Państwo, czyli "kamieni kupa"

Kilka uwag o polskim państwie, o którym prawdy dowiedzieć się można jedynie z podsłuchów. Wielką rację miał bowiem dzisiejszy klasyk, który określił je jako "chuj, dupa i kamieni kupa".

Otóż badania zaufania do państwa pokazują, że coraz ostrzejszy podział między elity polityczne (tutaj nazwane "informed public") jak i lud ("mass population") ma w Polsce dokładnie takie samo zdanie o naszym państwie. Dokładnie wg wskazań klasyka. Zaufanie do tej instytucji lokuje nas na samym dnie badań cywilizowanych krajów.

Z tym że w większości państw elity z tych swoich instytucji są zadowolone, w końcu one je tworzą, o tyle w Polsce "grupa trzymająca władzę" ma nasze państwo w takiej samej pogardzie, jak i lud.

trus-global-edelman.jpg

oto Andrzej Andrzej

Czasami coś napisze o Polsce i świecie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 3)

Tematy: 

Dyskusja

oto Marek Bekier

Za to jesteśmy w dobrym

Za to jesteśmy w dobrym towarzystwie: Rosja, Szwecja, Japonia i Irlandia. Każde z tych państw czymś konkretnym mi imponuje. Czuję się więc pocieszony i tego się będę trzymać ;-)

oto chłop jag

o tyle w Polsce "grupa

o tyle w Polsce "grupa trzymająca władzę" ma nasze państwo w takiej samej pogardzie, jak i lud.

Wilka niepodobna nauczyć jeść trawy - natomiast polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej -co to ją kiedyś sam Stalin tutaj nasadził - a szeroko pojęty komfort zapewnia jej tutaj stado Sorosów - też niepodobna nauczyć jej kochać atrapę Polski wraz z tubylcami - tołażysze.
Wniosek?
Fakty są takie, że tubylcy nie wiedza już z jakiego powodu diablisko szczególnie uwzięło się na nich - na ich kraj i to od setek lat - tołażysze.

oto Robercik

Ale tak patrząc z drugiej

Ale tak patrząc z drugiej strony:

skąd tak wielkie zaufanie w Indiach - skorumpowanym i pachnącym fekaliami kraju? W Meksyku, w Kolumbii?
Ja myślę, że mogłoby być gorzej. Może być niegodne zaufania państwo i ludność aż tak tępa, że nie czuje w związku z tym dyskomfortu.

Cieszy mnie, że Szwedzi nie ufają swojemu państwu. Ciekaw jestem z jakiego powodu. Ja bym w każdym razie nie ufał reżimowi który z premedytacją urządza w moim kraju kolejne strefy no-go.

Od biedy można zaufać rządowi Chin, bo ma jasną prochińską politykę. Oczywiście pod warunkiem, że na gruncie wolnej woli godzimy się na oficjalny status cegły w murze. Na Zachodzie ten status jest nieoficjalny i jeszcze są jakieś pozory które coraz bardziej pękają pod naporem walki z mową nienawiści, walki z fake news, walki z terrorem itd.

oto JJerzy

Można to również ...

... odczytać z pewnym nieśmiałym optymizmem. Nie sądzę bowiem, aby demokretynizm miał gdziekolwiek inne oblicze. Wobec tego postawę rodaków można odczytywać jako objaw zdrowego rozsądku.

oto kaktusnadłoni

Panie Andrzeju

Jak mam mieć zaufanie do polityków, jak oni są nadal ONI. Dokładnie tak, jak w PRL-u.

Nie wiem, może ja mam coś z głową, ale cała ta rzeczywistość w III RP to jest taka orwellowska nowomowa.

Najpierw SLD. Czy to był Sojusz Lewicy Demokratycznej, wysyłający Wojsko Polskie na amerykańską awanturę do Iraku. Czy SLD reprezentował choćby lewicę?;
Czy Platforma Obywatelska, podejmująca decyzję o nie rozpatrywaniu petycji podpisanych przez setki tysięcy, a nawet miliony obywateli - to była platforma obywateli, czy partyjka licząca około 40 tys. towarzyszy wodza, której udało się wcisnąć najwięcej swoich przedstawicieli do Sejmu?
Czy to jest Prawo i Sprawiedliwość - patrząc przez pryzmat choćby mieszkańców sprzedanych domów (z wkładką mięsną)?

Czy obecna „demokracja przedstawicielska” jest demokracją, czy raczej określeniem podobnym do „demokracji ludowej”?
Czy trójpodział władz jest trójpodziałem władz, czy tylko taką sobie etykietką, gdzie członkowie władzy ustawodawczej są członkami władzy wykonawczej i decydują o władzy sądowniczej. A władza, tak na prawdę jest jedna i mieści się w centrali partyjnej.

Czy przedstawiciele we władzy są przedstawicielami wyborców w okręgu (zależnych od tych wyborców mandatem), czy są przedstawicielami wyalienowanych ze społeczeństwa central partyjnych? Czy nie jest to pozostałość po PRL, gdzie PZPR w dużym stopniu uprzedmiotowiła społeczeństwo, i pomimo tak zwanej transformacji ustrojowej tak zostało?

Czy IPN jest Instytutem Pamięci Narodowej, czy Instytutem Zamazującym – zmieniającym tę – Pamięć Narodową?

Jestem typowym "mass population" (choć nie lubię angielszczyzny w języku polskim). Uważam że to określenie Bartłomieja Sienkiewicza jest nadal – boleśnie – aktualne.

oto Andrzej

zgadza się, Sienkiewicz miał strzał zycia

o systemie piszę często, choć spotyka się to z niezrozumieniem, ale cóż...

Natomiast co do elit, to doszedłem do wniosku, że najważniejsza jest odpowiedź, "skąd im nogi wyrastają". Zacząłem patrzeć, gdzie są ich interesy, jaką mają pracę przed, po i w czasie urzędowania, gdzie się uczą i mieszkają ich dzieci itd. I oczywiste jest, że znacząca część elit nie jest z Polską związana, jest po stronie Brukseli, Waszyngtonu, korporacji. Niestety to taka wada demokracji.

Co do PiS-u jest inaczej, ale mało zdecydowania trochę i potulność wobec różnych takich mnie wkurza.

Natomiast nie uważam, żeby to było jak w PRL. Podległość ZSRR była - to oczywiste. Ale od Gomułki to byli politycy z ludu, z narodu i po swojemu te interesy realizowali. Dzisiejsi władcy się nad nim wyżywają, bo im do pięt nie dorastają.

oto kaktusnadłoni

Co stoi na przeszkodzie

Co stoi na przeszkodzie (oprócz partyjniactwa), by przedstawiciele we władzy ustawodawczej byli zależni mandatem od wyborców w okręgu? Skoro są niezależni od wyborców, to ta zależność leży w innym miejscu:

I oczywiste jest, że znacząca część elit nie jest z Polską związana, jest po stronie Brukseli, Waszyngtonu, korporacji. Niestety to taka wada demokracji.

Myślę że nie jest to wada demokracji, a raczej nasza wada.
Uważam, że prócz partyjniactwa jest jedna, zasadnicza przeszkoda:
Świadomość społeczna

oto Andrzej

no zgoda

JOW bardziej wiąże przedstawiciela interesami ze społecznością. To oczywiste i bardzo widoczne w UK czy USA. A analizach globalnych ten element jest bardzo podkreślany, by unikać takiej ordynacji, bo słabo znosi uzależnienie od zagranicy itp. Niestety, to nie jest w zasięgu tej klasy politycznej ani w jej interesie.

A Polacy maja generalnie w nosie tę politykę. Ile bierze udział w wyborach uzupełniających? 5 procent? 10?

Świadomość społeczna buduje się na bazie rzeczywistości, reguł i układu sił, jaki jest wokół. Więc jej zmiana następuje, gdy komuś się uda te okoliczności zmienić. I to po długim czasie.

oto kaktusnadłoni

Zależy jakie JOW.

To polskie JOW, do Senatu na pewno nie. Senator jest niezależny od wyborców mandatem, więc kadencję ma pewną. Jak się dobrze ustawi, to mu kolejna jest niekonieczna.
Z tego co wiem, to w WB mandatariusze również nie są zależni mandatem od wyborców w okręgu. Nie wiem jak w SZA (usa)

oto Andrzej

oczywiście

ale ja pisałem poważnie, a nie żeby "skręcić" temat.

Istotą jest mandat. Jego natura i egzekucja. Jak jakiś kongresman dopuści w Waszyngtonie, żeby rząd, wojsko zamknęło np. jakiś zakład pracy, bazę, to nie ma czego już u siebie w okręgu szukać. I nie ma znaczenia, odwoływalny czy nie. To są szczegóły. Chodzi o fundamenty systemu.

oto Krzysztof M

Jak jakiś kongresman dopuści

Jak jakiś kongresman dopuści w Waszyngtonie, żeby rząd, wojsko zamknęło np. jakiś zakład pracy, bazę, to nie ma czego już u siebie w okręgu szukać.

Tam ludzie są tak nauczeni. I media to wspierają. Ludzie muszą mieć tam zaufanie do systemu. Inaczej system się rozleci.

oto Krzych Adam

To nie z jakiegoś "nauczenia" wynika.

Tylko z istniejącej możliwości działania. Kiedy kongresman czy senator jest postrzegany jako ten który czemuś zawinił wyborcy na niego nie oddadzą głosu i to działa automatycznie, na poziomie odruchów. Np. mój senator nazywa się Smith, a Senat mnie wyrolował i on nie zrobił nic przeciwko temu. Nie oddam głosu w nastepnych wyborach na senatora Smitha. Tak samo jest z moim kongresmanem Jonesem. Nie przeciwstawił się, gdy Kongres spowodował utratę miejsc pracy w mym okręgu. W następnych wyborach wynocha. Kiedy partia prowadzi politykę która mi szkodzi jej kandydat ode mnie głosu nie otrzyma. Niezależnie od tego co napiszą w gazecie czy powiedzą w telewizorze. BTW, przeciętny Amerykanin wcale nie jest mądrzejszy od przeciętnego Polaka, nawet bym powiedział że jest raczej odwrotnie.

Gdy głosuje się na listy molochy, kiedy mandat nie jest nijak kojarzony z konkretnym człowiekiem takiej reakcji nie ma i nigdy nie będzie. Będzie w Sejmie albo to co jest czyli wodzowie i żołnierze, albo "burdel i serdel".

PS
To nie komentarz. To głos polemiczny.

oto Natalia Julia Nowak

Mieszkańcy Indii, Chin i Indonezji

Ciekawe, z czego wynika ich wysokie zaufanie do państwa. Może to kwestia kulturowa? W przypadku Chińczyków, rozwiązaniem zagadki może być mentalność konfucjańska.

oto Skanderbeg

Brak liberalizmu?

Czy brak "liberalizmu"? Współcześni liberałowie są przeciwnikami wolności, najczęściej (myślę o tych mających jakiś polityczny wpływ).

oto Ireneusz

Liberał

Nie ma żadnego sensu stawiać cudzysłowiu. Chodzi mi bowiem o to, że liberał to idealista. Ale już liberalizm to system, a system nigdy nie będzie idealnym. Liberalizm istnieje zawsze i wszędzie w realnej formie. Liberalizm i jego strukturę dojrzewania wskazał nam Dziki Zachód. Wpierw każdy był równy, dostał ileś akrów ziemi, a ten który nie chciał i nie znał się na ziemi, zasiedlił miasteczka. Potrzebni byli kowale, grabarze i właściciele saloonów z damskim przybytkiem. Po jakimś krótkim czasie cham i spryciarz przejął władzę i wynajmował swoich rewolwerowców. Za centa skupował ziemię, aby zrobić biznes na liniach kolejowych. Tak działa zawsze liberalizm. To nie jest żaden system wolnościowy. To jest zawsze system dający władzę silnemu chamowi i promujący chama żołnierzy i chama współpracowników.

oto Skanderbeg

Tylko, że dzisiaj

nie tylko idealiści tak się określają. Ale też zamordyści. Ja jestem liberałem w Polsce dla Polaków (nie chodzi o rasę, ale o obywatelstwo). Czyli wolny rynek, ale też absolutna wolność słowa dla Polaków. Tacy też jednoczyli Niemcy. Po prostu nie ma jednego liberalizmu, czy "liberalizmu".
A colt uczynił wszystkich równymi wobec prawa.

oto Ireneusz

Nie nazywajmy ich zamordystami

Liberałem na pewno jeszcze dzisiaj jest ten, który ma nie pokolei w głowie. Ale jeszcze większym liberałem jest ten, który na liberaliźmie korzysta. Nazwałem takiego chamem. Ale on raczej jest zwykłym gangsterem i tak należy rozumieć kogoś, kto siebie określa jako liberała.

oto Kmieć

Panie Skanderbeg

Czy u Pana w domu też panuje liberalizm?
Każdy może kupować i sprzedawać co chce, kiedy chce, po domu pałętają się obcy handlarze, wybierają przebierają, a jak coś kupią - np. łóżko - to mieszkają u Pana?

Chyba, że w domu jest Pan "zamordystą" i prowadzi Pan gospodarkę planową, a liberalizmem traktuje Pan ludzi na zewnątrz?

oto Krzysztof M

Prawo Krzysztofa M

Tak działa zawsze liberalizm. To nie jest żaden system wolnościowy. To jest zawsze system dający władzę silnemu chamowi i promujący chama żołnierzy i chama współpracowników.

"Każdy liberał w ramach swojej wolności dąży do socjalizmu. Bo tam są największe zyski.:"

oto Ireneusz

Głupoty

Pan nie rozumie słowa socjalizm, co powoduje, że sam pragnie właśnie socjalizmu myląc go z systemem prawicowo-konserwatywnym opartym na uczciwości i Dekalogu.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.