Sprawa Szeremietiewa

Ta sprawa przykład, jak media potrafią zniszczyć człowieka, który całe życie poświęcił dla Polski, a słabość trzeciej władzy uniemożliwia mu walkę o odzyskanie dobrego imienia.

Prawica.net podjęła tę sprawę, aby przywrócić Romualdowi Szeremietiewowi prawo do obrony swego dobrego imienia. Oczekujemy też, że media - będą odpowiedzialne za to, co publikują.

Program "Konfrontacja" ww2.tvp.pl

Spotkanie z Romualdem Szeremietiewem 5 kwietnia.

Oto nasze publikacje w tej sprawie:

To jest: RSz

Odrobina dobrych wiadomości

Zawiadamiam czytelników tego forum, że ostatnio spotkały mnie też dobre rzeczy:
1. w dniu 9.04.06. w czasie uroczystości katyńskich, w obecności prez. Ryszarda Kaczorowskiego, posła PiS Artura Zawiszy, v-ce MON gen. Stanisława Kozieja "Solidarność" Wołomin uhonorowała mnie medalem 25 lecia "S" jako, cytuję z aktu nadania medalu: "wielkiego Polaka, jednego z twórców Wolnej i Niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej, więźnia politycznego PRL, ministra Obrony Narodowej III RP".
2. Dziś (13.04.) otrzymałem zawiadomienie z prok., że skierowała ona do sądu akt osakrżenia p-ko Janowi Lesiakowi (b. płk UOP, sprawa V Ds 316/050, w której jestem osobą pokrzywdzoną. Wreszcie więc może dowiem się dlaczego nie udało się nam na prawicy, po obaleniu rządu J. Olszewskiego, porozumieć i kto w tamtym okresie organizował dwa "samochodwowe" zamachy na moje życie.
R. Szeremietiew

To jest: RSz

i dziwna wiadomość

w zw. z tematem o mnie na portalu WP zamieściłem kilka post'ów z wyjaśnieniami i nic nie zamieszczono? A pisałem "zgodnie z regulaminem" i podałem swój e-mail. Wolność słowa?
Podobnie było też na onet.pl? Czyzby mieli rację ci, co twierdzą, że światem, w tym przypadku mediami, włada jakiś SPISEK? Aż strach pomysleć. Satyrk napisał taki aforyzm;
"Myślał, że ma manię prześladowczą,
wydawało mu się, że ktoś za nim chodzi,
a był to tylko funkcjonariusz służb tajnych."
RSz.

polecam gazeta.pl

chyba najlepszy portal do skutecznego skomunikowania się z dużym gronem ludzi zainteresowanych polityką.

podobno się panu f-16 nie podobał

no i WSI zadziałało. Z czyjej inspiracji? Z pewnością nie Moskwy.

PS.
Urban pana od dłuższego czasu broni - na swój sposób. Dla mnie to oznacza dwie rzeczy
1. Urban potrafi się zachować porządnie
2. Jeśli polityka bronią jego ideologiczni przeciwnicy, to jest to apologia szczególnie przekonująca.

RE: podobno się panu f-16 nie podobał

A Pan to skąd wie, kto zadziałał?

Czasem zachować się "porządnie" jest najlepszą strategią - szczególnie, gdy się kiedyś zachowało "nieporządnie" publikując gotowca od niewiadomokogo bez dowodów.
Może p. Urban ceni sobie zaufanie swoich czytelników wyżej niż np. "Rzeczpospolita"?

Pzdr Witek

To jest: RSz

Znaki zapytania.

to prawda, że tekst w tyg. red. Urbana "Głupota NIE..." i następne zdziwiły mnie ogromnie. Zwłaszcza, że pierwsze ataki na mnie autorstwa niejakiego Barańskiego w tym tyg. były drukowane. Prędzej bym się śmierci spodziewał, niż obrony z tej strony. A później były jeszcze przyzwoite dla mnie teksty w "Najwyższym Czasie" Korwina, w "Angorze", w "Myśli Polskiej", w "Gazecie Polskiej", w "Polityce" no i w TVP2 "Konfrontacja". To są oczywiście krople w obliczu powodzi medialnej wywołanej artykułami p.p. Marszałek i Kittela z "Rzeczpospolitej" - swoją drogą o zamarłym red. naczelnym Rz. Łukasiewiczu pisano, że był człowiekim tak dobrym, że nawet muchy by nie skrzywdził. No cóż, muchą nie jestem.
Czyli jest dobrze, ale nie beznadziejnie.
R.Szeremietiew

Re: Znaki zapytania.

mnie zawsze zastanawia, na jakiej podstawie dziennikarze piszą.
"Nie" odwołało swoje "tezy" bo otrzymali "komplet dokumentów" z których wynika, że zarzuty wobec Pana są bezpodstawne - i nurtuje mnie jak wyglądają "dokumenty" na podstawie których stawia się tego rodzaju zarzuty.
Ciekaiw mnie, czy dziennikarz dostaje jakiś bryk "do obrobienia", fałszywą notatkę służbową, nagranie - czy do niego dzwonią w tej sprawie, czy też jest to rozmowa w kawiarni, a dziennikarz notuje.
To się musi fizycznie jakoś odbywać - i ktoś konkretny z imienia i nazwiska bierze w tym udział.
Gdybym np. ja zadzwonił do dziennikarza i mu naopowiadał, że jestem "ze służb" to by mi nie uwierzył.

Wiem też, że takie sprawy nie odbywają się bez zgody kierownictwa gazet - pytanie, co "kładą na stół" naczelnemu, że się godzi - i do kogo dzwoni "czy może". Bo, że dzwoni, to moim zdaniem pewne.

Pańska sprawa ma dla mnie wymiar osobisty w jakimś sensie - mimo, że się nie znamy. Mojemu przyjacielowi, osobie spoza świata polityki sprokurowano sprawę karną na podstawie absurdalnych zarzutów - więc potrafię sobie wyobrazić, co Pan czuł.

Pzdr: Witek

To jest: RSz

Dziennikarstwo śledcze i "śledcze".

Trudno odpowiedzieć na postawione pytania, ale... Teoretycznie wygląda to tak: dziennikarz orientujący się w tematyce np. przestępczości zorganizowanej węsząc trafia na jakiś ślad. Ustala kto coś może wiedzieć, dociera do takich delikwentów, namawia na rozmowy, ustala czy to co oni mówili ma jakieś inne potwierdzenia (w pracy wywiadu uważa się wiadomość za wiarygodną, jeżeli potwierdzenia będą w trzech niezależnych źródłach) no i robi się kwerendę w prasie, w internecie, poszukując wszelkiego rodzaju informacji (tzw. biały wywiad jest bardzo pomocny). Ale może być inny model. Dziennikarz jest agentem tajnych służb. Powiedzmy, że jacyś ludzie tych służb chcą kogoś załatwić. Dają więc polecenie napisania czegoś takiemu dziennikarzowi. A że to nie jest prawda? Zanim młyny sprawiedliwości to przemielą miną lata, a gościa i tak już nie ma. I nawet jeżeli po latach dany dziennikarz przegra jakiś proces o zniesławienie, to jaka kara może go spotkać, grzywna? Tak więc w Polsce można kogoś załatwić BEZKARNIE i jeszcze żurnalista będzie dowodził, że korzysta z "wolności słowa".
W przypadku red. Marszałek to mam relację oficera, który twierdzi, że pewien pułkownik, były politruk, mocno osadzony w SLD, dziś wykładowca na znanej prywatnej uczelni chwalił się, że to on napisał artykuł, którym "załatwiono Szarego", czyli mnie. I co niby z tym można zrobić skoro to czwarta władza! Przed nikim nie odpowiedzialna.
Pozdrawiam RSz

Co produkuje prasa

Koncerny prasowe, jak każde inne koncerny mają "moce produkcyjne". W dzisiejszym świecie raczej nie produkuje się "na skład". Najczęściej produkcja odbywa się pod konkretne zamówienie. Koncerny prasowe utrzymują całą masę tytułów tylko po to, by złowić zleceniodawcę. A ten kieruje się przede wszystkim "sprzedażą". Jak już mamy pozycję wiodącą na rynku, to wtedy reklamy, a również zlecenia i "zlecenia" płyną strumieniami. Z Panem chyba było tak, że do redakcji przyszedł ktoś, postawił wypchaną tekę i zostawił zlecenie "na Szeremietiewa". W teczce obok czeku były różne, różniste kwity. A te wszystkie "śledztwa" to lipa dla maluczkich. Przypomnę tylko przypadek Kobylańskiego z Urugwaju oraz Schenpfa, Wysocką, Lizuta i Gugałę w roli "pogromców" pana K. I co po roku? A no nic! Wszak wszyscy wiedzieli, że to lipa, a wzasadzie zakamuflowany atak w zaplecze finansowe Ojca Dyrektora. W Pańskiej sprawie jedynie Pan może dokładnie rozpoznać co tak naprawdę spowodowało owe zlecenie "na Szeremietiewa". Problem obecnie polega na tym, że już chyba nikt nie potrafi oddzielić "ziarna od plew". Obserwując sytuację sądzę jednak, że jeśli Macierewicz po 14 latch doczekał się - niegdyś wnioskowanego przez siebie jako szef MSW - wglądu w teczki WSI to i dla Pana zaświeci światło sprawiedliwości.

pozdrawiam

p.s. Szukać należy również... kobiet lub... mężczyzn oraz ich utracony dum!

RE:sutan

tak to prawda.Obrazano Kobylanskiego.Ale ci laj...nadal sa:Lizut bierze udzial w dyskusji(to mier..)w TVPuls,Gugala TVPolsat i pozostali nadal sa dopuszczani do gloszenia klamstw.

To jest: BTadeusz

Ostrożnie!

Są kłopoty z ekstradycją Mazura.
A Papała nie żyje.
Życie jest fajne, byle nie za krótkie.

To jest: RSz

Dobra wiadomość - nareszcie!

Zawiadamiam Szanownych Forumowiczów prawica.net, że starania osób usiłujących skłonić nasze młyny sprawiedliwości, aby przeszły z używanych w moim procesie żaren ręcznych (tempo: miesięcznie dwie rozprawy a' dwu świadków) na mielenie mechaniczne, odniosły skutek.
Sąd rejonowy wyznaczył sześć rozprawa na październik i osiem na listopad, na każdej ma być przesłuchanych po cztrech świadków. A więc jeżeli wszystko pójdzie sprawnie do do końca br. powinien być wyrok - mam nadzieję sprawiedliwy.
Powyższe jest niewątliwie efektem listu złożonego w Ministerstwie Sprzwiedliwości przez osoby popierające moją prośbę o szybkie osądzenie poniżej podpisanego.
Bardzo Państwu Dziękuję. Bardzo!
Romuald Szeremietiew

To jest: Andrzej Grabowski

Brawo dla Ziobry

i jego podwładnych. Mam nadzieję, że będzie można pogratulować także Sądowi po wydaniu orzeczenia.

Pozdrawiam

Dobra wiadomośc, ale panie

Dobra wiadomośc, ale panie Andrzeju, komplementowanie i nagradzanie oklaskami urzędnikow, za to, że robią, co do nich należy, to chyba przesada. I trudno mi zrozumiec tez to, ze sądowi będą się nalezały gratulacje, bądź nie, w zaleznosci od treści wyroku...Tu juz chyba nie będzie normalnie....

To jest: Andrzej Grabowski

Proste jak paczka gwoździ

Za dobre rzeczy można pochwalić, za złe należy ganić.
A odnośnie normalności, panie Sławku, dla czystego wszystko jest czyste.

Pozdrawiam

To jest: BTadeusz

Cieszę się, jakby mnie osobiście

to spotkało.!!!
Pozdrawiam
Tadeusz Bieńkowski

To jest: Junona

Niech...

Niech Prawo znaczy PRAWO,
a Sprawiedliwość - SPRAWIEDLIWOŚĆ.

Życzę sił i determinacji w walce o odzyskanie dobrego imienia
i...HONORU.

To jest: RSz

Ano niech...

Z podziękowaniem za dobre słowo/słowa. To prawda, że młyny sprawiedliwości ruszyły i dobrze się stało, iż urzędnicy dostrzegli potrzebę przyśpieszenia - a dostrzegli m.in. także dzięki listowi, który powstał z inicjatywy osób z prawica.net uznających, że należy mi się szybki proces - trochę długo chodzę z tym piętnem "korupcji". Dlatego dziękowałem tym osobom i temu Forum.
Ba Prawo i Sprawiedliwość, czy prawo i sprawiedliwość - oto jest pytanie, Pani Junono - sądząc po oczach mam tzw. okoliczność z kobietą?
A co do walki o to co naprawdę ważne - jestem żołnierzem, wytrwam i mam nadzieję, że zwyciężę.
Pozdrowienia.
R. Szeremietiew

To jest: Junona

Przyznam się....

Przyznam się do...egoizmu, Panie Romualdzie.
Chciałabym jeszcze w COŚ uwierzyć w tej wcale nie kosmologicznej zagadce, jaką jest polska polityka ostatnich lat.
Dlatego, jako (co niniejszym potwierdzam) kobieta, ale nade wszystko jako Polka wzięłam na swój osobisty "celownik" kilka nierozwikłanych, a mocno kontrowersyjnych spraw z tego właśnie okresu.
Pana (przepraszam za określenie) "casus" jest jedną z nich.
Dlatego trzymając za Pana kciuki, w istocie kibicuję swoim prywatnym (stąd egoizm) tęsknotom - za owym prawem i sprawiedliwością (nie mając tu na myśli żadnych prostych odniesień ani skojarzeń) i zwyczajnie - za prawdą...

Zatem - powodzenia !

To jest: RSz

Pani Junono! Pragnienie, aby

Pani Junono!
Pragnienie, aby w polskiej polityce był polski sens nie jest egoizmem. Wręcz odwrotnie - to pragnienie jest jak najbardziej altruistyczne. Naprawdę to jest nam jako narodowi polskiemu bardzo, bardzo potrzebne.
Ciągle biega mi w głowie sformułowanie Kadena-Bandrowskiego "radość z odzyskanego śmietnika" - tak pisał o Polsce po 1921 r., a przed akcją Marszałka w maju 1926 r. No cóż, z odzysknia śmietnika najbardziej cieszą się szczury. Coś podobnego zdaje się mamy w Polsce i dziś. Chociaż może szczury stracą powody do radości? Kto wie, może stracą! Trzymam za tym kciuki!!!
Cieszę się, że potwierdza Pani swoją płeć (w Internecie można się zakamuflować). A moje doświadczenia z Polkami są niezwyklę pozytywne. W "aferze" mojej nie było ani jednej kobiety, która by uległa presji moich prześladowców (z mężczyznami było ciut inaczej- dwa przypadki kanalii były). Moje sekretarki, świetne i śliczne dziewczny i moja naprawdę wspaniała i urodziwa dyr. biura poselskiego spisały się super - zawsze mówiłem, Polacy mogą być dumni nie tylko z urody Polek, ale nade wszystko z ich patriotyzmu, odwagi, siły charakterów. Nie pomyliłem się w godzinie próby. A ponadto udało mi się ożenić z wspaniałą i piekną Polką, która internowana w grudniu 1981 r., gdy ja byłem w więzieniu, kiedy zmuszano ją do podpisania lojalki powiedziała esbekom: w tych sprawach decyduje mój mąż. Jeżeli on zdecyduje, to wasz kwit podpisze. I lojalki nie było.
Czasem żal, że w męskiej połowie polskiego narodu jest ciut gorzej. Pamiętam wspomnienia Piłsudskiego jak wiele w kształtowaniu patriotyzmu zawdzięczał swojej matce. Rola Polki w historii Polski - wielki temat, jeszcze nie opracowany. A nasza polska miłość do królwej Polski Matki Bożej, kobiety? Feministki są głupie dlatego, że dla Polaka kobieta to dużo wiecej, niż jakieś równouprawnienie z mężczyzną.

Skoro Junona jest KOBIETĄ, a oczy na fotce są - mam nadzieję - Pani oczami, to dziękując z dobre słowo pozdrawiam Panią najserdeczniej.

R. Szeremietiew

Nie, fotka jest z

Nie, fotka jest z sieci...Jezu...chyba sobie zrobię jakiś powalający awatar i zmienię nicka na "doda antypoda" , albo jakoś tak, przeciez to jest jak lep na muszki...:)

To jest: RSz

Oj...

Pani Junono,
toż oczy są zwierciadłem duszy... a Pani cudze oczy zastosowała?
Jednak i słowa są odbiciem tego co w sercu. Pani słowa b. dobrze świadczą o Pani sercu. Proszę więc nic nie zmieniać. Niech tam cudze oczy służą sprawie.
Pozdrawiam
R. Szeremietiew

To jest: Junona

?!

Chyba Pan próbuje mnie obrazić, Panie Sławku.
Zapewniam, że nie uda się to Panu, ani konfabulacjami n/t zdjęcia ani przypisywaniem mi rzekomych intencji, które wydają się być Pana własnymi.
Proszę nie mierzyć wszystkich swoją miarą...

To jest: RSz

Junono!

Junonona,
żona Jowisza, kobieta piekna, urody majestatycznej, królewskiej, kobieca w sposób dostojny, szklachetny - a to obwięś ten p. Sławek.
R. Szeremietiew

Dałbym sobie głowe uciąc,

Dałbym sobie głowe uciąc, że w któryms wątku, na podobne pytanie, odpowiedziała pani własnie, że to nie jej osobiste oczy...
Szczerze przepraszam,...chciałem zaoszczedzic pani tych wyjasnień po raz kolejny, a tu taka gafa...
I absolutnie nie piłem do pani intencji. Lekko usmiechnąłem sie tylko, że "to zawsze działa..." No wie pani, sam jestem zapalczywym miłosnikiem tych cudownych zdolnosci natury:)
Prosze się nie gniewać...
Przebaczy mi pani?

To jest: Junona

Jeździec bez głowy

cytuję Sławek:
Dałbym sobie głowe uciąc, że w któryms wątku, na podobne pytanie, odpowiedziała pani własnie, że to nie jej osobiste oczy...

?Jeździec bez głowy?
Taka książka Reda Thomasa.
I film też.
Z gatunku horroru.
Zatem nie stało się nic, Panie Sławku.
Zmieścił się Pan zatem w konwencji.

ps. proszę uważać na...głowę i uważniej śledzić czyjeś wpisy,
zanim się je expresis verbis zamierza przytoczyć i budować na nich swoją (swoją) teorię.

Uff, ulga. dziękuję , że

Uff, ulga. dziękuję , że dała się Pani przeprosić:)

Jak teraz patrzę na ten mój "całkiem pomyłkowy" wpis, to widzę, że Pani pomyślała, jakobym sugerował jej podszywanie się pod kogoś innego:( Naprawdę, nic z tych rzeczy, ja tylko zazdrośnie, ale humorystycznie kombinowałem, jak tu, w najprostszy sposób, zwiększyć swoją własną "oglądalnośc". Stąd ta - przeciez niebezpodstawna - uwaga, że kobiecość tak ładnie tutaj przyciąga i obłaskawia. Nawet dzielnych wojaków:)

Pan triarius już zresztą dopatrzył się we mnie, jako tym, który oddał swój głos na PO, silnego pierwiastka żeńskiego ( stąd może to moje "roztrzepanie" w tej sprawie). I może jest tak, że podswiadomie wyrażam swoje skryte pragnienia:))

A film widziałem:) Horror, ale klimatyczny (magiczne zdjęcia)...
Z pozycji zaczynających sie od słowa "jeździec" polecam jeszcze Amrose'a Bierce"a "Jeżdziec na niebie" - niesamowite, ładnie przetłumaczone, opowiesci kończące sie zaskakującymi pointami.

A na głowę, przyrzekam uwazac i przede wszystkim nie kłasc jej między drzwi do wątków, które juz na pewno mogą się obyć beze mnie ( nie to, że jakies nie mogą:) ...

Pozdrawiam skruszony, ale i na nowo zbudowany:)

To jest: Magdalena Żuraw

Panie Sławku?

Czyli już wszystko dobrze, tak?

Bo - przyznam szczerze - pamiętam i ja tamten wpis o oczach i nawet starałam się go odszukać - wróg niesłusznie szkalowany to smutny widok :)

Pozdrawiam Panią Junonę i Pana.

Ps: Przy okazji poczytałam, co Pani ma do powiedzenia - miło 'posłuchać' mądrej kobiety :) Wyrazy szacunku.

Może to juz nie o te oczy

Może to juz nie o te oczy chodziło, tylko cały kontekst mego postu, że fajnie sobie nadac imię zeńskie itd...
Wyszło na to, że coś tam sugeruję, choc nie taka była intencja...wiec przeprosiłem i zostałem przyjęty:)
Pozdrawiam Panią Junonę i Panią, oczywiście, dziękując za sympatyczny dowód wrogości:)

To jest: Junona

Witam Pani Magdo

cytuję Magdalena Żuraw:

Bo - przyznam szczerze - pamiętam i ja tamten wpis o oczach i nawet starałam się go odszukać - wróg niesłusznie szkalowany to smutny widok :)

Szczerze mówić, czuję się lekko zniesmaczona tymi uwagami i striptizem mojego wizerunku.
Odszukałam wpis, jedyny wpis "o oczach" mojego autorstwa, a który podobno zapamiętał Pan Sławek. Zapamiętał go podobno na tyle dokładnie, że go przytoczył i to pod klauzulą, iż dałby sobie głowę obciąć, że tak właśnie napisałam.

Oto jak naprawdę wyglądała wymiana zdań między mną a Panem Azraelem, który motyw oczu wywołał:
(były to moje pierwsze dni na portalu PN jako aktywny dyskutant, robiłam błędy "techniczne", stąd uwagi Administratora)

#comment-99576
#comment-99602
#comment-99621

cytuję Magdalena Żuraw:

Pozdrawiam Panią Junonę i Pana.

Ps: Przy okazji poczytałam, co Pani ma do powiedzenia - miło 'posłuchać' mądrej kobiety :) Wyrazy szacunku.

Dziękuję za (dla odmiany) miłe słowa.
Czytuję również Pani niektóre wpisy, ale bieżąca polityka bardziej mnie pociąga niż tematy, które Pani proponuje.
Przynajmniej te, które dane mi było do tej pory przeczytać.
Również pozdrawiam.

Pani Junono, wraca pani do

Pani Junono, wraca pani do tego więc powiem, jak to -jakoby i podobno:)-zapamiętałem. To było czyjes pytanie, na koniec jakiejs wypowiedzi, wprost, czy to są pani własne oczy i odpowiedź, w której wsród innych spraw pada odpowiedź, coś w tym stylu: a jesli chodzi o oczy, to są one z netu (sieci), ( oczywiscie styl, czy dobór konkretnuch słów był zgrabniejszy) nad resztą postu się niestety prześlizgnąłem... Gubię sie w tym, tym bardziej, że mam wrażenie, że to mogło być nawet troszkę wczesniej, niz te posty, które pani cytuje... a na pewno dotyczyło tego avatara...
Dziwne figle płata pamięć....No ale dlatego - i to próbowałem wyjaśnić - w ogóle śmiałem sie odezwac w tej sprawie...

Pozdrawiam

To jest: Junona

To nie ja wracam, Panie Sławku

Sprawę uważałam za zamkniętą na naszej ostatniej wymianie zdań.
Wróciła do niej Pani Magdalena. A wróciła w sposób domniemujący, że też coś, gdzieś widziała i że nawet szukała.
To bardzo szlachetne ze strony Pani Magdaleny, że stanęła w Pana obronie, wobec - jak to ujęła - niesłusznego szkalowania.

Niestety nie wiem, czy istnieje taka opcja na tym portalu, by móc przeczytać wszystkie wypowiedzi wybranego dyskutanta. To by ostatecznie rozwiało Pana i Pani Magdaleny rozterki.
Ja przytoczyłam ten wątek, który uważam za jedyny, w którym dano mi po oczach.

Ubolewam, że w TAK WAŻNYM wątku, dotyczącym walki o dobre imię Pana Romualda Szeremietiewa serwujemy taki nędzny spektakl. Piszę serwujemy, bo również zabieram glos - odpowiadając na Pana zaczepkę. Zaczepkę niezwiązaną z meritum wątku.
Za co Pana Romualda BARDZO PRZEPRASZAM.

ps. Już więcej w sprawie "oczu" nie zamienię ani słowa.
Proszę, Panie Sławku powołać lokalną komisję śledczą lub zwrócić się o pomoc techniczną do Administratora portalu o przeswietlenie wszystkich moich wpisów.

Proszę mie żartowac tak

Proszę nie żartować aż tak gorzko. Po prostu na podstawie załączonych linków nie mogło powstać w mojej głowie nawet wyobrażenie o tym zwi`zzku okulistyczno-netowym. Dlatego tez tylko wyjasniam, jak to mi sie ułożyło w głowie...uznając i przepraszając juz wczesniej, że dziwnym wybrykiem pamięci pomyliłem - wszystko jedno - zdjęcia. osoby, wątki...

To juz całkiem wszystko na ten temaat...a pan Romuald, którego serdecznie pozdrawiam, prosząc o wyrozumiałośc, na pewno i tak naszego spektaklu nie uzna za najnędzniejszy, w jakim mu przyszło nieszczęśliwie brac udział:)

To jest: Magdalena Żuraw

...

Fakty nie są domniemaniem.
Jak któś fakty przedstawia wybiórczo (tak tylko aby mu do całości pasowały)rodzi to sprzeciw. Niezależnie od 'ważności' faktów - zniekształcanie prawdy się nie godzi.

Co do wątku - nasz nędzny spektakl nie jest Panu Szeremietowi obcy..
W zasadzie w tym nędznym spektaklu też chodzi o czyjeś dobre imię.

I - uważam, nie ma za co przepraszać Pana Romualda - wyrazy szacunku niech Pan przyjmie ode mnie - Pan Romuald rozumie, że od nierozegranych często, nędznych spektakli (gdzie o ścisłość chodzi)zaczynają się spektakle jeszcze nędzniejsze (gdzie ścisłość już nie jest istotna).

Konsekwencja i trzymanie się prawdy - o to tylko proszę.
Pamięć ulotna, płocha, jak to pamięć - niedoskonała.
Ale bez przesady.

Panie Romualdzie - jeśli Pana uraziłam - chylę czoło.
Nie rozumiem tylko po co ktoś kłamie w nader mało istotnych sprawach.

PS: I szczerze się cieszę, że tak prosta a tak szargana przez człowieka wartość, jaką jest prawda - zaczyna triumfować.

Pozdrawiam

To jest: RSz

Drodzy moi..

Nie czuję się niczym urażony. A prawda rzeczywiście jest ważna w sprawach dużych i w małych, nawet takich okulistycznych... ze zdjęcia widać, że to jednak dość duża sprawa.
Pozdrawiam serdecznie.
R. Szeremietiew

To jest: Junona

Słowo przeciw słowu

Panie Romualdzie,
Może wieczorem odpowiem ad rem.
W tej chwili ani czas nie pozwala, bo już mnie goni,
ani nastrój nie sprzyja.
Pan Sławek był łaskaw przenieść dyskusję na "inny poziom".
Tak. Internet bywa blagą. Słowo przeciw słowu.
Można tym słowem obrazić, można się nim po prostu podzielić w rozmowie o czymś - bez osobistych wycieczek w stronę interlokutora.
Wobec bezkarności w necie - jestem bezbronna
(wszyscy zresztą są).
W życiu można wymierzyć policzek.
Tu westchnąć i iść dalej.

Pozdrawiam...

To jest: Junona

Polki

cytuję RSz:

A moje doświadczenia z Polkami są niezwyklę pozytywne. W "aferze" mojej nie było ani jednej kobiety, która by uległa presji moich prześladowców (z mężczyznami było ciut inaczej- dwa przypadki kanalii były). Moje sekretarki, świetne i śliczne dziewczny i moja naprawdę wspaniała i urodziwa dyr. biura poselskiego spisały się super - zawsze mówiłem, Polacy mogą być dumni nie tylko z urody Polek, ale nade wszystko z ich patriotyzmu, odwagi, siły charakterów. Nie pomyliłem się w godzinie próby. A ponadto udało mi się ożenić z wspaniałą i piekną Polką, która internowana w grudniu 1981 r., gdy ja byłem w więzieniu, kiedy zmuszano ją do podpisania lojalki powiedziała esbekom: w tych sprawach decyduje mój mąż. Jeżeli on zdecyduje, to wasz kwit podpisze. I lojalki nie było.
Czasem żal, że w męskiej połowie polskiego narodu jest ciut gorzej. Pamiętam wspomnienia Piłsudskiego jak wiele w kształtowaniu patriotyzmu zawdzięczał swojej matce. Rola Polki w historii Polski - wielki temat, jeszcze nie opracowany. A nasza polska miłość do królwej Polski Matki Bożej, kobiety? Feministki są głupie dlatego, że dla Polaka kobieta to dużo wiecej, niż jakieś równouprawnienie z mężczyzną.

Począwszy od Ewy (i Adama) oraz Heleny Trojańskiej kobiety są uwikłane w historię.
Jest nawet teoria, że to kobiety są praprzyczyną wojen.
Wszak to one rodzą?żołnierzy :)
Na szczęście feminizm w czystej postaci ?wojny płci? mnie nie ustrzelił.

Miłe, że Pan z takim szacunkiem zauważa rolę kobiety i mikrokosmosu kobiecości w historii świata jako takiego, a szczególnie w naszej, polskiej historii.
Zapewne najbliższe są Panu militarystyczne skojarzenia. A w nich przecież: Joanna Żubr z wojen napoleońskich, w nich ?listopadowa? Emilia Plater, nie brakowało także dzielnych Polek w I wojnie światowej. Rodzinnie, patrząc na drzewko genealogiczne najbliższe mi są kobiety II Rzeczypospolitej, mądre, bo wymagające ciepło, przemyślana matczyność, świadome wychowanie - bo odniesione do czegoś istotnego, może najistotniejszego nawet.
Ale nade wszystko Polki z Szarych Szeregów i AK. Te wcale nie beletrystyczne ?Niteczki? - ?Kolumbijki rocznik 20 ?, te z ?Pokolenia? Baczyńskiego, te ?Dziewczęta z tamtych lat?. Moje dwie pra-ciocie walczyły w Powstaniu Warszawskim.
A późniejsze czasy, stalinowskie, PRL ? czy jeszcze trudniejsze czy ciut po prostu inne ? zawsze wystawiały Polski na próbę. Chyba dały radę. Myślę, że i dziś nie oddadzą pola bez walki. Choć czasy jako takie pioruńsko sparszywiały. I kobiecość wysokiej próby staje się deficytowym dobrem.
Dobrze, że otaczają Pana i co Pan dostrzega, takie właśnie przykłady, a że otaczają, to można wyczytać z Pana szacunku do materii.

Proszę się dzielnie trzymać!
I to by było na tyle.

To jest: RSz

Pełna zgoda

Dla mnie symbolem postawy Polek w mrocznych czasach stalinowskich jest Danusia Siedziakówna "Inka", sanitariuszka V Brygady Wileńskiej AK działajacej po 1945 r. na Białostocczyźnie. Aresztowana w czerwcu 1946 r. została na podstawie "wyroku" UB zamordowana w dwa miesiące później, w gdańskim więzieniu. Miała wówczas 17 lat.
R. Szeremietiew

Panie Romualdzie!

Cieszę się, że Pańskie sprawy wreszcie ruszyły. Mam nadzieję ,że kłopoty i związane z tym problemy wreszcie się skończą! Poniżej piosenka z kabaretu Elita - trochę zmodyfikowana.

Hej Szable w Dłoń!

Hej szable w dłoń! Łuki w juki, a lupy wziąć w troki
Hajda na koń! Hajda na koń! Okażemy się godni epoki, ach epoki
Ruszamy w bój, aby Romualda uwolnić od zbójów
Liberał zbój, okrutny zbój, nie zwycięży nas nigdy, tralala!

To jest: RSz

Ma Pan rację, zbój! R.

Ma Pan rację, zbój!
R. Szeremietiew

Być może

przeoczył Pan informację,Panie ministrze,że w gdanskim areszcie śledczym-"na kurkowej" ,gdański ośrodek TVP/dla pr I/ realizuje spektakl poświecony "Ince".Prawdopodobnie zlokalizowano celę,gdzie ta Dziewczyna była katowana
Jeśli prawda z urodzinami,jak napisała ta "czardziejka" -to taki przyczynek do życzen serdecznych

To jest: Junona

Hmm...

cytuję sextus:
Jeśli prawda z urodzinami,jak napisała ta "czardziejka" -to taki przyczynek do życzen serdecznych

ta "czardziejka", panie Sextusie ? :)

Przyznaję się do grzechu, że astrologia i chiromancja interesują mnie i owszem, choć w rozsądnych i raczej psychologicznych niż czysto aksjologicznych granicach.

To jest: Junona

Serio

Serio.
W sierpniu minęła 60 rocznica śmierci Danusi Siedzikówki, Inki.
Wyrok na niej wykonano, gdy do pełnoletności brakowało jej zaledwie kilka dnia. Podobno tuż przed egzekucją pozwolono jej napisać liścik do babci.
Napisała w nim: Zachowałam się jak trzeba...

Epitafium na nagrobek.
Wymarzone motto dla współczesnych rówieśników.
Tylko, że czasy sparszywiały do reszty...

EGZEKUCJA "INKI" I

EGZEKUCJA "INKI" I "ZAGOŃCZYKA" W RELACJI KS. MARIANA PRUSAKA

Oni już tam byli. Zdaje się, że w kajdankach albo z zawiązanymi rękami. Sala była niewielka, jak dwa pokoje. Miałem krzyż, dałem go do pocałowania. Chciano im zawiązać oczy, nie pozwolili. Obok czekała zgraja ludzi, tak że było dosyć ciasno. Był wojskowy prokurator1 i pełno jakichś młodych ubowców. Ustawiono nieszczęśników pod słupkami. W rogu był stolik, gdzie prokurator odczytywał uzasadnienie wyroku i sąd dał rozkaz wykonania egzekucji. Była taka jakby wnęka, chyba czerwona nieotynkowana cegła, były słupki do połowy człowieka. Postawiono ich przy nich, nie pamiętam, czy ich przywiązano. Ci, którzy tam stali, nie uszanowali powagi śmierci. Obrzucili skazańców obelżywymi słowami, a prokurator odczytał uzasadnienie wyroku i poinformował, że nie było ułaskawienia. Jego ostatnie słowa brzmiały: "Po zdrajcach narodu polskiego, ognia!". W tym momencie skazani krzyknęli, jakby się wcześniej umówili: "Niech żyje Polska!". Potem salwa i osunęli się na ziemię. Strzelało dwóch lub trzech żołnierzy, chyba z pepesz, z bliskiej odległości - 3-4 metrów. Pamiętam, że posadzka była czerwona, jakby z kafli, środkiem biegł rowek, chyba żeby krew spływała. ["Inka" i "Zagończyk"] osunęli się. Nie mogłem na to patrzeć, ale pamiętam, że obydwoje jeszcze żyli. Wtedy podszedł oficer i dobił ich strzałami w głowę. Nie wiem, kto to był. To było dla mnie nie do zniesienia. Pamiętam tylko, że padło nazwisko chyba Suchocki, i że ten człowiek był w mundurze. Zdaje się, że to był prokurator, który odczytywał wyrok2. Byłem w tłumie stojących trochę zasłonięty. Nawet nie wiedziałem, że obok był lekarz. Później musiałem podpisać protokół o wykonaniu wyroku śmierci. Zaraz potem wyprowadzili mnie. Nie pamiętam, jak się znalazłem w samochodzie; nie wiem, czy jechałem z tymi, którzy mnie przywieźli. W samochodzie nic do mnie nie mówili.

Panie Romualdzie

poniżej fargment z dokumentacji pochodzącej z "szafy" płk. Lesiaka

Dezintegracja będzie kontynuowana...

(...)Zgodnie z poleceniem kierownictwa UOP( przyp. aut. Konstanty Miodowicz) przeprowadzono czynności operacyjne mające na celu dezintegrację prawicowych, radykalnych ugrupowań politycznych.
Za pośrednictwem "M" przekazano R. Szeremietiewowi informację o niezadowoleniu szeregu młodych działaczy, już wcześniej podejrzewanych przez J. Olszewskiego o nielojalność. Spowodowało to wewnętrzne konflikty, a w konsekwencji zawieszenie władz wojewódzkich RdR-u w trzech przypadkach i ustanowienie zarządów komisarycznych. Rozbicie wewnętrzne pogłębiło się.

W przypadku J. Kaczyńskiego jest szczególna sytuacja, każdy funkcjonariusz UOP, Policji, a także emerytowani funkcjonariusze b. SB jeżeli uzyskają jakąkolwiek kompromitującą informację pogłębią ją i przekażą. Jest to skutkiem jego publicznego zachowania, polegającego na ciągłych bezpośrednich atakach, przez co stał się osobistym ich wrogiem.

Stworzyło to dogodną sytuację do manipulowania faktami z ich życiorysów i wprowadzanie powszechnej nieufności oraz podejrzliwości. Przy okazji przekazano dane obciążające J. Olszewskiego, A. Macierewicza, J. Kaczyńskiego. Jednocześnie cały czas R.Szeremietiew był i jest indoktrynowany przez "M", że koalicja z PC doprowadzi do przegranej całej prawicy, gdyż w powszechnym odbiorze społecznym "PC to złodzieje".

Informacja prasowa z dnia 5.08.1993 r. w sprawie rozmów Prezydenta z J. Olszewskim w przekazach do działaczy RdR-u powinna być delikatnie potwierdzona, co powinno skompromitować J. Olszewskiego we własnych szeregach.

Czynności dezintegracyjne będą w miarę operacyjnych możliwości kontynuowane.(...)

PS. PS. Rozkazy o inwigilacji prawicy, wracały do ich zleceniodawców w postaci raportów o powyższej treści. Jest to całkowita kompromitacja ówczesnego rządu H. Suchockiej. Świadoma manipulacja informacją w celu zniszczenia bardzo wielu opozycjonistów. Wszystko wykonane w mistrzowskim wydaniu przez starego SB-eka. Jak od mnie dałbym mu za to minimum 5 latek, ale ponoć może dostać tylko 3. Dobre i to!

Kto był tym - "M"?

To jest: Marcin Głowacki

Przepraszam za wtręt

cytuję RSz:
Feministki są głupie dlatego, że dla Polaka kobieta to dużo wiecej, niż jakieś równouprawnienie z mężczyzną.

R. Szeremietiew

Długo zastanawiałem się, jak tu napisać, że bardzo podoba mi się ta myśl, ale nie potrafię tak ubierać w słowa tego co myslę i tylko napiszę, że warto ją rozpowszechnić.
Pozdrawiam.
Marcin Głowacki
A poza tym uważam, że trzeba skończyć z socjalizmem!

Czy kiedyś poznamy tajemnicę "Enigmy" III RP ?

.

To jest: Junona

Akcent okolicznościowy

Panie Romualdzie,
o ile oficjalne źródła nie przekłamują, ma Pan dziś urodziny! :)
(zwróciłam na to uwagę, odświeżając sobie niedawno Pana bio i zapamiętałam. Zapamiętuję Skorpiony)

Proszę wybaczyć śmiałość i przyjąć tą drogą najserdeczniejsze życzenia - szczęścia rodzinnego, zdrowia i by za rok o tej porze nie było już Sprawy Szeremietiewa.
By był po prostu - Romuald Szeremietiew :)

Wszystkiego najlepszego ...

Nieśmiało się przyłączam do Pani życzeń dla pana Romualda.

To jest: Konrad.Banachewicz

Przylaczam się oburącz

Junona tak to ladnie i zwięźle ujęla, że można tylko przytaknąć. Wszystkiego najlepszego, Panie Romualdzie !

KPB

To jest: RSz

Całuję łapkę

Pani Junono, strasznie mnie Pani ścisnęła za serce (starego Skorpiona) wz. z moimi urodzinami, ej czas leci, leci - a i Panom gratulantom dziękuję też bardzo, jednak p . Junona to dopiero tropiciel.
Czyli oczy są zwierciadłem duszy. W Pani przypadku jestem pewien, że tak jest.

A na marginesie - wzruszyły mnie bardzo post'y dotyczące Inki. Nie wiem czy są jakieś sposoby, aby Polska okazała tej wspaniałej dziewczynie wdzięczność?
R. Szeremietiew

Panie Romualdzie

Przyłączając się do forumowiczowskiej gawiedzi, ja również chciałbym Panu życzyć wszystkiego najlepszego. Sądzę, ze nie tylko jako zodiakalny Skorpion wykorzysta Pan na nowo swój "wojskowy" talent, i tym samym niebawem miło nas zaskoczy.

To jest: Junona

~

Widziałam Pana (choć nie od początku) w dzisiejszym wydaniu programu "30 minut" (TVP 3). Czy wie Pan ile pytań kołacze się w głowie po obejrzeniu tego programu ? Czy kiedyś dowiemy się prawdy o kraju, w którym żyliśmy przez ostatnie kilanaście lat? Onyszkiewicz, Szmajdziński, Komorowski (zapamiętam, co Pan o nim powiedział, to był chyba pierwszy tak otwarty tekst). Wreszcie, czy Polska kiedykolwiek zamknie "tamte" drzwi i zacznie żyć przyszłością ? Jaką przyszłością, skoro przeszłość jej odbiera oddech i nie pozwala stworzyć wspólnoty. A jeśli już wspólnoty, to na bazie czego ?
I jeszcze to - agent Falkowski. Czyżby to naprawdę JMN ? ("Wprost"). Ot, rzucam bardzo nieskładne, wieczorne reminiscencje...

To jest: RSz

Dobrze żarło i zdechło?

Cieszyłem się jak to sprawa "moja" ruszyła z kopyta. Były nadzieje, że nawet skończy się do końca grudnia.
Ha, nic z tego. Okazało sie, że sądząca mnie pani asesor, młoda osoba, jest w zaawansowanej ciąży i ostatnio ze względów zdrowotnych kilka kolejnych rozpraw odwołano. Przy czym sąd o odwołaniu rozpraw informuje mnie telefonicznie, gdy jestem po jego budynkiem. Szczególnie poczułem się przeczołgany w 27.11. bowiem w niedzielę (26.11.) występowałem w TV Trwam (nt. roli służb tajnych w III RP) i musiałem ok. 3:00 rano wyruszyć samochodem do Warszawy bowiem w pn. o 10:00 miałem być na rozprawie. Wymęczony zjawiłem się w sądzie i dowiedziałem się, że rozprawa jest odwołana bowiem pani sędzia choruje nadal.
Wczoraj mój obrońca podał pocieszajacą wieść, że widział panią asesor w sądzie, więc dziś rozprawa będzie. Rano, około 8:00 ruszyłem do sądu, ze względu na korki z Piaseczna ok. 1,5 godziny jadę do centrum. Na Puławskiej, w okolicach "wyścigów", zadzwonił mój telefon. Pani z sekretariatu sądu zawiadomiła mnie, że rozprawa jest odwołana bowiem tym razem zachorowała pani ławnik.
No cóż pora jesienna, ludzie chorują, czy można mieć o to pretensje?

A jeżeli pani asesor urodzi przed ogłoszeniem wyroku, to będzie nowy skład sądzący i całe postępowanie zacznie się od początku. Strasznie się cieszę! Toż to przyjemność obcować z NASZYM wymiarem sprawiedliwości - prawda?
R. Szeremietiew

To jest: BTadeusz

Dobrze, że Pan ma zdrowie...

Wyglada, że kolej na Pana. Na to liczy sąd.
Źle to wróży...
Pozdrawiam i zyczę zdrowia Panu
I Pańskiemu otoczeniu...
Nawet wrogom...
Prawica RP. Partia dla prawicowców.

Re:Dobrze żarło i zdechło?

Panie Romualdzie

Brak słów na wszystko to, co wyczyniają nasze sądy. Nie tylko z pańską sprawą, ale w ogóle. Jak długo i w nieskończoność można przeciągać proces(y), a tym samym ze sprawy na sprawę każdorazowo zawyżać jego koszty? Przecież takie nonszalanckie decyzje podejmowane są w skali kraju praktycznie codziennie, kosztują skarb państwa niebagatelne pieniądze. Kto pokryje koszty złego funkcjonowania aparatu sprawiedliwości? To akurat wiemy, podatnicy.

Pozdrawiam.

Farmus skazany

To jest: BTadeusz

Tak, to przygnebiające.

Nawet "nie ma komu w mordę dać". Sam Wysoki Majestat tak orzekł.

Dziwi mnie jedynie ze nie dołozyli mu paru latek za sekciarstwo. Bo skoro nie brał łapówek, trudno się dopatrzeć motywacji.
Dla fantazji?
Agent "sił wiadomych"?
Może po właściwym przesłuchaniu przyznałby się do jakiejś sekty?

Zlikwidować opodatkowanie działalności gospodarczej!

To jest: Junona

Panie Romualdzie ?

Aż się prosi o Pana komentarz, a Pan milczy...
Jak Pan odczytuje wczorajszy wyrok ?

ps.
Jesteśmy już niemal w wigilii - Wigilii...
Przed nami najpiękniejszy czas - świąteczny, wyciszony, rodzinny, pachnący, ciepły - dosłownie i w sensie instynktownie wyczuwalnym we wszystkich wymiarach.
Pomaleńku dotyka mnie świadomość, jak ciężki rok mamy za sobą.
Galopada myśli...

To jest: RSz

Odpowiadam.

Wyrok w sprawie Z. Famusa jest niczym przysłowiowe jajeczko, częściowo nieświeże. Oczywiście ucieszyłem się, gdy sąd rejonowy uniewinnił Z.F. od zarzutów korupcyjnych. To był przecież zasadniczy/główny powód zatrzymania F. na promie, nota bene pływającym pod banderą obcą?! No i okazało się, że tej korupcji nie ma. Niestety nie znam uzasadnienia wyroku (TAJEMNICA) dot. skazania F. za ?ujawnianie? tajemnic. Z tego co usłyszałem w mediach i przeczytałem zwłaszcza w nieocenionej (jeszcze) Rzepce, to F. miał ?ukrywać? ?ofertę Fiata? - dodam w biurku stojącym w jego pokoju w MON. Wiem spoza postępowania, więc mogę o tym napisać, że w tym biurku F. nie było żadnej oferty, ale skierowane do mnie pismo Fiata, a nie do komisji przetargowej, zwracające uwagę na ustawione kryteria przetargu na samochody ? miałem informacje, że odpowiedzialny za przetargi ustawia je z sobie wiadomych powodów pod Daewoo. Poleciłem F. sprawdzenie tego zarzutu i dla tego pismo było u niego. Natomiast proceder ?ukrywania? pisma skończył się w dniu, w którym inspektor NIK badający przetarg zażądał wszystkich dokumentów i wówczas także pismo Fiata otrzymał. Innym podobnie ?ukrywanym? dokumentem, tym razem w służbowym sejfie F. w MON, była notatka poufna MSZ dot. zdaje się jakiejś konferencji rozbrojeniowej na Filipinach. O tym dokumencie zapomniano, w końcu przypomniano (cały czas był "ukryty" w tym sejfie) i poddano go zniszczeniu (procedura stosowana wobec pism o małej wartości informacyjnej). Wreszcie usłyszałem, że F. ujawniał tajemnice z przetargu dot. armato-haubicy. Rzecz w tym, że był to przetarg, w którym dokumentacja była jawna! A do tego to ?ujawnienie? dotyczyło firmy, która uczestniczyła w unieważnionym w końcu przetargu i miała prawo wiedzieć dlaczego tak się stało. Jeżeli więc niczego innego sąd wm aktach nie znalazł, to w odwołaniu od wyroku powinni F. z tego uniewinnić.

Jak wiadomo po zatrzymaniu F. siedział 2,5 roku w areszcie. A teraz skazano go dokładnie na 2,5 roku. Tak więc wszyscy mają być szczęśliwi? Po pierwsze F., bo wcześniej sobie wyrok ?odsiedział?, ja ? bo korupcji nie ma, Skarb Państwa ? nie trzeba płacić F. odszkodowania, media ? coś jednak było skoro F. skazali (Kittel już napisał w Rz. o F. ?zdrajcy tajemnic?).

Nie wiem tylko jak się ma mimo wszystko ten wyrok do tego co wcześniej wszelakie merdia podawały ? jakoś nikt tego nie odszczekuje. (W TVP3 po ogłoszeniu wyroku czas jakiś nawet z uporem informowali, że F. udowodniono przyjęcie 20 tys. $ łapówki. Później wiadomość zniknęła, ale nikt nie wspomniał dlaczego. No i wyjątkowo wredny komentarz był w "Panoramie" TVP2 - brawo Bronek W.) Czy może jeszcze mają nadzieję, że u mnie ?korupcja? będzie? Szkoda, że muszę milczeć bowiem na moim procesie była już ogromna kompromitacja prokuratury, ale zwykle dobrze poinformowana Rzepka nie chce o tym pisać, a ja muszę milczeć, chociaż sprawa dotyczy tak wielkiej tajemnicy państwowej jak wartość mojego prywatnego samochodu. No tak, obce wywiady chciałyby zdobyć informacje, ile naprawdę kosztuje moja Lancia (wg red. Marszałek ?tania?). Ale na szczęście państwo polskie i jego sądy potrafią strzec tajemnic, nie to co Farmus ? wężykiem Jasiu, wężykiem!!!

Na szczęście Bóg się rodzi, a więc w Nowym Roku być może moc struchleje.

Pozdrowienia i Życzenia Najlepsze Pani Junono
i wszystkim śledzącym Romualda Sz. osobliwe przypadki.

R. Szeremietiew

Panie Romualdzie

Pan nie mógł wygrać...Poniżej, chyba jeden z kluczy do pańskiej i pana Farmusa sprawy - lista offsetowa.

http://www.prawica.net/node/5606#comment...

Życzę zdrowych i radosnych Świąt.

Operacja "Szary Mietek"

Operacja "Szary Mietek"
http://prawica.net/node/6145

To jest: Junona

~

Ciekawe, bardzo ciekawe...

To jest: Robert Olbrycht

Dzisiaj, w regionalnej

Dzisiaj, w regionalnej "Trójce" widziałem Pana Szeremietiewa w programie "30 minut", dotyczącym spółki "Pro Civile". Panie Ministrze gratuluję, szczególnie cierpliwości do prowadzącego, który, co prawda z pozytywnym do Pana nastawieniem, ale tak bardzo chciał odczytywać Pańskie myśli, że miał Pan problem z wypowiedzeniem dwóch zdań jedno po drugim, bez przeszkadzania.:)
Robert Olbrycht..Żywiec

"E' meglio comandare che fottere"

To jest: Junona

:)

To jest: Robert Olbrycht

Ale ze mnie gapa, dzięki

Ale ze mnie gapa, dzięki :)
Robert Olbrycht..Żywiec

"E' meglio comandare che fottere"

To jest: Marek Karpisiak

A propos Pańskiego podpisu,

A propos Pańskiego podpisu, wersja hiszpańska:

Es mejor mandar que joder -> faktycznie wulgarne ;-]

Podobno znajomość kilku języków obcych zmniejsza prawdopodobieństwo Alzheimera itp.

To jest: Robert Olbrycht

Racja :)

I właśnie dlatego jakiś czas temu zacząłem się uczyć angielskiego. Nie chciałbym na starość znaleść się w sytuacji pewnego dziadka z dowcipu:
- wnusiu, jak nazywa się ten Niemiec, który ciągle chowa moje rzeczy?
-Alzheimer dziadku.

cytuję Marek Karpisiak:

Podobno znajomość kilku języków obcych zmniejsza prawdopodobieństwo Alzheimera itp.

To jest: Junona

~

cytat:
Es mejor mandar que joder -> faktycznie wulgarne ;-]

Así es. Muy vergonoso, pero es la pura verdad.

To jest: Robert Olbrycht

Si, si Signorina e' la pura

Si, si Signorina e' la pura verita' questa :)
Robert Olbrycht..Żywiec

"E' meglio comandare che fottere"

To jest: Marek Karpisiak

cytuję Robert:- wnusiu, jak

cytuję Robert:
- wnusiu, jak nazywa się ten Niemiec, który ciągle chowa moje rzeczy?
-Alzheimer dziadku.

Juanito, Juanito!
-Que quieres abuela?
-Como se llama aquel aleman que me vuelve loca?
-Alzheimer abuela, Alzheimer

;-)

To jest: Junona

~

Panie Marku, ocenzurował Pan obyczajowo (volver loca to nie to samo, co esconder las cosas - skrót tłumaczenia) ten dowcip. Rozumiem intencje, ale sens przez ową cenzurę zasadniczo traci :)

Panie Romualdzie, proszę wybaczyć krotochwilne klimaty w Pana wątku. Mam nadzieję, że Pan przeczyta nasze (tylko te ad meritum) wypowiedzi i szepnie coś od siebie...

To jest: Marek Karpisiak

Bo mi się bardziej podoba

Bo mi się bardziej podoba dwuznaczność "volver loca". To nie cenzura tylko inna wersja ;-)

Jasiu, jak się nazywa ten Niemiec, który mi miesza w głowie?(wzgl. robi ze mnie wariatkę...)

To jest: RSz

Szepczę...

Sympatyczna Pani Junono!
Nie znam hiszpańskiego więc "krotochwila" była mi niedostępna. Pewnie szkoda. A już Lenin nakazywał - uczitsa, uczitsa i jeszczo raz uczitsa - oczywiście hiszpańskiego.
Co do programu w TVP3 to red. Leski rzeczywiście należy do gatunku przerywaczy więc nie ułatwia rozmowy. A podskoczył, gdy powiedziałem, że panowie O. i K. kazali mnie inwigilować. Skąd Pan to wię? Ha, toż oni się tym nawet chwalili. Ot np. w czymś takim jak "Życie Warszawy" (07.05.2004 r.)

cytat:
Przypadki ministra Szeremietiewa

O korupcji w departamencie zakupów MON podległym Romualdowi Szeremietiewowi wiedzieli kolejni ministrowie. Pracownicy, którzy protestowali przeciwko "ustawianiu przetargów", zostali odsunięci.

Prokuratura, przekazując sprawę byłego wiceministra obrony Romualda Szeremietiewa do sądu, nie ujawniła szczegółów. Nam udało się dotrzeć do uzasadnienia aktu oskarżenia. Wynika z niego, że wiedza o nieprawidłowościach w pionie zakupów podległym wiceministrowi była publiczną tajemnicą w Ministerstwie Obrony. - Docierały do mnie niepokojące sygnały - potwierdza szef MON w latach 1997--2000 Janusz Onyszkiewicz. - Nigdy nie miały charakteru dowodu. Nie miałem możliwości uruchomienia wymiaru sprawiedliwości - dodaje. Onyszkiewicz przyznał, że chciał zrezygnować ze współpracy z zastępcą, ale nie udało mu się, bo Szeremietiew miał silne poparcie u szefa AWS Mariana Krzaklewskiego.

Kolejny minister, Bronisław Komorowski, twierdzi, że opinie o sprawie odziedziczył po Onyszkiewiczu. - Zleciłem WSI objęcie działaniami Zbigniewa F. (asystenta wiceministra) i Romualda Sz. - mówi były szef MON. Sprawa wyszła na jaw po publikacji "Rzeczpospolitej".

Szeremietiew, zdaniem prokuratury, w 1998 r. za łapówkę nakazał "ustawić przetarg" na kupno samochodów dla MON. Miał polecić zmianę kryteriów przetargu, by wygrał go Fiat Auto Poland. Kiedy zwycięzcą okazało się Deawoo, pracownicy, którzy sporządzali negatywne dla Fiata opinie, byli odsuwani od pracy (wysyłano ich na kursy językowe lub urlopy). Od byłego wicedyrektora Wojskowych Zakładów Lotniczych w Bydgoszczy Tadeusza K. Szeremietiew miał żądać nawiązania współpracy z firmą należącą do swojej znajomej. Były wiceminister nie przyznaje się do winy.

Swoją drogą czy i teraz "Życie", ech życie, ty życie napisałoby coś takiego? Natomiast panowie ministrowie chyba by powtórzyli swoje kwestie. No bo prosze, "docierały sygnały" i pan K. zlecił WSI: "objęcie działaniami Zbigniewa F. (asystenta wiceministra) i Romualda Sz.". A jak dostał biedaczek informację o przekrętach w Pro Civili to nie zlecił żadnego "objęcia" i nawet dziś nic nie pamięta. Czyżby i tu podstępny Herr Alzheimer już zadziałał?

R. Szeremietiew

To jest: RSz

Dywagacje pozera

Na stronie internetowej Bronisława Komorowskiego znalazłem zapis jego wywiadu udzielonego Teresie Torańskiej. Jest w nim fragment odnoszący się do mnie.

cytat:
K.)(...) W MON-ie zastępował mnie Romek Szeremietiew, mój kolega z ROBCiO. Omal się nie popłakał, że musi to przejąć po mnie, a potem wyrzucał wszystkich ludzi z "Solidarności", których z trudem wprowadziłem do resortu. (Śmiech)W tym także Jurka Ślaskiego, kawalera Virtuti Militari i autora książek historycznych o AK.
(T) Rozmawiał pan z nim potem?
(K) Tak, tak.
(T) I?
(K) Zawsze starałem się na niego patrzeć jak na faceta z Ruchu Obrony Praw Człowieka.
(T) Chodził wtedy z wielkim krzyżem na owłosionej klatce, prawda?
(K) To był cały Romek, cały (śmiech).
(T) Pozerstwo?
(K) Straszne. Powinno się postawić pomnik „Wariata opozycjonisty". Bo tylko przez różnych wariatów, nawiedzonych, niedowarzonych dziwaków mamy wolność. Normalnych, zrównoważonych zostałoby może - góra 10 proc. Wie pani dlaczego związałem się z Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela? Ożeniłem się. Urodziła się nam córka. A tu przychodziły jakieś dziwadła, niewychowane, brudne, nieogolone, wyżerali wszystko z lodówki, spali na podłodze. Półhipisowskie środowisko. Wódeczka, papierosy, Jacek Kaczmarski grał na gitarze, jedni się wzruszali, inni kotłowali w drugim pokoju. I nagle przyszło dwóch eleganckich młodych ludzi: Janek Dworak, który przez jakiś czas był adiutantem Moczulskiego i Piotrek Krawczyk. Młodą panią domu pocałowali w rękę, wypili herbatę, podziękowali i wyszli. A moja żona: o, z takimi się zadawaj (śmiech).
(T) Ale proszę mi wytłumaczyć, jak się kolegę szurnie ze stanowiska, to nie ma się wyrzutów sumienia?
(K) Myśli pani o Romku? Nie, Romek nie miał. Uważał, że jest prawdziwym patriotą, a ja wstrętnym różowym zdrajcą.

Z wypowiedzi mojego byłego MON-owskiego szefa można wnosić, że chociaż byłem w ROPCiO, czyli w gronie "eleganckich" ludzi, to mentalnie należałem raczej do tego dziwacznego grona, które wyjadało Komorowskim zapasy z lodówki i piło "wódeczkę". Pani Torańska sekundując Bronkowi klasyfikuje mnie jako "pozera" i opisuje barwnie moją postać - "wielki krzyż na owłosionej klatce piersiowej". Bronisław to potwierdza i powiada jacy to byli wariaci i oszołomy w tej opozycji. Opisując zaś krytycznie moje decyzje personalne w MON w 1992 r. nie ma żadnych uwag do tego jak "szurnął" mnie w lipcu 2001 r.

PS. Co do p. Torańskiej wyjaśniam, że nie pokazywałem jej klatki piersiowej. Gdyby tak było wiedziałaby, że nie ma tam "owłosienia". No i nigdy nie nosiłem "wielkiego krzyża". Od dziecka mam na szyi malutki medalik Matki Boskiej Ostrobramskiej, który z okazji I Komunii Św. dostałem od mojej Babci.

PS. 2. Zapraszam na moją stronę:http://www.szeremietiew.pl/index.php

R. Szeremietiew

To jest: RSz

Będą mnie sądzić!!!!

Wysłałem list do J.W.Państwa posłanek i posłów.

cytat:
Panie i Panowie Posłowie,

Prokuratura Apelacyjna w Warszawie skierowała do Sądu Rejonowego w Warszawie Śródmieściu dwa akty oskarżenia w 2004 r. oskarżając mnie: w kwietniu – zarzuty korupcyjne, w czerwcu – defraudacja pieniędzy fundacji.

W obu sprawach Sąd Rejonowy występował z wnioskami do Sądu Apelacyjnego, aby sprawy rozpatrywał Sąd Okręgowy. Wnioski te zostały odrzucone.

W pierwszej sprawie sąd zaczął postępowanie w końcu września 2005 r.
W drugiej sprawie, po licznych interwencjach, odbyło się w końcu października 2006 r. jedno posiedzenie oddalające wniosek obrony o umorzenie postępowania.

Na początku 2006 r. sąd rozpatrujący zarzuty korupcyjne przerwał postępowanie. Przewodnicząca składu asesor SR Iwona Konopka udała się na urlop macierzyński. Od stycznia 2007 r. mój obrońca wiele razy odwiedzał sąd domagając się wznowienia postępowania. Był zbywany niczym.
W marcu br. skierował pismo do prezesa sądu w tej sprawie. Nie otrzymał żadnej odpowiedzi. W maju wysłał kolejne pismo. W dniu 24 maja br. otrzymał odpowiedź podpisaną przez asesora SR Marcina Kowala, p. o. kierownika sekcji postępowań przygotowawczych. Informuje on, że proces będzie prawdopodobnie wznowiony w drugiej połowie września 2007 r.
W sprawie „fundacji” nie ma żadnych wiadomości.

W lipcu 2007 r. mija szósty rok od dni, gdy zostałem przez media oskarżony o dopuszczanie się praktyk korupcyjnych. Powstaje pytanie ile jeszcze lat będzie trwało postępowanie ustalające, czy jestem winny?

Dr hab. Romuald Szeremietiew
Poseł na Sejm RP III Kadencji


=================================================
Oczywiście nie spodziewam się żadnych reakcji - wszak młyny sprawiedliwości wolno mielą, z naciskiem na wolno, a sąd jest niezawisły i Sejm, nawet gdyby chciał, nie ma nic do tego. Skoro jednak Forum Prawica.net zainteresowała się przypadkami niejakiego RSz więc czuję się w obowiązku informować co i zacz.
Mój przyjaciel dysponujący świetnymi kontaktami w tzw. sferach rządowych mówi, że kiedy w PiS mówi o mnie, to oni jakość krzywią się i uciekają od tematu. Wniosek: zapewne rządzący są przekonani, iż kradłem i jedynym kłopotem jest, jak dotąd, brak dowodów. Proponuję zastosować model skazania a'la Al Capone: nie było dowodów jego zbrodni, to go skazali za niedokładności podatkowe. W moim przypadku wprawdzie "skarbówka" stwierdziła, że jestem ok., ale od czego pomysłowość. Jeden z wojskowych powiedział mi, że w marcu br. był wzywany do ABW i pytano go o mnie. A więc redaktorzy śledczy AM i BK nie powinni tracić nadziei. Może w końcu trafię za kraty. Tym optymistycznym spostrzeżeniem przypominam się PT. Państwu.
R. Szeremietiew

To jest: RSz

Nie wiem czy wypada, ale

Nie wiem czy wypada, ale może zainicjować drugi list do p. ministra Sprawiedliwości wz. z poniższym?
R. Szeremietiew
=====================================
Piaseczno, 18 czerwca 2007

Szanowny Panie Pośle/Pani Poseł

W dniu 25 maja br. przesłałem na Pański adres e-mailowy poniższe pismo. Wkrótce minie termin miesięczny (KPA) na udzielenie odpowiedzi. Czy ją otrzymam?
Mam nadzieję, że moje oczekiwanie, iż zostanę wreszcie osądzony w sprawiedliwym procesie sądowym nie jest niczym nadzwyczajnym, a Pan Poseł podjął już stosowną interwencję w tej sprawie.
Z poważaniem
Romuald Szeremietiew

Informuję ponadto, że w sprawie Z. Farmusa obrona nie może złożyć odwołania od części skazującej wyroku bowiem sad od grudnia 2006 r. do dziś nie sporządził uzasadnienia wyroku na piśmie.
---------------------------------------------

cytat:

Panie i Panowie Posłowie,

Prokuratura Apelacyjna w Warszawie skierowała do Sądu Rejonowego w Warszawie Śródmieściu dwa akty oskarżenia w 2004 r. oskarżając mnie: w kwietniu – zarzuty korupcyjne, w czerwcu – defraudacja pieniędzy fundacji.

W obu sprawach Sąd Rejonowy występował z wnioskami do Sadu Apelacyjnego, aby sprawy rozpatrywał Sąd Okręgowy. Wnioski te zostały odrzucone.

W pierwszej sprawie sąd zaczął postępowanie w końcu września 2005 r.
W drugiej sprawie, po licznych interwencjach, odbyło się w końcu października 2006 r. jedno posiedzenie oddalające wniosek obrony o umorzenie postępowania.

Na początku grudnia 2006 r. sąd rozpatrujący zarzuty korupcyjne przerwał postępowanie. Przewodnicząca składu asesor SR Iwona Konopka udała się na urlop macierzyński. Od stycznia 2007 r. mój obrońca wiele razy odwiedzał sąd domagając się wznowienia postępowania. Był zbywany niczym.
W marcu br. skierował pismo do prezesa sądu w tej sprawie. Nie otrzymał żadnej odpowiedzi. W maju wysłał kolejne pismo. W dniu 24 maja br. otrzymał odpowiedź podpisaną przez asesora SR Marcina Kowala, p. o. kierownika sekcji postępowań przygotowawczych. Informuje on, że proces będzie prawdopodobnie wznowiony w drugiej połowie września 2007 r.
W sprawie „fundacji” nie ma żadnych wiadomości.

W lipcu 2007 r. mija szósty rok od dni, gdy zostałem przez media oskarżony o dopuszczanie się praktyk korupcyjnych. Powstaje pytanie ile jeszcze lat będzie trwało postępowanie ustalające, czy jestem winny?

Dr hab. Romuald Szeremietiew