Czy Polacy i Żydzi wierzą w tego samego Boga?

Oczywiście, że tak. Wierzą w Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba. Wierzą w Boga, o którym opowiada Biblia. A jednak pytanie tytułowe pozostaje zasadne, wbrew tej odpowiedzi, która narzuca się przy pierwszym do niego "podejściu".

Oto Bóg, nie jest przedmiotem naszego poznania. To nie jest tak, że istnieje jakaś rzeczywistość dana nam w poznaniu, i w tej rzeczywistości istnieje Bóg, tak jak istnieje w niej drzewo, dalekie miasto, symfonia Bethovena. Gdyby Bóg istniał właśnie tak, to byłoby np. wiadomo, że wszyscy "wierzymy w miasto Sydney". Bo ono się tak nazywa, bo tak deklarujemy, a przecież wiadomo, co mówimy. I nawet jeśli tam nie byliśmy, to nadal, przedmiotem naszych wierzeń, pragnień i atencji jest to właśnie, a nie inne, miasto, ten a nie inny Bóg.

Bóg jednak nie jest przedmiotem w rzeczywistości i nie jest (stąd) poznawalny. Bóg jest samą rzeczywistością, stąd nie jest ani tu, ani tam. Nie jest przedmiotem poznania, bo jest samym poznawaniem. Stąd poprzez nasze zwrócenie się do Niego, nasze wyobrażenie sobie Jego, nasze przeżywanie Jego, "dostrajamy się" do Niego i "wyznajemy" Go naprawdę.

Nie ma znaczenia, co deklarujemy słowami, jak to zostało zrobione w pierwszym zdaniu tego tekstu. Znaczenie ma to, do czego jesteśmy "dostrojeni" naszymi emocjami, naszymi postawami, naszym przeżywaniem i naszymi czynami. Stąd "wierzymy" nie w to, w co deklarujemy, że wierzymy, tylko w to, wg. czego żyjemy.

To dlatego właśnie Pan Jezus do tych, co myśleli że wierzą w Boga, mówił: "

«Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. 43 Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej nauki. 44 Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca"

Określanie więc tego, w jakiego/którego Boga, ktoś wierzy na podstawie jego szczerych deklaracji ma niewielkie znaczenie. Tak, że i jedni Polacy wierzą w Boga zemsty i sprawiedliwości, a inni w Boga miłości i przebaczenia i dla jednych Nowy Testament to dobra nowina, a dla Wojciecha Cejrowskiego to "bełkot".

Patrzmy zatem, kto co robi, jak się zachowuje, a nie na to, co mówi, bo nie słowa świadczą o człowieku i - jak się okazuje o tym, w co wierzy - tylko jego czyny, tj. to, co robi innym. I wtedy można się przekonać, czy wierzymy w tego samego Boga, niezależnie od narodowości oraz deklaracji.

***
Disclaimer
Eta były luźne spekulacje, gimnastyka myśli, możliwe - błędna :)
***

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.666665
Ogólna ocena: 3.7 (głosów: 6)

Tematy: 

Dyskusja

oto Ireneusz

Brawo

Takie przemyślenia może i zazwyczaj ma człowiek, który po pierwsze potrafi się zatrzymać i zadumać. A po drugie, ten który nie stosuje religii jako narzędzia (też pałki) na innych, a stosuje ją po prostu dla siebie i poprawy własnego życia. Dając własnym życiem i swoimi myślami przykład innym.
Pozdrawiam.

oto adam_54

Oczywiście, że NIE!

Pan Zbyszek twierdzi....

Oto Bóg, nie jest przedmiotem naszego poznania. To nie jest tak, że istnieje jakaś rzeczywistość dana nam w poznaniu, i w tej rzeczywistości istnieje Bóg....

.. tyle że może to dotyczyć religii katolickiej.... u żydów jest inaczej - judaizm to religia oparta o umowy z Bogiem - więc i ten z którym umowy się zawiera musi istnieć w rzeczywistości i musi być podmiotem poznania.
Bo jak można zawrzeć umowę z kimś kogo się nie zna ???

Natomiast to że.. jedna religia z innej się wywodzi .. nie ma z Bogami nic wspólnego - z religiami jest podobnie jak z pszczołami ... rodzi się nowa królowa roju - wyprowadza swój rój i "króluje" w nowym roju.... pochodzącym z poprzedniego , ale władcę ma innego :-)
Podobnie z religiami - każda religia ma swojego Boga.

oto Krzych Adam

Zgoda.

Jest w tym być może nieco czegoś wyglądającego jak żonglerka słowna, bo Bóg jest ten sam, a jedynie jego rozumienie jest odmienne. Jednakże zasadne jest wstrzymanie się od określania tego jedynie jako żonglerki.

Szczególnie, gdy pomyśli się o trzeciej religii abrahamicznej, też określającej się jako wiara w jednego Boga. Która powstała jako adaptacja głównie pierwszej wiary w jednego Boga, jedynie z elementami drugiej, jednakże od początku deklarowała intencję zastąpienia swych poprzedniczek i wręcz wyrugowania ich. Mimo uniwersalistyczności, przynajmniej w sferze deklaracji, wmontowała w siebie tyle elementów pustynnej, beduińskiej kultury, że jest mało strawna dla przedstawicieli innych kultur, a całkowicie niestrawna dla przedstawicieli innych cywilizacji. Także wmontowała w siebie pewne elementy wcześniejszej, arabskiej wiary w bożka księżyca.

W odniesieniu do judaizmu rabinicznego nie do przyjęcia jest plemienne zawłaszczenie sobie Boga. Jednakże to jest skutek, a nie przyczyna. Bo gdy spojrzeć na to głębiej, to i żydzi i chrześcijanie wierzą, że człowieka stworzył Bóg i od niego wszystko pochodzi. Różnica zasadnicza to pojmowanie pojęcia człowieka, ergo bliźniego. Dochodzi do tego jeszcze jeden element. Bóg dla żydów zasadniczo nie musi być Bogiem jedynym generalnie, a jedynie ich jedynym Bogiem.

I stąd bierze się to, że odpowiedzieć wprost na pytanie o to czy wierzymy w tego samego Boga zwykłym "tak" lub "nie" nie jest możliwe.

oto Krzysztof M

(bez tematu)

nie_chce_miec_nic_wspolnego_z_wami.jpg

oto chłop jag

Czy Polacy i Żydzi wierzą w

Czy Polacy i Żydzi wierzą w tego samego Boga?

Cóż za prowokacyjne pytanie z arsenału tzw. judeochrzescijaństwa - tołażysze!
Zwłaszcza, że:

«Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. 43 Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej nauki. 44 Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca"

oto JJerzy

I jak się pani ...

... z tym czuje? Jak sobie pani tłumaczy otaczający świat? Za pomocą Darwina?

oto Krzych Adam

Mam pytanie.

Jeśli dobrze pamiętam, parę lat temu deklarowała Pani coś w tym względzie zupełnie odmiennego. Zwracała się wówczas Pani w stronę rodzimowierstwa. To już nie wierzy Pani ani w Światowida, ani w Peruna? A co z Lelum Polelum?

oto Natalia Julia Nowak

Krzych Adam

Źle Pan pamięta. Jestem ateistką od pierwszej połowy 2008 roku, a ostatni raz byłam u spowiedzi w maju 2007. To, że siedem lat temu interesowałam się rodzimowierstwem, nie oznacza, iż wierzyłam/wierzę w bogów słowiańskich.

oto Krzych Adam

Dziękuję za uprzejmą odpowiedź.

Przyjmuję do wiadomości, że nie wierzy Pani i nigdy nie wierzyła w Światowida, Peruna i Lelum Polelum.

oto Natalia Julia Nowak

Być może kiedyś

napiszę artykuł o tematyce rzymskokatolickiej, bo rok temu zainteresowałam się żywotami świętych i błogosławionych. Mam już upatrzoną kandydatkę na bohaterkę. Ale wszystko w swoim czasie. Na razie przygotowuję coś z okazji nadchodzącego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

oto Krzych Adam

Nie powiem, że oczekuję tego jak kania dżdżu.

Mam pewne zahamowania do tego co piszą o Kościele i religii bezbożnicy. Także heretycy i innowiercy. Ale gdzież mi do tego by tłumić Pani wolność wypowiedzi.

oto Natalia Julia Nowak

Krzych Adam

A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego.

Mt 5, 22 (http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=248)

oto Krzych Adam

Są tutaj dwa elementy warte rozważenia.

Pierwszy to kto jest w tym przypadku bratem. Akurat tak się składa, że w greckim tekście, który jest podstawą wszelkich tłumaczeń na języki narodowe ten rzeczownik jest rodzaju nijakiego, a dokładniej nie ma przypisanej żadnej płci, a zatem nie wchodzi w grę wyłączenie Pani z kategorii moich braci z tego powodu, że nie jest Pani płci męskiej. Dla większości ekspertów zajmujących się Pismem Świętym jednak to słowo oznacza członków wspólnoty, a Pani wszak sama i dobrowolnie z tej wspólnoty wystąpiła.

Drugi element to treść tych pejoratywnych określeń, których używania w stosunku do członków wspólnoty religijnej Chrystus zabrania. Pierwsze to "Raka", interpretowane jako aramejski wtręt do greckiego tekstu, a oznaczać ma "pustą głowę", czyli głupca. Za to kara ma być stosunkowo niska. Drugi przypadek jest karany ogniem piekielnym. Tłumaczenie tego słowa bywa bardzo różne. Jednakowoż czytając objaśnienia ekspertów Pisma Świętego przychylam się do opinii, że chodzi o określenie "apostata", bądź "bezbożnik".

Z całości wynikałoby, że Chrystus zabronił fałszywego oskarżania współwyznawców o apostazję bądź bezbożnictwo. Jednakże Pani sama wcześniej wyznała że jest apostatką. Nie rozumiem zatem czemu uznała Pani nie będąc współwyznawczynią mej wiary, że Mt 5:22 ma tu jakieś zastosowanie.

oto Adolph

Proszę na to spojrzeć z innej strony

Tacy "bezbożnicy" mogą mieć bardziej obiektywne spojrzenie na daną religię od jej wyznawców, bo nie są z nią związani emocjonalnie, ani nie ograniczają ich jej nakazy czy zakazy.
Trudno być sędzią we własnej sprawie.

Mam pewne zahamowania do tego co piszą o Kościele i religii bezbożnicy. Także heretycy i innowiercy.

oto Krzych Adam

Spogladanie na sprawy z różnych stron jest rzeczą dobrą.

Zazwyczaj. Niekoniecznie zawsze. I rzeczywiście jest trudno być sędzią we własnej sprawie. Jednakowoż ja pozostanę przy swoich zahamowaniach, jako że rzekomo "obiektywne" spogladanie przez bezbożników bez próby docieczenia pełnej treści, bez głębszej egzegezy tekstu, bardzo łatwo przeradza się w pojście na łatwiznę. W szukanie dziury w całym.

Dam przykłady, w tym jeden zaczerpniety z argumentacji na tym forum nawet nie bezbożnika, ale nominalnego katolika.

  • Grzech pierworodny to niesprawiedliwość, bo dotyka tych, którzy nic złego nie zrobili.
  • Wszechmocność i wszechwiedza boska są nie do pogodzenia z wolną wolą człowieka.
  • O nieistnieniu wszechmocności Boga świadczy to, że Bóg nie jest w stanie stworzyć kamienia tak ciężkiego, by sam nie mógł go udźwignąć.
oto JJerzy

A może pytanie ...

... jest źle postawione. Bo może to nie jest tak, że ważne jest czy to Ten Sam. W gruncie rzeczy to przecież to co je łączy to monoteizm i odwołanie się do pewnych przekazów z przeszłości. To trochę mało, jak na uznanie, że mówimy o tym samym, zwłaszcza że jeszcze jedna (co najmniej) religia odwołuje się do tych samych "korzeni".
A więc może chodzi jednak o to jak?

A tak, w ogóle, to myślę, że autor za bardzo się rozfilozofował. Czyż nie jest powiedziane, że Pan Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje?

oto Mark E.

Luterskie herezje

Zbyszek S. głosi.
Widocznie zbyt mało myślał o celu i nasiąkł drogą gdy szedł przez protestanckie krainy.
Odtrutka - choćby ks prof Tadeusz Guz.
Mark Epigon

oto Mar.Jan

Tym Cejrowskim to Pan mnie mocno zaskoczył!

przesłuchałem i rzeczywiście zdumiałem się bełkotem quasi-teologicznym Cejrowskiego. Ten to ma nawalone w glowie! I w tym wszystkim uważa się za obrońcę prawdziwej wiary, przyznając sobie patent na pouczanie innych.
Dziwny z niego człowiek!

oto Krzysztof M

Dziwny z niego człowiek!

Dziwny z niego człowiek!

To taki szlachetka, co to na zagrodzie równy wojewodzie. I niech no mu kto ośmieli się jego wolność ograniczać! Zaraz karabeli sięgnie! :-)

On nie jest zdolny do osiągania celów wspólnych, nie jest zdolny do działania w grupie.

oto Krzysztof M

Pan Krzysztof... widzę,

Pan Krzysztof... widzę, znawca przywar szlacheckich.

A pan ich miłośnik? :-)

oto JJerzy

Może nie miłośnik ...

... przywar, ale I RP to najlepsze co mieliśmy w historii, więc może nie warto tak radośnie pluć na brać szlachecką, zwłaszcza z perspektywy bezgranicznej głupoty dzisiejszego ... ludu politycznego.

oto Krzysztof M

więc może nie warto tak

więc może nie warto tak radośnie pluć na brać szlachecką

Powstanie nr 1, Powstanie nr 2, Powstanie nr 3, 123 lata niewoli. - Coś mi mówi, że to robota szlachty... Sanacji tez bez akceptacji szlachty by nie było... Podobało się?

oto JJerzy

...

... i jeszcze koklusz, powódź i zaćmienie słońca ...

oto Krzysztof M

i jeszcze koklusz, powódź i

i jeszcze koklusz, powódź i zaćmienie słońca ...

Wyrazy współczucia... :-))

oto Adolph

Podejrzewam, że ta jego "mocna wiara"

jest tylko na pokaz - to taki "wizerunek medialny". Szczególnie, że niezbyt pasuje do jego życia prywatnego (tak, jak i wiele innych jego poglądów).
Nie twierdzę, że jest niewierzący, ale chyba traktuje swoją wiarę instrumentalnie.

Dość ostrożnie podchodzę do głośnych, publicznych deklaracji, gdyż rzadko są szczere.

oto Krzysztof M

Mądrej głowie dość dwie słowie

Cejrowski:

Nie wiem co z tym można zrobić – skomentował na antenie TVP Info lipcowe awantury w Sejmie RP w trakcie prac nad reformą sądownictwa Wojciech Cejrowski, po czym dodał: I Józef Piłsudski też nie wiedział, bo była podobna sytuacja. I wie pan co zrobił? Przewrót majowy! Wjechał po prostu do parlamentu i powiedział: „wszyscy won, chłopcy, albo się uspokoicie gnojki…”. Piłsudski akurat rzucał językiem plugawym wtedy, ale Marszałkowi wolno było – stwierdził podróżnik
https://www.pch24.pl/czy-mozna-kochac-polske-nie-k...

I ponownie:

Naród musiałby powierzyć władzę komuś na miarę Józefa Piłsudskiego i stać za nim murem.
https://dorzeczy.pl/514/Cejrowski-W-polityce-trzeb...

oto Mar.Jan

Czy Polacy i Zydzi wierzą w tego samego Boga?

Oczywioście że tak. Co więcej: również muzułmanie wierzą w tego samego Boga.
Cała róznica polega na SPOSOBIE tej wiary, czyli - jak zwykle - w szczegółach, w których siedzi nie kto inny jak diabeł!
To, w co wierzą Zydzi jest kompletnie odmienne od tego, w co wierzą chrzesciajnie.
Punktów wspólnych - do dyskusji - praktycznie NIE MA!
Co więcej: zgadzam się ze zdaniem ks. prof. Chrostowskiego, że Zydzi wierzacy w judaizm talmudyczny s naszymi MŁODSZYMI bracmi w wierze, a nie starszymi, jak to się do niedawna wszystkim wydawało!
Powód tego jest taki, że judaizm talmudyczny jest negatywną odpowiedzia Żydów na Jezusa Chrystusa. Ukształtował się jako ZAPRZECZENIE prawd wiary głoszonych przez Chrystusa. Judaizm wspólczesny, czyli talmudyczny w ogóle nie podejmuje żadnych dyskusji z chrzesijaństwem, które neguje w całości.
Tak więc wszelkie umizgi chrzescijan do Zydów są bezsensowne, bo z góry skazane na porażkę.

oto Krzysztof M

Tak więc wszelkie umizgi

Tak więc wszelkie umizgi chrzescijan do Zydów są bezsensowne, bo z góry skazane na porażkę.

Rdzeniem tego wszystkiego jest podział na żydów i gojów.

oto Mark E.

WC ok

Z Wojciechem Cejrowskim jest wszystko w porządku (w zakresie omawianym w nagraniu - całym nagraniu), natomiast ze Zbyszekiem S. nie za bardzo - moim zdaniem dokonał brzydkiej manipulacji wyrywając zdanie z kontekstu.
Mark Epigon

oto Skanderbeg

Bóg jest pewnie ten sam dla trzech religii.

Z tym, że judaizm i islam przesiąknęli plemiennością. Stary Testament był stworzony dla ludów pustyni, Koran również. Ja czasami uważam, że chrześcijaństwo powinno "zdjąć" z Kanonu Stary Testament. Ewentualnie pozostawiając Księgi Prorockie. Wszak Ewangelia, czasami wydaje się mocno sprzeczna z Torą (tutaj miłosierdzia nie ma). Ewangelia jest bardziej uniwersalna.
Od dawna ciekawi mnie wyjście Izraelitów z Egiptu. Bo podany w Biblii Ramzes jest nietrafiony. Zresztą, przy czasach Salomona jest podany okres czasu. A jeżeli chodzi o Ramzesa II to był on potężnym władcą. Czyli plagi egipskie nie mogłyby go dotknąć. I jego następca Meremptah już podbił Izrael. A przecież Mojżesz wędrował dekady po pustyni. I dziwnym trafem, nie ma po tej wędrówce chyba żadnych znalezisk. Poza tym, w trakcie ewentualnej wędrówki, Żydzi chyba nie byli jeszcze monoteistami. Raczej był to jeszcze henoteizm.
Ja podziwiam refleksyjną naturę autora. Też tak bym chciał, a gdy zaczynam nawet myśleć o religii (jakiejkolwiek) to od razu staram się ją zracjonalizować.
W komentarzach pojawiło się również rodzimowierstwo. Wg mnie, jest to kreacja, a nie rekonstrukcja. Niemal nic nie wiemy o mitologii Słowian.

oto Natalia Julia Nowak

Gdy ja byłam wierząca,

zawsze uważałam, że staro- i nowotestamentowy Jahwe to ten sam Bóg, ale zachowujący się w inny sposób. Jahwe z Nowego Testamentu nie musiał już być tak surowy dla ludzkości, bo Jezus wziął winy wszystkich ludzi na siebie i umarł w męczarniach na krzyżu. Ale co Jahwe, to Jahwe. Apokalipsa Świętego Jana i mroczne przepowiednie dotyczące przyszłości (np. kataklizmy, przed którymi ostrzegała Maryja w licznych objawieniach) nie były mi obce.

oto Zbyszek S

@Skanderberg

Istotnie, badania i odkrycia historyczne pewne podania potwierdzają, ale innych już nie. Wyjście z Egiptu nie znajduje potwierdzeń w badaniach historycznych. Może było jakieś wyjście, tylko nie dokładnie takie i nie dokładnie w ten sposób.

oto Mark E.

Krzych Adam

Krzych Adam @ 14 lutego, 20:16, Krzych Adam @ 14 lutego, 22:19

Panie Krzychu Adamie, z całym szacunkiem, ale jest błąd, moim zdaniem: wiadomo, że wszyscy mamy ewangelizować, nie tylko nasi pasterze. A czy jest gdzieś napisane w dokumentach KRK żeby ewangelizować tylko tych innowierców lub ateistów, którzy są nimi od urodzenia, a tych którzy odstąpili w późniejszym czasie od kościoła to już nie? Przeciwnie. Ja myślę, że ma tu zastosowanie fragment Ewangelii o zagubionej owieczce, odłączonej od stada, dla której zostawia całe stado i podąża by jej szukać Pan Nasz, którego powinniśmy przecież naśladować i być także w jakimś, choćby drobnym, stopniu pasterzami. Czyż nie chciałby Pan aby radość w niebie była nie tylko z Pana jednego ale także, i dodatkowo 99 razy większa, z nawróconej przez Pana osoby? Dlatego trzeba interesować się co piszą innowiercy i ateiści dla postawienia diagnozy stanu ich umysłu i serca (no może lepiej w liczbie pojedynczej) - to tak jakby lokalizować gdzie jest Zagubiona Owieczka, po to, by wiedzieć jakie podjąć środki - czy wystarczy podejść i zawołać, czy też trzeba udać się na miejsce i przynieść na plecach bo o własnych siłach nie przyjdzie, lub jeszcze inne środki podjąć.
Kłaniam się,
Mark Epigon.

Ps - nie mam komentarzy do Pisma Świętego więc nie znam tego odnośnie przytoczonej przypowieści z Ewangelii, ale może Pan zna?

oto Krzych Adam

Obawiam się, że zostałem niewłaściwie zrozumiany.

Wszak zadeklarowałem jedynie moją rezerwę odnośnie tego co piszą o Kościele i religii bezbożnicy, a także heretycy i innowiercy. Nie występowałem przeciwko naszemu obowiązkowi ewangelizowania wszystkich naszych bliźnich. Na tyle, na ile ja rozumiem Ewangelię, a podkreślam, nie mogę być uważany za eksperta, a co najwyżej gorliwego studenta, zarówno Łk 15, 4-7 jak i Mt 18, 12-14 odnoszące się do zagubionej ze stada owcy oznaczają właśnie to co Pan napisał.

BTW, ewangelizowanie dziś polegać może głównie na dawaniu przykładu swym własnym postępowaniem i wykazywaniu w dyskusji jak do przekonania, że takie postępowanie jest właściwe się doszło. Co staram się czynić.

oto Mark E.

Mar.Jan @ 15 lutego, 10:45

Szanowny Panie
drogi Mar.Janie,
jeśli Waść twierdzisz,
że nic tu nie śmierdzi,
jeśli istotnie,
to mylisz sromotnie.

Więc póki czasu
zmykaj do lasu
lub się wycofaj
by twarz ocalić
bowiem twierdzenie
łatwo obalić.

oto Mark E.

Krzych Adam @ 15 lutego, 21:11

Tak, zrozumiałem niewłaściwie; teraz, po doprecyzowaniu przez Pana słowem ,,rezerwa" rozumiem właściwie. Przedstawiam jednak (dla jasności) mój tok poprzedniego rozumowania: użył Pan zwrotu ,,pewne zahamowania" - ,,pewne", a więc nie określone bliżej, można więc było domniemywać, że to zahamowanie jest typu niechęci (co zresztą byłoby zrozumiałe, gdyż w sytuacji gdy w kolejce czeka wiele tekstów wartościowych, to czytając zamiast nich teksty bezbożników często nie tylko ma się potem poczucie straconego czasu, ale i bywa się zniesmaczonym, najdelikatniej mówiąc.
Z kolei wyrażenie: ,,ale gdzież mi do tego by tłumić" też zawiera jakąś, choć nie dużą i spacyfikowaną, dozę niechęci dla powstawania takich tekstów - w odróżnieniu od przykładowych wyrażeń: ,,lecz absolutnie nie zamierzam tłumić", lub jeszcze bardziej wyraziście: ,, nie jestem zbytnio zainteresowany ale bez cienia wątpliwości uznaję pełne prawo do napisania".
Być może nie wyraziłem się dość jasno, w każdym razie, gdybym postawił się na miejscu ateisty - ateistki Panny NJN, to Pański post odebrałbym jako wyraźną sugestię by zapowiedzianego tekstu lepiej nie pisać.
Stąd moje zrozumienie nie jako obojętności czy też rezerwy lecz jako niechęci, zniechęcania

oto Krzych Adam

Widzę, że rozmiemy się coraz lepiej.

Zatem dodam jeszcze nieco wyjaśnień. Zacznę od końca. Rzeczywiście chciałem zaznaczyć, że mam wątpliwości co do potrzeby publikowania zapowiedzianego tekstu nie oczekując w nim niczego odkrywczego dla osób wierzących. Stąd bierze się też brak entuzjazmu do takiej publikacji w sformłowaniu:

Ale gdzież mi do tego by tłumić Pani wolność wypowiedzi.

Chodzi tu o tolerancję, w ścisłym tego słowa znaczeniu, nie takim jak w obecnie królującej nowomowie. Tak jak w łacińskim żródłosłowie: tolerare - znieść, przetrwać, przetrzymać, przecierpieć. Co do określenia "pewne zahamowania" wyjaśniam, że chodzi mi o to że nie odrzucam całkowicie, w sensie odrzucenia a priori wszystkiego co mogą nam powiedzieć bezbożnicy, heretycy, czy innowiercy. Wszyscy oni są naszymi bliźnimi nawet nie będąc naszymi braćmi w zrozumieniu takim jak w Łk 15, 4-7, czy Mt 18, 12-14.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.