Sprawa arcybiskupa Wielgusa
Zebrane artykuły, materiały i dyskusje na temat kryzysu w polskim Kościele na przełomie lat 2006 i 2007, spowodowanego odkryciem współpracy z służbami PRL-u kandydata do godności arcybiskupiej archidiecezji warszawskiej - Stanisława Wielgusa.
Czytaj także: Lustracja w Kosciele
|
Kazanie o abp Wielgusie
Kazanie o abp Wielgusie
http://prawica.net/node/6058
My name is Wielgus, acybiskup Stanisław Wielgus
Uwaga, jeśli to prawda co to niektórzy mogą mieć niezłego kaca moralnego...
http://www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead04&&n...
I po co mu się było
I po co mu się było przyznawać...Niestety, po tym jak już sie pokajał, a nawet policzył, że dwa razy zawiódł, raz kiedy podjął współpracę i drugi, kiedy skłamał...taka sensacja nie jest juz żadną sensacją, tylko dziennikarskim poszukiwaniem utraconego nakładu...
A Pan jak by sie zachował?
A jak Pan by się zachował na Jego miejscu? Bo ja nie wiem. Była taka nagonka, że wszystko co powiedział świadczyło przeciwko Niemu. Ale ale poczekamy, czy to prawda, sam Pan Bóg wie...
No gdybym wiedział, że
No gdybym wiedział, że mój podpis sfałszowano ( a tyle, jesli to prawda, to powinien wiedzieć), to nie tylko, zebym nie chował sie za słowami skruchy, ale jeszcze bym grzmiał o podłym ataku i z tego fałszerstwa uczyniłbym swój własny oręż. Ten jeden fakt, ukazany - w swoim czasie - medialnie, obróciłby całe oskarżenie w ruinę, jak to było chocby w przypadku pana Premiera Kaczyńskiego....
Ja też, ale nie arcybiskup
Ja w pierwszej chwili też tak pomyślałam.Przecież na początku tak robił. Ale w pewnych okolicznościach to byłoby jeszcze bardziej gorszące dla całego KK. Czytałam Jego tłumaczenie całej sprawy, po ukazaniu się "dokumentów" w mediach. Przyznał, że musiał napisać co będzie robił za granicą. Skąd mógł wiedzieć,że Jego podpis nie został wykorzystany w innym celu? Z tego co wtedy zrozumiałam, to chyba nie przyznał sie wprost do złożenia podpisu pod "lojalką" czy jak jej tam. W tej chwili biorę Go w obronę, bo była to dla mnie wielka rana, i chciałabym,żeby był niewinny. Ale tego nie wiem...
Wiekszego zgorszenia by nie
Wiekszego zgorszenia by nie było...gdyby uparcie twierdził, ze jego kontakty z SB miały charakter parwanu dla jego osobistego zaangazowania w sprawy wiary i Koscioła...ostatecznie nikt mu nie przypisywał zadnych konkretnych bezeceństw względem innych ludzi. Jesli to fałszerstwo jest faktem, to wszystko jest tu dziwne i jeśli coś ujawnia, to zwłaszcza to, że nic nie jest tak proste , jak chcieliby współczesni inkwizytorzy...
A zabawne jest w tej ponurej sprawie, że to co panu Prezydentowi jest brane za zasługę ( interwencja u papieża), może nagle stanąc w zupełnie innym swietle bezdusznej i slepej, zupełnie nieuzasadnionej, urzedniczej i pysznej nadgorliwości...
Szczerze mówiąc
Szczerze mówiąc odmpoczątku miałam takie wrażenie, ale nie chciałam "wychylać" sie przed szereg. Zawsze warto "pożyć i zobaczyć". Powiem więcej: od "sprawy Wielgusa" zaczęłam uważniej przyglądać się naszemu Prezydentowi i wszystkim Jego posunięciom i do pierwotnej euforii zaczyna wkradać sie jakiś niepokój. Zwłaszcza, jeśli chodzi o sprawę lustracji.
abp.Wielgus nie potwierdził wszystkiego
co było w aktach IPN na jego temat.Dlatego jego słowa,że nikogo nie skrzywdził brzmią wiarygodnie -zwłaszcza w obliczu prawdy o sfałszowaniu jego podpisu.
Prawda jest taka, że jest więcej pytań, niż odpowiedzi
Bez zgody abp Wielgusa dokonana badania porównawczego? Z czym skonfrontowano ten podpis? Snadź z mikrofilmów nie da się tego zrobić - wg niektórych "ekspertów". Dlaczego teraz to wypłynęło. Dlaczego p. Gontarski - skądinąd bardzo go cenię - zajął się sprawą. Pan Gontarski - widać prawnik - nie mówi, że abp nie współpracował, a że podpisał był prawdopodobnie sfałszowany. Nie podważa innych dowodów. I w tle jeszcze ten oficer, który się zgłasza.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Zrzeszenie Prawników Polskich: nie zlecaliśmy
Patrz: Onet
- ZPP rozważa wystąpienie na drogę prawną przeciwko p. Gontarskiemu.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Ekspertyza: podpis "Greya" sfałszowano
http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=4206
Swoją drogą to całkiem ciekawe, że spotykają sie tu "argumenty" z Onetu i RM. I po to jest pewnie PN
->moniK
Pluralizm :-)
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Rzecznik Episkopatu o publikacji "Życia Warszawy"
Rzecznik Episkopatu o publikacji "Życia Warszawy": abp Wielgus sam przyznał się do współpracy z SB
Abp Stanisław Wielgus sam przyznał się do współpracy ze Służbami Bezpieczeństwa PRL - powiedział KAI rzecznik Episkopatu Polski i Kościelnej Komisji Historycznej ks. Józef Kloch. W ten sposób skomentował dzisiejsze doniesienia "Życia Warszawy", że analiza grafologiczna podpisu "Grey" z materiałów Instytutu Pamięci Narodowej, wykazała, iż został on sfałszowany. "Grey" jest pseudonimem nadanym przez Służbę Bezpieczeństwa abp Stanisławowi Wielgusowi.
Według ks. Klocha doniesienia "Życia Warszawy", że podpis "Grey" mógł być sfałszowany, nie przekreślają wyników prac Kościelnej Komisji Historycznej, która 5 stycznia stwierdziła, że z dokumentów znajdujących się w IPN wynika, iż abp Stanisław Wielgus podjął współpracę z organami bezpieczeństwa PRL. Rzecznik Episkopatu zwraca uwagę, że abp Wielgus sam kilkakrotnie przyznał się do kontaktów i współpracy z SB w odezwie do wiernych, która była czytana w kościołach archidiecezji warszawskiej 6 stycznia br. "Jeśli przeczytamy uważnie odezwę abp Wielgusa to trzy razy znajdziemy tam sformułowanie dotyczące uwikłania w kontakty z SB, dwukrotnie Ks. Arcybiskup pisze o skrzywdzeniu Kościoła, zarówno w tamtym czasie jak i obecnie, w końcu raz wspomina o współpracy z SB. Te sformułowania napisane przez samego Księdza Arcybiskupa, a także ogromna pokora tego tekstu i wyznanie pewnej winy nie pozostawiają żadnych znaków zapytania" - powiedział KAI ks. Kloch.
Według niego Kościelna Komisja Historyczna nie musi weryfikować swojego stanowiska, bowiem jej praca polegała na naukowej analizie materiałów SB, a nie na formułowaniu ocen. Zwrócił uwagę, że 12 stycznia, w czasie nadzwyczajnego zebrania biskupów diecezjalnych w Warszawie, zdecydowali oni, że po orzeczeniu Kościelnej Komisji Historycznej rozpocznie się kolejny etap prac w danej sprawie. "Zespół ekspertów zbada zagadnienie, skonfrontuje, sprawdzi, a jeśli to będzie konieczne, zgromadzi zeznania i to wszystko zostanie przekazane Stolicy Apostolskiej, bo do niej należy wydanie ostatecznej opinii" - tłumaczy rzecznik Episkopatu.
Ks. Kloch podkreśla, że zawsze był zwolennikiem pewnego dystansu wobec materiałów wytworzonych przez SB. "To co dziś opublikowało «Życie Warszawy» nie jest jakąś szczególną nowością, byłem bowiem zawsze zwolennikiem zachowania dużego dystansu do materiałów wytworzonych przez Służby Bezpieczeństwa PRL. Żadne skrajne stanowisko nie jest tu dobre: ani uznanie tych materiałów w całości za "prawdę objawioną", ani zupełne ich odrzucenie, choć zdarzały się całe sfałszowane teczki, jak np. w przypadku ks. Romualda Wekslera-Waszkinela. Na pewno jest potrzebny duży dystans do tych materiałów" - mówi rzecznik Kościelnej Komisji Historycznej.
Kościelna Komisja Historyczna w komunikacie z 5 stycznia br. napisała: "Komisja stwierdziła, że istnieją liczne, istotne dokumenty potwierdzające gotowość świadomej i tajnej współpracy ks. Stanisława Wielgusa z organami bezpieczeństwa PRL. Z dokumentów wynika również, że została ona podjęta".
Abp Stanisław Wielgus ustosunkowując się do oskarżeń o współpracę z organami bezpieczeństwa PRL kilkakrotnie przyznał się do kontaktów z SB, ale zdecydowanie zaprzeczał, że był tajnym współpracownikiem SB. W oświadczeniu wydanym 5 stycznia, po opublikowaniu komunikatu Kościelnej Komisji Historycznej, obszernie przedstawił charakter i zakres kontaktów z SB. Napisał m.in.: "Najgorszy był mój wyjazd do Monachium w r. 1978. Miałem wówczas spotkanie z bardzo brutalnym funkcjonariuszem wywiadu, który wrzaskiem i groźbami, że mnie zniszczy, skłonił mnie do podpisania deklaracji współpracy z wywiadem. Była to moja chwila słabości". A dalej stwierdził: "Wiem, że nie powinienem utrzymywać żadnych relacji ze służbami PRL. Żałuję tego bardzo, że w ogóle podjąłem wyjazdy zagraniczne, które te kontakty spowodowały". Z kolei w odezwie do wiernych z 6 stycznia abp Wielgus napisał, że przedstawił - Ojcu Świętemu i odpowiednim dykasteriom Stolicy Apostolskiej - swoją drogę życiową wraz z tą częścią jego przeszłości, którą stanowiło uwikłanie w kontakty z ówczesnymi służbami bezpieczeństwa, działającymi w warunkach totalitarnego i wrogiego Kościołowi państwa. - "Powodowany pragnieniem odbycia ważnych dla mojej specjalności naukowej studiów, wszedłem w te uwikłania bez należytej roztropności, odwagi oraz zdecydowania do ich zerwania". Dalej przyznaje, że - samym faktem tego uwikłania skrzywdził jednak Kościół. - "Skrzywdziłem go ponownie kiedy w ostatnich dniach w obliczu rozgorączkowanej kampanii medialnej zaprzeczyłem faktom tej współpracy".
http://www.kai.pl/nowyserwis/motd.xml
A LPR już podnosi sztandar walki o elektorat, którego dysponentem jest demiurg z Torunia:
"Lider pomorskiej LPR, wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego LPR Robert Strąk złożył do prokuratora krajowego Janusza Kaczmarka zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z informacją, że podpis abpa Stanisława Wielgusa w materiałach SB został sfałszowany."
http://wiadomosci.onet.pl/1478245,11,,,,,6741,item...
A wszystko to przecież dla dobra Kościoła, prawda ?
Skończy się tak, że "obrońcy w zaparte" Abpa Wielgusa okażą się jego oraz jedności wiernych ostatecznymi "pogrzebaczami".
Pogrzeb może być
Pogrzeb może być zbiorowy...Bo na idiotów wyjdą wszyscy....
Kosciół za chwiejność i wielokrotną zmianę nastawienia do tej sprawy ( tak , jak wczesniej bronił Wielgusa, tak teraz broni swoich ustaleń, których wczesniej nie chciano nawet przyjąc do wiadomości). Media za osaczanie człowieka, który znękany, w swej prostolinijności, nie potrafił się nawet bronić. Prezydent za nadgorliwe wpieprzanie się w nie swoje sprawy......A my za to, że wciąz naiwnie dajemy się nabierać na cudze projekcje pełnej prawdy...
~
Ładne :)
Gratuluję!
Szanowni Panstwo
Czy znana jest Wam tresc wywiadu, z jednym z czlonkow "Komisji" powolanej przez Episkopat, celem zbadania sprawy abp.Wielgusa?
Jesli nie, to postaram sie to przyblizyc wlasnymi slowami, nie mam akurat pod reka tego tekstu(jest to do odnalezienia), Pan Leslaw zapewne ma go w swoim archiwum, to jego dziedzina.
Na pytanie czy abp.Wielgus wspolpracowal z SB, facet stwierdzil.
Z przedstawionych dokumentow wynika ze tak.
A na pytanie, ze te dokumenty nie sa orginalami tylko fotokopie, i czy przypadkiem nie sa podrobkami.
Facet odpowiedzial, nie jestesmy od tego aby badac i stwierdzac wiarygodnosc tych dokumentow, my mamy na ich podstawie stwierdzic czy doszlo do wspolpracy.
Co do zbiorowego pogrzebu-sławek
Niestety prawda, dodałbym jeszcze prymasa i jego( mam nadzieję ) nieopatrzną krytykę decyzji BXVI.
Jarek S.
Zdymisjonował już Kurtykę, teraz czas na: RPO, Episkopat, B XVI
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Pani Junono
A wszystko to przecież dla dobra Kościoła, prawda ?
Skończy się tak, że "obrońcy w zaparte" Abpa Wielgusa okażą się jego oraz jedności wiernych ostatecznymi "pogrzebaczami".
Naprawde doceniam Pani wklad myslowy i dobor slow w wielu postach na tym forum, jednak dla uodpornienia sie w tego rodzaju tematach, polecam ksiazke autorstwa Zbigniewa Blazynskiego p.t. "MOWI JOZEF SWIATLO za kulisami bezpieki i partii".
Tego rodzaju lektore, polecam wszystkim mlodym Polakom,szczegolnie ludziom podatnym na emocjonalne analizowanie pojec - o jakich nie maja pojecia.
~
Dziękuję, że Pan mi przypomniał o argumencie koronnym wszelkich dyskusji tego typu. Parafrazując brzmi on tak: "młodzieniaszkowie i ryby głosu nie mają". Dlaczego jednak ograniczamy jego stosowanie tylko do historii najnowszej. Pójdźmy na całość i...w ogóle zlikwidujmy profesję historyka. Nikt, kto nie żył w danej epoce, nie doświadczył na własnej skórze - nie powinien mieć prawa głosu, a co dopiero - interpretacji...Potem zlikwidujmy etykę, dekalog i żyjmy długo, szczęśliwie i bezmyślnie, jak - jamochłony.
~
Dziękuję, że Pan mi przypomniał o argumencie koronnym wszelkich dyskusji tego typu. Parafrazując brzmi on tak: "młodzieniaszkowie i ryby głosu nie mają". Dlaczego jednak ograniczamy jego stosowanie tylko do historii najnowszej. Pójdźmy na całość i...w ogóle zlikwidujmy profesję historyka. Nikt, kto nie żył w danej epoce, nie doświadczył na własnej skórze - nie powinien mieć prawa głosu, a co dopiero - interpretacji...Potem zlikwidujmy etykę, dekalog i żyjmy długo, szczęśliwie i bezmyślnie, jak - jamochłony.
Potwierdza sie to o czym pisalem wczesniej, emocje jednak wziely gore...
Ale skoro ma tak byc, to moze postawmy poprzeczke wieku na lat30 dla politykow, publicystow, o historykach nie wspomne...czy juz widzi Pani ten szczesliwy i kolorowy SWIAT(?).
Mila Pani, nie tylko mlodziencza energia potrzebna jest w podejmowaniu waznych i odpowiedzialnych decyzji, doswiadczenie potrzebne jest rowniez, moze nawet bardziej.
Wyszukane argumenty pod wplywem chwili, ne czynia nas madrzejszymi i nie dodaja powagi, nie beda rowniez pomocne w podejmowaniu prawidlowych ocen czy decyzji.
Panie Tadeuszu,
emocje - naturalna rzecz.
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Panie Wojciechu,
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
zgadza sie - jednak nie w kazdej sytuacji nalezy sie nimi kierowac
Umorzenie
Sąd Okręgowy w Lublinie umorzył wczoraj postępowanie lustracyjne ks. abp. Stanisława Wielgusa, byłego metropolity warszawskiego. Wnioskował o to jego pełnomocnik mec. Marek Małecki. - W sytuacji, w której Ojciec Święty przedstawia swój punkt widzenia, przypomina dokonania abp. Wielgusa i dokonuje pełnego oczyszczenia jego osoby, rehabilitacja w postaci orzeczenia sądu, w dzisiejszej rzeczywistości naszego kraju, jest całkowicie niepotrzebna - powiedział mecenas.
Za: Naszym Dziennikiem
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
??
BXVI wyreczajacy sad? Roma locuta, polski sad moze isc do domu bo i tak jest to niepotrzebne... No, antyklerykalowie beda mieli uzywanie. Jak KK ma takich przyjaciol, to juz mu wrogowie niepotrzebni.
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Umorzenie - powody
Postępowanie odbywało się na wniosek samego abp Wielgusa. Lustracji z urzędu arcybiskup nie podlegał. Jeżeli więc jego pełnomocnik wystąpił o umorzenie, to oznaczało, że abp Wielgus swój wniosek wycofał.
To jednak dobrze widzę :)! Wczoraj w wężyku informacyjnym
tvp zdążyłam przeczytać tę jednorazową informację, ale chyba żadne z mediów nie wspomniało głośno o tym fakcie.
LR