Sens wizyty kanclerz Niemiec Angeli Merkel w Polsce

W dniu wczorajszym, tj. 19.03.2018, krótką oficjalną wizytę w Polsce złożyła kanclerz Niemiec Angela Merkel, spotykając się na rozmowach tak z polskim premierem, jak i z polskim prezydentem. Była to jedna z jej pierwszych wizyt po objęciu funkcji kanclerza, co ma być podkreśleniem wagi przywiązywanej przez nowy rząd niemiecki do stosunków z Polską.

Powrót do polityki "miękkiej" siły

Sens tej wizyty sprowadza się do potwierdzenia powrotu niemieckiej polityki zagranicznej do tradycyjnej polityki "miękkiej" siły. Polityka "miękkiej" siły to dyskretny i zawoalowany sposób wywierania presji na dane państwo, za pomocą całego instrumentarium pozadyplomatycznego i dyplomatycznego, w tym szczególnie kulturowo-informacyjnego. Sama kanclerz A. Merkel, jak i Niemcy jako państwo, poniosły bowiem porażkę w próbie zastosowania wobec Polski "twardej" siły. Spektakularnym tego wyrazem było ogłoszenie przez kanclerz A. Merkel wyboru, nieakceptowanego przez polski rząd kandydata Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Unii Europejskiej, na dzień przed oficjalnym głosowaniem w tej sprawie oraz reakcja na ten fakt rządu polskiego. Czegoś takiego nie było w historii Unii, a buta niemieckich polityków osiągnęła tu swoje apogeum.

Nie udało się nade wszystko doprowadzić do utrzymania polskiego status quo w postaci słabości państwa, w tym zablokowania polskiej reformy sądownictwa, a proniemiecka opozycja parlamentarna i pozaparlamentarna poniosły polityczną klęskę w starciu z rządzącą większością PiS. Co gorsza Polska broniąc się przed agresywną polityką zagraniczną Niemiec i Komisji Europejskiej, uaktywniła Grupę Wyszehradzką i doprowadziła do próby aktywacji jednej z wersji geopolitycznej Międzymorza, koncepcji szczególnie groźnej dla polityki budowy niemieckiej hegemonii politycznej w Europie. I jeszcze na dodatek Polska wysunęła bolesne dla reputacji międzynarodowej Niemiec roszczenia odszkodowawcze za II wojnę światową.

Niemiecka hegemonia polityczna w Europie i jej podstawy

Najważniejsze wszakże jest pytanie o strategiczne cele polityki Niemiec wobec Polski w ramach zarówno ich "miękkiej", jak i "twardej" polityki. Otóż ten strategiczny cel polityki niemieckiej jest pochodną jej europejskiej i globalnej polityki. A tym celem jest europejska pozycja hegemona politycznego i mocarstwowa pozycja globalna. Unia Europejska jest tu politycznym narzędziem dla przekształcenia dominacji gospodarczej i politycznej w hegemonię polityczną Niemiec w Europie. W układzie globalnym Niemcy, przy schyłku amerykańskiej hegemonii światowej w czym są bezpośrednio zainteresowani, liczą na świat wielobiegunowy, w którym będą mogły odgrywać rolę jednego z kilku biegunów, obok Chin, Rosji i USA.

Wprowadzenie strefy euro w latach 1999/2000 oraz wstąpienie do Unii krajów Europy Środkowo-Wschodniej po 2004 roku, było dwoma kluczowymi fundamentalnymi sukcesami goegospodarczmi i geopolitycznymi Niemiec.

Strefa euro jako niemiecka pułapka walutowa

Wspólna waluta euro odebrała krajom tej strefy jakiekolwiek już możliwości obrony przed niemieckim eksportem, a biorąc pod uwagę, iż to siła gospodarki Niemiec wyznacza siłę waluty euro, odebrała im również możliwość obrony przez światowymi eksporterami, od Chin po USA. W efekcie słabiej rozwinięte gospodarczo państwa południowoeuropejskie, znalazły się w ekonomicznej pułapce walutowej euro. Ich olbrzymie deficyty rachunku bieżącego, będące konsekwencjami deficytów handlu zagranicznego, przekładają się na gigantyczne zadłużenie sektorów publicznych, finansowanych pożyczkami prywatnych banków niemieckich, francuskich czy włoskich.

Gigantyczny dług rządu Grecji to zobowiązania wobec prywatnych banków francuskich i niemieckich. I z tego nie ma wyjścia w sytuacji pozostawania Grecji w strefie euro, acz i po możliwym opuszczeniu tej strefy pozostanie problem jej faktycznej niewypłacalności i konieczności umorzenia długów, co grozi bankructwem sektora bankowego Francji i Niemiec. Z kolei Niemcy stały się wielkim beneficjentem strefy euro, która generuje im rocznie sto kilkadziesiąt miliardów euro nadwyżki rachunku bieżącego i przekłada się na olbrzymie nadwyżki sektora rządowego. Deficyty państw południowoeuropejskich stały się przyczyną nadwyżek nade wszystko Niemiec. Dlatego Niemcy są i będą żywotnie zainteresowane nie tylko utrzymaniem i umacnianiem strefy euro, ale i jej rozszerzeniem, w tym nade wszystko na Polskę.

Europa Środkowo-Wschodnia jako niemiecki obszar eksploatacji gospodarczej

Wstąpienie do Unii krajów Europy Środkowo-Wschodniej po 2004 roku z Polską w roli głównej, umożliwiły pełne już przekształcenie tych krajów w obszar poddostawczy i podwykonawczy dla produktu finalnego Niemiec. Umożliwiło to Niemcom strukturalne podwyższenie i umocnienie centralnej pozycji w światowym i europejskim podziale pracy, przy równoczesnej względnej peryferyzacji środkowoeuropejskiego zaplecza gospodarczego. Równocześnie znacząco wzmocniło to możliwości eksportowe niemieckiej gospodarki. Obrazuje to fakt, iż już w 2010 roku do samych tylko państw Grupy Wyszehradzkiej Niemcy eksportowały towary o wartości (87,2 mld euro) porównywalnej z eksportem do Francji (89,5 mld euro), która jest największym niemiecki partnerem handlowym. Natomiast import z tych krajów (81,9 mld euro) miał zbliżoną wartość importu z Chin (77,8 mld euro), które są największym eksporterem na rynek niemiecki.

Niemcy są żywotnie zainteresowane utrzymaniem sytuacji speryferyzowania gospodarczego krajów Europy Środkowo-Wschodniej w warunkach otwartych rynków unijnych, co umożliwia ich gospodarczą penetrację i eksploatację ekonomiczną. Stąd tak wiele słów niemieckiego uznania ze strony kanclerz A. Merkel dla niemiecko-polskich stosunków gospodarczych, a nade wszystko handlowych.

Ta sytuacja tworzy strukturalne sprzeczności pomiędzy celami polityki Niemiec, celami polityki Polski wobec Niemiec. Strategicznym celem polityki Polski jest odbudowa suwerenności gospodarczej wobec zagranicy, a wobec Niemiec w szczególności. Jej warunkiem jest rozpoczęcie procesu wychodzenia z obszaru niemieckiej hegemonii gospodarczej i budowa względnie suwerennej gospodarki, z finalizacją produkcji o względnie wysokiej wartości dodanej. A więc ograniczanie i wygaszanie stosunków gospodarczej podległości finalnej i kooperacyjnej wobec Niemiec. Warunkiem geoospodarczym zaś jest rozbudowa powiązań ekonomicznych w obszarze szeroko rozumianego środkowoeuropejskiego Międzymorza.

Dlatego nieprzypadkowo kanclerz A. Merkel położyła nacisk na odbudowę trójkąta weimarskiego Paryża - Berlina - Warszawy. Ma to bowiem wygaszać aktywizację Polski w obrębie grupy Wyszehradzkiej i utrudniać polską aktywność w budowie strukturalnych powiązań gospodarczych i politycznych obszaru Międzymorza. A Polska nie ma żadnego interesu politycznego w podtrzymywaniu trójkąta weimarskiego, ze względu na sprzeczność strategicznych interesów nade wszystko z Niemcami, acz również w chwili obecnej z Francją.

Renacjonalizacja niemieckiej polityki zagranicznej

Polska nie ma interesu w popieraniu rozbudowy niemieckiej hegemoni politycznej w Europie, ani we wzmacnianiu niemieckiej pozycji globalnej w świecie, zwłaszcza kosztem Stanów Zjednoczonych. Niemieckie elity polityczne zrenacjonalizowały politykę zagraniczną Niemiec i ta renacjonalizacja w sytuacji narastającego chaosu europejskiego i światowego wydaje się być trendem trwałym. Niemieckie elity polityczne nie są w stanie wystąpić w roli przywódczej w Europie i Unii Europejskiej. Do tego potrzeba misyjności, odpowiedzialności i etyki. A nie mają takiego potencjału intelektualnego i etycznego. A ten potencjał jest stale reprodukowany sposobem ich selekcji w oparciu o spersonifikowaną ordynację proporcjonalną w wyborach do Bundestagu. I tu nic się średniookresowo nie zmieni.

Dlatego polska polityka zagraniczna powinna być adekwatną odpowiedzią na zrenacjonalizowaną politykę "miękkiej" siły. Przede wszystkim powinna być równie, jeżeli nie bardziej, "miękka", z wykorzystaniem nade wszystko szerokiego instrumentarium międzynarodowego nacisku na Niemcy, od Grupy Wyszehradzkiej poczynając, a na strukturach Unii kończąc. Równolegle trzeba doprowadzić do wygaszania niemieckiego instrumentarium "miękkiej" siły, w postaci stopniowej likwidacji polskojęzycznych mediów niemieckich i niemieckich agentur wpływu. Ale nade wszystko powinna być to polityka w swej treści zrenacjonalizowana we wszystkich jej aspektach w relacjach z Niemcami.

- - -
21.03.2018

oto Wojciech Błasiak Wojciech Błasiak

www.wojciech-blasiak.pl
Ekonomista, socjolog i politolog, dr nauk społecznych, niezależny naukowiec i publicysta, działacz JOW, poseł na Sejm RP II Kadencji z ramienia KPN, autor i współautor 7 książek (m.in. "Pomiędzy centrum a peryferiami na...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.5
Ogólna ocena: 4.5 (głosów: 10)

Tematy: 

Dyskusja

oto Ireneusz

Piękne

Aczkolwiek nie ma w Polsce siły, która tak naprawdę miałaby wsparcie narodu i poczucie realizacji rzeczywistych potrzeb Polaków. Obecne siły (nawet PIS) nie mają żadnej autoryzacji ani legitymizacji.

oto Krzysztof M

Z Kalim rozmawia się językiem

Z Kalim rozmawia się językiem prawdy i symetrii: Kali ma większość mediów w Polsce? Więc i my Polacy chcemy mieć większość mediów w kraju Kalego. A jeśli to niemożliwe, to oczekujemy wyrównania proporcji.

oto Czesław

No, wreszcie

prawidłowa analiza rzeczywistości postawione jasne cele. Głos obiektywnego fachowca a nie tylko PiS to PiS tamto itd. i takie marudzenie. Mam tylko zastrzeżenie do takiej całkowicie bezalternatywnej polityki proamerykańskiej i proizraelskiej, w kącie powinien stać ten drugi fortepian, żeby w razie czego można było na nim zagrać. Przykład postawy naszych "przyjaciół" przy okazji nowelizacji ustawy o IPN powinien władze otrzeżwieć, jeżeli chcą nadal prowadzić politykę w interesie Polski a nie w interesie "naszych strategicznych sojuszników".

oto mj

Niech Pan niczemu się nie dziwi...

''Mam tylko zastrzeżenie do takiej całkowicie bezalternatywnej polityki proamerykańskiej i proizraelskiej''

W Polsce pełno różnych ''analiz geostrategicznych'', dowodzących i tłumaczących jak chłop krowie na rowie potrzebę, konieczność i możliwość odzyskania PEŁNEJ suwerenności przy zachowaniu BEZALTERNATYWNEGO podporządkowania - no dobra, niech będzie ''sojuszu'' - z USA i Izraelem. :)

oto chłop jag

Sens wizyty kanclerz Niemiec

Sens wizyty kanclerz Niemiec Angeli Merkel w Polsce

Ja żadnego sensu nie widzę - ponieważ Niemcy chcąc coś uzyskać od atrapy Polski - muszą na to uzyskać zgodę USraela i nikogo więcej - tołażysze. Natomiast ewentualne, wspólne knucie Niemiec i atrapy Polski przeciwko USraelowi - nie wchodzi w rachubę z wiadomych względów - tołażysze. Tak na marginesie - to celem wprowadzenia wspólnej waluty Euro - było w pierwszy rzędzie pozbawienie Niemców ich nadzwyczaj silnej Deutsche Mark - tołażysze.
Wniosek?
Nie składa się wizyty koniowi trojańskiemu wchodząc do jego środka a cóż dopiero osłowi trojańskiemu - tołażysze.

oto Wojciech Błasiak

chlop jag

Też na marginesie - to Francuzi oczekiwali pozbawienia poprzez euro siły marki niemieckiej. I wpadli we własne sidła, bo są w kolejce po Hiszpanii w długach po deficytach rachunku bieżącego.
WB

oto chłop jag

Francuzi też - ale

przecież są tacy - co to i forsą rządzą na świecie.
Wniosek?
Eurokołchoz robi bokami a Euro tylko zaciemnia ten obraz. Gdyby Niemcy nadal mieli DM obraz byłby nadzwyczaj jasny.

oto Eowina

Nic z tych pretensji nie rozumiem.

Niemcy realizują własną politykę a Polska swoją. Teraz Polska powinna przestać brać dopłaty z UE, które pochodzą głownie z Niemiec, a Morawiecki powinien pojechać do Niemiec i zacząć robić "miękką" i "twardą" politykę jednocześnie.
Co do V4 zacząć intensywnie inwestować w tych krajach i wyprzeć stamtąd Niemców.

oto Krzych Adam

W pełni zgadzam sie z postulatami Łaskawej Pani.

Że:

Teraz Polska powinna przestać brać dopłaty z UE, które pochodzą głownie z Niemiec, a Morawiecki powinien pojechać do Niemiec i zacząć robić "miękką" i "twardą" politykę jednocześnie.
Co do V4 zacząć intensywnie inwestować w tych krajach i wyprzeć stamtąd Niemców.

Nie zgadzam się jednakowoż z tym zdaniem:

Niemcy realizują własną politykę a Polska swoją.

Gdyż o ile państwo niemieckie rzeczywiście realizuje swoją własna politykę (nawet wtedy gdy rozsądku w niej nie widać, jak na przykład z tymi tzw. "uchodźcami"), o tyle państwo polskie, które powinno postępować podobnie, wcale swej własnej polityki nie prowadzi, tylko jakąś zupełnie inną, na pewno nie bazowaną na interesach tego państwa i jego narodu.

Widzę jeszcze jeden pozytyw w Pani poście. Pisze Pani:

Nic z tych pretensji nie rozumiem.

Dostrzeżenie swych własnych niedomogów jest już jakimś krokiem naprzód. Żeby Pani dopomóc w przezwyciężenia swego braku zrozumienia tekstów pisanych podsunę Łaskawej Pani taką myśl, że tekst Autora nie jest wcale wykazem pretensji, a tylko próbą omówienia pewnych aspektów wpływu niemieckiej linii politycznej wpływających (najczęściej negatywnie) na Polskę. Po to by z diagnozy wysunąć pewne wnioski, a byc może sformułować jakiś program działań niwelujących negatywne oddziaływania.

oto Eowina

Szanowny Pan nie doczytał. Polska jest w doskonałym

stanie i żadne niemieckie działanie jej nie szkodzi.

Nie udało się nade wszystko doprowadzić do utrzymania polskiego status quo w postaci słabości państwa, w tym zablokowania polskiej reformy sądownictwa, a proniemiecka opozycja parlamentarna i pozaparlamentarna poniosły polityczną klęskę w starciu z rządzącą większością PiS. Co gorsza Polska broniąc się przed agresywną polityką zagraniczną Niemiec i Komisji Europejskiej, uaktywniła Grupę Wyszehradzką i doprowadziła do próby aktywacji jednej z wersji geopolitycznej Międzymorza, koncepcji szczególnie groźnej dla polityki budowy niemieckiej hegemonii politycznej w Europie. I jeszcze na dodatek Polska wysunęła bolesne dla reputacji międzynarodowej Niemiec roszczenia odszkodowawcze za II wojnę światową.

oto Krzych Adam

Niezupełnie.

Ja nie komentowałem artykułu. Wyrażałem jedynie swoje zdanie w dość wąskim zakresie zresztą bo jedynie o Łaskawej Pani komentarzu do niego.

oto Eowina

Ja z tego zrozumiałam, że Pan mi tłumaczył tekst Autora,

którego ja nie zrozumiałam, co Pan podkreślił. Rozumiem, że Pan tekst zrozumiał.

podsunę Łaskawej Pani taką myśl, że tekst Autora nie jest wcale wykazem pretensji, a tylko próbą omówienia pewnych aspektów wpływu niemieckiej linii politycznej wpływających (najczęściej negatywnie) na Polskę. Po to by z diagnozy wysunąć pewne wnioski, a byc może sformułować jakiś program działań niwelujących negatywne oddziaływania.

oto Krzych Adam

Znów niezupełnie.

Podsunąłem jedynie pod rozwagę pewne fragmenty tekstu zawierajace określone myśli Autora. Nie śmiałbym imputować sobie pozycji ich tłumacza.

oto Eowina

A konkretnie, które fragmenty i myśli Autora Pan ma

na uwadze, bo trudno mi zgadnąć bez cytowanego fragmentu.

Podsunąłem jedynie pod rozwagę pewne fragmenty tekstu zawierajace określone myśli Autora.

oto Krzych Adam

Proszę nie zgadywać.

Wystarczy przeczytanie tekstu ponownie, ale tym razem z uwagą. Nie jest on wcale taki długi.

oto Krzych Adam

Miła Pani.

Wielokrotnie zaznaczałem, ze między nami nie zdarzają się dyskusje. To zazwyczaj są przypadki jedynie przekomarzania się. W pełni się z Panią zgadzam, iż w sytuacji gdy w artykule Autora nie jest Pani w stanie dostrzec próby omówienia i zdiagnozowania pewnych aspektów niemieckiej linii politycznej wpływających (najczęściej negatywnie) na Polskę, a także wniosków z tej diagnozy przedłużanie tego przekomarzania się nie ma wielkiego sensu.

Dziękuję za wymianę postów ze mną.

oto Skanderbeg

Niemcy widzą, że

bezalternatywna politykach polskich "dyplomatołków" właśnie bankrutuje. I teraz kwestia, czy polscy decydenci są na tyle "ogarnięci", asertywni ale i dalekowzroczni, by spróbować coś ugrać na tym. "Strategiczny" sojusznik zza oceanu chce doprowadzić nas do bankructwa. Czymże innym jest bezkrytyczne podejmowanie decyzji (przez naszych polityków) o chęci kupowaniu wojskowego sprzętu amerykańskiego (co nie musi być złe-chodzi tylko o bezkrytyczne podejście)? Czymże innych jest akceptowanie kupna droższego gazu? I czymże innym jest popieranie międzynarodowych rozbójników , chcących na nas wymusić już chyba 300 miliardów dolarów? A co do możliwości skorzystania ze ściślejszej współpracy polsko-niemieckiej, to sparafrazuję pewien znany cytat: "Przy fortunie niemieckiej, i nasza wyrosnąć może". Tylko czy mamy polityków zdolnych do skorzystania z nadarzającej się możliwości. Bo polityka bezwzględnego popierania Amerykanów i Izraela zbankrutowała. Osobiście wątpię, czy nasi politycy są zdolni do przeorientowania. Mamy, albo popychadła niemieckie albo amerykańsko-izraelskie. Obecnie nie ma znaczących popychadeł rosyjskich, ani chińskich.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.