Zjokany Pietr, czyli nie bądźmy żabami

7 posts / 0 new
ostatnio
Zjokany Pietr, czyli nie bądźmy żabami

Nie jestem znawcą języka rosyjskiego. Powiem mocniej. W zasadzie to nawet nie znam języka rosyjskiego. Jeśli ktoś nie jest znawcą w jakiejś dziedzinie, to narażony jest na to, że inni, choć też nie są znawcami, będą próbować odgrywać wobec niego znawców. Wydaje mi się jednak, że mam pewną cenną w takich razach umiejętność. Potrafię wykryć, że taki ktoś tylko udaje znawcę.

Odniosłem wrażenie, że pan Krzych Adam usiłuje bawić się w udawanie wobec mnie znawcy języka rosyjskiego. Nic jednak nie wskazuje, by miał do tego jakiekolwiek podstawy. Zapewne zna rosyjski lepiej ode mnie, o co przecież nietrudno, ale znawcą rosyjskiego stanowczo nie jest.

Spór dotyczył rosyjskiej litery "ё", czyli "jo", ale po spółgłoskach czytanej "io" lub "o". Można by powiedzieć, że jest to sprawa nieciekawa, zwłaszcza na Prawicy.net, ale tak nie jest. Każda sprawa jest ciekawa, gdy się jej lepiej przyjrzeć. Stosunek do litery "ё" może być nawet oznaką prawicowości, bądź lewicowości. Pan Krzych Adam jest chyba bliżej lewicowego spojrzenia na literę "ё". Zanim jednak o tym, to najpierw sprawy bardziej ogólne.

Wśród rosyjskich językoznawców spory wokół litery "ё" toczą się już trzecie stulecie. Prowadzenie zatem na Prawicy.net sporu o literę "ё", przez pana Krzycha Adama i mnie, miałoby charakter przerzucania się argumentami rosyjskich językoznawców. Pan Krzych Adam sięgałby po argumenty jednych profesorów, a ja po argumenty drugich. Nie ma to dużego sensu. Zainteresowani mogą sami sobie poczytać publikacje na ten temat.

Mogłoby być jednak jeszcze gorzej. Mogłoby być tak, że wraz z panem Krzychem Adamem pisalibyśmy nasze komentarze z głowy, czyli z niczego, bo przecież obaj nie znamy tematu, co najwyżej ślizgamy się po nim. Byłoby wówczas tak, że gdzieś konie kują (dyskutują profesorowie) a tu przychodzą dwie żaby (czyli nas dwóch laików) i nogi podstawiają. Nie chcę robić za żabę, co wystawia nogę do podkucia.

A teraz przechodzę do rzeczy, z zastrzeżeniem, że w sprawie litery "ё" jestem równie niekompetentny jak pan Krzych Adam. Nie należy więc zbytnio polegać na tym, co niżej napiszę.

1) O znaczeniu litery "ё" w Rosji może świadczyć fakt, że jest to tam jedyna litera, która ma pomnik. Można go obejrzeć na wielu zdjęciach, np.: 1, 2 albo 3. Jest to przy tym nowsza wersja pomnika. Starszy wyglądał inaczej. Jeśli już jakiejś literze stawia się pomniki, to znaczy, że nie jest to zwykła litera.

2) Pierwszy pomnik litery "ё" zdecydowano się wznieść dla uczczenia dwustulecia jej utworzenia. Z tego wynika, że kiedyś nie było "ё" w rosyjskim alfabecie. Literę "ё" utworzono chyba w 1788 roku i od początku była ona przedmiotem prawicowo-lewicowego sporu.

Kiedyś język rosyjski praktycznie nie używał dźwięku "jo" (io). Rosjanie nie jokali, tylko jekali. Był więc Pietr, a nie Piotr. Lud jednak przejawiał skłonność do jokania i w coraz większej liczbie słów zamiast "je" wymawiał "jo". Cóż było robić. "Vox populi, vox Dei" wołały osoby zorientowane w tej sprawie lewicowo. Skoro lud chce jokać, to trzeba mu dodać odpowiednią dla tego celu literę, czyli obok dotychczasowego "je" (e) potrzebne jest "jo" (ё).

Uczeni nie podzielali tego poglądu. Uważali, że ciemny lud nie ma prawa psuć rosyjskiego. W rosyjskim jeka się a nie joka. Przez ponad dwa stulecia sprawa nie została rozstrzygnięta. Trzymająca z ludem lewica chce "ё", a odwołująca się do autorytetów (profesorów) prawica jest przeciw "ё". Pan Krzych Adam opowiada się tutaj po stronie lewicy i wzywa do jokania, czyli rosyjski Pietr ma być Piotrem.

3) Przykłady lewicowości-prawicowości w podejściu do wymowy i alfabetu można też znaleźć w Polsce. Polski lud lubi np. włanczać i wyłanczać, zamiast włączać i wyłączać. To an wymawiane jest nosowo i wyraźnie brak w polskim alfabecie odpowiedniej litery. Moglibyśmy wziąć przykład z rosyjskiej lewicy i dorobić odpowiednią literę, tak jak oni dorobili "ё". Mogłaby to być np litera "ã". Pisalibyśmy włãczać i wyłãczać.

W sprawie wprowadzenia litery "ã" można by zapewne liczyć na wsparcie samego Jarosława Kaczyńskiego. To ważne, bo prawica jest przeciw włanczaniu i wyłanczaniu, nawet gdyby cały lud już tak mówił. Odwołam się tu do językoznawcy Krystyny Gąsiorek, która napisała tak:

Czy zawsze uzusowi językowemu (zwyczaj) trzeba się bezwolnie podporządkowywać? Moim zdaniem, nie. Pozostaję przy swoim sposobie "uprawiania językowej pedagogiki" i w dalszym ciągu za niepoprawne uważam formy włanczać i wyłanczać (podobnie, jak czynią to autorzy współczesnych słowników poprawnościowych), chociaż zdaję sobie sprawę, że: Źródłem tego błędu - który zresztą jest tak rozpowszechniony, że na potępienie nie zasługuje (podkr. moje) - są różne fałszywe analogie [M. Bańko i M. Krajewska, Słownik wyrazów kłopotliwych, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1994, s. 351].

Sprostowanie, najkrótsze na jakie się mogę zdobyć.

Krzych Adam nie uważa siebie za znawcę języka rosyjskiego ani nie usiłuje bawić się w udawanie wobec p. Badury znawcy języka rosyjskiego. Krzychowi Adamowi, który ze szkoły wyniósł jak większość uczniów PRL-owskich szkół bardzo umiarkowaną znajomość języka rosyjskiego przydarzyło się po podjęciu pracy w biurze projektów i kompletacji dostaw wyjeżdżać do Kraju Rad (nazywanego inaczej przez niektórych Związkiem Radzieckim, a przez niego samego Związkiem Sowieckim - na modłę przedwojenną, a nie PRL-owską).

W stosunkowo jednak krótkim czasie po przyłożeniu się szczerze do nauki języka zarówno podczas pobytów tam jak i w kraju Krzych Adam opanował zupełnie nieźle wymowę (pięta achillesowa zarówno Polaków mówiących po rosyjsku jak i Rosjan mówiących po polsku), poszerzył swą znajomość literatury w jęz. rosyjskim, znaczy zarówno rosyjskiej jak i sowieckiej, a także bardzo rozszerzył swój zasób słów i zwrotów co pozwoliło mu płynnie porozumiewać się po rosyjsku, a także pisać w tym języku.

Krzych Adam nie jest znawcą historii tego języka i ma zaledwie pobieżną znajomość historii najróżniejszych aspektów piśmiennictwa w tym języku, zarówno przed wprowadzeniem grażdanki, jak i potem. W tym jakie zmiany w grażdance miały miejsce dotyczące używanych liter.

Jedyną rzeczą o która chodziło Krzychowi Adamowi było sprostowanie, że we wspólczesnej Rosji nie ma ludzi o imieniu Pietr, a tylko stosowana jest forma Piotr. Poniekąd podobnie do tego jak to jest w Polsce, gdzie również kiedyś istniała forma Pietr (czy może Pieter) czego możemy się nawet domyślić z pierwszych słów żartobliwego wiersza - "Nie pieprz, Pietrze..." co przedziwnie pasuje do niniejszej sytuacji.

BTW, zaciekawiły mnie bajeczki p. Badury o trwającym dwieście lat sporze lewicy i prawicy w kwestii litery "ё". Jako co nieco obeznany z praktycznymi aspektami używania języka rosyjskiego w mowie i piśmie, a zatem posiadajacy także dość elementarną wiedzę o historii alfabetu używanego w Rosji zauważyłem coś w nich podejrzanego. Wg. tego artykułu sprawa wyglada tak, że księżna Katarzyna Daszkowa będąca wówczas dyrektorem Petersburskiej Akademii Nauk w roku 1783 zaproponowała wprowadzenie nowej litery "ё" na miejsce używanej dotychczas kombinacji dwóch liter "іо". Tak w ogóle wówczas zanikła potrzeba stosowania w ogóle litery "і" w języku rosyjskim, która to litera w kilku innych słowiańskich językach uzywających grażdanki ciągle istnieje - np w języku ukraińskim i w kilku językach bałkańskich.

To ta osiemnastowieczna księżna była tak lewicowa? I reprezentowała jokający lud rosyjski? Przeciwko reakcyjnym konserwatystom zmuszającym wszystkich do jekania? A ci reakcjoniści do dziś jekają i na Piotrów mówią Pietr? Rany Julek, co się porobiło! Pan Pietr Badura, sam lewicowiec pierwszej wody z uwielbieniem do etatyzmu i sprawiedliwości ludowej jak w państwach Baćki i Szanownego Przywódcy występuje przeciwko jokaniu, a konserwatywny Krzych Adam okazuje się jokania zwolennikiem!

POPiS-owy system powinien zostać zmieciony z powierzchni Ziemi by śladu po nim nie zostało.
Rybołów zwyczajny (Pandion haliaetus) z rzędu szponiastych (Accipitriformes).

prośba do Piotra Badury

o wpisy bardziej zbliżone do charakteru naszego portalu (społeczno-polityczny) i informatywne dla szerszego kręgu odbiorców.

Handicap?

Szanowny Panie Adminie

1) Pan Krzych Adam strollował dyskusję pod moim artykułem, dotyczącym uprawy grzybów w Rosji i rzekomego braku tam gnoju. Ściągnął tę dyskusję w stronę zasad transliteracji imion i nazwisk z rosyjskiego na polski. Nie miał racji. Wskazałem przepis, który dowodził, że ja transliteruję tak, jak każe polskie prawo. Nie chciałem kontynuować dyskusji o jokaniu-jekaniu pod artykułem o grzybach i antyrosyjskiej propagandzie. Zwracam uwagę, że życzliwie przymknął Pan oko na trolling pana Krzycha Adama..

2) Do tematu jokania-jekania wróciłem w oddzielnym materiale, mniemając, że przysługiwało mi prawo do odpowiedzi na atak pana Krzycha Adama, który temat jokania-jekania wywołał. Tym bardziej przysługiwało mi to prawo, że potraktował Pan trolling pana Krzycha Adama z wyraźną życzliwością.

3) Nie zamierzałem pisać artykułu o jokaniu-jekaniu, bo rzeczywiście byłoby to daleko od charakteru portalu. Sprawę jokania-jekania potraktowałem jako punkt startowy i sprowadziłem natychmiast do opozycji prawica-lewica, przenosząc też wszystko na grunt Polski (prezes Kaczyński kontra posły). Byłbym zachwycony, gdyby częstą praktyką Prawicy.net było tak błyskawiczne sprowadzanie odległych tematów do charakteru portalu. Niestety nie jest tak.

4) Nie przekonuje mnie argument, iż mój tekst nie jest informatywny dla szerszego kręgu odbiorców. Umieściłem swój tekst na blogu o godz. 22:47. Pana wpis jest z godz. 6:15. Podejrzewam że wtedy przesunął go Pan w miejsce niewidoczne dla użytkowników. Choć był widoczny tylko w nocy, to i tak po 24 godzinach miał 125 odczytów. Nie tak dawno przetoczył się przez jeden z blogów Prawicy.net cykl publikacji (blisko półtorej setki), z których wiele po kilku miesiącach ma zaledwie po kilkadziesiąt odczytów (bywa że nawet nie 50). Nie usunął Pan autorowi tej półtorej setki materiałów z bloga i Prawica.net wytrzymała. Dlaczego więc trzeba było usunąć mój tekst?

Tak na marginesie, to nawet naszemu Szanownemu Gospodarzowi zdarzają się teksty, które po dwóch latach mają mniej odczytów niż mój tekst po jednym dniu:

gospodarz.jpg

Nie usunął Pan jednak Szanownemu Gospodarzowi tekstu z Jego bloga ze względu na zbyt wąski krąg odbiorców.

5) Szanuję wszystkich autorów i komentatorów Prawicy.net. Pod niczyim tekstem nie dałem nigdy oceny niższej niż "5". Pod niczyim komentarzem nie dałem nigdy "źle gada". Także pod komentarzami pana Krzycha Adama nie dałem nigdy "źle gada". Za to nieraz dawałem mu "dobrze prawi". Jako Admin zapewne może Pan to sprawdzić. Nigdy też nie oceniałem na plus własnego tekstu lub komentarza.

6) Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że praktykuje Pan jakiś handicap na rzecz pana Krzycha Adama. Gdyby stosował Pan handicap na moją rzecz, poczułbym się dotknięty. Nie potrzebuję takiego wsparcia. W moim odczuciu takie handicapy psują wizerunek Prawicy.net.

7) Ze względu na użytkowników Prawicy.net podkreślam finał mojego artykułu, usuniętego z bloga. W sprawie języka prawicowe podejście to szacunek dla autorytetów, dla profesorów językoznawców. To oni decydują, jak należy mówić (i pisać). Lewicowe podejście jest takie, że decyduje lud (uzus). Prawidłowo jest tak, jak zdecydował się mówić lud. Rolą językoznawców nie jest pouczanie ludu, ale wyłącznie kronikarskie opisywanie, na co lud się zdecydował.

W sejmowej dyskusji Jarosław Kaczyński pokazał swą językową solidarność z ludem. Lud włancza i wyłancza - Jarosław Kaczyński też. Posłowie opozycji starali się pokazać, że są od tego ludu lepsi i już naumieli się, że poprawnie jest włączać i wyłączać. Pytaniem pozostaje, kto się wyda sympatyczniejszy ludowi.

Specjalne pozdrowienia dla Pana Admina

artykuł nie jest usunięty

tylko niewidoczny na stronie głównej.

Publikacje są przesuwane do Forum, gdy nie odpowiadają profilowi witryny.

Jeśli ktoś trolluje publikacje, proszę o zawiadamianie moderatorów, którzy muszą z tym coś zrobić.

gość (...)
oto gość
Pan naprawdę nie widzi, jak się ośmiesza?

Z faktu wytknięcia Panu jednej literówki zrobił Pan temat na kilka wypracowań (proszę wkleić do Worda wszystkie swoje artykuły i komentarze na temat "Pietra" i "Sowietów", i sprawdzić, ile stron zajmą), a na lakoniczne sugestie ogarnięcia się - płodzi Pan kolejne, co krok zresztą zapewniając, że, w sumie, to i tak nie ma Pan pojęcia w temacie.

Epopeje o "Szanownym Przywódcy" jeszcze da się czytać, bo taki folklor jest miłą odtrutką na atmosferę śmiertelnej powagi towarzyszącej tutejszym sporom, ale nawet śmieszność kabaretu powinna mieć swoje granice.

gość (...)
oto gość
A zdaje Pan sobie sprawę, że

A zdaje Pan sobie sprawę, że kiedyś nosowe "a" w języku polskim istniało i np. mówiono nie "mąka" tylko właśnie - używając pańskiego zapisu - "mãka". Później jednak stopniowo coraz więcej Polaków w miejscach nosowego a wymawiało (błędnie) nosowe o. W końcu cały lud zamiast mówić poprawnie "mãka" zaczął błędnie mówić "mąka", w wyniku czego językoznawcy tę nową wymowę z nosowym "o" uznali za poprawną a starą z nosowym "a" za błędną.

Taka też jest przyczyna tego, że nosowe "o" nie jest w języku polskim zapisywane jako "o z ogonkiem" (jak nakazywałaby logika), ale jako "a z ogonkiem" - to spuścizna z czasów, gdy nosowe a w języku polskim funkcjonowało.

PS: Czy prawicowiec powinien więc mówić "mãka" a mówienie "mąka" jest lewicowe?
W końcu fakt, że cały lud przestał mówić "mãka" a zaczął "mąka" nie powinien być dla prawicy żadnym argumentem.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.