Wyklętyzm – nowa religia

Nie podoba nam się kiedy Ukraina odbudowuje swoją tożsamość na kulcie morderców UPA, OUN, budując pomniki Banderze i Szuchewyczowi – ideologom i organizatorom okrutnej rzezi bezbronnej polskiej ludności Kresów. I słusznie, że nam się nie podoba. Mordercy bezbronnej ludności cywilnej nigdzie nie powinni stać na cokołach. Nigdzie nie powinni być pokazywani jako wzór do naśladowania. Nie ma bowiem, w żadnym kodeksie etycznym zgody na mordowanie bezbronnych ludzi tylko dlatego, że są innej narodowości, mówią innym językiem czy wyznają inną religię.

Bandyci z UPA łamali te zasady – mordowali bezbronnych wieśniaków Wołynia, Galicji Wschodniej tylko dlatego, że uznali Lacha za wroga. Dlatego bandyci z UPA to nie żadni bohaterowie i nie zasługują na pokazywanie jako wzór. I nic do tego nie ma, że walczyli z komunistami. Jeśli byśmy przyjęli że walka z komunistami upoważnia do popełniania zbrodni to za bohaterów powinniśmy uznać Waffen SS – ta formacja najdłużej i najofiarniej walczyła bowiem z komunistami.

Nie zgadzamy się na wybielanie UPA, ale co z naszymi „bohaterami”? Oto przetoczyła się przez nasz nieszczęśliwy kraj kolejna rocznica „Żołnierzy Wyklętych” – czyli partyzantów walczących z władzą komunistyczną w Polsce po 1944 roku. Czy ten nowy kult – zaakceptowany i wspierany przez państwowe władze najwyższego szczebla przypadkiem nie ma w sobie tych samych wad jakie wytykamy Ukraińcom czczącym UPA?

Muszę poprzedzić zasadniczą część mojego rozważania osobistą refleksją. Otóż zostałem wychowany w domu patriotycznym, antykomunistycznym gdzie bohaterów walczących z „komuną” otaczało się sympatią i szacunkiem. Ot tak z intuicji i na przekór komunie. Zanim jeszcze o „Wyklętych” zaczęło być głośno, dziesięć lat temu zorganizowałem w moim rodzinnym mieście wystawę poświęconą partyzantom antykomunistycznego podziemia. Poprzedziła ją recytacja pięknego wiersza „Wilki”.

Przychodzą mi na myśl ten wiersz bo Herbert składając swego rodzaju hołd tym co „żyli prawem wilka” nie dokonywał ich apoteozy. Litował się nad losem tych, których „dopadła w serce mściwa rozpacz” ale nie stawiał ich na piedestale i nie kazał uważać za świętych, za nieskalanych męczenników narodowej sprawy.

Tymczasem rząd PiS właśnie takiego zabiegu dokonuje. Stawia na cokoły „wyklętych” jako całość, jako grupę i każe im oddawać hołd. A z takim „przegięciem” nikt kto szanuje Prawdę i kto rozumie, że jak potępiamy morderców Polaków z Wołynia, to nie możemy pochwalać morderców bezbronnych dwustu Ukraińców ze wsi Wierzchowiny pomordowanych przez oddział NSZ, tylko dlatego że byli Ukraińcami. Nie możemy stawiać na cokół narodowego bohatera majora Łupaszki, którego żołnierze z zimną krwią mordowali starców, kobiety i dzieci w Dubinkach czy Olkunach – tylko dlatego, że byli to Litwini.

Nie możemy jako bohatera pokazywać młodzieży kpt. Rajmunda Rajsa „Burego” tylko dlatego, że toczył on walkę z komuną, bo ten żołnierz łamiąc wszystkie zasady i konwencje mordował osobiście i kazał mordować cywilów – dzieci, kobiety, starców z białoruskich wsi (patrz: Zaleszany) tylko dlatego, że byli Białorusinami i wyznawali prawosławie.

Porażające świadectwa zbrodni dokonywanych przez naszych partyzantów przytaczają historycy, którzy nie oddali się jeszcze na służbę nowej ideologii. Ukazała się właśnie książka Piotra Zychowicza „Skazy na pancerzach”, która wbrew nowej religii „Wyklętyzmu” pokazuje udowodnione ponad wszelką wątpliwość fakty.

Refleksja jaka przychodzi po zderzeniu historycznej prawdy o „wyklętych” z nową ideologią rozpowszechnianą przez obecne władze jest taka, że mamy oto po raz kolejny przykład rozgrywania historii do bieżących politycznych walk. Co fatalnie wpływa na naukę historii jako takiej i na politykę naszego państwa.

Ani bowiem „wyklęci” nie byli święci, ani komuna (zwłaszcza po roku 1956) nie była okupacją, a już na pewno niepodległość Polski nie zaczyna się od zwycięstwa PiS-u w wyborach 2015 roku.

oto Janusz Sanocki Janusz Sanocki

Poseł na Sejm RP.
Dziennikarz, polityk, były burmistrz Nysy, jeden z liderów Obywatelskiego Ruchu JOW, inicjator Kongresu Protestu.
Autor Miesiąca Prawicy.net w lipcu 2013

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.764705
Ogólna ocena: 3.8 (głosów: 17)

Tematy: 

Dyskusja

oto Ech...

E, tam...

tylko dlatego, że byli Białorusinami i wyznawali prawosławie... tylko dlatego, że byli to Litwini.. tylko dlatego że byli Ukraińcami

A skąd Pan to wie, że "tylko dlatego"? Aha, bo Zychowicz tak napisał.

A niejaki Gross napisał, że Polacy z Jedwabnego pomordowali Żydów "tylko dlatego, że byli Żydami". To niech i to do swojej litanii też Pan dołączy.

Ja tam nie byłem - szczegółów podstaw, na których oparli dowódcy oddziałów swoje decyzje, nie znam - więc nie jestem prędki ani do pochwał, ani do urągania im.
Ale takich prędkich "wszystkowiedzących" na ten temat - każdy szczegół znających(?) - jak widać na załączonym powyżej obrazku, wcale nie brakuje.

Ot, "odważna krytyka", "wbrew obowiązującym trendom" itp. itd. Wystarczy napisać coś "na przekór" - właśnie jak taki Zychowicz, który z "wkładania kija w mrowisko" zrobił sobie źródło zarobku - i już można zażywać sławy "niepokornego".

Takie to raczej dość tanie, Panie Pośle.

oto Janusz Sanocki

No to czytajcie...

Czytajcie i wyrabiajcie sobie "podstawy". Ja też w Katyniu nie byłem, ani w Auschwitz.
A Zychowicz jest znakomity. Dobry warsztat i czy tam na tym zarabia to tym lepiej. Niż na praniu polskich mózgów w duchu patriotycznej powinności.

oto Ech...

O "znakomitym warsztacie" Zychowicza

Podziemie antykomunistyczne to temat-rzeka. Choć niewątpliwie jego żołnierze zasługują na pamięć, to bezsporne jest także, że niektóre oddziały dopuszczały się mordów na cywilach na dużą skalę. Nie wiemy jednak jak wiele z nich należy zapisać na konto „leśnych”, a jak wiele podszywającym się pod nich grupom maruderów i zwykłych bandytów. Czy ten kluczowy problem rozstrzygnie w swojej książce Zychowicz? Nie i to z jednego prostego powodu: nie przeprowadził on żadnych badań. Tak, świadomie zrezygnował z pogłębionej kwerendy na temat domniemanych zbrodni Wyklętych, a właściwie sześciu z nich: „Łupaszki”, „Wołyniaka”, „Szarego”, „Burego”, „Ognia” i „Wacława”.

Kompilowanie informacji pozyskanych z wydanych do tej pory publikacji to marna publicystyka. Ani tekst potoczysty, ani uczciwy. Czytelnik otrzymuje natomiast zbiorek bardziej, lub niekiedy znacznie mniej, dokładnych cytatów. Wśród tych drugich przypadków można wskazać zapis wspomnień Zygmunta Błażejewicza ps. „Zygmunt”. Mówiąc oględnie, fragment przedstawiony przez Zychowicza nie przypomina oryginału. Ale to nie jedyny taki przypadek. Oto np. rzekomy rozkaz Zygmunta Roguskiego ps. „Feliks” (w rzeczywistości: wcześniejszy list do jednego z przechodzących do NSZ) Zychowicz wydatował na 20 maja 1945 r. – ale na jakiej podstawie? Tego się nie dowiemy. Niewielką moc dowodową mają także – szumnie zatytułowane – zamieszczone w aneksie „dowody zbrodni”.

Wprost kuriozalny okazuje się rozdział dotyczący mordów na Żydach, których miały dopuścić się oddziały „Ognia”. Autor ogranicza się jedynie do przytoczenia kilka przykładów tego rodzaju zbrodni z całego Podhala, nie wyjaśniając wcale dokładnie kto był ich sprawcą. [..]

Więcej o "znakomitym warsztacie" Zychowicza tutaj

oto Krzych Adam

Łatwo dojść, że wśród podkomendnych "Burego" byli Białorusini.

I to prawosławni. A on ich nie pomordował, jak to podobno miał w zwyczaju, gdy chodziło o tę grupę narodowościową i religijną. Ciekawe dlaczego taki nienawistnik antybiałoruski i antyprawosławny miał nawet podobno jako zastępcę w oddziale prawosławnego Białorusina podporucznika Mikołaja Kuroczkina ps. "Leśny". Z innych jego podkomendnych piastujących istotne funkcje w oddziale tej narodowości i wyznania znane jest też np. nazwisko dowódcy 1 plutonu 3 Brygady Wileńskiej NZW Władysława Jurasowa ps. "Wiarus".

oto Ech...

"No, to czytajcie"

Czytajcie i wyrabiajcie sobie "podstawy". Ja też w Katyniu nie byłem, ani w Auschwitz.
A Zychowicz jest znakomity. Dobry warsztat i czy tam na tym zarabia to tym lepiej. Niż na praniu polskich mózgów w duchu patriotycznej powinności.

To o Panu właśnie

oto Skanderbeg

Najpierw należałoby zdefiniować

"patriotyczną powinność". W polskim wydaniu jest to najczęściej głupia rewolucja.
A pomników i ulic takich ludzi jak Drucki Lubecki czy Ronikier wciąż brak. A tak naprawdę, to oni wykonywali "powinność" wobec narodu.

oto Leszek1

W polskim wydaniu ?

W polskim wydaniu jest to najczęściej głupia rewolucja.
Przepraszam, a szanowny Pan to Polak ?
Jak latwo sie domyslic, Dmowski dosyc dokladnie okreslil "polskie obowiazki". Nie slyszal Pan nic na ten temat?

oto Ireneusz

To właśnie typowo polskie

Fakt, że największe wzburzenie wywołuje ktoś, kto śmie patrzeć na współbraci i wyrazić swoją opinię :-)
Ten, co nie widzi siebie, nie widzi też zazwyczaj belki wbitej do swej źrenicy...

oto baba jag

No ale Drucki Lubecki

raczej na pomnik nie zasłużył za skrajny fiskalizm i sprzedaż monopolu Newachowiczowi. Ale to sprawa dyskusyjna. Nie dyskusyjne jest natomiast to ,że stawianie pomników różnej maści Kościuszkom,Trauguttom, Lelewelom Piłsudskim oraz zboczeńcom trzeciomajowym świadczy o wybitnie "wysokim" IQ

oto baba jag

Rządy

wolności i demokracji działały podobnie. Najpierw sprzedano wszystko, co według wszelkiej maści kretynów nigdy nie istniało, bo była okupacja, a jak już nie było co sprzedawać to zaczęło się masowe zadłużanie. I to na co?

Jak można sprzedać wódę i fajki w obce ręce? ..... jak pokazują rządy styropianowych kanalii to jednak można.

oto Czesław

Zasadnicza różnica

o której Autor sam stwierdza że "Bandyci z UPA łamali te zasady – mordowali bezbronnych wieśniaków Wołynia, Galicji Wschodniej tylko dlatego, że uznali Lacha za wroga." A następnie
"Nie zgadzamy się na wybielanie UPA, ale co z naszymi „bohaterami”? Oto przetoczyła się przez nasz nieszczęśliwy kraj kolejna rocznica „Żołnierzy Wyklętych” – czyli partyzantów walczących z władzą komunistyczną w Polsce po 1944 roku." W rzeczywistości Autor z nie wiadomych przyczyn porównuje bandytów z UPA do Żołnierzy Wyklętych, przecież sam stwierdza że bandyci mordowali ludzi dlatego że byli Lachami a Żołnierze Wyklęci walczyli z władzą komunistyczną. Dziękuję za to tak celne stwierdzenie rozróżniające te dwie formacje.

oto Ech...

"Tak Żebrowski zaorał Zychowicza"

To nie był udany wieczór dla Piotra Zychowicza. Podczas warszawskiej premiery swoje nowej książki „Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych” został zorany przez Leszka Żebrowskiego, historyka i popularyzatora wiedzy o antykomunistycznym podziemiu.

Żebrowski który zarzucił Zychowiczowi setki błędów, manipulacji i zmyśleń, jakie miały się znaleźć w książce. Na wypowiedzi Żebrowskiego zebrani na sali reagowali oklaskami, Zychowicza popierało milcząc tylko kilka osób.

Zychowiczowi nie pomogło nawet towarzystwo innych dyskutantów, w tym profesora Olega Łatyszonka, Białorusina z Polski, który bezbarwnymi wypowiedziami o rzekomych zbrodniach Polaków na Białorusinach nawet nie zdenerwował zebranych.

Ani również towarzystwo Arkadiusza Karbowiaka, który w duchu rewizjonizmu historycznego, przybliżał zebranym, to jak w Muzeum Żołnierzy Wyklętych będą przedstawione ich rzekome zbrodnie. Wieczór ewidentnie należał do Leszka Żebrowskiego. Poniżej nagrania.
Link do nagrań

oto niemn 4 marca

Tylko prawda

Pan to jak zwykle idzie po bandzie, przecież autor przedstawił, jak to ci wyklęci walczyli z "komuna" mordując całe wioski Bogu ducha biednych mieszkańców wiosek, którzy przeżyli wojnę, a zginęli zamordowani przez " wyklętych" walczących z komuna, czyli którą, jaka i gdzie ona była, w tej biednej wiosce. Może nich pan zacznie logicznie myśleć.

oto wzl

Fakty

Nie możemy jako bohatera pokazywać młodzieży kpt. Rajmunda Rajsa „Burego” tylko dlatego, że toczył on walkę z komuną, bo ten żołnierz łamiąc wszystkie zasady i konwencje mordował osobiście i kazał mordować cywilów – dzieci, kobiety, starców z białoruskich wsi (patrz: Zaleszany) tylko dlatego, że byli Białorusinami i wyznawali prawosławie.

Szanowny Panie Pośle! Byłbym bardziej ostrożny w ferowaniu tak jednoznacznych opinii. Zychowicz może być sobie kim tam chce i nawet mieć dobry warsztat, ale to wcale nie znaczy, że trzeba wierzyć we wszystko, co pisze.

O tych Zaleszanach i innych wioskach, po których "przejechał się" "Bury", to ja czytałem może jakieś 10 lat temu w Przeglądzie Prawosławnym. Ten rajd miał miejsce w dniach 31 stycznia - 2 lutego 1946 roku. I ta data zaszokowała mnie, bo wcześniej sądziłem, że to wszystko było jeszcze w czasie wojny. Chodziło tam, tj. w Zaleszanach, o mord na furmanach. Nie było tam mowy o żadnych starcach, dzieciach i bezbronnej ludności. Dokładnie to w tej wsi spalił on jedną chałupę, w której zebrali się ci furmani. Skąd on wiedział, że będą oni w tej chałupie i kiedy tam będą, to my możemy się tylko domyślać. Tyle nam pozostało.

Inna wioska, której nazwy nie pamiętam, a która znajduje się pod miasteczkiem Brańsk i położona w odległości około 70 km od Zaleszan, została "najechana" przez "Burego" dwa dni później. Być może było odwrotnie: najpierw ta wioska a później Zaleszany. Nie pamiętam. Ten Przegląd miałem tylko raz w ręku i nie należał on do mnie. Nie to jest jednak istotne. Tam tez wiedział dokładnie, gdzie uderzyć. To nie było palenie całej wioski tylko uderzenie punktowe. I w jednym i w drugim przypadku tak było. Tak przynajmniej opisywał to Przegląd Prawosławny.

Rodzą się więc pytania. Skąd takie nieprzypadkowe działanie i jakim to sposobem w 1946 roku tak swobodnie sobie "rajdował" po całej południowej części obecnego województwa Podlaskiego.

Żeby zrozumieć skomplikowane relacje ludnościowe na terenie Podlasia, trzeba cofnąć się do roku 1939. Kiedy na ten teren weszły wojska sowieckie, to rozpoczął się etap masowych wywózek ludności polskiej na wschód. Skąd Sowieci wiedzieli, kogo wywieźć, a kogo zostawić? Informacja od miejscowej ludności żydowskiej czy białoruskiej była niezbędna. Trzeba oczywiście powiedzieć prawdę. Nie cała ludność żydowska czy białoruska donosiła. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że tylko niewielka część obu tych nacji to robiła. Ale zaufanie zostało podważone. I to się przełożyło na późniejszy okres, okres wojny i bezpośrednio po nim.

Nie wypada też zapominać o tym, że rok 1946 to był "dziwny" rok. Rok jakichś pogromów, rok zupełnej bezradności nowej władzy, która w innych sytuacjach była nadzwyczaj skuteczna.

Czasem odnoszę wrażenie, że to, co działo się na tym terenie w 1946 roku, to była walka o władzę. Zbyt dużo chętnych za zasługi (współpracę) z czasów wojny i zbyt mało stanowisk, by wszystkich zadowolić. Ale to jest moje prywatne zdanie.

I jeszcze jedna zagadka. Dlaczego to dopiero w 1944 roku uaktywniły się tak działania antybolszewickie. Przez całą wojnę, przynajmniej do czasu, gdy klęska Niemiec nie była oczywista, przekaz z góry był klarowny: z Sowietami nie walczymy! Ten przekaz czy może raczej rozkaz szedł z Londynu. I raptem taka wolta. Wolta Londynu. Co do tego nie ma chyba wątpliwości. I chyba warto by o tym pamiętać, gdy spieramy się o "Żołnierzy Wyklętych". Ich osobiste wybory to jedno, a wielka polityka, która je stymulowała, to drugie.

oto Janusz Sanocki

Nigdy z Londynu...

Nigdy z Londynu nie padł rozkaz mordowania cywilów. A o tym tu mówimy.

oto wzl

Rozkaz

Szanowny Panie Pośle! Z Londynu przyszedł rozkaz: teraz walczymy z sowietami. O jakim mordowaniu cywilów Pan mówi? Pan mieszka po przekątnej - w Opolu. A ja mieszkam na Podlasiu. Znam ludzi, których rodziny mieszkają tu od pokoleń, i którzy pamiętają przekazy swoich przodków, którzy byli świadkami tamtych wydarzeń. I jeszcze raz powtarzam: w Przeglądzie Prawosławnym nie było nic o mordowaniu cywilów. Była mowa o mordowaniu furmanów. Ale skoro prawda nie jest zbyt ciekawa, to trzeba ją "podrasować". Taka jest teraz potrzeba chwili, więc zaangażowano w nią cywili, starców i dzieci. Od kiedy zaczęto nagłaśniać te sprawy, a zaczęto dopiero po 1989 roku, to zawsze mówiono o furmanach.

Nie powinien się Pan wypowiadać na temat stosunków i historii terenu, z którym nie ma Pan nic wspólnego. Nie mieszka tu Pan i nie styka się z ludźmi, którzy tu mieszkają. Internet i książki to za mało.

oto Gringo

Nie tylko Zychowicz, ciekawą

Nie tylko Zychowicz, ciekawą pozycją opisującą historię oddziału Burego jest "Rozstrzelany oddział" Jerzego Kułaka. Autor wykonał benedyktyńską pracę, w aneksie jest przytoczonych masa ciekawych dokumentów (szczególnie te z przesłuchań Burego i Rekina w UB)

oto Krzych Adam

No właśnie.

Ubecja naprodukowała mnóstwo ciekawych "dokumentów". Te to jeszcze furda. NKWD, czy jakkolwiek się nazywała podówczas Czeka w Sowietach wyprodukowała protokóły z przesłuchań Ławrentija Berii wykazujące, że podczas piastowania najwyższych stanowisk państwowych był na raz szpiegiem z jednej strony niemieckim i japońskim a z drugiej angielskim i amerykańskim. Ciekawe, że ani jednego ciekawego "dokumentu" o ofiarach Gułagu za jego panowania nad resortem bezpieki, czy np. rozstrzelań.

Dla miłośników ciekawych "dokumentów" podobno też jest niezwykle interesująca lektura osobistego dziennika Józefa Kurasia autorstwa Władysława Machejka. A Machejek to był socrealistyczny pisarz, tak wybitny, że dla stylu w jakim pisał nawet trzeba było znaleźć specjalną nazwę: machejkizm.

oto Krzych Adam

To nie ten sam sposób produkcji "dokumentów".

Kiszczak Wałęsie paznokci nie zrywał, jak się zdaje.

oto Palimpsest

:)

O plemieniu Kalego pisać źle- niedobrze
Plemię Kalego pisać o innych niedobrze- dobrze

oto Gringo

Oczywiście ma Pan rację, że

Oczywiście ma Pan rację, że takie dokumenty trzeba traktować że zwiększoną ostrożnością i nie można się opierać na nich bezrefleksyjnie. Tyle, że pan Kułak w swojej monografii rzetelnie skonfrontował je z innymi dostępnymi źródłami.

oto Janusz Sanocki

Tylko prawda jest interesująca

Tak samo jak komentator "Ech..." tudzież p. Czesław bronią morderców z UPA "historycy" Ukraińscy.
Zychowicz przytacza źródła, podaje argumenty, fakty i są one niestety - dla "Burego", "Łupaszki" czy "Szarego miażdżące. Tak w oddziale Burego byli Białorusini. Ale mord dokonany w Zaleszanach polegał na mordowaniu ludzi wg klucza narodowościowo-religijnego. Bandyci są bandytami niezależnie o co walczą. Wśród żołnierzy podziemia antykomunistycznego są piękne postacie. Ot choćby aresztowany w Nysie Zapora-Dekutowski, którego tablicę odsłoniliśmy kilka lat temu. Jest Inka. ale na pewno nie mogą do kategorii bohaterów mordercy tacy jak Bury. Ludzie, którzy wybielają ich zbrodnie są szkodnikami. Prezentują poziom Tutsi albo Hutu - jak kto woli. Ale nie cywilizację europejską. Niestety reakcja opisywana przez Ech... ze spotkania kompromituje tzw. prawice patriotyczną.

oto Ech...

Na zarzuty o rzekomym "wybielaniu" już odpowiedzieli inni

Powyżej zacytowałem co-nieco, oraz podałem odnośniki do całości.

Skoro tego Pan nie wie - to widocznie nie chce Pan wiedzieć, bo widać z jakiegoś powodu bardziej "pasuje" Panu wersja Zychowicza, niż fakty.

oto JJerzy

Nie ...

... to oczywiste ... jak w Nysie, to na pewno ma certyfikat.

oto Skanderbeg

Akurat w swojej ostatniej książce,

Zychowicz podaje mało źródeł (chodzi głównie o źródła normatywne). Opiera się raczej na różnych opracowaniach. Zwłaszcza takie, które pasują do z góry założonej przez autora tezy.
Metodologicznie, jest to słaba książka, nawet jak na nurt popularno-naukowy. Brak źródeł, nieznajomość (lub świadome pomijanie) opracowań, które przeczą głównemu założeniu Zychowicz; to wszystko sprawia, że wartość poznawcza książki jest mocno wątpliwa. Poznawczo, książka pórwnywalna z "Sąsiadami" Grossa.
Pisarstwo Zychowicza polega na szokowanie i wydaje się, że owe szokowanie jest celem samym w sobie. Cóż, chłam zwykle dobrze się sprzedaje, byle opakowanie było ciekawe lub hasło marketingowe dobre (w wypadku książek tytuły).

oto Leszek1

Nie bylo zadnego klucza !

Tamte tereny zamieskiwali goracy wielbiciele wladzy radzieckiej. Juz w 1939 roku mordowali polskich zolnierzy.
Pozniej wystapili z wnioskiem o przylaczenie ich do ZSRR. Masowo zapisywali sie do PPR. To byli wrogowie Polski.
Donosili o kazdym pojawieniu sie lesnych oddzialow, strzelali w nocy do zolnierzy, nienawidzili polskiego munduru,
nawet na zolnierzu Ludowego Wojska Polskiego.
Bury strzelal kapusiow, czlonkow PPR i zolnierzy rosyjskich. To byla wojna, a nie teoretyczne rozwazania.
Przed pacyfikacja ustalal wrogow rozmawiajac z mieszkancami wsi w mundurze oficera rosyjskiego.
Zabijal tylko wybranych i ustalonych wrogow. Wioske spalil za wroga postawe.
Zgineli ci, ktorzy sie ukryli w zabudowaniach.
Gdyby posiadal opisywany przez Pana "klucz", to najpierw by rozstrzelal pieciu, czy szesciu swoich zolnierzy Bialorusinow, razem ze swoim zastepca - tez Bialorusinem.
Ma Pan racje. Tylko prawda jest interesujaca.
Dlatego nalezy ja poznac, zamiast uprawiac antypolska propagande.

oto sir Galahad

Tak właśnie. Ustalał wrogów i

Tak właśnie. Ustalał wrogów i mordował. Tylko jakie miał prawo to robić? I jaka to była wojna? Nie reprezentował Polski tylko siebie. Żaden rząd polski, ani ten "dobry" z Londynu, ani ten "zły" z Warszawy wojny już nie prowadził. Bury sam siebie mianował Polską. Równie dobrze każdy z nas mógłby ogłosić, że walczy o prawdziwą Polskę zwalczając okrutny reżim, który sprowadził do Polski amerykańskie wojska okupacyjne. I zacząć rozstrzeliwać tych co rząd ten popierają albo odmawiają mi datków na walkę o niepodległość.
To paranoja.
Dlatego leśnych należało zwalczać niezależnie od ich intencji.

oto BTadeusz

No zaraz, zaraz...

Równie dobrze każdy z nas mógłby ogłosić, że walczy o prawdziwą Polskę zwalczając okrutny reżim, który sprowadził do Polski amerykańskie wojska okupacyjne.

Historia jeszcze się nie skończyła...-:)

oto Janusz Sanocki

Leszek1 - wielbiciel UPA

Spokojnie może pan przetłumaczyć swój wywód na ukraiński i podstawić zamiast "białorusinów" "Polaków" i zamiast "burego" jakiegoś Kłyma Sawura. to dokładnie taka sama "logika". Kłym Sawur strzelał do kapusiów, którzy nienawidzili wolnej Ukrainy, zabijał tylko wybranych i ustalonych wrogów. Palił polskie wioski za wrogą postawę..." itd itp. Zapisz się Pan do Wiatrowycza to ten sam gatunek piewców zbrodniarzy.

oto Leszek1

Same klamstwa,

poczynajac od nazwania mnie wielbicielem UPA. Przeciez to szanowny pan rozsiewa tu antypolska propagande wypisujac zaklamane swoje opinie o Lupaszce, Burym i innych, nie znajac i nie rozumiejac tamtych czasow. Bo widzi pan, juz ktos tu napisal, ze aby poznac prawde nalezy CHCIEC ja poznac. Pan nie chce tego robic i upiera sie przy swoich klamstwach, rownajac polskich zolnierzy z bandytami z UPA - wlasnie przez goloslowne pomowienia, ze zabijali oni nie swoich wrogow, ale mordowali cywili z przyczyn rasowych.Dlatego jestem przekonany, ze uprawia pan polityke probanderowska, ktora jest bardzo szkodliwa dla sprawy polskiej.

oto JJerzy

Widzę, że i posłom ...

... trzeba powtarzać oczywiste oczywistości.
A więc jeszcze raz: znaj proporcją mociumpanie ...
Piszesz pan, że:

[...] „wyklęci” nie byli święci [...]

Ano, nie byli. Ale czy to znaczy, że można ich pozbawić zasług i odzierać z ludzkiego szacunku? Bohater, to normalny człowiek, z wadami i zaletami. Od innych różni się tym, że choć raz zachował się tak, jak inni nie mieli odwagi.
Jeśli pan oczekuje świętych na cokołach, to obawiam się, że zostaną one puste.
Opisywanie postaw ludzkich jedynie przez ich wady, zwłaszcza gdy chodzi o współbraci, to objaw poddania się pedagogice wstydu w czystej postaci. czasem to też objaw, jeśli dotyczy "artystów" mody na eksponowanie tego co w człowieku słabe, ułomne, podłe, czy wstydliwe. Ja mam na to zwykle taką oto opowiastkę:
Otóż większość ludzi, gdy są przy zdrowiu, zwykle rano odbywają czynność tyle ważną co wstydliwą. Wierzę, że nie uważa pan iż opowieść skupiona głównie na tej czynności byłaby opisem tego człowieka we właściwy sposób go prezentującym. Co więcej, myślę, że zgodzi się pan z opinią, że prócz informacji dla lekarza (ewentualnej), nie jest to materia dla jakichkolwiek głębszych rozważań na temat jego osobowości i dokonań.
Może powyższe to dość skrajny ... "model", ale ma obrazować bezsens budowania narracji o ludziach JEDYNIE w oparciu o głupawe sensacje, o wartości niemal fizjologicznej.

oto Ech...

A czemu "skrajny"? :)

Czy ktoś widział - w czasie oglądania któregokolwiek z odcinków "Bonda" - aby agent 007 powiedział, "moment, muszę 'na stronę' "? :D
Albo czy w którymkolwiek z odcinków "Star Trek", gdy kamera pokazywała nam wnętrze "Enterprise", mignęły gdzieś drzwi opatrzone tabliczką "WC"?
Co ja zresztą z takiej nuty... nawet taki przaśny Borewicz nigdy nie poszedł się choćby wysikać. :]

oto JJerzy

A widzi pan ...

A u nas inaczej. Nie wiem jak skończyło się to finalnie, bo owego dzieła nie obejrzałem, ale gdy sygnalizowano kręcenie nowej wersji "Westerplatte", dużo się mówiło o tym, że będzie tam wiele ... "ludzkich zachowań". W nowomowie miało to znaczyć, że w filmie będzie dużo sikania, picia, rzygania i histerii. to tak, żeby ... odbrązowić bohaterów i pokazać ich ludzkie oblicze ...

oto chłop jag

Wyklętyzm – nowa religia

Wyklętyzm – nowa religia

Obojętnie z jakiej okazji - obrzucanie Wyklętych g*wnem - to tak naprawdę naśladowanie żydokomuny z czasów bolszewizmu - tołażysze.
Wniosek?
Wstyd - tołażysze - wstyd a ponadto "polskie obozy KL" też mogą przybrać formę obrzucania g*wnem - Wyklętych - tołażysze.

oto Antek

"Wyklętyzm" jest nową religią

"Wyklętyzm" jest nową religią obok tej smoleńskiej (której kult zakończy się 10 kwietnia br. - tak obiecuje J. Kaczyński) i możemy być spokojni o jej losy - im dłużej będzie rządzić obecna władza tym bardziej będzie obrzydzać ów kult jak ten smoleński, aż wreszcie wszyscy będą mieli go powyżej dziurek w nosie i będą traktowali 1 marca jak niegdyś traktowało się 22 lipca.

oto Eowina

"Wyklętyzm" jest kontrowersyjny, dzielący spoleczeństwo.

Robienie z tego wielkiego święta, przy pochodach rocznicowych na terenach gdzie pamięć ich działania jest kojarzy się boleśnie jest zwyczajną głupotą. Można ich zrehabilitować, ale celebracja nie jest zdrowa dla nikogo.

oto Czesław

Nie rozumiem tej uwagi

Pan Sanocki napisał "Tak samo jak komentator "Ech..." tudzież p. Czesław bronią morderców z UPA "historycy" Ukraińscy." Ja podziękowałem Autorowi, który być może wbrew swoim intencjom, napisał że Żołnierze Wyklęci walczyli z władzą komunistyczną a UPA ze zwykłymi ludżmi tj.Lachami i to jest sama zasadnicza różnica w idei i celu tej walki, pomijając metody. UPA powinna w tamtym czasie walczyć z władzą niemiecką na tamtym terenie a nie z bezbronną, prześladowaną przez Niemców, polską ludnością cywilną. A co do przypadkowych śmierci postronnych osób w czasie bitwy lub nawet zemsty, to zawsze można na każdego coś wyszukać. Jak się ma złą wolę to można potępiać aliantów że bombardowali miasta niemieckie gdzie ginęła ludność cywilna, w tym i dzieci, "co nie wiedziały co to jest Hitler", itd. itp.

oto Mar.Jan

Należy zawsze pamiętac o Żołnierzach NIEZŁOMNYCH

Choćby z jednego powodu: wolnośc ojczyzny cenili wyżej niż własne życie.
Dali tego prawdziwy dowód.
To, że nie byli generałami ani politykami i nie rozumieli celów strategicznych naszych "sprzymierzeńców", tylko żołnierzami wiernymi przysiędze złożonej Rzeczypospolitej, nie umniejsza ich zasługi. Wręcz przedciwnie: bo pozostali wierni, mimo, ze generałowie i politycy ich opuścili.

Cała reszta tego co na ich temat się pisze i mówi to czysty bełkot.

oto Ireneusz

?

Toż to pochwała jakiegoś Bantustanu? Żołnierze podlegają dyscyplinie. Jeśli generał mówi - poddać się - to żołnierz ma rozkaz wykonać. W przeciwnym razie kulka w łeb.
Żołnierz nie wykonujący rozkazów i kierujący się własnymi poglądami - to nie jest nigdy żołnierz, to bandzior i nie wolno mu nosić w żadnym wypadku munduru.
Żołnierz może jedynie odmówić wykonania rozkazu i wtedy z automatu oddaje się w ręce swego dowódcy z pełnymi konsekwencjami swego czynu.

oto Natalia Julia Nowak

Ireneusz

Majora "Hubala" też Pan tak postrzega?

oto Skanderbeg

"Grot"

chciał Hubala oddać pod sąd.

oto Ireneusz

Wojsko to wojsko

Kobiety i zniewieściali mężczyźni, którzy nie mieli nigdy do czynienia z wojskiem mają różne takie pacyfkowe zapatrywania, z którym normalny człowiek nie ma nawet jak polemizować.

oto Mar.Jan

@Ireneusz: pan nie umie czytać!

Ja nie napisałem, że ci żołnierze odmówili wykonania rozkazów, tylko, że zostali opuszczeni przez generałów. Rozkazy z Londynu nie docierały do partyzantów w lasach.
A gdy w końcu dotarły, to co mieli ci żołnierze zrobić? Ujawnic się i iśc do katowni UB?
Wielu tak zrobiło i skończyło na jakiejś "Łączce"...
Ich także, a może przede wszystkim, czcimy jako Żołnierzy Niezłomnych.
O tych, którzy zginęli bezimiennie w lasach zapewne nic nie wiemy!

oto Ireneusz

Bzdury

W tamtych latach, a internetu i telefonów nie było, informacja przedostawała się w sposób kompletnie niezrozumiały dla wspólczesnego człowieka. Ludzie potrafili się znaleźć po wojnie, mimo że jeden wylądował na Śląsku, a drugi na Pomorzu.
Każdy żolnierz i każdy bandzior doskonale wiedział, co się dzieje. Kto rządzi. Jeszcze jakieś oczekiwania powiązane były z Mikołajczykiem, ale po referendum 3 x TAK każdy uczciwy natychmiast złożył broń i zacierał za sobą wszelkie ślady. Tak postępowali żołnierze. Po tej dacie zostali w lasach tylko i wyłącznie bandyci.

oto Antek

Zadaniem żołnierza jest

Zadaniem żołnierza jest wykonywanie rozkazów, tylko tyle i aż tyle. A rozkazu do walki nie było, był rozkaz do złożenia broni. I wykonaniem tego rozkazu najlepiej przysłużyliby się Rzeczypospolitej. I pracą dla Ojczyzny, wychowywaniem dzieci zgodnie z własnymi ideałami a nie bezsensowną śmiercią. Bez nich też byłaby Solidarność, bo to zasługa robotników, na których plecach doszedł do władzy styropian, ale to inna historia.

oto Eowina

Problem jest w tym taki, że nie cenili życia reszty Polaków.

Niezłomni chcieli wojny i czekali na uderzenie aliantów na ZSRR. Jak ich należy cenić, powinno być liczona tym, czy reszta Polski była skłonna na dalsze wojenne trudy. Otóż wygląda na to, że nie. Szeregi Niezłomnych były coraz mniejsze, a Polacy współpracowali z nowa władzą i nową "okupacją". Temu nie da się zaprzeczyć. Miliony współpracowały, a jednostki walczyły. Dzisiaj żyje się mitami, wyolbrzymionym heroizmem, bo Polacy lubią romantyczne ofiary i poetycką śmierć...

Proszę to porównać do zwycięstwa Solidarności. Gdyby Wałęsa zginął, byłby bohaterem narodowym, to byłby cytowany na sztandarach, na pomnikach, a ponieważ żyje, to jest gnojony, z resztą zwycięskich bohaterów, np. Frasyniukiem czy innymi. Gdyby jednak Solidarność przegrała, to śpiewalibyśmy o nich pieśni!!!
"A mury, runą, runą, runą"... runęły i co?

Wszyscy bohaterowie "niezłomni" nie byli lepsi od Wałęsy, czy innego Rulewskiego.

oto Czesław

Wiceminister Cichocki o Klimkinie

Cichocki ocenił, że "tutaj docieramy do jakiegoś chyba poziomu analfabetyzmu historycznego, z którym już trudno dyskutować". "Zrównywanie Bandery z Piłsudskim, zrównywanie UPA z AK, zrównywanie zbrodni wołyńskiej z walką Armii Krajowej na Wschodzie to jest ten rewizjonizm czy negacjonizm zbrodni wołyńskiej, który bardzo niepokoi" - podkreślił.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-cichocki-analf...

oto Sławomr

Wyklętyzm-nowa religia

W czasie tragedii w Dubinkach ,,Łupaszka'' nie był jeszcze ,,wyklętym'', tylko oficerem Armii Krajowej (pod okupacją niemiecką). Czy to znaczy, że mamy potępiać całą AK?

oto Krzych Adam

Pan Sanocki napisał:

... Herbert składając swego rodzaju hołd tym co „żyli prawem wilka” nie dokonywał ich apoteozy. Litował się nad losem tych, których „dopadła w serce mściwa rozpacz” ale nie stawiał ich na piedestale i nie kazał uważać za świętych, za nieskalanych męczenników narodowej sprawy.

Są w tym elementy słuszności. Ani Herbert nie dokonywał, ani dziś my nie powinniśmy dokonywać apoteozy Żołnierzy Wyklętych. Nie powinniśmy też dziś traktować ich jakby byli świętymi, czy nieskalanymi męczennikami narodowej sprawy.

Jednakże błędem jest uważanie, że czynili co czynili z tego powodu, bo byli tymi, których "dopadła w serce mściwa rozpacz". Ona ich niewątpliwie dopadła, ale nie ona była powodem że stali się Żołnierzami Wyklętymi.

Zasadniczym powodem zaistnienia zjawiska Żołnierzy Wyklętych był terror zaprowadzony przez wkraczających Sowietów i w tym momencie zupełnie marionetkowe nowe "władze polskie". Ten terror został zupełnie świadomie zaprowadzony jako sposób na rozbicie wszystkich form zorganizowania istniejących w społeczeństwie, a także w społecznościach w kraju.

A już szczególnie prześladowane były wszelkie formy zorganizowania w zakresie politycznym i wojskowym. Przedmiotem terroru byli wszyscy, którzy w poprzednim okresie uczestniczyli w jakichkolwiek konspiracyjnych działaniach niezależnych od Moskwy.

Ci ludzie stali przed wyborem w momencie przyjścia Sowietów: albo pogodzić się z perspektywą znalezienia się wkrótce w kazamatach NKWD lub UB z perspektywą zerwanych paznokci i połamanych żeber albo zostać kapusiami na służbie bezpieki. Jedynym innym wyborem było kontynuowanie konspiracji i ukrywanie się.

Za autentycznie obrzydliwe (godne jedynie drugiego i trzeciego pokolenia UB) uważam uwagi, które daje czasem zauważyć, że np. byli to bandyci, którym nie chciało się uczestniczyć w odbudowie kraju po zniszczeniach wojennych i woleli biegać z karabinem po lesie. Z kolei za niesłuszne uważam tworzenie jakichś uwzniaślających legend, w tym opowiadanie o jakimś "zwycięstwie" zza grobu.

oto Leszek1

Troche o kapitanie "Burym".

Dobrze jest, jezeli ludzie posiadaja jakas wiedze na temat tego co mowia, lub pisza. Ta zasada powinna szczegolnie obowiazywac dziennikarzy i politykow. Autor tej notki swoja wiedze opiera na ksiazce Zychowicza. Zychowicz jest bardzo specyficznym historykiem. Jego stwierdzenia sa bardzo kontrowersyjne i czesto niewiarygodne. Nalezy je przyjmowac z duza ostroznoscia. Specjalizuje sie w tzw. odbrazowianiu polskiej historii. Goni za sensacja i czesto opiera sie na plotkach. Trudno powiedziec dlaczego to robi skoro jest Polakiem, ale jego ksiazki sa ciekawe. Tylko nalezy posiadac jakas wiedze historyczna, by umiec je czytac. Zebrowski jest znacznie lepszym badaczem Polskiego Panstwa Podziemnego, a zwlaszcza jego Armii Podziemnej.
Wrocmy do "Burego".
http://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/komunikaty/9989,In...
Dnia 30 czerwca 2005, po trzech latach intensywnie prowadzonego śledztwa, Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu umorzyła śledztwo "w sprawie zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych w okresie od 29 stycznia 1946 r. do dnia 2 lutego 1946 r. na terenie powiatu Bielsk Podlaski w celu wyniszczenia części obywateli polskich, z powodu ich przynależności do białoruskiej grupy narodowej o wyznaniu prawosławnym".
Po 1944 tereny powiatu Bielsk Podlaski uważane były przez organizacje konspiracyjne za niebezpieczne dla partyzantki niepodległościowej ze względu na liczniejszą niż gdzie indziej agenturę NKWD i UB, składającą się w znacznej części z osób narodowości białoruskiej, najczęściej również byłych członków Komunistycznej Partii Polski (KPP) i Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi (KPZB). Organizacje konspiracyjne zwalczały ją z całą bezwzględnością. Za współpracę z NKWD czy UB groziła kara śmierci. Wcześniej, w 1939 ujawniły się na tych terenach uzbrojone oddziały, które mordowały polskich żołnierzy oraz cywilów. Po wkroczeniu Armii Czerwonej rabowano polskie majątki, mordowano ich właścicieli, organizowano struktury partii komunistycznej, nawiązywano współpracę z NKWD i milicją w akcji zwalczania polskiego podziemia w latach 1939-1941 oraz udział w sporządzaniu list do wywózek na Syberię. Komitet Powiatowy PPR w Bielsku w 1945 był liczebnie najsilniejszy w województwie - z około 300 członków niemal wszyscy byli Białorusinami.
"Bury" byl zawodowym zolnierzem. W 1939 roku, jako sierzant, byl dowodca druzyny zwiadu. Zostali oni podstepnie rozbrojeni przez Bialorusinow. Jego zolnierze zostali okrutnie wymordowani, on przezyl...
W tym momencie chcialem uzupelnic swoja wiedze o tamtym zdarzeniu i zaczalem przegladac internet.
Znalazlem strone, gdzie wszystkie szczegoly pokrywaly sie z moja wiedza w prawie stu procentach. Na przyklad, nie znalem drugiej opini tego samego bieglego.
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2016/03/Kpt-Bury-a...
Mozna uzupelnic powyzsze szczegoly o to, ze Bury prowadzac "wywiad srodowiskowy" wystepowal w mundurze majora Armii Czerwonej.

Znalazlem tez nieco inna wersje tamtych zdarzen:
http://www.polska1918-89.pl/pdf/pacyfikacja-wsi-bi...
Odbiega ona od mojej wiedzy na ten temat w wielu szczegolach.
Kazdy z wypowiadajacych sie na temat kpt Rajsa, powinien skonfrontowac obie wersje.
Jezeli jest uczciwym czlowikiem i do tego Polakiem, pewnie zauwazy niektore przeklamania.
Przyjemnej lektury.

oto Janusz Sanocki

A co ma do tego...

A co ma do oceny zbrodni popełnionych na przełomie stycznia i lutego 1946 narodowość oceniającego? Czy jest Polakiem czy Białorusinem czy Kirgizem powinien oceniać fakty obiektywnie. A fakty są niestety miażdżące dla Burego. Tak on jak i podlegli mu żołnierze pomordowali cywilna ludność w tym dzieci i kobiety. Trafili więc do kategorii: "zbrodniarze wojenni". Tacy sami jak pacyfikatorzy Woli, czy mordercy z UPA. Niczym się od siebie te postacie nie różnią oprócz języka który używali i (być może) religii na którą się powoływali. Choć wszyscy byli w gruncie rzeczy wyznawcami tej samej religii - religii szatana.

oto Ech...

Poprawka

A fakty są niestety miażdżące dla Burego.

Nie należy nazywać "faktami" manipulacji i przeinaczeń podawanych przez Zychowicza.

oto Skanderbeg

Każdego "żołnierza wyklętego"

należałoby traktować indywidualnie. Różne bywały pobudki, motywy i różne modele działania. Zychowicz to skandalista, ale jego książki poznawczo są średniej jakości.
Ale żołnierze powinni wykonywać rozkazy dowództwa. Armia Krajowa została rozformowana w styczniu 1945 roku. A to była legalna zbrojna ekspozytura legalnego rządu. Nawet otrzymywali żołd.
Jak już wspomniałem, różne były pobudki tych, którzy nie złożyli broni. Tylko czy ich działania przyniosły więcej szkody niż pożytku? Nie wszyscy musieli zostać w lesie. Niektórzy mogli się ujawnić. Pewnie byliby szykanowani, ale szansa na przeżycie byłaby większa niż zostanie w lesie.
Wg mnie, ogólny kult "żołnierzy wyklętych" jest szkodliwy. Lepszym byłoby działanie lokalne, gdy ludność często posiadałaby własną opinię, a kwestia nie byłaby tak upolityczniona.
Nie należy też ich potępiać, nawet tych, którzy mają co nieco na sumieniu. Gdyż lepiej, żeby w chwilach trudnych, takich "kozaków" mnie brakło.

oto Palimpsest

Więcej takich tekstów,

nadzieją napawa fakt, że i na prawicy są politycy, którzy nie uwierzyli wyborczemu hasłu Wałęsy

czarne jest czarne, białe jest białe

Tak tak

oto Palimpsest

Ale Pani namieszała ;)

"Czarne jest czarne, białe jest białe" - odwołując się do najcenniejszych wartości moralnych, nazywam rzeczy po imieniu. Mówię: czarne jest czarne, białe jest białe i wzywam do wielkiej pracy dla Polski

Lech Wałęsa, konwencja wyborcza Chrześcijańskiej Demokracji III RP 2000r.

W 2006 chyba Kaczyński pragnąc być zabawnym zwyczajowo zrobił z siebie pośmiewisko

oto baba jag

Zbudujmy sobie model myślowy

iż w roku 2030 po katastrofie niekoniecznie wojennej przychodzi nowa władza ludowa i oddłuża obywateli przejmując jednocześnie ich dług hipoteczny,którego nie są w stanie spłacić nawet wnuki tychże właścicieli. Oddłuża również rolników jednak pod warunkiem obowiązkowych dostaw żywności dla głodujących miast. Koncerny i banki zostają wywalone z tego kraju, a ich majątek znacjonalizowany. Następuje powolna odbudowa przemysłu. I w tym momencie pojawiają się partyzanci broniący poprzedniego systemu wyzysku i neokolonializmu. Strzelają do rolników i pilnujących nowego porządku.

oto Ireneusz

Fajnie tak...

We wszystko wkręcić Kościół? A później ... łomot :-)
To jak przysłowiowe polemizowanie z chamem, który jak ściągnie dyskutanta na swój poziom, to z całą pewnością zwycięży, jeszcze z błotem dyskutanta zmiesza...

oto Palimpsest

We szystko?

To Kościół zagląda obywatelom do szpitalnych gabinetów, szkół, koszar, sale rozpraw a nawet pod kołdrę.

W spornej kwesti ustroju państwa zapewne stanąłby zwyczajowo po którejś ze stron. Zapewne korzystnej dla siebie. Przewrotowców namaścił lub potępił. Samo życie. Coś pAna dziwi? ;)

oto Ireneusz

To nie Kościół

To ludzie, którym się w pogardzie do innych i nieskończonej pysze wydaje, iż są instancją wyższą. Dopóki ich coś nie dotyczy osobiście - wtedy natychmiast czują się wyłączeni spod swego własnego talibanu.
Pan też tworzy taki taliban, tyle że na odwyrtkę...

oto Palimpsest

Miarą naszych talibanów jest,

czy uznajemy prawo innych do podejmowania suwerennych decyzji czy przepuszczamy ich przez sito własnej religii.

Moje sito ma nad wyraz duże oka. Puszcza każdego jak dobra Bozia stworzyła.

oto sir Galahad

Terror był częścią systemu

Terror był częścią systemu socjalistycznego w 1944 i zaraz po wojnie. Prawda. Ale jego skala był związana z faktem istnienia zbrojnego podziemia.
Po pierwsze - żaden rząd czy żadna armia nie będzie w czasie wojny tolerować na swoich tyłach zbrojnych oddziałów im nie podporządkowanych.
Po drugie fakt przynależności do np. AK nie był równoznaczny z wyrokiem. Większość się ujawniła i represjonowanych w różny sposób (do wyroku śmierci po trudności z pracą) było ok. 7%.
Po trzecie - wyklęci wystąpili nie tylko przeciwko ZSRR i rządowi w Warszawie ale również przeciwko aliantom, którzy te władze uznawali.
Po czwarte - wyklęci zwalczali reżim strzelając jednak do zwykłych żołnierzy, milicjantów i urzędników oraz tych co mieli dosyć wojny i poparli nową władzę.
Po piąte - wybito ich praktycznie do nogi. Taki był rezultat.
Jedyna sensowna rzecz do zrobienia to było stworzenie dróg przerzutu na Zachód tych najbardziej zagrożonych i ujawnienie reszty.

oto Krzych Adam

Jasne.

Agresywni wyklęci napadli na komunistyczne władze, a te jedynie się broniły przed nimi. Terror niestety był, ale wywołany przez samych wyklętych.

Panie, pisać można, papier wszystko wytrzyma, ale po co pisać głupio? Ja akurat ze względu na mój wiek miałem okazję znać represjonowanych przez "władzę ludową" osobiście, kiedy ja byłem już wystarczająco dorosły by rozumieć, a oni jeszcze nie byli starcami z demencją. I we własnej bliższej i dalszej rodzinie, a także wśród znajomych miałem ich sporo. Wszyscy byli represjonowani, mimo że palca nie podnieśli na żadnego przedstawiciela "nowych władz". Jedynie za to, że w poprzednich latach byli aktywni w organizacjach nad którymi kontroli nie miała Moskwa. Dodatkowo, prawdopodobnie w oczach tych "nowych władz" mogli się jawić jako tacy którzy mogliby mając te swoje więzy z poprzedniej działalności utrudniać im zaprowadzanie i utrwalanie nowego systemu np. podczas "wyborów" czy "referendum".

...żaden rząd czy żadna armia nie będzie w czasie wojny tolerować na swoich tyłach zbrojnych oddziałów im nie podporządkowanych.

Ale czy każdy rząd i każda armia będzie wysyłać tych którzy walczyli ze wspólnym wrogiem do kazamat na tortury, a czasem śmierć, albo na "białe niedźwiedzie"?

oto Janusz Sanocki

Krzych Adam ....

To prawda - terror jako metodę zastosowali komuniści i wiele osób represjonowanych cierpiało, a nawet straciło życie chociaż żadnego Białorusina ani innego cywila nie zamordowali. Inka, Dekutowski - mieszkaniec mojego miasta śp. Jerzy Kozarzewski, który 10 lat odsiedział a i tak mu sie udało bo najpierw dostał k.s. Na szczęście Żyd i komuch Julian Tuwim wyprosił u Bieruta jego ułaskawienia i zamianę kary. Znałem Pana Jerzego i szanowałem od dziecka. Czczę pamięć Inki, uczestniczyłem w umieszczeniu w Nysie tablicy poświęconej Zaporze. Ale to co innego niż kult wyklętych, który zafundowali nam Macierewicze i inni z PiS. To na prawdę całkiem inna historia i totalna manipulacja.
Dziwię się, że tej manipulacji nie widzicie i nie dostrzegacie jak szkodliwa jest dla świadomości Polaków.
PS
O Jerzym Kozarzewskim - polecam wzmianki w "Czerwonej mszy" Urbankowskiego i w "Zaplutym karle reakcji" - Woźniaka.

oto Krzysztof M

Ale to co innego niż kult

Ale to co innego niż kult wyklętych, który zafundowali nam Macierewicze i inni z PiS. To na prawdę całkiem inna historia i totalna manipulacja.

Czy aby nie chodzi w tym wszystkim o podsycanie antyrosyjskiej histerii?

oto Krzych Adam

Zdziwiony do zdziwionego.

Ale to co innego niż kult wyklętych, który zafundowali nam Macierewicze i inni z PiS. To na prawdę całkiem inna historia i totalna manipulacja.
Dziwię się, że tej manipulacji nie widzicie i nie dostrzegacie jak szkodliwa jest dla świadomości Polaków.

Nie napisałem ani jednego słowa, które by wskazywało na to, że "Macierewicze i inni z PiS" w jakikolwiek sposób wpłynęli na moje opinie. Stąd moje zdziwienie Pańskim zdziwieniem.

Zdziwienie nie tylko to budzi we mnie. Autorytatywnie stwierdza Pan że: żołnierze majora Łupaszki z zimną krwią mordowali starców, kobiety i dzieci w Dubinkach czy Olkunach – tylko dlatego, że byli to Litwini, a także że kpt. Rajmund Rajs „Bury” łamiąc wszystkie zasady i konwencje mordował osobiście i kazał mordować cywilów – dzieci, kobiety, starców z białoruskich wsi tylko dlatego, że byli Białorusinami i wyznawali prawosławie. Otóż wcale nie możemy tego być pewni że tylko dlatego więc jestem zdziwiony, że akurat tak tego Pan jest zupełnie pewien.

oto Ech...

No, ale Zychowicz tak napisał

A akurat książeczka p. Zychowicza Panu Posłowi się spodobała - bo "dobrze się czyta" - to przepadło. Skoro książka dobrze się czyta, to - widać - szczerozłotą prawdę zawiera.

oto Palimpsest

A Pan czyta co mu się źle czyta?

Przecie to masochizm ;)Osobowość autonomiczna kształtuje się do 6 roku życia. Potem już tylko wybiórcze akceptowanie informacji w celu potwierdzenia własnego status quo.

Kształtuje się też egocentryzm, czyli niezdolność do przyjęcia innego niż swój punktu widzenia.

Dzieci tu brak, egocentryków co niemiara.

oto Leszek1

Zlodziej krzyczy:

- Lapaj zlodzieja. Podpalacz: - Gore, gore. A pan posel na polski Sejm (Tak, polski, a nie banderowski Sejm), chce za wszelka cene udowodnic nam, ze polscy zolnierze postepowali dokladnie tak jak banderowcy na Wolyniu i ostrzega, ze taka manipulacja jest bardzo szkodliwa dla swiadomosci Polakow.
Trudno o wieksza perfidie i zaklamanie.
Widze, ze na tym portalu jest bardzo duzo potomkow UBkow, czy innych"utrwalaczy" wladzy sowieckiej w Polsce. Ci biedni ludzie NIE MOGA ZNAC ani historii Polski, ani tamtego okresu, poniewaz ich swiadomosc byla ksztaltowana albo przez tatusiow, ktorzy "topili bandytow w gownie" (autentyczna wypowiedz UB-ka), lub przez propagande PRLowska.
Nic dziwnego, ze nieliczni Polacy musza bronic tu polskie racje, i polska prawde, przed oszczerstwami polskojezycznej Bolszewii.

oto Marek Bekier

Dodam, że znałem osobiście

Dodam, że znałem osobiście dwóch partyzantów AK, którym w 1939r sporo brakowało do pełnoletności i w związku z tym w 1944r (między Wisłą a Bugiem było już po wejściu Armii Czerwonej) nie marzyli o niczym innym jak o normalnej pracy w polu. Nie wiele też widzieli o oddziałach, w których walczyli podczas wojny bo jako zbyt młodych nie dopuszczono ich do takiej wiedzy. Mimo tego byli przetrzymywani przez służby komunistyczne i brutalnie przesłuchiwani, przypłacając to znaczną utratą zdrowia.

oto Ireneusz

Ale to był standard sowiecki

Sowieci inaczej nie potrafili, jak zamykać i tłuc. Albo wywozić na Sybir lub do Kazachstanu. Oni to robili, a powód znajdował się sam - nie musieli się nawet starać i wymyślać jakichś nowych faktów lub snuć swoich starannych i grubymi nićmi szytych intryg.
Osobiście też znam kilku takich "chłopaków", którzy dopiero w latach siedemdziesiątych zostali namierzeni, iż byli w AK. A wcześniej starali się nie podpaść. Jeden nauczyciel, właśnie taki AKowiec, znany był z tego, że prał po pysku każdego ucznia który nie wyznawał religii leninowskiej. Tylko dlatego, aby nie podpaść. Czyli w imię kultury żydowskiej był całkowicie usprawiedliwiony - zabicie tysiąca innych w zamian za uratowanie siebie jest uniewinnieniem w prawie rabinicznym. Tak więc, on stosował prawo rabiniczne w stosunku do siebie. Ale morał z tego taki, że była możliwość aby ukryć się przed komunistami i można było zatrzeć ślady za sobą. Wielu to zrobiło. Ci, którzy byli namierzani - w ostatniej chwili zazwyczaj uciekali przez góry. Było wielu przewodników górskich, byle nie wejść w oczy Czechom a sukces ucieczki był murowany. Ci, co się nie spostrzegli - byli łapani. Jedni za to, inni za "mięso" (szyta "afera mięsna" - dla tych co historii nie znają). Aparatura komunizmu obracała się identycznie jak aparatura amerykańskich łowców czarownic. Niech ktoś zaprzeczy, co tam się działo...
Takie były to czasy.
I można mieć pretensje jedynie do czasów oraz jedynie do aliantów - którzy nas za garść srebrników sprzedali w ręce Sowietów.

oto mmm777

Czasy były okrutne, represje prawdziwe, ale

nie wyglądało to wszystko bynajmniej jednoznaczne... (Cytat z dws.org.pl)
.
“Po rozpadzie 31 pp, gdy w nocy z 12/13 X 1944 w rocznicę bitwy pod Lenino i w czasie wizyty Mikołajczyka z Churchillem w Moskwie 2 oficerów lWP wywodzących się z AK "trwale" (tzn. bez powrotu w ciągu 48 godzin) wyprowadziło do lasu sześciuset-kilkudziesięciu żołnierzy i podoficerów 31 pp oraz paru podobnych pomniejszych "cze-pe" w wojsku represjonowano kilkuset wyselekcjonowanych AK-owców (głównie oficerów i podchorążych) w wojsku/lWP osadzając ich między innymi w Skrobowie - to fakt.
Równocześnie i równolegle w wojsku pozostała znaczna część AK-owców, w tym także część oficerów. Według ankietowych (czyli niepełnych - opierających się tym, co zainteresowani wpisali do ankiet) danych w lWP po 1944 służyło dwudziestu - kilku generałów wywodzących się z AK będących w AK od stopnia generała (Brunon Olbrycht - dowódca Warszawskiego Okręgu Wojskowego, gdzie nb. toczyły się najzacieklejsze walki z podziemiem zbrojnym) poprzez oficerów (jak płk Stanisław Grodzki) do szeregowców. Od 1944 roku w niektórych przypadkach do początku lat 90. włącznie (jak np. wiceminister obrony narodowej PRL/RP generał Jerzy Skalski).
Nawet w takiej WRON było 2 b. AK-owców -generałów lWP (Czesław Piotrowski i Włodzimierz Oliwa).”

oto Krzych Adam

Ponownie jasne.

Agresywni wyklęci napadli na komunistyczne władze, a te jedynie się broniły przed nimi. Terror niestety był, ale wywołany przez samych wyklętych.

Cóż one biedne mogły począć, te komunistyczne władze, kiedy "reakcja" od samego początku nic tylko w zapamiętaniu dążyła do konfliktu?

oto Eowina

Czemu Wy się sprzeczacie o to co było?

Czy chcecie zmienić historię? Tego się nie da zrobić!!!
Bury mordował, z tym się wszyscy zgodzili. Problem jest w momencie, czy mordował słusznie, czy nie. Jedni mówią mordował słusznie, bo tym Białorusinom się to należało. Trzeba Burego czcić i uroczyście celebrować jego poświęcenie dla słusznej sprawy. Drudzy mówią, że samosądów i morderstwa nie można usprawiedliwiać, że to barbarzyństwo.

A ja mówię, że historii się nie da zmienić i dzisiaj nie można gloryfikować morderstw. Dlaczego?
Bo Polska dba o dobre imię. Czemu antysemityzm, antypolonizm jest karalny, a antybiałorusinizm nie? Czy Polakom zależy na tym aby ktoś napisał, że jeżeli Polacy mordowali nie tylko Białorusinów....

Ten problem trzeba wyciszyć!!!

Białorusini są i zawsze byli Polakom życzliwi. Szanują wspólną historię, a Mickiewicz jest też ich wieszczem. Podsycanie nienawiści przeciwko Białorusinom jest zupełnie Polakom niepotrzebne.

oto Ech...

To nieprawda - NIE MIEJMY ZŁUDZEŃ co do mniejszości!

Inwazja sowiecka uruchomiła masowy bunt na ziemiach wschodnich. Żydzi, Białorusini, Ukraińcy i polscy komuniści witali bolszewików kwiatami. Upadek Rzeczypospolitej na ziemiach wschodnich miał przebieg wstrząsający. Wśród szyderstw i wiwatów z budynków publicznych zrywano godła, zniewa­żano biało-czerwone flagi. Niszczono urzędy i grabiono budynki administracji publicznej. Wyłapywano pojedynczych żołnierzy, zrywano im z czapek orzełki, pluto na nich, bito. Dochodziło do drastycznych samosądów.

Szargano wszystko to, co dla Po­laków było i jest święte. Nasi rodacy z ziem wschodnich zapamiętali to jako olbrzymie upokorzenie, wielki ból. Wszystko to nie było bowiem dziełem żołnierzy Armii Czerwonej, ale obywateli II Rzeczpospolitej. Sąsiadów, znajomych, kolegów ze szkoły czy pracy. Wielką tra­gedię Polaków, jaką było załamanie się ich państwa, przyjęli oni eksplozją radości.

W miastach, miasteczkach i wsiach wschodniej Polski tłumy rozentuzjazmo­wanych Żydów, Białorusinów, Ukraińców i polskich komunistów witały wkracza­jących bolszewików. Ludzie ci wznosili bramy triumfalne, wywieszali na domach czerwone flagi, pod gąsienice czołgów sypali naręcza kwiatów. Nagle pojawiły się portrety Stalina i Woroszyłowa oraz czerwone transparenty: “Witamy Armię Czerwoną!”, “Niech żyją czerwoni wyzwo­liciele!”.

“We wrześniu 1939 r. byłem na osadzie w zaścianku Zubielewiczach – relacjono­wał Jan Domaszewicz. – Okoliczne wsie były zamieszkane przez chłopów wyzna­nia prawosławnego, którzy wkraczającą czerwoną armię witali bardzo radośnie, mówiąc, że nareszcie przyszło dla nich zbawienie i wyzwolenie spod władzy pańskiej Polski. Stawiali bramy tryum­falne, rzucając bukiety kwiatów na czołgi sowieckie i całując gwiazdy namalowane na czołgach”.

“Wojska sowiec­kie weszły do mia­steczka Siniawka nazajutrz po prze­kroczeniu granicy Polski – relacjonował z kolei gajowy spod Nieświeża. – Spo­łeczeństwo żydow­sko-białoruskie oczekiwało na przybycie armii sowieckiej i bez straty czasu zajęło się przygotowaniami do powitania. Została zbudowana brama triumfalna, nastąpiło wręczenie chleba, soli, kwiatów i wygłoszono mowy powitalne”.

Całość tutaj

A napisał to niejaki... Piotr Zychowicz :D

oto Eowina

Nie bardzo rozumiem. Jaki jest z tego wniosek?

Trzeba tych Białorusinów i Żydów mordować, czy jak? Co jest nieprawdą?

Proszę nie udawać, jak Armia Czerwona pogoniła Niemców, Polacy też witali ją kwiatami.

oto Ech...

Wniosek z tego taki, że nie jest prawdą, iż "Białorusini nas

lubią". I że nie ma sensu podchodzić do tematu mniejszości narodowych w sposób emocjonalny - "kto nas lubi, a kto nie" - tylko raczej w sposób techniczny, czyli np. "jak zabezpieczyć się przed 'powtórką z rozrywki' ". Tylko tyle, i aż tyle.

Przedwojenna mięczakowatość w stosunku do Ukraińców też się nie opłaciła - i co widzimy dzisiaj? Jeszcze większą rozlazłość i safandulstwo. Uleganie im już we wszystkim.
Jakie tego mogą być efekty? Pytanie retoryczne.

oto Eowina

Każdy lubi siebie, Białorusieni też lubią siebie.

Ja piszę, że Białorusini nie urządzali Polakom rzezi, a obecnie historia Białorusi nie pisze o "polskich panach" tylko o wspólnej historii, przyjmując Wielkie Księstwo Litewskie jako normalny proces historyczny. Na Białorusi Polacy są u siebie i nie ma tam marszów z pochodniami przeciwko nim. Natomiast w Hajnówce marsze z pochodniami są. I Pan piszę:

"jak zabezpieczyć się przed 'powtórką z rozrywki'

O jakiej powtórce Pan pisze? O "Burym"?

oto Eowina

A żydzi mówią, że Polacy szabrowali ich mienie.

Ciekawe czy to prawda, bo może tylko Białorusini mają takie skłonności do grabienia.
Czytałam to co Pan cytuje i nie ma tam nic oprócz emocji.

Szargano wszystko to, co dla Po­laków było i jest święte. Nasi rodacy z ziem wschodnich zapamiętali to jako olbrzymie upokorzenie, wielki ból.

Rozumiem, że nikogo nie zamordowano. A kogo i jak witano, to jeszcze nie jest przestępstwem na tyle aby palić im chałupę i mordować.
Przestępstwem jest.

Niszczono urzędy i grabiono budynki administracji publicznej.

A tego to nie powinien Pan cytować, bo ktoś pomyśli, że Wojsko Polskie baby białoruskie pokonały. ;)

Wyłapywano pojedynczych żołnierzy, zrywano im z czapek orzełki, pluto na nich, bito. Dochodziło do drastycznych samosądów.

oto Janusz Sanocki

Ech... piszcie uważniej

Ech - zanim zacznie się wzywać czytelników do uważnego czytania, najpierw niech Pan uważnie pisze! U-waż-nie! I pisać ze zro-zu-mie-niem! Panie Ech...

oto Janusz Sanocki

Eowina ma rcję

Eowina ma rację. A poza tym w styczniu 1945 padł rozkaz o rozwiązaniu Armii Krajowej. I żaden rząd polski nie prowadził już wojny. KAŻDY wyrok śmierci wydany i wykonany przez jakiego Burego, Szarego czy Ognia był - z punktu widzenia prawnego - czynem bandyckim. Kropka. I nieważne czy obiektem tego czynu był członek PPR, ubek czy żołnierz Armii Czerwonej. O ile w przypadku ofiar żołnierzy itp można jeszcze szukać jakiegoś etycznego usprawiedliwienia, okoliczności łagodzących czy czegoś takiego, to w przypadku mordowania dzieci, kobiet i przypadkowych cywilów należy to także potępić z powodów etycznych.

oto Krzysztof M

I żaden rząd polski nie

I żaden rząd polski nie prowadził już wojny.

Wyklęci tego powojennego rządu nie uznawali. Jedynym organem polskim w ich pojęciu byli oni.

oto Krzysztof M

O ile w przypadku ofiar

O ile w przypadku ofiar żołnierzy itp można jeszcze szukać jakiegoś etycznego usprawiedliwienia, okoliczności łagodzących czy czegoś takiego, to w przypadku mordowania dzieci, kobiet i przypadkowych cywilów należy to także potępić z powodów etycznych.

To była wojna. Jeżeli w jakiej chałupie ktoś dorosły donosił, to zaraz potem donosiły także i dzieci. Dlatego wszystkich likwidowano. Info od nieżyjącego już partyzanta.

oto Janusz Sanocki

Ech.... ciężko się gada z banderowcami..

Ciężko przekonać jakiegoś Wiatrowycza czy innych wielbicieli UPA, że to mordercy.
Zapewne wielbiciele UPA na Ukrainie mają kilka metod zwalczania argumentów, które im nie pasuja. jedną z nich jest stosowana przez każda propagandę metoda obniżania wiarygodności źródła. Stąd Ech... jako wielbiciel UPA nazywa niebywale ważną pozycje Zychowicza "książeczką".
Tymczasem dziś rano na Dworcu Centralnym w Warszawie obejrzałem mini-wystawę poświęcona Żołnierzom Wyklętym i jest tam zdjęcie oddziałów Burego z adnotacją, że dokonał pacyfikacji białoruskich wsi mordując 79 osób co wg autorów jest "czarną kartą polskiego podziemia". To zapewne też nieprawda? co panie Ech...? a tak z ciekawości czy Ech... czytał Zychowicza? Tak szczerze proszę odpowiedzieć. ("Szczerze jak naukowiec").

oto Ech...

A co to znaczy "mordując"? A może po prostu dokonał egzekucji

jakichś rzezimieszków, zdrajców - czy temu podobnych? Czy to, że na Samym Dworcu Centralnym (ho, ho!) umieszczono jakąś mini-wystawę z takim stanowczym stwierdzeniem ma mnie przekonać?

Nie, książeczki p. Zychowicza nie przeczytałem, i nie widzę powodu, aby marnotrawić czas na lekturę "dzieła" o tak rażących brakach (bo ja mam co czytać) - jak to uzasadnił p. Leszek Żebrowski, choćby w nagraniach dostępnych pod podanymi przeze mnie odnośnikami. Oczywiście nie zapoznał się Pan z nimi? No pewnie, że nie - skoro Zychowicz podsuwa wygodne (mniejsza zaś o to, że mało wiarygodne) uzasadnienie tez, które z jakichś powodów są Panu wygodne, to po co...

oto Janusz Sanocki

Panie ech....

Panie ech.... tak właśnie myślałem. "Książeczki" nie przeczytał, ale wie, a mnie odsyła do jakichś omówień i wypowiada się na temat czegoś czego nie zna. Typowe dla tych popłuczyn polskich/ukraińskich/ czy jakichś innych zaczadzonych durniów. I to to się produkuje na prawicy, która jednak powinna pewien poziom zachować!
Typowa bolszewia. Jak dziś pamiętam kiedy w czasach komuny Sołżenicyn dostał Nobla za "Archipelag Gułag" i cała prl-owska prasa pena była oburzonych głosów i debaty na temat książki, której przeciętny człowiek nie mógł przeczytać, ani ten co pisał te oburzone recenzje też - bo była zakazana. Pamiętam jeden artykuł, który się zaczynał od pięknego zdania: "na brudny potok antyradzieckiej propagandy znów wypłynęło nazwisko Sołżenicyn".
Taki sam poziom prezentuje stajnia tych ech...ów.
A już zastąpienie słowa "mord" eufemizmem "egzekucja" stawia tego tam ech...a w roli moralnego bydła. Tfu!

oto Ech...

Czyli, jak przypuszczałem, materiałów Panu pod nos podsuniętych

nie obejrzał Pan, "bo po co"? Przecież książeczkę pan przeczytał, nie?

Typowe dla tych popłuczyn polskich/ukraińskich/ czy jakichś innych zaczadzonych durniów. I to to się produkuje na prawicy, która jednak powinna pewien poziom zachować! Tfu!

oto Eowina

W przypadku Burego to nie ma żadnych "może".

IPN dokładnie policzył, po nazwisku, skąd kto i jak został zamordowany. To nie chodzi o żadnego tego czy innego autora, bo są dokumenty polskiego prawa. Nie rozumiem skąd się wzięło to " może to", a "może tamto", "może było a może nie było". Trzeba sobie najpierw poczytać, sprawdzić i nie zajmować się plotkami, pokątnymi informacjami. Dorosły człowiek zachowuje się poważnie i nie pisze głupot aby się nie ośmieszać. Chociaż w tym przypadku to pewnie nie chodzi ani o poważnego, ani o dorosłego dyskutanta, bo szczeniackie wpisy mówią same za siebie.
https://ipn.gov.pl/pl/dla-mediow/komunikaty/9989,I...
Oto wyjątek:

Po zgromadzeniu w tym domu mieszkańców wywołano na zewnątrz Piotra Demianiuka - 16 letniego syna sołtysa Łukasza Demianiuka oraz mieszkańca sąsiedniej wsi Suchowolce - Aleksandra Zielinko. Na podwórku obaj zostali zastrzeleni. Do domu, gdzie zgromadzono mieszkańców wszedł „oficer – dowódca”, którym najpewniej był R. Rajs „Bury”. Po oddaniu strzału z pistoletu do góry, co uciszyło zebranych, oznajmił im, że przestaną istnieć, a wieś zostanie spalona. Po opuszczeniu pomieszczenia przez dowódcę drzwi zostały zamknięte. Następnie podpalono słomianą strzechę. Płonący budynek obstawiła część uzbrojonych członków oddziału. Mieszkańcy podjęli próbę ucieczki z domu przez drzwi i okna znajdujące się z jego drugiej strony „od podwórza”. Pilnujący tego wyjścia żołnierze nie strzelali bezpośrednio do uciekających, oddając strzały ponad nimi. W tym czasie inni członkowie oddziału przystąpili do podpalania pozostałych zabudowań we wsi. Nie wszyscy mieszkańcy udali się na zebranie. Do osób, które pozostały i dopiero wskutek rozprzestrzenienia się ognia, usiłowały uciekać z domów, strzelano. Osoby, które zginęły w Zaleszach byli to wyłącznie ci, którzy nie poszli na zebranie Gdy został podpalony dom Niczyporuków, to zginęła cała ich rodzina; Jan, jego żona Natalia i dwoje ich dzieci. Według świadka Aleksandra D. „Rodzina ta nie poszła na zebranie, bo nie mieli w czym, byli biedni, nie mieli nawet butów. Z rodziny Nikity Niczyporuka zginęła; jego żona Maria i troje dzieci; Piotr, Michał, Aleksy. Wymieniona Maria Niczyporuk zmarła w następstwie postrzału lub poparzeń w szpitalu. Córka Marii Niczyprouk zeznała, że „matka nie poszła na zebranie, bo nie chciała zostawić samych dzieci, a ponadto obawiała się, że na zebraniu, będą wywozić na roboty”. Spaleniu uległa córka Bazyla i Tatiany Leończuków – nie ochrzczone, 7 - dniowe dziecko, gdyż matka zostawiła je w domu, będąc przekonana, iż niezwłocznie wróci z zebrania (zeznanie Piotra L). Podczas ucieczki ze swojego płonącego domu został zastrzelony Grzegorz Leończuk wraz z dwójką małych dzieci: Konstantym w wieku 3 lat i 6 - miesięcznym Sergiuszem). Jeszcze przed podpaleniem wsi zastrzelono Fidora Sacharczuka za odmowę wydania owsa dla koni. Zginął też 41 - letni Stefan Weremczuk.

To są dokumenty IPNu, chyba większego dowodu, czy lepszego świadectwa nie ma.

oto Ech...

Niestety - a może "stety" - IPN zmienia w międzyczasie zdanie

w tej sprawie, co zauważa - oczywiście z przyganą - sama "Wyborcza":

W 2005 r. prokuratorzy IPN uznali, że działania kpt. Romualda Rajsa "Burego" nosiły znamiona ludobójstwa. Teraz Instytut prezentuje jednostronny film o "Burym" i przekonuje, że ten "nie chciał mordować kobiet i dzieci".

IPN zorganizował w czwartek projekcję filmu Ewy Szakalickiej „Podwójnie wyklęty”. Jego bohaterem jest kpt. Romuald Rajs „Bury”. O dowódcy 3. Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego z reżyserką filmu rozmawiali Adam Hlebowicz, nowy dyrektor Biura Edukacji Narodowej IPN, dr Kazimierz Krajewski z Biura Badań Historycznych warszawskiego oddziału IPN oraz dr Jędrzej Lipski z TVP Historia i Michał Ostapiuk z Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce.
„On nie kazał tych kobiet i dzieci zamordować”
(źródło

Również inni autorzy zastanawiają się, komu zależy na oczernianiu postaci "Burego":

Konsekwentnie i z premedytacją tworzona jest zwłaszcza czarna legenda kpt. Romualda Rajsa „Burego”, jednego z najbardziej zasłużonych dowódców polskiego podziemia niepodległościowego - pisze w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska” Dariusz Jarosiński. [..] Trudno powstrzymać się od riposty: panie prokuratorze Olszewski, przecież to białoruscy działacze komunistyczni, od dawna, bo od 1918 r., związani z sowieckimi komunistami, ze Stalinem, dążyli do oderwania Białostocczyzny od Polski. Byli zawiedzeni, że w 1944 r. znaczna część województwa białostockiego znalazła się w granicach Polski, a kiedy pojawiły się na Białostocczyźnie oddziały mjr. „Łupaszki”, kpt. „Burego”, zwalczali je, jak mogli. Trudno żeby dowódca oddziału zbrojnego, walczący o suwerenną Polskę, był pobłażliwy wobec jawnych wrogów Polski. [..] Niestety, wiele osób kształtuje swoją opinię o kpt. Rajsie właśnie na podstawie tej zmanipulowanej konkluzji prokuratora Olszewskiego, uznając, że skoro jest stempel IPN, to „musi coś w tym być, to musi być prawda”. A prawda wygląda zupełnie inaczej.

Prokurator Olszewski całkowicie zignorował wydany w 1995 r. wyrok Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego, który unieważnił wyrok śmierci na Romualda Rajsa, uzasadniając, że „walczył o niepodległy byt państwa polskiego”, a wydając rozkazy dotyczące m.in. pacyfikacji białoruskich wsi, działał w sytuacji „stanu wyższej konieczności" (całość)

Niestety: nie chcą tych faktów - z sobie jedynie znanych powodów - znać różni tacy "komętatoży", czy posłowie na Sejm, co jakąś książeczkę przeczytali - taką z sensacjami na poziomie serii "żółtego tygrysa" - i to już im wystarcza.
Typowe dla tych popłuczyn polskich/ukraińskich/ czy jakichś innych zaczadzonych durniów. I to to się produkuje na prawicy, która jednak powinna pewien poziom zachować!
Typowa bolszewia. Tfu!

oto Eowina

A mnie właśnie nie chodzi o historię.

Bo jak mądry jakiś człowiek powiedział, że nie ma wątpliwości co do faktów, bo ludzie zginęli, tylko chodzi o ich interpretację. Bo jak widać każdy ma swoją prawdę przy której zostaje.

Mnie cięgle chodzi o dzień dzisiejszy. Czyli budowanie nienawiści w młodych, starych, Białorusinach, Polakach, robiąc marsze, wyciągając trupy i machając nimi i robiąc upokorzenia. Białorusini, to najsłabsza mniejszość historycznie w Polsce. Najmniej agresywna, stąd dzisiaj, kiedy nie ma wojny, robi im się marsze szukając chuligańskiej, kibolskiej zadymy. Takie marsze potwierdzają, że w razie konieczności znajdą się tacy, że spalą budynek z ludźmi i znajdą wzniosłe usprawiedliwienie.

oto Ech...

...a ja właśnie odniosłem się do danych historycznych

W każdym razie do domniemanych danych - bo na takowe właśnie była łaskawa Pani się powołać. Więc odpowiedziałem właśnie na to.

I tak lepiej, niż powoływać się na jakąś "fabularyzowaną" książeczkę, co czynią co poniektórzy "Janusze parlamentaryzmu", ignorując jednocześnie fakty. Bo "haggada" zawarta w książeczce ładniejsza (zdaniem Januszy).

oto Eowina

A po co komu są dane historyczne. Marsze po Hajnówce

są dowodem, że Bury tam był i to co robił jest dzisiaj czczone. Gdyby nie te marsze, to by nikt nie myślał o tym, że wsie były spalone i nikt by nie kojarzył tego z polskim heroizmem. Jak nie ma dowodu na Jedwabne, to wystarczy pojechać do Hajnówki w dniu 1 marca i tam zostanie się uświadomionym.

oto Krzych Adam

To ciekawe spostrzeżenie.

Że wizja p. Eowiny może być zwichrowana z powodów etnocentrycznych. Z wielu jej wcześniejszych wypowiedzi mozna było wnioskowac, że białoruski i prawosławny punkt widzenia jest jej najbliższy. Rzeczywiście w tamtych czasach doszło do wydarzeń, które nie mogą być określone jako po prostu walka z przeciwnikiem, a były to szczególnie z obecnego punktu widzenia zbrodnie wojenne podczas akcji odwetowych. Zastanawiające jest jednak skąd tak wiele wzięło się osób skłonnych do przyjęcia jednoznacznie i całkowicie potępiającej postawy w tych przypadkach, bez uwzględnienia szerszego spektrum wydarzeń.

oto Ech...

Trudno mi to wytłumaczyć inaczej, niż (mówiąc w dużym skrócie):

1. Określoną "ciasnotą umysłową" - objawiającą się w niechęci do zaniechania oceny działań "Burego" i innych w sposób zupełnie anachroniczny, ignorujący ówczesną sytuację. Ot, dzisiaj - w roku 2018 - "przy kawce deliberujemy sobie, co 'powinien był' Bury 70 lat temu" - tak, jakby to działo się przedwczoraj.

2. Jest to dość tani sposób na przedstawienie się "dobrym i szlachetnym". A (prawie, lub zupełnie) każdy chce się takim widzieć - a jeśli dobrze pójdzie, to i żeby inni tak jego/ją postrzegali.

Z w/w względów łatwiej jest z góry takiego "Burego" skreślić - niż zastanowić się, czy czasem, rozpoznając swoją ówczesną sytuację na tyle, na ile miał możliwości, jednak nie działał w obronie interesu Polski i Polaków.
Pisałem już w innym miejscu, jak Anglicy traktują pamięć o żołnierzach wojen burskich, którym można byłoby zarzucić wielokrotnie więcej, niż takiemu "Buremu" (ostatecznie, to głównie przez nich właśnie Murzyni zaczęli wykańczać kwitnący jeszcze niedawno kraj). Wszelako Brytyjczyk wie, że right, or wrong - my country!. Polacy (przynajmniej niektórzy) jeszcze wiele muszą się nauczyć.

oto Eowina

Nie kojarzę żadnych "szerszego spektrum wydarzeń"

związanych z dniem 1 marca w Hajnówce, według których można ocenić marsz ONR.

Nic mi nie wiadomo o tym aby Brytyjczycy maszerowali z powody wojny burskiej, ani aby jakoś ją czcili. Wręcz przeciwnie, tam były pierwsze obozy koncentracyjne, którymi się nie chwalą w których trzymali białych. Czarnych też trzymali, ale oddzielnie.

oto Krzych Adam

To wyznanie o "niekojarzeniu" jest zupełnie niepotrzebne.

To było widać wyraźnie i bez niego. Moje zdziwienie odnosiło się zresztą do innych osób nie do Szanownej Pani, jak chociażby samego Autora stwierdzającego na temat kpt. Rajmunda Rajsa – Burego że "łamiąc wszystkie zasady i konwencje mordował osobiście i kazał mordować cywilów – dzieci, kobiety, starców z białoruskich wsi (patrz: Zaleszany) tylko dlatego, że byli Białorusinami i wyznawali prawosławie". Skąd to wie z taka pewnością byłoby nawet zastanawiające, gdyby nie dość oczywisty i rzucający się w oczy fakt, że dał się ponieść swadzie retorycznej.

oto Krzych Adam

Krzych Adam Zychowicza nie czyta.

Czyta natomiast inne źródła. Nie trafił na żadne, z którego by wynikało jednoznacznie, że kpt. Rajs osobiście zamordował jakąkolwiek osobę motywując to, że jest to Białorusin wyznania prawosławnego. Podobnie nie znalazł żadnego świadectwa, że oficer ten wydał rozkaz mordowania ludzi za to że byli oni prawosławnymi Białorusinami.

W swych postach wspominał Pan również zbrodnie w Wierzchowinach we wschodniej części Lubelszczyzny oraz Dubinkach na Wileńszczyźnie. Spalenie wsi Zanie, Szpaki i Zaleszany, gdzie były ofiary wśród ludności cywilnej, pacyfikacja Dubinek, Wierzchowin, czy Pawłokomy znów z ofiarami wśród ludności cywilnej, dzieci i kobiet to były zbrodnie wojenne.

Z cywilizacją, a szczególnie z cywilizacją łacińską przychodzi zanik msty - odwetu, prawa zemsty rodowej czy plemiennej. Gdy cywilizacja przestaje być obecna tak jak to się stało wówczas prawo msty powraca. I to należy zrozumieć. Nie zaprzeczać faktom, ale starać się zrozumieć. Co oznacza też, żeby nie podnieść kamienia i nie rzucić nim w drugiego człowieka, zresztą już będącego za grobem.

Jeszcze można zrozumieć kogoś jak miejscowi przeciwnicy marszu w Hajnówce, czy p. Eowina. Mówimy wszak o tym co postrzegają jako krzywdę zadaną ich plemieniu.

oto Eowina

Widzę, że Pan nie może uzasadnić swoich poglądów bez

nawiązania do mojego imienia.

Jeszcze można zrozumieć kogoś jak miejscowi przeciwnicy marszu w Hajnówce, czy p. Eowina. Mówimy wszak o tym co postrzegają jako krzywdę zadaną ich plemieniu.

Marsze w Hajnówce szkodzą polskiemu plemieniu, bo czczą zgrozę wojenną, która jest dwuznaczna i plami też polskie plemię. Z dotychczasowych tu dyskusji, jak i dyskusji szerszych w IPN, polityce i nawet w sądach, nie wygaszano tej dwuznaczności. A im dalej w czasie, to mit się rozrasta w różne strony i szczerze mówiąc nikomu żadnej korzyści z tego nie ma, ani żywym ani umarłym.

oto Krzych Adam

Droga Pani, proszę mnie nie przekonywać.

Zbrodnia jest zbrodnią i ja to jak najbardziej przyznaję. Marsze Pamięci Żołnierzy Wykletych upamiętniają nasze ofiary poniesione wówczas, gdy zewnętrzna siła narzuciła nam przemocą jak mamy żyć. Znaczit po nowomu żit'. I uniemożliwiła im życie w pokoju i spokoju.

I to wszystko. Jestem przeciwnikiem kultu czy jakiegoś triumfalizmu związanego z tym dniem. Jest to jeden z takich dni, których mamy w kalendarzu wiele, gdy powinniśmy zachowywać się jak w dzień zaduszny. Pamiętać o ofierze życia obrońców ojczyzny. Z żalem, że do niej doszło.

oto baba jag

a Po co Panu Zychowicz

ja osobiście znam ludzi, których rodziny to przeżyły. To była zwykła kanalia.Co ciekawe, fascynuje mnie filozofia kanadyjskiego ubola, który jednocześnie arabów i afgańczyków nazywał na tym forum terrorystami.

Dlaczego ta religia została powołana dziś,a nie 20 lat temu. Z przyczyny pewno banalnej. Świadków coraz mniej,a ci co żyją i mogą coś pamiętać mają lat pod 80.A rodzinom nikt już nie uwierzy.Światków nie ma a więc można łgać jak bura suka.

oto Palimpsest

Święta prawda,

Światków nie ma a więc można łgać jak bura suka.

kiedy umierają naoczni świadkowie mogący dać świadectwo ze wszystkich dziur zaczynają wypełzać "historycy" na polityczne zawołanie, patryjoci broniący morderców tylko z troski o ojczyznę i z poczucia obywatelskiego obowiązku tudzież wszelkiej maści "badacze". Głównie burej.

oto Marek Bekier

Aż się dziwię, że Pan nie

Aż się dziwię, że Pan nie zauważył czegoś innego:

Światków nie ma

a więc są tylko całkiem duże światy.

oto Palimpsest

Zauważyłem,

ale czy to znaczy, że od razu trzeba literówkę wywlekać na forum? Dziwi, że miast odnieść się do meritum Pan uznał za najistotniejszą zamianę dwóch literek i jak przedszkolak krzyczy

psze pani, psze pani, a Babajag napisał literkę t, napisał literkę t!

Ponoć to poważne, bo prawicowe forum ;)

oto Ech...

To nie za wiele Pani wiadomo - jak zwykle dużo ma Pani do

powiedzenia na temat, o którym niewiele Pani wie.

Nic mi nie wiadomo o tym aby Brytyjczycy maszerowali z powody wojny burskiej, ani aby jakoś ją czcili.

Brytyjczycy wprawdzie nie "maszerują z powodu wojny burskiej" - bo niby czemu mieliby? - ale owszem, szanują pamięć żołnierzy udział w niej biorących. Proszę, oto jeden z możliwych dowodów - gdyby uważali to za "absolutnie haniebne" ze swego punktu widzenia, nigdy nie wyciągnęliby tego na światło dziennie. Widać jednak uznali, że "na wojnie, jak na wojnie" - wojna jest brudna, nie uniknie się zatem "ubrudzenia", ale prawdziwą hańbą jest opluwać tych, którzy "brudzili się" m.in. także i po to, aby 70 lat później jakaś "komętatorka" mogła w spokoju wypisywać po polsku swe smutki.

oto Ireneusz

Koszmar

Coś takiego nie miało prawa się nigdy zadziać. Tak postępowali gestapowcy i SS, pełni dumy ze swego "pańskiego pochodzenia". Mordercy i bandyci.

oto Palimpsest

Nie wie Pani, jak się obala niepodważalne dowody?

Bierze się na cel nie fakty a ujawniającego. A to Żyd, a to ubek, a to komuch, a to lewak itd. Grunt, żeby go zaetykieyować jako element wątpliwy narodowościowo. Przecie każdy inteligentny narodowiec wie, że Polak komuchem być nie może.

Wtedy i jego dowodami można wytapetować stosowne miejsce. A że samemu narodowcowi niewygodna prawda przez złożone do śpiewania patriotycznych pieśni usta nie przejdzie temat przestaje istnieć.

Przecie IPN to PiS, a PiS to komuchy

kon_2_mini_0.jpg

oto Ech...

"Nie wie Pani, jak się obala niepodważalne dowody?"

Bierze się na cel nie fakty a ujawniającego. A to Żyd, a to ubek, a to komuch, a to lewak itd. Grunt, żeby go zaetykieyować jako element wątpliwy narodowościowo.

...a to "wielbiciel UPA" (Stąd Ech... jako wielbiciel UPA...).

oto baba jag

Po co dyskutujecie z idiotą

przecież właśnie sprowadził Was do swojego poziomu i już pokonuje doświadczeniem.

Nie szkoda wam czasu na tego matołka?

oto Krzysztof M

Nie podoba nam się kiedy

Nie podoba nam się kiedy Ukraina odbudowuje swoją tożsamość

Tu zakłada się, że Ukraina dawniej swoją tożsamość miała. A miała? :-)

oto mmm777

Z przedmowy do ikonicznej książki...

II RP była państwem biednym zamordystycznym i źle rządzonym.
Na lojalność tych, którzy mieli być brani za mordę nie należało liczyć...

“W wewnętrznej korespondencji tę „kategorię obywateli” uważano w istocie nie za obywateli polskich, lecz za element obcy. Dowódca Okręgu Korpusu IX pisał o ludności ukraińskiej: „Wyrazu obca używam jedynie poufnie, niemniej z całą świadomością i w pełni poczucia odpowiedzialności, albowiem doświadczenia 17 lat naszej działalności na ziemiach wschodnich wykazują, iż ludność ta jest bardzo daleka od spolszczenia się (...). Przyszłość na tym odcinku może być dalszą zmianą na naszą niekorzyść, albowiem, jak praktyka wykazuje, atrakcyjność (...) polskiej doktryny państwowej coraz bardziej zatraca swoją siłę"”

oto Ech...

Nie negując, iż II RP nie była rajem na Ziemi, pozwolę sobie

zauważyć, że jeśli ktoś nie zabierał się do działałności antypaństwowej, to wcale nie musiał być "brany za mordę".
A nawet ci "brani" byli traktowani o wiele łagodniej, niż ich pobratymcy po wschodniej stronie granicy. Zbyt łagodnie - co ich w rezultacie rozzuchwało, bo w ich języku to oznaczało "słabość".

oto mmm777

Dowcip polegał na tym, że w II RP nie trzeba było brać się do

“działalności antypaństwowej”, by być branym za mordę...
Wystarczyło być mniejszością...
.
“Analfabetyzmem upośledzone było 68,9 procent ludności wołyńskiej, lecz Ukraińców więcej, bo 77,4 procent. Do szkoły chodziło 96 procent dzieci polskich i tylko 69 procent dzieci ukraińskich. Według sprawozdań wojewody wołyńskiego z 1936 roku, na 1732 szkoły powszechne ukraińskich było tylko 11. Ze sprawozdań tych wynika, że we wszystkich ogniwach władzy i na wszystkich intratniejszych stanowiskach pracy dominowali Polacy. Na 103 wójtów Polaków było 81, a Ukraińców 19. W zarządach gmin wiejskich pracowało 69 procent Polaków, a 26 procent Ukraińców, odpowiednio w zarządach powiatowych 75 procent Polaków i 16 procent Ukraińców. W miastach było jeszcze gorzej. Katolicyzm, uważany za religię polską, był w stosunku do wyznania Ukraińców - prawosławia, religią uprzywilejowaną. Wyznanie prawosławne utrudniało inteligencji otrzymanie posady, chłopom kupno ziemi, robotnikom przyjęcie do pracy. Z tego powodu mnożyły się fakty przechodzenia na katolicyzm. W sprawozdaniu z 1935 roku Wojewoda Józefski pisał, iż według statystyki kurii biskupiej w Łucku rocznie około 3400 ludzi przechodzi na katolicyzm. Liczba parafii rzymskokatolickich wzrosła z 82 przy 193 481 wiernych w 1923 roku do 133 i 311 133 wiernych w 1937 roku. Jednocześnie na Wołyń dochodziły wieści o burzeniu i paleniu cerkwi we wschodniej Lubelszczyźnie. Istotnie (według poufnej informacji rządowej, która dotarła do ambasady polskiej w Londynie z podpisem dyrektora departamentu MSZ z Warszawy, T. Gwiazdowskiego, z datą 4 VIII 1938), w przeciągu czerwca-lipca 1938 roku władze administracyjne na terenie województwa lubelskiego rozebrały 91 cerkwi, 10 kaplic i 26 domów modlitwy prawosławnych.”
.
Rzecz w tym, że mniejszości nie widziały żadnej korzyści z przynależenia do Polski. I tu jest pies pogrzebany...
A to, że mogły zamienić siekierkę na kijek wiele nie zmieniało...

oto Krzysztof M

mnożyły się fakty

mnożyły się fakty przechodzenia na katolicyzm

I właśnie to należało zatrzymać. Co wykonano.

oto mmm777

A tak to wyglądało w praktyce:

Jak to powiedział Sołonin - ci co rządzili w Polsce byli głupi...

‘Dowódca pułku KOP w Zdołbunowie 18 lipca 1938 roku melduje o znacznym sukcesie, załączając wykaz 113 „osób zrewindykowanych” i wyjaśnia, że aktów przyjęcia na łono kościoła
rzymskokatolickiego dokonywali księża „w obecności oficera i podoficera”. Wśród tak „zrewindykowanych” znajdzie się - za cenę stanowiska wójta gminy - niejaki Saczko z Kołek.
Zapamiętajmy.’
...
‘Nim upłyną dwa - trzy lata, nadejdzie „czas owocowania”. Tenże wójt Kołek, Saczkowski, wróci znów do wiary przodków i nazwiska Saczko. Prowidnyk OUN „Kawur” - Klaczkiwskyj, dowódca UPA na Wołyniu, przyjmie jego skruchę. Pop w cerkwi wyświęconej od „lackiego i bolszewickiego ducha” poświęci mu krzywy nóż, aby rżnął Lachów i Moskali (Żydów już wyrżnęli Niemcy). Na dowód szczerości powtórnego nawrócenia Saczko powiesi na sośnie publicznie i osobiście Saczkowską. Swoją żonę - Polkę.’

oto Ech...

Tak, tu jest pies pogrzebany

W sformułowaniu "nie widziały" (w tym korzyści) - bo to, że "nie widziały", nie znaczy, że naprawdę korzyści nie było, tylko że te mniejszości były na nie ślepe.

A to, że mogły zamienić siekierkę na kijek wiele nie zmieniało...

Jasne - to, że nie zostały wygubione głodem, że nie dostały kulki w potylicę - czy nie zostały wywiezione na "białe niedźwiedzie" - to w ich życiu w sumie "niewiele zmieniało". Tak im było w tej Polsce źle. Jasne.
Teraz zaś mamy dowód, jak ci Ukraińcy - na ten przykład - radzą sobie bez Polaków, na tej "samostijnej Ukrainie".

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.