Tabu, ale nie dla mnie?

Chciałem skomentować informację, którą na Prawicy.net opublikowano pod tytułem "Sprzedaż gazet leci na pysk". Od wielu lat śledzę informacje na stronie Związku Kontroli Dystrybucji Prasy. Może z tego względu, że sam przez 25 lat wydawałem swoją prywatną gazetę. Mam więc jakiś pogląd w sprawie.

Kiedyś czytałem papierową prasę. "Gazetę Wyborczą" czytałem przez długie lata, od jej pierwszego wydania. W najbliższym sklepie w mojej wsi miałem zarezerwowany egzemplarz "Wyborczej". Nawet gdy na kilka dni wyjeżdżałem, pani odkładała mi "Gazetę" pod ladę. Więcej, był nawet okres, gdy pisywałem dla "Gazety Wyborczej" (dla lokalnego opolskiego dodatku).

Z biegiem lat nabierałem jednak podejrzeń, że "Wyborcza" manipuluje i kłamie. Potem zacząłem się spotykać z podobną opinią w kręgu znajomych, którzy też kiedyś kupowali "Wyborczą". Mimo to nadal ją kupowałem. Uważałem, że nieuczciwi są w centralnej redakcji, ale w tej mojej lokalnej, to nie. Przyszedł jednak czas, gdy zwątpiłem nawet w lokalną redakcję. Zbyt wiele było dziwnych sytuacji. Przestałem więc kupować "Wyborczą".

Nie dlatego przestałem kupować "Wyborczą", że było mi szkoda pieniędzy, ale dlatego, że miałem poczucie, iż kupując "Wyborczą" wspieram jakieś nieuczciwe działania, a tego robić nie należy. Z tych samych powodów przestałem kupować inne wiodące tytuły. Zrezygnowałem też z telewizora. Wywiozłem go do utylizacji i wyrejestrowałem.

Chciałem o tym napisać pod informacją "Sprzedaż gazet leci na pysk". Chciałem tam użyć jakiegoś konkretnego i łatwego do zrozumienia argumentu. Ponieważ od pewnego czasu najintensywniej zajmuję się KRLD, to chciałem użyć argumentu z tego właśnie obszaru.

O sprawach KRLD pisze w Polsce systematycznie tabun dziennikarzy. Wspiera ich kilku profesorów z profesorem Waldemarem Dziakiem na czele. Wystarczy wpisać do Googli "KRLD", by otrzymać natychmiast ponad 650 tys. wyników:

google-1_0.jpg

Niedawno w KRLD miała miejsce duża uroczystość. Zakończono ogromne zadanie - zagospodarowanie Płaskowyżu Sepho. Pisałem o tym na Prawicy.net. Nikt, kto poważnie zajmuje się KRLD, nie ma prawa nie rozumieć znaczenia tego osiągnięcia. Mimo to, gdy wpisałem do Googli hasło "Płaskowyż Sepho", to otrzymałem tylko pięć odpowiedzi:

google-2.jpg

Z tych pięciu odpowiedzi (na ponad 650 tys. publikacji o KRLD) aż trzy pochodziły od jednego autora - Piotra Nowaka, który w 2014 był w KRLD, przejeżdżał przez Płaskowyż Sepho, zrobił tam zdjęcia i dał krótki opis:

Płaskowyż Sepho. Ma tu się “jeszcze w tym roku” pojawić wielkoskalowe pastwisko zwierząt, liczące 10 tys. sztuk bydła. Cały rok wieje tu mocny wiatr, a zimą temperatura spada do -30 st. C. Na horyzoncie Korea Południowa.

Jego relacja ukazała się na trzech różnych stronach internetowych (onet.pl, mozart.fly4free.pl oraz natemat,pl).
Wśród wyników Google wyświetlił się też link do strony kfapolska.wordpress.com, ale na tej stronie była informacja, że "Niczego nie znaleziono" i odsyłano do strony KFAPolska.org. Tam z kolei była informacja o nieaktualności strony i odesłanie do kolejnej strony pl.exploredprk.com, gdzie po żmudnych poszukiwaniach można było odnaleźć wątłe wzmianki z 2013 roku, o tym, że trwają prace na Płaskowyżu Sepho.

Ostatni, piąty link był do strony Wicipolskie.org, która udostępniła mój artykuł z Prawicy.net zaraz potem, jak go opublikowałem. Gdyby jednak ktoś chciał go na stronie Wicipolskie.org przeczytać ten artykuł, to trafiłby na taki komunikat:

sepho-x.jpg

I w tym momencie zdecydowałem się nie pisać komentarza pod informacją "Sprzedaż gazet leci na pysk", ale napisać odrębny artykuł. Okazuje się, że wielkie osiągnięcie KRLD zostało przemilczane na stronie pl.exploredprk.com, która działa chyba pod patronatem warszawskiej ambasady KRLD. Zostało ono też przemilczane przez tabun specjalizujących się w sprawach KRLD profesorów i redaktorów. Skąd oni wszyscy wiedzieli, że Płaskowyż Sepho to temat tabu? Dlaczego ja o tym nie wiedziałem?

Nie wiedziały też Wicipolskie.org, bo zamieściły mój artykuł, ale ich przynajmniej zaraz ktoś naprostował i mój tekst wykasowali. Dlaczego mnie nikt nie naprostował? A w ogóle dlaczego Płaskowyż Sepho to temat tabu? Wiem nie tylko o tym temacie tabu, gdy chodzi o KRLD. Dziwne sprawy.

oto Piotr Badura Piotr Badura

(1953) Ślązak z dziada pradziada, ducha polskiego, z wielką sympatią do Niemiec. W latach 1989-2014 wydawał i redagował lokalne czasopismo "Beczka" (działalność non-profit) we wsi Brynica w gminie Łubniany
Autor miesiąca Prawicy.net w marcu 2012.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.285715
Ogólna ocena: 4.3 (głosów: 14)

Tematy: 

Dyskusja

oto Andrzej

Ale ciekawe też

dlaczego nie ma tam prawicy.net?

Odfiltrowują niepoprawną stronę?

Przecież nawet wyszukiwarka wewnętrzna znajduje kilka artykułów, a potężny Google, który tłucze ciągle w naszą witrynę przeszukując ją - nie znajduje nic?

oto Zbyszek S

@Andrzej

Kiedyś robiłem pewien amatorski research, albo raczej sprawdzenie podyktowane ciekawością. Wyszedł mi 1984 pewnego brytyjskiego pisarza :) Ale to też wynik braku alternatywy.

oto Piotr Badura

Google znajdują mój artykuł, ale w drugim podejściu

Szanowny Panie Andrzeju
Google znajdują mój artykuł na Prawicy.net, ale dopiero w drugim podejściu. Na końcu listy znalezionych odpowiedzi jest taki tekst

Aby pokazać najbardziej trafne wyniki, pominęliśmy kilka pozycji bardzo podobnych do 10 już wyświetlonych.
Jeśli chcesz, możesz powtórzyć wyszukiwanie z uwzględnieniem pominiętych wyników.

Gdy kliknie się w

powtórzyć wyszukiwanie...

to Google wyświetlą szerszą listę. Będzie tam m.in. link do mojego tekstu na Prawicy.net.
Pozdrawiam serdecznie

oto Ech...

"Wyszukiwarki" NIE SĄ żadnymi wyszukiwarkami przecież

tylko raczej "katalogami zasobów sieciowych". Nie działają one przecież "na bieżąco" - tylko dostarczają wyników z własnych baz danych, do których zapisy zostały wprowadzone uprzednio, w trakcie skanowania Sieci.
Pomiędzy czasem wprowadzenia zapisów, a udostępnieniem ich do "wyszukiwania", dokonuje się różnych operacji na zawartości tak utworzonej bazy.

To tylko co naiwniejszym "Internautom" zdaje się, że na ich zachciankę serwery Google "w tej właśnie chwili" rzucają się grzebać po całej Sieci, aby im usłużnie podpowiedzieć, gdzie mogą znaleźć to-czy-tamto. I to jeszcze za darmo... :D

oto Piotr Badura

Polemizuje Pan sam ze sobą

Szanowny Panie Echu

Użytkownik Prawicy.net, który uważa, że gdy tylko zada Google pytanie, to wyszukiwarka natychmiast przystąpi do przeszukiwania światowego internetu, istniej tylko w Pana głowie, czyli jest to Pana drugie ja. Tak więc dyskutuje Pan sam z sobą.

Jeśli chciałby Pan dyskutować z innymi użytkownikami Prawicy.net, to zasygnalizowane są np. następujące problemy:

1) Dlaczego uroczyste oddanie do użytku Płaskowyżu Sepho nie doczekało się żadnej reakcji w polskich mediach (przez polskie rozumiem w tym przypadku polskojęzyczne)? Tematyka KRLD jest przecież u nas wałkowana nieustannie przez tabuny dziennikarskich "ekspertów" wsparte przez licznych profesorskich i doktorskich "ekspertów".

2) Dlaczego uroczyste oddanie do użytku Płaskowyżu Sepho nie doczekało się żadnej reakcji nawet na stronie pl.exploredprk.com, której patronuje ambasada KRLD? Jeśli ich autorzy sami nic nie napisali, to mogli przecież skorzystać z mojego tekstu (już tak robili).

3) Dlaczego Google, mając w swych zasobach mój obszerny artykuł o Płaskowyżu Sepho i nie mając żadnego innego, poszukującym informacji o Płaskowyżu Sepho oferuje, co najwyżej, pojedyncze lakoniczne wzmianki?

Pozdrawiam serdecznie

oto gość

3) Dlaczego Google, mając w

3) Dlaczego Google, mając w swych zasobach mój obszerny artykuł o Płaskowyżu Sepho i nie mając żadnego innego, poszukującym informacji o Płaskowyżu Sepho oferuje, co najwyżej, pojedyncze lakoniczne wzmianki?

Bo Google pokazują tylko te strony, które płacą im haracz

oto Piotr Badura

Czy pl.exploredprk.com płaci Googlom haracz?

Szanowny Panie Gościu
Postawił Pan karkołomną tezę i nie przedstawił żadnych argumentów. Nie wierzę, by strona popularyzująca KRLD, działająca pod patronatem ambasady KRLD, płaciła Googlom haracz. A tę stronę (z lakonicznymi wzmiankami na temat Płaskowyżu Sepho), Google mi proponują.
Pozdrawiam serdecznie

oto mmm777

“Dlaczego Google”

Dlatego, że Google celuje w zapotrzebowanie *typowe*.
Tak to odkrył Oliński:
“Trzymając się analogii z błąkaniem się po księgarni, nowoczesna wyszukiwarka działa jak ochroniarz, który stoi na bramce i mówi: „Witam ponownie, panie Wojtku, wiem, że przyszedł pan po tę oto książkę, ale wiem też, że prawdopodobnie kupiłby pan jeszcze tę i tę, więc oszczędzając panu fatygi, już je panu kupiłem. Mamy przecież dane pańskiej karty. Miłego dnia i zapraszamy ponownie”.”
.
“Pozostaje jednak pytanie: a co jeśli ktoś z jakiegoś powodu jednak chce ominąć ochroniarza na bramce i wejść do księgarni, żeby swobodnie wędrować między półkami? Może chce zobaczyć, jakie książki czytają inni ludzie, a może jednak propozycje otrzymane na bramce mu nie wystarczyły? Co wtedy?
Okazuje się, że to praktycznie niemożliwe.”
.
I o tym ostrzega Orliński :)
.
“Tematyka KRLD jest przecież u nas wałkowana”
Chyba jednak nie, jak już - to chyba jednak wałkowany jest głód, kanibalizm i rozstrzeliwania ;)

oto Piotr Badura

Wadliwa analogia

Szanowny Panie Mmm777
Ochroniarz Google nie zaproponował mi przecież w zamian żadnej innej książki (już nie mówiąc o dwóch). Ochroniarz poinformował mnie fałszywie, że nie istnieją książki na interesujący mnie temat. Na ten temat są jakoby tylko nieliczne, lakoniczne wzmianki. Dlaczego ochroniarz Google wprowadza mnie w błąd? Jaki Google mają w tym interes?
Pozdrawiam serdecznie

oto mmm777

Chyba jednak coś zapropononował,

mnie Bing zaproponował “Podkład korygujący 10h marki SEPHORA COLLECTION na sephora.pl:”
Zapewne troskliwie uważając, że omsknął mi się palec na klawiaturze.
.
Celem wyszukiwaczki nie jest dostarczanie wyszukanych wiadomości - wyszukiwaczka ma dostarczyć wiadomości, których klient potrzebuje (nawet jeżeli nie wie że konkretnie tych chce).
Klient, który dostanie wiadomości których literalnie nie chciał wyszukać, ale które mu odpowiadają - to klient zadowolony. A o to chodzi.
Algorytm wyszukiwania preferuje strony popularne - czyli te, do których są odnośniki gdzie indziej. W efekcie - wszelkie niszowości są karane w wynikach wyszukiwania. I to jest normalne - tak właśnie to działa.
.
A swoją drogą prawica.net faktycznie słabo się wyszukuje...

oto Natalia Julia Nowak

mmm777

mnie Bing zaproponował “Podkład korygujący 10h marki SEPHORA COLLECTION na sephora.pl:”

Mnie kiedyś na YouTube (należącym do firmy Google) wyświetliła się reklama tamponów dla dziewic. Poza tym, dość często wyskakują mi reklamy militarnych gier online, zwłaszcza "World of Tanks".

oto Agnieszka

Wyborcza

P. Piotrze, proszę podać konkretne zarzuty pod adresem Wyborczej, nie muszą być wszystkie. Co z tym telewizorem ? Trzeba było oglądać niemieckie programy, na pewno tam nie kłamią (czyżby ?). Pozdrawiam !

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.