Ferajna tańczy wszystko z drogi!

Nieodżałowany Stanisław Grzesiuk wszystko to przewidział. W takiej np. balladzie „Bal na Gnojnej” zawarł głębokie i jakże aktualne przesłanie, które pozwoliłem sobie użyć jako tytuł dzisiejszego felietonu.

Co prawda nie chodzi o żaden bal, ale o to że jak jedzie rządowa ferajna - pardon – kolumna samochodów to uciekajta dobre ludzie, gdzie tylko się da. Parę tygodni temu rządowa kolumna z ministrem Macierewiczem gnała 130 na godzinę z Torunia do Warszawy, przez skrzyżowanie na czerwonym świetle i spowodowała kraksę, w której rozbiło się 8 samochodów. Minister się śpieszył na galę.

Teraz Pani Premier Beata śpieszyła się do domu i na skrzyżowaniu, na podwójnej ciągłej wzięła się za wyprzedzanie Seicento kierowanego przez młodego chłopaka. Młody, który o piosenkach Grzesiuka nie słyszał (bo pewnie słucha tylko rapu) nie zauważył drugiego auta, wziął się do skręcania i puknął lekko w limuzynę Pani Premier, która wylądowała na drzewie.

Pancerne Audi A8, którym podróżowała Premier waży ponad 3 tony, jest odporne na ostrzał z broni, atak chemiczny, nie boi się też wybuchu miny. Same kuloodporne szyby ważą ponad 300 kg. Mówiąc krótko pancerna limuzyna zakupiona w ub. roku (pewnie za jaki milion), to w gruncie rzeczy luksusowy czołg.

Tymczasem okazało się, że wystarczyło małe, trzydrzwiowe autko żeby ten luksusowy czołg rozwalił się na przydrożnym drzewie, a jego załoga – kierowca i Premier Rządu RP - trafiła do szpitala. W tym czasie 21 letni kierowca Seicento nie odniósł żadnej kontuzji, a i jego autko nie bardzo jest uszkodzone. Jak nic sprzedaż tego modelu Fiata niechybnie wzrośnie.

Tymczasem kolejny wypadek i to taki, w którym ranna została premier rządu wywołał zrozumiałe poruszenie. Opozycja żąda głowy ministra Błaszczaka, jako odpowiedzialnego za Biuro Ochrony Rządu, ale czy to Błaszczak jest szefem ferajny?

Sam minister tłumaczy, że wypadki zdarzają się wszędzie, za Komorowskiego pijany BOR-owiec rozwalił auto na polowaniu, a w ogóle BOR to służba komunistyczna jeszcze, trzeba ją oczyścić bo przecież i w katastrofie smoleńskiej też miała swoje winy.

Jak widać tłumaczenie polega na pokazywaniu poprzedniej ferajny, której obywatele też musieli z drogi ustępować, zwalaniu winy na nieprzeprowadzone zmiany w BOR-ze i na wzbudzaniu litości do rannej pani premier, która nie dość, że cierpi, to jeszcze jest atakowana przez internetowych hejterów.

Jednak jak już te hejty ucichną i BOR się zreformuje, to jednak pytania pozostaną. Czy wolno rządowymi limuzynami ostentacyjnie łamać przepisy drogowe, stwarzać zagrożenie, rozbijać auta i te kupione za pieniądze publiczne i osób prywatnych?

No przecież rządowe limuzyny są uprzywilejowane – odpowiadają minister Błaszczak i sympatycy PiS.

Ale karetki pogotowia też są uprzywilejowane, a sygnały wolno im włączać tylko w określonych sytuacjach – w stanie wyższej konieczności. Nie wtedy kiedy ordynator chce odwiedzić szybko żonę czy kochankę.

Korzystanie ze statusu pojazdu uprzywilejowanego – w przypadku polityków rządu – także powinno być czymś wyjątkowym, jak korzystanie ze wszystkich przywilejów. Tymczasem wygląda na to, że stało się normą. Minister Macierewicz zagadał się w Toruniu, śpieszył się to heja, po sygnałach i przez czerwone światła –do Warszawy! Pani Premier śpieszy się do domu to buch na ciągłej, na skrzyżowaniu – do przodu!

No i okazuje się, że nie do przodu, ale do szpitala. I nie dość, że rany, to jeszcze trzeba się tłumaczyć! A z czego się tłumaczyć? Ano z arogancji i pychy, która ferajnę z PiS-u dotknęła równie szybko jak ferajnę PO. Jak się nagle dostało sejmową większość wydaje się, że wszystko wolno. Jak mówił pewien klasyk: „Kiedy obiecamy gruszki na wierzbie, to one tam wyrosną.”

Gruszki nie wyrosły, a „klasyk” przegrał wybory. Pycha kroczy bowiem tuż przed upadkiem.

Tak więc Pani Premier życzyć należy powrotu do zdrowia - również zdrowia duchowego, któremu arogancja władzy i pycha szkodzi bardziej niż przydrożne drzewo rządowej limuzynie.

Janusz Sanocki

Poseł na Sejm RP.
Dziennikarz, polityk, były burmistrz Nysy, jeden z liderów Obywatelskiego Ruchu JOW, inicjator Kongresu Protestu.
Autor Miesiąca Prawicy.net w lipcu 2013

na ile punktów oceniasz artykuł?: 

Twoja ocena: brak
4.666665
Ogólna ocena: 4.7 (głosów: 24)

Tematy: 

Dyskusja

oto Marek Bekier

Nie chciałbym być źle

Nie chciałbym być źle zrozumiany bo całkowicie się zgadzam z tym, że ludzie na ważnych stanowiskach nadużywają swoich przywilejów ale nie zgadzam się z częścią argumentacji, której Pan Poseł użył.
1) Fakt, że w kolizji wzięło udział małe i słabe auto przeciwko pancernemu rządowemu jest bez znaczenia bo uszkodzenia spowodowało uderzenie w drzewo a nie otarcie się o małe auto. Na dobrą sprawę to zdarzenie można by zapisać na korzyść rządowego kierowcy, który uratował co najmniej zdrowie kierowcy małego auta.
2) Fakt wyprzedzania na podwójnej ciągłej też jest bez znaczenia bo pojazdom na sygnale wolno tak robić, mogą one nawet dłuższy czas jechać przeciwnym pasem ruchu o ile tylko inne pojazdy mają gdzie ustąpić i ustąpią.
Całość problemu sprowadza się więc do zbyt łatwego korzystania z uprzywilejowania.

oto Janusz Sanocki

Panie Marku! Sprawca....

Sprawcą jest ten, czyje działanie spowodowało dane zdarzenie. Gdyby nie wyprzedzali na podwójnej ciągłej i skrzyżowaniu - do wypadku by nie doszło. Kierowca pojazdu uprzywilejowanego też musi zachować szczególną ostrożność na drodze.

oto Marek Bekier

Z różnych informacji w

Z różnych informacji w środkach przekazu wynika, że nie wiadomo czy kolumna rządowa używała sygnału dźwiękowego. Gdyby nie używała to nie jest kolumną uprzywilejowaną i cała wina jest po jej stronie. Tylko czy to jest możliwe do wykazania?
Co do "szczególnej ostrożności" i zachowania się kierowcy pojazdu uprzywilejowanego nie wiem czy ten wątek jest dobry do dyskusji bo jest za dużo emocji o charakterze politycznym. Spróbuję jednak pokazać moje poglądy na ten temat na przykładzie, który widziałem na własne oczy.
Dosłownie wczoraj byłem świadkiem jak karetka pogotowia na sygnale wykorzystała pas dla skręcających w lewo (akurat był pusty mimo sporego ruchu) aby wyprzedzić całą kolumnę samochodów, które właśnie się zatrzymywały na czerwonym. Kierowcy, którzy akurat ruszali na zielonym w kierunku prostopadłym prawidłowo ustąpili pierwszeństwa i wszystko odbyło się bez żadnych problemów. Gdyby któryś z kierunku prostopadłego wjechał to by była miazga z niego i całej zawartości karetki.
Sytuacja ta jet trudna do porównania z wypadkiem P. Premier bo konieczność skorzystania z uprzywilejowania karetki jest poza dyskusją. Jednak czy to oznacza, że kierowcy kolumny rządowej powinni zachowywać się inaczej niż kierowcy karetek pogotowia? Moim zdaniem nie. No bo gdyby zachowywali się inaczej to reszta kierowców wyrobiłaby sobie zdanie, że są różne uprzywilejowania i zachowania zależne od kontekstu zdarzeń a to byłoby skrajnie groźne dla całości ruchu.

oto Paulina Kaufmann

Panie Marku!

Proszę nie porównywać karetki do pojazdów kolumny rządowej. Karetka (podobnie jak straż pożarna czy policja) pędzi do zdarzenia i mogą decydować minuty (a czasem i sekundy) o uratowaniu czyjegoś zdrowia czy życia. Pani premier jechała na weekend do domu, proszę mi powiedzieć jaki sens ma pędzenia jak do pożaru w tym przypadku? Bo wolno? Po za tym przepisy mówią wyraźnie o zachowaniu ostrożności przez kierowcę pojazdu uprzywilejowanego. Nie ma zakazu np. słuchania muzyki (czy jazdy w słuchawkach) w samochodzie, nie ma zakazu prowadzenia pojazdów przez osoby niesłyszące czy niedosłyszące więc jasnym jest, że to kierowcy pojazdów uprzywilejowanych musza, oprócz specjalnych umiejętności prowadzenia samochodu, wykazywać wyjątkową ostrożność.
Prosze sobie wyobrazić sytuację, w której na zatłoczonym skrzyżowaniu, przy ograniczonej widoczności, w słoneczny dzień spotyka się pędząca karetka i pędząca (nawet składająca się z trzech samochodów) kolumna wioząca panią premier na weekend do domu. Przecież kierowcy pojazdów uprzywilejowanych nie usłyszą sygnałów dźwiękowych innego samochodu bo zagłuszają je ich własne, stąd KONIECZNOŚĆ zachowania wyjątkowej ostrożności. Tego, niestety, w omawianym przypadku, zabrakło.

oto Krzysztof M

Przy takim spotkaniu BORmany

Przy takim spotkaniu BORmany mogą zatrzymywać karetki i wozy strażackie na sygnale i w praktyce na pewno by z takiej możliwości skorzystali . Co tam wypadki, co tam pożary, ważne żeby Misio na imprezę zdążył !

Pan wyklucza sytuację, gdy premier musi zdążyć gdzieś w ważnej sprawie wagi państwowej, a może i międzynarodowej. I takie wykluczenie opiera pan na czym? :-)

oto Prawoskręt

A co to dla Pana znaczy "musi zdążyć" ?

Każdy chyba kiedyś musiał gdzieś zdążyć i musiał sobie poradzić bez koguta na samochodzie. Ważne spotkania wagi jakiejś tam są planowane dużo wcześniej. Umieszczając je w grafiku trzeba po prostu zarezerwować odpowiedni czas na przejazd z uwzględnieniem ewentualnych problemów (mgła, gołoledź, korki etc.) a nie gnać ile fabryka dała olewając cały kodeks drogowy. A gdyby nawet się Pani Premier gdzieś ździebko spóźniła to chyba łatwiej się wytłumaczyć z takiego spóźnienia niż np. wskrzesić ofiarę wypadku zmarłą na skutek nieudzielenia na czas pomocy. Pan będąc ciężko rannym w wypadku zgodziłby się umrzeć tylko po to, żeby Pani Premier np zdążyła na spotkanie z premierem San Escobar ?

oto Krzysztof M

A co to dla Pana znaczy "musi

A co to dla Pana znaczy "musi zdążyć" ?

Dla mnie? To dla premiera, a nie dla mnie!

A w ogóle, to pan postrzega premiera jako napis na dropsach, czy jest on czymś więcej? :-) A jeśli więcej, to co mu wolno i dlaczego? Bo może mu - wg pana - bardzo niewiele wolno... :-)

oto Krzysztof M

To nie jest żaden "pomazaniec

To nie jest żaden "pomazaniec boży" tylko obywatel czasowo sprawujący funkcję państwową.

I jeśli ten obywatel jest zdania, że w tym momencie należy jechać 140km/h, to tak ma być. A BOR i inne służby winny dbać, żeby to było bezpieczne 140.

oto Krzysztof M

W krajach cywilizowanych to

W krajach cywilizowanych to "obiekt" słucha się ochrony a nie na odwrót.

1. W krajach cywilizowanych akurat cywilizacji jest najmniej, bo stały się acywilizacyjne.
2. Obiekt słucha się, bo chce. Ale w każdej chwili może przestać chcieć.

oto Marek Bekier

No przecież sam napisałem, że

No przecież sam napisałem, że sytuacje nie są porównywalne. Podtrzymuję jednak zdanie, że z punktu widzenia zwykłego kierowcy odróżnianie rodzajów uprzywilejowania lub jego celu (lub bezczelności) użycia byłoby całkowitą paranoją. Ale oczywiście merytorycznie to Pani uwaga jest bez zarzutu.

oto Paulina Kaufmann

Panie Marku, sam fakt...

...przywołania przykładu karetki, to porównanie ale nie mam zamiaru się czepiać. Problem polega na tym, że najważniejsze wszystkim umyka - to kierowca pojazdu uprzywilejowanego jest zobowiązany do zachowania szczególnej ostrożności bo oprócz samochodów i motocykli, uczestnikami ruchu są rowerzyści i piesi, dzieci (także na rowerach) oraz osoby w podeszłym wieku (nawet czasem w bardzo podeszłym) czy na wózkach inwalidzkich.

oto Ireneusz

Brawo

Stąd też jest tak, że kierowcy pojazdów uprzywilejowanych mają takiego stresa gdy jadą na "sygnale", że żaden z nich nie wytrzymuje takiej harówy zbyt długo. To jest jedna z najcięższych prac, a wielu kierowców nie wytrzymuje obciążenia psychicznego z tym związanego i rzuca taką pracę.
Ale w niedawnym przypadku kolumny rzadowej zaszło jakieś totalne nieporozumienie. Bowiem słyszę, że za Fiatem było jeszcze kilka samochodów, które coś tam przesłoniły. Wynika z tego, że rządowa kolumna nie była kolumną, a jechała sobie samopas. Jeden wyprzedził, jak mu się udało, to drugi ruszał i wyprzedzał. Przeczy to naturze kolumny. Każdy pewnie widział kolumny rządowe i wie, że samochody wzajemnie się osłaniają i tak naprawdę wygląda to z zewnątrz tak, jakby były sczepione ze sobą krótką linką. I teraz to nam się wmawia, że BOR to fachowcy?

oto Krzysztof M

W Wiadomościach pokazano

W Wiadomościach pokazano animację komputerową, gdzie pierwsze auto jechało na światłach, drugie bez świateł i trzecie na światłach. Młody wbił się między pierwsze, a drugie auto.

oto Marek Bekier

Nie koniecznie była przerwa w

Nie koniecznie była przerwa w kolumnie. Mogło być tak, że zwarta kolumna trzech aut rządowych jechała w pewnej odległości (powiedzmy 100m) za grupą kilku samochodów, z których pierwszy zasygnalizował chęć zjazdu w lewo w drogę boczną. W tym momencie ten pierwszy zauważył w lusterku wstecznym pierwszy z pojazdów uprzywilejowanych i zatrzymał się a za nim reszta. W tym czasie kolumna uprzywilejowana zaczęła wyprzedzać hurtem wszystkich a kierowca pierwszego auta wznowił manewr skrętu w lewo od razu po przejechaniu pierwszego uprzywilejowanego pakując się pod drugiego.
Oczywiście to moja wersja opisu zdarzenia i nie zamierzam się przy niej upierać ani nawet nie uważam jej za najbardziej prawdopodobną. Wersji pewnej ciągle brak a nawet są podejrzenia, że jej nie będzie. Jeśli moja wersja jest prawdziwa to do rozstrzygnięcia pozostaje tylko jedna rzecz: czy kolumna rządowa używała sygnału świetlnego i dźwiękowego. Jeśli tak to wypadek spowodował kierowca auta skręcającego w lewo a kierowca rządowy jest co najwyżej winien niezachowania szczególnej ostrożności. Jeśli kolumna rządowa nie używała w pełni sygnalizacji to szkoda gadać: jest to poważne przestępstwo drogowe.
Przepraszam za ten przydługi i w kilku miejscach warunkowy wywód ale był on konieczny do jasnego przedstawienia mojego stanowiska. Na koniec zostawiam najważniejsze: cieszę się, że nikt nie stracił życia a utrata zdrowia trzech osób jest niewielka ale i tak najważniejszym problemem w całym zdarzeniu jest kwestia czy uprzywilejowanie nie jest aby grubo nadużywane przez władzę? Zwłaszcza w porównaniu z bardzo umiarkowanym i rozsądnym używaniu tegoż przez karetki pogotowia i straż pożarną. O policji mam już nieco gorsze zdanie.

oto Ireneusz

Całkiem prawdopodobne

W tym czasie kolumna uprzywilejowana zaczęła wyprzedzać hurtem wszystkich a kierowca pierwszego auta wznowił manewr skrętu w lewo od razu po przejechaniu pierwszego uprzywilejowanego pakując się pod drugiego.

Jednakże, gdyby wszystkie szły na niebieskich światłach, to z całą pewnością chłopak zauważyłby to w lusterku bocznym. Skoro nie zauważył, to znaczy że następny samochód idący na sygnałach był przysłonięty, czyli był na pasie za, a nie na pasie obok Seicento. Tyle mówi nam fizyka, która nie uwzględnia oczywiście przypadków szczególnych, jak ładna dziewczyna po lewej na chodniku, w krótkiej miniówce. Nie wchodzi w sumie w rachubę, bo nie dość że było ciemno, to i chyba odrobinę za zimno.

oto Marek Bekier

Całkiem prawdopodobnych

Całkiem prawdopodobnych wersji jest pewnie jeszcze kilka. Wydaje mi się, że nie ma sensu ich szczegółowo roztrząsać na forum dyskusyjnym. Pozostaje nam nadzieja, że policja i prokuratura zrobią wszystko aby ustalić jak było naprawdę. Osobiście bardzo się obawiam każdego z dwóch rozstrzygnięć moim zdaniem złych:
1) okaże się, że drugie auto z kolumny rządowej nie miało załączonej sygnalizacji, kolumna grubo przekroczyła prędkość bezpieczną i jeszcze były spore luki miedzy samochodami kolumny a mimo to sprawa zostanie jakoś zamieciona;
2) okaże się, że kolumna jechała zgodnie z przepisami i wina jest po stronie kierowcy który wjechał pod auto kolumny a podjęte działania "naprawcze" spowodują taką zmianę przepisów, że utrudnienia dotkną głównie pojazdy uprzywilejowane pogotowia i straży.

oto JJerzy

Sto lat temu ...

... czytałem w jakimś kryminałku opinię, która zapadła mi w pamięć. Chodziło o klasę samochodów jakimi (wówczas) poruszali się dyplomaci. Podkreślić należy, że to były jeszcze w miarę normalne czasy. Otóż dyplomaci poważnych krajów jeździli skromnymi markami, natomiast wszelkie "bambusy" kosztownymi limuzynami.
Wbrew pozorom to co napisałem, jest na temat, bowiem od tamtego czasu zjawisko tylko uległo nasileniu. To takie swoiste zastosowanie prawa Kopernika.

oto JJerzy

Jeszcze wcześniej ...

... Pani Paulino :)
Poza tym nawet wtedy, gdy były to Mercedesy, to "bambusy" jeździły Rolsami, czy Bentleyami.
Zresztą ... Mercedes Mercedesowi nierówny ...
Za 2 milionową Audicę p. premier można kupić niejedno cudo ...

Ooo ... Mam pomysł :) Przebudować Skota na ... salonkę. Duży ... byłoby dość miejsca na biurko ... I nie byłoby kłopotów z oponami, bo w standardzie jest CPK ...

oto JJerzy

Pani Paulino ...

... nadmiar ... dosłowności :)
Nie wymieniam w ... sztukach, więc nie ma po co się napinać. Mówię o tendencji.
A z tym mercedesem to nie wiem o co Pani chodzi ... Ja proponuję Skota ... :) (nawiasem ... to drzewo, co to jest ... przedmiotem dyskusji to Skot pewnie by zwalił)

oto JJerzy

Pani Paulino ...

Pani to chyba jest z zawodu nauczycielką :)
A co do Skota ... Jest duża szansa żeby zwalił .. to drzewo. Zdarzyło mi się tym jeździć, zdarzyło walnąć na poligonie w drzewo (cieńsze) ... To na prawdę fajna maszynka :)

oto JJerzy

E tam ...

Ale to ich ... domek ...
A poza tym proszę nie omijać tematu ... Mojego wkładu w bezpieczeństwo narodowe ... Przecież było nie było zaproponowałem skonstruowanie na bazie SKOT'a ... Land Force One! Pan sobie wyobraża ... Te biurko gdańskie przykręcone do podłogi ... Te kalwaryjskie ... dokumentościanki ... Te kanapy ... Kler ...

oto Maciej Markisz

Cyt. ,,Tymczasem okazało się,

Cyt. ,,Tymczasem okazało się, że wystarczyło małe, trzydrzwiowe autko żeby ten luksusowy czołg rozwalił się na przydrożnym drzewie, a jego załoga – kierowca i Premier Rządu RP - trafiła do szpitala. W tym czasie 21 letni kierowca Seicento nie odniósł żadnej kontuzji, a i jego autko nie bardzo jest uszkodzone.'' -

- Limuzyna USA też zawiesiła się w przeszłości na polskim podjeździe... - czy to już dowód, że polskie podjazdy wygrywają z amerykańskimi ,,czołgami''?? :)

oto Czesław

Świat się zmienia

Obecnie nie wiem jakie tam w tej stolicy panują obyczaje, bo mieszkam na dalekiej prowincji. Ale jak za starej komuny studiowałem w Warszawie, to nie tylko nie widziałem ale nawet nie słyszałem o takich kawaleryjskich przejazdach władzy ludowej. Za komuny byłem w Moskwie, to widziałem właśnie taki przejazd tamtej władzy ulicami, to było dopiero tsunami. Z kolegami mieliśmy dużo wrażeń , no i tak że to u nas w Warszawie to nic takiego nie ma prawa zaistnieć, bo My to wyższa kultura itp. itd., jak to Polacy o swojej wyższości cywilizacyjnej. Widać że dołączyliśmy do tej cywilizacji z przed pół wieku.

oto Greg

tak to za starej komuny było

w latach 70-tych spotykałem premiera Jaroszewicza na trasie w Wawrze (ja w autobusie, on w limuzynie). Na skrzyżowaniu np ul. Kajki z Czecha lub Płowiecka z Ostrobramską czekał radiowóz i i wstrzymywał ruch jak pan premier się zbliżał. Jechały 3 lub 4 samochody na tyle szybko że nie sposób się przyjrzeć w którym był premier, podobno sam prowadził bo to lubił.
Inne zdarzenie jakie zapamiętałem to godzinne stanie na Nowym Świecie, bo miał przejeżdżać jakiś czerwony kacyk z Afryki, chyba z Angoli. Przez godzinę cała ulica była zamknięta, ludzie czekali na autobusy i kleli

oto DonRechot

Ano

Byc moze tego samego premiera widzielismy - ja w Krakowie na Bloniach prof. Jaroszewicza.
Jeden jedyny gap w okolicy, malolat na Wigry 3 moglem do woli podziwiac jak przesiada sie ze smiglowca do wolgi czy warszawy - juz nie pamietam. Zadnych swiatelek, syren. Ot spokojne, senne, jesienne miasteczko Krolow Polski. Taki byl wtedy Krakow - na Bloniach krowy sie pasly od strony Rudawy, przy Cichym Kaciku.

oto JJerzy

Dyskusja ...

... pod tekstem skupiła się głównie na przebiegu kolizji i jej prawnej interpretacji. Myślę że wciąż mamy za mało danych ... Zresztą pewnie długo nie będzie inaczej.
Tyle, że tekst Autora jest - tak ja go odbieram - nie o tym, albo nie tylko o tym. Jest o ... arogancji władzy. O tym, że ułańska jazda, stwarzająca zagrożenie, nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia, służy jedynie zaspokajaniu chorego poczucia wyższości i bezkarności. Buduje samoocenę właśnie w oparciu o nadużywanie przywilejów i rozciąganie ich poza wszelkie granice.
Kiedyś władza tak nie ... opancerzała się ... Bywały zamachy, ale teraz też są. Są politycy, których ochranianie daje się niemal skalkulować ekonomicznie, a poza tym jest uzasadnione realnym zagrożeniem. Pozostali rozciągnęli to przez lata na wszystkich, bez wyjątku, a potem rozciągnęli to poza, nawet urojone, potrzeby, zwyczajnie ... jako nadużywany masowo przywilej, jako efekt braku kontroli nad władzą.
Oczywiście jest potrzeba takiego uprzywilejowania, ale jest ona na pewno gdzieś pomiędzy skrajnościami. Jest sobie prezydent Islandii, który funkcjonuje bez żadnych ... BORów i jest prezydent USA, który jest już chyba nawet chroniony przed nim samym. Trudno nie odnieść wrażenia, że naszym marzy się poziom amerykański, ale "przyozdobiony" ruskim bizantyzmem i samowolą.

oto Janusz Sanocki

Pan JJerzy...

Dziękuję za trafną egzegezę. Przecież to widać jak na dłoni, że to "kadzidło władzy" uderzyło do głowy kolegom z PiS-u. Że nikt tych chłopaków z BOR-u nie strofuje i nie ostrzega i oni się dostosowują do potrzeb swoich zwierzchników.
Nie będę się zakładał, ale obstawiam 8:2, że dźwiękowych sygnałów nie mieli włączonych. Bo sygnał dźwiękowy jest męczący i często się go w kolumnie wyłącza. na autostradzie wielokrotnie mijałem takie kolumny.
Po drugie - oni nie powinni byli wyprzedzać na tym skrzyżowaniu, bo takiej potrzeby nie było.
Po trzecie: młody na pewno jechał minimum 50 na godzinę, więc przekroczyli prędkość.
Po czwarte: jeśli ktoś mi mówi, że lekkie, trzydrzwiowe autko, może zepchnąć na drzewo 3,5 tonową, opancerzoną limuzynę to uważa mnie za idiotę.
Ewidentnie borowiec spanikował i odbił w lewo, zamiast jechać lewym pasem prosto i wyprzedzić seicento.
Po piąte wreszcie jakim prawem prokuratura prowadzi śledztwo przeciwko kierowcy seicento, a nie "w sprawie"? kiedy jeszcze nie wiadomo kto spowodował wypadek? Słuchałem dzisiaj konferencji prokuratora z Krakowa. Cała obrzydliwa uległość prokuratury każdej władzy wylazła jak słoma z butów. Z jednej strony odmawia poinformowania dziennikarzy czy młody słyszał sygnał, a z drugiej mówi, że borowcy zapewniają, że sygnały dźwiękowe były włączone.
Czytałem gdzieś, że Audi8 mają kamery. Powinny mieć bezwzględnie. Gdzie są zapisy z tych kamer?

oto JJerzy

Warto ...

... wspomnieć o ... twórczej roli samych służb w budowaniu tego bizantyzmu. Mamy tu więc wspólny interes dwóch paranoi: interesy służb, które - jak każda biurokracja - zawsze chcą więcej kasy, władzy i prestiżu, więc polityków wkręcają w różne paranoje, robiąc tajemnicze miny i pokazując, jak chronione są polityczne VIP-y w USA albo Izraelu i próżność samych polityków, którym tłum ochroniarzy i pędzenie przez Polskę na sygnale rekompensuje wszelkie niedostatki samooceny.

oto Marek Bekier

Pojazdy i kolumny uprzywilejowane

Sprawdziłem w kilku źródłach jakim zasadom podlegają pojazdy i kolumny uprzywilejowane. Przepisy dość jednoznacznie mówią, że w przypadku kolumny pojazdów tylko pierwszy i ostatni musi mieć sygnał świetlny i dźwiękowy. Nasza dyskusja (w tym moja) o ewentualnym braku takiej sygnalizacji w aucie p. Premier traci sens. Jest mi głupio, że jako kierowca nie wiedziałem tak elementarnej rzeczy.
Dla dociekliwych daję odpowiedni link do Wikipedii.

oto Paulina Kaufmann

Panie Marku!

Prosze sobie obejrzeć zapis monitoringu z kamery ustawionej ok. 500 m przed miejscem wypadku a zauważy Pan, że nie była to kolumna i w takiej sytuacji samochód wiozący panią premier łamał przepisy nie używając sygnałów nadających mu status pojazdu uprzywilejowanego. Kolejny przykład brawury, głupoty, bezmyślności i łamania przepisów oraz procedur.
I, znów z drzewem w roli głównej.

oto JJerzy

Panie Marku ...

... jak już nic nie trafia, to może argument zdroworozsądkowy ...
Kiedyś, jak uczyłem prowadzenia samochodu córkę (choć, ponieważ miała już prawo jazdy, bo właściwszym byłoby stwierdzenie ... doskonaliłem umiejętności :))
czasem trafiały się sytuacje w których stwierdzała: zobacz jak on jedzie! przecież to ja mam pierwszeństwo! Wówczas zawsze pytałem ją o jedno: chcesz przeżyć i dojechać bezpiecznie, czy mieć rację za wszelką cenę?
Nie wydaje się Panu, że procedury (i arogancja oczywiście) prowadzą właśnie do tego, że w przewadze jest dążenie, za wszelką cenę, do udowodnienia, że to moje jest mojsze?

oto Marek Bekier

Przecież ja właśnie zdrowy

Przecież ja właśnie zdrowy rozsądek chcę wspierać. Tylko, że całe zdarzenie odbyło się w konkretnych warunkach prawnych. Jego uczestnicy też mięli jakąś tam świadomość tych warunków. Nie można więc dochodzić prawdy a tym bardziej podejrzewać winę konkretnych osób używając argumentów opartych na niewiedzy bądź zaprzeczeniu konkretnych przepisów. Tymczasem wielu dyskutantów takich argumentów używa a na konieczność używania sygnałów dźwiękowych i świetlnych przez wszystkie pojazdy kolumny sam dałem się nabrać. Tylko takie znaczenie miał mój wpis. Żeby było do końca jasne:
- nie można zbagatelizować wpisu p. Pauliny wskazującej mocne poszlaki, że "kolumna" nie była kolumną ze względu na odległości;
- arcyważne jest podejście Pana Sanockiego, który wskazuje na nadużywanie władzy w błahych celach;
- bardzo źle rokują niektóre poczynania władz, które zawierają "drobne" manipulacje takie jak przedstawienie animacji wypadku z linią przerywaną a nie ciągłą na jezdni i przyjęcie prawie od razu założenia, że pojazdy jechały 50km/h.
Na koniec zostawiam wyobraźnię. Proszę sobie wyobrazić młodego kierowcę, który jak to młody jest bardzo sprawny fizycznie, bardzo dobrze opanował samochód od strony czysto technicznej i ma trochę skłonności do pośpiechu i ryzyka. No i ten kierowca ma wbite do głowy błędne przekonanie, że wszystkie pojazdy kolumny uprzywilejowanej mają mieć włączone sygnały. Jak Pan sądzi czy łatwiej będzie mu wjechać pod drugiego z kolumny niż temu, który dobrze zna przepisy? Proszę zauważyć, że błędna argumentacja tak naprawdę działa przeciwko młodemu kierowcy.

oto JJerzy

WArto tu ...

... dokonać jeszcze jednego ... "wyobrażenia" ... Pomijam fakt znajomości lub nie-, bardzo każdemu kierowcy potrzebnych zasad poruszania się kolumny rządowej (choć może się okazać, że jak towarzystwo się rozochoci, to będzie to, np. dla warszawiaków, jedna z podstawowych umiejętności) ... Przez chwilę usiądźmy sobie na miejscu tego młodego kierowcy ... Spróbujmy zrozumieć jego zachowanie ... Jak kilku jadących za niem, widzi koguty (nie wiemy, czy słyszy sygnały). Nie wie przecież czy to kolumna, czy jeden ... wariat z pilną potrzebą wykorzystania swoich uprawnień. Jak inni przepuszcza to coś ... Nie wiadomo, czy dalej widzi coś szczególnego. Po pierwsze dlatego, że to następne coś było zbyt daleko. Po drugie dlatego, że mógł mieć ograniczoną widoczność (inne samochody, ciemno, itd). Poza tym to drugie coś nie było "okogutowane". Wniosek z tego tylko jeden: mógł tak zareagować jak zareagował.

oto Marek Bekier

Mam podobny sposób myślenia o

Mam podobny sposób myślenia o zachowaniu kierowcy ale odmienną ocenę przydatności wiedzy o zachowaniu się kolumny uprzywilejowanej (nie koniecznie przecież rządowej, może być wojsko, straż itp.). Przecież jeśli to pierwsze coś przejechało to na podstawie wiedzy, że to coś miało sygnały świetlne niebieskie i czerwone (!) można było się spodziewać, że będzie następne coś. Wiem doskonale, że ta wiedza w praktyce przydaje się niezwykle rzadko. Ja akurat jestem kierowcą od ćwierć wieku, jeżdżę tylko prywatnym samochodem ale bardzo dużo (z czego zaledwie przez kilka godzin w Warszawie w ciągu tego ćwierćwiecza) i z kolumną uprzywilejowaną spotkałem się raz w życiu! Inna sprawa, że ja bym nie wykonał manewru zaraz po przejechaniu pojazdu uprzywilejowanego nawet wtedy gdybym wiedział, że to pojedynczy pojazd bo wiem z doświadczenia, że prawie zawsze za takim pojazdem jest kilku wariatów którzy się chcieli załapać na szybką jazdę.

oto JJerzy

To ja jeszcze ...

... odrobinę oliwy doleję ...
O ilu wypadkach z udziałem karetek pogotowia, strażaków, czy przewoźników ponadgabarytowych ładunków słyszał Pan w ciągu ostatniego roku?

oto Marek Bekier

Świetne pytanie! W ciągu

Świetne pytanie! W ciągu ostatniego roku o żadnym. W ciągu wielu lat o zaledwie kilku. Biorąc pod uwagę, że przez okno przy którym teraz siedzę widzę przejazdy straży, policji i karetek kilka razy na tydzień (jest to dojazd do jednego spośród tzw. czarnych punktów, który ma jedną z najgorszych w Polsce statystyk) to trzeba przyznać, że kierowcy tych pojazdów są naprawdę świetnie wyszkoleni. Jeden z nich to zresztą mój sąsiad, którego mam okazję często widzieć również w prywatnym samochodzie. Jest świetnym i bardzo rozsądnym kierowcą. Wniosek z tego taki, że zasadne są podejrzenia o niezbyt profesjonalne działanie znacznej części osób zajmujących się przejazdami rządowych pojazdów uprzywilejowanych bo wypadków jest zbyt wiele w stosunku do liczby przejazdów. Nie zmienia to jednak mojego podejścia do dyskusji o tym konkretnym wypadku, który mamy na tapecie.

oto Ireneusz

A ja będę uparty

Że to nie była żadna kolumna pojazdów uprzywilejowanych. Była to jedynie luźna grupa pędzących razem samochodów, dla dodania pikanterii posiadających koguty na dachu, które były powiedzmy uruchomione. Nie ma więc tutaj działania jakichkolwiek przepisów o kolumnie - albowiem jak podała pani Paulina definicję: kolumna to jest coś takiego, co jedzie jedno za drugim i musi być traktowane jako jeden wielki pojazd pod nazwą KOLUMNA.
Używanie w tym wypadku słowa kolumna rządowa jest po prostu mijaniem się z prawdą, co udowadniają nagrania kamer.

oto TBM

ocena

cytuję Ireneusz:

Używanie w tym wypadku słowa kolumna rządowa jest po prostu mijaniem się z prawdą, co udowadniają nagrania kamer.

Zapomniał Pan, że sędziemu (a zapewne w sądzie sprawa się znajdzie) przysługuje "swoboda oceny materiału dowodowego".

I Wysoki Sąd może na przykład dojść do wniosku, że to była kolumna jeśli nawet jeden samochód był w Krakowie, drugi w Oświęcimiu a trzeci już pod domem p. premier.

No nie mają Pańskiego płaszcza i co im Pan zrobi? :)

pozdrawiam pod krawatem
TBM

oto Paulina Kaufmann

Panie Marku.

Czy nie sądzi Pan, że gdyby pojazdy rządowe jechały w kolumnie czyli wszystkie w takiej odległości jak trzeci od drugiego, to do wypadku by nie doszło? Ile pańskim zdaniem należy czekać po przejechaniu samochodu uprzywilejowanego aby wykonać skręt? Tak rozumując, to po kolejnym "na sygnale" mogły jechać następne, np. za pięć minut... Wiem, przerysowuję.
Postawienie zarzutu kierowcy, w tej sytuacji, przy braku wiedzy (do czego przyznał się prokurator) o prędkości samochodu rządowego jest kuriozalne. Jak napisałam w innym miejscu, moim zdaniem za wypadek winę ponoszą szef ochrony, kierowca pierwszego i kierowca drugiego samochodu bo to ich, psim obowiązkiem jest chronienie przewożonej osoby i zachowanie szczególnej ostrożności jeśli poruszają się, szczególnie po zmroku, w terenie zabudowanym i naruszają przepisy ruchu drogowego. Wieźli czwartą, najważniejsza osobę w państwie, powinni dochowac wszelkiej staranności w wypełnianiu obowiązków a zatem, w momencie powstania tej ogromnej luki między pierwszym a drugim pojazdem, kierowca samochodu z premierem powinien włączyć światła pulsacyjne i sygnał dźwiękowy!
(Piszę jako "gość" bo nie mogę się zalogować)

oto Robercik

Chyba główne źródło

Chyba główne źródło nieporozumień to mylenie "samochodu uprzywilejowanego" z "boskim rydwanem". Kierowca karetki pogotowia może wszak przejechać na czerwonym, ale musi się liczyć z tym, że samochód pędzący poprzeczną drogą (na swoim zielonym) nie zauważy karetki. Dlatego karetki pogotowia zwalniają na czerwonym, choć teoretycznie mogłyby jechać 150 na godzinę przez kolejne skrzyżowania - jeśli tylko droga jest fizycznie wolna.

Wg. politruków pisowskich Szydło awansowała już na półboga, więc boski rydwan jej się należy.

oto JJerzy

O to, to ...

Oczywiście zawsze koronnym argumentem jest legendarne bezpieczeństwo (i oczywiście procedury, czyli sposób na zwolnienie z myślenia), dlatego pisałem o syndromie de Gaulle'a. Bo przecież ... mogą się zamachnąć ... Trzeba dodać sobie ... wielkości. Za tym drzewem na skrzyżowaniu w Oświęcimiu mógł stać talib ...

oto Ireneusz

Żałosne te teksty

kierowca samochodu osobowego, gdy dowiedział się, na kogo wpadł i że niestety żyje wykrzyknął (autentyczne) „kurwa jaka szkoda, że go nie ubiłem”. Karetka odwiozła mnie do szpitala na Wołoska, gdzie lekarz, usiadł koło mnie i stwierdził, że musi mi zaszyć głowę i że będzie bolało – odpowiedziałem, że rozumiem i żeby zabrał się do roboty, ale on stwierdził, że będzie bardzo bolało. Po 10 minutach takiego dialogu zorientowałem się, że lekarz mści się za oskarżenie przez ministra Ziobro jego kolegi i że chce po prostu mnie nastraszyć i się zemścić za niesłuszne oskarżenia ministra Ziobro na obojętnie kim z rządu czy PiS –u.

Ależ pan z siebie jest pewnie dumny, co nie?

oto alde

w dobie samochodowych kamer DVR

ustalenie osoby odpowiedzialnej za wypadek w którym uczestniczy pojazd uprzywilejowany jest dużo łatwiejszy niż to było dawniej. Dzisiaj camery DVR stają się standardem już dla zwykłych ludzi. Mamy zatem typowy szum medialny.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.