Kompradorski i oligarchiczny sens polskiego konfliktu politycznego

Od zwycięstwa wyborczego partii Prawo i Sprawiedliwość na jesieni 2015 roku, trwa z różnym nasileniem mniej lub bardziej żenujący i hałaśliwy medialnie konflikt polityczny. Obiektem tego konfliktu jest rządząca partia PiS, posiadająca samodzielną większość sejmową i swój rząd premier Beaty Szydło oraz zasadnicze, choć fundamentalnie chwiejne poparcie prezydenta Andrzeja Dudy.

Groteskowa opozycja frontalna

Stroną tworzącą i stale odtwarzającą ten konflikt są partie opozycji parlamentarnej, na czele z partiami Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej.pl i Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz pozaparlamentarne grupy polityczne typu Komitet Obrony Demokracji, Obywatele RP i przeróżne grupy i środowiska dotychczasowego establishmentu III RP. Wojna informacyjna, z aktywną propagandową dezinformacją strony antyrządowej, opartą na półprawdach, kłamstwach, obelgach i pomówieniach, osiągnęła już wręcz groteskowy poziom straszenia upadkiem demokracji i zagrażającym Polsce faszyzmem.

Celem bezpośrednim tego politycznego konfliktu, pozbawionego wszakże sprawczego obywatelskiego kontekstu społecznego, jest doprowadzenie do jak najszybszego obalenia rządu Prawa i Sprawiedliwości i przedterminowych wyborów parlamentarnych, z równoczesnym maksymalnym osłabieniem samej partii PiS i wszystkich jej aktualnych i potencjalnych sojuszników. A wszystko to dzieje się w sytuacji stabilizacji ogólnych nastrojów społecznych i dobrej sytuacji gospodarczej kraju. A jeszcze lepszej sytuacji finansów państwa, dowodzącej, że po prostu wystarczy nie przyzwalać na masową kradzież podatków i samemu nie kraść, aby dopinać corocznie polski budżet.

Groteskowa forma i fundamentalna treść

Kto tu jest kim i jakie są rzeczywiste powody, tego z pozoru dość groteskowego konfliktu politycznego, ograniczonego do fizycznej przestrzeni śródmieścia Warszawy i kilku największych miast Polski oraz krajowej przestrzeni medialnej? I skąd tyle bezwzględności i agresji, aż po nienawiść po stronie antyrządowej?

Ten konflikt jest groteskowy tylko w przebiegu jego politycznej i medialnej formy, a to ze względu na groteskowość rozgrywających go publicznie grup, środowisk i poszczególnych person. Ta groteskowość jest wynikiem intelektualnego, etycznego i ideowego ich poziomu. To poziom intelektualnej, etycznej i ideowej hołoty, czyli zbiorowości i osobników pozbawionych w podstawowych norm i wartości w swych publicznych działaniach. A to z kolei jest wynikiem trwającej już ponad 20 lat negatywnej samoselekcji wszelakich formalnych i nieformalnych grup władzy publicznej i środowisk wpływów, od partyjnych grup władzy poczynając.

Treść polityczna tego konfliktu już groteskowa nie jest. Sprawa jest fundamentalna dla przyszłości Polski. I żeby ją zrozumieć, trzeba zrozumieć czyje i jakie interesy, ambicje i aspiracje naruszyły czy raczej tylko zagroziły naruszeniem rządy Prawa i Sprawiedliwości. Ale aby to zrozumieć, trzeba pojmować czym było i jest państwo III Rzeczpospolitej i jaka jest socjopolityczna struktura jego społeczeństwa.

"Miękkie" państwo postkolonialne

Otóż ukształtowane po rozpadzie imperium radzieckiego państwo III RP, jest zoligarchizowanym państwem zależnym, o cechach państw postkolonialnych. Szwedzki noblista ekonomiczny Gunnar Myrdal nazywał takie postkolonialne państwa w Azji Południowo-Wschodniej z końca lat 50. państwami "miękkimi". Państwo III RP jest takim właśnie "miękkim" państwem, które jest "miękkie" dla silnych w kraju i za granicą, acz niezwykle "twarde" dla słabych, w tym ogółu własnych obywateli. W szczególności jest to państwo "miękkie" wobec zewnętrznych sił i nacisków, co daje efekt zależności wobec zewnętrznego otoczenia

To "miękkie" państwo Rzeczypospolitej charakteryzowało się i znacząco nadal się charakteryzuje czterema negatywnymi cechami:

  1. niskim stopniem skuteczności i efektywności działania aparatu państwowego, aż po trwałą niemożność rozwiązania szczególnie trudnych i skomplikowanych problemów, w tym dotyczących bezpieczeństwa egzystencjalnego milionów swych obywateli,
  2. niskim stopniem praworządności i służebności publicznej władzy państwowej, aż po samowolę i anarchię w poszczególnych korpusach aparatu państwa,
  3. wysokim stopniem korupcji finansowej i politycznej aparatu państwowego, aż po kryminogenność i kryminalność poszczególnych praktyk ludzi tego aparatu oraz
  4. niską odpornością na zewnętrzne presje międzynarodowe, aż po prowadzenie kompradorskich polityk w interesie obcych centrów politycznych i gospodarczych.

Samoreprodukcja partyjnej nędzy politycznej

Te negatywne cechy strukturalne państwa III RP są wynikiem niskiej jakości grup władzy państwowej, a szerzej publicznej, selekcjonowanych politycznie po 1989 roku. Reproduktorem tej niskiej jakości są partyjne grupy władzy w Sejmie. To bowiem zwycięskie partie polityczne obsadzają bezpośrednio i pośrednio kluczowe aparaty zarządzania i administrowania państwa i państwowej gospodarki, decydując o jakości rządzenie, zarządzania i administrowanie w III RP. I to jakość partyjnych grup władzy w Sejmie, ma kluczowe znaczenie dla jakości państwa III RP.

O jakości tych partyjnych grup władzy decyduje w sposób zasadniczy polityczny sposób ich wyboru do Sejmu, czyli ordynacja wyborcza do Sejmu, pełniąca rolę decydującego mechanizmu selekcji. Obecna ordynacja proporcjonalna, w której głosuje się na kandydatów umieszczonych przez kierownictwa partii na partyjnych listach wyborczych, pełni rolę negatywnego mechanizmu selekcji.

Ordynacja proporcjonalna bowiem nade wszystko odtwarza i reprodukuje stan zastany. Samym obywatelom odebrano bierne prawo wyborczy i nie mogą samodzielnie kandydować jako obywatele, zaś głosować mogą tylko na tych, którzy już zostali wybrani przez kierownictwa partyjne. Jak to powiedział do mnie Stan Tymiński w 2013 roku;

"Polacy są jak Murzyni amerykańscy w latach 50. w południowych stanach USA - mają prawa wyborcze, ale nie mają na kogo głosować, a sami nie mogą kandydować".

Przeciwstawiając tę cechę ordynacji proporcjonalnej, silnej zdolności do takiej wymiany w ordynacji większościowej z regułą jednomandatowych okręgów wyborczych w Kanadzie, kanadyjski filozof polityki John T. Pepall uznał tę zdolność za najważniejszą dla jakości demokracji.

"Najbardziej imponująca praktycznymi zaletami naszego współczesnego sposobu głosowania – twierdzi J. T. Pepall – jest możliwość by 'wyrzucić kiepskich' ('throw the bums up'), nawet bardziej niż możliwość wybrania nowego rządu.

Właśnie wyrzucenie kiepskich jest niemal niemożliwe w proporcjonalnej reprezentacji. Główne partie, w ramach systemu proporcjonalnego, pozostają w rządzie przez dekady mimo rozległych fluktuacji w wynikach głosowań wyborczych. Mniejsze partie często wydają się mieć udział w rządzie w odwrotnej proporcji do ich wyborczego sukcesu (...)".

Pierwotna kompradorska preselekcja polityczna

Dramatem współczesnej Polski jest reprodukcja jakości grup i środowisk władzy politycznej, wyniesionych na scenę publiczną porozumieniem politycznym tzw. "okrągłego stołu" z 1989 roku i Sejmem kontraktowym lat 1989-1991. Rdzeniem tych uzurpatorskich grup i środowisk było bowiem z jednej strony obiektywnie antynarodowa formacja komunistyczna, a z drugiej dokooptowane do niej środowiska tzw. lewicy laickiej i ugodowa część działaczy postsolidarnościowych, z wyeliminowaniem antykomunistycznych i niepodległościowych środowisk opozycyjnych i postsolidarnościowych.

Tak powstała stricte kompradorska, intersubiektywnie anarodowa, a obiektywnie antynarodowa nowa formacja polityczna, od postkomunistów, po postsolidarnościowych liberałów i konserwatystów. A rzeczywisty kluczowy podział polityczny na polityczną formację kompradorską i formację niepodległościową, nigdy nie był publicznie artykułowany. Tu nigdy nie chodziło o żadne spory między tzw. lewicą a tzw. prawicą, tylko między kompradorskim kosmopolityzmem, a patriotycznym nacjopolityzmem.

W ten sposób wyniesiono na główną scenę polityczną, i to z niewątpliwym udziałem komunistycznych tajnych policji politycznych, pierwotne grupy władzy politycznej, podlegały następnie coraz bardziej negatywnej samoreprodukcji, dzięki ordynacji proporcjonalnej. Pełniła ona rolę swoistego socjopolitycznego wehikułu czasu, stale odtwarzając strukturalnie sytuację początku lat 90.

Rozbiór gospodarczy i drenaż ekonomiczny

Efektem było przeprowadzenie w rozbioru gospodarczego w postaci wyprzedaży w ręce kapitału zagranicznego do roku 2004, blisko 50% podstawowych kapitałów w sektorze przemysłu i 75% w sektorze bankowym, jak to oszacował Kazimierz Poznański, za 4,5 do 5% wartości odtworzeniowej i 400 do 500 mln dolarów łapówek dla około jednego tysiąca osób. Takiej skali zdrady narodowej nie było nigdy w historii suwerennej zewnętrznie państwowości polskiej.

Jak to oszacował z kolei Mieczysław Kabaj utraciliśmy po 1989 roku ponad 5 mln miejsc pracy, a oficjalny drenaż finansowy Polski to około 46 mld złotych rocznie, zaś nieoficjalny i nielegalny to około 55 mld złotych rocznie. Polska do wielki złoty interes gospodarczy dla szeroko rozumianego Zachodu, z Niemcami w roli głównej. A tylko "miękki" status polskiej państwowości jest gwarantem tego interesu.

I to stanowi również o sensie obecnego konfliktu politycznego w Polsce. Nie wolno bowiem dopuścić do zagrożenia tego statusu. Dlatego zagraniczne centra polityczne i kapitałowe uruchomiły swoje kompradorskie aktywa w Polsce, a jak sądzę również zagraniczne aktywa wywiadu. Dlatego też Berlin uruchomił swoje aktywa wpływu w strukturach Unii Europejskiej, z Komisją Europejską w roli głównej.

Panowanie społeczne postkomunistycznej oligarchii

O ile ten kompradorski sens zagraniczny jest już coraz silniej i powszechniej rozumiany, o tyle sens wewnątrzkrajowy już dużo mniej. Tu bowiem pozostaje niewidoczne dla opinii publicznej zjawisko panowania społecznego. Jest to nade wszystko możliwe dzięki faktycznemu nieistnieniu w Polsce nauk społecznych, a politologii i socjologii polityki w szczególności. Jest to też nade wszystko możliwe dzięki żałosnemu poziomowi merytorycznemu i etycznemu polskiego dziennikarstwa, i to od sztandarowych tytułów prorządowych poczynając.

Otóż grupa panująca w Polsce jest niewidoczna dla ogółu polskiego społeczeństwa. A jest nią postkomunistyczna oligarchia finansowo-polityczna. Polska oligarchia jest grupą ukrywającą w sposób profesjonalny swoje istnienie przed opinią publiczną. Dlatego jest dla niej niewidoczna. Ma formę istnienia analogiczną do kosmicznej "czarnej dziury". O jej funkcjonowaniu świadczą tylko skutki dla zewnętrznego otoczenia społecznego. Na zewnątrz "widać tylko <> podstawionych przez głównych graczy", jak mówi mój kolega zorientowany w rodzimym prywatnym biznesie.

Jest to grupa społeczna o charakterze mafijnej oligarchii, dzięki skoncentrowaniu w swoich rękach olbrzymich, a zrabowanych aktywów finansowych, ale i aktywów politycznych. Aktywa polityczne to czarny kapitał społeczny w postaci nieformalnych i niejawnych dla opinii publicznej sieci powiązań i zależności, stworzonych celowo w okresie szokowej transformacji, a przenikających cały aparat państwowy: od władzy wykonawczej i ustawodawczej, po sądowniczą, a także kluczowe działy gospodarki i kluczowe ogniwa systemu medialnego.

A warunkiem zachowanie jej panowania społecznego, jest zachowanie statusu "miękkiego" państwa postkolonialnego, z jego strukturalnymi cechami. Każda mniej lub bardziej istotna zmiana, zwłaszcza po znaczącej utracie wpływów w służbach specjalnych, jest zagrożeniem panowania społecznego oligarchii finansowo-politycznej. I zagrożeniem dla gigantycznych finansów drenowanych z państwa i gospodarki, dzięki możliwościom stałego wywierania wpływu. Dlatego rzucono do walki politycznej wszystkie polityczne i medialne siły agenturalnego wpływu; od agenturalnych ruchów politycznych, po agenturę wpływu w mediach i życiu publicznym. Wszystkie agenturalne ręce na pokład, gdyż oligarchiczne interesy są zagrożone lub tylko mogą zostać zagrożone.

Wybór mniejszego zła

W tej sytuacji trudno mi nie popierać rządu Beaty Szydło i nie namawiać innych do jej popierania. Jego przeciwnikami są bowiem polityczne siły kompradorskie działające na rzecz podtrzymania zewnętrznej eksploatacji gospodarczej Polski i podległości politycznej państwa polskiego na arenie międzynarodowej, a w wobec Niemiec za pośrednictwem UE w szczególności. Jego przeciwnikiem jest bowiem równolegle rodzima oligarchia finansowo-polityczna, działająca na rzecz utrzymania swego panowania społecznego dla drenażu wewnętrznego polskiej gospodarki i podporządkowania aparatów polskiego państwa przeciw powszechnym interesom ogółu obywateli.

Ale to jest tylko dla mnie wybór mniejszego zła. Wyznaję tu bowiem zasadę Immanuela Wallersteina, iż w polityce w sytuacji niemożności realizacji swoich celów, na krótką metę należy nade wszystko jak mniej szkodzić, oszczędzać straty i łagodzić ból. Ale tylko na krótką metę i pod żadnym pozorem nie wolno mi tracić z oczu celów zasadniczych. Na średnią już bowiem metę, czyli kilku lat, nie wolno iść już na żadne ustępstwa i kompromisy z tym "mniejszym złem". Bo nie zrealizuję się "głównego dobra".

"Mniejsze zło" rządu B. Szydło

Dlaczego wszak popieranie rządu B. Szydło jest wymuszonym wyborem politycznym mniejszego zła? A to dlatego, że ten rząd i jego partia rządząca PiS nie mają zamiaru usunąć stałej przyczyny samoreprodukcji "miękkiego" państwa i negatywnej samoselekcji partyjnych grup władzy, w postaci obecnie obowiązującej ordynacji proporcjonalnej w wyborach do Sejmu. A bez usunięcia tej przyczyny i wprowadzenia ordynacji większościowej opartej o regułę jednomandatowych okręgów wyborczych, nie będzie można uruchomić mechanizmów pozytywnej selekcji elit politycznych polskiego państwa.

Nie można bowiem zastosować biernego prawa wyborczego i otworzyć przed wszystkimi środowiskami politycznymi i potencjalnymi przywódcami narodowymi możliwość wejścia na scenę polityczną. Nie można bezpośrednio podporządkować posłów wyborcom, co uniemożliwi ich podporządkowanie partyjnym kierownictwom czy wręcz zagranicznym ośrodkom decyzyjnym.

Co gorsza partia rządząca PiS i jej kierownictwo na czele z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, kilkakrotnie już występowało przeciw ordynacji większościowej opartej o JOW. A sam J. Kaczyński ma swoje zasługi jako minister prezydencki Lecha Wałęsy we wprowadzeniu obecnej ordynacji proporcjonalnej w wyborach do Sejmu, a później w jej politycznym podtrzymywaniu. To trochę tak, jakby strażacy rozdawali dzieciom zapałki w lesie, a później dzielnie walczyli z ogniem przez nie zaprószonym. I byli z tego dumni.

"Większe dobro" nowych ruchów politycznych

Każdy bowiem polski polityk, który popierał i popiera utrzymywania tej ordynacji proporcjonalnej, ponosi moralną i polityczną współodpowiedzialność zarówno za złą jakość tego państwa i tego skutki, jak i pośrednio za kompromitujący i groźny dla naszej przyszłości poziom partyjnych grup władzy.

Dlatego w perspektywie już zbliżających się wyborów samorządowych, a potem partyjnych, należy wspierać "większe dobro" w tych rodzących się inicjatywach politycznych i ruchach politycznych, które chcą głębokiej i republikańskiej reformy ustroju polskiego państwa, opartego na bezpośredniej zależności posła od wyborcy i w pełni wolnych wyborów w jednomandatowych okręgach wyborczych, w jednej turze, z pełną swobodą kandydowania wszystkich uprawnionych obywateli oraz jawnością liczenia głosów. I dlatego należy wówczas odrzucić "mniejsze zło".

- - -
14.08.2017

Wojciech Błasiak

www.wojciech-blasiak.pl
Ekonomista, socjolog i politolog, dr nauk społecznych, niezależny naukowiec i publicysta, działacz JOW, poseł na Sejm RP II Kadencji z ramienia KPN, autor i współautor 7 książek (m.in. "Pomiędzy centrum a peryferiami na...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.75
Ogólna ocena: 3.8 (głosów: 16)

Tematy: 

Dyskusja

oto Krzysztof M

To poziom intelektualnej,

To poziom intelektualnej, etycznej i ideowej hołoty

Do ludzi trzeba przemawiać językiem, który są w stanie zrozumieć. Stąd język hołoty.

Fakt, że wcześniej tzw. elity wychowały spoorą część Polaków na hołotę, to już truizm.

oto Wojciech Błasiak

Krzysztof M

Zdecydowana większość Polaków do hołoty się nie zalicza. Odsetek zaś hołoty wśród tzw. klasy politycznej jest wielokrotnie większy niż średnia krajowa. Wybór posłów w Polsce przez losowanie znacznie poprawiłby stan polskiego państwa.
Wojciech Błasiak

oto Krzysztof M

Zdecydowana większość Polaków

Zdecydowana większość Polaków do hołoty się nie zalicza.

A jakie kryteria oceny pan zastosował? Bo ja do hołoty zaliczam każdego, kto nie reaguje na oczywiste argumenty.

Wybór posłów w Polsce przez losowanie znacznie poprawiłby stan polskiego państwa.

Możliwe. Osobiście proponuję demokrację stopniową.

oto Wojciech Błasiak

Krzysztof M

Niezrozumienie argumentów to rzecz dość normalna u każdego czlowieka. W najlepszym wypadku przychodzi zroumienie i otrzeźwienie umysłowe. Tu chodzi o coś innego: o odrzucenie w publicznym postępowaniu elementarnych norm i wartości, jakich dopracowała się ludzkość na przestrzeni tysiącleci i więcej swgo istnienia. Od szacunku do ludzkiej śmierci poczynając. I tu nie chodzi o wartości tak wysokie jak Bóg, honor i ojczyzna, a nawet Przykazania Testamentu, ale o prozaiczną przyzwoitość czy poszanowanie elementarne drugiej osoby. Bardzo źle widzę tu dalszy konflikt polityczny w Polsce - ktoś po którejś stronie nie wytrzyma, z wszystkimi tego skutkami.
Wojciech Błasiak

oto Krzysztof M

Pan chce widzieć w polityce

Pan chce widzieć w polityce ludzi, którzy są uczciwi, rzetelni i kto wie? może empatyczni? Tacy ludzie w polityce to dziś margines.

oto Ireneusz

Trzeba pamiętać o jednym

A sam J. Kaczyński ma swoje zasługi jako minister prezydencki Lecha Wałęsy we wprowadzeniu obecnej ordynacji proporcjonalnej w wyborach do Sejmu, a później w jej politycznym podtrzymywaniu. To trochę tak, jakby strażacy rozdawali dzieciom zapałki w lesie, a później dzielnie walczyli z ogniem przez nie zaprószonym. I byli z tego dumni.

On jest tak zapatrzony w Piłsudskiego, że nie ma żadnych szans aby kiedykolwiek zrozumiał przyczynę, dla której to właśnie Piłsudski popełnił IDENTYCZNY błąd (z punktu widzenia Polski). Piłsudski najprawdopodobniej wykonał to celowo. Tak mi się wydaje, choć dowodów na to nie ma - celowo historia jest w wielu zbieżnych dziedzinach totalnie mataczona. A Kaczyński nie jest w stanie w czymkolwiek samodzielnie odejść od pierwowzoru.

oto Marek Bekier

Najprawdopodobniej trafił Pan

Najprawdopodobniej trafił Pan w sedna środek choć ja też nie potrafię znaleźć dowodów. Zastanawiam się czy są sposoby aby problem obejść? Może trzeba dyskutować gdzie się tylko da na samym dole PiS i tam szukać wsparcia w zmianie podstaw ustroju państwa? Może trzeba szukać dróg dojścia do Pana Prezydenta, który przed wyborami zapowiadał poszanowanie dla oddolnych inicjatyw a po wyborach zainicjował dyskusję o nowej Konstytucji? Przecież gdyby bierne prawo wyborcze nie było fikcją i byłby realny wpływ na kształtowanie elit to mi by nic nie przeszkadzał gdyby te elity nazywały się PiS, PO a nawet SLD.

oto Wojciech Błasiak

Marek Bekier

W sedno trafił w 1992 roku śp. Jurek Przystawa publikując po raz pierwszy swoją diagnozę karlenia Polski w tygodniku "TAK", z którym współpracowałem, choć sam pojąłem to dopiero w 1994 roku, po tym co widziałem w Sejmie. Z PiS i partiami politycznymi trzeba dać sobie spokój, bo one nie przeskoczą samych siebie. Szansa na dyskusje o JOW w referendum o nowej Konstytucji jest realna. Ale nasz prezydent A. Duda jest dość "niefundamentalny", jak to z ludźmi byłej już na szczęście Unii Wolności z reguły jest. Trzeba liczyć nade wszystko na nowe ruchy polityczne. Referendum sprowokowane przez P. Kukiza przyniosło swoje efekty, choć on sam wydaje się być coraz bardziej politykiem, który miał celowo postulat JOW przejąć i spalić politycznie. Ale swoje zrobił. Choć myślę, że tylko jakieś mocne przesilenie polityczne, może przynieść odwrócenie sytuacji.
Wojciech Błasiak

oto Wojciech Błasiak

Ireneusz

Józef Piłsudski niespecjalnie zajmował się ordynacją wyborczą. Myślę, że nie był w ogóle świadomy przeciw czemu zrobił zamach majowy w 1926 roku, a zrobił go przeciwko skutkom ordynacji proporcjonalnej. Ale o tym nie wiedział. Z J. Kaczyńskim sprawa wygląda inaczej. On po prostu jest częścią establishmentu "okrąłego stołu" i przeciwko temu nie będzie zasadniczo występował, już o "zamachu" nawet nie wspominając. To jest ostatni zderzak "okrągłego stołu", zaprzepaszczający kolejne lata na odbudowę polskiej suwerenności gospodarczej i deoligarchizację państwa. Efekt politycznego wehikułu czasu, bez którego już dawno, a nawet chyba od samego początku nie byłoby go na scenie politycznej. Problem w tym, że wprowadzić błąd systemowy w 1991 roku w postaci tej ordynacji, może byle półinteligent, ale już rozprawić się ze skutkami tego błędu w 2017 roku, może tylko mąż stanu. A J. Kaczyński nim nie jest.

Wojciech Błasiak

oto Ireneusz

Myślę, że wiedział

Jego myślenie zatrzymało się dokładnie w tym samym punkcie, w którym zatrzymało się dzisiaj.
Proszę zauważyć, że przewrót majowy został dokonany przeciw rozdrobnieniu Sejmu. A temu przeciwdziałają progi wyborcze. Ani Piłsudski, ani tym bardziej jego naśladowca Kaczyński - tego umysłowo nie przeskoczą i nie przeskoczyli nigdy.

oto JJerzy

Tak wiele słów ...

... żeby nie powiedzieć, że tak na prawdę potrzebna jest desolidaryzacja, bo tam jest praźródło tego co się dzieje. Bo to pierwsza Solidarność, czyli ruch trockistowski, a potem druga ... Stąd mamy albo baranów (co jest określeniem uprzejmym), albo tych wszystkich w różny sposób uwikłanych. Do tego dochodzi resentyment tych uczciwych, co to leżeli ... i wierzyli ... i walczyli ... Stąd do normalności się nie dojdzie. Już II Rzeczpospolita, budując na kombatanctwie, często fałszywym, lub sztucznie rozdmuchanym do chorej legendy, zaszła tam gdzie zaszła.

oto Ireneusz

No właśnie

Już II Rzeczpospolita, budując na kombatanctwie, często fałszywym, lub sztucznie rozdmuchanym do chorej legendy, zaszła tam gdzie zaszła.

A my dziś jedynie podążamy tą samą ścieżką. Wtedy jednakże żyła garstka osób obdarzona honorem. Mała garstka, ale istniała. Mimo nieustannego wyizolowywania i odsuwania od centrów decyzyjnych.
Dziś nie ma nikogo na świeczniku, kto mógłby być określony jako człowiek honoru. Kompletnie nikogo. To wszystko zmierza do kompletnego fiaska dla nas i Polski.

oto Robercik

Nie ma "mniejszego zła". Jest

Nie ma "mniejszego zła". Jest tylko socjotechnika kontrolowania duopolu partyjnego w celu zachowania władzy mimo okresowego zniechęcenia społeczeństwa do kolejnych (formalnych) rządów. Znudził się premier X z partii A, damy premiera Y z partii B. Co z tego, że obaj - X i Y byli namaszczeni w tym samym miejscu, przez te same osoby. To jak wybór między Skodą a VW. Tylko głupiec uważa te marki za niezależne.

Propaganda PiS jest prosta. Np. dają 80 milionów dotacji Mercedesowi a potem krzyczą, że będą "dążyć" do reparacji od Niemiec. I już to ćwierćinteligentom wystarcza aby uznać PiS za antyniemiecki.
Natomiast sama polska germanofobia nie bierze pod uwagę zmian cywilizacyjnych:

Polacy są utrzymywani w stanie ciemnoty. Jakieś głupiutkie JOWy nie mają z tym żadnego związku, bo ta ciemnota nie zależy od detali organizacji demokracji fasadowej. Biorąc pod uwagę fakt jak bardzio nie sprawdził się JOW w USA, Francji, Wielkiej Brytanii - gdzie obywatele są traktowani jak bydło i zachowują się jak bierne bydło (tak jak w naszej ordynacji) - zastanawiam się nad intencjami propagatorów JOW w Polsce. Odwracacie uwagę od sprawa zasadniczych? Utrudniacie diagnozę?

Muszę przyznać, że starannie Pan się uwiarygadnia narzekając na "słabe państwo" (w domyśle - polskie). Narzeka Pan na słabe państwo, a zaleca "mniejsze zło" - czyli skrajnie prounijny PiS (jako alternatywę dla skrajnie prounijnego PO). JAKIE reformy można robić pod butem misternej sieci zależności gospodarczych od Zachodu? Jakie reformy można robić w świecie gdzie Rząd Światowy posiada możliwości nakładania sankcji na niepokorne kraje?

Rząd PiS nawoływał do unii energetycznej Europy, a obaj Kaczyńscy byli/są za likwidacją armii państw narodowych i powołaniem jednej armii europejskiej. Przecież to daje ZEROWE pole manewru.

Przy okazji. PiS intensywnie rozbudowuje mniejszość ukraińską i promuje kijowskich majdaniarzy Sorosa. Ci majdaniarze nawołują do obalenia rządu PiS, ale pisowskie szczekaczki wmawiają, że oni mają związki z....Rosją a nie USA/Ukrainą.
Tak budujecie "silne państwo"? Przez chaos i masową dezorientację w których gubią się nawet ludzie aktywnie analizujący politykę?

oto Ireneusz

Chcę nacisnąć minus i ... figa

A ten minus za idiotyczne krytykanctwo i brak jakiejkolwiek pozytywnej myśli w całym swym wypoconym powyżej poście. Robercik niech się nauczy zachowywać nie jak chłop na roli po kilku głębszych, ale jak człowiek. Jak się kogoś wyzywa od "WY", to trzeba przedstawić pozytywny program i minimum jakiejś myśli, która świadczyłaby o inteligencji. Dopiero wtedy można krytykować. Ganić. Pokazać swą własną wyższość.
Niech to nawet będzie wyższość Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkiej Nocy. Lub vice versa.
Autor ma swoje plusy i minusy, ale prezentuje swą myśl od A do B i motywuje argumentami. Podejmie Robercik argumenty, to będzie mógł Autorowi do pięt sięgnąć.

oto Krzych Adam

Robercik nie czyta z uwagą i potem pisze nonsensy.

Np. to:

Biorąc pod uwagę fakt jak bardzio nie sprawdził się JOW w USA, Francji, Wielkiej Brytanii - gdzie obywatele są traktowani jak bydło i zachowują się jak bierne bydło (tak jak w naszej ordynacji) - zastanawiam się nad intencjami propagatorów JOW w Polsce.

A przecież w artykule stoi jak wół:

Najbardziej imponująca praktycznymi zaletami naszego współczesnego sposobu głosowania – twierdzi J. T. Pepall – jest możliwość by 'wyrzucić kiepskich' ('throw the bums up'), nawet bardziej niż możliwość wybrania nowego rządu.

Nie wiem jak pod tym względem sprawa wygląda w UK, ale w Kanadzie ten aspekt działa bezbłędnie. FPTP nie jest panaceum, jest bezradne w kwestii narastającej dekadencji w sferze moralności, co więcej najwyraźniej w warunkach kanadyjskich sprzyja narzucaniu jej odgórnie, ale najwyraźniej wynika to z braku sprzeciwu społecznego, bo możliwość wyrzucania kiepskich zapewnia co sprawdza się w polityce gospodarczej Kanady. Niestety widać też objawy psucia zasad. Np. od czasów premierostwa Jeana Chretiena akceptowany jest szeroko przywilej lidera partii zapewniający mu ostatnie słowo przy zatwierdzaniu kandydatów w okręgach. Praktyka ta wystepowała czasami już wcześniej, ale było to wstydliwie skrywane. Ale to można naprawić, przez zakaz takich wodzowskich praktyk w prawie wyborczym. Co do USA to ordynacja tam mimo FPTP jest tak szczególna, że praktycznie uniemożliwia powstanie trzeciej partii, więc żadnych sensownych wniosków co do działania systemu westminsterskiego z sytuacji w amerykańskim systemie wyciągnąć się nie da. Zaś przytaczanie francuskiego dwuturowego systemu w tym kontekście dowodzi tylko ignorancji.

Robercik pisze też:

Narzeka Pan na słabe państwo, a zaleca "mniejsze zło" - czyli skrajnie prounijny PiS (jako alternatywę dla skrajnie prounijnego PO).

Najwyraźniej nie czytał artykułu wystarczająco uważnie bo zauważył by:

Dlatego w perspektywie już zbliżających się wyborów samorządowych, a potem partyjnych, należy wspierać "większe dobro" w tych rodzących się inicjatywach politycznych i ruchach politycznych, które chcą głębokiej i republikańskiej reformy ustroju polskiego państwa, opartego na bezpośredniej zależności posła od wyborcy i w pełni wolnych wyborów w jednomandatowych okręgach wyborczych, w jednej turze, z pełną swobodą kandydowania wszystkich uprawnionych obywateli oraz jawnością liczenia głosów. I dlatego należy wówczas odrzucić "mniejsze zło".

oto Kmieć

Panowie używają tu Pana Robercika

niczym teksańską kobyłę do ujeżdżania... Nie wiem. Może Wam się zdaje, że prawica.net to takie samo zgromadzenie "hołoty" jak na Interii GmbH, czy Onetische Beobachter, tylko odrobinę bardziej elokwentne?

Przypominam, że czegoś (czegokolwiek - urządzenia, czy idei) co jest WADLIWE, nie da się NAPRAWIĆ.
Próby naprawiania, ulepszania, czegoś co z definicji, i u samych fundamentów (a raczej ich braku) nie jest w stanie działać, spełzną na niczym - to "krew w piach", "para w gwizdek", "teściowa utopiona w studni"!

Naprawiacze i "patrioci" (część po prostu głupia, a część niepolska, ale polskojęzyczna) najbardziej boją się, aby nie nadszedł czas, gdy (zwiedzając kamieniołomy z kilofami w rąsiach) będą - szepcząc - recytować:

"Lichwo! Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie.
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie."

oto Krzych Adam

Nie wiem skąd to się p. Kmieciowi to wzięło.

Znaczy to oskarżenie że np. mnie się zdaje, że prawica.net to (...) zgromadzenie "hołoty". Ale i tak ten post jest zupełnie niezły, choćby dlatego, że nie ma w nim ani korniszonów, ani w żaden inny sposób przygotowanych do podania na stół ogórków.

Szanowni Panowie Robercik i Kmieć nic tylko by pisali o całokształcie i stąd się bierze pisanie "od Sasa do Lasa". Ja zaś jako człowiek bardzo konkretny skupiłem się na dwóch wycinkowych sprawach:

  1. Działanie ordynacji wyborczych w USA i Francji nic nam nie mówi o działaniu ordynacji typu westminsterskiego, a wg moich doświadczeń i ocen, w kraju mego zamieszkania, czyli w Kanadzie ten system działa zgodnie z tym jak był zaprojektowany, czyli tak jak powinien działać. Tj. daje wyborcom pełnię możliwości "wyrzucania kiepskich". Że sam system nie sprawi by ludziom się chciało chcieć to inna para kaloszy.
  2. Nieprawdą jest, że Autor popiera PiS. Jedynie w tym systemie jaki jest za bezcelowe uważa atakowanie go z korzyścią dla jego przeciwników, bo PiS jest trochę mniej złą stroną POPiS-owego medalu, więc przyczynianie się do odwracania medalu drugą stroną jest bez sensu.

Ponieważ się obawiam, że skupianie się na szczegółowych wyjaśnieniach jest dla Pana niemiłosiernie męczące dam Panu skrót pewnych generaliów z mego światopoglądu:

  1. Nie mam zaufania do demokracji w ogóle jako takiej.
  2. Nie znoszę tego co jest nazywane demokracją liberalną.
  3. Uważam że w krajach oligarchiczno-kompradorskich to co jest nazywane demokracją to jedynie jak określa to p. chłop jag jakaś demokratura.
  4. Nie istnieje dla Polski w chwili obecnej możność wyrwania się z tego "demokratycznego" paradygmatu, zatem celowe są działania dla wprowadzenia najmniej szkodliwej wersji owej demokracji.
  5. Podstawą tego co określa jaka demokracja będzie (albo przynajmniej jaka może być, gdy ludzie się postarają) jest ordynacja wyborcza.
  6. Za najlepszy istniejący system wyborczy w wyborach do izby niższej parlamentu (w innych wyborach już niekoniecznie) uważam system westminsterski.
oto Kmieć

Czy Sznowny Pan Krzych Adam

ma mnie za kompletnego idiotę?

Pan Robercik - tak moim prywatnym zdaniem - to góruje nade mną zarówno wiedzą, ale jeszcze bardziej intelektem. I myślę że z przyjemnością pobiesiadowałbym z tym Szacownym Ludziem (bo Robercik nie należy do stada "człowieków").
Przy czym, może zarozumiale, wydaje mi się, że biesiadowanie ze mną Panu Robercikowi ani ujmy, ani straty czasu by nie przyniosło, choć jest kilka spraw, które On od czasu do czasu artykułuje, a ja się z nimi stanowczo nie zgadzam. (ale to nie dotyczy tego tematu).

Wracając
Miałem ochotę popolemizować z Pańskimi punktami. Ale najpierw przeczytałem wszystkie... I pojawił się punkt szósty:

--------------
Za najlepszy istniejący system wyborczy w wyborach do izby niższej parlamentu (w innych wyborach już niekoniecznie) uważam system westminsterski.
--------------
System westminsterski.
Bardzo znamienne jest porównywanie słowiańskiego polskiego ustroju prawnego i kulturowego (który nigdy nikogo nie napadł i nie skolonizował) do ustroju kraju kompletnie syjonistycznego i bandyckiego, którego tzw. bogactwo oparte jest na ludobójstwie, wyzysku, lichwie, spekulacji, itd.

Wielka Brytania, to tak naprawdę Wyspy Rothschilda. City of London jest wyłączone spod jurysdykcji Wielkiej Brytfanny i praw ordynacji wyborczej dotyczących pozostałych "borough".
Dodatkowo, po Londynium (i nie jest to ścisłe syjonistyczne City of London) pałęta się żydowska zmotoryzowana policja (SHOMRIM) mająca uprawnienia do zatrzymywania SIŁĄ obywateli GB!
http://www.myslkonserwatywna.pl/wp-content/uploads...

http://www.bibula.com/?p=79119

System polityczny w UK jest od około 550 lat żydowską farsą z Dzieci Albionu.

Mam na myśli to, że w tym - wg Pana -"najlepszym systemie westminsterskim" prawdziwi Brytyjczycy NIE MAJĄ NIC DO POWIEDZENIA.
Mieszkałem tam wystarczająco długo - to WIEM.

Jeśli Pan takiego samego żydowskiego systemu życzysz Polsce, to - wybacz Pan - albo jesteś ślepym głupcem, albo...

oto Krzych Adam

Hmmm.

Czy Szanowny Pan Krzych Adam ma mnie za kompletnego idiotę?

Do tej pory ciagle nie, ale przyznaję, że pracuje Szanowny Pan niezwykle intensywnie bym zmienił zdanie. Mnie w przyszłym roku minie 30 lat intensywnego obserwowania jak działa system westminsterski w kraju o podobnej liczbie ludności i podobnej liości miejsc w izbie nizszej parlamentu jak w Polsce, czyli w Kanadzie. Jak napisałem powyżej działa on wg. mnie bardzo dobrze w zakresie "wyrzucania kiepskich". Nie podoba mi się jedynie, że w Kanadzie ludziom jakby nie chciało się wszystkich kiepskich wyrzucać, a swe w tym zakresie działania ograniczają jedynie do spraw materialnych. Także pogodzili się z narastającą ciągle tendencją do akceptowania wodzostwa w partiach. Na ten temat czytałem nawet artykuł, którego autor bolał nad tym, ale przyznawał, że tradycje te są długie bo sięgają Johna MacDonalda i Wilfrida Laurier, premierów przed ponad wiekiem.

Bardzo znamienne jest porównywanie słowiańskiego polskiego ustroju prawnego i kulturowego (który nigdy nikogo nie napadł i nie skolonizował) do ustroju kraju kompletnie syjonistycznego i bandyckiego, którego tzw. bogactwo oparte jest na ludobójstwie, wyzysku, lichwie, spekulacji, itd.

Ktoś przyrównywał ustroje "prawne i kulturowe" (szczerze mówiąc nie wiem co te określenia nawet znaczą) UK i Polski? To nie byłem ja. A tak w ogóle to Szanowny Pan kto taki, że wyjeżdża z tym słowiaństwem? Turbosłowianin jakowyś?

BTW, znam też zminiaturyzowany system westminsterski z uroczej wyspy Barbados. Potomkowie niewolników na plantacjach trzciny cukrowej (92.4% w pełni czarnych i 3.1% wielorasowych) zaadaptowali go sobie i bardzo im z nim dobrze. Jak mi się wydaje nic im to nie przeszkadza, że zrodził się on w "kraju kompletnie syjonistycznym i bandyckim, którego tzw. bogactwo oparte jest na ludobójstwie, wyzysku, lichwie, spekulacji, itd". Co gorsza wygląda na to, że nic im to nie przeszkadza, iż ten kraj ongis trzymał ich przodków w stanie niewolnictwa.

oto Robercik

Przypominam, że czegoś

Przypominam, że czegoś (czegokolwiek - urządzenia, czy idei) co jest WADLIWE, nie da się NAPRAWIĆ.
Próby naprawiania, ulepszania, czegoś co z definicji, i u samych fundamentów (a raczej ich braku) nie jest w stanie działać, spełzną na niczym - to "krew w piach", "para w gwizdek", "teściowa utopiona w studni"!

Pan Kmieć trafił w samo sedno. Oczywiście, że dywagacje na temat JOW nie mają sensu gdy media grają na jedno kopyto, a ludzie w ogólnej masie są skłonni poprzeć np. wojnę z państwem którego nie są w stanie wskazać na mapie, a także zupełnie nie interesują się tematami których nie podstawiły im pod nos dyżurne autorytety.
W takich pseudo demokracjach i tak rządzi klika.
Podałem przykład USA i Wielkiej Brytanii - JOWowych krajów które nie tylko zachowują się na arenie międzynarodowej jak bandyci, a z których ponadto idzie awangarda "postępu".
Ja rozumiem, że te kraje są bogate, ale bogaty np. był Rzym, a przecież dyktaturę uważamy za nieefektywną ekonomicznie i niesprawiedliwą formę rządów. Wskazuję słabości JOW na przykładach a za to ktoś mi odpisuje, że nie mam argumentów. A oni - JOWowcy mają? Pan Ireneusz odmawia mi prawa do polemiki, bo nie zaproponowałem "alternatywy" w postaci idealnej formy rządów i ustroju społecznego. To jest zupełna aberracja. Nie można skrytykować dziadostwa intelektualnego, np. wypocin na temat perpetuum mobile - o ile samemu nie połączyło się w jednej teorii fizyki kwantowej i teorii względności?
Nie można skrytykować słabego filmu o ile nie nakręciło się własnego?

Szanowny Autor pisał tu o "mniejszym złu". W moich oczach człowiek operujący w fałszywych kategoriach mniejszego zła, zważywszy na wielokrotnie powtarzany przez włądzę schemat podstawiania "mniejszego zła" (np. swego czasu w postaci Wałęsy) jest kompletnie niewiarygodny. Cały system polityczny, cała obecna demokracja fasadowa opiera się właśnie na wbiciu ludziom do głów konieczności głosowania na jakieś niby mniejsze zło. Siedzimy w restauracji i wybierając w menu łudzimy się, że wybieramy kucharza. Kucharz jest ciągle ten sam. JOWowcy omijają szerokim łukiem temat wyboru restauracji i biją pianę na temat sposobów w jakie będziemy wybierać pozycję z menu.
Ludzie! Ile można?

Napisałem wyraźnie. Kacze MNIEJSZE ZŁO opowiada się za unifikacją energetyki i armii na poziomie kontynentu i pełną, intergralną współpracą na poziomie Atlantyku, a więc ma W NOSIE jakieś śmieszne państwo typu "polska", bo "polska" w planach mocodawców Kaczyńskiego pełni rolę województwa i ma obowiązek wdrażać dyrektywy od podatku VAT po wsparcie dla LGBT w szkołach. Z punktu widzenia Centrali nie ma potrzeby aby Polska była silna. Co więcej, nie ma takiej potrzeby względem krajów o większym potencjale niż Polska. Silna ma być całość. Wręcz przeciwnie - kraje członkowskie powinny być słąbe politycznie i zależne gospodarczo, nawet gdy są mocarstwami (jak Niemcy). System zależności utrudni rozpad Imperium.
Jakieś pomysły na wyrwanie się z Imperium?
Przecież większość ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy, że są jego poddanymi. 99% dyskusji politycznych to jakieś lunatykowanie bez odniesienia się do rzeczywistości.

Czy Autor wskazał recepty poza głupkowatym JOW w ramach którego ludzie i tak zagłosują na kandydatów najlepiej wypromowanych przez media i służby? Bo ja widzę jak to działa w praktyce. Trump jest praktycznie ubezwłasnowolniony, a praktycznie rządzi np. Erdogan. Tylko, że Erdogan zamordował sporo osób a dziesiątki tysięcy wywalił z pracy z wilczym biletem, ropzprawił się też z mediami, a teraz dywersyfikuje sobie źródła uzbrojenia. Tak się zdobywa i utryzmuje władzę. W tej kwestii nic się nie zmieniło od tysięcy lat, a jak ktoś rozwodzi się wyłącznie nad ordynacjami wyborczymi zakładając, że lud głosuje racjonalnie i poza ordynacją nic już więcej nie potrzeba - to ja takiego kogoś uważam za stojącego o klasę niżej niż minimum niezbędne do realnego analizowania polityki.

oto Ireneusz

Ależ pewnie że można

Nie można skrytykować dziadostwa intelektualnego, np. wypocin na temat perpetuum mobile - o ile samemu nie połączyło się w jednej teorii fizyki kwantowej i teorii względności?
Nie można skrytykować słabego filmu o ile nie nakręciło się własnego?

Moja Świętej Pamięci przedwojenna polonistka uczyła nas różnicy między intelektem a głupotą, a także między krytykowaniem a krytykanctwem. I na przykład, człowiek bez intelektu, znudzony filmem którego nie jest w stanie pojąć - podda go bezmyślnej i "głębokiej" krytyce. Ale człowiek pełen intelektu nie będzie pastwił się krytykanctwem i potraktuje rozmówców jak równych sobie. On wskaże punkty filmu, które są niezrozumiałe lub które są słabe z innych względów. Nie musi być reżyserem, ale aktywnie wysłucha dyskutanta i postara się go ZROZUMIEĆ. Bowiem dyskusja to rozmowa, a nie monolog. Zapewne to i wielce dziwne? No i wtedy nikt mu nie zarzuci, jak to zrobił powyżej Krzych Adam, że myli ordynacje dwuturowe z jednoturowymi, a także że nie rozumie wyborów jednomandatowych "ze wskazaniem" z prawdziwymi wyborami FPTP (czyli westminsterskimi, a więc naturalnymi wyborami swego lidera dla człowieka od czasów jaskiniowych). Bo on jeśli nie wie, o czym mówi, to wie doskonale czego nie wie.
Pozdrawiam życząc minimum przemyśleń :-)

oto BTadeusz

W jaki sposób chciałby Pan zagwarantować wiekszości

Polaków - utrzymujących państwo - swoja PRACĄ
że ich wola będzie realizowana - gdy zapanuje JOW?

Swoim majątkiem?
Ile Pan go ma?

A co warte są gwarancje bez zabezpieczenia finansowego?

Referendum wiążące - jako narzędzie - realizacji woli politycznej - nie wymaga gwarancji finansowych.

oto JJerzy

Władza ...

... już, panie Tadeuszu, postarała się, aby żaden z trzech warunków wolnego społeczeństwa nie przeszkadzał w rządzeniu. Władza nie chce, aby obywatele:
- byli zorganizowani,
- byli uzbrojeni,
- byli niezależni ekonomicznie.
Wszystkie warunki spełnione. No, prawie ... Jeszcze tli się świadomość potrzeb ...

oto BTadeusz

Monteskiusz przegapił jedną władzę

Przegapił - bo za jego czasów - PIENIĄDZE - JUŻ BYŁY.
Cóż warte są jego trzy władze - gdy pieniądze - drukuje czwarta władza?... władza finansowa - niezależna od pozostałych?

oto Andrzej

trójpodział władzy to ściema

prawdziwy podział władz to
- władanie przemocą (polityka)
- władanie zasobami gospodarczymi (gospodarka, finanse)
- władanie umysłami (kościół, media)

A te dyrdymały o trójpodziale, to sobie można w buty wsadzić...

oto JJerzy

Najgorsze ...

... że, tak na prawdę, to te trzy władze, to jedna i ta sama władza, a ten wskazany podział, to jedynie narzędzia.

oto BTadeusz

Ale władanie przemocą

wobec zdolności drukarek FED, czy "oszczędności" np. Sorosa (majdany,,, "wiosny"...) - jest istotnie podważane.
I obecny stopień zglobalizowania jest już wystarczający - by władza finansowa - była (jest) jedyną skuteczną.

oto JJerzy

Gdyby tak było ...

... i gdyby było to wystarczające, to na co te flotylle lotniskowców?

oto BTadeusz

To bajer dla Telewidzów...

Na Ukrainie bez lotniskowców wprowadzono pożądane prawo i wyposażono je w adekwatne do (tego pożądania) -finanse.
Dziś wojny są prowadzone na drukarkach.
Gdyby FEDowi udało się dotrzeć ze swymi produktami do rosyjskiej ulicznej "demokracji" - Rosja byłaby już pod jurysdykcją amerykańskiego systemu.
Tak rozumienm (hasło) - "wojny o pieniądz".
I tak - jako szubrawców - widzę apologetów EURO.
=============
To znaczy - lotniskowce strzegą zasięgu pieniądza. A przestały fizycznie strzec granic dla migracji - co kiedyś było dominantą.

oto Andrzej

to się nazywa plutokracja

klasycznym przykładem są miasta greckie - źródło naszej demokracji. A w dzisiejszych "demokracjach" - idealnym przykładem są Stany, gdzie miliard jest potrzebny do wyborów prezydenckich. Demokracja to idealna struktura dla plutokracji.

oto Eowina

Tak jest. Przy władzy są milionerzy, tym samym całe

rody przekazują sobie nawzajem władzę.

Satyryk amerykański Stephen Colbert, kilka dni pobył w Rosji i posłuchał narzekanie ludu na rosyjskich oligarchów. Przyjechał do USA i widzom tych oligarchów wytłumaczył.
A na koniec powiedział tak: " a u nas w USA jest taka różnica, że my mówimy po angielsku". :D

oto MSzach

-:)) To bardzo prosta choć ignorowana prawda...

wygra zawsze ten co ma najwięcej pieniędzy

- również w polityce.
W otwartym globalnie państwie musimy przegrać.. Wcześniej czy później...
To jak? By przetrwać musimy się zamknąć? Otworzyć się na jeszcze słabszych niz my... byśmy w tej grze mielibysmy jakąś szansę?
Osłabić hegemona dodrukiem zamiast podatków... Ale przecież darmowych choć ponoc niegłupich 'obrońców oszczędności' jest w brud,,, wśród nas samych.

oto Robercik

JOW - jak czarnoksiężnik z

JOW - jak czarnoksiężnik z Krainy OZ. O ile wiem poręczył Pan za Piskorskiego. Piskorski będzie siedział niezależnie od ordynacji wyborczej, a tacy jak Faltzmann będą mieć niezależnie od niej zawały przed 40. Głupie społeczeństwo, ogłupione mediami pójdzie zagłosować tak jak im podyktowały media.
Zdecydowana większość ludzi z jakimi się spotykam nadaje cudzymi tekstami. Własnych przemyśleń - zero. Włądza to wie i zawczasu przejmuje kanały kontroli umysłów od gigantów typu TVN po sekciarzy takich jak "pastor" Chojecki. Demokracja jest dobra dla ludzi dysponujących WOLNĄ WOLĄ a nie armii robotów którym propaganda złamała umysły. Ten ustój nie może działać, ponieważ klasyczne eksperymenty psychologiczne wykazały, że masy cechuje oportunizm i bezmyślne naśladownictwo.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Ascha

oto Ireneusz

Więc trzeba demokrację przebudować

Aby nikt nie zawładnął większością, to ta większość musi pilnować i czuwać nad swoją własną wolnością. Musi wybrać swego lidera - przedstawiciela i GO PILNOWAĆ. Oczywiście można pilnować po staremu, a więc wybrać nie w jednym mandacie, ale dwa mandaty - gdzie jeden jest od reprezentowania, a drugi od pilnowania pierwszego. Nie zdało to egzaminu. W systemie westminsterskim wypracowano wybór jednego czlowieka i ściąganie go celem spowiadania się ze swoich czynów oraz instruowanie na przyszłość, jak ma postąpić. Gdy się sprzeniewierzy i nie potrafi umotywować swojego czynu - jest usuwany! Siła więc jest w obywatelskości grupy delegującej swego przedstawiciela. Jeśli ta grupa popadnie w lenistwo lub w depresję (pod tytułem - a co ja biedny żuczek mogę), to taki przedstawiciel wykiwa grupę leni natychmiast. Dzieje się tak wszędzie. Do momentu, aż ktoś się nie oburzy i grupa nie zareaguje - eliminacją przedstawiciela i wyborem nowego.
U nas mamy system, w którym nikt niczego nie kontroluje. W którym nie można wybrać swego przedstawiciela. Można wybrać jedynie tego, na którego dostaniemy zezwolenie od jakiejś jednej czy drugiej "warszawki", jednego czy drugiego pierwszego sekretarza jakiejś tam partii, której nie znamy nawet tak naprawdę programu - bo programu przecież nie mają sprecyzowanego. Ich "programy" to bić konkurencję oraz wykiwać większość.
Nie może być zgody Polaków na taki fałsz i takie postepowanie.
A jednak zgoda jest. Dlaczego? Z głupoty naprawdę?

oto Robercik

Wie Pan co to pijacka debata?

Wie Pan co to pijacka debata? Każdy pijaczyna mówi niezależnie od innych i nikomu to nie przeszkadza, oni nie rozumieją towarzyszy i nie zdają sobie sprawy, że nikt ich nie słucha.

Poddałem w wątpliwość sedno Waszej "demokracji" przybliżając eksperyment Ascha i zmowę mediów. Wyjaśniłem, że "demokrację" kontrolują sitwy mające know-how wybiegający daleko poza horyzont wyborcy i że eliminacja tych sitw jest możliwa dopiero na sposób Erdogana.

a Pan nadal o dobrym sposobie wyłaniania przedstawicieli. Podałem Wielką Brytanię jako przykład patologii. Dodam tu, że w Wielkiej Brytanii już w XIX wieku Benjamin Disraeli powiedział, że rządzą ludzie ukryci za kurtyną. Tak wygląda Wasz system westminsterski w praktyce. Aby przejrzeć tę kurtynę trzeba być człowiekiem wybitnym i mającym czas na rozważania. W Szwajcarii "przedstawiciele" już dawno wprowadziliby kraj do UE a sprawa rozbiła się dopiero o referendum.

Najstraszniejsze jest to, że Wy zupełnie nie dostrzegacie świata takim jakim jest. Nie rozumiecie podstawowych mechanizmów a promujecie złote recepty.

Na przykład wg. badań Polsce tylko 30% ludzi wie co to była Rzeź Wołyńska (potrafią wskazać bez błędów ofiarę i sprawcę). Jak taki MOTŁOCH może iść do JOWów i wybierać rozsądnie? Wybory zaczynają się w GŁOWACH wyborców. Wy o tym notorycznie zapominacie. Jak wyborca-osioł ma kontrować swoich przedstawicieli? No jak?
"demokracja" przedstawicielska tylko usypia czujność obywateli. Ona sprawia wrażenie, że ktoś (kogo oni nie znają) za nich czuwa. Pan "przedstawiciel" idzie na seks z dziećmi, ktoś to nagrywa i potem takich "przedstawicieli" kontroluje. Tak rządzi się w demokracji.

Marcinkiewicz poszedł swego czasu "pracować" w Goldman Sachs. Gdy to powiedziałem pewnemu wyborcy PiS odpowiedział mi pustym spojrzeniem, nie podjął tematu. Nie wyjaśniono mu po prostu w TV czy to dobrze czy źle. Ten wyborca nie ukarze Marcinkiewicza ani w systemie proporcjonalnym ani w JOW. Ludzie nadają tym co jest obecnie na topie w mediach. Ten sam wyborca PiS nakręca się każdą - za przeproszeniem - g burzą medialną.
Wy media zupełnie ignorujecie.

oto Ireneusz

Uparciuch

Ostatni raz prosiłem, aby mi POKAZAĆ gdzie wskazany jest POMYSŁ na rządy zadowalające Szanownego Malkontenta?
Krytykanctwo do kwadratu i w dodatku głupie próby zakrakania mnie ilością hałasu. W dodatku teraz do mnie będzie Szanowny gdakał per WY. Żałosne...
Powodzenia na nowej drodze Erdogana. Najlepiej wpierw wykonując rzeź tego otaczającego MOTŁOCHU.
EOT.

oto JJerzy

Zamiast krytykować ...

...Robercika i okładać go odwiecznym "to wymyśl coś mądrzejszego" lepiej byłoby podjąć merytoryczną dyskusję z jego argumentami. Demokracja jest jednym z najgłupszych ustrojów i to jest fakt historyczny. Co więcej, przez swą specyfikę jest niezwykle podatna na wyradzanie się we wszelkie możliwe zdegenerowane formy. Czy nie wystarczy fakt, że era największych, niewyobrażalnych wprost zbrodni, to era demokracji, wprost wszechobecnej.
Zamiast więc, proszę wybaczyć, wzajemnego mordobicia, proponuję inny model. Proponuję podejście inżynierskie. Wymienić wszelkie cechy systemu społeczno-politycznego, jakich się od organizacji oczekuje. Tylko bez wygłupów i sięgania do gotowców. Bez szukania nazw i uczonych analiz. Jestem spokojny o wynik. Na pewno z tych rozważań nie wyjdzie panu demokracja.

oto Ireneusz

Niestety, ale wyjdzie

Ale w rozumieniu kompletnie innym, niż ogólnie obowiązująca definicja.

Czy nie wystarczy fakt, że era największych, niewyobrażalnych wprost zbrodni, to era demokracji, wprost wszechobecnej.

Czy nie dlatego, że świadomość ludzi przyjmuje do wiadomości takie fakty i są ich historyczne zapisy? Czy w autokracji wolno jest rozpowszechniać informacje zabronione? Darujmy sobie, ale naprawdę - dyskusja wymaga pochylenia się dwóch stron. A nie wymaganie tego od przeciwnika :-))))))

oto Ireneusz

Dodam jedną rzecz

Polecam przestudiowanie prawa naturalnego, w ujęciu konserwatycznym. Poczynając od wolnej woli, kończąc na odpowiedzialności człowieka za własne życie i jego kontynuację.

oto MSzach

Może by najpierw zacząć od

Może by najpierw zacząć od definicji okreslenia 'demokracja'
Bo b. często jest tak, ze najgłupsze jest dla kogos cos co jest tylko demokratycznopodobne ale w istocie nie jest żadna demokracją i w takim przypadku np. monarchia absolutna czy czerwona, czy inny zamordyzm moze świecić przykładem organizacji systemu.....
Jednak Pan Bóg poprzez dekalog powiedział ze wszyscy jestesmy przed Nim równi to czy przed prawem tworzonym przez człowieka to juz tak byc nie powinno!?

oto JJerzy

A co pan

... panie Mariuszu chce osiągnąć przez to ... cofanie? Co ta definicja ma niby wnieść?

Demokracja – system rządów (reżim polityczny, ustrój polityczny) i forma sprawowania władzy, w których źródło władzy stanowi wola większości obywateli (sprawują oni rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli). Obecnie powszechną formą ustroju demokratycznego jest demokracja parlamentarna.

Samą ideę kładzie zwykła statystyka. Demokracja w swym założeniu ma równość znaczenia głosu. Równość idioty i geniusza, łotra i sprawiedliwego, poronionego idealisty i realisty. Jak pan z takiego ... głosowania chce uzyskać efekt pozytywny? Ale nawet gorzej: jak chce pan wprowadzić realnie w życie tak wyidealizowany model?

oto MSzach

Wynuik głosowania nie

Wynuik głosowania nie fałszują idioci tylko niewolnicy państwa. Przy czym dziś często się zdarza ze pański geniusz egzystencjalnie takim niewolnikiem też jest i dlatego demokracja z powszechnym czynnym prawem wyborczym jest dla Pana nie do przyjęcia bo tu i geniusz i idiota na tym samym koniu pomiata...

oto adam_54

Biblijna zrzynka......

"Boga nikt nigdy nie widział".. ale każdy wie o jego istnieniu, bo wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazują że istnieć musi.....
Podobnie u p.Błasiaka.....

Otóż grupa panująca w Polsce jest niewidoczna dla ogółu polskiego społeczeństwa. A jest nią postkomunistyczna oligarchia finansowo-polityczna. Polska oligarchia jest grupą ukrywającą w sposób profesjonalny swoje istnienie przed opinią publiczną. Dlatego jest dla niej niewidoczna. Ma formę istnienia analogiczną do kosmicznej "czarnej dziury". O jej funkcjonowaniu świadczą tylko skutki dla zewnętrznego otoczenia społecznego

Bóg też ...." ukrywa w sposób profesjonalny swoje istnienie przed opinią publiczną. Dlatego jest dla niej niewidoczny. Ma formę istnienia analogiczną do kosmicznej "czarnej dziury". O jego funkcjonowaniu świadczą tylko skutki dla zewnętrznego otoczenia "......:-DD

Panie Błasiak na lepsze sparafrazowanie nie było pana stać ????
Eeeeeeeeeech....... :-((((((

oto Andrzej

można ośmieszać :-(

ale meritum to nie zmieni.

W demokracji realnie rządzą siły, które niekoniecznie chcą się pokazywać. Niektórzy (Erdogan, ludzie Trumpa) nazywają to "głębokim państwem". I jest to dość oczywiste, a dzisiaj widać to jak na dłoni, obserwując ciągły atak na Trumpa, idący ze wszystkich kierunków. Ze strony liberalnych elit, struktur administracji (przecieki), ze służb (szef FBI puszczający farbę do mediów), ze strony biznesu (bardziej związanego globalnymi interesami niż lojalnością wobec Ameryki). A media to narzędzie do tłuczenia i podburzania. Całkiem jak w Polsce.

Tylko u nas nie ma suwerennego państwa, nie ma kapitału polskiego, Polska jest post-kolonią, w której główną rolę odgrywają zagraniczne siły (USA, EU, media), a część elit jest JAWNIE związana i działa na rzecz zagranicy.

Także "ci, których nie widać" istnieją i działają bardzo skutecznie. Wyśmiewanie się z tego świadczy o braku wiedzy o realnej polityce.

Oczywiście w oficjalnych przekaziorach to "spiskowe teorie".

oto Equatore

Tak zwane "głębokie państwo"

Tak zwane "głębokie państwo" to określenie zaprojektowane jako pejoratywne.
Ja zaproponuję inne - to rozum państwa.
Państwa, które ten rozum posiadają, są silniejsze od tych, które go nie posiadają.
Autorytatywny przywódca chętnie podporządkowałby sobie "rozum" bezwarunkowo, bez konieczności zasłużenia na jego wsparcie. Może w tym celu wykorzystać i napuszczać na elity najniższe warstwy społeczne, które łatwo poddają się zawiści wobec lepszych od siebie.
Ale jeśli mu to się uda, państwo przestanie funkcjonować jak należy i zacznie być podzielone wewnętrznie. Mierność znajdzie się u steru, a ludzie źle poinformowani będą radzić.

Moim skromnym zdaniem prezydenci Trump i Erdogan nie dorośli jeszcze, żeby kierować tak potężnymi i skomplikowanymi mechanizmami, jakie stanowią ich państwa. Trump jeszcze wiele może się nauczyć, Erdoganowi to już raczej nie grozi.
Warto zwrócić uwagę, że Chiny i Rosja wcale nie zamierzają demontować swojego "rozumu". Rządzący tymi państwami dobrze współpracują ze swoim "głębokim państwem" i nie zamierzają go niszczyć, nawet jeśli jego osiągnięcia - jak w wypadku Rosji - są skromne. Alternatywą bowiem jest bezhołowie.

Jedyna droga do wielkości prowadzi poprzez harmonijną współpracę ludu, elit i przywództwa. Elity mają radzić, lud ma decydować, przywództwo ma działać zgodnie z decyzją ludu i wytycznymi elit. Jeśli, tak jak w Polsce, politycy monopolizują debatę polityczną i starają się wytępić każde myślenie niezgodne z ich własnym, do niczego dobrego to nie prowadzi.
Biorąc pod uwagę, że w Sejmie nie ma już debaty, a jedynie maszynki do głosowania, nasze państwo nie korzysta z pracy żadnego zbiorowego mózgu - i to widać.

Tylko głosowanie na ludzi, a nie partie, daje szanse na polepszenie tej złej sytuacji.

oto admin

@ Equatore

prośba o zaktualizowanie adresu e-mail, obecny nie działa.

oto Equatore

@p. admin

Zaktualizowałem.

oto pioszo54

Tylko głosowanie na ludzi, a

Tylko głosowanie na ludzi, a nie partie, daje szanse na polepszenie tej złej sytuacji.

Trump!

:)

ale po co w takim razie zabawa w demokrację ?
:)

cuś widać, po amerykańskich nawoływaniach do cenzury, że demokracja nie działa zgodnie z planem
:)

cała władza w ręce "ludzi rozumnych"
(czemuś biedny?
boś głupi)

:)

dzięki, panie Equatore,
maski spadają
:)

oto Equatore

Napisałem

Jedyna droga do wielkości prowadzi poprzez harmonijną współpracę ludu, elit i przywództwa. Elity mają radzić, lud ma decydować, przywództwo ma działać zgodnie z decyzją ludu i wytycznymi elit.

Co z tego nie jest dla pana zrozumiałe?

oto Ireneusz

Nie rozumieją prostych rzeczy

Proste rzeczy to takie:
1. Chcę żyć i rozwijać siebie i rodzinę
2. Muszę współpracować z sąsiadami, aby tworzyć społeczność
3. Społeczność musi mieć swojego lidera, bezpośrednio odpowiedzialnego przed społecznością
4. Elity intelektualne muszą jednoczyć społeczność mimo nieustającej siły odśrodkowej atomizującej na jednostki i własne egoizmy
5. Lider musi więc zbierać informacje o potrzebach społeczności tak, aby móc wyrazić wolę większości
6. Lider musi wnieść to wyżej, w organizację całego państwa tak, aby wola większości była szanowana i aby każdy mógł realizować swoje partykularyzmy w poszanowaniu innych członków większości
7. Prawo i polityka mają obowiązek szanować wolę większości.
8. Każdy obywatel (członek większości lub mniejszości) jest równy wobec prawa, wobec siebie nawzajem oraz powinien być sądzony przez sobie równych.

Wola większości to jest demokracja. Chcąc nie chcąc. I nie jest ważne, kto wykonuje władzę jako rząd. Niech to sobie będzie nawet król. Ale wykonując wolę większości - jest władcą demokratycznym.

oto pioszo54

np. harmonijną, elit

np. harmonijną, elit

:)

tzn. w modelu chińskim jest to jasne, ale w judeo-amefrykańskim ?
potrafi Pan wskazać elity ?
:)

oto Ireneusz

Elita

Elita to inteligencja oraz autorytet.
Kto nie potrafi wskazać autorytetu? Autorytet jest, albo go nie ma.

oto BTadeusz

Orban.

Także Putin, Erdogan, Merkelowa.

oto pioszo54

zgoda, ale pytałem p.

zgoda, ale pytałem p. Equatore o elity kręgu współczesnej cywilizacji zachodniej, czy np. wyciągniętego z kapelusza Macrona by do nich zaliczył ?

oto BTadeusz

-:))) Baaaardzo trudno odpowiadać mi za pana Equatore'a...

Ja - za elity uważam tych, których większość - wybiera sobie dobrowolnie za wzór.
A celebrytów nazywam "celebrystami" - mają monopol na lansowanie siebie nawzajem.
Znam takich - którzy ich chwalą - ale na pytanie wprost - czy ("elitariusze")są dla nich wzorem - popadają w problemy z dykcją... -:)

oto Equatore

@p. pioszo54

pytałem p. Equatore o elity kręgu współczesnej cywilizacji zachodniej, czy np. wyciągniętego z kapelusza Macrona by do nich zaliczył ?

Na to pytanie jest łatwo odpowiedzieć. Według podziału o jakim była mowa w moim poście, funkcją prezydenta Macrona jest PRZYWÓDZTWO. Działanie, a nie doradzanie. Do roli "elity" spadnie on zapewne dopiero wtedy, gdy przestanie sprawować władzę.

oto BTadeusz

Moim zdaniem - zabrakło - "moim zdaniem" (na końcu twierdzenia).

Tylko głosowanie na ludzi, a nie partie, daje szanse na polepszenie tej złej sytuacji.

Gdyby - mnie zapytano w wiążącym referendum -
" czy sędziów należy wybierać w referendum powszechnym?" - poszedłbym i zagłosowałbym - "TAK"

Gdyby zapytano mnie -
" czy posłów (działających zgodnie z art 104p1 konstytucji) - należy wybierać WOGÓLE?"
Nie pofatygowałbym się do urny.
Szkoda zelówek.

oto Equatore

@p. BTadeusz

Każde moje zdanie należy czytać, że ma w sobie "moim zdaniem".
To co piszę to nie przykazania wyryte na skale, a jedynie moje własne opinie.
Czasami czuję potrzebę dodatkowego tego podkreślenia (zwłaszcza w tematach bardzo kontrowersyjnych lub skomplikowanych) i wtedy piszę "moim zdaniem".

oto BTadeusz

Cóż...

Tylko głosowanie na zasady - daje nadzieję na pozytywne zmiany.
Nie można wybrać właściwych ludzi.
Już Biblia przestrzega przed poręczeniem za kogoś - jako za jednym z największych grzechów.
A rzymianie sformalizowali to lapidarnie - "wierzyć i sprawdzać" i ... "pilnować stróża" - SKUTECZNIE.

oto Equatore

@p. BTadeusz

Nie da się głosować na zasady inaczej, jak głosując na ludzi.
Głosowanie na nikogo nie daje GWARANCJI, że będziemy zadowoleni z osoby, na którą głosujemy.
Ale osoba ma twarz, ma nazwisko, ma majątek, ma aspiracje, ma rodzinę, ma wreszcie cielesną powłokę, której musi usilnie chronić przed uszczerbkiem (co może być czasami trudne, jeśli się wzbudzi gniew ludzi, których się źle reprezentuje).
Innymi słowy, osoba jest wyposażona do tego, żeby ponosić ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
Jedyną alternatywą dla głosowania na osoby jest głosowanie na grupy i abstrakcyjne struktury, które łatwo unikają odpowiedzialności i mają tysiące twarzy na każdą okazję.

oto Krzysztof Kowalczyk

Istota problemu

"W tej sytuacji trudno mi nie popierać rządu Beaty Szydło i nie namawiać innych do jej popierania." Chyba lepiej byłoby napisać "są sprawy, w których popieram rząd Beaty Szydło", zwłaszcza w kontekście późniejszych stwierdzeń Autora o rządzie PiS-u jako "mniejszym źle" nie popierającym JOW-ów. Obserwując aktywność niektórych ministrów, a właściwie brak aktywności na niektórych polach, gdzie wręcz ta aktywność byłaby wymagana, mam wątpliwości czy ten rząd wykazuje pełną determinację w walce z oligarchią. Znamienne były też przykłady, które przytaczałem na niedawnej konferencji w Lublinie: "Pierwsze wyroki ws. FOZZ zapadły dopiero po kilkunastu latach, choć inspektor NIK Michał Falzmann wykrył dowody na rażący rabunek finansów państwa już na początku lat 90. Z kolei Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, który teraz chce centralnie sterować sądownictwem i prokuraturą, w kadencji 2005-2007 nie wykonał nawet wytycznych Sejmowej Komisji Śledczej ds. prywatyzacji PZU, która jednogłośnie go wzywała do przygotowania wniosku o unieważnienie prywatyzacji PZU z mocy prawa. Zresztą, gdy tylko zacząłem mówić o aferze PZU, o której obszernie pisałem (link zewnętrzny) w 2010 r., operator TVP natychmiast wyłączył kamerę." I w takich realiach nam przychodzi działać, co nieodłącznie się zazębia z tematem ordynacji wyborczej, co podkreślałem w tekście na Prawica.net: "Sędziowie Sądu Najwyższego USA są co prawda wybierani przez parlament, ale na dożywotnie kadencje, co ma im zapewnić niezawisłość. O ile jednak w Stanach Zjednoczonych mamy kongresmenów wybieranych przez obywateli w wolnych wyborach w JOW-ach, gdzie każdy pełnoprawny obywatel może się zgłosić, o tyle w Polsce mamy polityków wybieranych przez polityków, bo to politycy decydują o tym kto może się znaleźć na liście wyborczej. Bez JOW-ów nie mamy szans na przywrócenie zwierzchności narodu nad władzą ustawodawczą i – co jedno z drugim się wiąże – także nad sądowniczą, która zależy w znacznym stopniu od tej pierwszej." Więcej: http://prawica.net/8173

oto Michel

W punkt

"Zresztą, gdy tylko zacząłem mówić o aferze PZU, o której obszernie pisałem (link zewnętrzny) w 2010 r., operator TVP natychmiast wyłączył kamerę."

Faktycznie, media związane z obecną władzą, musiały przejąć praktyki cenzorów z Mysiej, bo każdy komentarz merytoryczny niezgodny z lansowaną przez nie linią, jest wycinany równo z glebą.
Można zamieścić komentarz obrażający każdą "świętość" tego środowiska, używać wulgaryzmów i to nie podlega cenzurze, natomiast merytoryczna krytyka obecnie rządzących nie ma prawa się ukazać.
"Taki mamy klimat"- jak mówiła klasyczka.

oto Ireneusz

Całkiem jak Dubitacjusz

Opinie, które nie mają pokrycia w rzeczywistości. Otóż dzisiaj w OP partie mają wielkie pieniądze i dysponują nimi celem kupienia sobie krzesła w Sejmie.
W JOW, dla obwodów o wielkości rzędu powiatu potrzebny jest człowiek oraz drukarka lub ksero. Papier. Rower. I okazuje się, że wielkie pieniądze przegrywają z rzutką osobowością mającą dobry program. A więc JEST ZUPEŁNIE NA ODWRÓT.

oto AnnaP

Kto wybierze kogokolwiek

kogo stać jedynie na rower i ulotkę? Kto czyta ulotki w dobie internetu i telewizji?
Ponadto jak ma rządzić kupa nie powiązanych programowo wolnych strzelców? 4 lata będą układać program...

oto Ireneusz

:-))))

To ci kobieta. Wybiera mężczyznę po samochodzie. A nie po inteligencji, możliwościach, aparycji i wdzięku.

oto AnnaP

A merytorycznie?

Woli Pan demokrację, więc mówimy o tym czym się kieruje większość, a nie mniejszość.

oto AnnaP

Nie pisałam o własnych wyborach,

tylko o tym czym kieruje się większość. Pan ma brzydki zwyczaj schodzenia do argumentów ad personam, zwłaszcza gdy brakuje mu argumentów.

oto Ireneusz

Nie piszę o Pani

Po prostu piszę prawdę. Człowiek wybiera inaczej, niż się Pani zdaje.
A że Pani tego nie rozumie, to nie jestem w stanie kontynuować. EOT.

oto Ireneusz

Hmm

Czytelników mam raczej za mądrych i poważnych ludzi. Oprócz tych dwóch minusujących, którzy przyznali się "samopas", że nic nie (z)rozumieją :-))

oto Dubitacjusz

Nie daję łapek, tamtych dwóch też nie dałem

ale - wyjątkowo - całkowicie zgadzam się z p. AnnąP.
Facet z kserem i rowerem wygra z partyjnymi franczyzami i pieniędzmi lobbystów. W okręgu liczącym około 100 tys. mieszkańców.
Panie Ireneuszu, Pan w to wierzy, czy tylko udaje, by oszukać frajerów?

oto Ireneusz

Nie tylko że wierzę

Ale przyglądam się bardzo często takim przykładom. Jak zadufani frajerzy uważający ludzi za kretynów dostają po łapkach od byle jakiego, biednego, ale inteligentnego i rzutkiego jegomościa.
Wiara to jedynie w Pana Boga. Powtarzam się pewnie z tym do znudzenia, ale i tak wielu tutaj nie jest w stanie takiej prostej rzeczy pojąć.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.