Pasą się świnie na państwowym

Na zlecenie ministerstwa kultury, w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej, został przeprowadzony jakiś audyt. Nie wiadomo kto i za ile przeprowadził ów audyt. Ale pewnie jest to jeszcze jeden sposób na zmarnowanie pieniędzy. Bo i bez tego audytu można domyślić się, że PISF, podobnie jak i wszystkie inne instytucje opłacane przez podatników, służy do napychania sobie kieszeni przez osoby tam zatrudnione, a reszta to tylko pretekst.

Do tegoż audytu „dotarli” dziennikarze „Faktu”. „Aż 30 osób – czyli połowę pracowników PISF! – łączyły relacje rodzinne. Zatrudniano m.in. siostry, córki, ciotki, matkę, ojca, zięcia i synową ważnych postaci w instytucji”. „Ówczesna główna księgowa wciągnęła do PISF na etaty aż pięciu członków swojej rodziny! Zaraz za księgową na liście rekordzistów jest jeden z kierowców. Zdołał umieścić na ciepłych posadkach cztery osoby ze swojej rodziny” - czytam na stronie Fakt24. Nic odkrywczego. Zatrudniali krewnych, no bo kogo innego mieliby zatrudniać? Pieniądze trafiały do swoich, nikt nikomu na ręce nie patrzył, nie wytykał głupoty, braku kompetencji, nikt do prokuratury z donosem na złodziejstwo nie pobiegł, słowem same korzyści.

„W PISF od lat nie przeprowadzono żadnej oficjalnej rekrutacji” – czytam. I bardzo dobrze, że takowej nie przeprowadzano. Bo skoro z góry był wiadomo, kto dostanie miejsce przy korycie, to szkoda tylko czasu tych osób, które stawiłyby się na ową rekrutację, tą jakąś rozmowę kwalifikacyjną czy coś tam. Byłem kiedyś na takiej rekrutacji w innej instytucji. I więcej na żadną nie pojechałem i nie zamierzam. Bo to byłoby tak, jakbym uwiarygodniał oszustwo. A tego uczciwemu człowiekowi nie wypada.

Kolejnym zarzutem tych jakichś audytorów jest to, że w PISF tworzono nowe, dość nietypowe etaty m. in. dla „designera pieczątek”, czy „samodzielnego managera”, który nie miał żadnych określonych obowiązków. Tymczasem jest to normalne w instytucjach państwowych i samorządowych, że wymyśla się stołki dla swoich. Nie ma czym się fascynować.

„Audyt dowodzi, że w PISF dochodziło do wielu finansowych nadużyć. Pracownikom przyznawano comiesięczne premie i dodatki funkcyjne. Pobierał je m.in. jeden z kierowników, chociaż ustawowo mu się one nie należały. Były przypadki wręczania nagród za wykonywanie pracy, która pokrywała się z zakresem obowiązków. Absolutny rekord nadużyć padł w październiku 2016 r. Wówczas blisko 2/3 pracowników otrzymało nagrody powyżej 10 tysięcy złotych! Najwyższe... dwie sekretarki, które dostały odpowiednio 12 tys. zł i 17 tys. zł.” I co w tym sensacyjnego? Przecież siedzieli na tych stołkach po to, aby nachapać się pieniędzy pod byle pretekstem, no to chapali, aż im się z ryjów ulewało.

„Poważnym problemem kontrolerów są setki umów cywilnoprawnych, których... nikt nie rejestrował! Lwią ich część stanowiły umowy… zawarte ustnie!” Co tutaj napisać? Chyba tylko tyle, że na pewno nikt przypadkowy nie dostał nawet grosza, a swoi krocie.

I co zrobił obecny rząd? Zmienił władze w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej. A proceder nepotyzmu, wymyślanie stołków dla swoich, grabienia pieniędzy pod byle pretekstem w tej i innych instytucjach opłacanych z kieszeni podatników pozostanie. No bo czego innego się spodziewać? Tu nawet tąpnięcie w sondażach by nie pomogło.

A czego należałoby się spodziewać, gdyby rządowi zależało na tym, aby w Polsce było normalnie? Nawet jeśli znajdzie się jednego uczciwego urzędnika, to nie sądzę, aby znalazło się ich więcej. Wobec tego każda instytucja państwowa czy samorządowa, czy to wyższa szkoła, czy to PISF, teatr, muzeum czy jeszcze coś innego, niezależnie od intencji, deklaracji itp. ulegnie zdegenerowaniu, a głównym celem ich istnienia będzie napychanie sobie kieszeni przez osoby tam zatrudnione. Widać to na każdym kroku i nie trzeba do tego żadnych audytów, za które muszą zapłacić podatnicy. Otóż, skoro wszystkie instytucje służą bogaceniu się sitw, które przejęły kontrole na nimi, najlepszym rozwiązaniem byłaby likwidacja zbędnych instytucji i zakaz finansowania pod jakimkolwiek pretekstem z pieniędzy podatników prywatnych instytutów, szkół, instytucji, fundacji, stowarzyszeń, „organizacji pozarządowych” i tym podobnych, bo one też służą, w najlepszym razie, tylko napchaniu sobie kieszeni przez osoby tam zatrudnione.

Ale tego nie należy oczekiwać. Bo przecież zdaje się, że całe państwo jest podporządkowane zasadzie, że jedni żyją kosztem drugiego i jakoś nie widzę szans, aby to się zmieniło.

oto Michał Pluta Michał Pluta

Mieszkaniec małego miasteczka na Dolnym Śląsku. Publikował w "Opcji na Prawo", "Idź pod prąd", "Najwyższym Czasie!" i innych pismach.
www.michalpluta.bloog.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.666665
Ogólna ocena: 4.7 (głosów: 12)

Tematy: 

Dyskusja

oto JJerzy

Może to ...

... zabrzmi oburzająco, ale to ... normalne.
Na przykład w monarchii pan Autor nie oczekiwałby chyba castingów na doradcę króla.
Jest jednak pewna zasadnicza różnica: w demokracji wszystkie patologie są BARDZIEJ. Poza tym, to co w innym systemie działało by normalnie, tu też przeradza się w patologię.
Taki urok systemu.
Proszę więc nie biadolić, tylko zostać ... monarchistą :)

oto gość

Ja.

Ja.
Niech obecni tu monarchiści na początek złożą mi przysięgę wierności i zobowiążą się wykonywać moje polecenia.

Potem powiem co dalej.

... no chyba, że nie chcą monarchii - wtedy mogą tego nie robić.

oto Krzych Adam

Hmmm.

Jest taki park w Toronto, w którym stoi blok betonowy, z którego to bloku wystaje rękojeść miecza. Próbowałem ten miecz wyciągnąć, ale bez skutku. To by wskazywało, że ja sam monarchą być nie mógłbym.

Jednakże to pobudziło mnie do zastanawiania się nad tą kwestią. I tak sobie myślę, że jeśli znacznie więcej byłoby nas, przekonanych o tym, że monarchia jest czymś znacznie lepszym niż republika z liberalną demokracją, to znalazłby się w końcu ktoś kto ten miecz ze skały wyciągnie. A może z bloku betonowego.

oto Krzych Adam

To ciekawe pytanie.

No właśnie, musiałby to być ktoś posiadający jakiś zapas maści. Co do denominacji to nie martwiłbym się. Ostatnie postępy synkretyzmu zwanego dla niepoznaki ekumenią mogą to zagadnienie uczynić wkrótce nieistotnym.

oto Jasio

No to jak wkrótce będzie to

No to jak wkrótce będzie to nieistotne to nie będzie to przedmiotem naszego zmartwienia. Ale póki co nie jest, więc bardzo to ciekawe. Papież ma dokonać koronacji, a może jakiś patriarcha czy nawet cesarz? Tylko co na to tubylczy ludek, dawniej potrafiono nawet poselstwo uwięzić by do koronacji nie dopuścić... to kolejne ciekawe zagadnienia
Z tym postępującym ekumenizmem to jednak nie tak prędko, bodajże św. Paweł podaje, że przy końcu czasu do Kościoła wejdzie naród wybrany zaraz po tym jak wejdą poganie. Coś w tym rodzaju

oto wzl

Monarchia

Jest jednak pewna zasadnicza różnica: w demokracji wszystkie patologie są BARDZIEJ.

Monarchia, jak to łatwo powiedzieć. Inna sprawa, że monarchia monarchii nierówna. Podobnie zresztą jest i z demokracją.

"Jak przystało na mecenasa literatury, król wyznaczył kucharzowi Tremo najwyższą pensję - 800 złotych; ukochany, podziwiany szambelan Trembecki pobierał 720 złotych; dobra baranina wyprzedziła świetne wiersze. Sekretarze załatwiali tylko sprawy państwowe, więc mieli po 600 złotych.

Główną troską króla były jednak sprawy finansowe. Choć przez oszczędność nawet msze za dusze swych rodziców kazał opłacać Skarbowi Państwa, choć Rzeczpospolita spłaciła już dwa razy jego długi - miał ich znowu ponad 11 milionów. Zapożyczył się u żydów, jako procent zwolnił ich od wszelkich podatków, co było dla nich oczywiście świetnym interesem, a dla skarbu katastrofalnym." - Karol Zbyszewski Niemcewicz od przodu i tyłu. A gdyby ktoś nie domyślił się o kogo chodzi, to chodzi o Stanisława Augusta.

Jak to mawiali komuniści - ustrój był dobry tylko człowiek zawiódł. Podejrzewam że monarchia też była dobra, demokracja jest dobra i dyktatura jest dobra. Tylko że zawsze zawodzą ludzie.

oto Krzych Adam

Hmm?

Rzeczpospolita (czyli republika) była monarchią?

oto wzl

Tak jak

Tak jak napisałem: monarchia nierówna monarchii. Za Stanisława Augusta była to monarchia parlamentarna, bo był monarcha wybierany przez sejm. Czy monarcha dziedziczny może być lepszym?

"Jednak pod rządami Karola V i Filipa II deficyt finansowy był stałą praktyką. Istotnie, Karol V już na początku swego panowania pożyczył ogromne sumy od rodziny Fuggerów oraz innych niemieckich i włoskich bankierów, by przekupić elektorat, który ogłosił go Świętym Cesarzem Rzymskim. Odsetki od tego długu, a także od innych, które zaciągnął, stale rosły. Wierzyciele, do grona których dołączyli flamandzcy, hiszpańscy, niemieccy i włoscy bankierzy, a nawet niektórzy dobrze prosperujący kupcy i szlachta, spisywali umowy, w których wymieniano poszczególne dochody z podatków lub udziały w następnym ładunku srebra z Ameryki jako zabezpieczenie swoich pożyczek. Już w 1544 roku dwie trzecie regularnych rocznych dochodów stanowiły gwarancje spłaty długów, a w 1552 roku rząd zawiesił wszelkie spłaty odsetek." - Rondo Cameron Historia gospodarcza świata.

Filip II był synem Karola V. Jakby ktoś nie wiedział, to o Hiszpanii mowa i jej monarchii. Ale w tym cytowanym fragmencie jest mowa o tym, że to rząd zawiesił spłaty odsetek. Monarchie miały swoje rządy. W Egipcie był faraon i byli kapłani, którzy mieli daleko większą władzę. W Chinach był cesarz, ale byli też mandaryni. W Rzymie też byli senatorowie.

Problem nie w monarchii, takiej czy innej. Problem polega na tym, że ustroje tworzą ludzie, a ci z założenia są ułomni i będą tworzyć ułomne organizmy państwowe i nie tylko państwowe. Łudzenie się, że jest jakiś idealny ustrój jest, w moim przekonaniu, złudne.

oto Krzych Adam

To jest zamęt pojęciowy.

Monarchia parlamentarna jest w takim samym sensie monarchią, jak krzesło elektryczne krzesłem, a demokracja socjalistyczna, ale także również liberalna, demokracją. I RP była republiką szlachecką. Król w tej republice nie był monarchą, bo monarchia to jedynowładztwo.

Ze względów praktycznych monarcha deleguje swe uprawnienia. Rządowi, ministrom, pełnomocnikom, innym ciałom zarządzającym sformowanym przez siebie. Gdy choćby cząstka jego absolutnej władzy mu jest zabrana państwo przestaje być monarchią, a on sam monarchą niezależnie od tytułów jakie mu przysługują.

To nie ma nic wspólnego z tym co jest problemem dla pana. Wszystko jedno czy ten "problem" który pan ma jest z ułomnością ustrojów państwowych, ułomnościami ludzkimi w ogóle, czy złudzeniami w tej czy innej sprawie. Ja tego problemu nie mam i nawet nie potrzebuję sięgać do starożytnego Egiptu, cesarstwa Chin, czy czasów Imperium Romanum. A nawet hiszpańskiej monarchii. Przykładem znacznie nam bliższym jak może monarcha całkowicie zawieść jest całe panowanie Mikołaja II w Rosji.

oto wzl

No więc

bo monarchia to jedynowładztwo

Ze względów praktycznych monarcha deleguje swe uprawnienia.

No więc jedynowładztwo czy nie? Jeśli deleguję swe uprawnienia, to znaczy, że pozwalam delegowanym na podejmowanie decyzji, a to nie jest już jedynowładztwo.

A to, że nie ma pan z czymś problemu, to wcale nie oznacza, że problemu nie ma. Nie jest pan Bogiem i nie ma pan monopolu na prawdę i nieomylność i czas najwyższy przyjąć to do wiadomości.

oto Krzych Adam

To się nazywa nadinterpretowaniem wypowiedzi partnera dyskusji.

Nie mam problemu bo już dawno zaakceptowałem to że człowiek jest z natury skłonny do ułomności. Przykładem bardzo, ale to bardzo, ułomny monarcha, a teraz nawet i święty Cerkwi Prawosławnej Mikołaj II. Więc i do mojego monopolu na prawdę i nieomylność nie zgłaszam roszczeń. Jedynie przedstawiam swe poglądy i argumentuję za nimi.

Ale ad rem. Monarcha deleguje swe uprawnienia, a czasem cofa delegację. Figurant nazywany dla pokazuchy monarchą, ani nie deleguje, ani nie ma prawa zabierać uprawnień które mają zarządzający czy nawet rządzący "jego" (rzekomą) monarchią. Bo jest tylko wisienką na torcie.

oto Jasio

Polak jak przestanie biadolić

Polak jak przestanie biadolić od rana do wieczora przestanie być Polakiem. Chyba.....
Ja powiem panu, że monarchista nie jestem i zapewne nie będę, bo jak wiemy wszelka władza pochodzi od Boga i wszelka może się Bogu sprzeniewierzyć. Królowi raczej nie wolno więcej, np. Kazimierz Wielki być może popełnił bigamię, falszujac do tego dokumenty, psychopatyczny, jak wiele wskazuje, Henryk VIII założył swój własny Kościół nie mogąc dostać rozwodu.... i tak można by wymieniać bez końca. Królom nie wolno więcej, wolno mniej, wszak maja tu reprezentować samego Boga jakby to św. Tomasz ujął.
To jest brzemię nie do udźwignięcia dziś nigdzie, dla nikogo.

oto chłop jag

Ten cały PISF jest ważnym

Ten cały PISF jest ważnym narzędziem służącym pupilom szatana do umieszczania głupich tubylców w rzeczywistości podstawionej oraz do ich szkalowania - tołażysze.
Wniosek?
Nie jest ważny w tym przybytku nepotyzm - ważne jest to aby nie było tam ani jednego głupiego tubylca - tołażysze.

oto Krzysztof M

Bo królem zostałby jakiś Żyd.

Bo królem zostałby jakiś Żyd.

Phi! Jakby goj nie mógł być antygoistą. :-)

A fe antysemito... :-)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.