NBP ostrzega przed kryptowalutami

Narodowy Bank Polski ostrzega przed używaniem kryptowalut.

Zasponsorował kampanię w mediach społecznościowych, z youtuberem Marcinem Dubielem. Wydał na tę kampanię 91 tys. złotych.

Tematy: 

Dobra czy zła wiadomość?: 

Dobre!
Złe!

Ocena: 0

Twój głos: ‘Dobra!’

Dyskusja

oto Krzysztof M

Straciłeś cały hajs? -

Straciłeś cały hajs? - Widocznie nie był ci potrzebny.

oto Mar.Jan

No i dobrze, że ostrzega

A swoją droga dziwne, że trzeba ludzi ostrzegać przed kolejna bańką inwestycyjną.
Jednak rozumu trudno jest niektórym nabrać i musza się koniecznie na własnej skórze przekonać, że zgryźliwi staruszkowie często mają w takich sprawach rację.
Robienie interesów na zasadzie owczego pędu (robimy to, bo wszyscy to robią!) ale za to bez zrozumienia zasad jakie rządzą dana branżą jest prostym przepisem na stracenie zainwestowanych pieniędzy.

oto Ireneusz

Ktoś musi stracić

...aby zarobić mógł ktoś. To przecież podstawowa zasada piramidy, a więc praktycznie każdej "inwestycji" giełdowej. Nie ma uproś, pieniądze nie rodzą się na kamieniu.

oto Robercik

Nie zgadzam się. Na giełdzie

Nie zgadzam się. Na giełdzie można kupić akcje niedoszacowanych spółek wypłacających dywidendy. Istnieją serwisy gdzie można sprawdzić jaki spółka miała zysk w określonym czasie i ocenić czy zaproponowana cena jest godziwa. Na prawdę nie musimy kupować akcji bez rozumienia co za nimi stoi, nie musimy też używać instrumentów których działania nie rozumiemy albo które mogą być zdradliwe, np. certyfikatów. Po prostu inwestowanie wymaga wysiłku intelektualnego, jest tak naprawdę żmudne, a szybkich pieniędzy tutaj NIE MA. Chyba, że ktoś wykonał serię ryzykownych ruchów i miał szczęście, ale to już jest ruletka.

Jest tylko jedno "ale". :) Najlepiej kupować gdy większość jest rozgoryczona giełdą, wieszczy upadek, koniec świata itd. Niestety większość ludzi nie jest w stanie pójść pod prąd, oni wolą kupować gdy rośnie licząc na odsprzedaż jeszcze drożej, a o tym, że rośnie dowiadują się przeważnie pod koniec bańki. To jest niesamowite, że ludzie popełniają ten sam błąd od 400 lat. Już Isaac Newton zaliczał wtopy na giełdzie, bo kupował kierując się trendem i emocjami.

oto Mar.Jan

Tak by było, gdyby w gospodarce panowała stagnacja albo kryzys.

Generalnie giełda finansowa służy organizacji przeplywu kapitału. Firmy, które chca inwestowac i maja plan dobrze oceniany przez inwestorów przyciągaja kapitał, co należy rozumieć tak, że wartośc ich akcji rośnie. Inwestorzy kupuja te akcje, więc ich wartośc rośnie. Wzrost cen akcji przyciąga z kolei spekulantów, którzy liczą na zysk ze sprzedazy zakupionych akcji w wyniku wzrostu ich cen. Bańka inwestytycyjna nadyma się jak balon, ale kazdy balon kiedys musi pęknąć. Górną granice cen akcji wyznacza ocena rosnącego ryzyka masowej wyprzedazy, a ta ocena zalezy od stanu nerwów poszczególnych graczy. Spekulanci w pewnym momencie uznają, że balon jest wystarczajaco nadety i zaczynaja sprzedawać akcję. Taki ruch powoduje owczy pęd do sprzedawania i teraz: kto przespał dogodny moment i zaczął sprzedawać zbyt późno - zostaje z reką w nocniku i kupą akcji, których wartośc jest mniejsza, niż w momencie zakupu. Jesli spekulant zainwestował pozyczony kapitał - jest bankrutem. Zaś ci, którzy sprzedali w najlepszym momencie moga spokojnie liczyc zyskli i szukac kolejnej okazji do zarobku.
Inwestorzy zas, którzy zainwestowali w akcje firmy z nadzieją na przyszłe zyski niczym się nie przejmują, bo ich kalkulacje są zupelnie inne. Sa to kalkulacje długoterminowe, których wartośc zalezy bardziej od stanu gospodarki, to znaczy, od tego, czy firma inwestująca w rozwój swojej produkcji zdoła w przyszłości sprzedać zwiększona produkcję i zgarnąc zyski, czy tez inwestycja przyniesie straty z powodu trudności rynkowych, które moga się pojawić w związku z zachwianiem cyklu ekonomicznego.
Takie zachwiania moga miec rózne źródła i są nie do końca przewidywalne.
Tak więc inwestowanie zawsze niesie ze soba ryzyko. Nie ma zysków (ani strat) bez ryzyka. Bez ryzyka można tylko konsumowac to co się posiada.
Taki jest ogólny mechanizm giełdowy.
Kryptowaluty podlegają podobnym oddziaływaniom rynku. Z tym, że zupełnie nie wiadomo, jaka przyszlośc je czeka, to znaczy, kto na tym w końcu położy łapę.
Moim zdaniem rządy róznych państw przygldaja sie spokojnie działaniu tego rynku, traktuja go jak test i zbierają doświadczenia, w jaki sposób tym biznesem zarządzac.
Prawdopodobnie w przyszłości zarządzający finansami będac dążyć do wyeliminowania normalnych pieniędzy na rzecz kryptowalut. Ich wartośc opiera się na zaufaniu, że nikt tym nie bedzie manipulował. Według mnie to wiara złudna.
Jedyną prawdziwa walutą, która naprawde nikt nie może manipulowac jest zloto. Złoto można gromadzić, można je stracić, ale nie można nagle gwałtownie zmienić jego podazy wskutek gwałtownego wzrostu produkcji. Kryzys rynku złota mógłby nastapić w wyniku upadku na ziemie planetoidy ze złota wagi tryliona ton. Wtedy wartośc zlota spadłaby do wartości piasku.

oto Ireneusz

Z wszystkim zgoda, ale

Inwestorzy zas, którzy zainwestowali w akcje firmy z nadzieją na przyszłe zyski niczym się nie przejmują, bo ich kalkulacje są zupelnie inne. Sa to kalkulacje długoterminowe, których wartośc zalezy bardziej od stanu gospodarki, to znaczy, od tego, czy firma inwestująca w rozwój swojej produkcji zdoła w przyszłości sprzedać zwiększona produkcję i zgarnąc zyski, czy tez inwestycja przyniesie straty z powodu trudności rynkowych, które moga się pojawić w związku z zachwianiem cyklu ekonomicznego.

Tych inwestorów długoterminowych tez są w stanie oszwabić spekulanci. Co więcej, spekulacje często mają negatywny wpływ na biznes dobrze prowadzony, długoterminowy i rentowny. Kryzys może taki biznes rozłożyć na łopatki i doprowadzić do bankructwa. Giełda jest nieobliczalna i przede wszystkim oparta na piramidzie. Jeden traci, aby mógł drugi zyskać.

oto Robercik

Rządu naprawdę nie obchodzi,

Rządu naprawdę nie obchodzi, że ktoś kupi przeszacowane aktywa na szczycie bańki. To czym faktycznie rząd jest zaniepokojony to fakt, że obywatele zaczęli wymyślać własne systemy transakcyjne i emitować własny pieniądz.
Jak w takich warunkach zmusić wszystkich aby trzymali pieniądze w banku i grzecznie czekali na wariant cypryjski?
Przypominam, że w takich krajach jak USA i Australia złoto inwestycyjne było przez długi czas zakazane! Demokracja, wolność. wicie rozumicie.

oto Marek Bekier

Tak się złożyło, że

Tak się złożyło, że przeczytałem ten pański komentarz chwilę po przeczytaniu tego pod tekstem o zwolnieniach w sektorze bankowym. Z obydwoma się zgadzam ale przyszło mi do głowy, że chyba by trzeba patrzeć na te problemy jako na pewną całość. Powiązałbym to jeszcze z niezłym tekstem Pana Tomczyka. Na mój rozum wygląda to wszystko na radykalną utratę zaufania zwykłych klientów do sektora bankowego na całym świecie. Próby inwestowania w kryptowaluty byłyby więc logiczną konsekwencją. Nie powiem, że jest to rozsądne ale swoistą logikę tłumu w tym widzę. Ciekaw bym był jeszcze jednego: kim personalnie są ludzie, którzy wymyślili kryptowaluty? Czy przypadkiem nie są to częściowo te osoby, które zostały zwolnione z sektora bankowego i to z dość wysokich stanowisk?

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.