Ryszard Kowalczyk tajnym agentem SB

Rejestracji dokonano w połowie 1981 roku, gdy Ryszard Kowalczyk odbywał karę pozbawienia wolności w Zakładzie Karnym w Barczewie - informuje Zbigniew Bereszyński, autor Encyklopedii Solidarności oraz badacz historii działalności SB. To rzuca poważny cień na postać znaną jako współautor wysadzenia w powietrze auli opolskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w październiku 1971 roku.

Jak ustalił Zbigniew Bereszyński, po wyjściu na wolność Ryszard Kowalczyk był zaliczany do sieci agenturalnej Departamentu III MSW jako TW ps. „Seep”. „Wśród materiałów SB zachował się m.in. sporządzony w październiku 1985 roku obszerny wyciąg z informacji TW ps. „Seep”, odnoszący się do Wiesława Uklei i jego działalności opozycyjnej”.

– Przekłamaniem jest przypisanie wybuchu obu braciom. To Jerzy Kowalczyk przygotował bombę. Ryszard wiedział o działalności brata, ale w samej akcji nie brał udziału, a bezpieka pociągnęła go do odpowiedzialności za to, że nie doniósł. Nie jest też prawdą, że w WSP miała się odbyć uroczystość wyróżnienia osób zasłużonych w krwawym tłumieniu protestu na Wybrzeżu. To miało być wręczenie zwykłych odznaczeń resortowych, a w tym gronie uczestników masakry z grudnia 1970 roku było niewielu – zauważał Bereszyński

Zbigniew Bereszyński przyznaje, że na materiały dotyczące Ryszarda Kowalczyka natknął się przypadkiem. - Z racji 50. rocznicy wydarzeń z marca 1968 roku przeprowadziłem kwerendę w zasobach IPN. Te obejmowały także to, co znajdowało się w tzw. "Zbiorze Zastrzeżonym", odtajnionym w pierwszych miesiącach minionego roku - mówi.

Historyk zaznacza, że to nie było dla niego zaskoczenie, tylko potwierdzenie tego, o w czym wiedział już od lat, a na co nie było żadnych fizycznych dowodów.

Zbigniew Bereszyński zaznacza, że opisana przez niego sprawa współpracy Ryszarda Kowalczyka ze Służbą Bezpieczeństwa to tylko wierzchołek góry lodowej. - Zająłem się tylko wątkami opolskimi. - Natomiast z akt wynika, że on był prowadzony przez człowieka rezydującego w MSW w stolicy. To może wskazywać na fakt, iż był wykorzystywany centralnie. Z tego, co wiem, wysyłano go na spotkania jakichś trockistów. Analiza akt w Warszawie dałaby znacznie lepszy obraz sprawy - stwierdza.

Zdaniem Zbigniewa Bereszyńskiego cała ta sytuacja pokazuje, jak zgubna potrafi być polityka historyczna. - Historia to nauka jak każda inna, do której nie powinno mieszkać się polityki. Teraz mszczą się lata pompowania kultu braci Kowalczyków, wobec którego z racji posiadanej wiedzy zawsze byłem sceptyczny - stwierdza historyk.

Tematy: 

Dobra czy zła wiadomość?: 

Dobre!
Złe!

Ocena: 0

Twój głos: ‘Dobra!’

Dyskusja

oto Krzych Adam

Pomińmy nawet nieporadność językową Autora tekstu.

Zawartą w tytule "Kowalczycy - upadek legendy". Przecież nie Kowalczycy, a najprawdopodobniej skoro chodzi o braci Kowalczyków to Kowalczykowie.

Niezrozumiałe jest o co chodzi Autorowi. Że udało się złamać po dziesięciu latach więzienia człowieka skazanego mimo tego, że on sam nie popełnił żadnej zbrodni na 25 lat więzienia? Toż Jaruzelskiemu z pomocą Kiszczaka udało się złamać kręgosłup całemu narodowi w zaledwie osiem lat. Tak że nie protestował kiedy policmajster urządził hucpiarską szopkę w 1989 roku ze swymi agentami. I naród wcale nie siedział w zamkniętej celi tak jak Ryszard Kowalczyk, a i presja choć niewątpliwie była, to nie miała porównania.

oto Eowina

Ech... takie "komętaże" to czytać hadko...

Niedługo pewnie zaczniemy czytać komętaże rozpoczęte

Tak, polszczyzna dotarła!

oto Ech...

:D

.

oto Krzych Adam

Ja pisałem o faktach.

Że Ryszard Kowalczyk został owym "agentem SB" po dziesięciu latach więzienia za coś czego nie popełnił, a za co dostał dwudziestopięcioletni wyrok. I o tym że (w jakimś sensie) cały nasz naród poszedł na współpracę z Jaruzelskim i Kiszczakiem po ośmiu latach w których opór przeciwko ich wzięciu narodu "za mordę" zmalał do zera, mimo że nacisk nań był nieporównywalny z tym co spotkało Ryszarda Kowalczyka.

Żeby podkreślić, że nie ma rzeczy łatwiejszej niż być "sceptycznym historykiem", gdy się siedzi za biurkiem i przegląda szpargały. Pośrednio także to, że nie mam szacunku dla takich historyków. Także powstrzymałem się od jakichkolwiek ocen Ryszarda Kowalczyka, nie będąc w stanie ani traktować go jako bohatera, ani obrzucać go błotem. A o co Panu chodzi?

oto baba jag

Fenomenalna jest

logika tego (autocenzura) z Kanady. Nie dość ,że uciekł (najprawdopodobniej pozwolono wyjechać za zasługi, no bo przecież według tego specjalisty PRL był obozem pracy)z PRL zamiast walczyć z tym systemem to jeszcze go z tej Kanady opluwa.

No to za jakie zasług(autocenzura)dostałeś paszport i wizę kanadyjską? A może jak moja ciotka za tatusia w UPA

oto Krzych Adam

Hmmm.

To co piszą osoby należące wg. tego co sądzę albo do drugiego, bądź trzeciego pokolenia UB, albo do polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej która przybyła na sowieckich czołgach, rozrosła poprzez kooptację podobnych kreatur na miejscu i rozmnożyła w dalszych pokoleniach nie będzie przeze mnie komentowane.

Są to osoby nie posiadającę zdolności honorowej, co widać po poziomie okazywanej kultury. A ja nie mam stangreta, którego mógłbym posłać z batem, by nauczył chama rozumu.

oto sir Galahad

Niezbyt rozumiem logikę

Niezbyt rozumiem logikę niektórych komentarzy. Jeżeli "cały naród" dał się przekonać to znaczy, że Jaruzelski miał mandat całego narodu a Solidarność to banda buntowników i zdrajców. Ten "jedyny" co jest przeciw nie ma prawa uważać się za reprezentanta narodu...

oto Krzych Adam

Zgadza się, nie rozumie Pan logiki.

Jaruzelski nie miał mandatu całego narodu 13 grudnia 1981 roku. Naród wówczas swe nadzieje wiązał i swe poparcie udzielał raczej Solidarności. Pierwszej i jedynej Solidarności zasługującej, nawet mimo faktu że była ona ponadziewana konfidentami jak wielkanocna babka bakaliami, na tę nazwę. Natomiast na nową, zbudowaną przez Kiszczaka grupę posługującą się tą samą nazwą, zmowę w Magdalence, okrągły stół, Jaruzelskiego pozycję jako prezydenta i resorty siłowe w rękach Kiszczaka i Siwickiego mandat był. A jeszcze nawet osiem lat nie upłynęło.

oto Ireneusz

To ja znam inny Naród

Bo 13 grudnia ten Naród to nie udzielał już żadnego poparcia Solidarności, tylko jej się autentycznie bał. Bał się, że zerwali się jacyś dziwni ludzie ze smyczy i że dążą za wszelką cenę do rozlewu krwi. Taki był świat 13 grudnia. Po "audycji telewizyjnej generała" zaś w Narodzie zapadło przerażenie i milczenie. Kościoły wypełnily się ludźmi modlącymi się w milczeniu o spokój. To, co wcześniej wyczyniała Solidarność było żenadą, zachłyśnięci siłą gówniarze podpuszczani zapewne przez towarzyszy SB-eków.

oto Krzych Adam

Tak to rzeczywiście wygląda.

Ja najwyraźniej znałem polski naród, pan prawdopodobnie Polski Naród. Znałem podobnych do pana ludzi, nawet miałem ich w stosunkowo niedalekiej rodzinie. Też uwierzyli propagandzie i też bali się Solidarności. Byli głęboko przekonani że są na liście proskrypcyjnej jak reszta ludzi zwiazanych z wojskiem i resortami przemocy nad narodem, więc spodziewali się, że my przyjdziemy ich powiesić. Oczywiście to oznaczało, że nie ma wyjścia i trzeba nas wziąć za mordę.

oto Krzych Adam

No tak, ale ja udzieliłem krótkiej odpowiedzi p. Ireneuszowi.

Na różne błędne stwierdzenia o tym kto się bał i dlaczego się bał Solidarności. Pan natomiast odnosi się do innych obaw:

oto Ireneusz

Jeden problem

Pan, przebywając w Warszawie, miał zupełnie wypaczony obraz Polski. Proszę sobie to kiedyś wreszcie uświadomić. I nic tu nie ma do rzeczy, czy Naród piszemy małą, czy dużą literą - oprócz erystyki i podświadomego oddziaływania na czytelnika co do moich "ukrywanych celów". Jeszcze raz powtórzę - Solidarność jesienią została przejęta przez złych ludzi (w mojej ocenie byli to agenci bezpieki), a nie znalazł się ani jeden autorytet, który by próbował powstrzymać narastającego szaleństwa. Ludzie Solidarności byli tak przeświadczeni o swojej wyższości, że jak widać zostało to do dziś.
Zaś 13-tego grudnia nie było ulgi ani nie było radości, był strach. Co dalej. Czy spokój zapanuje i czy ktoś nie wykorzysta siły. Jaruzelski powstrzymał samosądy i czystkę - i to nie czynioną przez Solidarność wśród komuchów (jak się wydaje naiwniakom), ale tak naprawdę on powstrzymał tych, co mieli palec na spuście i chcieli wyrżnąć Naród. Przez duże N. I nie musieli to być Rosjanie, choć podobnoż stali już na granicy. My, Polacy, mamy to do siebie, że wyrżnęlibyśmy się sami. Sami siebie. Z rozkoszą. I niespotykaną brutalnością - gorszą niż w Budapeszcie.

oto Krzych Adam

Na ogólniki, bez podania konkretów nie ma odpowiedzi.

Zgadywać czego dotyczą niejasne aluzje nie będę. Kiedy spróbowałem, oskarżył mnie pan o erystykę i ciasny warszawski ogląd sytuacji. Na jesieni 1980 sytuacja była podgrzewana rzeczywiście przez przygotowujących siłowe rozwiązanie i poczucie zagrożenia nim wzrosło, jednakże także i wcale niemniej wśród "przebywających" w Warszawie niż wśród reszty Polaków. Polacy jednak wcale nie byli gotowi do wyżynania się, ani w Warszawie, ani w innych miastach, a już szczególnie nie w miasteczkach i wsiach.

Jedno zwróciło moją uwagę. Węgrzy wyżynali się w Budapeszcie? Kiedy, w 1956 roku, gdy wieszali na latarniach "awoszów" (katów z AVO - Államvédelmi Hatóság)? Panie drogi, to mój domysł był słuszny? Toś pan naprawdę "resortowy"?

oto Ireneusz

Proszę najlepiej przestać

Dla największego malkontenta sytuacja, która zdarzyła się w Chorwacji, Serbii i Kosowie powinna dać do myślenia - do czego zdolni są ludzie dobrze podłechtani i uwolnieni z hamulców. Polacy rżnęliby się na każdym rogu skrzyżowań ulic. Gwarantuję. Bo taka jest ludzka natura.

oto Mar.Jan

ad "Polacy rżnęliby się na każdym rogu skrzyżowań":

każdy ma skłonnośc oceniania innych według siebie...
A już gwarantowanie czegokolwiek w tej sprawie.... Żenujące.
Prosze tyle nie pić!
I przestac sie wypowiadać o ludzkiej naturze, bo plecie jak Piekarski na mękach!!
Poziom dyskusji obniże się wskutek tego poniżej zera absolutnego!

oto Ireneusz

A się nagadał

"Władcę much" sobie proszę odświeżyć, do czego prowadzi świat pozbawiony hamulców...
A te hamulce odpuścić niezwykle łatwo - historia Jugosławi pokazała cywilizację we właściwym świetle. Brejvik też pokazał, do czego zdolny jest człowiek napakowany ideami. Nie potrzeba Berii ani Robespierra...

oto Ireneusz

Uderz w stół, nota bene

Panie drogi, to mój domysł był słuszny? Toś pan naprawdę "resortowy"?

Resortowy człowiek pierwszego sortu siedzi sobie dziś w Nowej Zelandii lub nie przymierzając w innej Kanadzie - spijając śmietankę i patrząc na świat z góry - wierząc w swoją światopoglądową wyższość. Ten drugi sort został tutaj w Polsce i żyje sobie jak pączek w maśle, nie zajmując się takimi bzdetami jak tracenie swego pańskiego czasu celem mieszania ludziom na internetowych forach.
Ludzie, którzy tutaj na PN "bywają" z kraju muszą nieustannie dawać sobie radę z codziennością, rynek pracy i rynek biznesu jest bewzględny. Tacy jak ja bywają, bo chcą jeszcze coś powiedzieć zanim będzie za późno. A i chcą się czegoś nowego nauczyć.
Ale wśród nas też pojawiają się trole, jedne płatne, inne pożyteczne w swym idealiźmie. Takich rozpoznajemy dosyć szybko...

oto baba jag

13 grudnia to data mało

istotna. Z punktu widzenia Narodu najistotniejsza jest data 25 września. Ale o niej nikt nie dyskutuje.Porządek dzisiejszy wykuto najprawdopodobniej w roku 1980

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.