietotalitarne a co najwyżej autorytarne" bo działał wtedy Kościół, nie licząc AK, AL, BCH, NSZ, tajnych kompletów czy organów Państwa Podziemnego.

pozdrawiam zdziwiony lekko
TBM

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.