Wobec niewydolności publicznej służby zdrowia, Polacy płacą za prywatne ubezpieczenia

Prywatnymi ubezpieczeniami medycznymi po trzecim kwartale ubiegłego roku objętych nimi było niemal 2,17 mln Polaków - wg danych Polskiej Izby Ubezpieczeń. Liczba osób z polisą zdrowotną wzrosła bardzo dynamicznie po III kwartale ubiegłego roku – aż o 23 proc.

Pozostałym pozostaje niedofinansowana służba zdrowia, nisko oceniania przez pacjentów jakość organizacji opieki i wielomiesięczne kolejki do specjalistów. Jak pokazują statystyki, na tomografię dolnego odcinka kręgosłupa trzeba czekać blisko pół roku, na rezonans magnetyczny blisko 10 miesięcy, a na wizytę u ortopedy 9–10 miesięcy.

Budżet NFZ przewiduje w tym roku o 1,5 mld zł mniej wydatków na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, czyli na lekarzy specjalistów

To napędza klientów prywatnym ubezpieczycielom. Ponad połowa Polaków w ostatnim roku finansowała sobie z własnej kieszeni świadczenia opieki zdrowotnej. Na ten cel wydajemy już ponad 40 mld zł, a niektóre zestawienia pokazują nawet 46 mld zł. Prawie 70 proc. z tych osób wydały je właśnie na szybszy dostęp do specjalistów bądź badań. W III kwartale 2017 roku wysokość składki przypisanej w dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych wzrosła o 21 proc. (rok do roku) i sięgnęła blisko 0,5 mld zł.

Tematy: 

Dobra czy zła wiadomość?: 

Dobre!
Złe!

Ocena: 0

Twój głos: ‘Dobra!’

Dyskusja

oto mj

Nie żebym bronił polskiej publicznej służby zdrowia,

ale jeśli to kogoś pocieszy, to np. ja osobiście w Wielkiej Brytanii na zwykłe USG palca - uraz ścięgna - czekałem 3,5 miesiąca.
Natomiast w Polsce miałem okazję zapoznać się ostatnio z Poradnią Ortopedyczną... Nic nagłego ani pilnego, ale pierwszy termin - 6 dni oczekiwania, drugi - 3 tygodnie, ale dlatego że lekarz po prostu nie kazał wcześniej przychodzić.
Co do prywatnych ubezpieczeń... Fajna sprawa. Tyle że wielu w tym kraju nie stać na zrealizowanie recept z publicznych "lecznic", a co tu mówić o prywatnych polisach, albo jeszcze lepiej wizytach za żywą gotówkę...

oto Stan

Wobec katastrofy

To wszystko przez te "ostatnie osiem lat"

oto Mar.Jan

"Uspołeczniona" służba zdrowia to relikt PRLu

Powinien być jak najszybciej zlikwidowany.
Państwowa służba zdrowia jest znacznie kosztowniejsza niż prywatne ubezpieczenia. Wystarczy policzyć:
od średniej pensji 9% to ok.360 zł. Tyle przeciętnie płaci pracownik za świadczenia państwoej służby zdrowia gdzie na wizytę u orropedy trzeba czekać 9-10 miesięcy, a w Wielkiej Brytanii 3,5 miesiąca.
Ja płącę w Lux-medzie 115 zł za pakiet usług razem z rehabiitacją pourazową.
150 zł płacę za rodzinę, aktualnie korzysta tylko żona, jakiś czas temu korzystaly moje wszystkie dzieci w liczbie pięciorga. (za mój pakiet płaci przedsiębiorca, z którym ma stałą umowę o współpracę).
Jesłi chodzi o dostęp do usług, to ostatnio własnie miałem jakis problem spowodowany przeciązeniem miesni barku. Zaczęło boleć jak diabli, więc postanowiłem pójśc do ortopedy. Wszedłem na stronę Lux-medu, gdzie się samodzielnie rezerwuje wizyty u specjalistów: strona powiedziała, że pierwszy wolny termin jest na początku marca, czyli za miesiąc. 3,5 raza lepiej niż w Wielkiej Brytanii, ale potrzebuję pomocy teraz, nie za miesiąc. Więc złapałem za słuchawkę, zadzwoniłem i przekazałem problem, że ja chce jak najszybciej, bo mnie boli, i miesiąc czekania mnie nie urządza...
Pani poprosiła, aby nie odkładać słuchawki, a ona zorientuje się u "osoby medeycznej" co da się zrobić. Po minucie odezwała się: czy może byc dzisiaj o godz 14:30 (była godz. 10 rano). Oczywiście zgodziłem się i na 14:30 udałem się do hotelu Mariott, gdzie na X piętrze urzęduje Lux-Med. Doktor zaprasza do gabinetu osobiście i do tego 5 minut przed czasem, tak więc czekałem w poczekalni jakies 3 minuty. Zbadał rzeczowo, przepisał właściwe leczenie i po 15 minutach byłem obsłużony. Na wizytę kontorlną zapisałem się za 2 tygodnie, zgodnie z życzeniem doktora :)

Niech mi ktoś powie, do czego jest potrzeba taka "służba zdrowia", w której musiałbym na wizytę czekac 9, czy choćby 3,5 miesiąca?

oto Krzysztof M

"Uspołeczniona" służba

"Uspołeczniona" służba zdrowia to relikt PRLu. Powinien być jak najszybciej zlikwidowany.

Odwrotnie. Służba zdrowia nie ma prawa być prywatna, bo wtedy rządzi nie dobro pacjenta, a dobro inwestora - czyli rządzi ZYSK (pieniądz).

Służba zdrowia powinna być jak najszybciej znacjonalizowana. A lekarze powinni być wynagradzani (premiowani?) np. zależnie od ilości pacjentów. I tak znana mi z nazwiska dr B zarabiałaby 10x więcej niż profesor z sąsiedniego gabinetu (drzwi obok, specjalność ta sama), gdzie nigdy nie było pacjentów, a na korytarzu zawsze czekał tłum. Czekał w kolejce do dr B - nie do profesora :-)

oto Mar.Jan

Służba zdrowia znacjonalizowana?

To znaczy: nalezy znacjonalizowac państwową służbę zdrowia? I zniszczyć prywatna, która działa sprawnie?
Polityka typu pies ogrodnika: sam nie zeżre i drugiemu nie da.
Filozofia komunistycznych tepaków, którzy jedyne, co potrafią, to niszczyc dorobek pracy innych ludzi, którzy COŚ POTRAFIĄ SAMI ZROBIĆ.
Wyznawcy socjalizmu i komunizmu swoją "mądrością" przypominają stado małp z brzytwami.

oto Skanderbeg

Tylko dlatego działa,

że gdzieś jest ta służba publiczna. Czyli margines może by być prywatny. A pan kiedyś poważnie chorował?

oto Mar.Jan

A lekarze powinni być wynagradzani

A lekarze powinni być wynagradzani (premiowani?) np. zależnie od ilości pacjentów.

"

Bzdura: wprowadzanie czegos na kształt pracy na akord w przypadku leczenia to idiotyzm do kwadratu! Lekarze byliby zainteresowani w przyjmowaniu jak największej liczby pacjentów, obsługiwanych byle jak, byle szybciej. Po co robić dlugo trwajace operacje, po dluga rehabilitacja?
W państwowej służbie zdrowia, gdzie wszystkiego brakuje WŁASNIE TAK SIĘ POSTEPUJE.\
Sam przezyłem dokładnie taki tok postępowania: mój ojciec po złamaniu nogi (91 lat) został WYRZUCONY (wypisany to złe słowo, które tu nie pasuje!) na trzeci dzien po operacji. Bez żadnych badań kontrolnych. Po co , przeciez poskręcania nogi na śrubki to standardowy zabieg.
I tak człowiek, który nie był w stanie stanąc na nogach został oddany pod "opiekę rodziny". I co ma w tej sytuacji zrobić rodzina? A, oczywiście: co chce, tylko że juz za własne pieniądze: wynając pielęgniarkę, salową, szpitalne łóżko, wzywac prywatnie lekarzy . gdy stan pacjenta nie jest zadowalający.
Więc O CZYM TU W OGÓŁE SIĘ DO CHOLERY MÓWI???
Jaka państwowa słuzba zdrowia? To co u nas jest, to UDAWANIE PAŃSTWEJ SŁUŻBY ZDROWIA!
Mój ojcie zmarł po miesiącu cierpień i chorób wtórnych spowodowanych ZŁYM TRAKTOWANIEM w państwowej służbie zdrowia. Dla mnie to oczywiste, ale w dokumentacji medycznej wszystko w najlepszym porządku. Takie sa PROCEDURY. A w ogóle: na co komu nieprzydatni starcy?
Oto i macie państwowa służbe zdrowia.
MOja matka. lat 93, kiedyś będąc u lekarza , który badał stan jej rozrusznika serca, dowiedziała się, że "jeszcze pani na rok wystarczy". A co potem bedzie? zapytała przytomnie.
I co usłyszała?
A ile jeszce pani ma zamiar zyć? Chce pani zyc wiecznie? Tak zapytała moja matkę "lekarz" p[aństwowej sluzby zdrowia.
Pacjenci leżący na korytarzach, których nie ma kto sprzątać, którym nie ma kto podać szklanki wody, którym rodziny musza z domu przynosić środki higieny...
Stary człowiek z zapaleniem płuc dusi się z braku powietrza, a babsko w czepku z napisem "pielegniarka" samo nie ma prawa odkreic kurka z tlenem, który jest obok łóżka, bo musi dostac polecenia od lekarza dyżurengo. Ide do lekarza dyzurnego, a on, że teraz nie ma czasu, bo własnie pisze sprawozdanie z dyżuru. Obchód pacjentów ma zaplanowany za godzinę...

Chory w państowej ODCZŁOWIECZONEJ wskutek braku nawet nie pieniędzy, ale SERCA I ETYKI chrzescijanskiej. Przerostu biurokacji nad zdrowym rozsądkiem.
A tu - na forum zwanym prawica net - sami zwolennicy NACJONALIZACJI prywatnego lecznictwa, z którego sami nie korzystają, bo wolą żeby było państwowe. No przeciez jest państwowe! Korzystajcie więc ile tylko chcecie!
Spróbuj jeden z drugim w państwewj służbie zdrowia zamówic wizytę u specjalisty tego samego dnia, albo następnego! Spróbuj w ogóle umówic się z lekarzem na godzinę, kiedy ty masz czas, a nie,. kiedy jest wygodnie dla przychodni. W w prywatnej suzbie zdrowia takie rzeczy, że to pacjent ma rację, bo to jest nasz klient, dzeki któremu my - lekarze i pracownicy obsługi mamy pracę i pieniądze, to JEST NORMA.

Nie ma darmowych obiadów. Za socjalistyczna reliktowa, zbiurokratyzowana niedoinwestowaną i niewydolną słuzbę i tak płaci nie kto inny tylko własnie pacjenci. Tylko że ich pieniądze idą w błoto ogólnej komunistycznej NIEKOMPTETENCJI, BAŁAGANU, MARNOTRASTWA i zwyczajnego lenistwa umyslowego.

Znam niedostatki prywatnego lecznictwa. I wiem, że "optymalizuje" swoje koszty. Ale tez wiem i jestem pewien tego, że tak jest w dzisiejszej sytuacji, kiedy bardziej skomplikowane leczenie jest praktycznie zmonopolizowane przez państwową slużbe zdrowia, która sobie z tym nie radzi, i dlatego, ze w praktyce nie ma powszechnego systemu finansowania prywatnego lecznictwa z żadnych powszechnych funduszów ubepieczeniowych. I własnie dlatego prywatne lecznictwo, jeśli w ogóle ma się utrzymac na rynku, czyli samo się finansowac z abonamentów oraz prywatnie opłacanych usług, musi działac w sposób skomercjalizowany, i musi generowąc odpowiednie zyski, czyli optymalizowac koszty.
Wiem także, że w państwej słuzbie zdrowia sa kompetentni lekarze, którzy chcą i potrafią leczyć, dla których dobro pacjentów jest wytyczną postępowania, ale tez wiem, że ci dobrzy lekarze giną w masie ogólnej niekompetencji i bałaganu, a ich wysiłki sa marnotrawione prze niewydolny system.

oto Adolph

Prywatne ubezpieczenia

mogą być dobre, gdy leczymy w miarę błahe schorzenia (sam korzystam, od prawie 20lat wyłącznie z prywatnego leczenia). Ale w przypadku ciężkich chorób (np. nowotwory), państwowa służba zdrowia jest praktycznie bezkonkurencyjna. Niewielu ludzi stać by było na prywatne leczenie takich chorób.

oto mj

Też już widzę oczyma wyobraźni jak firmy

ubezpieczeniowe chętnie i w przystępnych cenach sprzedają polisy opiewające na jakieś astronomiczne kwoty osobom ze zdiagnozowanymi schorzeniami onkologicznymi, kardiologicznymi, naczyniowymi, neurologicznymi, czy po prostu w podeszłym wieku, tylko po to żeby po zainkasowaniu kilkuset złotych składki zapłacić fakturę przysłaną ze szpitala, opiewającą na jakieś skromne kilkaset tysięcy złotych... Albo już nie bądźmy tak okrutni - niech to będzie "tylko" kilkadziesiąt tysięcy.

oto PKK

W punkt

Też już widzę oczyma wyobraźni jak firmy

ubezpieczeniowe chętnie i w przystępnych cenach sprzedają polisy opiewające na jakieś astronomiczne kwoty osobom ze zdiagnozowanymi schorzeniami onkologicznymi, kardiologicznymi, naczyniowymi, neurologicznymi, czy po prostu w podeszłym wieku, tylko po to żeby po zainkasowaniu kilkuset złotych składki zapłacić fakturę przysłaną ze szpitala, opiewającą na jakieś skromne kilkaset tysięcy złotych..

Każdy, kto ma w rodzinie lub wśród znajomych osoby pracujące w szpitalach, ten z pewnością wie, że nierentowne odrzuty z placówek prywatnych do publicznych są standardem. Prywatne ubezpieczenie spełnia swoją rolę tylko wtedy, gdy w grę wchodzą zwyczajne konsultacje i najprostsze zabiegi. W przypadku kosztownego leczenia, o refundacji leków nie wspominając, żaden wybór nie istnieje.

oto Ireneusz

Dokładnie tak

Prywatne ubezpieczenie spełnia swoją rolę tylko wtedy, gdy w grę wchodzą zwyczajne konsultacje i najprostsze zabiegi. W przypadku kosztownego leczenia, o refundacji leków nie wspominając, żaden wybór nie istnieje.

Ale spróbujcie to wyjaśnić takiemu p.Mar.Janowi :-) Grochem w płot, tak mi sie zdaje.
On jest obsłużony i już. A że to jedynie konsutacja, koszt zazwyczaj od 20 do 50 złotych - koszt godzinowy lekarza i żadnych składowych innych oprócz czasu - tego on nie widzi i nie będzie potrafił zrozumieć.

oto Mar.Jan

W przypadku nowotworó państwowa służba zdrowia jest rownie

bezradna jak prywatna. Sa dwa powody: brak skutecznej terapii i zbyt wysokie koszty.
To co robi państwowa słuzba zdrowia, to głównie przedłużanie czasu trwania choroby, a nie wyleczenie.
A poza tym: na koszty tego leczenia skłąda się całe społeczeństwo w postaci podatków. Gdyby zamiast na ten cel płacic podatki, obywatele mogli się ubezpieczac (dobrowolnie)_ od kosztów leczenia, to skutek byłby ten sam, a koszty leczenia w prywatnych szpitalach były refundowane z polis ubezpieczeniowych.
Byłoby to tańsze rozwiązanie i bardziej przejrzyste. Chcesz się leczyć: ubezpieczasz swoje zdrowie. jesli masz pewnośc, że masz dobre zdrowia, albo jestes tak bogaty, że cie nie interesuje ubezpieczneie, to nie ponosisz kosztów do czasu, kiedy zachorujesz.
Ubezpieczenia to gra losowa odobna do totolotka, tylko, że wygrywa ten co coś straci: zdrowie lub majątek. Jesli zachowa zdrowie i majątek to przegrywa w zakładach ubezpieczniowych, czyli płaci za innych.
JEst to zdrowa i sprawiedliwa sytuacja w przeciwieństwie do zmuszania wszystkich do płacenia za usługi, które i tak sa dla większości niedostępne.

oto PKK

Trzy istotne fakty

- Koszty własne NFZ, a więc to, co nie idzie na leczenie i refundację, stanowią zaledwie ok. 1% całego budżetu. Czy znajdzie ktoś równie oszczędną firmę?

- NFZ przeznacza olbrzymie kwoty na pojedynczych pacjentów. W ubiegłych latach najdroższy pacjent kosztował aż 3,4 mln zł, a od stycznia na liście refundacyjnej znalazł się m.in. Soliris, który w rocznej kuracji kosztuje do 2 mln zł.

- Jeżeli budżet NFZ na 2018 r. wynosi 77,5 mld zł, czyli 2214,29 zł rocznie i 184,52 zł miesięcznie na każdego z przyjętych 35 mln mieszkańców, to można być pod wrażeniem efektywności działania tejże instytucji. Trudno oczekiwać, by tak skromny budżet zapewnił każdemu chętnemu, w tym poważnie chorym i drogim pacjentom, opiekę na najwyższym światowym poziomie.

Wniosek nasuwa się taki, że skoro oczekuje się poprawy dostępności i jakości usług, to powinno się żądąć wzrostu nakładów na NFZ. Nie ma nic za darmo.

oto Mar.Jan

Niewielu ludzi stać by było na prywatne leczenie

Ma pan rację. Ale przeciez państwowa słuzba zdrowia leczy za pieniądze pacjentów. Nie sypia sie im pieniądze z Nieba...
W POlsce brakuje systemowych rozwiązań sposobu finansowania lecznictwa prywatnego. ZUS nie ma pieniędzy nawet na państwowa słuzbę zdrowia, więc prywatna nie ma co marzyć, aby sopcjalistyczny mastodont wziął na siebie jeszce refinansowanie prywatnych usług medycznych. Chociaz juz ponoć jest taka praktyka, że jeśli lekarz państwowy zleci zabieg, który musi byc przeprowadzony w czasie niemożliwym dla państwowych placówek, wtedy można zrobić prywatnie za SWOJE pieniądze, a ZUS byc może zwróci koszty. Piszę "byc może", bo sam z tego nie próbowałem korzystac. Nie miałem takiej potrzeby.
A więc, gdyby zlikwidowac państwową słuzbę zdrowia i wprowadzic dobrowolne ubezpieczenia medyczne, czyli cała masa pieniędzy, która dysponuje ZUS zostala skierowana na rynek ubezpieczeń, to w efekcie cena ubezpieczeń prywatnych musiałaby spaść wobec ich powszechności i zakres leczenia w lecznictwie prywatnym, w którym koszty byłyby refundowane z funduszów ubezpieczeniowych autopmatycznie rozszerzyłby się na wszystkie dziedzine medycyny. Przecież sprzęt który juz jest w państwowych placówkach medycznych pracowałby nadal, tylko juz pod zarządem prywatnym.
Zarządzanie prywatne zawsze i wszędzie jest tańsze i bardziej skuteczne niż państwowe. To juz wiadomo od dawna. Właściwie, zawsze to było wiadome, nawtomiast po epoce socjalizmu dowiedzieliśmy się, że zarządzani państwowe czyli " uspołecznione" jest niewydolne i mniej skuteczne niż prywatne.
Rynek i konkurencja między prywatnymi placówkami szybko doprowadzilaby do wzrostu poziomu usług, bo nikt nie chcialby być leczony w kiepskich i źle zarządzanych przychodniach i szpitalach. Na rynku pieniądze idą do tych, którzy oferuja najlepsze usługi z punktu widzenia klientów, którzy decydują o tym, u kogo je kupić.

oto Skanderbeg

ZUS

to nie dobrowolnie oddawany szmal

oto Adolph

Podstawowa różnica

między państwową a prywatną służbą zdrowia jest taka, że prywatna skupia się, jak każde tego typu przedsięwzięcie, na maksymalizacji zysków. A (brutalnym) faktem jest to, że z finansowego punktu widzenia, ciężko chorych pacjentów nie opłaca się leczyć.
Więc, prywatna służba zdrowia nie będzie chciała ich leczyć (i będzie tego unikała, nawet jakby to nakazać prawem), a państwowa, co prawda niewydolna, to jednak mimo wszystko ich leczy, bo tu zysk jest na dalszym planie.

oto chłop jag

Wobec katastrofy publicznej

Wobec katastrofy publicznej służby zdrowia, Polacy płacą za prywatne ubezpieczenia

To nie uchroni chorego przed niecnymi na nim praktykami - skoro chory to nie człowiek tylko obiekt do wyciśnięcia z niego kasy - tołażysze.
Wniosek?
Chorą nogę lepiej uciąć niż leczyć - tołażysze - a jeszcze lepiej najpierw uciąć zdrową.
Na koniec - złoty cielec symbolizuje chorobę doprowadzającą do zagłady najpierw człowieczeństwa a potem samego człowieka - a nie zdrowie - tołażysze.

oto Adolph

"Chorą nogę.."

Chorą nogę lepiej uciąć niż leczyć

Być może Pan nawet nie wie, jak bardzo prawdziwe jest to, co Pan napisał :)
W Polsce, w przypadku zakrzepicy, często lekarze wolą amputować nogi, niż je leczyć, bo to jest bardziej opłacalne.
Sam o mało nie stałem się ofiarą takiej "oszczędności". Niestety, zdarzyło mi się zachorować na zakrzepicę (najpierw to było "zapalenie żył", a potem przeszło w "zakrzepicę żył głębokich"). Lekarz doradził mi amputację nóg (obie były chore) - podobno to było jedyne wyjście, już chciał wypisać odpowiednie skierowanie. Na szczęście, tu włączył się u mnie instynkt i wrodzona przekorność. Mimo namowom, nie zgodziłem się, uparłem się to wyleczyć (oczywiście, zrezygnowałem z usług "weterynarza"). I nadal mam dwie nogi, mogę chodzić, jeździć na rowerze (gdyby nie późniejszy wypadek, to mógłbym nawet biegać). A tak, resztę życia spędziłbym na wózku inwalidzkim.

Uważam, że okaleczanie ludzi dla zaoszczędzenia kilkuset złotych (pozornego, bo przecież państwo więcej straci na takiej osobie, niż chwilowo zyska przez taką oszczędność), to zwykłe draństwo (tu cisną mi się na usta znacznie bardziej dosadne i wulgarne słowa) i powinno być karane długoletnim więzieniem, bo pacjentowi nogi już nie odrosną.

oto PKK

Wydaje się naciągane

Postawiona teza wydaje się w znacznej mierze naciągana. Coraz częściej jest tak, że pracodawca oferuje jakieś podstawowe ubezpieczenie, ale jeżeli pracownik zrezygnuje z niego, to i tak może zapomnieć o wzroście pensji o równowartość tego bonusa. Podobnie ze sportem i/lub kulturą, które bywają finansowane w ramach wykupionego odgórnie pakietu albo możliwości wzięcia faktury na pracodawcę. Skoro można mieć cokolwiek albo nic, to wybór chyba staje się oczywisty :-)

Jak pokazują statystyki, na tomografię dolnego odcinka kręgosłupa trzeba czekać blisko pół roku

Nie wiem, na ile wiarygodne są dane ze strony kolejkoskop.pl, ale pokazują ogromne rozbieżności w czasie oczekiwania od 1 do 383 dni. To prawdziwy cud, że przy drastycznie niskich wydatkach na zdrowie wciąż istnieją działające sprawnie placówki.

oto Marek

Bardzo proszę, by któryś z

Bardzo proszę, by któryś z wielu wypowiadających się w tym wątku socjalistów podzielił się konkretnymi i obiektywnymi argumentami na poparcie tezy o niezbędności państwowej służby zdrowia, a także uzasadnił, dlaczego ubezpieczenie zdrowotne powinno być przymusowe. Bo przecież na mojżeszowych tablicach takich wymogów nie było. Tylko proszę bez idiotyzmów nt. ludzi umierających pod płotem.

oto Skanderbeg

To ja odwrócę.

Proszę, aby któryś z korwinistów uzasadnił skuteczność prywatnej służby zdrowia, opierając się na konkretnych przykładach, a nie na korwinowskich bajkach.

oto Krzych Adam

Chciałbym dodać jeszcze jedną propozycję.

Miałem takie oto przemyślenia gdy przeczytałem propozycje panów Marka i Skanderbega. Kraj do którego przybyłem 30 lat temu - Kanada doszedł akurat wówczas do kresu największej "prosperity" w swych dziejach. Po przedwojennych trudnych i burzliwych czasach przeżył okres co najmniej jednego pokolenia, kiedy z roku na rok i z dekady na dekadę było tylko lepiej i lepiej ekonomicznie. W tym okresie Kanada zbudowała sobie system państwowej (zarządzanej na poziomie prowincjonalnym, a nie federalnym, ale w dalszym ciągu państwowej) służby zdrowia.

Oczywiście jak to w takich systemach spora część tych pieniędzy, które wpłacali ludzie w ramach ubezpieczenia zdrowotnego znikało w jakiejś "czarnej dziurze" jak to normalnie bywa gdy przekazujemy nasze pieniądze w ręce biurokracji. Starczało wtedy nawet i na to pieniędzy, ale gdzieś tak już na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, albo nawet może nieco wcześniej przestało to działać w sposób gładki. Z jednej strony ekonomika państwa miała się już nie tak doskonale jak przedtem, a z drugiej postępy w dziedzinie nauk medycznych i wzrost długości życia obywateli zwiększyły obciążenie tej służby. I kołderka okazała się za krótka. Dziś poziom zaspokajania potrzeb medycznych nie ma porównania z tym co było wcześniej.

Zatem moja propozycja byłaby nieco odmienna. Nie wychodząc z alternatywy czy chcemy państwowej czy prywatnej służby zdrowia proponowałbym podejść do problemu z odmiennej strony. Na pewno chcemy by służba zdrowia działała efektywnie służąc naszym potrzebom zdrowotnym. I na pewno chcemy by nie zdzierała ona z nas skóry (w sensie finansowym).
Czyż nie należy się zastanowić nad systemem, który zaspakajałby obydwa te kryteria w stopniu największym? Być może jakiś system mieszany?

oto adam_54

Nie socjalista wyjaśnia....

obiektywnymi argumentami na poparcie tezy o niezbędności państwowej służby zdrowia

Primo - zobowiązania państwa z tytułu treści zawartych w konstytucji.
Duo - zobowiązania państwa z tytułu ratyfikowanych konwencji MOP.

a także uzasadnił, dlaczego ubezpieczenie zdrowotne powinno być przymusowe.

.. z prostej przyczyny - zgodnie z konstytucją gdybyś pan nie płacił NFZ-owi składek na ubezpieczenie zdrowotne- taką samą kwotę jaką pan płacisz NFZ-owi , musiałbyś pan płacić skarbowce... a podatki są zawsze przymusowe - proste ? :-)
De facto - w Polsce nie istnieją żadne ubezpieczenia zdrowotne , a to co pan uważasz za "ubezpieczenia zdrowotne", to taki pic mieszający ludziom system pojęciowy ... służący państwu do przekładania pieniędzy "z kieszeni do kieszeni" :-)

oto PKK

Proste i logiczne

Tylko proszę bez idiotyzmów nt. ludzi umierających pod płotem.

- Po pierwsze i najważniejsze, by zdławić w zarodku roszczeniowców, którzy nie palą się do współfinansowania, ale gdy znajdą się w potrzebie, to natychmiast wyciągają łapę z nieśmiertelnym "MNIE SIĘ NALEŻY".

- Po drugie, skoro m.in. w związku z pierwszym przyjęło się zdrowie za priorytet, to "zmusza się" wszystkich po to, by zapewnić największy zakres usług (także tych nierentownych) po możliwie najniższych cenach (efekt skali).

Ideologie i rozmaite -izmy są tutaj całkowicie zbyteczne. Wystarczy ruszyć głową.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.