Skutki edukacji opartej na testach

Miasto wojewódzkie. Centrum. Duży, nowoczesny sklep z pieczywem. W sklepie pytam sprzedawczynię o bułeczkę z jabłkiem. Ona wskazuje na jedną w gablocie (obok są inne). - Tylko takie? - Tak, z jabłkiem są tylko takie. - A te (tu wskazuję na bułeczki leżące obok tej pierwszej). - Te są z jabłkiem i cynamonem. ...

Nie wiem, jak czytelnicy, ale ja tu widzę pokłosie edukacji opartej na testach. I teraz wczujmy się w sposób myślenia sprzedawczyni... Ona prawdopodobnie nie jest zdolna do uogólnień... Takim umysłem można będzie dowolnie manipulować... A czy testy dotyczyły tylko jej? ... To są setki tysięcy... I ta liczba rośnie...

Taka będzie Polska jakie jej młodzieży chowanie. A może Polski wcale nie będzie?

PS. Dawniej, gdy kupowało się bilet autobusowy w kiosku, prosiło się o "bilet". Dziś należy poprosić o "bilet normalny". Mało tego, nieraz po słowach "bilet poproszę" sprzedawczyni pytała, "ile biletów?" Wskaźnik IQ się zmienił? Nie. To edukacja oparta na testach... Spotkałem się z opinią metodyków, którzy twierdzili, że dzisiejsza edukacja WYŁĄCZA TĘ CZĘŚĆ MÓZGU, KTÓRA ODPOWIADA ZA ANALIZĘ. - I życie to potwierdza...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.857145
Ogólna ocena: 3.9 (głosów: 7)

Dyskusja

oto Eowina

A kiedy polskim umysłem nie manipulowano?

A może faktycznie na sprzedawcę bułeczek, czy biletów trzeba innego kształcenia, aby nie dać się pozbawić pracy na rzecz Ukraińców.

oto JJerzy

Takich przejawów ...

... ogłupienia jest więcej. Mnie ostatnio jakoś tak wyjątkowo przeszkadza głupota tłumaczy. Kilka przykładów. Szukałem w sieci filmu, ale nie mogłem go znaleźć, bo okazało się, że tłumaczącemu tytuł pewnie w głowie nie chciało się zmieścić, że takie słowo znaczy coś innego niż mu się wydaje. Film był rosyjski, miał tytuł "Orda", któremu niedouczony tłumacz nadał tytuł "Horda".
Inny przykład. Pewien mędrek tłumacząc film BBC o starożytnym Rzymie poinformował nas, że Egipt zaopatrywał Rzym w ... kukurydzę. Następny azjatyckie koniki nazwał mustangami. I tak dalej. A przecież ta "wiedza" idzie w lud ...

oto gość

Najśmieszniejsze tego typu

Najśmieszniejsze tego typu tłumaczenie:
"A naked conductor is running along the train"
przetłumaczone jako
"Nagi konduktor biegnie wzdłuż pociągu"

oto Ech...

A "United States of America"

to po polsku "Stany Zjednoczone Ameryki" - a nie "Zjednoczone Państwa Ameryki". Co dowodzi ciągłości "tradycji" problemów rozmaitych krajowych "tłómaczy".
W efekcie do dziś słyszy się zupełnie idiotyczne np. "stan Nowy Jork", zamiast "państwo Nowy Jork".

oto Ech...

A mnie coraz mocniej irytuje nachalne tworzenie formy żeńskiej

To nie w polszczyźnie, a w języku czeskim "od zawsze" spotykało się takie formy, jak np. "doktorka" - podczas gdy my mówimy (mówiliśmy?) "pani doktor". Czeski ma swoją specyfikę - a polski swoją.
Tymczasem - i tutaj popisują się głównie autorzy z Onetu - ostatnio nachalnie promuje się "psycholożki", "socjolożki", "fotografki", a ostatnio widziałem "pilotkę" (autor pewnie nie wiedział, że pilotka to rodzaj czapki). "Ministrę" Muchę zaś chyba wszyscy pamiętamy?
Owszem, język potoczny, gdzie czasem można było usłyszeć np. "adwokatka", to co innego - ale język publikacji chyba powinien być bardziej na poziomie? Tymczasem "psycholożka" kojarzy mi się raczej z papużką - a "fotografka" z agrafką.

oto JJerzy

W ramach tego szaleństwa ...

... proponowałbym rozważenie zastosowania "dwupłciowych" odmian nie tylko dla zawodów, ale na przykład również dla przedmiotów i to w obie strony.
Moglibyśmy wówczas otrzymać taki oto opis: ... młoda pilotka uzbrojona w pistoletę wsiadła do samoloty podczas tankowania cysternem, aby sprawdzić prawidłowość działania ... zegarek ...

oto gość

"pilotkę" (autor pewnie nie

"pilotkę" (autor pewnie nie wiedział, że pilotka to rodzaj czapki).

Z jakiejś dyskusji internetowej:
* nie można na kobietę-pilota mówić "pilotka", bo wtedy nie będzie wiadomo czy w zdaniu "na tapczanie leży pilotka" chodzi o leżącą tam kobietę czy o czapkę
** dobrze, że w zdaniu "na tapczanie leży pilot" wiadomo czy chodzi o mężczynę czy urządzenie sterujące telewizorem.

oto chłop jag

Skutki edukacji opartej na

Skutki edukacji opartej na testach

Te testy to tylko wycinek z całości zwanej - bezstresowym wychowaniem - tołażysze.
Wniosek?
Efekt - to kompletne ubezwłasnowolnienie białej rasy - tołażysze - co jest dopiero wstępem do szatańskich eksperymentów na niej - tołażysze.

oto sir Galahad

Potwierdzam. A co do

Potwierdzam. A co do telewizji i filmów to żaden polski tłumacz nie jest w stanie zrozumieć i przetłumaczyć, że angielski submarine to nie jest łódź podwodna lecz okręt podwodny, że np. kaliber .50 to jest 1/2 cala a nie 50 milimetrów, że battle ship to nie okręt bojowy lecz okręt liniowy lub pancernik. A już co wyprawiają żeby przetłumaczyć nieprzetłumaczalnego midshipmena to trudno zliczyć. W Polsce używa się powszechnie nazwy angielskiej, jest to termin zawierający w sobie tytuły zarówno polskiego kadeta jak i podchorążego a tłumacze piszą np. z francuska aspirant. Skąd polski tłumacz ma wiedzieć to co wie dziecko zajmujące się modelarstwem, że np. ship to zarówno statek - gdy jest cywilny, jak i okręt - gdy należy do Royal Navy czyli Marynarki Królewskiej.
To tylko w jednej dziedzinie. W innych nie jest lepiej. Ale dzisiaj nie piszą wypracowań tylko rozwiązują testy. Efekt jest taki, że działają jak słownik w telefonie - pierwsze tłumaczenie i zero znajmości kultury czy wyczucia kontekstu.

oto Krzysztof M

Komentarz ciekawy. Ale

Komentarz ciekawy. Ale niekoniecznie na temat. :-)

oto Robercik

moim zdaniem na temat. chyba,

moim zdaniem na temat. chyba, że tematem są bułki z jabłkiem w kontekście logiki. to by nieco zawężało.

oto Ech...

Nie wie - bo nie zna polskiego. W każdym razie nie za dobrze.

Skąd polski tłumacz ma wiedzieć to co wie dziecko zajmujące się modelarstwem, że np. ship to zarówno statek - gdy jest cywilny, jak i okręt - gdy należy do Royal Navy czyli Marynarki Królewskiej.

Aby dobrym tłumaczem, przede wszystkim należy dobrze znać ten język, na który dokonuje się tłumaczenia. W każdym razie nie jest to ani trochę mniej ważne, niż znajomość języka "źródłowego" (a z tym też nie najlepiej wśród chyba większości autorów treści na wszelakich stronach Internetowych, z Onetem na czele).

oto novus chao seclorum

Dokładnie, dyplomowani

Dokładnie, dyplomowani angliści z wykształceniem kierunkowym to nierzadko ostatnie cymbały nie posiadające wiedzy ogólnej. Skutek jest taki, że często wyrażenia techniczne lub (jeszcze gorzej) idiomy tłumaczą dosłownie.
Nie jestem specem on marynarki, ale sądzę, że ew. problem z dwuznacznością nazewnictwa rozwiązuje słowo vessel (określa ono, zdaje się, jedynie okręty – statki marynarki).
Natomiast wyczyny polskich "tłumaczy" tytułów (czy dialogów) zagranicznych filmów są już legendarne. :)

oto wzl

I tu

Ona prawdopodobnie nie jest zdolna do uogólnień...

I tu tkwi błąd w rozumowaniu. Czy ona jest zdolna do uogólnień, to tego nie wiemy, ale wiemy, że myśli precyzyjnie. Pytał pan o bułkę z jabłkiem, a nie - z jabłkiem i cynamonem. Pewnie dla wielu klientów stanowi to różnicę i ona jest na to wyczulona. To nie jest kwestia edukacji, tylko praktyki, z którą ona styka się codziennie.

oto Ireneusz

Otóż to

Właśnie chciałem to samo napisać, gdy tutaj znalazłem :-)
To samo dotyczy tego biletu w kiosku czy kasie biletowej. Ile razy zdarzyło mi się stać w kolejce i słyszeć, jak po powiedzeniu bilet z Pcimia do Wolimia, kupujący później odpytywany przez kasjerkę zaczynał dopowiadać resztę. A to, że właściwie potrzebuje półtora biletu, no i tak właściwie z miejscówką, bo chce jechać expresem. Itd. Itp.
Sprzedawcy mają tak duży przekrój ludzi, że myślą za nich spodziewając się wielu takich "udogodnień". Albo są już na tyle zmęczeni, że nie mają już siły na kojarzenie faktów. Cóż to zresztą za różnica?
Wyciąganie stąd wniosków generalnych jest bezsensowne.

oto Ech...

Matura to bzdura

Na pewno zna Pan cykl tych filmików, dostępnych na Onecie ("vod"), jak i na YouTubie. Ręce opadają - wszystko opada - jak się widzi te ofiary "reform systemu edukacji". Jeszcze 30 lat temu to byliby drugo-trzecioroczni w szkołach podstawowych i średnich. A obecnie to norma.

A gdyby przyszło im uczyć się łaciny w szkole, jak jeszcze w latach 50-tych ub.w. w polskich szkołach praktykowano? Kiedy oni nawet w ojczystym języku nie za bardzo "umią" się wysławiać (o pisaniu to już nie mówmy, nawet przy wspomaganiu spellcheckerem "ciemna mogiła")?

oto Mniemanolog

Panie Krzysztofie jest Pan chyba przewrażliwiony

Sprzedawczyni mogła właśnie podejść do tematu zbyt analitycznie. Być może nie ma Pan aparycji naukowca więc uznała, że nie chodzi Panu o skład ale o smak. O ile bułka z jabłkiem ma smak jabłka to bułka z jabłkiem i cynamonem ma zdecydowanie smak cynamonu i pod względem smakowym jest odpowiednikiem bułki z cynamonem dlatego nie została wskazana w odpowiedzi na pana pytanie :)

oto novus chao seclorum

zbędna talmudyzacja tego, co ewidentne

Przekombinowana ta pańska (i poprzedników) kazuistyka. Bułka z jabłkiem to bułka z jabłkiem, a nie "bułka wyłącznie z jabłkiem i niczym więcej". Bułka z jabłkiem i cynamonem jest bułką z jabłkiem.

oto Ireneusz

A nieprawda

Z pewnością było to ciastko, a nie bułka.

oto Krzysztof M

I tak Polska padła dyskutując

I tak Polska padła dyskutując ile diabłów zmieści się na końcu szpilki. :-))

A sprawa jest prosta - brak zdolności do analizy. Dlaczego brak? Bo szkoła wyłączyła. Dalsze przykłady niebawem.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.