Świerczewski i dekomunizacja

Podobno w Jabłonkach demontują pomnik gen. Karola Świerczewskiego. Znany jest mój sceptycyzm wobec tzw. „dekomunizacji” w wykonaniu PiS, która w rzeczywistości jest parodią prawdziwej dekomunizacji i prawdziwego antykomunizmu. Znana jest również moja niechęć do systemowych „funkcjonariuszy historycznych” z IPN, którzy pełnią rolę hunwejbinów Głupiej Zmiany (czyli z(a)miany Polski na „wschodnią flankę NATO”) ujadających na smyczy neokonserwatywnej PiS-owskiej oligarchii.

A jednak uważam, że upamiętnienia Świerczewskiego powinny zniknąć, i gdybyśmy mieli prawdziwy antykomunizm i prawdziwą dekomunizację, a nie „demoliberalizm wojenny” i zoologiczną rusofobię i eurofobię maskowane jako „walka z totalitaryzmem” i „usuwanie reliktów komunizmu”, upamiętnienia tego człowieka też musiałyby zniknąć.

Nie ma przy tym znaczenia, czy Świerczewski faktycznie był dobrym czy złym dowódcą, czy był czy nie był alkoholikiem, czy i na ile był komunistycznym internacjonalistą, czy z upływem lat budziło się w nim polskie poczucie narodowe, że wreszcie walczył o komunizację Hiszpanii. Kluczowe dla jego oceny jest, że w 1920 r. na własną prośbę walczył przeciwko Polsce i zabijał polskich żołnierzy w szeregach armii wrogiego i najezdniczego wobec Polski państwa.

Żadne szanujące się państwo i żaden szanujący się naród nie może upamiętniać jako swoich bohaterów i jako osób dla siebie zasłużonych ludzi, którzy uczestniczyli w obcej na nie agresji. Świerczewski walczył z Polakami walczącymi o swoje państwo i o swój byt narodowy przeciwko komunistycznej inwazji, i to całkowicie skreśla go z grona postaci godnych pozytywnego upamiętnienia. Równie dobrze moglibyśmy upamiętniać Volksdeutschów walczących we wrześniu ‘39 w szeregach Wehrmachtu.

Późniejsza śmierć Świerczewskiego od kul partyzantów UPA nic nie zmienia. Z UPA zdarzało się walczyć też hitlerowcom i walczyli z nią sowieci, a przecież nawet jeśli ich działania zbieżne były momentami w pewnych warstwach z dobrem narodu polskiego i interesami państwa polskiego, to nikt przy zdrowych zmysłach nie uzna w Polsce nazistów ani sowietów za polskich bohaterów narodowych i nie będzie stawiał im pomników.

Sprawę komplikuje oczywiście kontekst współczesny, a mianowicie uwikłanie PiS, a szczególnie IPN i prezydenta Dudy, w reprezentowanie interesów Ukrainy w Polsce, co często oznacza wręcz wysiłki na rzecz wymazania z historii autentycznych polskich bohaterów walk z Ukraińcami (jak np. obrońcy Birczy), lub nawet haniebne opluwanie ich pamięci (np. wypowiedzi Karbowiaka z IPN).

Dlatego, gdybyśmy mieli rząd patriotyczny zamiast rządu atlantyckich marionetek, na miejscu pomnika Świerczewskiego stanąłby np. „zbiorowy” pomnik żołnierzy i funkcjonariuszy polskich poległych i zasłużonych w walkach z ukraińską partyzantką nacjonalistyczną w latach 1944-1947. Wówczas nie byłoby wątpliwości, że mamy do czynienia z autentyczną dekomunizacją, a nie z tańczeniem przez polskie władze na melodię graną w Kijowie, żeby podlizać się Waszyngtonowi i zrobić na złość Moskwie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.8125
Ogólna ocena: 4.8 (głosów: 16)

Tematy: 

Dyskusja

oto Krzych Adam

Muszę to odnotować, bo taki to ewenement.

Że chyba po raz pierwszy zgadzam się bez co najmniej drobnych zastrzeżeń, choć najczęściej była to całkowita niezgoda z tym co napisał Autor.

oto YogiBeer

Bo też szanowny pan się pod

Bo też szanowny pan się pod każdym kocopałem podpisze, byle był antykomunistycznym idiotyzmem, ba - nawet własnych dorzuci hojnie na miarę wiedzy i talentów.
Z pomnikiem Świerczewskiego problemu nie mają ci, którzy wiedzą, za co ten pomnik jest, a za co - nie - oraz czemu w tamtym miejscu służył wówczas i obecnie. Tępa tłuszcza zaczadziała IPNowską antykomuną, lub odurzająca się antykomunistycznymi wyziewami ulatniającymi się skądinąd - nie wie i wiedzieć nie chce. Obecnie problemem jest to, że pod pozorem "walki z komuną" polskim antykomunistycznym półmózgom sprzedaje się nie jedynie - robienie dobrze banderowcom, lecz również inkryminację lub minimum pozbawianie Polaków moralnego prawa do samoobrony przy użyciu "zbrodniczego" KBW oraz rozwiązania kwestii ukraińskiej poprzez akcję "Wisła", w trakcie przygotowań do której zginął Świerczewski. Dlatego demontaż tego pomnika to byłby poważny błąd polskiej polityki, gdyby "dekomunizacją" i polityką (także historyczną) wobec Ukrainy zajmowali się Polacy, a nie polskojęzyczna elita kompradorska (obojętne z PiS czy PO i innych atrap).

No i warto jeszcze spojrzeć na to:

Późniejsza śmierć Świerczewskiego od kul partyzantów UPA nic nie zmienia. Z UPA zdarzało się walczyć też hitlerowcom i walczyli z nią sowieci, a przecież nawet jeśli ich działania zbieżne były momentami w pewnych warstwach z dobrem narodu polskiego i interesami państwa polskiego, to nikt przy zdrowych zmysłach nie uzna w Polsce nazistów ani sowietów za polskich bohaterów narodowych i nie będzie stawiał im pomników.

Otóż to, czy dany "sowiet", "komuch" lub "nazista" pomnik w Polsce mieć powinien czy nie, zależy od zupełnie innych czynników niż te, które decydują o uznaniu za polskiego bohatera narodowego. Pomnik może służyć zupełnie innym celom, niż uczczenie bohatera narodowego, czego pana, panie Krzych Adam, możliwie boleśnie, acz bez większych nadziei na sukces już nieraz na PN uczyłem, ostatnio tu: Antypolityka historyczna i "wojna pomnikowa" i tu: http://www.prawica.net/comment/109794#comment-109794

W skrócie - niektóre pomniki to polityka, do której antykomunistycznym "małpom z brzytwami" wstęp powinien być surowo wzbroniony.

oto Krzych Adam

Na drzewo Misiu.

Dla kogo było to pańskie uczenie bolesne? Dla uczącego? Jeśli tak to niech się nie bierze za uczenie "polityk" z Bożej łaski.

I wspomni na mądre słowa Bułata Okudżawy:

BTW, Miś nie zauważył tego?

uwikłanie PiS, a szczególnie IPN i prezydenta Dudy, w reprezentowanie interesów Ukrainy w Polsce, co często oznacza wręcz wysiłki na rzecz wymazania z historii autentycznych polskich bohaterów walk z Ukraińcami (jak np. obrońcy Birczy), lub nawet haniebne opluwanie ich pamięci (np. wypowiedzi Karbowiaka z IPN).

I tego?

Dlatego, gdybyśmy mieli rząd patriotyczny zamiast rządu atlantyckich marionetek, na miejscu pomnika Świerczewskiego stanąłby np. „zbiorowy” pomnik żołnierzy i funkcjonariuszy polskich poległych i zasłużonych w walkach z ukraińską partyzantką nacjonalistyczną w latach 1944-1947.

oto YogiBeer

Co do tego, że nauki były dla

Co do tego, że nauki były dla pana bolesne nie ma wątpliwości, wystarczy choćby rzucić okiem na Pana żałosną odpowiedź: http://www.prawica.net/comment/109798#comment-109798

Co do słów Okudżawy - to przecież o panu ... i nawet się pan nie połapał

Pan (jak zwykle) usiłuje odwrócić uwagę czytelnika od kwestii podstawej, na którą zwracam uwagę - pomniki to (również, a niekiedy głównie) polityka, a nie dziecinno-patriotyczna zabawa w stawianie figurek bohaterów narodowych.

Co do IPN i Dudy - nie pojął Pan, że celem neobanderowców i ich PiSowskich pomagierów (wspomaganych przez hordy pożytecznych antykomunistycznych idiotów) nie jest "wymazania z historii autentycznych polskich bohaterów walk z Ukraińcami" tylko inkryminacja wszelkich działań organów PRL przeciw UPA i uczynienie z Akcji "Wisła" "zbrodni komunistycznej" lub minimum czynu nagannego moralnie.

Co do ostatniego paragrafu - pomnika Świerczewskiego z powodów politycznych (stosunki polsko-ukraińskie) burzyć nie należało, w szczególności w ramach "dekomunizacji", która jest narzędziem polityki historycznej neobanderowców w III RP. Pozostawienie tego pomnika byłoby formą dawania odporu zakusom neobanderowskiej ukraińskiej polityki historycznej. Oczywiście pomnik zbiorowy wszystkich poległych w walce z UPA w PRL (w tym także, ku rozpaczy antykomunistycznych oszołomów - milicjantów, UB-ków, KBW-iaków i cywilów) powinien powstać. Tak jak pomnik wdzięczności narodu polskiego dla autorów i wykonawców Akcji "Wisła". Ale nie zamiast pomnika "Waltera", a oprócz tegoż.

oto Krzych Adam

Jak rzekłem.

W mych odpowiedziach i tej teraz i poprzednio. Odczep się pan ode mnie i najlepiej wejdź na drzewo, Misiu.

Pomniki tych którzy działali przeciwko Polsce i Polakom jak sowieccy generałowie Czerniachowskij i Świerczewski powinny zniknąć z polskiej ziemi. I żadne względy "politykierskie" tego prostego wymogu nie zmieniają.

oto YogiBeer

Wykazałem panu dobitnie, że

Wykazałem panu dobitnie, że gen. Czerniachowski nie działał ani przeciw Polsce ani przeciw Polakom, wręcz przeciwnie - na jego działaniach naród polski skorzystał.
Ponieważ niczego, jak zwykle pan nie zrozumiał, odsyłam raz jeszcze do lektury, punkt 5.: http://www.prawica.net/comment/109794#comment-109794
W tekście powyżej linkowanego komentarza ma pan wyłuszczone, dlaczego pomnik Czernichowskiego nie powinien był zniknąć z polskiej ziemi. Bycie "sowieckim generałem" jako uzasadnienie dla demontażu pomnika to argument godny półgłówka lub dziecka - dziwnym trafem zaczadziali antykomuniści łączą cechy obu grup.

Co się tyczy Świerczewskiego, mimo że to postać o wątpliwych kwalifikacjach moralnych, demontaż jego pomnika jest działaniem niedopuszczalnym w obecnej sytuacji politycznej, szczególnie w kontekście obecnych działań strony ukraińskiej - i kontekście historycznych oraz politycznych uwarunkowań postawienia tegoż pomnika. Świerczewskiemu postawiono pomnik jako polskiemu wojskowemu poległemu w walce z UPA, a nie - "sowieckiemu generałowi" . Obecna elita kompradorska demontuje jego pomnik jedynie pod osłoną dymną "antykomunizmu", w ramach szerszego programu działań zmierzających do inkryminacji/moralnego potępienia działań PRL wobec UPA i mniejszości ukraińskiej - w ramach kompleksowej polityki historycznej sterowanej zza oceanu. Dlatego popieranie demontażu tego pomnika jest objawem politycznego infantylizmu, albo świadomej zdrady narodowej. W pana przypadku trudno (i coraz trudniej) mi rozstrzygnąć, czy kieruje pana działaniami infantylizm, czy autentyczna antypolska działalność agenturalna.

oto Krzych Adam

Odpuść pan sobie rozstrzyganie.

I wykazywanie, czy to bardziej dobitnie, czy mniej. Pańskie "argumenty" mnie nie przekonują, zatem nigdy raczej nie "zrozumiem".

Do niezobaczenia.

oto Krzych Adam

Hmm, nie odpuszcza sobie Miś.

Być może ma jakieś problemy z aparaturą, któż to wie. Ja nie wiem, bo i skąd.

Bye, bye, Misiu. Do niezobaczenia w parku Jellystone.

oto Stan

żołnierzy i funkcjonariuszy polskich

No to ładna zamiana z jednego funkcjonariusza na wielu, nie lepiej temu który w 1920 r. walczył przeciwko Świerczewskiemu?

oto Czesław

Gen.Świerczewski nigdy w

Gen.Świerczewski nigdy w swojej walce nie miał na celu wolnej i niepodległej Polski, on walczył o panowanie komunizmu nad światem i dlatego walczył razem z bolszewikami w 1920 r. przeciwko Polsce, potem o panowanie komunizmu w Hiszpanii i na koniec przeciwko UPA.

oto jurst 22lutego

Jak to na wojence

Jakiż ten Świerczewski był zły, nawet "walczył przeciwko Polsce", widzisz pan tak samo potraktowano gen. Berlinga, uczestnika walk o niepodległość Polski, żołnierza Legionów Polskich, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej, i co pan z tym zrobisz, jak widać, każdy w jakiś sposób walczył o Polskę, i był doceniany w zależności od opcji politycznych. Jednym słowem polityka to wielkie g...... .

oto jazd 22 lutego

Galimatias

"potem o panowanie komunizmu w Hiszpanii i na koniec przeciwko UPA." w związku z tym co pan napisał "należy" mu zabrać pomnik, to komu więc należy te pomniki stawiać, bo juz się w tym pogubiłem, burza pomni Armii Czerwonej, Świerczewskiemu, Berlingowi, 1 i 2 Armii Wojska Polskiego itd. z tego, jak widać chyba przespałem wojnę i wyzwolenie.

oto Krzych Adam

Hmm. Niezupełnie rozumiem.

Znaczy o co chodzi z tym "wyzwoleniem". Czy Karolowi Świerczewskiemu należy się pomnik także za dowodzenie 2 Armią Wojska Polskiego? Np. w bitwie pod Budziszynem?

oto chłop jag

Dlatego, gdybyśmy mieli rząd

Dlatego, gdybyśmy mieli rząd patriotyczny zamiast rządu atlantyckich marionetek, na miejscu pomnika Świerczewskiego stanąłby np. „zbiorowy” pomnik żołnierzy i funkcjonariuszy polskich poległych i zasłużonych w walkach z ukraińską partyzantką nacjonalistyczną w latach 1944-1947.

Polityka w atrapie Polski odbywa się ponad głowami tubylców - podobnie jak ponad głowami tubylców Hitler budował tutaj swoje obozy typu KL - tołażysze.
Wniosek?
Za Hitlera Polski już nie było i teraz też nadal jej nie ma - tołażysze - jest tylko jej atrapa zarządzana przez dozgonnych wrogów tubylców. Czas to w końcu zauważyć - tołażysze.

oto Krzysztof M

Trzy łyki krytyki

https://marucha.wordpress.com/2018/02/20/jutro-wyb...

AlexSailor said
2018-02-21 (środa) @ 00:32:00

Kilka faktów.

„Największym chyba jednak problemem 2. Armii WP był jej dowódca. Gen. dyw. Karol Świerczewski był w okresie PRL kreowany na bohatera, patriotę i niemal geniusza strategicznego („generał, co się kulom nie kłaniał”). W istocie była to jedna z najmroczniejszych postaci w historii Polski. Urodzony w 1897 r. w Warszawie w robotniczej rodzinie Świerczewski, mający ukończone przed I Wojną Światową dwie klasy szkoły powszechnej, był od początku zaangażowany w działalność rewolucyjna i bolszewicką. W 1915 r. znalazł się w Rosji, służył w armii rosyjskiej na froncie, a po wybuchu rewolucji w 1917 r. zdeklarował się jako komunista, wstępując do tworzącej się Armii Czerwonej, był też prawdopodobnie od początku powiązany z CzeKa, a następnie NKWD. Brał udział w rewolucji, wojnie domowej w Rosji, a następnie już jako oficer sowiecki – w wojnie przeciw Polsce 1919-20 (miał podczas jej trwania brać udział w formowaniu polskich oddziałów komunistycznych, jednak bez większych sukcesów), podczas której został ranny.”

„W następnych latach Świerczewski pełnił różne funkcje w Armii Czerwonej, od 1928 r. był też oficerem wywiadu sowieckiego (Rozwieduprom). W 1936 r. został skierowany do Hiszpanii, gdzie do 1938 r. brał udział w wojnie domowej po stronie republikańskiej przeciwko rebelii gen. Francisco Franco. Tam – obok dowodzenia różnymi formacjami na froncie – zajmował się głównie przeprowadzaniem czystek politycznych w szeregach Republikanów. Świerczewski znany był m.in. z osobistego rozstrzeliwania jeńców i oskarżonych o dezercję lub zdradę podwładnych z przybocznego niemieckiego pistoletu Walther PP – stąd wziął się jego pseudonim „generał Walter”. W Hiszpanii poznał i zaprzyjaźnił się m.in. z Ernestem Hemingwayem, który opisał go w swojej powieści „Komu bije dzwon” jako generała Goltza. Świerczewski dał się też poznać z postępującego alkoholizmu (podobno rzadko się zdarzało, by nie dowodził po pijanemu), a także z kompletnego braku kompetencji dowódczych (choć teoretycznie ukończył kilka szkół wojskowych w ZSRS).

Podczas czystek stalinowskich aresztowany, jednak zwolniony i zrehabilitowany w 1940 r. (co świadczy o jego wysokiej pozycji w NKWD oraz o tym, że podczas śledztwa złożył obszerne zeznania obciążające innych). Po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej w 1941 r. dowodził 248. Dywizją Strzelecką na Froncie Zachodnim, która została całkowicie rozbita podczas bitwy pod Moskwą w listopadzie tego roku (z 10 tys. żołnierzy z okrążenia przebiło się zaledwie pięć osób wraz ze Świerczewskim). Wielu oficerów Armii Czerwonej za dużo mniejsze przewinienia zostało rozstrzelanych, zdegradowanych i skierowanych do batalionów karnych, bądź zesłanych, tymczasem Świerczewski został jedynie skierowany do szkolenia rezerw, co świadczy o tym, że był „chroniony”.”

„Od 1943 r. gen. Świerczewski został przez Stalina przydzielony do formującego się w ZSRS Wojska Polskiego kontrolowanego przez Sowietów. W 1944 r. został członkiem Centralnego Biura Komunistów Polskich i jednocześnie zastępcą dowódcy 1. Armii WP d.s. liniowych. Jego alkoholizm oraz lekceważenie życia i zdrowia podległych mu żołnierzy wywoływało liczne konflikty z gen. Zygmuntem Berlingiem, dowódcą 1. Armii WP. Częściowo z tego też względu odsunięty od dowodzenia, w okresie od sierpnia do września 1944 r. organizował 2. Armię WP, a następnie 3. Armię WP.

Czarną kartą w jego karierze była jego rola w sądach wojskowych w Lublinie, w Kąkolewnicy (do listopada 1944 r. zamordowano tam 1500-1800 osób), oraz na Uroczysku Baran, wydających wyroki na byłych żołnierzy Armii Krajowej. W grudniu 1944 r. został dowódcą 2. Armii WP pomimo całkowitego braku kompetencji – poza nieudolnym dowodzeniem sowiecką dywizją piechoty w 1941 r. nigdy nie dowodził samodzielnie większym związkiem operacyjnym.”

„Generał Świerczewski zamierzał się „wykazać” w ostatniej w tej wojnie operacji, toteż nakazał swoim jednostkom ogromny pośpiech jak najszybsze nadrobienie opóźnień. 18 kwietnia 1945 r. czołowe 9. Dywizja Piechoty przy wsparciu czołgów 1. Korpusu Pancernego przełamały niemiecką obronę pod Niesky, zajmując to miasto.

Na rozkaz generała 8. i 9. DP oraz 1. Korpus Pancerny ruszyły na zachód w głąb terytorium niemieckiego na Budziszyn i Drezno, podczas gdy 7. i 10. DP dalej walczyły z pozostałością Dywizji Grenadierów Pancernych „Brandenburg” nad Nysą. 19 kwietnia polskie jednostki bez większego kłopotu sforsowały rzekę Szprewę na północ od Budziszyna.”

„Dowództwo 1. Armii WP było przekonane, że przełamanie niemieckich pozycji nad Nysą zakończyło obronę tego obszaru i teraz oddziałom 2. Armii WP przyjdzie jedynie ścigać wycofujące się na zachód pobite jednostki niemieckie.

Tymczasem już 19 kwietnia od południa ruszyło natarcie niemieckiego prawego skrzydła w rejonie pomiędzy Görlitz i Lobau – należących do 17. Armii 17. i 545. Dywizji Piechoty na jednostki najbardziej wysuniętej na południe sowieckiej 52. Armii, która została dosłownie rozcięta na trzy części.”

„20 kwietnia 1945 r. sowiecki 7. Korpus Zmechanizowany z 52. Armii zajął częściowo Budziszyn, w rękach Niemców pozostał jedynie górujący nad miastem zamek Ortenburg. Jednak tego dnia sowieckie dowództwo Frontu z marsz. Koniewem zdało sobie sprawę z obecności na południu zdolnych do akcji sił niemieckich. W tej sytuacji Koniew wydał Świerczewskiemu rozkaz wstrzymania dalszej ofensywy, koncentracji w rejonie Budziszyna trzech dywizji piechoty (5., 8. i 9.) oraz 1. Korpusu Pancernego i przyjęcie ugrupowania obronnego zwróconego frontem na południe. Jak się wydaje, gdyby gen. Świerczewski posłuchał Koniewa, atak niemiecki nie stanowiłby tak wielkiego problemu.

Tymczasem dowódca 2. Armii WP zlekceważył instrukcje przełożonego. Następnego dnia, 21 kwietnia 1945 r., siły 2. Armii WP rozciągnięte były w niezwykle długą (50 km) kolumnę ”

„Poszczególne części 2. Armii WP nie miały z sobą łączności i w większości znajdowały się w szyku marszowym w głębi terytorium wroga, mając całkowicie odsłoniętą południową flankę – oddziały lewoskrzydłowej 52. Armii zostały z tyłu. Tradycyjnie pijany gen. Świerczewski całkowicie zignorował informacje o walkach toczonych przez oddziały sowieckie, nie prowadził też żadnego rozpoznania. Suma karygodnych błędów taktycznych była w tym przypadku po prostu niewyobrażalna.”

„W momencie niemieckiej ofensywy, jak twierdzą świadkowie, gen. Karol Świerczewski był pijany i niezdolny do jakiegokolwiek dowodzenia, a jego podwładni zbyt zastraszeni, by przejąć dowództwo (Świerczewski znany był z ogromnej agresji połączonej z biciem i wygrażaniem bronią).”

„Dowodzenie na wszystkich szczeblach rozsypało się, a polskie dowództwo popełniało kolejne błędy, wydając sprzeczne rozkazy. Polska piechota broniła swoich pozycji bez wsparcia artylerii i czołgów, podczas gdy artyleria nie była chroniona przez piechotę. 22 kwietnia niemal całkowicie rozbita została 16. Brygada Pancerna (utrata 70% ludzi i czołgów, oraz całego sprzętu lekkiego, w tym moździerzy i dział polowych), której resztki wycofały się na wschód w rejon , a w Budziszynie trwały zaciekłe walki o miasto.”

„Sytuacja na południowej flance 1. Frontu Ukraińskiego poważnie zaniepokoiła marsz. Koniewa, który początkowo wysłał szefa sztabu Frontu, gen. Iwana Pietrowa, by rozpoznał sytuację, a następnie 25 kwietnia osobiście przybył na stanowisko dowodzenia 2 Armii WP.”

„Gen. Pietrow, a później marsz. Koniew faktycznie przejęli dowództwo, odsuwając skompromitowanego Świerczewskiego „po cichu” na bok. Uratowało to 2. Armię WP od całkowitego rozbicia […] Koniew przeformował polskie pozycje obronne i jeszcze 24 kwietnia skierował na pomoc doświadczone i dobrze wyposażone jednostki sowieckiej 1 Armii Gwardii (14. i 95. Dywizje Strzeleckie Gwardii, 4. Korpus Pancerny Gwardii), które zajęły pozycje na południe od miasta Kamentz.”

„Straty poniesione przez Polaków w bitwie były ogromne. Oficjalne dane z okresu powojennego mówią o 4902 zabitych, 10,5 tys. rannych i ok. 2800 zaginionych (a więc poległych), co łącznie stanowi 22% stanu wyjściowego 2. Armii WP. W operacji łużyckiej zginęło także ok. 17,5 tys. żołnierzy sowieckich.

Dane te jednak są najprawdopodobniej znacznie zaniżone, gdyż ekshumacje grobów przerwano w 1946 r. Obecne badania Instytutu Pamięci Narodowej wskazują, że na terenie Łużyc znajduje się duża ilość nie oznakowanych grobów żołnierzy polskich i sowieckich. Obecnie straty polskie w bitwie ocenia się na ok. 25 tys. ludzi (zabitych i rannych), co stanowiło ok. 1/3 stanu 2. Armii WP w połowie kwietnia 1945 r.”

„Były to najwyższe straty jednostkowe poniesione przez Polaków w jednej tak krótkiej kampanii (wyższe straty poniesiono jedynie w Powstaniu Warszawskim).”

„Zbrodnicza wprost niekompetencja i nieudolność gen. Karola Świerczewskiego, a także jego aroganckie lekceważenie rozkazów, nie przyniosły mu zbyt dotkliwych konsekwencji, choć każdy generał sowiecki na jego miejscu wkrótce po bitwie stanąłby zapewne przed plutonem egzekucyjnym, a przynajmniej został zdegradowany i zdjęty ze stanowiska. Świerczewski został, co prawda, odsunięty od dowodzenia 2. Armią WP, ale 1 maja otrzymał awans na generała broni …”

Warto przeczytać całość .http://blogpublika.com/2016/04/26/21-26-kwietnia-1...

Jednym słowem zapijaczony bydlak i zbrodniarz.
Dowódca, którego normalnie postawiono by przed plutonem egzekucyjnym przynajmniej dwukrotnie.
Wykończył ok. 25 tys. polskich żołnierzy , wcześniej mordował AK-owców licząc w tysiącach, a jego „bohaterska” walka po stronie satanistów w Hiszpanii
polegała na rozstrzeliwaniu jeńców i własnych żołnierzy mających wątpliwości co do słuszności masońsko-satanistycznych rządów Hiszpanii.

W sumie zajmuje poczesne miejsce w panteonie dowódców wojskowych II WŚ.
Nie chce mi się już nawet rozwijać.

oto kosyn 22 lutego

Moż tak

A Kościuszki pan nie postawisz przed plutonem egzekucyjnym, tez pijany zmarnował tyle tysięcy żołnierzy pod Maciejowicami. Nie wiem po co pan tyle się "męczył" nad tymi "sensacjami", a wystarczyło podać link, lub tytuł książki. Jak sam pan wie jest prawda, prawda i g...... prawda.

oto Krzysztof M

A Kościuszki pan nie

A Kościuszki pan nie postawisz przed plutonem egzekucyjnym

Kościuszko jest nietykalny. Masoneria nie pozwoli. :-)

oto Skanderbeg

Kościuszko był

zawodowym rewolucjonistą. Takim ówczesnym odpowiednikiem Che Guevary. Nietykalny.

oto Krzysztof M

Jedna ze szlachcianek pisze w

Jedna ze szlachcianek pisze w pamiętnikach, jak to ten Kościuszko pojawił się nagle nie wiadomo skąd. A w tamtych czasach o każdym człowieku tego pokroju towarzystwo wiedziało wcześniej, bo zdolny, bo obiecujący, bo dokonania, bo koligacje itp. A tu jak królik z kapelusza... Wczoraj nikt o nim nie słyszał, a dziś na ustach wszystkich... Na mojego nosa został wypromowany przez ówczesną masonerię lub innych agentów wpływu.

oto Krzych Adam

Witaj w gronie zbieraczy "minusików", mój imienniku.

Tak to jest gdy chce się głosić prawdę niepopularną wśród tych którym nijak jest do gwiazd, znaczy takim o których jest co nieco w pańskiej stopce. :) BTW, niech pan zwróci uwagę, że zgodnie z pana życzeniem to nie pańskie tezy są tym co ja tu komentuję.

oto Eowina

:) Ja uważam, że do sprawy należy podejść ze strony

ekonomii. Aby taniej wyszło, na cokole po Świerczewskim, posadzić popiersie Kuklińskiego i tak po jakimś czasie będzie inny kandydat i inny ideał.

oto Robercik

Interesujące, że zwodowi

Interesujące, że zwodowi antykomuniści swój dżihad zaczęli akurat mniej więcej od 2013 gdy USA obrały szczególnie konfrontacyjną politykę wobec Rosji. Moim zdaniem zdrajca Świerczewski "beknął" nie za 1920, a za walkę przeciw UPA.

oto Skanderbeg

Jeszcze nie powiedzieli

ostatniego słowa. Szykuje się degradacja generała Mirosława Hermaszewskiego. Wszak był w WRON.

oto Gringo

Sprawdziłem w sieci i to

Sprawdziłem w sieci i to rzeczywiście prawda, bo ten pomysł jest tak idiotyczny, że aż ciężko mi było uwierzyć w to co Pan pisze. No cóż, po raz kolejny nie doceniłem naszych solidarnościowych hunwejbinów.

oto proptez 23 lutego

Tylko pokora

Proszę pana, było Cesarstwo Rzymskie, był Napoleon, Hitler, USA, Związek Radziecki, były to potęgi, których istnienia nikt nie kwestionował, i nawet nie zdawał sobie sprawy, że one przeminą a jednak stało się inaczej, tak samo będzie z pis, "pycha kroczy przed upadkiem", przyjdzie taki czas, że ich tez zdegradują, za to co zrobili i robią społeczeństwu, bo takie jest prawo tego świata. Jest napisane, że ci co są poniżani wywyższeni będą, dziwne, że pisowcy tacy "bogobojni" nie wiedza o tym.

oto jansy 24 lutego

Polski orzeł był w kosmosie

Ten pis to po prostu "geniusze", nagle po blisko 40 latach chcą karać tych co byli w jakiejś wron, maja tylko pecha, bo na 24 członków 20 ma to daleko w doopie te pisowskie działania, bo nie żyją, a tylko żyje jeszcze 4 oficerów w tym chyba 3 pułkowników i pan Hermaszewski, po prostu kabaret.

oto Skanderbeg

Ale żonom już zaszkodzić mogą.

Inną emeryturę posiada generał czy pułkownik, a inną szeregowiec. Ja czekam, kiedy unieważnią wszystkie tytuły i stopnie naukowe? Odebrać Kaczorowi doktorat.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.