Marta Kaczyńska jak ten cały PiS

oto Jacenty Jacenty

czasami coś wrzucę, jak uznam, że warto.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.42857
Ogólna ocena: 4.4 (głosów: 7)

Tematy: 

Dyskusja

oto Krzysztof M

Fasadowy katolicyzm.

Fasadowy katolicyzm.

oto Skanderbeg

Trzeci facet i chce

żyć w zgodzie z zasadami katolickimi? Chyba po faryzejsku. A wybranek to wdowiec, czy rozwodnik?

oto Krzych Adam

Kto wie, może ona ma panieństwo nie do zdarcia?

I stąd jest panną z odzysku już drugi raz? A takiemu Henrykowi VIII nie przydarzyło się mieć kawalerstwa nie do zdarcia i ile nieszczęść z tego wynikło.

oto Dubitacjusz

Ślub jednostronny?

Fakt.pl cytuje informatora

Nasz informator twierdzi, że będzie to tzw. ślub jednostronny. – Piotr będzie Marcie jedynie towarzyszył w czasie ceremonii – mówi. To oznacza, że tylko Marta wypowie na koniec przysięgi małżeńskiej słowa: „Tak mi dopomóż, Panie boże Wszechmogący, w Trójcy jedyny i wszyscy święci”. [pisownia źródła]

Jeśli takie coś jest możliwe, to prawdziwa rewelacja. Jeśli nie jest potrzebna druga osoba do ślubowania, to można jednostronnie ślubować z praktycznie wszystkim. Pies, koza, ręka, co kto lubi.

oto Krzysztof M

Jeśli nie jest potrzebna

Jeśli nie jest potrzebna druga osoba do ślubowania, to można jednostronnie ślubować z praktycznie wszystkim.

Ślub z Renią Grabowską... :-)

oto baba jag

Taka historyjka

Matka ma pretensję do córki, że nie ma męża.
Bardzo się zdenerwowała, kiedy zobaczyła ją w łóżku z wibratorem.
- Mamo - powiada córka - nie chcę męża, mam jemu gotować, prać. Wolę wibrator.
Następnego dnia córka się zdenerwowała widząc matkę pijącą wódkę i wibrator na stole.
- Mamo, co ty robisz?
- A co z własnym zięciem nie mogę się napić?

oto Natalia Julia Nowak

Ślub jednostronny ;-)

Ja bym się bała, gdybym miała być stroną ślubującą. Przecież mogłabym zostać wystawiona do wiatru przez tego, który niczego mi nie ślubował, a sama byłabym "urządzona" do końca życia.

Trochę by mi to przypominało sytuację z opery "Madame Butterfly" Giacoma Pucciniego. Ona była Japonką, ale nawróciła się na chrześcijaństwo i traktowała swoje małżeństwo po chrześcijańsku (nierozerwalny związek z jednym mężczyzną). On zaś był Amerykaninem, ale uważał, że skoro żeni się z Japonką, to może potraktować swoje małżeństwo po japońsku (dozwolony rozwód przez porzucenie żony).

OK, niech każdy robi, co chce. Jak powiedziała pewna pani w Radiu Maryja: "Człowiek ma prawo zniszczyć sobie życie".

oto chłop jag

Wsztstko zaczęło

się od wizerunku Matki Jezusa Chrystusa w klapie marynarki Bolka - i tak już się kręci - tołażysze.

oto Krzysztof M

Wsztstko zaczęło się od

Wsztstko zaczęło się od wizerunku Matki Jezusa Chrystusa w klapie marynarki Bolka

Otumaniony miłością lud kupił to w ciemno.

Ten cały KOR, to chyba Kara Boska za naszą głupotę...

oto kaktusnadłoni

Czy to takie panie...

... Tadeusz Boy-Żeleński w swoich felietonach nazywał dziewicami konsystorskimi?

oto Natalia Julia Nowak

Cztery typy zhańbionych kobiet

1. Panny uprawiające seks przedmałżeński.
2. Niewierne żony.
3. Rozwodnice w kolejnych związkach, które zapominają, że z nowym mężem/partnerem trzeba żyć jak brat z siostrą.
4. Bezwstydne wdowy.

oto Robercik

Pani wielokrotnie deklarowała

Pani wielokrotnie deklarowała swoją aseksualność na tym forum. Ja to rozumiem i nie widzę w tym nic złego, ale proponowałbym jednak być nieco bardziej powściągliwym w rozbudowaniu w takiej sytuacji systemu moralnego opartego na wstrzemięźliwości seksualnej.

Trzymanie żądzy na wodzy ma racjonalne podstawy (choroby weneryczne, zobowiązania wobec dzieci, walka z podrzucaniem cudzych genów do wychowania przez rogacza). Natomiast nie widzę nic racjonalnego w zakazie uprawiania seksu przedmałżeńskiego. Znam parę która nie ograniczała się, a ślub po latach był tylko formalnością.
Co takiego "haniebnego" było w postępowaniu tej kobiety?
Na czym polega bezwstyd wdowy? Rozumiem, że po prostu gdy wdowa straci męża mając 25 lat, to nawet po 35 "nic z tych rzeczy". Inaczej będzie "bezwstydna".
:)

Natomiast bezdyskusyjnie haniebnie postępuje Kaczyńska i całe to środowisko udające katolików. Haniebny jest podstęp, oszustwo, życie niezgodne z deklarowanymi zasadami - zwłaszcza gdy te zasady deklaruje się z ostentacją.

oto Natalia Julia Nowak

Przecież ja tej moralności nie wymyśliłam.

To jest po prostu moralność naszej kultury, a niektóre punkty - zwłaszcza pierwszy i drugi - obowiązują również w innych kulturach. Dla mnie nie ma przeproś, jeśli chodzi o punkt pierwszy. I między innymi dlatego nigdy nie umówiłam się z nikim na randkę, nawet dla eksperymentu. Dobrze wiem, jak w XXI wieku wyglądają randki damsko-męskie (niekoniecznie pierwsze, ale dwudzieste i trzydzieste). Mam również świadomość, że w dzisiejszych czasach randkowanie z mężczyzną byłoby drogą donikąd. Chodzić z kimś przez pół roku, a potem usłyszeć: "Hasta la vista, baby! Nie kupuję kota w worku!"? Przecież to strata czasu... A łajdaczyć się nie zamierzam. Niech łajdaczą się łajdaczki. Ja im tego nie zabraniam (pisałam już, że opowiadam się za legalnością rozwodów, antykoncepcji, aborcji i pornografii).

PS 1. Powtórne zamążpójście wdowy jest dozwolone, ale niewskazane. Wdowa przez wielkie "W" powinna być wierna pamięci męża. Tak jak św. Natalia z Nikomedii, która pozostała wierna pamięci św. Adriana/Hadriana, chociaż owdowiała zaledwie po kilkunastu miesiącach małżeństwa. Niektóre wersje legendy podają, że Natalia, tak jak Adrian/Hadrian, została męczennicą, ale dominuje wariant o wiecznej wdowie opiekującej się mogiłą ukochanego.

PS 2. W Kościele rzymskokatolickim istnieje instytucja wdowy konsekrowanej, na wzór dziewicy konsekrowanej. Co ciekawe, konsekruje się również wdowców (ale nic mi nie wiadomo o konsekrowaniu prawiczków). Poza tym, od wieków praktykuje się tzw. prywatne śluby czystości (we własnym zakresie, bez udziału biskupa).

oto Eowina

Z treści powyższych wnioskuję, że tylko ta Marta zasługuje

na potępienie. Mężczyźni w jej życiu są świętością i ich uwagi nie dotyczą. Aż ciarki przechodzą po plecach w otoczeniu tak strasznej hipokryzji świętoszków na PN.

oto Skanderbeg

Bo tylko przy Marcie

Kaczyńskiej przedstawiono jej rzekomą wierność katolickim zasadom (jeżeli się do tego odwoływała). A nie przy jej kolejnych facetach. Zresztą, ja zapytałem czy jej wybranek jest wdowcem czy rozwodnikiem?

oto Eowina

Z tego co nic prawie nie wiem o tej Marcie, to jej

największą zaletą jest stryj przy największej władzy, stąd faceci się uganiają za dostępem do koryta bardziej niż dostępem do owej Marty. Gdyby nie ta zaleta, mogłaby zemrzeć w dziewictwie, jak poniektóre, których nie będę wytykać palcem.
Nie wiem jak wielkim grzechem jest takie postępowanie, w stosunku do innych grzechów, ale widać to świętoszkom nie przeszkadza.

oto Krzysztof M

Aż ciarki przechodzą po

Aż ciarki przechodzą po plecach w otoczeniu tak strasznej hipokryzji świętoszków na PN.

Martę Kaczyńską mamy prawo oceniać nieco inaczej, niż jej "partnerów". Marta Kaczyńska jest w pewnym sensie osobą publiczną. Noblesse oblige.

oto Eowina

A ci "partnerzy" to nie są osobami publicznymi?

To niedobrze, bo im tylko o to chodzi. Bo jaka jest przyczyna tej gonitwy za Martą?

oto Krzych Adam

Hmm, czy pani Marta jest grzechu warta?

Bo jak sie zdaje ten obecny Piotr, po poprzednim Piotrze, a potem Marcinie byli dla Marty warci grzechu. Jeśli dobrze rozumiem, Marta z panieństwem nie do zdarcia staje na ślubnym kobiercu za każdym razem będąc przy nadziei.

oto Krzysztof M

Znowu nie trzyma się pani

Znowu nie trzyma się pani tematu. :-) To objaw czegoś szerszego, prawda? :-)

oto Eowina

Nie wiem jakiego tematu pan się trzyma,

a jeszcze mniej wiem o objawach jakie pan dostrzega. Jak pan ma głęboką wiedzę o Marcie Kaczyńskiej to proszę pisać, szeroko. Ja o niej nie wiem nic.

oto Krzysztof M

Ja o niej nie wiem nic.

Ja o niej nie wiem nic.

I dlatego mówi pani to, co wie. Ale to nie na temat. :-)

oto Krzysztof M

Pan też nie pisze na temat.

Pan też nie pisze na temat.

Nie na temat, na który pani zboczyła. To pewne. :-)

oto Natalia Julia Nowak

A pojęcie HONORU jest Pani znane?

W przypadku kobiety, nieodłącznym elementem HONORU jest CNOTA rozumiana jako właściwe obyczaje w sferze towarzysko-erotycznej.

oto Eowina

Absolutnie nie wiem nic o istnieniu honoru kobiecego

i jednocześnie braku honoru męskiego. Mężczyzna, który uwodzi kobietę aby dostać się na szczeble władzy, jest zwyczajną szmatą. Założę się, że Marta Kaczyńska w oczach mężczyzn jest absolutną doskonałością i jej sfera towarzysko-erotyczna im nie przeszkadza.

oto Natalia Julia Nowak

Eowina

Mężczyzna, który uwodzi kobietę aby dostać się na szczeble władzy, jest zwyczajną szmatą.

Szmatą jest kobieta, która takiemu mężczyźnie daje się uwieść. :D

Założę się, że Marta Kaczyńska w oczach mężczyzn jest absolutną doskonałością i jej sfera towarzysko-erotyczna im nie przeszkadza.

Zależy, o jakich mężczyznach mowa. Ci nowocześni, którzy przyswoili sobie ideologię liberalno-feministyczną, na pewno nie mają nic przeciwko takiemu zachowaniu. Ale ci bardziej staroświeccy na 100% uważają postępowanie Pani Marty za naganne lub przynajmniej niewskazane.

Żeby była jasność: jestem tolerancyjna. Pani Marta ma prawo być "kobietą wyzwoloną", a ja mam prawo to krytykować. :D

oto Eowina

Tak, ci staroświeccy już przeżyli swoje naganne zachowanie

na 100% i nic im nie pozostało tylko wspominać i potępiać zachowanie p. Marty.
A tak na marginesie gratuluję znajomości charakteru mężczyzn tych młodszych i tych starczych.

oto Krzysztof M

i nic im nie pozostało tylko

i nic im nie pozostało tylko wspominać i potępiać zachowanie p. Marty.

Nikt tu jej nie potępia. Ale, ale, który to już jej ślub kościelny będzie? :-) To każdy tak może, czy tylko wybrani? :-) Bo przeciętny katolik tak się nie zachowuje.

oto Krzych Adam

Zdaje się ze dopiero drugi.

Bo z Dubienieckim to żyła na "kocią łapę", a raczej na "kartę rowerową" czy też może na jakiś inny dokument, który dostała w magistracie. Ale to furda. Jak z "anonimowej informacji wynika, Marcie Kaczyńskiej zależy, żeby żyć w zgodzie z przykazaniami bożymi i stara się też przekonać do tego samego swoich bliskich. Chciała mieć czystą kartę i móc przyjmować komunię świętą". Należy się z tego tylko cieszyć, bo jak wiadomo nam dzięki św. Łukaszowi:

w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Trochę się z tym nawróceniem co prawda kłóci doniesienie, że jest przy nadziei, ale nie dzielmy włosa na czworo. W końcu nadzieja to piękna rzecz.

oto Natalia Julia Nowak

Mężczyźni wolą feministki :-(

Są pożądliwi i niecierpliwi, więc randkują z "kobietami wyzwolonymi", dla których tradycyjna moralność to "zaściankowy przesąd" i "patriarchalna opresja". Potem się z takimi żenią. I doświadczają wielkiego szoku, gdy odkrywają, że feministka pozostaje feministką również po ślubie. Babsko okazuje się Ksantypą, związek nie funkcjonuje jak należy, a cały cyrk kończy się rozwodem i alimentami. No, ale cóż. Każdy jest kowalem swojego losu. Nie chciałeś antyfeministki w narzeczeństwie, to nie będziesz jej miał w małżeństwie.

oto Natalia Julia Nowak

Zapytałam mężczyzn (zwykłych, nieprawicowych),

jak to jest z tym seksem przedmałżeńskim. Dali mi do zrozumienia, że nie byliby w stanie czekać aż do ślubu. Wyjątkiem od reguły mogłaby być sytuacja, gdyby trafiła im się kobieta w typie Miss Universe - nieprzeciętna piękność, zdecydowanie wyróżniająca się z tłumu. Tylko w takim przypadku mogliby ponieść ofiarę, żeby uzyskać dostęp do wymarzonej niewiasty. Gdyby chodziło o zwykłą śmiertelniczkę, przeciętną Kaśkę z sąsiedztwa, daliby sobie spokój i poszliby do kogoś innego. Po co czekać na Kaśkę, skoro obok jest Baśka, która daje na pierwszej randce? Młodzi mężczyźni (i kobiety) uważają, że ludzie przed ślubem powinni "zdobyć doświadczenie", "poznać swoje potrzeby" i "sprawdzić dopasowanie z wybranką/wybrankiem". Dominuje pogląd, że czystość przedmałżeńska to anachronizm, okrucieństwo i kościółkowy zabobon, a "kupowanie kota w worku" jest naiwnością i nieodpowiedzialnością.

Sprawdziło się więc to, o czym pisał jeden z blogerów Frondy. W dzisiejszych czasach konserwatywna dziewczyna, zwłaszcza ortodoksyjna katoliczka, nigdy nie znajdzie męża. Wynika to z powszechnego poluzowania obyczajów - zarówno wśród mężczyzn, jak i wśród kobiet. Typowy facet nie będzie całymi latami zabiegał o coś, co może dostać szybko, łatwo i za darmo. Gdyby konserwatywna dziewczyna, zwłaszcza ortodoksyjna katoliczka, chciała znaleźć męża, musiałaby się upodobnić do swoich rówieśniczek, "kobiet wyzwolonych". To zaś byłby grzech i niezmywalna plama na honorze. Poza tym, jeśli człowiek przed ślubem nauczył się skakania z kwiatka na kwiatek, to po ślubie najprawdopodobniej zachowa ten nawyk. A to nie sprzyja trwałości małżeństwa. Oto kolejna przyczyna obecnej plagi rozwodów (zdrady, zdrady!).

oto Krzysztof M

Zapytałam mężczyzn (zwykłych,

Zapytałam mężczyzn (zwykłych, nieprawicowych), jak to jest z tym seksem przedmałżeńskim. Dali mi do zrozumienia, że nie byliby w stanie czekać aż do ślubu.

W jakim wieku byli respondenci?

Czy pani zdaje sobie sprawę z tego, że wiek, w którym zawierane są małżeństwa, ma się nijak do tego, co młodemu człowiekowi mówi biologia? ... Świat zwariował, a pani uważa, że "to jest dobre"? :-)

Starzy, doświadczeni ginekolodzy twierdzą, że najlepszy wiek (biologia!) na pierwsze dziecko dla młodej kobiety, to 16-18 lat. Resztę proszę sobie dopowiedzieć. :-)

oto Natalia Julia Nowak

Pytałam na forach dla osób dorosłych,

czytałam też wątki założone przez innych użytkowników.

Prawda jest taka, że młody człowiek (mężczyzna lub kobieta), który w wieku 16 lat nauczył się "zdobywania doświadczeń" i "sprawdzania partnerów", jako 30-latek nie zmieni swoich nawyków. On po prostu nie zna innego życia. Jest uformowany w taki sposób, że po 6 miesiącach bez stosunku zaczyna świrować, a po 12 miesiącach jest gotów nawet płacić za seks. Owszem, 30-latek może być skłonny do ożenku z ukochaną osobą, ale nie zrobi tego, dopóki jej nie "wypróbuje" pod względem "dopasowania". Bo przecież "kupowanie kota w worku" to wielkie ryzyko, a "seks w związku jest bardzo ważny". Nawet starzy prawiczkowie (30+) twierdzą, że nie byliby skłonni czekać, bo czekają już zbyt długo, a dziewczynę trzeba przetestować przed podjęciem ostatecznej decyzji.

Kolejna sprawa: coraz więcej ludzi uważa, że w ogóle nie warto "legalizować związku". Po co "legalizować związek", skoro można żyć na "kocią łapę"? Przecież po "legalizacji" namiętność się kończy. :-/

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.