Ron Paul - zbliża się koniec imperium USA

"Idziemy w kierunku katastroficznej fazy finalnej, tj. tego co stało się z systemem sowieckim".

Ron Paul, amerykański lekarz i polityk, członek Izby Reprezentantów z ramienia Partii Republikańskiej z Teksasu, kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Kiedy Izba Reprezentantów stosunkiem głosów 405-1 przyjęła uchwałę potępiającą działania władz irańskich wobec protestujących po wyborach prezydenckich z 2009 roku, Ron Paul był jedynym członkiem Izby, który zagłosował przeciw przyjęciu uchwały. W swojej mowie podkreślił, że potępia działania wobec protestujących, jednak razi go niekonsekwencja – przyjęcie rezolucji w sprawie Iranu, a pominięcie kontrowersji przy wyborach w Arabii Saudyjskiej czy Egipcie. (za Wiki)

Ron Paul w wywiadzie udzielonym stacji Russia Todayprzepowiada szybki koniec amerykańskiego imperium i ostrzega że, poziom zadłużenia oraz wysokość wydatków wojskowych przypomina ostatnie dni Związku Radzieckiego.

"Sposób w jaki to widzę ma podłoże ekonomiczne, wg. mnie to nie nasze wysiłki zbrojeniowe spowodowały upadek systemu sowieckiego. To co się zdarzyło było spowodowane tym, że sowieci operowali w ramach systemu, który my, ludzie wolnego rynku, postrzegaliśmy jako niewydolny". "Idziemy w kierunku katastroficznej fazy finalnej, tj. tego co stało się z systemem sowieckim. Nie, nie będzie faza identyczna, w przypadku ZSRR była sukcesja i niektóre z tych państw opuściły system sowiecki. Nasze stany prawdopodobnie się nie odseparują ale szczerze wierzę, że nie możemy już sobie pozwolić na światowe imperium. Nasze imperium, jakkolwiek nie zgłaszamy pretensji do bycia właścicielem, opiera się na ogromnych wpływach finansowych. Używamy armii i wprowadzamy sankcje, że utrzymać w całości nasze imperium, lecz uważam, że ma się to już ku końcowi".

https://www.rt.com/usa/414931-ron-paul-america-mel...

Wynurzenia Rona Paula, polityka, który doskonale zna amerykański system polityczny potwierdzają jedynie to o czym otwarcie piszą analitycy na całym świecie od lat.

Na 43 Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium w 2007 roku prezydent FR W.Putin powiedział, że "Stany Zjednoczone od czasów zakończenia tzw. zimnej wojny dążą zdecydowanie do stworzenia „jednobiegunowego świata” z „jednym ośrodkiem władzy, jednym panującym (...) "To nie ma nic wspólnego z demokracją– dowodził Wytknął zachodnim politykom, że „pouczają” Rosję, czym jest demokracja." Waszyngton narzuca innym krajom swoje polityczne wizje – mówił prezydent Putin. – Nikt nie czuje się bezpiecznie" – podkreślił. "Świat jednobiegunowy, powiedział, jest światem gdzie istnieje tylko jeden decydent lecz to na koniec jest szkodliwe nie tylko dla fukcjonujących w tym systemie ale także dla samego suwerena bo niszczy się on od środka".

Wychodzi na to, że Ron Paul potwierdza tezy Putina wygłoszone 10 lat temu. Zresztą potwierdzają to wydarzenia ostatnich lat, które wskazują jednoznacznie na spadek autorytetu i znaczenia USA na świecie. Praktycznie pozostało im jedynie rozpętywać ciągle nowe wojny ale nie sądzę, żeby podnosiło to prestiż USA.

Wręcz przeciwnie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.9
Ogólna ocena: 4.9 (głosów: 10)

Tematy: 

Dyskusja

oto Eowina

Bardzo dobre opracowanie, chociaż upadku amerykańskiej

cywilizacji szybko nie należy się spodziewać. ;)

Amerykanie poważnie dostrzegają chińską konkurencję gospodarczą i ekspansję Chin w Europie i Ameryce. Świadczą o tym zakazy jakie USA i inne państwa, np. Niemcy wprowadzają na sprzedaż nowoczesnej technologii i kluczowych przedsiębiorstw Chinczykom.

Jest jeszcze inna ciekawostka kolizji USA-Chiny z Polską w tle. ;)
Chiny prowadziły spotkania 16+1 dla Europy Środkowej, co zostało zauważone przez UE i USA.
W tym świetle można widzieć wizytę prezydenta Trumpa w Polsce i jego spotkanie z "poddanymi" przedstawicielami przyszłego Międzymorza.

At the June 2017 European Council, countries such as Greece, Portugal, Poland and Hungary opposed any initiative to scrutinize Chinese investments, which the former Polish prime minister described as “protectionist.” Most of these countries have become strong partners of China in Europe and already received substantial Chinese investments or loans.

W czerwcu Rada Europy znalazła opozycję wśród państw takich jak: Grecja, Portugalia, Polska i Węgry, kiedy chodziło o sprawdzenie infiltracji chińskich inwestycji w Europie. A była polska premier, tą interwencję, nazwała to "protekcjonizmem". Większość z tych państw dostała pokaźne chińskie inwestycje i pożyczki.

A teraz proszę to połączyć z polską zmianą na stanowisku premiera.

“Poland will firmly oppose protectionist measures in the European Union,” Polish Prime Minister Beata Szydło told reporters after the meeting. Polska stanowczo protestuje przeciwko protekcyjnym działaniom Unii Europejskiej, powiedziała Beata Szydło po spotkaniu.

Politico Jeszcze bardziej zbuntowany jest Macron i poważnie zaczyna współpracę z Chinami, chociaż prowadzi ochronę własnej technologii.

oto Qba

Gry imperialne

Wątpię akurat by USA dążyło wciąż do świata jednobiegunowego, więcej w tym propagandy niż faktycznego opisu rzeczywistości. Już koniec lat 90. pokazał (a 11 września potwierdził), że USA zwyczajnie tego prymatu nie udźwignie. Działania unilateralne nie przekładały się na utrzymanie pozycji i nadejście "końca historii", dlatego też Amerykanie zaczęli szukać możliwości ułożenia się z innymi na zasadach gwarantujących stabilność ich imperium. Problem w tym, że inni dostrzegli powoli kruszącą się supermocarstwowość i nie przyjęli propozycji nowego świata bipolarnego (na co liczono z Chinami), a zaczęli mozolnie rozbudowywać własne ośrodki (ambicje UE, kurs eurazjatycki Rosji, współpraca Rosja-ChRL, ekspansja finansowa Chin oraz wizerunkowe podświetlanie szyldu BRICS). Wielkie imperia nie lubią świata multipolarnego, ponieważ cechuje się dużą niestabilnością i większymi przepływami w globalnym obiegu siły, tymczasem Rosjanie otwarcie propagują "koncert mocarstw", a Chińczycy pokojową wizję rozwoju w oparciu o poszanowanie suwerenności i dobrowolność. Amerykanom pozostaje sabotować te wysiłki (co zajmuje im już ostatnią dekadę z kawałkiem) i zmuszać rywali, by zasiedli przy stoliku negocjacyjnym.
Co do diagnozy Paula, częściowe zwinięcie imperium wydaje się być rozsądną opcją (jak to zrobił ZSRR), ale dla mocarstwa opartego na innowacjach, handlu morskim i eksporcie waluty może to się skończyć naprawdę boleśnie. Napompowany wzrost zostanie po prostu przekłuty i 2008 będzie przy tym raczej igraszką. Tak wielkie tąpnięcie odczuje cały świat.

oto Kmieć

Panie Qba Sznowny

Ja dałem Panu pierwszego minusa.
Śpieszę tłumaczyć dlaczego, choć rozpisywał się nie będę, bo większego sensu nie widzę.
Pański komentarz widzę niczym żywcem wyjęty ze skryptu medialnego "eksperta" mainstreamu.
Takie oceny, jaką raczył Pan zaprezentować, można zbudować gdy się jest konsumentem - jakby to napisał pan Badura - paszy [...] z jankeskiego korytka.
Ale pozdrawiam, bo się Pan napracował nad tekstem

P.S. Czasem zazdroszczę takim jak Pan... Może miło byłoby widzieć świat taki ładny, demokratyczny, wolnościowy... Taki amerykański(sic!)...

oto Qba

Szanowny Panie Kmieciu,

Szanowny Panie Kmieciu,
Rozumiem Pańską postawę i nie mam żalu. Co prawda wolałbym odniesienie się do meritum zamiast łamania zasad uczciwej dyskusji (straw-manów/chochołów/sofizmatów rozszerzenia użył Pan co niemiara), ale przyzwyczaiłem się do standardu prawicowych internetów w Polsce. Dziękuję jednak za docenienie moich trudów ;-D
Problem ze mną jest taki, że jednak wolę naukę od znachorstwa i nie obchodzą mnie trendy (czy może raczej "fady"/fazy) na portalach internetowych (kiedyś popularny był wolny rynek, dzisiaj już nie). W swojej pisaninie staram się być wierny rzetelności naukowej oraz zasadzie wpojonej mi przez prof. Bielenia: "sine ira et studio". W erze, gdzie "niepokorność", "niezależność" stały się bardzo popularne i nieraz opłacalne (ruchy i portale pseudo-naukowe, brak krytycyzmu dot. źródeł oraz uleganie wszystkiemu co niszowe i kontestacyjne), uważam za szczególnie ważne, by nie dać się zwariować nikomu: ani wytrawnym technologom z mainstreamu, ani cwaniakom/sekciarzom/naiwniakom/histerykom z drugiej strony pola bitwy.
Jestem w pełni świadom faktu, że na nieco prostsze gusta niektórych jest to wymagająca lektura, ale nie poddaję się. Wierzę bowiem w podwyższanie standardów i pracę nad sobą.
Serdecznie pozdrawiam!

oto Robercik

Wątpię akurat by USA dążyło

Wątpię akurat by USA dążyło wciąż do świata jednobiegunowego

Dąży w sposób otwarty i jeszcze bardziej zuchwały niż np. 10 lat temu. Inna sprawa czy to im wychodzi.

Już koniec lat 90. pokazał (a 11 września potwierdził), że USA zwyczajnie tego prymatu nie udźwignie.

Od dźwigania nie jest imperium, ale jego prowincje i wasale. Po prostu sprawne imperium nigdy nie dopłaca do interesu, a gdy zaczyna dopłacać - szybko z niego uchodzi powietrze.

Poza tym akurat końcówka lat 90, to okres gdy Rosja dobijała do dna, Chiny jeszcze nie były silne, a USA bombardowały kogo chciały.
11 września to apogeum hegemonii. Na oczach całego świata wysadzamy WTC7 i mówimy, że to ukrywający się w Afganistanie Mr. Zło zrobił, więc zajmujemy Afganistan i zmuszamy kilkadziesiąt krajów by wysłały tam swoje oddziały.
I tak do dziś.
W większości krajów świata są obecni amerykańscy komandosi.
WSZYSTKIE kraje produkujące istotne maszyny (wyposażenie fabryk, turbiny itd.) są w strefie wpływów USA, a więc USA dominuje światową technologię.
Karty płatnicze, waluta światowa - USA.

Żaden przeciwnik USA nie próbował robić antyamerykańskiej rewolucji w Meksyku. Tymczasem walącemu imperium takie "psikusy" konkurenci robią nagminnie.

oto chłop jag

Żaden przeciwnik USA nie

Żaden przeciwnik USA nie próbował robić antyamerykańskiej rewolucji w Meksyku. Tymczasem walącemu imperium takie "psikusy" konkurenci robią nagminnie.

Przeciwnik USA i w ogóle ludzkości jest tylko jeden a tymczasem owe USA z ręki mu jedzą i to wszystko - tołażysze.
Wniosek?
Wyniszczanie USA musi współgrać z wyniszczaniem pozostałych państw - (w pierwszym rzędzie tych państw - gdzie liczebnie dominuje jeszcze biały człowiek) - czy wręcz kontynentów i to się dzieje tołażysze.

oto adam_54

Ciężko kumaty człek z tego Rona Paula....

"Idziemy w kierunku katastroficznej fazy finalnej, tj. tego co stało się z systemem sowieckim.(...) nie możemy już sobie pozwolić na światowe imperium.

Nie tak szybko.... USA to nie tylko terytorium amerykańskie i wpływy polityczne - USA w świecie to przede wszystkim dolar i nie ten którego tak ochoczo drukują ale dolar którego większość państw trzyma w "skarpecie" zwanej rezerwami walutowymi.
Upadek USA to przede wszystkim upadek dolara.... a czy jakieś państwo które ma "skarpetę" z dolarami , ot tak chętnie pozbędzie się zawartości "skarpety" ?
Tak więc .. szanowne amerykańce ....na zasadzie "nie chcem ,alem muszem" jeszcze sobie tym imperium .. być będziecie musieli , do czasu aż inne państwa pozbędą się dolarowej "skarpety" :-)
Na dziś "imperium amerykańskie" stało się zakładnikiem "skarpet" :-)
A upadniecie wtedy jak ... inne państwa wykupią was za te wasze, wcześniej wydrukowane dolary :-D

oto Robercik

Ale USA przygotowały się na

Ale USA przygotowały się na taką okoliczność. Każdemu mogą odmówić spłat pod pretekstem braku praw człowieka, ingerowania w amerykańskie wybory albo spółkowania z diabłem.

oto KubaG

Chinole jak wydadzą rezerwy

Chinole jak wydadzą rezerwy USD na "Belt&Road" mogą spokojnie przejść na Yuana opartego na złocie. Pierwsze próby już były.

oto chłop jag

Ron Paul - zbliża się koniec

Ron Paul - zbliża się koniec imperium USA

Nie może zbliżać się koniec imperium USA bo takiego nie było i nie ma tołażysze. Jeżeli powiemy, że zbliża się koniec imperium USraela - aaaa to wtedy być może - tołażysze - być może - ale to wcale nie znaczy, że pupile stracą moc do wywijania światem - tołażysze.
Wniosek?
Jeżeli tylko upadek USA wzmocni pupili - ze strony tychże pupili nie będzie żadnych sentymentów - tołażysze.
Na koniec - konsekwentna likwidacja białej rasy przez pupili szatana i to w wymiarze globalnym - nie zostawia żadnych złudzeń co do USA - tołażysze.

oto Eowina

Utarła się w Polsce maniera, powiedzmy ironicznego,

czy pogardliwego nazywania USA - USraelem. Nie wiem czy to jest niewiedza, czy zwyczajna głupota.
USA stworzyły Izrael, a nie odwrotnie. Stworzyły wbrew szeregowi oporów różnych organizacji światowych. Pierwszymi ważnymi politykami Izraela byli obywatele USA. Jest to część USA na Bliskim Wschodzie, powiedzmy dodatkowy amerykański stan poza granicami USA.
Spełnia bardzo ważną rolę, trzyma w szachu państwa arabskie, a również sprzedaje broń tam gdzie Waszyngton politycznie nie chce być kojarzony. Bardzo często niektórzy odnoszą wrażenie, że "ogon kręci psem", czyli jakoby USA realizują politykę Izraela. Jest to wrażenie błędne, przyjmuje się różnice między partiami, czy poszczególnymi politykami za różnice polityczne między państwami. Nie ma różnicy między polityką USA i Izraela. Gdyby USA przestały pilnować Izraela, to tego państwa by już dawno nie było. USA zaopatrują Izrael w broń i tą jądrowa.

Dzieje się tak, bo każdym państwem, w tym USA, rządzą pieniądze, a nie politycy. Za każdym politykiem jest instytucja finansowa, która decyduje o bieżącej polityce. Amerykańska Wall Street jest właśnie amerykańska, niezależnie jakiego wyznania są właściciele banków. Taka jest właśnie Ameryka.

Ta właśnie Ameryka, jak napisałam wyżej, urządza Polskę. Być może nie jest to identyczny model jaki przyjęto w Izraelu, ale w pewnym sensie bardzo podobny. Polska też spełnia rolę bazy, której celem jest utrzymywanie kontroli na "wschodniej flance"

oto Skanderbeg

Ale kto rządzi tym USA?

A wcześniej Anglią? Dlaczego żaden poważny polityk nie waży się krytykować Izraela, ani Żydów? Ogon wywija psem.

oto Eowina

A jak to Panu wyszło, że w USA nie rządzą ci co

trzeba? Jeszcze stawia Pan zarzuty, że nie krytykują Izraela! Za co i po co? Nie krytykuje też ani Alaski, ani Teksasu, ani innego stanu, to czemu ma krytykować Izrael? Może najpierw Pan zapyta polski rząd, czemu nie krytykują Izraela, jeżeli już koniecznie chce Pan kogoś pytać?

oto Skanderbeg

Trollowanie jak niemal zawsze.

Porównuje się zjawiska porównywalne. W naprawdę wolnym państwie można krytykować każdego. A porównanie Alaski czy Teksasu do Izraela to żenada do n-tej potęgi. Jak się nie ma nic mądrego do napisania to lepiej "milczeć" niż rozwiać wątpliwości.
I jeszcze porównywanie Polski do USA? Cóż, widocznie w obu państwach są popychadła, z tym że polskie na trochę niższym szczebelku.

oto Eowina

W wolnym kraju można każdego krytykować, ale takiego

obowiązku nie ma.

A porównanie Alaski czy Teksasu do Izraela to żenada do n-tej potęgi. Jak się nie ma nic mądrego do napisania to lepiej "milczeć" niż rozwiać wątpliwości.

Dla Ameryki jest taka różnica, że Izrael spełnia ważniejszą rolę od Alaski i stąd jest bardziej finansowany. A jak Pan ma coś do napisania, to proszę napisać. Proszę napisać np. jakie są sondaże w Ameryce co do sympatii do Izraela i innych państw, np. Palestyny. Jak Amerykanie widzą Izrael i głownie, czemu Izraela nie krytykują. To może być bardzo ciekawe.

oto Skanderbeg

Buhahahhaha

To za oceanem większe totalniactwo niż myślałem. Wszyscy liczący się politycy myślą tak samo w jakiejś kwestii i to jest tamtejsza "wolność". Rozbawiło mnie to. Widzi pani, w Rosji są poważniejsze dyskusje ideowe niż w USA. Nawet w ChRL pewnie (choć tu już muszę polegać na tłumaczeniach). A USA i Kanada to nuda. Totalitaryzm w białych rękawiczkach.
Czym jest wolny kraj? "Wolne" państwo to KRLD, ale wolnych ludzi to można chyba spotkać wśród Buszmenów w Namibii.
W USA też są wolni ludzie, ale FBI ich morduje: Randy Weaver czy David Koresh. Nie cofają się przed zabijaniem dzieci.

oto Skanderbeg

Kanada to taka europejska Skandynawia.

Czyli panuje "religia" politycznej poprawności. A to zawsze produkuje debilizmy. Brak wolności. A ludzie głupsi niż w KRLD, bo mają pełną michę i przez to pełne koryto nie zauważają swojego zniewolenia. Czyli to w zasadzie prostytucje. Olać wolność w zamian za dobrobyt..
Mam znajomych w Kanadzie, Szwecji, Norwegii i rodzinę liczną w USA (w USA jeszcze są wolni ludzie, a w Kanadzie ich nie ma-mnie nie interesuje margines marginesu)

oto Eowina

Rozumiem. Bardzo mnie ciekawi co to znaczy wolność

bez "pełnej miski", tzn. co ci wolni ludzie robią, aby udowodnić swoją wolność.

A ludzie głupsi niż w KRLD, bo mają pełną michę i przez to pełne koryto nie zauważają swojego zniewolenia.

Czy można jakoś tak konkretniej, bo ja ciągle nie wiem co człowieka wolnego odróżnia od takiego Kanadyjczyka nad pełnym korytem. Może mi Pan to opisać tak bardziej dokładnie?

oto chłop jag

Na trollowanko

staram się nie odpowiadać ale przecież mogę zrobić wyjątek. Otóż symbioza w stosunku - pupil szatana a człowiek stworzony przez Boga - jest zależna tylko i wyłącznie od pupila i to tylko i wyłącznie pupil decyduje - kiedy symbioza staje się pasożytnictwem z wszystkim tego konsekwencjami - tołażysze.
Wniosek?
Boska komedia - w każdym razie tak się mu wydawało, że jest autorem tego dzieła - to dopiero było trollowanko - tołażysze.

oto Rancher

Panie Jarku, ale pan w gorącej wodzie kąpany. Chyba giez pana uk

Każde imperium ma podorędziu swoją Kasandrę, a może nawet dwie ... zależy kogo ma ona ostrzegać. US ma swojego Rona Paula, a IV rP. ma swojego Michalkiewicza. W czasach III rP. za Kasandrę robiła Staniszkisowa, ale doznała "ukłucia heglowskiego" gdy jej córcia zapisała się do Nowoczesnych i p. Jadwidze przestał się podobać pewien miłośnik kotów.
Gdyby działek Ron Paul komuś ważnemu nadepnął na pięty, to już dawno musiałby wrócić do zawodu ginekologa.

oto Jarek Ruszkiewicz

Rancher

Wcale nie jestem w gorącej wodzie kapany. Doskonale wiem, że zwijanie się imperium to proces rozłożony w czasie. Niemniej od wielu lat opisuję zjawiska, które świadczą o tym, ze ten proces już trwa i nie da się go zatrzymać. Czasami czytam swoje stare notki :)

oto Skanderbeg

Każde imperium kiedyś się kończy.

I najczęściej "zaoruje" się same. A drugorzędne mocarstwa tylko "pomagają".
Ja bym mógł stać się fanem sojuszu z USA. Ale jest jedna podstawa. Odrzucają wszelkie roszczenia syjonistyczne. Wymuszeniu rozbójniczemu należy powiedzieć nie. A teraz mogą wymusić to na nas politycznie, ale też w granicach mamy obce wojsko.
Robili po szkołach i byłem jedynym w powiecie, który się uniósł, gdy zaczęli zachęcać młodzież szkolną do wstępowania w szeregi ich armii, obiecując obywatelstwo. I gdy z tego cieszyły się lokalne władze i większość nauczycieli. Część młodzieży okazała większą lojalność wobec Polski.

oto Jarek Ruszkiewicz

Skanderbeg

//Ale jest jedna podstawa. Odrzucają wszelkie roszczenia syjonistyczne. Wymuszeniu rozbójniczemu należy powiedzieć nie.//

100% racji. Syjonizm to nie tylko żydzi. To dziesiątki milionów "chrześcijańskich syjonistów" w samych Stanach i jeszcze parę milionów, którzy wysługują się im dla kariery i pieniędzy. W Polsce to co najmniej 70% polityków.

oto Skanderbeg

Większość maluczkich żydów i Żydów

jest tak samo dymana jak goje. I w rozliczeniach mają robić za ofiary.
A ci chrześcijanie są dużo bardziej niebezpieczni. Bo syjonistom zależy na kasie, a wśród tych ruchów pseudoewangelickich (bo prawdziwy ewangelik powinien odrzucić żydowstwo, gdy Ewangelia była reakcją wobec ideologii żydowskiej) są prawdziwi fanatycy, gotowi podpalić świat w imię swoich urojeń.

oto Gringo

Gdyby USA przestały pilnować

Gdyby USA przestały pilnować Izraela, to tego państwa by już dawno nie było. USA zaopatrują Izrael w broń i tą jądrowa.

Spełnia bardzo ważną rolę, trzyma w szachu państwa arabskie

Gdyby USA przestały pilnować Izraela, to tego państwa by już dawno nie było

Co ciekawe John Mearsheimer i Stephen Walt stawiają całkiem odwrotne tezy w swojej publikacji i starają się dowieść, że w obecnych czasach Izrael jest dla USA raczej strategicznym obciążeniem niż cennym sojusznikiem, a także przytaczają argumenty, że zepchnięcie Żydów do morza nie jest jedyną rzeczą o jakiej myślą Arabowie i Persowie.
Poza tym według autorów IDF górowałoby (i górowało, gdyż stopień amerykańskiego wsparcia nie zawsze był tak pokaźny i zwiększał się na przestrzeni lat) nad sąsiadami Izraela nawet bez aż tak hojnego pompowania dolarami.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/100053/lobby-izrael...

Ciekawa książka, polecam jak ktoś chce poznać inny punkt widzenia na bliskowschodni kocioł.

oto Eowina

Kwestia ceny jest uzależniona od ogólnoświatowej

strategii jaką USA obecnie przyjmuje. Jeżeli dla USA opłaca się wojna w Afganistanie, jeżeli opłaca się utrzymywanie wojska w 146 krajach, jak dobrze pamiętam, to nie widzę powodu, że Izrael nagle przestał się opłacać.

Oczywiście czasy podziału świata takiego jak w czasach konkurencji z ZSRR już minęły, ale wyrosły nowe zagrożenia i jest nowa konkurencja. Jest nią prawdziwe, czy urojone zagrożenie z Iranu, Rosji a nawet Chin. Taki np. Pakistan, które USA podpłacało przez długie lata, państwo z bronią jądrową, przechodzi na stronę Chin. A mianowicie Chiny zaczynają budowę bazy wojskowej w Pakistanie.
Budują korytarz w ramach jedwabnego szlaku do Turcji. Takie są plany Chin, czy USA może dobrowolnie opuścić Izrael, kiedy nawet z Syrii i Iraku nie chcą się wycofać?
Dziękuję za poleconą książkę, ale każda książka przestaje być szybko aktualna w wyniku zmieniającej się sytuacji politycznej. Wystarczy zmiana prezydenta w USA z Obamy na Trumpa. ;)

oto KubaG

Ron Paul był onegdaj guru

Ron Paul był onegdaj guru polskich wolnościowcówba obecnie nie widzę u nich w ogóle zainteresowania pacyfistyczną częścią działalności Paula. A to w kontekście całkowitego konsensusu rządu i opozycji w kwestii naszych sojuszy powinno zabrzmieć.
Np. po cholerę nasze myśliwce w Kuwejcie i ciągłe wspieramie puczystów na Ukraimie?

oto Mar.Jan

To, o czym pisze Ron Paul to skutki 8 lat rządzenia

kliki czerwonych: Obama, Clintonowie, Al gore itd.
JEdnak mozna mieć madzieję, że Trump trochę przeczyści tę stajnię Augiasza i Ameryka znowu bedzie wielka. To duży i bogaty kraj, a ludzie są tez niegłupi, więc liczenie na to, że USa się rozpadnie jak ZSRR są nieziszczalne.
Zatem: jeśli juz tu ktos zaciera rączki z radości, że oto imperium upada, to niech się przygotuje na rozczarowanie.
A z drugiej strony: ZSRR się rozpadł, a Rosja istnieje i też ma się nienajgorzej. Jednak juz nie jest takim zagrożeniem dla świata jak imperium sowieckie. Może więc i USA wyjdzie na zdrowie, jak sie rozpadnie i coś nowego, mniejszego powstanie na jego miejscu...

oto Jarek Ruszkiewicz

Mar.Jan

Nikt trzeźwo myślący nie chce upadku czy rozpadu USA. Chodzi jedynie o to, żeby USA stały się normalnym państwem, nawet mocarstwem (regionalnym) a nie jedynym żandarmem świata.

oto Mar.Jan

Nikt trzeźwo myślący nie chce rozpadu USA

No własnie. Ale jest dużo ludzi myślący w sposób "nietrzeźwy" o oni strasznie by się cieszyli, gdyby USA się rozpadły. Jednak USA naleza do "cywilizacji białego człowieka" i są hamulcem i przeciwwaga dla innych cywilizacji, ludzi żółtych, brązowych i czarnych, zwłaszcza dla Chin, które mają ambicję prześcignięcia USA i zastąpienia go w roli "światowego żandarma". Również Rosja ma coraz większe ambicje imperialne, o Unii Europejskiej nie wspominając...
Ja jestem za status quo, ponieważ upadki imperiów odbywają siębardzo halasliwie, powodując trzęsienia ziemi i inne klęski żywiołowe. A potem wkraczają jacys Hunowie i wprowadzjaa swoje barbarzyńskie porządki, ponieważ mówi sie słusznie, że "natura nie znosi prózni". Zwłaszcza próżni politycznej.
Niemcy raczej xle nie wyszli na amerykańskiej okupacji, zwłaszcza gdy się porówna sukcesy Niemiec i krajów będących pod "okupacją" rosyjską w swoim czasie.
Ja zatem zgadzam się na okupację amerykańską, tylko chciałbym, aby mój rząd nie słuchał Amerykanów na klęczkach, tylko raczej patrzył im podejrzliwie na rece i przyjmował to,m co jest korzystne dla interesu Polski, a marudził przeciwko rzeczom niekorzystnym.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.