Apel żołnierzy do Prezydenta w sprawie Nanghar Khel

Apel żołnierzy do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy o ułaskawienie sierżanta Tomasza Borysiewicza

My, niżej podpisani, byli i obecni żołnierze Wojska Polskiego, zwracamy się do Pana, Panie Prezydencie, z apelem o ułaskawienie jednego z nas - sierżanta Tomasza Borysiewicza, skazanego w głośniej sprawie Nangar Khel. 

Służymy Ojczyźnie. Jesteśmy na każde jej wezwanie gotowi oddać za Polskę życie, przelać własną krew w imię wyższych wartości, poświęcić własne zdrowie i dobro naszych bliskich w służbie Ojczyzny. Wykonujemy rozkazy. Jedziemy tam, gdzie jesteśmy potrzebni, gdzie nasza obecność służy naszemu krajowi, jego obywatelom i naszym sojusznikom. Walczyliśmy o nasze wspólne wartości w Bośni, Kosowie, Iraku, Czadzie czy Afganistanie. Wszędzie tam dumnie i wysoko nosimy naszą flagę w imieniu Polski i jej obywateli. Ponad tysiąc z nas wróciło rannych i poszkodowanych, niemal stu na zawsze pozostanie kalekami. Inni nie wrócili nigdy. To koszt naszego poświęcenia, to nasz zawód i nasza misja - wszyscy żołnierze mają tę świadomość.

Sprawa Nangar Khel jest dla naszego środowiska jak niezagojona rana. W 2007 roku do Afganistanu ruszyła pierwsza zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego. To była niezwykle trudna misja. Otwieraliśmy nowy rozdział w historii polskich Sił Zbrojnych RP. Polscy żołnierze dzielnie i odważnie stawili czoła nieprzyjacielowi i trudnościom, które okazały się obiektywnym elementem operacji. Pojedynczy żołnierze nie mieli na to żadnego wpływu. 

Nie wszyscy wrócili. Porucznik Łukasz Kurowski odszedł na wieczną wartę ugodzony odłamkiem moździerzowym Talibów. Kilku innych kolegów zostało ciężko rannych. 

16 sierpnia 2007 roku pod Nangar Khel doszło do tragicznego w skutkach wypadku. W wyniku ostrzału moździerzowego zginęło sześcioro afgańskich cywilów, w tym kobiety i dzieci. Sprawę badał prokurator i wojskowa komisja. Już na początku wiele wskazywało na to, że był to nieszczęśliwy wypadek, skutek nawarstwienia wielu niesprzyjających okoliczności. 
Dlatego w listopadzie 2007 roku przeżyliśmy szok, gdy prokurator ogłosił, że naszym kolegom zarzucono celowe dokonanie masakry. Oskarżono ich o zbrodnię wojenną. 

Siedmiu zatrzymanych żołnierzy trafiło na ponad sześć miesięcy do aresztu. W tym czasie toczył się już równie skomplikowany proces. Trwał prawie dziesięć lat. Żołnierze musieli walczyć o swoje dobre imię. Po latach trzech z nich sąd całkowicie oczyścił z zarzutów. Czterech skazano za niewłaściwie wykonany rozkaz. Wśród nich sierżant Tomasz Borysiewicz otrzymał wyrok dwa lata ograniczenia wolności w zawieszeniu na dwa lata za niewłaściwe wykonanie rozkazu. 

Wszyscy oskarżeni żołnierze zostali całkowicie oczyszczeni z zarzutu zbrodni wojennej. Cała sprawa okazała się wielką mistyfikacją i hucpą. 

Nikt nie powiedział przepraszam, odium pomówienia o zbrodnię wojenną cały czas jednak jest elementem oceny żołnierzy, a większość z nich odeszła ze służby z uwagi na atmosferę i ciężar osamotnienia. 

Nawet jeśli popełniamy błędy, to ponosimy za nie konsekwencje. Sierżant Tomasz Borysiewicz spędził siedem miesięcy w areszcie. Dziesięć lat procesu odcisnęło na nim i całej jego rodzinie ogromne piętno. Przez lata musiał zmagać się z piętnem mordercy i walczyć o swoje dobre imię. Teraz, jako żołnierz rezerwy, jest szkoleniowcem, pomaga braciom-żołnierzom w ich misji swoją wiedzą i doświadczeniem. Pracuje z dziećmi i młodzieżą. 

Dlatego prosimy Pana Prezydenta, by wykonał symboliczny dla nas gest i ułaskawił sierżanta Tomasza Borysiewicza. Ten gest będzie ważny dla całego naszego środowiska i będzie świadczył o tym, że tak jak my Rzeczypospolitej Polskiej nigdy nie zostawimy w potrzebie, tak państwo nie pozwoli też nas – jej obrońców – skrzywdzić i o nas zapomnieć. 

Tematy: 

Dobra czy zła wiadomość?: 

Dobre!
Złe!

Ocena: 0

Twój głos: ‘Dobra!’

Dyskusja

oto KubaG

Zdaje się, że na misje nie

Zdaje się, że na misje nie brano z "łapanki" tylko ochotników. Za udział w misjach była niezła kasa.... Jak się człowiek sam decyduje na udział w czymś takim to wpierw powinien rozważyć, czy "misja" w Afganistanie sama w sobie jest moralna i czy udział w niej w ogóle jest słuszny. Co prawda w 2017 roku po 16 latach wojny w Afganistanie, po Iraku, Libii i Syrii wszyscy jesteśmy trochę mądrzejsi (poza MON, które nadal utrzymuje nasze F16 w Kuwejcie). Kilkanaście lat temu, rzeczywiście mogło się wydawać, że udział w misjach był potrzebny ale dziś nie, stąd martwi mnie, brak refleksji autorów listu, którzy dalej zdają się uważać, że "walczyli w interesie Polski".
Co do winy lub niewinności żołnierzy nie będę się wypowiadał, bo nie znam faktów. Marzę jednak o dniu gdy sąd skarze tych którzy podpisywali decyzje o wysyłaniu na zagraniczne misje, a nie wykonawców rozkazów.

oto Krzysztof M

Zdaje się, że na misje nie

Zdaje się, że na misje nie brano z "łapanki" tylko ochotników.

Alternatywą było zwolnienie ze służby. Więc przymusu nie było.

oto Maciej Markisz

Pan Krzysztof M

Cyt. "Alternatywą było zwolnienie ze służby." - Jak rozumiem był to popis elokwencji. Albo pisze Pan książkę SF? Innej opcji nie widzę.

A poważniej rozmawiając; ma Pan choć jeden przykład realny (zna pan osobiście, słyszał, gdzieś czytał) na poparcie tego kosmicznego zdania?

oto sir Galahad

Nie byli psami wojny.

Nie byli psami wojny. Wyjechali na misję jako żołnierze Sił Zbrojnych RP. Nic tu do rzeczy nie ma to na misję zgłosili się na ochotnika czy na rozkaz, podobnie wysokość żołdu. To Polska wysłała ich na wojnę i gdy przyszło co do czego, Polska ich potraktowała po prostu podle. Żołnierz nie jest od snucia refleksji lecz od walki tam gdzie go Ojczyzna pośle.
I, tak nawiasem mówiąc, sądzicie, że żołnierze polscy nie znaleźli by się w Afganistanie gdyby nie było ochotników? Pojechaliby na rozkaz. Ot i tyle.

oto Robercik

Cytuję list żołnierzy:

Cytuję list żołnierzy:

Walczyliśmy o nasze wspólne wartości w Bośni, Kosowie, Iraku, Czadzie czy Afganistanie.

W Iraku zniszczyli państwo, przyczynili się do śmierci kilkuset tysięcy ludzi, pośrednio im zawdzięczamy gehennę Jazydek. W Afganistanie stworzyli kanał przerzutowy dla narkotyków z których CIA ma czarny budżet. W Kosowie otworzyli bramy Europy dla islamu i wspomogli czystkę etniczną na Serbach.
Taka jest prawda o "wartościach".

Wyjechali na misję jako żołnierze Sił Zbrojnych RP.

Pustosłowie na poziomie urzędniczego patosu. Równie dobrze można np. o policjancie kopiącym ludzi na Marszu Niepodległości napisać, że wykonywał misję dla sił policyjnych I RP. Mordercy Michała Faltzmanna i Andrzeja Leppera też byli na jakiejś "misji". Misjonarze cholerni.

Proszę Pana. Oni pojechali na WOJNĘ. Polska ich rękami dokonała AGRESJI. "misja" to propagandowy eufemizm. W czasach gdy te bestialstwa miała miejsce nazywano to z resztą nie "misją", ale "misją pokojową" lub "misją stabilizacyjną". Ponieważ teraz nawet największy osioł wie jaki miała charakter ta misja, to już z epitetów rezygnuje się. Została sama "misja".

Na koniec premia. Cytat z Kissingera:

Żołnierze są tępymi, głupimi zwierzętami używanymi w polityce zagranicznej.

oto Marek

Robercik

Paskudna jest pogarda i cynizm przytoczonego cytatu Kissingera, natomiast zgadzam się z nim w tym sensie, że nie jest rolą żołnierza rozwodzić się nad słusznoscią jego działań z punktu widzenia polityki. Co więcej, posłuszeństwo władzy politycznej jest największą wartością armii.
Tym bardziej zatem sprzeciwiam się tezie zawartej w pierwszym paragrafie.
Jeśli autorzy listu maja poczucie, że dobrze wykonywali pracę, zleconą im przez władze, a więc - w ich mniemaniu - dla dobra Polski, to maja prawo to napisać wprost i nie ma tu żadnego pustosłowia.
Poza tym, kolejni prezydenci stosowali prawo łaski w stosunku do całej masy gangsterów, kolesi i zwykłych złodziei, czasami z podtekstem korupcyjnym i bez większej krytki ze strony tzw. opinii społecznej. Czy zastosowanie tego przywileju w stosunku do żołnierza, który zresztą odbył już karę, to rzeczywiście zbyt wygórowane oczekiwanie?

oto chłop jag

Apel żołnierzy do Prezydenta

Apel żołnierzy do Prezydenta w sprawie Nanghar Khel

Wygląda na to, że rzeczeni żołnierze stali się za sprawą USA - kozłami ofiarnymi - potrzebnymi do udobruchania Afganów - tołażysze.
Wniosek?
Dla USraela polski żołnierz na tzw. misji - to potencjalny kozioł ofiarny - tołażysze.
Na koniec - kiedyś wyjdzie na to, że to Polacy napadli na Afganistan a USrael bronił Afganów przed Polakami - tołażysze.

oto Ireneusz

Skandal

W tym czasie toczył się już równie skomplikowany proces. Trwał prawie dziesięć lat. Żołnierze musieli walczyć o swoje dobre imię.

Żaden proces nie ma prawa trwać 10 lat. To jest papierek lakmusowy bezprawia panującego w Polsce. Którą jacyś tam ludzie chyba z pogardą nazywają "państwem prawa".

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.