KRLD - motoryzacja na węgiel?

Wydaje się, że zniszczenie KRLD miało być osiągnięte poprzez wywołanie tam kryzysu energetycznego i głodu. Nic z tego nie wyszło. KRLD dała sobie radę.

Siłą KRLD jest idea dżucze. Można przyjąć (choć to uproszczenie), że dżucze to samowystarczalność. Zgodnie z ideą dżucze państwo musi umieć przetrwać w oparciu o własny potencjał, o własne surowce, o własny przemysł, o własne rolnictwo. Jeśli państwo uzależni się od zewnętrznych dostaw, to prędzej czy później to uzależnienie będzie wykorzystane do zewnętrznego nacisku.

Nacisk paliwowy był na KRLD wywierany od początku lat 90. XX wieku i trwa on nadal. Wszystko z nadzieją, że z braku paliw gospodarka KRLD załamie się. Ale ona nie załamała się i nie załamie. Pierwszym ruchem, który wykonała KRLD od razu w latach 90., było przystosowanie ciężarówek na Holzgas, czyli gaz drzewny (gaz generatorowy). Zamontowany na skrzyni ciężarówki generator czasem buchał ogniem:

holcgaz-1.jpg

a czasem dymił niemiłosiernie:

holcgaz-2.jpg

co stawało się tematem prześmiewczych filmików. Warto jednak pamiętać, że w podobnej sytuacji inny naród być może "załamałby łapy i bił się w chrapy, wołając gromu, ażeby go dobił", a północni Koreańczycy znaleźli rozwiązanie.

Od stu lat wiadomo, że paliwa silnikowe można robić z węgla. Nieraz tak robiono w trudnych sytuacjach. KRLD węgla ma dostatek. Byłoby sprzeniewierzeniem się idei dżucze, gdyby nie myślano tam o paliwach z węgla. Na sto procent myślano.

Od kiedy nad tym pracowano, nie wiadomo, ale zapewne od lat 90. XX wieku. Początkiem produkcji paliw z węgla jest zgazowanie węgla w myśl reakcji:
C + H2O -> CO + H2
Otrzymany w ten sposób gaz syntezowy (CO+H2) jest surowcem wyjściowym do produkcji paliw. Nad zgazowaniem węgla KRLD pracuje od lat. Potwierdzenie tego znajdziemy np. w filmie z września 2011 roku. Wydaje mi się, że w czasie 7:39-7:45 słychać tam słowa:

The completion of the fourth phase gasification project in Hungnam is just at hand

co przetłumaczyłbym na:

Zamknięcie czwartej fazy projektu gazyfikacyjnego w Hungnam jest na wyciągnięcie ręki

Jeśli w 2011 zamykano czwartą fazę, to kiedy rozpoczęto pierwszą?

Obecny premier KRLD, Pak Pong Ju, był już premierem w latach 2003-2007. Potem skierowano go do Hamhŭng na szefa tamtejszego kombinatu chemicznego (Pak Pong Ju kierował już wcześniej tym kombinatem, w latach 1983-1993). Zachód zinterpretował skierowanie premiera na szefa kombinatu jako odstawkę. Może tak było, ale mnie bardziej podoba się myśl, że skierowano go tam do osobistego nadzoru nad zadaniem najwyższej rangi, czyli m.in. nad uruchomieniem procesu gazyfikacji węgla.

W 2010, gdy w Hamhŭng projekt gazyfikacji wkraczał w czwartą fazę, Pak Pong Ju mógł już wrócić do Pjongjangu. W Hamhŭng sprawy biegły już po właściwym torze.

Aby uzmysłowić znaczenie procesu gazyfikacji węgla, porównam KRLD i Polskę. My też mamy węgiel a nie mamy ropy i niewiele mamy gazu ziemnego. Zgodnie z dżucze powinniśmy gazyfikować węgiel. Będziemy to robić. W kwietniu 2017 roku Tauron i Zakłady Azotowe w Kędzierzynie (vel Kościerzynie) podpisały list intencyjny w tej sprawie. Obecny przy tym (wice)premier Mateusz Morawiecki powiedział tak (0:57-1:20):

morawiecki.jpg

My staramy się wchodzić w tę przestrzeń, która jest przestrzenią przyszłości, rozwoju przemysłu XXI wieku. Kiedy stawiamy na reindustrializację, to mamy właśnie na myśli to, żeby polskie firmy, championi międzynarodowi, tacy jakimi są właśnie Grupa Azoty i Grupa Tauron, żeby uczestniczyły w budowie nowych rozwiązań.

Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to w 2022 będziemy już gazyfikować węgiel i może nawet otrzymywać metanol. Będziemy wtedy opóźnieni w stosunku do KRLD zaledwie o cztery lata, czyli będzie bardzo dobrze.

O zastosowaniu metanolu do paliw silnikowych mówiło się już w PRL. Wtedy mowa była o 15%. Dziś mówi się o 100%. Proponuje się np. by statki przestawić się na metanol (samochody wyścigowe, motocykle żużlowe i małe samoloty już pracują na metalu). KRLD być może już produkuje metanol z gazu syntezowego, ale na ograniczoną skalę. Za chwilę może to robić na ogromną skalę. Może też robić benzynę z węgla. Po co więc miałaby eksportować węgiel a importować ropę i jej przetwory?

Piotr Badura

(1953) Ślązak z dziada pradziada, ducha polskiego, z wielką sympatią do Niemiec. W latach 1989-2014 wydawał i redagował lokalne czasopismo "Beczka" (działalność non-profit) we wsi Brynica w gminie Łubniany
Autor miesiąca Prawicy.net w marcu 2012.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.52941
Ogólna ocena: 3.5 (głosów: 17)

Dyskusja

oto Krzysztof M

Te bolączki techniczne z

Te bolączki techniczne z nowym paliwem wynikały pewnie z niskiej kultury wytwarzania części do układu zasilania. Tak, czy inaczej, to JEŹDZIŁO.

A tymczasem... W Brazylii...

W latach 80-tych 96 % samochodów sprzedawanych w Bazylii jeździło wyłącznie na etanol.
Źródło

Można? - Można.

oto chłop jag

KRLD - motoryzacja na węgiel?

KRLD - motoryzacja na węgiel?

Jest to kosztowne przedsięwzięcie - jednak jeżeli nie mają wyjścia - muszą w to wchodzić.
Co do atrapy Polski - odnoszę takie wrażenie, że z tym metanolem z węgla czy samochodami elektrycznym - to mamy takie klasyczne wpuszczanie w maliny - tołażysze.
Wniosek?
Otrzymywanie metanolu z węgla jest drogie - natomiast ewentualną, masową produkcje aut elektrycznych zastopuje lobby od ropy naftowej - tołażysze.

oto Marek Bekier

Zgodzę się z Chłopem Jag, że

Zgodzę się z Chłopem Jag, że jest to rozwiązanie drogie choć w sytuacji Korei być może jedno z nielicznych dobrych. Ja bym jednak chętnie widział jakąś dyskusję o rozwiązaniach dobrych dla Polski na bazie tego co przedstawił Pan Badura. No i widzę tutaj światełko w tunelu bo zagazowywanie węgla to również możliwość produkcji wodoru (widać to we wzorze pokazanym przez Pana Badurę) a wodór to paliwo do samochodów, które wydają się być najbardziej przyszłościowe czyli samochodów elektrycznych bez drogich i ciężkich akumulatorów, np. tak jak tu. Warto też pomyśleć jak do tego wszystkiego wykorzystać potencjał małych firm. Moim zdaniem ciekawe perspektywy dają otwarte projekty, przykład tutaj.
Lubię podejście pozytywne więc dodam rzecz, za którą pewnie zostanę oskarżony o bycie PiSuarem ale co tam. Otóż, Premier Morawiecki, jak na mój rozum, w swoim expose zadeklarował wsparcie dla wszelkich tego typu działań.

oto JJerzy

Z czasów studenckich ...

... a było to dawno, pamiętam taką oto informację (oczywiście dotyczącą ówczesnych warunków polskich): przeróbka węgla staje się opłacalna (nam) od granicy USD 50 za baryłkę. Od tego czasu ceny jeździły tam i z powrotem, wielokrotnie były wręcz gigantyczne, a u nas ... cisza. Nikt nawet nie próbował uprzemysłowić znanej od dawna technologii.

oto Marek Bekier

Proszę sprostować jeśli się

Proszę sprostować jeśli się mylę. Prawdopodobnie pisze Pan o przeróbce typu koksowanie lub zagazowywanie w celu uzyskania paliwa zastępującego ropę naftową i jej pochodne. Ceny ropy naftowej od wielu już lat przekraczają podany limit więc dziwię się razem z Panem. Natomiast jeśli piszemy o pozyskiwaniu wodoru to zdziwienie staje się ogromne.

oto JJerzy

No przecież ...

... nie pisałbym panu o koksownictwie.
A co do zdziwienia ... Ja jestem zdziwiony nieustająco :)
Nad przeróbką wszelakie instytuty już w PRL pracowały niemal nieustająco. Tyle, że jak wiele innych osiągnięć, od zawsze, jeśli nie były "w tryndzie", musiały kończyć w szufladzie.
Pamiętam jeszcze jeden charakterystyczny ... "parametr". Kalkulowano kiedyś koszty utworzenia takiego ... "koncernu", o poziomie wydajności na tzw własne potrzeby. Wielkości bezwzględnej nie podam, ale pamiętam porównanie. Był kiedyś, za ministrowania Giertycha jakiś program socjalny (nie pomnę w tej chwili jaki). Otóż koszt utworzenia tego koncerny w oparciu o istniejące na Śląsku firmy był równy rocznemu kosztowi tego programu. W porównaniu ze skokiem technologiczno-produkcyjnym był po prostu śmieszny.

oto Terebesz

Można, tylko to kosztuje

Niemcy już przed I wojną światową produkowali z węgla benzol, podczas drugiej mieli już nieźle opanowaną technologię benzyny syntetycznej (m. in. zakłady w Oświęcimiu i Policach). Było to jednak bardzo kosztowne - miało jakąś rację bytu w sytuacji prowadzenia wojny z całym światem, być może na tej samej zasadzie opłaca się w KRLD. Jeżeli nie wymyśli się zupełnie innej, tańszej metody produkcji paliwa z węgla, w naszych warunkach bardziej sensowna wydaje się droga brazylijska, czyli postawienie na bio-paliwa. Silniki benzynowe starszej budowy da się zasilić alkoholem bez większych przeróbek, podobnie nieprzekombinowane diesle dają radę na oleju jadalnym, tylko że jest to opłacalne pod warunkiem że paliwa te będą zwolnione z akcyzy (lub sam jeżdżący zwolni się z akcyzy na własne ryzyko). LPG też jest opłacalne dopóki nie obłożą go zbójeckim podatkiem, a cały czas straszą że mogą to zrobić.
Ryzyko z napędami alternatywnymi jest takie, że jak coś zacznie działać i stanie się masowe zawsze mogą to opodatkować żeby się nie opłacało.

oto Mar.Jan

Dział rozrywkowy pana Piotra pracuje pełną parą!

Zdumiewające ile tez pan Piotr musi poświęcac czasu na próby nieustannego przekonywania amerykańskich osiołków zywionych jankeska sieczka o wyższości ustroju KRLD nad resztą świata...

Panie Piotrze: ideologia "dzucze" znana jest w Polsce z czasów panowania niejakiego Gnoma, czyli towaryzza Wiesława. On to usiłowac czynic cuda (choc oficjalnie wszak KCPZPR w cuda nie wierzyło!) za pomocą samowystarczalności. Zatem POlska sama robiła wszystko,
oczywiście robiła tylko to, co mogła, czyli niewiele. Tow. Gnom promował ideę zaangażowanego samoograniczania potrzeb, co wyrażąło się w budowaniu mieszkanek jak dla krasnoludków, takich, w których nie mozna było wyciągnąc dobrze rąk, bo trafiało się w przeciwległe ściany pokoiku. Takie mieszkanko, z wnęka kuchenną zamiast kuchni, miewało 2 pokoiki i w całości liczyło tyle mniej więcej, co salonik w starym i biednym domku Mar.Jana, czyli ok. 28 m2.
Mnie to akurat wystarcza, ale w nowo budowanych domach standard ten wynosi ok. 50 do 100 m2 na salon do przyjmowania gości.
Tow. Gnom miał tez inne pomysły z zakresu radzenia sobie we własnym zakresie, i pewnie towarzysze koreańscy pilnie studiowali jego osiągnięcia w tym zakresie.

Reasumując: idea robienia wszystkiego samemu jest dobra dla nędzarzy bez pieniędzy. Generalnie na tym polega specjalizacja w gospodarce, żeby nie trzeba było wszystkiego robic samemu. Jeśłi taniej jest coś kupić niż zrobić samemu, to trzeba kupić, po to, żeby zaoszczędzić pieniądze i czas. Wtedy mozna skupić sie na robieniu tego, co się robi najlepiej: najszybciej i najtaniej.
To się nazywa: specjalizacja i podział pracy, panie Piotrze. W każdej fabryce sa potrzebne np. śrubki róznych wymiarów, Może postawic tokarke z tokarzem i robic sobie samemu, ale taniej jest kupić śrubki od producenta śrubek, który je robi masowo 10-krotnie taniej, bo na automatach, które sa kosztowne, więc opłacaja sie przy masowej skali produkcji. I tak samo w każdej innej dziedzinie produkcji.
Jak ktoś tego nie łapie, to posłuże się prostszym przykładem.
Jeśli chcemy jesc banany, to mozna zbudowac szklarnie i hodowac je sobie samemu, ale wtedy koszt banana wynosiłby tyle, że tylko milionerów byłoby stac. Dlatego banany kupujemy w Afryce i dzieki temu kosztują 5 zł/kg , a nie 5000, panie Piotrze.
Zatem: polityka dżucze nie imponuje nam wcale, poniewaz nie ma sensu ekonomicznego.

oto Krzych Adam

Czy to już jest realizacja tej zapowiedzi?

Co jest C1 nie musi mi Pan tłumaczyć. Mam już folder wypełniony materiałami na ten temat. Gospodarzowi tego portalu już wcześniej obiecałem, że omówię temat w oddzielnej publikacji.

Jeśli tak, to mocno rozczarowany jestem. Technologie znane od wielu dziesiątek lat prowadzą generalnie na manowce. Są kosztowne i dają produkt pod wieloma względami niskiej jakości, np. za bardzo zanieczyszczony azotem (BTW, o NOx Pan słyszał?).

Jeśli KRLD nie rozwija czegoś zupełnie nowego, jak na przykład wytwarzanie długołańcuchowych węglowodorów ze związku lub związków węgla z jednym jego atomem w cząsteczce to ta cała "dżucze" w zakresie paliw jest rzeczywiście powtarzaniem siermiężności "niejakiego Gnoma, czyli towarzysza Wiesława" jak to pisze p. Mar.Jan powyżej.

oto Piotr Badura

Słyszał Pan, że dzwonią...

Szanowny Panie Krzychu Adamie

Z mojego artykułu nie wynikało jasno, o jakim północnokoreańskim produkcie piszę, ale można było się domyśleć, że chodzi mi o metanol, skoro napisałem:

Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to w 2022 będziemy już gazyfikować węgiel i może nawet otrzymywać metanol. Będziemy wtedy opóźnieni w stosunku do KRLD zaledwie o cztery lata, czyli będzie bardzo dobrze.

Skoro rozpoczynając produkcję metanolu z węgla w 2022 roku, bylibyśmy względem KRLD opóźnieni o cztery lata, to znaczy, że KRLD musiałaby rozpocząć jego produkcję w tym roku. Pana uwagę o

produkcie pod wieloma względami niskiej jakości, np. za bardzo zanieczyszczonym azotem

odnoszę więc do tego metanolu i dziwię się, bo pierwsze słyszę o metanolu zanieczyszczonym azotem. Chyba słyszał Pan, że dzwonią, ale nie bardzo wie Pan, w którym kościele.

Z moją obietnicą dla naszego Gospodarza też Pan nie za bardzo rozumie o co chodzi. Przypomnę, że chodziło o rzekomo straszliwe sankcje nakładane na KRLD. Wyraziłem wątpliwość, czy zakaz kupowania od KRLD węgla ma charakter sankcji. Wyraziłem też wątpliwość, czy zakaz sprzedawania KRLD ropy i paliw ropopochodnych może być ciosem w gospodarkę KRLD. I te sprawy obiecałem szerzej naświetlić.

KRLD nie przysyła mi szczegółowych raportów o stanie swej gospodarki, więc oczywiste jest, że operuję tylko domysłami. Jeśli Pan ma wiedzę, która podważa moje domysły, to proszę się nią podzielić. Jeśli ma Pan też tylko domysły, ale lepiej uzasadnione niż moje, to także proszę się nimi dzielić. Jeśli jednak nic Pan nie ma poza jankeską sieczką, to marnuje Pan mój czas.

Gazyfikacja węgla w KRLD trwa już jakiś czas. W kwartalniku "Foreign Trade of the Democratic People's Republic of Korea" nr 3/2016 str. 2-3 opublikowano artykuł zatytułowany "Namhung Youth Chemical Complex". W tekście wspominano m.in. o rozpoczętej tam niedawno gazyfikacji węgla na dużą skalę. Na wypadek, gdybym coś źle zrozumiał, poniżej fragment oryginalnego tekstu:

The complex concentrates its primary efforts on consolidating its material and technological foundations and producing goods with locally-available materials. It has recently built a large-scale process of anthracite gasification to push ahead with Juche fertilizer production. Perfect are the processes of gas cleaning, stick coal moulding, gas generating and fertilizer forwarding which are needed for anthracite gasification.

Wspomniany kombinat chemiczny znajduje się w mieście Anju na zachodzie kraju. Poniżej zdjęcie, którym zilustrowany był artykuł (trochę je przyciąłem, bo tam było na szerokość dwóch stron):

chemia-anju.jpg

Jeśli chce Pan sprawdzić na amerykańskich zdjęciach, czy ten kombinat naprawdę istnieje, to do wyszukiwarki Google Earth wystarczy wpisać:
39.651N 125.698E
To są współrzędne tego dużego białego budynku z niebieskim dachem (na środku zdjęcia).

W kolejnym wydaniu wspomnianego kwartalnika (nr 4/2016) pisano o świeżo zrekonstruowanym kombinacie nawozowym w Hungnam (na wschodzie kraju, na samym brzegu morza):

chemia-hungnam.jpg

Jeśli do wyszukiwarki Google Earth wpisze Pan
39.836N 127.620E
to trafi Pan na budynek w samym środku dużego zdjęcia (z rzędem dekli na dachu). Gdy wyświetli Pan zdjęcie archiwalne z 14 kwietnia 2010, to tego budynku jeszcze nie będzie, a na zdjęciu z 23 marca 2011 już będzie. Prawdą więc jest, że te zakłady dopiero co zrekonstruowano. One też używają do produkcji gazu z węgla.

Nie wiem jak dokładnie wygląda gazyfikacja węgla w Hamhung, sercu północnokoreańskiego przemysłu chemicznego, ale skoro we wrześniu 2011 było to już zaawansowane (linkowany w artykule film), to zapewne dziś proces ten idzie tam pełną parą.

Skoro w kilku ostatnich latach tak gwałtownie wzrosło zużycie przez KRLD węgla na wytwarzanie gazu, to mnie trudno jest uwierzyć w autentyczność sankcji, polegających na tym, że Chiny nie kupią od KRLD węgla.

A teraz sprawa metanolu. Będzie go produkować Sunchon Chemical Complex (Kombinat Chemiczny w Sunchon). Rozpoczęcie tego projektu ogłoszono uroczyście w maju 2017 w obecności premiera (filmik - 63 sekundy). Na kadrze poniżej premier Pak Pong Ju stoi trzeci z lewej.

premier.jpg

Nie ogłoszono, kiedy ruszy produkcja metanolu, ale znając północnokoreańskie tempo nie zdziwię się, jeśli już w tym roku. Czy metanol będzie wykorzystywany jako paliwo silnikowe? Ważne, że może być tak wykorzystywany, bo jeżdżą już auta i motocykle na czystym metanolu. Pływają też statki i latają samoloty na czystym metanolu. Sankcje polegające na zablokowaniu sprzedaży ropy i paliw ropopochodnych mają bardzo ograniczone oddziaływanie wobec państwa, które produkuje metanol. Inna sprawa, że metanol można dalej przerabiać na różne paliwa.

Na zakończenie jeszcze sprawy polskie. My nie produkujemy metanolu. Musimy go importować. W artykule wspominałem o liście intencyjnym, który w kwietniu 2017 podpisały Grupa Azoty i Grupa Tauron. Przewidywano wspólną realizację linii gazyfikacji węgla z możliwością produkcji m.in. metanolu. Minęło 9 miesięcy i nic się nie urodziło. To nie jest północnokoreańskie tempo. Z końcem 2017 wygasła ważność listu intencyjnego, ale podobno projekt nie upadł.

Pozdrawiam serdecznie

oto Krzych Adam

Wbrew temu co Pan napisał jak zwykle zresztą wtrącając pewne...

...uwagi "ad personam", co świadczy o Pana charakterze niepochlebnie, jestem dość dobrze zorientowany w kwestiach, kto w omawianym temacie dzwoni, gdzie dzwoni i na jaką nutę dzwoni. Nie śledzę "osiągnięć przodującej nauki i techniki KRLD" tak dokładnie jak Pan. Nie chcę marnować mego czasu na rozważania o naukowym wyważaniu otwartych drzwi jak z grzybami znanymi na Dalekim Wschodzie od tysięcy lat, czy z piskorzami na polach ryżowych. Opieram się komentując to co Pan napisze jedynie na Pana własnych słowach.

Z nich wynikało iż KRLD rozwija produkcję syntetycznych paliw z węgla w oparciu o procesy opracowane po raz pierwszy jeszcze w pierwszej połowie ubiegłego wieku. Nic w nich nie było np. o próbach z procesem Fischera–Tropscha, czyli syntezy węglowodorów. Proces ten, którego sercem jest konwersja gazu syntezowego do węglowodorów alifatycznych produkuje w odróżnieniu od wielu starszych procesów paliwa syntetyczne praktycznie czyste od związków siatki i azotu.

Stąd było moje pytanie o NOx. Najgorszym winowajcą, tak jak to rozumiem w oparciu o informacje nabyte podczas mej praktyki zawodowej, generowania w spalinach tlenków azotu są parametry procesu spalania, a azot pochodzi z atmosfery. Jednakże o ile temu można zaradzić zmieniając te parametry nie tak wiele da się zrobić, gdy paliwo zawiera związki azotu.

A teraz już się pożegnam. Proszę o wybaczenie, że robię to bez nadętej tytulatury i nieszczerych pozdrowień.

oto sir Galahad

Spokojnie z tym "gnomem". To

Spokojnie z tym "gnomem". To wcale nie był dureń. Brak wielkiej wymiany handlowej ze światem nie był jego winą. Natomiast miał swój udział w budowie polskiego przemysłu np. nieistniejący przed wojną przemysł ciągnikowy, stoczniowy czy samochodowy albo odbudowa i rozwój przemysłu lotniczego. A wszytko to razem z odbudową praktycznie całej Polski. Ktoś i za coś te małe mieszkania pobudował. Oddał władzę w kraju może niezbyt bogatym ale z własnym przemysłem produkującym nowoczesne, odrzutowe samoloty wojskowe czy np. czołgi. Cały tabor samochodowy, kolejowy, lotniczy i statki były polskiej produkcji albo licencyjne albo własne. To wszystko BEZ ZADŁUŻENIA PAŃSTWA! Dziś mamy gigantyczne długi, nie produkujemy ani sami ani na licencji żadnego nowoczesnego samolotu, nie produkujemy statków, samochodów (obce montownie pomijam) i utraciliśmy zdolność produkcji silników dużej mocy oraz umiejętność spawania pancerzy co wyszło przy zakończonej fiaskiem próbie produkcji podwozi do "Kraba".
Za "Gnoma" produkowaliśmy ponad 70 tys. ciągników rocznie a dzisiaj 3,5 tys. Ale "Gnom" był głupi a my jesteśmy mądrzy bo sprzedaliśmy fabryki zbudowane za jego rządów a forsę przeputaliśmy.
I żeby było jasne. Nie jestem zwolennikiem socjalizmu. Uważam, że należało go obalić. Jednak trzeba było zrobić to po to by lepiej się rozwijać i godnie żyć a nie po to by wszystko wyprzedać i zostać bez majątku a za to z długami do wiecznego spłacania.

oto Krzysztof M

I żeby było jasne. Nie jestem

I żeby było jasne. Nie jestem zwolennikiem socjalizmu. Uważam, że należało go obalić.

Socjalizm należało obalić razem z socjalistami (to znaczy obalić także socjalistów). Niestety, ani socjalizmu nie obalono, ani socjalistów. Pierwsze ma się dobrze (system prawny, podatkowy), a drugie ma się jeszcze lepiej (wiadomo).

oto Krzych Adam

Proszę zwrócić na jedno uwagę.

Cały ten post ma sens jedynie ze względu na kontrapunkt. Że w III RP jest jeszcze gorzej. Gdy porównujemy jak rozwijany jest przemysł i jakie występują sukcesy gospodarcze. Ale przecież jeśli teraz jest gorzej, to wcale nie oznacza że przedtem było dobrze. Może było jedynie troche mniej źle? Czy za pewnik należy przyjmować, że musi być źle, a sukcesem jest kiedy nie jest aż tak źle jak mogłoby być?

oto Skanderbeg

Tylko, że częściowowo

decydowały kwestie obiektywne. Gomułka był socjalistą, a Polska była zależna od ZSRR. Nie było szans na żadne rozwiązania rynkowe. Z tym, że kazało się, że wtedy jednak coś zrobiono, do tego bez kredytów. Dzisiaj nie produkujemy niemal niczego, a długi są potężne.

oto Krzych Adam

Ponownie zwracam uwagę, że ostatnie zdanie jest nie na temat.

Nie rozprawiamy o tym, czy przez ostatnie ponad ćwierćwiecze grupa której powierzono zewnętrzne odznaki władzy, a która uformowana została w Magdalence i od tego czasu powiela i przepoczwarcza się bez żadnych ulepszeń jest głupsza niż był Gomułka i bardziej zależna od czynników zewnętrznych niż władza PZPR-u.

oto Mar.Jan

A ja jestem ciekaw ile samochodow produkuje Szwajcaria

A takze ile traktorow ?
Generalnie: najwiecej traktorow produmowal ZSRR ale mimo to zbankrutowal i sie rozpadl.
Zatem chyba mozna zrozumiec ze nie trzeba produkowac samolotow i samochodow aby miec zdrowa gospodarke. Aby gospodarka byla zdrowa musi w niej ist iec rownowaga ekonomiczna, wlasciwy poziominwestycji plac i podatkow. Co sie w danym kraju oplaca robic to juz lepiej od ekonomistow wiedza obywatele.

oto Skanderbeg

Nic wartościowego.

Taką Rosję, czy nawet KRLD można odciąć od międzynarodowej wymiany handlowej. Nas nie można. W wypadku wojny, leżymy. Nie ma przemysłu, nie ma więc czego przestawiać na produkcję wojenną. Jesteśmy państwem-kolonią.
Inna sprawa, że ewentualna wojna pewnie będzie wyglądać inaczej niż poprzednie. Zresztą, Amerykanie prowadzą "wojnę z terroryzmem" w ponad 70 państwach.
Ale brak własnej produkcji nie pozwoli nam przetrwać nawet lekkich sankcji gospdoarczych i ekonomicznych.

oto Robercik

a jak Ameryka nałoży sankcje

a jak Ameryka nałoży sankcje na taki wolnorynkowy, otwarty kraj, to będzie jak tu:

więc na wszelki wypadek warto kilka rzeczy produkować. Z resztą Korea Północna - w przeciwieństwie do proizraelskiego ISIS - ma realny szlaban na handel międzynarodowy.
Zatem jeśli nie mają ropy a mają węgiel, ropy nie mogą kupić, to sobie radzą jak mogą. Rozumiem, że wg. Pana po prostu powinni wolnorynkowo umrzeć...

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.