Posła po pysku!

Motto: „I uciął mu co trzeba, a głowę przede wszystkim”

Afera z obniżką poselskich pensji pokazuje istotę polskiego systemu politycznego.

Po pierwsze – rozkaz do obniżek poselskich wynagrodzeń dał jeden człowiek –– Jarosław Kaczyński. Wstał rano – pomyślał: „Obniżymy posłom wynagrodzenia”, wydał polecenie jakiemuś Mariuszowi, a 236 posłów jego partii pokornie, bez szemrania wykonało „prikaz” w czwartkowym głosowaniu - nikt się nie zbuntował, nikt nie wyłamał.

Skąd wypływa ta nadzwyczajna władza Prezesa?

Moc Jarosława Kaczyńskiego wynika wprost z systemu ordynacji proporcjonalnej, według której wybiera się posłów do polskiego Sejmu. Bo to właśnie ON będzie decydował kogo w następnych wyborach wpisać na listę i na jakie miejsce. Jak by się poseł „X” stawiał, nie wykonywał rozkazów to niech zapomni o j miejscu na wyborczej liście. I „żegnaj poselski fotelu”.

Oczywiście ten system wodzostwa jest w każdej partii, przy czym w niektórych Wódz jest jeden, a w innych – jak w PSL – „wodzem” jest wąska grupa partyjnej oligarchii. Nie mniej zasada jest prosta – o tym kto może zostać posłem, a zatem o tym kto może skorzystać ze swojego biernego prawa wyborczego decydują partyjni wodzowie - wyborcy tylko dają głos, stwarzając pozory demokracji. To partyjna oligarchia decyduje kto będzie posłem.

Czy to jest jeszcze demokracja? Oczywiście, że nie. Ale partyjnie wybrani posłowie nie zbuntują się i nie naprawią systemu, bo system wodzostwa („Führerprinzip”) czyni z nich bezwolne kukiełki w rękach partyjnego szefa. Co pięknie i wyraźnie wyszło w sprawie wynagrodzeń.

Dlaczego tego jawnego naruszenia obywatelskich praw nie widzą polscy „konstytucjonaliści”, politolodzy, prawnicy z Trybunałów Konstytucyjnych? Nie widzą, bo mają nie widzieć. Oni kasiorę dostają za to, żeby nie widzieli. Polskie uniwersytety – zwłaszcza wydziały nauk humanistycznych, prawnych itd. są sprostytuowane mniej więcej w takim samym stopniu jak partie i cała polityczna scena wybrana wg zasady wodzostwa.

Obniżka poselskich wynagrodzeń ma oczywiście także aspekt merytoryczny. Kaczyński zapowiedział obniżkę bo rzekomo ma być skromniej. Czy pensje poselskie rzeczywiście są tak wywindowane, że rażą swoją wysokością? Pensja poselska to dwukrotność średniej krajowej i nie podejmuję się odpowiedzieć czy to za dużo. Ale też nikt nie wie ile powinien zarabiać poseł, minister sędzia czy burmistrz - bo żadna dyskusja na ten temat się nie odbyła. Kaczyński nie pytał nikogo ile ma zarabiać prezydent, ile premier, ile ministrowie? Ot po prostu uznał, że posłowie to najlepsza grupa, żeby na nich pokazać, jaki jest skromny i jak stoi po stronie obywateli.

Związek decyzji Kaczyńskiego i Sejmu o obcięciu posłom diet z aferą wokół wysokich nagród dla ministrów jest oczywisty. Posłom nie obcięto dlatego, że za dużo zarabiają, ale po to, żeby zatuszować skandal z wielotysięcznymi nagrodami dla ministrów i premier Szydło.

A zatem w żadnym stopniu nie jest to decyzja porządkująca państwo. Bo jeśli poseł zarabiając dwie średnie zarabia za dużo, to co powiedzieć o pracownikach Sądu Najwyższego, którzy średnio zarabiają na miesiąc 34 tys.? I jak się ma wynagrodzenie prezydenta państwa, który dostaje na rękę 15 tys. miesięcznie do chociażby pensji dyrektora ZOZ zarabiającego 22 tys.?

A więc obniżka wynagrodzeń poselskich to czysty pijar, nie żadne tam porządkowanie państwa. Niestety widać to wyraźnie także w innych decyzjach PiS, że nie naprawa państwa, ale pijar i kupowanie głosów wyborców są zasadą działania „Dobrej Zmiany”.

I wreszcie powstaje pytanie o postawę posłów PiS, którzy prywatnie myślą i mówią co innego, ale na rozkaz Prezesa pokornie wykonują każdą bzdurę. Czy ludzie, którzy w imię utrzymania stanowiska rezygnują z własnego rozumu i sumienia mogą rządzić państwem? Czy posłowie, którzy tak głęboko nie szanują sami siebie, pozwalając się traktować jak kukiełki potrafią szanować innych? I czy tacy właśnie „posłowie-podwładni” mogą przywrócić szacunek dla Polski?

oto Janusz Sanocki Janusz Sanocki

Poseł na Sejm RP.
Dziennikarz, polityk, były burmistrz Nysy, jeden z liderów Obywatelskiego Ruchu JOW, inicjator Kongresu Protestu.
Autor Miesiąca Prawicy.net w lipcu 2013

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.117645
Ogólna ocena: 4.1 (głosów: 17)

Tematy: 

Dyskusja

oto mj

Oj tam, Panie Pośle...

Jakoś MOŻE uda wam się przewegetować za te obniżone pensje... Proszę pamiętać, że w tym kraju ludzie żyją, choć nie wiem jakim cudem, np. za 800 złotych jakiejś emerytury czy renty, czyli pewnie znacznie mniej niż wam tam teraz obniżyć chcą, i jednak dają radę. Jest też sporo bezrobotnych bez prawa do zasiłku, i to dopiero zagwozdka jak to możliwe że oni żyją... Aż dziwne że jeszcze nikt nie wpadł na pomysł masowego wzywania takich do US i sadzania ich tam na nodze odwróconego stołka żeby ujawnili źródła dochodu, który czym prędzej należy opodatkować. :)
Ja wiem od pewnej pani że za te głupie 10 tys. dobrze można żyć tylko na prowincji, no ale też przecież nie wszyscy jesteście z miasta stołecznego Warszawy.

A tak w ogóle... W Polsce funkcjonuje taka dewiza, że ''chcącemu krzywda się nie dzieje'', wygłaszana co prawda głównie w stosunku do tych, którzy wypłakują się w różnych miejscach że np. musza tyrać za 5 zł / h brutto, no ale ostatecznie czemu nie zastosować jej w stosunku do posłów, którzy, ich zdaniem, zbyt mało zarabiają..? :)
Pewien klasyk stwierdził też, że jak się za mało zarabia, to należy zmienić pracę i wziąć kredyt.

A co do Kaczyńskiego i tego jego pomysłu obniżki... Pan się nie martwi - ludzie tego i tak nie kupują. Ta zagrywka jest ZBYT populistyczna nawet jak na tzw. ciemny polski lud.

oto gość

Niestety

Prawda w oczy kole.

oto Dubitacjusz

Ordynacja jest demokratyczna, to lud wybiera partie

W przeciwieństwie do JOWowej kryptodyktatury, w który wyborcy są zmuszani wybierać spośród dwóch zabetonowanych partii.

Co do 20-procent-minus, to jest populistyczny gest oraz zemsta Kaczyńskiego na opozycji za wyciągnięcie rządowych "drugich pensji". Oczywiście jest to głupie, ale gdzieś w głębi wzbudza tą niską Schadenfreude, że arogancki poseł Sanocki zostanie odchudzony;-)

oto Krzych Adam

Ordynacja jest demokratyczna...

Pewnie że jest. Z partiami typu leninowskiego. Albo orwellowskiego. Wywodzącymi się z Magdalenki. Więc wybór jest o całe niebo bogatszy niż w przypadku koloru Forda T. Bo jest wybór pomiędzy kilkoma partiami, a jedna bardziej leninowska czy orwellowska od drugiej.

No i tak bardzo demokratycznej demokracji pozorów nie ma chyba nigdzie na świecie. A beton? Nawet go na oko tak bardzo nie widać tak jest ślicznie przyozdobiony tymi wszystkimi pozorami demokracji.

oto Krzych Adam

Prawda że startować mogą.

I parę takich startów było. Co z tego jednak skoro system jest skalibrowany na ich przemielenie i odrzucenie? A owej wiekszości wyborców pozostaje do wyboru przyozdobiony pozorami beton wymieszany wg receptury opracowanej w Magdalence i zalany w formy tam przygotowane.

oto Dubitacjusz

Nieprawda, system jest skalibrowany tak, że uzyskanie

poparcia powyżej 7% w skali kraju daje sensowną reprezentację. Problem jest taki, że wyborcy nie chcą dać nawet takiego poparcia kandydatom spoza betonu.
Zresztą beton magdalenkowy też nie musi przechodzić: w 1997 wycięta została postsolidarnosciowa pseudoprawica, w 2015 postkomunistyczna lewica.
Tym niemniej próg 7% nie jest taki zabójczy dla alternatyw wobec systemu, jak próg w JOW.

oto Robercik

A od przejścia minimalnego

A od przejścia minimalnego progu do sformowania rządu droga daleka. Nawet gdy to się uda, to po sformowaniu rządu antysystemowców mogą być protesty "demokratów", sankcje i ataki rynków finansowych. Jest dostatecznie dużo zabezpieczeń jakie demokraci wprowadzili aby tzw. populiści nie mieli wpływu na wydarzenia.

Poza tym można zawsze obiecującego lidera przyskrzynić za "wpływanie na opinię publiczną" albo po prostu zamordować.

oto Janusz Sanocki

co za głupiec!

Skąd się biorą tacy głupcy? (i to złośliwi w dodatku). Głupek nie potrafi przeczytać prostego zapisu w Konstytucji gwarantującego równość obywatelowi w tym bierne prawo wyborcze.
Głupiec nie potrafi zobaczyć - widocznej gołym okiem - patologii partii leninowskiego typu. Z całym bagażem negatywnych konsekwencji socjologicznych, ekonomicznych, politycznych a i etycznych. Po prostu głupiec!

oto Dubitacjusz

JOW ma jedną, mało znaczącą politycznie, ale jednak zaletę

partie duopolu starają się nominować kandydatów sympatycznych.
Natomiast w POW liderzy partyjni (lub parapartyjni jak Kukiz) mogą sobie pozwolić na wstawianie na listy kandydatów o miernej prezencji i kulturze słowa oraz nieprzyjemnym charakterze.

oto Janusz Sanocki

Admin - proszę zablokwoać niejakiego Dubitacjusza

Szanowny Adminie!
Od dłuższego czasu w debacie nt. ordynacji wyborczej zabiera głos osobnik podpisujący się nickiem "Dubitacjusz". Zapewne anonimowość pozwała mu pleść jawne bzdury, a jego wypowiedzi pozbawione jakiejkolwiek logiki i nie oparte na faktach - wręcz je ignorujące wyraźnie mają na celu drażnić przeciwników co w jasny sposób nie ma nic wspólnego z szacunkiem do dyskutantów. Uważam tę postawę za jawna formę trollingu - zwłaszcza, ze osobnik występuje pod nickiem, a nie pod własnym nazwiskiem. Proszę zatem o zablokowanie tego osobnika, ponieważ jego wypowiedzi są jawnie destrukcyjne i ukierunkowane na sianie zamętu, a nie przedstawianie (i przyjmowanie) argumentów.

oto alde

@Dubitacjusz – opisując niedawno rządy PiSu

- moim zdaniem utrwalacza ordynacji proporcjonalnej - użył Pan pojęcia zbliżonego do

kryptodyktatury

Przesiąkł Pan dewizami rodem z Orwell’’a (wojna to pokój): JOW to POW
przypisując wady wzięte z ordynacji POW do - prawdopodobnie nieznanej sobie - ordynacji większościowej (JOW).
Potwierdza to Pana stwierdzenie, iż w JOW

wyborcy są zmuszani wybierać spośród dwóch zabetonowanych partii

Powyższe „argumentum ad Putinum” jest nie do przyjęcia. Ani w POW ani w JOW wyborcy nie są zmuszani do niczego. Być może Pan osobiście jest zmuszany, np. przez żonę lub tp., ale proszę tego nie uogólniać na całą populację.
Przyjmij Pan do wiadomości, że zabetonowane partie – przed WYBORCAMI – istnieją w dzisiejszym POW. Dowodem na to jest pozbawienie polskich wyborców biernego prawa wyborczego.

oto Dubitacjusz

@ p. alde: Polski wyborca może założyć KWW jak Kukiz

i korzystać z uroków biernego prawa wyborczego.

POW daje możliwość wejścia do systemu politycznego nowym partiom i wypadnięcia starym dzięki względnie niskiemu progowi. JOW stawia przed nowymi partiami bardzo wysoki próg, co praktycznie betonuje duopol partyjny. Jeśli za obiema partiami stoją ci sami lobbyści i deep state, to wyborcy żyją w kryptodyktaturze.

oto Eowina

Co to znaczy? Nie rozumiem, gdzie jest jaki próg?

JOW stawia przed nowymi partiami bardzo wysoki próg, co praktycznie betonuje duopol partyjny.

Theresa May ma koalicję, bo Torysi nie zdobyli większości.

oto alde

@Dubitacjusz – obecnie w RP

żaden wyborca nie ma biernego prawa wyborczego do sejmu – tj. prawa do kandydowania - w świetle definicji Kodeksu dobrej praktyki w sprawach wyborczych (z 2003 roku), który to Kodeks ustala warunki brzegowe państwom chcącym nazywać się demokratycznymi.
1) Z punktu widzenia wyborcy, który jest PODMIOTEM / SUWERENEM jest sprawą drugorzędną interes PRZEDMIOTU tj. partii x, y lub z. Pańskie zafascynowanie się o treści

POW daje możliwość wejścia do systemu politycznego nowym partiom

jest tylko nie wyleczoną chorobą z PRL-owskiej przeszłości (PARTIA!), w sprawach wyborczych oczywiście. I nie ma nic do tego K’15 czy jakąś partią.
2) Podobnie zamartwianie się spostrzeżeniem o treści:

JOW stawia przed nowymi partiami bardzo wysoki próg

Przed „partiami” to stawia ten wysoki próg obecne POW. Winno być:
JOW stawia przed kandydatami wysoki próg.
To, że kandydaci są w większości reprezentatami jakiejś partii to chyba zrozumiałe.
3) Dopóki wszyscy polscy wyborcy są pozbawieni biernego prawa wyborczego do sejmu (vide warunki Kodeksu d.p.) dopóty scena polityczna jest ZABETONOWANA przed wyborcami. Jeśli bowiem SUWEREN nie ma praw władczych suwerena to te prawa kradnie ktoś inny. Może to stwarzać – mówimy o wadach POW – warunki do

ci sami lobbyści i deep state, to wyborcy żyją w kryptodyktaturze

oto Dubitacjusz

Obywatel posiadający bierne prawa wyborcze może z nich korzystać

gdy zostanie wpisany na listę wyborczą przez komitet. Może też współtworzyć taki komitet. Bierne prawo wyborcze działa.

Wyborca działa jako podmiot/suwerem korzystając z czynnego prawa wyborczego, a nie biernego. To ono jest pierwszorzędne, a bierne - drugorzędne. Dlatego ważne jest, aby wyborca miał prawdziwy wybór, a nie wybór ustawiony. W przypadku JOWów lobbyści i deep state kontrolują obie zabetonowane partie i wyborca nie żadnego realnego wyboru.

oto alde

@Dubitacjusz – a może zajrzy pan do Kodeksu

dobrych praktyk – tam mamy prawo wszystkich ludzi (all human) do kandydowania – tzw. prawo bierne.
W polskim Kodeksie wyborczym wyborca nie ma prawa biernego i dlatego NIE MOŻE z niego korzystać. Komitety et cons. (wg europejskiego Kodeksu dobrych praktyk) to byty wtórne.
Jest Pan niesamowity tym stwierdzeniem:

Wyborca działa jako podmiot/suwerem korzystając z czynnego prawa wyborczego, a nie biernego. To ono jest pierwszorzędne, a bierne - drugorzędne

Jeśli nie uznaje Pan demokratycznych praw wyborczych to po co Pan dyskutuje.
Ww. Pana wzorzec – co do pierwszeństwa – nasuwa analogię do prawa wyborczego w PRL. Tam też prawo czynne miało wyłączność – tak jak i dzisiaj. Żadnego „pierwszeństwa”.

oto gość

To, że kandydaci są w

To, że kandydaci są w większości reprezentatami jakiejś partii to chyba zrozumiałe.

No nie bardzo. Bo to oznacza że bierne prawo wyborcze nie ma większego znaczenia dla wyborców.
I pytanie na które nigdy nie uzyskalam odpowiedzi : w jaki sposób sa wyłaniani kandydaci partyjni w systemie jow?

oto alde

@gość – bierne prawo wyborcze

jest fundamentem tej ordynacji (FPTP) i takim winno być w każdym innym systemie wyborczym.
Rzeczywiście do mojego stwierdzenia, że
„kandydaci są w większości reprezentantami jakiejś partii”
wkradł się błąd. Bowiem pula do kandydowania – czy to dla kandydatów niezależnych czy dla partii - jest „otwarta”.
Winno być:
„zwycięzcy są w większości reprezentantami jakieś partii”.
Mój szacunek. Na pytanie o treści:

w jaki sposób sa wyłaniani kandydaci partyjni w systemie jow?

nie da się odpowiedzieć bez znajomości wewnętrznych uregulowań partyjnych. Jedno jest pewne: aby być pierwszym na mecie trzeba pokonać przeciwników, czyli liczy się a) kandydat i b) program wyborczy. Polecam książkę w tym temacie Jeffrey Archer’a „Pierwszy między równymi”.

oto Eowina

Aby pokonać przeciwników, trzeba mieć dużo pieniędzy.

Pieniądze pozwolą na rozległą reklamę. W Polsce w JOWach wybiera się prezydentów. Każdy ma prawo bierne aby być prezydentem i co?

oto chłop jag

Posłom nie obcięto dlatego,

Posłom nie obcięto dlatego, że za dużo zarabiają, ale po to, żeby zatuszować skandal z wielotysięcznymi nagrodami dla ministrów i premier Szydło.

Może jeszcze w jakiś inny sposób sprzeniewierzyli się posłowie - czego nie wie tzw. opinia publiczna - faktycznie rządzącym atrapą Polski - bo JarKacz - też jest tylko dekoracją tzw. demokratury - tołażysze.
Wniosek?
Tak opozycją jak i tymi aktualnie siorbiącymi z koryta - wywija jedna i ta sama siła - więc powód tych cięć po dietach poselskich - jest inny - chociaż mieści się on też w kategoriach piaru - tołażysze.

oto ZQW

Sprawa wynagrodzeń posłów,

Sprawa wynagrodzeń posłów, sędziów SN i innych grup żyjących z budżetu powinna być uporządkowana. Wynagrodzenia posłów wcale nie są za wysokie.
Z kolei wynagrodzenia pracowników ( nie sędziów ) SN w wysokości 34kPLN są za wysokie. W Niemczech dawno się uporano z tym problemem, tworząc grupy zaszeregowania pracowników budżetowych. Choć i tam są problemy, gdy np. burmistrz małej mieściny, może w majestacie prawa brać dodatkowe pensje za zasiadanie w różnych radach nadzorczych lub zarządach miejskich spółek.

oto Janusz Sanocki

Jasne, że powinnien być porządek

W każdym normalnym, w miarę dobrze rządzonym państwie jest porządek w płacach pracowników państwowych, posłów i innych utrzymywanych z budżetu. W Polsce jest totalny chaos. A obniżka Kaczyńskiego to odwołanie się do najgorszych instynktów naszego społeczeństwa - zawiści, antyobywatelskości, sobkostwa. Nie wiem doprawdy czy moje wynagrodzenie poselskie jest za wysokie, czy za niskie - bo zależy co się ma na myśli kiedy się tę kwestie rozpatruje. Jeśli idzie o wynagrodzenie posła tego właśnie parlamentu, to jest znacznie za wysokie, bo żaden poseł partyjny nie reprezentuje wyborców tylko partyjnego kacyka i głosuje jak mu każą. Jeśli zaś mielibyśmy wziąć pod uwagę posłów, którzy rzeczywiście rpacują (jest taka grupa w Sejmie) kierując się dobrem wspólnym, a jeszcze dodać do tego kwestię prestiżu jakim powinien się cieszyć reprezentant Narodu to jest to wynagrodzenie za niskie. Zwłaszcza w połączeniu z kwotami przeznaczonymi na prowadzenie biura poselskiego, które powinny być co najmniej 2 razy wyższe.

oto Krzysztof M

Osoba posła powinna być w

Osoba posła powinna być w państwie nietykalna (immunitet). A jeśli jest coś nie teges, to Sejm winien załatwić to we własnym zakresie.

oto baba jag

Odpowiedź

Czy to jest jeszcze demokracja?

na tak postawione pytanie może być jedna. Tak i to bezapelacyjnie. Taki rozwój demokracji dawno temu przewidział Arystoteles,a zweryfikowały i potwierdziły prawdziwość tych tez :Niemcy, Rosja oraz USA. Obecnie potwierdza to również zachód,który powoli acz systematycznie podąża w kierunku "Oceanii"

oto baba jag

Nie wiem czy

Arystoteles był zwolennikiem,Ale Platon i Sokrates to byli zwolennicy już nie ustrojów niewolniczych a totalitaryzmów i to wysoko zaawansowanych. Nikt tych pomysłów nie zrealizował chociaż nie do końca.To co realizuje UE to jest blisko pomysłów Sokratesa. No ale to na marginesie. Przecież Sokrates to koleiny idol tego świata.

oto Eowina

@ poseł Sanocki. Jak w JOW zostaje się kandydatem

z ramienia partii? Proszę napisać jaka jest procedura w JOW do tego aby zostać posłem i skorzystać z prawa biernego? Istnieje pewne nieporozumienie co do tego.

Bo to właśnie ON będzie decydował kogo w następnych wyborach wpisać na listę i na jakie miejsce. Jak by się poseł „X” stawiał, nie wykonywał rozkazów to niech zapomni o j miejscu na wyborczej liście. I „żegnaj poselski fotelu”.

Jak to jest z dyscypliną partyjną w JOW?
Wie Pan, czy nie?
A z drugiej strony nie jest prawdą, że w JOW są tylko dwie zablokowane partie.
W każdym systemie jest strona mająca władzę i opozycja, ale nie ma tak, że muszą być dwie partie.

oto Janusz Sanocki

Jak się zostaje posłem w JOW?

Przede wszystkim - ponieważ w JOW nie ma partyjnej listy partia zawsze wystawia tylko jednego kandydata. A zatem nie może sobie pozwolić na narzucenie kandydata z góry, bez pytania o zgodę "dołów".
Po drugie - każdy może wystartować - bierne prawo wyborcze jest realne, a nie teoretyczne. W Wielkiej Brytanii żeby kandydować trzeba przedstawić poparcie 10 mieszkańców okręgu (Dziesięciu!!!!! - nie 10.000). Trzeba też wpłacić kaucję - zdaje się, ze 1000 funtów. Kaucje Królowa oddaje kiedy kandydat przekroczył 3% głosów. Jeśli nie przekroczył to znaczy, że się wygłupiał i musi ponieść koszty.
W rezultacie liczba kandydatów jest niewielka- kiedy każdy może kandydować, partia musi uważać, żeby się doły nie zbuntowały musi więc się liczyć z ich zdaniem. Bo jakby lokalny, mocny kandydat został pominięty wystartuje sam i albo zdobędzie mandat, albo urwie głosy i może być różnie. Oczywiście w Anglii są okręgi gdzie albo Partia Pracy albo Partia Konserwatywna ma zdecydowana przewagę, tam rola kierownictwa rośnie, ale nigdy nie jest tak absolutna jak u nas.
Przed wyborami każda partia szuka sojuszników żeby wystawić wspólnego kandydata, bo jest tylko jedno miejsce na podium. A zatem różne grupy prawicowe są przyciągane przez PK, a lewicowe -przez Partię Pracy. Tak JOW wymusza stworzenie szerokiej koalicji programowej PRZED WYBORAMI. Prawidłowość tę opisał Maurice Duverger w 1946 r. (Prawo Duvergera).
Ponieważ poseł jest dyscyplinowany przez wyborców nie ma mowy o żadnej dyscyplinie partyjnej w naszym rozumieniu. W brytyjskich partiach stanowiska są uzgadniane choć oczywiście w klubach są tzw. "naganiacze", którzy jakoś tam dyscyplinują posłów. Ale ta dyscyplina nie płynie z arbitralnego, leninowskiego kierownictwa tylko wynika z nakazu spójnego działania, bez którego nie ma żadnej zorganizowanej ludzkiej społeczności.
Polecam wszystkim powieść Jefa Archera "Pierwszy między równymi" tam jest działanie brytyjskiego systemu opisane w beletrystycznej, ale bardzo atrakcyjnej formie.
Tylko JOW! Kiedy patrzę na te partyjne sfory użerające się w polskim Sejmie utwierdzam się w podziwie dla przenikliwości śp.prof. Jerzego Przystawy, który na początku lat 90. znalazł przyczynę polskiego kryzysu. Z postulatem JOW wracamy. Właśnie III Kongres Poszkodowanych przez Wymiar Sprawiedliwości, który wraz z posłem Jachnikiem zorganizowaliśmy w Warszawie w ub. sobotę, wysunął - oprócz postulatów dotyczących sądów - również postulat JOW.

oto Eowina

Partia wystawia kandydata. Kto to są góry i doły w partii?

A zatem nie może sobie pozwolić na narzucenie kandydata z góry, bez pytania o zgodę "dołów".

O kogo konkretnie chodzi? Ja nie pytam o teorie, jak być powinno, tylko o procedurę. Kolejno:
1. Skąd się bierze kandydat?.
2. Kto go zatwierdza?,
3. Kto kieruje jego zachowaniem?
4. Kto decyduje o następnej kadencji?
5. Kto decyduje o awansach?
Pan nie odpowiada na pytanie i omija konkrety.

oto wzl

Ja wiem

Ja wiem, że pytania są skierowane nie do mnie, ale powinna Pani zacząć od podstaw Reguła wuborcza JOW. W języku Szekspira brzmi to tak: First things first (Najpierw rzeczy podstawowe).

oto Eowina

Ja nie o to pytam. To są informacje organizacyjne.

Ja pytam o konkrety jakie dotyczą posła. Bo w Polsce jest dużo mitów, "bierne prawo, wpłacić, sumę, i każdy będzie we władzach" .

oto Skanderbeg

Dokładnie.

Chodzi o praktykę. Jak to się odbywa naprawdę. I do tego powinno być przedstawionych sporo przykładów, aby ustalić prawidłowość.
Polscy zwolennicy zaś, takie pytanie, jakie Pani zadała, omijają. Wola posługiwać się sloganami.

oto wzl

No widzę

No widzę, że Pani nie wczytała się w "Regułę JOW". Tę Regułę stworzył Jerzy Gieysztor - naczelny ideolog JOW. I z tej racji był chyba ważniejszą osobą w Ruchu JOW niż Przystawa.

Tam jest wszystko opisane. Wyłania się nowy porządek, ale ktoś go musi tworzyć. I nie ma innego wyjścia! On musi tworzyć się w oparciu o stary porządek. Tak więc najważniejsi liderzy partii dogadują się, która partia (stara) wystawia w danym okręgu swego kandydata. I tak przykładowo: we wschodniej Polsce większość okręgów obstawia PiS, a w zachodniej - PO.

Różnica polega jednak na tym, że kandydaci wystawieni przez główne partie wcale nie muszą wygrać. O tym ostatecznie decydują wyborcy. Druga różnica polega na tym, że o losie danego posła w dużym stopniu decydują jego relacje z wyborcami.

Bierne prawo wyborcze w JOW polega na tym, że każdy może wpłacić i kandydować, jeśli zbierze 10 podpisów, ale to wcale nie oznacza, że każdy będzie we władzach. Tego mu ordynacja większościowa nie gwarantuje.

oto Eowina

Każda system wyborczy działa tak jak jest zapisane

w Konstytucji.

I tak przykładowo: we wschodniej Polsce większość okręgów obstawia PiS, a w zachodniej - PO.

W każdym okręgu partie wystawiają po jednym kandydacie, chyba, że partia nie ma dobrego kandydata, więc nie wystawia, ale ma prawo. Nikt się nie dogaduje ani wschodniej ani zachodniej.

oto wzl

No i nie chce

No i nie chce Pani zrozumieć tego, o czym w Regule JOW:

W następstwie swobody kandydowania i podziału Polski na 460 JOW: decentralizacja życia politycznego, jego jawność i ożywienie, co sprzyja swobodnemu zawieraniu porozumień:
a) wewnątrzokręgowych, wyłaniających kandydatów o największych szansach zdobycia mandatu, wspólnych dla zbliżonych opcji politycznych;
b) międzyokręgowych, dla oddolnego tworzenia ugrupowań politycznych o zasięgu regionalnym i krajowym.
– Zmiana charakteru partii politycznych – z wodzowskiego na obywatelski.
– Utrudnienie dostępu do władzy dla ugrupowań skrajnych.

Co to są porozumienia wewnątrzokręgowe i międzyokręgowe? A utrudnienie dostępu do władzy dla ugrupowań skrajnych? Porozumienia to są właśnie wtedy, gdy ktoś z kimś się dogaduje. A kto decyduje o tym, co jest ugrupowaniem skrajnym? Wszystko w Regule JOW jest opisane, a resztę trzeba sobie dopowiedzieć.

oto Eowina

Ja nie wiem nic o tym co Pan pisze powyżej.

wewnątrzokręgowych, wyłaniających kandydatów o największych szansach zdobycia mandatu, wspólnych dla zbliżonych opcji politycznych;

Nie rozumiem co to znaczy. Jeżeli partie zawierają koalicję, to wtedy tak jest, ale kandydaci wewnątrz okręgu nie decydują o tym. Sztab partii płaci i mówi jak ma być.

oto wzl

Przejście

Przejście od ordynacji proporcjonalnej do większościowej, jeśli do czegoś takiego miałoby dojść, nie odbędzie się w próżni. I to opisuje Reguła Wyborcza JOW. Obecnie mamy partie takie jak PiS, PO i jeszcze parę innych. Te partie tak samo mogą wystawić swoich kandydatów, jak wszyscy inni, którzy uznaliby, że nadszedł ich czas.

Porozumienia wewnątrzokręgowe polegają na tym, że PO i PiS dogadują się, że w danym okręgu kandydat PiS ma większe szanse niż kandydat PO i PO wystawia tam nie swojego najlepszego kandydata, tylko tego przeznaczonego do odstrzału. A tego dobrego umieszcza w okręgu, w którym PiS odpuszcza. Ten mechanizm został tu opisany na przykładzie Teresy May.

I tu już nie ma koalicji, tu są porozumienia, bo wyłania się nowy porządek, z którego powstaną nowe partie. A że będą to nadal ci sami ludzie, no może z małymi wyjątkami, to już inna para kaloszy.

oto Eowina

To co Pan pisze, nie ma większego sensu.

Porozumienia wewnątrzokręgowe polegają na tym, że PO i PiS dogadują się, że w danym okręgu kandydat PiS ma większe szanse niż kandydat PO i PO wystawia tam nie swojego najlepszego kandydata, tylko tego przeznaczonego do odstrzału.

System większościowy jest podobny do wyścigów sportowych. Kto pierwszy dobiega do mety ten wygrywa. W czasie wyborów, kto zdobędzie najwięcej głosów, ten wygrywa.

Kiedy partia nie ma szans, to zwyczajnie nie wystawia swojego kandydata, bo wybory kosztują. Ale kiedy wystawia, to każe mu walczyć "jak lew". To ma dwojakie znaczenie.

a/ kandydat nabiera doświadczenia, a także daje władzom partyjnym możliwość oceny go jako kandydata, daje prognozę na przyszłość jakim będzie politykiem, bo musi się wykazać.

b/kandydat, jeżeli jest dobry, "urywa" konkurencji głosy i buduje przyczółek na przyszłość, na następne wybory.

Czy Pan sobie wyobraża, że posyłają kandydata i mówią: "Słuchaj stary, my wiemy, że jesteś słaby i nie wygrasz, ale my ci damy pieniądze na kampanię, ty udawaj i niech wygra nasz zajadły wróg"
To jest nie tylko nieetyczne, ale jest nielegalne ze strony prawnej. Nie można wydawać społecznych pieniędzy w tak głupi sposób, bo to jest zwyczajną zdrada i dywersja polityczna w partii.

Z Theresą May Pan źle zrozumiał. Okrąg był trudnym odcinkiem a ona zapowiadała się na silnego bojownika. Posłano ją aby zawalczyła i pokazała na co ją stać, chociaż miała małe szanse na wygraną, to zaryzykowano. Mimo przegranej uznano, że jest dobrym zawodnikiem, bo to nie była jej ostatnia szansa, bo dzisiaj jest premierem.

W Polsce w systemie JOW są wybierani senatorowie i żadnego okresu przejściowego ani nie było, ani nikt nie widzi potrzeby.

oto Eowina

Pan nie wie? JOW wymaga decdentralizacji władzy.

Ad. 1 Zwykle, ale nie 100% kandydat jest miejscowy. Zwykle jest to lokalny działacz partyjny lub społeczny. Jeżeli partia nie ma tam wielkiego wejścia, to proponuje innemu lokalnemu działaczowi przynależność partyjną i kandydaturę do parlamentu. Czasami nawet proponują to członkowi innej partii.

Ad.2 Zatwierdza komitet centralny partii. Składa się on zwykle ze starych wyjadaczy partyjnych.

Ad.3. Jak poseł jest wybrany, to w pierwszym roku poseł siedzi na tylnej ławce i się uczy. Nad nim czuwa "bicz partyjny", czyli specjalny poseł, który jest prawą ręką szefa partii. Poseł jest pouczany co i jak, a na odprawach partyjnych klubu jest pouczany, jakie są plany partyjne i co posłowie mają robić i jak głosować. Z czasem poseł jest przygotowywany do zabrania głosu w parlamencie. Klub partyjny dobiera odpowiedni temat jaki będzie odpowiedni nowemu posłowi i każe mu studiować problem, tzn. siedzieć w bibliotece i poznać literaturę, czytać informacje bieżące, poznawać skargi i zażalenia, itp. A z tych wiadomości przy nadzorze partyjnym, poseł pisze wystąpienie.
Pierwsze wystąpienie posła jest bardzo ważne, może być wygwizdany, albo chwalony. Media to obserwują.

Ad.4 Jeżeli poseł sprawdzi się w stawianych wymaganiach, ma szansę na kandydaturę w następnych wyborach. Decyduje komitet partyjny. Poseł przesuwa się do środka składu ławek i bliżej przodu i bliżej szefa partii. Z czasem jest w pierwszej ławce.

5. Poseł po kilku kadencjach zostaje ministrem w dziedzinie, której jest liderem. W tym o czym mówi i pisze jak wyżej. Oczywiście jak jego partia wygra wybory.

oto Janusz Sanocki

No bardzo pięknie!

No bardzo pięknie Pani to wyłożyła i uzupełniła! Każda zorganizowana struktura ludzka wymaga by pojawiła się jakaś władza. Św. Paweł nawet zauważył, że "Wszelka władza od Boga pochodzi".
Ważne jest by władza z jednostką i jej aspiracjami i możliwościami musiała się liczyć. W JOW jest to jakoś zrównoważone, natomiast w systemie partyjnym absolutną przewagę uzyskuje centrala partii.
I fakt, ze pewne atrybuty wyglądają tak samo (tylne ławki) nie znaczy, ze znaczą to samo. To tak jak Sejm w PRL, Sejm w III RP i Sejm w W.Brytanii. Partia w PRL, partia w III RP i partia w W.Brytanii. To są zupełnie inne strukturalnie byty.
Żadne liczące się państwo nie ma systemu partyjnego takiego jak nasz. Amerykanie po II wojnie wszystkim podbitym państwom Osi narzucili system partyjny (proporcjonalny). Niemcy od razu zmodyfikowali go oszukując aliantów i wprowadzając system proporcjonalny z połową JOW, Włosi zmienili system w 1994, Japończycy w 1995 (o ile pamiętam). Tymczasem Yankesi w innych podbitych krajach (Irak, Afganistan) też wprowadzają system proporcjonalny. Czy to czegoś nie znaczy?

oto Eowina

Każde państwo jest inne. Wprowadzenie JOW nie oznacza

że zmienią się obyczaje czy tradycje. Pan pisze zbyt ogólnie i ubarwia aby przeforsować swój punkt widzenia. Nawet w JOWach nie ma ideału i perfekcji, a to co Pan pisze nie wynika z praktyki statystycznej tylko pańskich marzeń.

Żadne liczące się państwo nie ma systemu partyjnego takiego jak nasz.

A to już inna sprawa.

oto Janusz Sanocki

Ja wyciągam rzeczy istotne

Ja wyciągam rzeczy istotne bo "spoza drzew nie widać lasu". A wszyscy nadinteligentni, wykształceni na zdewastowanych intelektualnie polskich uniwersytetach, opowiadają o szczegółach. Istota zaś jest taka, ze w JOW każdy może kandydować i każdy ma szansę. A w naszym systemie kandydować może tylko ten, kogo zaakceptuje partyjny kacyk.

oto Eowina

Każdy może kandydować, kto ma pieniądze na kampanię

wyborczą i jest wtedy kandydatem niezależnym. Aby kandydować z ramienia partii, to musi być zatwierdzony przez partię. Jeżeli partia wystawia kandydata, to partia daje pieniądze.

oto Janusz Sanocki

Indie funkcjonują dzięki JOW

Indie (gdzie głosuje 800 mln) jako system polityczny funkcjonują dobrze. W tak zróżnicowanym religijnie i etnicznie kraju stabilizacja polityczna i rozwój gospodarczy zawdzięczają Hindusi właśnie brytyjskiemu systemowi.
Oczywistym jest, że sam JOW nie jest żądnym panaceum, czego chyba tylko jakiś głupiec skończony nie rozumie. Że oprócz systemu istnieją czynniki kulturowe, zwyczaje, religia, tradycja itd. która wpływa na wynik czyli na funkcjonowanie systemu.
Tylko, że zły system - który utrudnia pozytywną selekcję, odbiera ludziom odpowiedzialność, niszczy ich indywidualność, masakruje ich koniecznością przynależności do partii leninowskich nigdy nie będzie funkcjonował dobrze i nigdzie nie będzie ułatwiał rozwoju. System partyjnych wyborów sprzyja korupcji, wręcz ją wymusza co widzimy w Polsce gołym okiem. Jedynym wyjątkiem są państwa skandynawskie gdzie czynnik religijny jakim jest protestantyzm, ratuje ich pod tym względem. U nas miejsce na liście się po prostu kupuje, albo załatwia ze znajomym szefa, albo z samym szefem.
Tymczasem demokracja i prawa obywatelskie mają sens (w co Polakowi zmasakrowanemu bolszewickim myśleniem trudno uwierzyć) i jak się zakłada "równość", "powszechne prawo wyborcze" (po stronie biernej też), równy dostep do stanowisk - to znaczy, że o wyborze kandydata mogą decydować tylko wyborcy. Oczywiście maja tu znaczenie i pieniądze, i partyjny szyld, który nb. w Anglii nie jest na kartce wyborczej zaznaczony. Ale w ostateczności przynajmniej teoretycznie, kandydat niezależny może stworzyć partiom konkurencje. U nas nie może. NIE MOŻE! Polak nie może kandydować indywidualnie - ordynacja mu tego zabrania literalnie. Poza tym faktycznie uniemożliwia mu objęcie mandatu poprzez instytucję wyborczego progu i finansowanie partii z budżetu.
Nie ma zatem systemów idealnych, ale JOW po prostu w porównaniu z systemem partyjnym wygrywa zdecydowanie.

oto Skanderbeg

Czekałem na taką odpowiedź.

Indie są państwem wieloetnicznym i dlatego działają dobrze w takim systemie. Zwłaszcza, że są państwem zdecentralizowanym. Polska jest państwem narodowym, a jow jest potrzebny różnym mniejszościom i politykom, którzy są solistami.
Ale Indie też potwierdzają, że są faktycznym systemem dwupartyjnym. Czyli przykładem zabetenowania sceny pod względem partyjnym.To kolejny przykład, że jow to ideał dla partyjniactwa.

oto gość

Po drugie - każdy może

Po drugie - każdy może wystartować - bierne prawo wyborcze jest realne, a nie teoretyczne.

Z poparciem danej partii może wystartować tylko jeden. Niech Pan nie opowiada bajek. Jesli nie wie Pan jak się typuje kandydata partii na posła, to niech Pan to powie a nie kluczy i opisuje nam to co wszyscy wiemy

oto Dubitacjusz

Szukając odpowiedzi na praktykę wyboru kandydatów w JOW

trafiłem na artykuł Tory HQ accused of plot to stop local parties picking candidates o nominacjach partii konserwatywnej, z którego wynika, że centrala CCHQ (Conservative Campaign Headquarters) wysyła do lokalnych komórek partyjnych shortlistę trzech kandydatów, z której miejscowi członkowie partii wybierają kandydata.

oto Eowina

Tak jak napisałam, w UK jest decentralizacja władzy

i decentralizacja partii. Lokalna partia konserwatywna wybiera lokalnego kandydata i przedstawia władzom centralnym, a zarzut jaki tu się stawia May jest, że ona chce narzucić odgórnie kandydata. To dotyczy tylko problemu wewnątrz jednej partii. To nie ma żadnego związku z "progami" czy innymi partiami.

oto Dubitacjusz

Zaraz, zaraz, jeśli dobrze rozumiem,

to lokalsi mogą wybrać spośród trzech kandydatów zatwierdzonych i wskazanych przez centralę.
Czyli kierunek z góry w dół.

oto Eowina

To są targi wewnątrzpartyjne, ale kandydat May

też musi być lokalny. To nie jest ktoś obcy, chyba, że sobie lokalne władze obcego życzą.

oto Dubitacjusz

Nie MUSI być lokalny, sama May była rzucana po różnych okręgach,

o czym napisałem niżej. Zresztą z Thatcher też było podobnie. Dopiero jak taki/taka złapie seat, to się go trzyma.

Ale wracając do pytanie, to o ile się zdążyłem zorientować kolejność jest następująca (na przykładzie torysów).

  1. Delikwent wysyła CV i poręczenia do centrali.
  2. Po wstępnej akceptacji jest zapraszany na egzamin kwalifikacyjny zwany Parliamentary Assessment Board.
  3. Po przejściu PAB trafia na listę ludzi, których centrala partyjna stara się gdzieś upchać.

Zresztą, googlając temat, znalazłem, jak jakaś babka w 2009 opisała swoje perypetie, polegające na tym, że przeszła PAB, a nie udało jej się dopchać do okręgu. O ile dobrze zrozumiałem jej tekst Linda Duberley answered David Cameron's call for ordinary, non-political, female MPs. So why can't she get a seat?

oto Dubitacjusz

Megalomanom wyobrażającym sobie, jak to kandydują (i wygrywają)

we własnym okręgu wyborczym, warto przedstawić karierę Teresy May.
Teresa May jest córką duchownego. Urodziła się w Sussex, ale póżniej ojciec przeniósł się do Oxfordshire. Dorosła May pracowała w londyńskim Merton.

  • W 1992 partia konserwatywna wystawiła ją "na pożarcie" w okręgu North West Durham (w północnej Anglii), który od założenia w 1950 r. stanowi safe seat labourzystów.
  • W 1994 zostaje wystawiona w okręgu Barking (na terenie Wielkiego Londynu), kolejnym safe seat labourzystów, więc zostaje zmiażdżona wyborczo
  • W 1997 zostaje wystawiona w nowoutworzonym okręgu Maidenhead (w Berkshire), w którym wybory już nieprzerwanie wygrywa. Jednak trzeba dodać, że wcześniejsze okręgi w tej lokalizacji (Windsor and Maidenhead ) i (Wokingham) stanowiły safe seat torystów
oto Janusz Sanocki

Pieniądze

Koszt kampanii w GB jest ograniczony. I w niewielkim okręgu - zamieszkałym przez ok. 100 tys. mieszkańców (mniej więcej polski powiat) jest do zniesienia nawet przez kandydata bezpartyjnego. W Polsce szacowałbym go na ok. 50 tys.
Koszt kampanii w okręgu zamieszkałym przez blisko milion ludzi to z dziesięć razy więcej.

oto Eowina

To proszę sprawdzić, kto wygrał i dlaczego.

Jeżeli May przegrała, to też Pan będzie znał powód.

safe seat labourzystów

nie wynika z łaski boskiej, tylko z tego, że miejscowa władza partyjna konkurencji wypracowała sobie opinię i obcych nie wpuszczają. A torysi nie mieli nikogo mocnego w tym okręgu.

oto Eowina

No właśnie, to już była tam wypracowana opinia tych

Armstrongów i ludzie głosowali na nich. A obcy musi terminować na miejscu długo aby się zakorzenić.

oto Skanderbeg

To tak jak u nas.

Wszyscy niemal wiedzą, że Schetyna to szemrana postać, ale wciąż go wybierają.

oto Krzysztof M

Wszyscy niemal wiedzą, że

Wszyscy niemal wiedzą, że Schetyna to szemrana postać, ale wciąż go wybierają.

Wszyscy słyszeli, ale niewielu rozumiało, co naprawdę słyszą. ... Krótko mówiąc pan założył, że "wszyscy" zrozumieli z tego, co słyszą, to samo, co pan zrozumiał. To błąd.

oto Maciej Markisz

Pan Skanderbeg

Wie Pan... Wydaje mnie się, że można takie ,,coś'' powiedzieć o 1/3 wszystkich posłów ogólnie...

oto Skanderbeg

O Schetynie najlepiej zacząć.

Począwszy od "sprywatyzowania służbowego mieszkania, gdy był wicewojewodę. Wałki na koszykarskim Śląsku, interesy jego żony bodaj z Jelfą, która jako firma nie miała wielkiego wyjścia i musiała korzystać z usług Schetynów.

oto Krzych Adam

Pewnie że tak jak u nas.

To już mieliśmy przerobione za poprzedniej komuny. W Sowietach ludzie bodajże w czasie prezydentury Nixona w USA opowiadali, że u nich jest zupełnie jak w Ameryce. Podobnie jak tam w Swietach nic nie dawało się kupić za ruble, wszystko za dolary i krytykować prezydenta Nixona też każdy Sowiet mógł ile wlazło tak samo jak każdy Amerykanin.

oto Janusz Sanocki

Eowino!

Eowino! Dziękuję za rzeczowe przedstawienie systemu brytyjskiego. Muszę Pani jakiś JOW-owski medal przyznać.

oto Eowina

;) Wracając do pieniędzy i potrzeb poselskich to jest

przykład z UK również jak można w parlamencie dorobić. .

Sekretarka Dominika Raaba, ministra palowanie i budownictwa mieszkaniowego, sprzedawała sex przez internet na portalu "Sugar Daddy". Twierdzi, że zarabiała 5000 funtów miesięcznie.

Dominic Raab’s secretary exposed for ‘selling sex on Sugar Daddy website’

oto Dubitacjusz

Link do sekretarki Dominika Raaba nie chodzi

'Do it on his desk? Yes': Tory minister’s diary secretary caught selling sex online reveals he thinks he’s Prime Minister
Cytaty o ministrze

She revealed the frustration felt by Mr Raab’s staff at working for a man tipped as a potential future Prime Minister.
She said: “I’m not his biggest fan. You have to be very straight with him.
"He finds it difficult dealing with women. He’s very dismissive.
“Our team... there are three women and two men and he struggles with that.
“It’s something everybody’s noticed. So we find it very difficult to manage him.
“He’s very tunnel vision. He’s not very open-minded. Not very open to discussion.
"He’s difficult to work with. I think he thinks he’s the Prime Minister.
“He puts himself above everybody… he’s not the favourite minister I’ve worked for.”
She added: “He’s an enjoyable challenge. I like being the strong woman who can handle him, showing the other women around me you don’t have to put up with his sh*t.

Inny artykuł o samej sekretarce Who is Rebecca Tott, was Dominic Raab’s diary secretary ‘selling sex’ and who’s her First Dates sister Laura?

oto Janusz Sanocki

Dubitacjusz chciał się załapać

Dubitacjuszu! na kwarterze Gawłowskiego z PO (czy jak mu tam?) tańsze panienki dyżurują. Dzwoń do Gawłowskiego.
A skoro te ... od Gawłowskiego tańsze są niż angielskie, to zapewne argument, że JOW nie działa.

oto Janusz Sanocki

Ja POW ograłem...

Ja- przy pomocy muzyka rockowego - ograłem POW - więc moja cena od systemu nie zależy. Nawet może - paradoksalnie - teraz jest wyższa. Ale do angielskich panienek się nie dobijam i Panu, Panie Dubitacjuszu też odradzam.

oto Dubitacjusz

Nikogo Pan nie ograł, właśnie POW pozwala wchodzić do Sejmu

ugrupowaniom średniej wielkości.
Natomiast w JOW nigdy Pan by nie wygra, bo nie dostanie Pan franczyzy ani od PiSu, ani od PO. Zresztą. starał się Pan o PiSowką franczyzę w wyborach do Senatu i została Panu odebrana, gdy franczyzodawca poznał Pańskie poglądy.

oto alde

@Dubitacjusz – pisze Pan pół prawdy

- zgodnie z mądrością ludową to całkowite kłamstwo – pisząc

właśnie POW pozwala wchodzić do Sejmu

ugrupowaniom średniej wielkości

Jakby POW miała wyłączność a JOW już nie. Nadto skąd u Pana ta pewność, że

w JOW nigdy Pan by nie wygra

Zainteresuj się Pan wynikami General Election w Wlk. Brytanii.
Tam bierne prawo wyborcze – i związana z tym odpowiedzialność pojedynczego posła przed wyborcami (nawet za błędy partyjne) – jest dla nas Polaków NIEWYOBRAŻALNA – dlatego jest tak niedoceniana.

oto Dubitacjusz

"Niewyobrażalna"?

Chyba w tym sensie, że wyznawcy JOW wyobrażają sobie nie wiadomo co.

A pewność wynika stąd, że odpowiednik K'15 (tj. antysystemowa partia średniej wielkości - UKIP) w Anglii została wycięta przez JOW.

oto alde

@Dubitacjusz – szanuj Pan swoje wypowiedzi

A to taką – świeżą – na przykład, że
Prawo bierne jest drugorzędne wobec czynnego
- i dlatego nie dziw się Pan, że ten przymiotnik (niewyobrażalna) dotyczy Pana w pierwszym rzędzie.
Co Pana tak interesują losy UKIP – jeśli ONI się tym nie przejmują?

oto Skanderbeg

Bo to konretny przykład.

Oj, nie lubią takich przykładów fani jow, oj nie lubią. Bo takie przykłady obalają ich teorie.

oto alde

@Skanderbeg – jeśli w maratonie

tj. dystansie 42,195 km zwycięzca wyprzedzi drugiego o 1 metr to zawsze będzie pierwszy i dostanie złoty medal - w świetle kamer. To jest "teoria JOW" i nie ma tu nic do nie lubienia.

oto Skanderbeg

Czyli to żadna demokracja.

Może rządzić ktoś kto uzyska 10%, przy rozłożeniu głosów na wiele komitetów.
Poza tym, polscy fani jow twierdzą, że taka ordynacja przeciwstawia się zabetonowaniu sceny partyjnej. Ale przykłady całkowicie temu przeczą: USA, Wielka Brytania, Indie. W tak kulawej ordynacji, czasem przebije sie Samoobrona, LPR, Palikot czy Kukiz.Kiedy jakaś formacja spoza dwupartyjnego układu przebiła się do parlamentu w USA czy UK? To jest rzeczywistość, czyli praktyczny skutek jow. A nie jakaś mityczna teoria.

oto Eowina

Co wy z tym wycinaniem? Kto rządzi dziś w UK?

W Izbie Gmin jest 650 deputowanych - każda partia otrzymująca więcej niż 325 posłów ma "większość", ponieważ uważa się, że jest w stanie wygrać głosowanie na wszystkie własne postulaty. Konserwatyści Theresy May - otrzymali tylko 318 posłów (13 mniej niż po wyborach powszechnych w 2015 r.), Partia Pracy otrzymała 262 deputowanych, Szkocka Partia Narodowa 35 , Liberalni Demokraci 12 i Demokratyczni unioniści 10.

Konserwatyści nadal są największą partią w Izbie Gmin, a teraz uzgodnili umowę z partią Irlandii Północnej Partią Demokratyczną Unionistów (DUP), aby uzyskać poparcie w kluczowych głosowaniach . 318 posłów konserwatystów i 10 posłów do parlamentu DUP stanowią razem ponad połowę deputowanych do Izby.
http://www.bbc.com/news/election-2017-40245514

Przy takim układzie głosów, Torysi nie mają bezwzględnej większości, partia z Irlandii Pólnocnej jest koalicjantem i trzyma cały Brexit za gardło. I nikt jej nie wyciął. To, że w USA tak jest nie oznacza, że tak musi być wszędzie. Nie wiem jak jest w Indiach, to się nie wypowiadam. Nikt tu nie wie jak tam jest.
W Polsce byłaby patria Ślązaków, albo może partia Niemców, a może w Hajnówce partia Białorusinów, a już na pewno partia Ukraińców. ;) , której nikt by nie dał rady wyciąć.

oto Janusz Sanocki

Skanderbeg ...

Żeby tak dyskutować dobrze byłoby wpierw się zastanowić. A co to jest "partia" w USA? I czym się różni od "partii" w Polsce? W USA nie ma nawet członkostwa partii, legitymacji i nikt nikogo wyrzuć z partii nie może. Poza tym USa nie są dobrym przykładem bo mają ponad 300 mln mieszkańców a deputowanych do Kongresu jest 435 i na jeden mandat wypada blisko 800 tys. mieszkańców (2 razy więcej niż u nas do senatu). Wielkość okręgu wzmacnia centrale partyjne, role pieniądza w kampanii itd. Dla nas modelem funkcjonowania ew. JOW jest W. Brytania. Opowiadanie, ze JOW cementuje scenę polityczna jest zwykłą brednią.

oto alde

@Skanderberg – w angielskich JOWach

na ten przykład: średnio w skali kraju zwycięzcy otrzymują prawie 50% głosów. Nie rozumiem Pańskich „10%”. Prorokując - powyższa sytuacja mogłaby w RP wystąpić, gdyby główne partie zniknęły z powierzchni ziemi. To jest nie możliwe w świetle uregulować międzynarodowych (chodzi o dyskryminację) – za to mamy obecnie uprzywilejowanie tych partii.
*Pojęcie

zabetonowaniu sceny partyjnej

używają przeciwnicy JOW. W JOW-ach scena jest „otwarta” (cokolwiek ten przymiotnik miałby znaczyć) dla wszystkich.
*Nie rozumiem pytania

Kiedy jakaś formacja spoza dwupartyjnego układu przebiła się do parlamentu w USA czy UK?

W UK rządzi przeważnie jedna partia (obecnie wyjątkowo w koalicji). Swoją drogą dwupartyjny układ jest o niebo lepszy od trójpartyjnego itp. – jeśli oczywiście podmiotem prawa wyborczego jest WYBORCA. Suweren polski jest dzisiaj pozbawiony biernego prawa wyborczego – tak jak było za PRL.
Zgadzam się, że JOWy to

nie jakaś mityczna teoria

i dlatego dyskusji na ten temat nigdy nie jest za dużo, by wreszcie dotarło „pod strzechy”.

oto Janusz Sanocki

Skanderbeg - zaczynam na pańskim poziomie

Skanderbeg - odpowiadam na pańskim poziomie: ble, ble, ble, bla bla bla. ciągle to samo, bez odnoszenia się do jakiegokolwiek argumentu - jakie to męczące i jak można poważnie traktować kogoś, kto wbrew argumentom ciagle te same frazesy opowiada?
- Nie ma państwa na świecie poważnego, liczącego się które miałoby taki system wyborczy jak Polska.
- Polska ordynacja wyborcza odbiera obywatelowi bierne prawo wyborcze i jest sprzeczna z Konstytucja.
- Ordynacja partyjna degeneruje system partyjny tworząc partie leninowskiego typu, zapewniając w istocie politykom z partyjnych oligarchii nieustanne przebywanie w sejmie.
- Polska ordynacja osłabia rząd, sprzyja korupcji politycznej.
Powtarzamy to od lat. Powtarzamy argumenty i tylko skończony głupiec lub partyjna kanalia może ciągle opowiadać o "zabetonowaniu sceny" w Anglii lub USA. Kiedy naocznie widać tam wymianę elit. Tylko skończony głupiec.

oto Krzysztof M

- Nie ma państwa na świecie

- Nie ma państwa na świecie poważnego, liczącego się które miałoby taki system wyborczy jak Polska.

Nie ma także na świecie poważnego państwa, które byłoby państwem katolickim.

oto Janusz Sanocki

Ograłem chłopcze, ograłem...

Nie mieliśmy ani pieniędzy, ani struktur to ja wymyśliłem metodę i przy pomocy mojego (byłego) przyjaciela Pawła ograliśmy amatorami partie, które miały miliony państwowych dotacji. Co nie znaczy, że to uczciwy i racjonalny system.

oto mj

''Chłopcze'', ''gamoniu''...

Jakaś nowa etykieta zwracania się do adwersarzy na PN się wkradła.
Pan Poseł się zdenerwował, czy co..?
Podobno napar z rumianku działa uspokajająco.

Podobno raz ograł Pan system, tamta ''razą'' przy pomocy majdanowego grajka, który tak ni z gruszki ni z pietruszki, bez niczyjej ''zachęty'' ani błogosławieństwa, zapragnął pójść do polityki :D, może ogra pan raz jeszcze. Trochę różnych celebrytów, choćby uczestników dawnych edycji Big Brothera, jeszcze w Polsce jest... Niewykluczone że dostaną od kogoś rozkaz ''Do polityki marsz!''
Skąd ten pesymizm, że jak nie wprowadzą JOW-ów, a podwiesić się pod żadną partię czy ''ruch społeczny'' nie będzie możliwości, to na drugą kadencje będzie można pogwizdać? Przecież tam są głodowe płace... Jest w ogóle o co kopie kruszyć..?

Naród okazał właściwe zainteresowanie tymi waszymi JOW-ami już w czasie desperackiego referendum zarządzonego przez nieodżałowanego Bul Komorowskieo. :)
Może tzw. szary tłum jest w swej masie głupi, ale nie na tyle żeby uwierzyć że od sposobu mieszania herbaty stanie się ona słodsza. I że natychmiast po wprowadzeniu systemu na wzór i podobieństwo brytyjskiego będzie tu druga Wielka Brytania, wraz ze WSZYSTKIMI jej plusami. :)

Pazdrawliaju i spokoju ducha życzę.

oto Eowina

Sto razy powtarzam o decentralizacji, która jest

ważniejsza o istnieniu wielopartyjności. Przy decentralizacji Kaczyński nie miałby nic do powiedzenia w województwach, powiatach, czy gminach. Tak jak jest w Stanach. Może Kalifornia przegłosować niepodległość i się odłączyć od USA, albo Szkocja od UK, albo Quebec od Kanady.
Bez decentralizacji, nic a nic JOWy nie zmienią. Tak jak nic nie zmieniło w wyborach do Senatu.

oto alde

@Eowina - JOWy to właśnie decentralizacja

dlatego przeciwnicy JOW wprowadzili ten system do Senatu, aby się

nic nie zmieniło

Węgrzy go nie mają, Anglicy mają nie wybieralną Izbę Lordów. Senat jest potrzebny Polakom tak jak Rzymianom igrzyska.

oto Janusz Sanocki

Eowino...

JOW to naturalna decentralizacja. Innej nie będzie. Scentralizowane partie leninowskie nigdy żadnej decentralizacji nie przegłosują. Parlament wybrany w JOW w sposób naturalny zapewni decentralizację kraju.

oto Eowina

Decentralizacja wynika z naturalnych geograficznych

ukształtowań. W UK były różne ludy celtyckie, które zostały podbite, albo samoczynnie się połączyły, w Kanadzie prowincje, łączyły się dobrowolnie, czy stany USA, a Polska musi trzymać się centrali bo się rozleci.

Decentralizację, Panie, to zrobi Unia Europejska. Polska jako autonomiczna prowincja Unii, dobrowolnie przyłączona. To jest właśnie decentralizacja.

oto alvis

Brutus potrzebny na gwałt

Jak to jest możliwe, że karłowaty jegomość, nie posiadający umiejętności innych prócz intrygowania i korumpowania, posiadł w marsjańskim społeczeństwie władzę średniowiecznego króla.

oto Krzysztof M

Jak to jest możliwe, że

Jak to jest możliwe, że karłowaty jegomość, nie posiadający umiejętności innych prócz intrygowania i korumpowania, posiadł w marsjańskim społeczeństwie władzę średniowiecznego króla.

Możliwe jest w ten sam sposób, w jaki zakładowy obibok i cwaniaczek został prezydentem. :-)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.