Iran – ostatni krok

Wszczęte dwa tygodnie temu pierwsze protesty w Meszhedzie wyrażały sprzeciw i niezadowolenie z działalności banków i innych instytucji kredytowych, opóźniających miesiącami decyzje finansowe. Już jednak kilka miesięcy temu sam spotykałem pierwszych – pokojowych manifestantów, pikietujących w tych kwestiach irański parlament i bank centralny. Obecnie sektor bankowy w Iranie uległ znacznemu wzmocnieniu, inwestując od 15 do 25 proc. aktywów w ryzykowne projekty inwestycyjno-budowlane i inne, o wątpliwej wartości.

Tymczasem nie można zaprzeczyć, że obywatele Iranu (co autor poświadcza własnym przykładem) borykają się obecnie z poważnymi problemami finansowymi, wynikającymi z sytuacji kraju, szczególnie zaś z zaangażowania niemal całej energii i zaangażowania prezydenta Rouhaniego i jego ekipy w proces wdrażania Joint Comprehensive Plan of Action (JCPOA). I chociaż Rouhani obiecał rozwiązanie wszystkich ekonomicznych problemów właśnie w wyniku tego procesu pokojowego – tymczasem kryzys tylko się nasilił.

Ekonomia Oporu

Oczywiście, wpływ na to miały także amerykańsko-europejskie sankcje i embargo handlowe, ale bezpośrednim katalizatorem okazała się nieskuteczność administracji Rouhaniego. Najwyższy Przywódca, Ali Chamenei od lat naucza o اقتصاد مقاومتی – Ekonomii Oporu oraz znaczeniu wewnętrznej polityki gospodarczej (opartej o krajową produkcję i zatrudnienie), tymczasem wielu przedstawicieli adminstracji (w szczególności z bezpośredniego zaplecza Rouhaniego) wciąż wierzy, że jedynym rozwiązaniem pozostaje jak najbliższa kooperacja z ekonomiką euro-amerykańską.

Ta różnica zdań stała się zresztą na tyle głośna, zaś hasło «Ekonomii Oporu» na tyle głośne – że na wezwanie wielu osób i środowisk cieszących się znaczącym społecznym autorytetem Najwyższy Przywódca ogłosił bieżący rok (perskiego kalendarza) właśnie rokiem „Ekonomii Oporu – Produkcji i Zatrudnienia”

Teoretycznie, w następstwie tej decyzji mieliśmy do czynienia z falą kontraktów przywożonych i zawieranych z irańskimi partnerami państwowymi i prywatnymi przez europejskich inwestorów takich jak Peugeot – Citroen, Total i innych. Jednak, jak zauważył Najwyższy Przywódca – umowy te wprawdzie podpisywano, jednak niczego nie zmieniało to z punktu widzenia zwykłych Irańczyków. Ci z kolei zaczęli dostrzegać niewywiązywanie się Rouhaniego ze składanych obietnic i nadmiernie rozbudzanych nadziei. Wszystkie profity, jeśli nawet się pojawiły – zostały bowiem skonsumowane przez wielkie korporacje, nawet nie przez klasę średniąi.

Organizowanie pokojowych manifestacji jest w Iranie uprawnieniem wynikającym z konstytucji. Żadna z pierwszych demonstracji nie miała gwałtownego przebiegu, wszystkie odbywały się spokojnie i bez przemocy – do czasu, kiedy zostały zinfiltrowane przez ewidentną agenturę i prowokatorów, palących flagi narodowe, portrety bohaterów, atakujących budynki wojskowe i obiekty użyteczności publicznej, nawet przy użyciu broni. W ten sposób pierwotne przyczyny i cele wystąpień zostały przesłonięte całkowicie nową narracją.

Dla sytuacji Islamskiej Republiki Iranu najważniejszym pozostaje jednak wybór szerokich mas społeczeństwa, które choćby przez liczny (73,03 proc.) udział w ostatnich wyborach prezydenckich zademonstrowały swoje poparcie dla Rewolucji Islamskiej, potwierdzając, że głównym czynnikiem stabilizacji Iranu i bezpieczeństwa w całym regionie pozostaje mądrość Najwyższego Przywódcy. A mówiąc szczerze – jaki procent wyborców amerykańskich czy europejskich aktywnie uczestniczy w tamtejszych wyborach? Sajjid Ali Chamenei mówił w swoim przemówieniu 15. Lutego 2017 r.:

„Powtarzam to przedstawicielom naszych władz: jeśli ludzie nawet biorą udział w manifestacjach 22 Bahmana (data na kalendarzu perskim odpowiadająca rocznicy 11. lutego 1979 r., wybuchu Rewolucji Islamskiej), nie oznacza to bynajmniej, że są zadowoleni ze wszystkiego, co robimy, że nie czują niedosytu, że nie odczuwają skutków problemów występujących w naszym kraju. Ludzie nie akceptują dyskryminacji, wszędzie tam, gdzie ją odczuwają – cierpią, jak od choroby. Podobnie – gdy dostrzegają obojętność władzy na ich problemy, gdy widzą, że sprawy ważne stoją w miejscu. 22 Bahman to okazja szczególna, to wyraz sprzeciwu wobec ingerowania z zewnątrz w nasze sprawy – ale oczekiwania obywateli wobec władzy są równie realne i poważne. Skargi dotyczą spraw kluczowych, jak recesja, bezrobocie czy inflacja”.

Dodał też:

"Jeden z przywódców europejskich w rozmowie z naszymi przedstawicielami podkreślał, że >gdyby nie JCPOA, wojna z Iranem byłaby pewna<. To tylko kłamstwo! Dlaczego mówią o wojnie? Ponieważ chcą zaangażować umysły w wojnę. Prawdziwą wojną jest jednak wojna ekonomiczna, sankcje i zrujnowanie poziomów aktywności zawodowej, przemysłu i technologii w naszym kraju. Zwracają naszą uwagę na działania zbrojne, abyśmy mogli zapomnieć o tych innych wojnach. Prawdziwa wojna to wojna kultur i cywilizacji!".

Wychodząc z lekcji udzielonych przez Najwyższego Przywódcę - niewątpliwie należy uznawać prawo ludzi do pokojowego demonstrowania, przy jednoczesnej jednak wzmożonej czujności na obce infekcje. Nie możemy zapomnieć o tym, co się wydarzyło i wciąż dzieje się na Ukrainie, w Gruzji i kilku innych krajach na wschodzie Europy. Oprócz tego poznaliśmy przecież manipulacje medialne w Libii i Syrii, dokonywane przez takich ludzi jak francuski samozwańczy filozof Bernard-Henri Lévy i George Soros. Mamy dobrze udokumentowane całe akcje PR-owe, jak fałszywe demonstracje, inscenizowane w Katarze, a prezentowane np. jako libijskie. Byliśmy świadkami tego samego w Syrii, oglądaliśmy aktorów występujących jako tamtejsze niewinne dziewczęta i chłopcy, brutalnie poranieni i pobici przez armię syryjską – a wcześniej przygotowywane w studiach „ofiary snajperów” na kijowskim Majdanie.

W trakcie ostatnich wydarzeń w Iranie głównonurtowe media zachodnie regularnie używały tych samych ujęć dla ilustrowania relacji z różnych irańskich miast. BBC Persian, VOA Persian i Manoto starały się na wszelkie możliwe sposoby eskalować chaos. A trzeba zauważyć, że od czasu wyborów prezydenckich w 2009 r. powstało ponad 200 kanałów perskojęzycznych! Znaczna ich część skupiła się na prowokacjach i kolportowaniu wezwań do obalenia rządu przez manifestacje uliczne. Równocześnie zaś prowadzone jest systematyczne pranie mózgów identycznymi serialami i filmami atakującymi nasze tradycyjne wartości i styl życia. W „dziełach” tych trudno się zorientować kto z kim w danym momencie pozostaje w relacjach seksualnych, kto z kim jest w ciąży, a promocja zboczeń jest przedstawiana jako normalność.

Wszystkie te międzynarodowe kanały telewizyjne finansowane są przez mocarstwa zachodnie, na czele z elitami brytyjskimi i amerykańskimi. Ponadto NGO-sy, takie jak Brookings Institution’s Centre for Middle East Policy (Saban centre), International Republican Institute, Freedom House, United States Agency for International Development (USAID), Albert Einstein Institution, Council on Foreign Relations, American Enterprise Institute i wiele innych całe swoje zaangażowanie kierują obecnie na wywarcie maksymalnego wpływu na sprawy irańskie. Trump i jego poplecznicy w imię ideologii “praw człowieka” dokładają wszelkich starań by wywołać w Iranie chaos, korzystając, że wciąż bezkarne pozostają poprzednie międzynarodowe zbrodnie Amerykanów, morderstwa polityczne, ludobójstwo, tortury, gwałty, przemoc, grabież dóbr i surowców słabszych i biedniejszych narodów.
 
 Irańczycy – zarówno zwykli ludzie, jak i elity z jednej strony odrzucają przemoc, z drugiej jednak słusznie są przeciw skorumpowanym „autorytetom”, które powinny zapłacić za nadużycie narodowego zaufania – zgodnie ze słowami Najwyższego Przywódcy. Byłoby dość powodów, by takich jednostek się pozbyć. Równocześnie też wielu przedstawicieli sił wiernych porządkowi, jak choćby generał Mohsen Rezaee uważa, że nie powinno się tą samą miarą traktować świadomych prowokatorów z pokojowymi demonstrantami, domagającymi się poprawy sytuacji gospodarczej, co jest przecież żądaniem uzasadnionym i podstawowym.

Kontekst międzynarodowy

Zdecydowanie, Iran, Rosja, Syria i Hezbollah zwyciężyły w ogłoszonej przez Amrykanów tzw. „Wojnie z Terroryzmem”, niwecząc projekt rozpoczęty 9/11. Wszystkie ekstremistyczne, sekciarskie grupy wahabickie uległy podczas próby spełniania amerykańskich planów organizacji Bliskiego Wschodu. W tej sytuacji próba wywołania chaosu w Iranie wydaje się być ostatnim, rozpaczliwym krokiem. Na szczęście Irańczycy wykazują się mądrością i odpowiedzialnością wystarczającą, by przeciwstawić się tym spiskom.

W demokratycznych państwach, takich jak Iran manifestacje pro-rządowe wcale nie zdarzają się tak często. Ludzie gromadzą się na ulicach pomimo wyjątkowo mroźnej zimy, protestując przeciw przemocy i zakłóceniom porządku – czego oczywiście nie pokazują media zachodnie czy saudyjskie. Szczególnie zaś jakoś w swych relacjach starały się one unikać pokazania jednego z głównych haseł wystąpień na rzecz porządku: „My przypilnujemy porządku na ulicach – a rząd niech pilnuje gospodarki!”.

Kolejny aspekt, to kordon amerykańskich baz wojskowych rozmieszczonych wokół Iranu, stanowiących zaplecze dla licznych grup terrorystycznych, takich jak Al-Kaida na naszych wschodnich, a ISIS na zachodnich granicach – stworzonych przez wywiad Stanów Zjednoczonych. Ich działania zakończyły się jednak całkowitą porażką, a Najwyższy Przywódca, Sajjid Ali Chamenei mógł wyśmiać Donalda Trumpa podkreślając, że ten naśladuje tylko swego o wiele bystrzejszego poprzednika – Ronalda Reagana, który jednak również nie dał rany pokonać Iranu.

Wiemy już także, że zeszłoroczny atak ISIS w Teheranie był zorganizowany i sponsorowany przez rząd saudyjski, a jeszcze przed zamachami Ben Salman (saudyjski następca tronu) zapowiadał „zaniesienie wojny na terytorium Iranu”. Również podczas ostatnich wydarzeń nawet twitterowe hatsztagi prowadziły przede wszystkim do Arabii Saudyjskiej.

Protesty a irański system polityczny

Wielu moich zagranicznych przyjaciół pytało mnie najpierw o stanowisko Mahmuda Ahmadineżada do ostatnich wydarzeń, a następnie wyrażało zaniepokojenie o jego losy. Jako jego dawny gorący poplecznik pragnę podkreślić przede wszystkim, że mogę sobie wyobrazić, jak zrozumienie wewnętrznej polityki Iranu może być trudne dla zagranicznych obserwatorów (skąd zresztą bierze się i ogólne zdezorientowanie zachodnich mediów głównego nurtu). Pisałem o tym sporo w innych miejscach i tam też odsyłam zainteresowanych, dla wyjaśnienia jednak kwestii podstawowych – muszę podkreślić kilka faktów.

Jak wiemy - władza sądownicza w Iranie jest politycznie autentycznie niezależna, ponieważ byliśmy świadkami jak wielu krewnych prominentów, takich jak syn Hashemiego Rafsandżaniego (Mehdi), brat prezydenta Rouhaniego (Hossein Feridon), brat wiceprezydenta Jahangiriego (Mehdi), zastępca Ahmadineżada (Mohammad Reza Rahimi) zostali skazani za korupcję i odbywają obecnie kary więzienia. Tymczasem ostatnio Ahmadineżad zaczął atakować… władzę sądowniczą, ponieważ jego bliscy przyjaciele zostali aresztowani lub zatrzymani.

Co do zatrzymania samego Ahmadineżada ani jego prawdopodobnego zaangażowania w niedawne prowokacje – brak jest wiarygodnych potwierdzeń. Jako dla jego oddanego zwolennika byłaby to wiadomość bardzo smutna, jednak jednocześnie musiałbym też przyznać, że ten wielki niegdyś człowiek stał się ostatnimi czasy bardzo samolubny i arogancki…

Co dalej z Iranem?

Gdy Trump uznał Jerozolimę za „stolicę Izraela” – cały świat skupił się na Palestynie, a uwaga od wydarzeń w Iranie została skutecznie odwrócona. Najlepszym jednak podsumowaniem ostatnich wydarzeń i zwłaszcza przyszłości wydają się słowa Najwyższego Przywódcy, wypowiedziane 9. Stycznia. Sajjid Ali Chamenei omówił swoistą piramidę wpływu oraz przepływu środków służących eskalacji sytuacji w Iranie:

1. Spisek został zorganizowany przez Amerykanów i syjonistów. Od wielu miesięcy knuli oni, aby rozpocząć zamieszki w małych miastach, a docelowo przenieść je do centrum. "

2. Pieniądze zostały dostarczone przez zamożny rząd znad Zatoki Perskiej. W końcu konspiracje są kosztowne… Amerykanie nie lubią wydawać pieniędzy, gdy mają do tego chętnych wspólników.

3. Trzecia strona trójkąta składa się z uległych popleczników z USA: organizacji Mohajhedeen-E-Khalq (Mudżahedinów Ludowych), morderczego MEK. Władcy USA po pierwsze wiedzą, że nie osiągnęli swojego celu: mogliby próbować powtórzyć próbę, ale rozumieją, że w ten sposób nigdy nie wygrają. Rozumieją też, że sami zmuszają nad do odwetu. (…) Milionowe manifestacje będące reakcją na ostatnie wydarzenia to fakt bez precedensu. Ten wielki, spójny ruch ludowy przeciwko spiskowaniu wrogów, z taką organizacją, świadomością i entuzjazmem, jest unikalny na świecie i sięga wprost do 40-letniego dziedzictwa naszej Rewolucji. (…) Jest to walka narodu przeciwko antynarodowi; walka Iranu z anty-Iranem; walka islamu przeciwko antyislamowi: to zawsze istniało i będzie trwało. (…) "Wszystkie działania, które wrogowie prowadzili przeciwko nam w ciągu ostatnich czterdziestu lat, to kontrrewolucja. Rewolucja wykorzeniła polityczną pozycję wrogów w kraju, dziś ci kontratakują, ale za każdym razem przegrywają. Wróg działa, ale nie może posuwać się naprzód, bo zbyt silny jest opór narodowo-społeczny. (…)

Po raz kolejny naród z pełną mocą mówi Stanom Zjednoczonym, Wielkiej Brytanii i ich naśladowcom: NIE DACIE NAM RADY! (…) Czytałem różne analizy ostatnich dni, wszystkie łączyło jedno – rozróżnienie autentycznych potrzeb i dążeń naszych ludzi od destrukcyjnych działań wyalienowanych grup. (…) To, że jednostka ludzka czuje się wyzzuta z jej praw, że setki ludzi spotykają się i zbierają, by wyrazić swoje obawy – to jedno, niezależnie od tego, że wielu uczestników takich zgromadzeń niewłaściwie wykorzystuje swoje prawo do okazywania niezadowolenia – obrażając Koran, Islam, flagę państwową, świątynie, posuwając się nawet do sabotażu i dewastacji. Nie mieszajmy jednak tych dwóch płaszczyzn. (…) Społecznie pragnienia, apele i protesty zawsze miały swoje miejsce w naszym kraju i tak jest i dziś. Tym bardziej, że przyczyną obywatelskiego niezadowolenia są faktycznie kontrowersyjne działania różnych instytucji finansowych. (…) Tych skarg należy z uwagę wysłuchać – i odpowiedzieć na nie. (…) I musimy to zrobić wszyscy. Nie mówię „wysłuchajcie!”. Ja też czuję się odpowiedzialny, mówię: wszyscy wsłuchajmy się co mówią i czego chcą ludzie i znajdźmy odpowiedzi! (…) Jednocześnie jednak musimy dodać, że ostatnie wydarzenia nie wzięły się znikać, ktoś je starannie przygotował i zorganizował. I potwierdzają to nasze źródła bezpieczeństwa. (…)

Mamy do czynienia z akcją trwającą od miesięcy. Nawet media Mudżahedinów Ludowych przyznają, że od takiego czasu środowiska te współpracowały z Amerykanami, bezpośrednio realizowały ich konkretne zlecenia, szykowały zamieszki i kreowali ich liderów. (…) Zaczęło się od skupiania uwagi na drożyźnie – to zawsze chwyta. To miało podburzyć ludzi, wypchnąć ich na ulice, a mocodawcy już podsuwali by następne hasła. (…) Z jednej strony uczestnicy zamieszek krzyczeli „oddamy życie dla dobra Iranu” – a równocześnie palili naszą flagę! Jak te dwie deklaracje mogą iść ze sobą w parze? Tylko głupiec by tego nie zrozumiał! To wrogowie niech giną, w walce z ludźmi pobożnymi, bogobojnymi, oddanymi rewolucji. Takimi jak 300.000 męczenników z epoki Świętej Obrony. (…)

Cóż, Stany Zjednoczone są teraz wściekłe, bardzo wściekłe; nie tylko na mnie, ale na nas wszystkich i na wszystko: na wszystkich Irańczyków, na nasz rząd i na Rewolucję Islamską, ponieważ znowu przegrały. (…) Zaczynają się więc kłamstwa – prezydent USA opowiada, że irański rząd obawia się własnych obywateli. Nie, irański rząd narodził się z narodu; istnieje dla narodu, jest tworzony przez naród irański i opiera się na nim. Dlaczego miałby obawiać się własnego narodu? Gdyby nie było narodu, nie byłoby islamskiego rządu! (…) "On [Trump] mówi też, że irański rząd obawia się Stanów Zjednoczonych. Tak bardzo się ich boimy, że pozbyliśmy się ich wpływów najpierw z własnego kraju, a potem po 2010 r. wyrzuciliśmy z całego regionu? (…) Władcy w Stanach Zjednoczonych po pierwsze wiedzą, że nie osiągnęli swojego celu. Mogliby tę próbę powtórzyć, rozumiejąc jednak, że nigdy go nie osiągną. Po drugie, atakując nas muszą być pewni odwetu. Po trzecie zaś człowiek, który siedzi obecnie Białego Domu - choć wydaje się być bardzo niestały - musi zdać sobie sprawę, że te ekstremalne i psychotyczne epizody nie pozostaną bez odpowiedzi”.

Podsumowując ajatollah Ali Chamenei dodał zaś: „Ci, którzy chcą koniecznie współpracować z amerykańskimi agentami – wiedzą, że wybierają między nimi, a łaską Boga”. I to jest wskazówka dla nas wszystkich.

iran

Hamed Ghashghavi
Irański specjalista z zakresu polityki USA i Europy Zachodniej, sekretarz ds. międzynarodowych konferencji „New Horizon” oraz „Hollywoodism” w Teheranie.
Tłum. KR

oto gościnnie gościnnie

Goszczą na prawicy.net Autorzy, którzy nie piszą tutaj na stałe, ale ciekawe teksty są dostępne dla Czytelników.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.77778
Ogólna ocena: 4.8 (głosów: 9)

Tematy: 

Dyskusja

oto Czesław

Co to znaczy?

"walka islamu przeciwko antyislamowi", kogo czy co jest zaliczane do antyislamu, jak to rozumieć?

oto Krzych Adam

Co ci przypomina, co ci przypomina widok znajomy ten?

Jakbym czytał te propagandowe kawałki zawsze kiedy był jakiś kryzys za tamtej komuny o tym jak to "sabotażyści i dywersanci", "siły antysocjalistyczne", "chochoły", czy jeszcze ktoś inny wykorzystuje słuszne niezadowolenie i wynikające z niego protesty klasy robotniczej do swych niecnych celów. Co zresztą nigdy nie było nieprawdziwą diagnozą. Co z tego jednak skoro też nigdy nie prowadziło do radykalnej zmiany, która by spowodowała zanik słusznego niezadowolenia i wynikających z niego protestów klasy robotniczej. Więc też wciąż i wciąż "sabotażyści i dywersanci", "siły antysocjalistyczne", czy też "chochoły" się pojawiały.

Z problemami z zewnątrz Iran mógłby sobie znacznie lepiej poradzić po wcześniejszym rozwiązaniu problemów wewnętrznych spowodowanych przez teokrację nazywającą się "republiką islamską".

oto Skanderbeg

Nie trzeba tak daleko szukać?

Hilarzyca przegrała wybory i od razu wina Putina. Czyli "dywersanci i sabotażyści", "element antydemokratyczny", itd A mało było o tym, dlaczego sporo Amerykanów sprzeciwiło się elitom?
W tzw. komunizmie było tak samo.

oto Krzych Adam

Wolę szukać bliżej naszych własnych doświadczeń.

Ale każdy może sobie szukać gdzie chce. Nikomu kierunku poszukiwań nie chcę narzucać, w przeciwieństwie.

oto Eowina

Świetny artykuł, wyważony i pokazujący, że bycie

niezależnym państwem jest bardzo trudne i wymaga wielkiej czujności oraz determinacji. Iran jednak nie ma innej drogi niż trwanie. Jest za duży aby się poddać, oraz zbyt mały, aby dominować.

Właśnie prezydent Trump przedłużył na dwa miesiące rewizję umowy z Iranem w sprawie zaprzestania budowy uzbrojenia jądrowego. Za dwa miesiące USA nałożą nowe sankcje, aby zmusić Iran do wznowienia negocjacji. Państwa europejskie, które też podpisywały porozumienie irańskie, są przeciwne rewizji i inwestują nieco w Iranie, szczególnie Rosja, Niemcy i Francja. Są dwa wyjścia z tej sytuacji: albo Iran będzie negocjował, albo dostanie z Rosji broń jądrowa. To zależy jak USA się będą zachowywać.

oto KubaG

Dokładnie takie same głosy

Dokładnie takie same głosy dochodzą od Irańczyków mieszkających w USA. Niby sami są uchodźcami ale widzą zaawansowaną amerykańsko-izraelską akcję przeciw Iranowi.
Trzymanie w zawieszeniu przez Trumpa kwestii uznania układu jądrowego też nie sprzyja bo ew. sankcje dotkną nie tylko Iranu ale także europejskich firm chcących się tam amgażować. W kazdej chwili amerykański bank może im poblokować aktywa. Myślę, że Rouchani myślał, że inwestycje szybciej napłyną..

oto chłop jag

Przecież Iran

mógłby międzynarodowy pupil szatana bombardować cyklicznie i do woli a po każdym takim bombardowaniu powiedzieć:
te - Iran - nie mamy waszego płaszcza i co nam zrobisz - tołażysze.
Wniosek?
Jeżeli pupile nie bombardują - to znaczy, że knują, że hodują u siebie czy gdzieś po świecie dla Iranu tzw.opozycję - tołażysze. Potem - gdy wojska pupili wejdą do Iranu - natychmiast znajdzie się tam odpowiednik Macierewicza - który będzie dziękował, że owo wojsko raczyło łaskawie wejść do Iranu - tołażysze.
Poza tym - tołażysze - do Piekła coraz bliżej.

oto irańskiMiś

Nie mamy twego płaszcza

te Iran nie mamy twojego płaszcza i co nam zrobisz Iran odpowiada: zablokuje cieśninę Ormuz i płaszcz szybko się znajdzie...

oto chłop jag

zablokuje cieśninę Ormuz i

zablokuje cieśninę Ormuz i płaszcz szybko się znajdzie...

Ten numer już był w 1988 roku i płaszcza wtedy też nie oddali.

oto Skanderbeg

Saudowie (główny regionalny wróg Iranu)

zaczynają mieć problemy z drugiej strony. Turcja wydzierżawiła jakąś wyspę od Sudanu. Egipt (obecnie na finansowej saudyjskiej kroplówce) protestuje. To byłoby "wyjęcie" Sudanu z koalicji saudyjskiej.

oto gość

Jak wskazuje tresc dzisiaj

Jak wskazuje tresc dzisiaj opublikowanego artykulu, to Israel tak czuje sie zagrozony wplywowa ofensywa szyickiego Iranu w Hezbollahu, Syrii, i Iraku, ze bedzie zmuszony walnac, rozprawic sie z pyskatymi ajatollohami i nie czekac na pomoc poteznego sojusznika.
Naprawde tresc wzkasuje na desperacje zagrozonego Israela. Skoro durni Persowie nie rozprawili sie z rzadzaca klika, no to coz tym samym prowokuja Izrael do ataku, w obronie wlasnej.

https://www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-5069049...

oto Kmieć

Pomijając wydźwięk wypowiedzi, to ...

... trzeba przyznać, że dużo w niej racji. Szczególnie biorąc pod uwagę ostatnie - już całkowicie jawne i bezwstydne - przejęcie władzy w III RyPy przez oryginalnych syjonistów i jakiego tempa nabrało w związku z tym przygotowanie do masowej relokacji "uchodźców" przez logistyczne instytucje III RyPy, to zanosi się na ostrą rozpierduchę nad Jordanem...

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.