Most w Kutach, 17 września 1939

Na 17 września proponuję dwie relacje o pewnym wydarzeniu.

17 września 1939 roku w niedzielę, blisko północy polsko-rumuńską granicę w Kutach przekracza naczelny wódz Edward Rydz-Śmigły. Do mostu nad rzeką Czeremosz zbliża się kolumna samochodów – kilka limuzyn oraz dwie ciężarówki. Tamte chwile dokładnie zapamiętał pułkownik Stefan Soboniewski który wówczas miał swój posterunek na moście: „Jakiś czas później (po wyjeździe prezydenta i premiera do Rumunii – przyp. MT) zameldowano mi, że zbliża się kolumna samochodów Naczelnego Wodza. - Czy pan oszalał - krzyknąłem na jakiegoś komisarza policji, który mnie o tym powiadomił. Każę oddać pana pod sąd wojenny za sianie paniki. To się nie może zdarzyć. Hetman nigdy nie opuszcza swoich wojsk! Lecz to był rzeczywiście Śmigły”.

Po wjeździe kolumny samochodów na most drogę zastąpił im 47-letni pułkownik Ludwik Bociański, który chcąc bronić honoru polskiego żołnierza, miał zamiar uniemożliwić marszałkowi ucieczkę z pola walki. Obaj panowie znali się zresztą dobrze – Bociański był zasłużonym uczestnikiem powstania wielkopolskiego, brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, a we wrześniu 1939 roku został awansowany na generalnego kwatermistrza rządu RP. Wywiązała się krótka i nerwowa dyskusja pomiędzy Bociańskim a Rydzem-Śmigłym. Zirytowany marszałek odsunął ręką swego podwładnego, jakby torując sobie drogę. Bociański w akcie desperacji, wyjąwszy pistolet, próbował popełnić samobójstwo, strzelając sobie w serce. Zdezorientowani oficerowie z obstawy Rydza-Śmigłego szybko doszli do siebie i ciało Bociańskiego wrzucili do jednego z samochodów. Marszałek dał znak do odjazdu w kierunku Rumunii. Jak się później okazało płk Bociański przeżył, kula szczęśliwie nie drasnęła nawet serca, choć leczył się kilka miesięcy w szpitalach. O wydarzeniach z mostu w Kutach opowiedział tylko najbliższej rodzinie.

Marta Tychmanowicz
Haniebna ucieczka dowódcy z walczącej Polski

Inny dramatyczny opis sytuacji już na samym moście w Kutach:

płk Ludwik Bociański postanowił nie dopuścić do hańby, jaką w jego pojęciu była ucieczka naczelnego wodza z pola bitwy.

Na moście zatrzymał kolumnę Śmigłego. Znali się wiele lat. Bociański, powstaniec wielkopolski, żołnierz POW o wielkich zasługach dla odzyskanej niepodległości, żołnierz wojny z bolszewikami, komendant szkoły podchorążych w Komorowie, wieloletni wojewoda wileński, a tuż przed wojną - wojewoda poznański, był postacią powszechnie znaną.

W pierwszych dniach września został zresztą mianowany generalnym kwatermistrzem rządu. Teraz - być może niezgodnie z regulaminem, ale w zgodzie z własnym sumieniem - stanął przed samochodem Śmigłego, uniemożliwiając dalszą jazdę. Śmigły wysiadł i zapytał, o co chodzi. - Chodzi o honor wojska - miał odpowiedzieć płk Bociański. Nikt nie słyszał ich dalszej rozmowy prowadzonej przyciszonymi głosami. Faktem jest, że w pewnym momencie Śmigły ręką odsunął na bok Bociańskiego. Ten wyjął z kabury pistolet i strzelił sobie w pierś, mierząc w serce. Po chwilowej konsternacji marszałek rozkazał wrzucić ciało na samochód i ruszać. Już w Rumunii okazało się, że Bociański żyje. Kula przeszła obok serca”.

Adam Zawisza
(już niedostępne w internecie)

I jeszcze ocena działań Naczelnego wodza przez ówczesnych historyków, oficerów:

Historycy i publicyści decyzję „ucieczki” Śmigłego zazwyczaj oceniają negatywnie. Dla Władysława Pobóg-Malinowskiego niestosowna była sama obecność marszałka przy granicy polsko-rumuńskiej, zamiast w centrum dowodzenia obroną kraju. Potęgowało to rozgoryczenie oraz demoralizowało polskich żołnierzy i oficerów: „Dla marszałka Rydza nie miano nic prócz głębokiego oburzenia, surowego potępienia i pogardy”.

Nastroje wśród polskich żołnierzy zauważyli nawet niemieccy obserwatorzy, w jednej z depesz donoszono:

„Ucieczka Rydza-Śmigłego z kraju wywołała u polskich oficerów głębokie rozgoryczenie (...) Niektórzy z nich zamierzają rozstrzelać marszałka. Szczególne rozgoryczenie panuje w jednostkach polskich z powodu postawy części oficerów, którzy – gdy tylko sytuacja uległa pogorszeniu – rekwirowali wozy, samochody prywatne, by ratować się ucieczką przez granice rumuńską (...) we Lwowie wydano rozkaz, że do uciekającego żołnierza może rozstrzelać każdy żołnierz”.

Nawet gdy Śmigłego już internowano na terenie Rumunii, po kilku tygodniach musiano przenieść go w inne miejsce, ponieważ marszałek czuł się zagrożony ze strony innych internowanych polskich żołnierzy.

Marta Tychmanowicz
Haniebna ucieczka dowódcy z walczącej Polski

Bociański

Andrzej

Czasami coś napisze o Polsce i świecie.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 5)

Tematy: 

Dyskusja

oto Krzysztof M

Honor Żołnierza Polskiego

płk Ludwik Bociański postanowił nie dopuścić do hańby, jaką w jego pojęciu była ucieczka naczelnego wodza z pola bitwy.

Faktem jest, że w pewnym momencie Śmigły ręką odsunął na bok Bociańskiego. Ten wyjął z kabury pistolet i strzelił sobie w pierś, mierząc w serce.

oto Robercik

Powtórzę swoją opinię.

Powtórzę swoją opinię. Najgorsze jest połączenie dwóch rzeczy: 1) dowództwo wydało żołnierzom rozkaz walki do samego końca, 2) samo tchórzliwie pierzchło. Dodałbym trzecią rzecz: 3) Polacy nie mają świadomości tego faktu i śmieją się z rzekomej tchórzliwości Francuzów, Czechów....

oto Czesław

To nie była ucieczka

To nie była ucieczka, tylko wycofanie się do Rumunii by kontynuować nadal walkę. Okoliczności nie pozwoliły Śmigłemu tego zrobić więc wrócił do kraju. Przypominam że słynny wódz Kartagińczyków Hannibal wygrał wszystkie bitwy z Rzymianami, za wyjątkiem jednej - przegrał ostatnią, najważniejszą i uciekł z pola walki, potem ścigany i otoczony przez Rzymian, chyba po dwóch latach, zażył truciznę i nikt go nie potępia. Podobnie było ze słynnym przywódcą powstania niewolników Spartakusem, nie wiadomo co się z nim stało, może uciekł. Niewola Napoleona Bonaparte to przykład by żaden wódz tak nie postępował. Ten opisywany płk Bociański też znalazł się przy moście w Kutach tak jak Śmigły, więc po co te teatralne gesty, zamiast zimnej kalkulacji. Z Francji też generałowie uciekali żeby dalej walczyć poza terenem kraju a gen.de Gaulle nawoływał naród do walki z bezpiecznego Londynu, mimo że sam uciekł z pola walki.

oto Dom

Pnie Czesławie

To nie tylko Śmigły, ale generalicja z szefem rządu i ministrami tam byli.

oto alde

Garstka wspomnień z owych dni

uczestnika obrony Lwowa a mojego śp. Ojca, dowódcy I plutonu odcinka Winniki (7 km na wschód od Lwowa).
„…wojska niemieckie doszły do zachodnich przedmieść Lwowa 11 września /…/ Przez tydzień nic się nie działo. /…/ Dnia 19 września przed świtem przewieziono nas do Winnik. Zastanawiający fakt: dowódcami wojsk byli oficerowie Policji. /…/ Ja rozlokowałem pluton na skraju Winnik na południe od szosy. /…/ Rano usłyszeliśmy warkoty czołgów. W chwilę później od strony południowej zbliżały się wojska niemieckie, w szyku zwartym, co najmniej pułku. Natomiast mój pluton liczył 40 żołnierzy. Zabudowania w stylu wiejskim. Droga zygzatowata. Cofaliśmy się od zakrętu do zakrętu aż do szosy. Żołnierze moi znikli – poza zastępcą, kapralem. …”

oto chłop jag

W pewnym czasie

nie kto inny jak właśnie Ziuk miał się wyrazić, że widziałby właśnie naszego bohatera jako naczelnego dowódcę WP - tołażysze.
Wniosek?
Z dzisiejszej perspektywy - Ziuk wiedział co robi - tołażysze - a nasz bohater z kolei odziera Ziuka z nimbu zbawcy narodu polskiego - tołażysze.

oto Natalia Julia Nowak

Andrzej

Bardzo ciekawe cytaty. Dziękuję za nie.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.