W pułapce wyklętyzmu

„Możemy dziś mówić: oni nie przegrali tej walki, oni zwyciężyli!”. Te słowa padły z ust Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Pana Andrzej Dudy, pod Pomnikiem Nieznanego Żołnierza, w czasie zeszłorocznych obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.

Zdanie to, co zrozumiałe, wywołało entuzjazm zgromadzonej na miejscu gawiedzi oraz setek tysięcy młodych patriotów oglądających świat zza ekranów swoich smartfonów. Jednak wśród znacznie węższej (co nie znaczy, że mniej ważnej) grupy odbiorców, zdolnych do elementarnej refleksji, wzbudziło co najmniej konsternację: „Jak to wygrali?”.

Bo jeśli przyjrzeć się sprawie, nawet niewprawnym okiem, nie dostrzeżemy tu zwycięstwa. Z każdego punktu widzenia epopeja Wyklętych zakończyła się klęską. Zostali rozgromieni militarnie, co było nieuniknione w kontekście olbrzymiej dysproporcji pomiędzy zasobami obu stron tej konfrontacji. Bilans tych zmagań jest wyjątkowo ponury. Z kilkunastu tysięcy żołnierzy i oficerów biorących udział w walkach około osiem tysięcy zginęło na polu bitwy, a kolejni zostali straceni przez stalinowskie sądy*.

Polska straciła kilkanaście tysięcy wspaniałych ludzi w walce toczącej się o przegraną sprawę. Ilu wrogów Polski pokonali za tą potężną cenę Wyklęci? Najbardziej wiarygodne opracowania mówią o około ośmiu tysięcy zabitych. Nie było wśród nich najwyższych władz państwowych i wojskowych, jedynie niewielka garstka UB-eków (po których nie będziemy specjalnie płakać). Przytłaczającą większość ofiar walk po stronie rządowej nie stanowili żadni komuniści, ale prości żołnierze Wojska Polskiego i KBW. Zwykli poborowi, których nikt nie pytał o zdanie, którzy jak wszyscy żołnierze marzyli tylko o tym by zrzucić kamasze i wrócić do domu. Taka ekonomia krwi.

Żołnierze podziemia niepodległościowego zwani dziś Wyklętymi przegrali też politycznie. Wymarzona przez nich Polska należała do przeszłości, nie było dla niej miejsca na narysowanej na nowo mapie Europy.

Polacy lubują się w doszukiwaniu się w klęskach „moralnych zwycięstw”. Jednak Wyklętych, nawet przy zwyczajowej dla nas gargantuicznej dawce chciejstwa, nie możemy określać mianem „moralnych zwycięzców”. Zostali bowiem skutecznie wymazani z kart historii i ze zbiorowej świadomości. Nawet po 1989 roku nowa Polska, już z orłem w koronie, przez lata funkcjonowała w błogiej niewiedzy o ich istnieniu. Słowa w rodzaju pamiętnych „nie byłoby „Solidarności”, gdyby nie Żołnierze Niezłomni, nie byłoby Polski, gdyby nie oni.” (A. Macierewicz, 1.03.2016r.) są do tego stopnia oderwane od historycznej prawdy, iż wydają się pochodzić z alternatywnej rzeczywistości.

Bowiem dopiero wieloletnie wysiłki fascynatów, w tym licznych przedstawicieli naszego środowiska, doprowadziły do przywrócenia pamięci o tej karcie historii. Przywrócenia w pełni słusznego. Bo w końcu, choć Wyklęci przegrali, choć ich sprawa była beznadziejna, zasłużyli na coś więcej niż bezimienne mogiły i krzywdzące miano bandytów**.

Tak oto, po tej wyjątkowo obszernej historycznej dygresji, wracamy do przytoczonej wypowiedzi Pana Prezydenta. Jest ona symptomatyczna nie tylko dla obozu „dobrej zmiany” ale dla polskiej prawicy w ogóle. Jako że politycy zasadniczo zachowują się racjonalnie możemy założyć, że przedmiotowej wypowiedzi i licznym jej podobnym przyświeca jakiś cel. Nie jest nim głoszenie prawdy historycznej, gdyż jak już ustaliliśmy prawdziwość tezy o zwycięstwie Wyklętych jest wyjątkowo dyskusyjnej urody. Pozostaje zatem jedynie domniemywać co wspomnianym celem jest.

W mojej opinii mamy do czynienia z próbą ukształtowania nowego pojęcia patriotyzmu, z nowym panteonem bohaterów i nowym wzorcem postaw. Wyklęci są tutaj wyjątkowo wdzięcznym budulcem nowej narracji. Jest to jednak narracja ułomna dwójnasób.

Po pierwsze, jak już wskazałem, jest ona z gruntu oparta na fałszu. Tak jak ziarno rzucone na podatny grunt szybko kiełkuje, tak w środowiskach patriotycznych pamięć o żołnierzach drugiej konspiracji w mgnieniu oka przerodziła się w fascynację. Ta, wspomagana już machiną państwowej polityki historycznej, zamieniła się w doskonale wykreowany kult „Wyklętych”. W nim nie ma już miejsca na niuansowanie, na dzielnie włosa na czworo, na naukowy krytycyzm i dążenie do prawdy.

Historyczni „Wyklęci”, niepozbawieni wad i przywar, lecz przez to prawdziwi, zostali zastąpieni swoimi popkulturowymi odpowiednikami wzorowanymi na amerykańskich superbohaterach. W nowej, komiksowej rzeczywistości pozostały tylko dwie barwy: biel i czerń. Biel zarezerwowana dla nowych Wyklętych, czerń dla ich wrogów. Kto nie jest z nami ten przeciwko nam. A kto przeciw Wyklętym ten komuch i zdrajca, ORMO-wiec, SB-ek w trzecim pokoleniu, ruski agent. Do woli.

W mgnieniu oka, w czarodziejski sposób Wyklęci z przegranych zmienili się w zwycięzców. Ich droga przestała wieść ku zatraceniu, a stała się drogą do chwały. Tak zrodził się wyklętyzm. Obecnie oficjalna doktryna polityki historycznej naszego państwa.

Pół biedy, że jest to doktryna zbudowana na całkowicie fałszywych przesłankach historycznych. Nihil novi sub sole. Sedno problemu stanowi druga z ułomności wyklętyzmu, mianowicie konsekwencje społeczne i wychowawcze jakie niesie. Jego istotą jest bowiem polityczny romantyzm wykluczający realizm, kalkulacje i zwyczajny zdrowy rozsądek. Tym samym wyklętyzm sprowadza nas na drogę, która nieuchronnie wiedzie do powielania starych błędów. „Nieważne – zdają się mówić piewcy nowej doktryny – jakie są nasze szanse na zwycięstwo, ważne by słuszność była po naszej stronie. Nie oglądajmy się na konsekwencje, na sytuacje i realia. Racja jest nasza. A potem jakoś to będzie”.

Stara śpiewka – można by skwitować. Po raz kolejny przedstawia się nam za cnotę to samo szaleństwo, które lata temu pchnęło naszych przodków do straceńczych insurekcji, od powstania listopadowego począwszy, a na powstaniu warszawskim skończywszy. Obłęd, z którym my, endecy, walczymy już niemal półtora stulecia.

Udało się nam przywrócić pamięć o Wyklętych. To dobrze. Teraz uczmy o nich kolejne pokolenia. Ale mówmy prawdę. Mówmy o bohaterstwie, ale i o łajdactwie. Mówmy o tragicznej, beznadziejnej walce, ale nie dopisujmy fałszywych happy-endów. To ważne przede wszystkim dla naszej przyszłości, której nie wolno nam budować na nierealnych wyobrażeniach. Ale ważne też dla pamięci o samych „Wyklętych”. Zasłużyli na coś więcej niż na los popkulturowych superbohaterów dekorujących nasz patriotyczny Disneyland.

- - -
* Precyzyjna liczba Wyklętych skazanych na wyroki śmierci, oraz tych na których wyroki wykonano jest trudna do ustalenia. Łączna ilość wyroków śmieci w okresie stalinowskim szacowna jest wg rożnych szacunków od 2,5 do 8 tysięcy. Wg. Instytutu Pamięci Narodowej w latach 1946-55 skazano na śmierć około 5 tys. osób. IPN ustalił 3468 nazwisk osób skazanych w tym czasie na karę śmierci przez wojskowe sądy rejonowe. Wyroki wykonano co najmniej na 1363 osobach. Większość skazanych stanowili przeciwnicy polityczni komunistycznej władzy, jednak niekoniecznie żołnierze podziemia niepodległościowego.
**...choć w obecnym panteonie wyklętyzmu są i tacy, którzy na rzeczone miano zasłużyli w pełni. W tym miejscu warto zadać pytanie: czym rożni się żołnierz od bandyty? – to już jednak temat na zupełnie inny tekst.

oto Przemysław Piasta Przemysław Piasta

historyk i przedsiębiorca, prezes zarządu Fundacji Narodowej im. Romana Dmowskiego, w latach 2005-2006 wicemarszałek województwa wielkopolskiego

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.5
Ogólna ocena: 3.5 (głosów: 14)

Tematy: 

Dyskusja

oto Ech...

Ano właśnie - coś jednak Autorowi najwyraźniej "umknęło"

Stara śpiewka – można by skwitować. Po raz kolejny przedstawia się nam za cnotę to samo szaleństwo, które lata temu pchnęło naszych przodków do straceńczych insurekcji [..]

"Przedstawia się nam..." - gdy tymczasem "wyklęci" - a w każdym razie NSZ - jak najbardziej realistycznie zauważyli, że Polska ma jednak dwóch wrogów, a nie jedynie Niemców. To zaś, że "przedstawia się nam" te sprawy jakoś inaczej, "w duchu insurekcyjnym" - to osobny temat.

oto Krzysztof M

gdy tymczasem "wyklęci"

gdy tymczasem "wyklęci"

... woleli zginąć w walce, niż zgnić w więzieniach.

oto Krzysztof M

Poza nielicznymi mieli wybór,

Poza nielicznymi mieli wybór, ale woleli nosić karabiny niż cegły przy odbudowywaniu miast

Ten, kto wyszedł z lasu, był dla czerwonych stracony. Dosłownie lub w przenośni.

oto Ech...

Czy naprawdę "woleli zginąć"? Osobiście nie sądzę.

Myślę, że nasze tu rozważania są w większej części zupełnie anachroniczne i wyrwane z kontekstu czasu i miejsca.
Jak już przy innej okazji pisałem: łatwo jest w miękkim fotelu, ciepłych kapciach i przy herbatce deliberować, "co powinni byli" zrobić ci żołnierze te już ponad 70 lat temu. Nikt z nas nie znalazł się przecież w ich sytuacji, i nie był zmuszony dokonywać szybkich wyborów - na zasadzie: "lepsza decyzja nawet w połowie jedynie dobra, ale podjęta na czas, niż 100% perfekcyjna, lecz spóźniona".
Osobiście przypuszczam, że wielu z nich liczyło na rychły wybuch kolejnej wojny - co wielu komentatorom dzisiaj może wydawać się "w oczywisty sposób niedorzeczne", ale zapomina się np. o tym, że oni byli świadkami tego, jak dwaj niedawni "sojusznicy i przyjaciele" z nagła rzucili się sobie do gardeł w 1941.
Tak więc takie osądy po 70-ciu latach to anachronizm i niezrozumienie "kontekstu sytuacji".

oto Krzysztof M

Osobiście przypuszczam, że

Osobiście przypuszczam, że wielu z nich liczyło na rychły wybuch kolejnej wojny -

Nikt tam na nic nie liczył. Po prostu - inni szli do lasu, to i oni poszli. Tam nie było kalkulacji, rozważań. Po prostu: Niemiec był wrogiem, to bili Niemców. Sowiet także był wrogiem, to bili Sowietów.

Ci ludzie zostali pozostawieni sami sobie.

oto Leszek1

Dla "Lesnych" PRL ustanowil dwie "Amnestie".

@ Ech…
W latach 1945 i 1947 ujawnilo sie ponad 76 tysiecy osob.. Spotkali sie z aresztowaniami, moderstwami, a w najlepszym wypadku z przesladowaniami. Nasilily sie one na poczatku lat piecdziesiatych - to byl okrutny i krwawy terror. Trwal on do lat szescdziesiatych. Jeszcze po 1956 wykonywano wyroki smierci na Zamku w Lublinie, Ryba zginal w 1957 roku, a Lalek w 1963. Nie mieli wiec wyboru. Poczatkowo jeszcze walczyli z okupantem, a pozniej tylko sie ukrywali. To UB nie pozwolilo im wrocic do normalnego zycia. Warto o tym wiedziec.

oto baba jag

co ty gościu pitolisz

mój dziadek był wysokim przedwojennym urzędnikiem państwowym w ministerstwie komunikacji i nikt go nie prześladował, pracował w tym ministerstwie dalej. Jego brat był oficerem w dwójce i tez nikt go nie prześladował.Brat mojej babci był młodszym oficerem w Armii Andersa, tej z 39 roku,był internowany przez Rosjan.Uciekł z transportu. Mój "profesor" od mechaniki Powstaniec Warszawski pseudo Spokojny: Armia Krajowa - Kedyw KG AK - kompania "Pegaz", od lata 1944 r. - batalion "Parasol" - 3. kompania. Mój adwokat również Kedyw ,skończył po wojnie Prawo i Handel Zagraniczny.
Jest tylko jeden niuansik .Taki mały. Jak się wojna skończyła oni wszyscy pracowali dla dobra nowego kraju.

oto Leszek1

Nikt ich nie przesladowal ?

Jezeli nikt ich nie przesladowal to znaczy, ze albo niewiele znaczyli dla Sowietow, albo Sowieci mogli ich wykorzystac, albo tez zdradzili wlasnych kolegow. Sowieci potrzebowali wyksztalconych kadr, wiec do czasu stworzenia ich na przyspieszonych kursach korzystali z tych, ktorzy z nimi nie walczyli i zgodzili sie z nimi wspolpracowac. Tak przezyl prof Kierzun, tak przezyl jeden z bohaterskich Cichociemnych w Biurze Odbudowy Stolicy, tak przezylo bardzo wielu z przedwojennych profesorow i fachowcow. To wlasnie oni odbudowywali Polske mimo ograniczen moskiewskich.

oto Antek

I mamy na forum kolejnego

I mamy na forum kolejnego rusofoba/antykomunistę interpretującego wszystkie fakty w jeden słuszny sposób. Zaraz się dowiemy, że PRL to nie była Polska, tak jak to stwierdził niedawno premier Morawiecki kiedy mówił o wydarzeniach 1968 roku - że nie było wtedy państwa polskiego tylko reżim komunistyczny.

oto Leszek1

Mylisz sie moj drogi

@Antek
Zaden ze mnie rusofob, czy antykomunista. Nie kieruje sie zadnymi sympatiami i antypatiami. Interesuja mnie tylko i wylacznie fakty historyczne, a nie ich pokretna intrpretacja poprzez oczywiste klamstwa.
Wlasnie dlatego staram sie prostowacprzeklamania propagandy komunistycznej na tym forum.
Chce Cie pocieszyc, ze twierdzenie, iz w 1968 roku nie bylo panstwa polskiego, scisle odpowiada prawdzie.
W latach 1939 - 1944 na okrojonym terenie Polski, znajdowala sie Generalna Gubernia. Posiadala nawet znikome atrybuty niezaleznosci, takie jak polski system walutowy, Rada Glowna Opiekuncza, czy Policja Panstwowa.
Jednak zarzadzanie panstwem spoczywalo w rekach Niemcow i wszystkie sprawy dotyczace terenu okupacji niemieckiej byly rozstrzygane w Berlinie.
W latach 1944 - 1989 na okrojonym i szczelnie zamknietym terenie Polski, znajdowala sie Polska Rzeczypospolita Ludowa. Tez posiadala atrybuty niezaleznosci lecz wszystkie sprawy gospodarcze, polityczne i wojskowe byly rozstrzygane w Moskwie.
O tzw. Trzeciej Rzeczypospolitej, nie chce mi sie mowic.
Ale jezeli twierdzisz, ze PRL w roku 1968 byla niepodleglym i niezaleznym Panstwem Polskim to wydaje mi sie ze popelniasz tym twierdzeniem guba pomylke, lub drobne oszustwo. Nie interesuje mnie z jakiego powodu to robisz.
Ja uwazam, ze PRL w tym czasie znajdowal sie pod okupacjia sowiecka, o czym swiadcza wszystkie ku temu dowody i przeslanki.

oto Antek

Porównywanie Generalnej

Porównywanie Generalnej Guberni do PRL jest kuriozalne.
Nie pisałem też, że PRL była niepodległa i niezależna, bo nie była. Była za to państwem POLSKIM i Twoje wywody tego nie zmienią. Posiadała wszystkie atrybuty państwowe, należała do ONZ itp.
A tak w ogóle to jest forum dyskusyjne i oceny typu "popełniasz drobne oszustwo" zostaw dla siebie, komentuj treść, bo zaczynasz zachowywać się jak typowy bolszewik.
O konsekwentnym ignorowaniu poprawnej polszczyzny nie wspomnę. Twoja klawiatura nie ma polskich znaków ?

oto baba jag

Prawo

Nie pisałem też, że PRL była niepodległa i niezależna, bo nie była

lepsze czy gorsze stanowiono w Warszawie, nie w Moskwie.Pieniądze emitował Bank Polski.Językiem urzędowym był język polski.Armia Polska nie uczestniczyła w Wojnie w Korei,Wietnamie czy Afganistanie. Polska nie była rynkiem zbytu dla Moskwy i nie była rezerwuarem taniej siły roboczej. Polacy w miejscach publicznych rozmawiali po polsku,czytali polskie książki i podatki płacili w złotówkach.
Było więc to państwo raczej niepodległe i po tym okresie wyszło z największą na świecie powszechną własnością indywidualną.

oto Antek

Pełna zgoda, PRL była prawie

Pełna zgoda, PRL była prawie niepodległa, ale prawie jak wiadomo robi różnicę. Ale to "prawie" wystarczyło do dorobienia się obywateli tej wielkiej własności, której sam jestem beneficjentem będąc właścicielem pokaźnego domu jednorodzinnego wybudowanego przez mojego ś.p. dziadka za tych okropnych czasów PRL. Na dodatek dziadek był rzemieślnikiem, miał swój prywatny warsztat, zatrudniał pracowników, a wszystko za czasów tego strasznego reżimu.

oto Leszek1

Nie jestem pewny czy, ty gosciu, nie klamiesz.

@baba jag
Ponizej przedstawilem kto mogl przezyc bez represji, wiec nie wciskaj nam tu kitu, ze oficer dwojki ujawnil sie i zachowal honor i zycie. To samo z uciekinierem z transportu (na Sybir, czy do Katynia?).
Chcesz udowodnic wbrew historycznym faktom, ze wszyscy Polacy mogli sobie spokojnie pracowac przy odbudowie "nowego" kraju z ruin? Gdzie Ty sie podziewales w latach stalinowskiego terroru lat piecdziesiatych? Mozna jedynie przypuszczac na podstawie Twoich wypowiedzi, ze byles wspolpracownikiem tego terroru, lub pochodzisz z takiej rodziny. Prawdy (usunięte - określenie obraźliwe) nie zafalszujesz najbardziej pokretnym klamstwem.

oto Leszek1

Dziekuje Redakcji,

ze usunela slowo "biedaku" z mojej wypowiedzi. Rzeczywiscie nie wiem, czy mam do czynienia z biednym, czy bogatym komentatorem. Jednak nie sadzilem, ze to slowo jest obrazliwe. W kazdym razie dziekuje za usuniecie tego zbednego slowa.

oto Krzysztof M

A to ci dopiero! :-)

A to ci dopiero! :-) Powiedzieć do kogoś "biedaku" niekoniecznie świadczy o tym, że ma się go za biednego ekonomicznie... :-))

Pozdrawiam redakcję.

oto Natalia Julia Nowak

Przemysław Piasta

choć w obecnym panteonie wyklętyzmu są i tacy, którzy na rzeczone miano zasłużyli w pełni

Może Pan podać jakieś nazwiska?

oto Czesław

Walka o charakter Rzeczpospolitej

była , jest i będzie trwała a ta walka na różnych etapach historii przybiera różne formy. Każda walka czy to z bronią w ręku czy gospodarcza a także walka o charakter i świadomość narodową przynosi nie tylko sukcesy ale też porażki i klęski. "Bo wolność chciałby tchórz, zdobyć bez ofiar i bez trudu" napisała M.Konopnicka. Żołnierze Wyklęci przegrali bitwę ale wojnę o charakter państwa, o świadomość narodu wygrali. A oddaje to wiersz młodego 22-letni Powstańca Warszawskiego Józefa Szczepańskiego – Ziutek dostał śmiertelny postrzał w dniu 1-go września i po 10 dniach zmarł, ale 29 sierpnia 1994 r. zdążył jeszcze napisać wiersz pod tytułem „Czerwona Zaraza”. Wiersz tego młodziutkiego poety pokazuje tragiczne położenie Powstańców i trzeźwą, realistyczną ocenę tamtej sytuacji bez żadnych złudzeń ale też zawiera wizję przyszłości, która się potem spełniła, co jest charakterystyczne dla prawdziwych poetów.
Pierwsza zwrotka, to tragiczna ocena sytuacji i nastroje panujące wśród Powstańców.
Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam Kraj przedtem rozdarłwszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą
Ostatnia dwunasta zwrotka kończy się wizją przyszłości.
Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska – zwycięska narodzi.
I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
czerwony władco rozbestwionej siły.
W podobnej beznadziejnej sytuacji byli też Żołnierze Wyklęci ale ich idea teraz właśnie się zrealizowała.
Więcej na ten temat www.prawica.net/6698
A ponadto Autor pisze "My Endecy", według mnie jest to nadużycie. Nawet jeżeli czuje się Endekiem to kto upoważnił Go do przemawiania w imieniu wszystkich Endeków?.

oto chłop jag

Prawda jest taka, że

wskrzeszono Wyklętych - bo ci wpisują się w irracjonalne podjudzanie na Rosję. Ponadto kult Wyklętych to takie wędzenie młodego mięsa - ma się rozumieć - mięsa armatniego - tołażysze.
Wniosek?
Z drugiej strony - siłą rzeczy - Polacy w ogóle dowiedzieli się o Wyklętych i to jest niezaprzeczalna wartość w tym wszystkim - tołażysze.
Na koniec - tak naprawdę - to Wyklęci postawili się tamtejszym pupilom szatana a przecież pupile nadal rządzą atrapą Polski - więc ten cały kult Wyklętych zainicjowany przez tychże pupili jest koniunkturalny więc nieszczery - tołazysze.

oto Mar.Jan

Oto przykład niezrozumienia kontekstu wypowiedzi

Z każdego punktu widzenia epopeja Wyklętych zakończyła się klęską. Zostali rozgromieni militarnie,

To sa oczywiste oczywistości. Żołnierze podziemia powojennej POlski nie mieli takiego celu strategicznego, żeby zwyciężyc komunę militarnie.
Oni po prostu nie chcieli się pogodzić z wladza komuny. Uznali ja za okupanta, z którym walczyli na tyle, na ile mogli. Chodziło o efekt propagandowy, że naród polski nie godzi się na nowe zniewolenie.
Oczywiście tuz po wojnie wielu ludzi wierzylo, że wkrótce wybuchnie nowa wojna między państwami wolnej Europu i ISA a Rosją bolszewicką. BYła to oczywista naiwnośc, ale tez jeden z motywó pozostawania wielu żołnierzy w stanie walki z komuną.

I teraz właściwy kontekst wypowiedzi Dudy. Nie byłem, nie słyszałem wprost i mało mnie to obchodzi, ale mam wrażenie, że rozumiem intencje których można się domyślić z kontekstu powyższego artykułu.
jesli prez.Duda mówił o "zwycięstwie" to chodzi o zwycięstwo moralne, nie militarne. A chodzi tu o to (Że tez takie proste rzeczy trzeba tłumaczyc) że komuniści starannie zacierali wszystkie slady po żołnierzach wyklętych, których pomordowali i tak ssamo chcieli zamordowac pamięc po ich działności i to własnie im się nie udało. Pamięc o wyklętych trwa, bo nie chodzi tu o uczczenie ich zwycięstwa militarnego, ale zwycięstwo idei której słuzyli: walczyli o wolną Polskę i byli krzykiem niezgody na zniewolenie kraju przez bolszewię.
I w tym odnieśli pośmiertne zywcięstwo. Całe pokolenia POlaków nie chciały się pogodzic z komunizmem i przekazywały sobie zakazna wiedzę o historii: o Katyniu, o mordach Polaków na wschodzie i o walce żolnierzy NIEZŁOMNYCH. Tak, niezłomni to jest właściwe słowo.

oto Leszek1

Prezydent mowil o zwyciestwie moralnym.

@ Mar.Jan
Masz racje. Prezydent mial na mysli moralne zwyciestwo Niezlomnych. Pamiec o szalenczym charakterze Polakow miala rowniez i polityczne skutki. Stalin pamietal o nim, bedac osobistym swiadkiem "Polskich Termopil" w bitwie w Zadworzu pod Lwowem, widzac zaciety opor Powstancow Warszawskich i Niezlomnych. Dlatego nie przylaczyl Polski do Rosji Sowieckiej jako kolejnej Republiki, bo nie chcial miec klopotow z Polakami. Wolal oddac nasz kraj pod zarzad rosyjskich Zydow. Dlatego stworzyl sztuczny twor, jakim byla sterowana z Moskwy PRL.

oto KubaG

Pomijając pytania czy wśród

Pomijając pytania czy wśród bohaterów byli zwykli bandyci (niech tym się zajnują historycy) czy mieli inne wyjście niż pozostanie w lesie... Pełna zgoda, że szczepienie młodym "kultu wyklętych" zakrawa na zbridnie. To prowokowanie kolejnego nieszczęścia gdy najbardziej wartościowi młodzi będą gináć w jakiejś kolejnej wojnie nie do wygrania. Patrząc na naszą politykę zagraniczną, to także wojnie zupełnie nie w polskim interesie.

oto Leszek1

???

Czy z powyzszego wynika, ze nalezy podkulic ogon pod siebie i zdychac w pogardzie jako niewolnik sluzacy obcym?

oto Krzysztof M

Czy z powyzszego wynika, ze

Czy z powyzszego wynika, ze nalezy podkulic ogon pod siebie i zdychac w pogardzie jako niewolnik sluzacy obcym?

Czy lepiej kopać się z koniem, czy lepiej zachować "substancję narodową"? Przypominam, kto wchodził na miejsce POLAKÓW po każdym powstaniu...

oto Leszek1

Jedno i drugie

Osobiscie uwazam, ze nalezy oszczedzac i budowac "substancje narodowa" i jednoczesnie tluc wroga tam gdzie sie da.
Dlatego tez uwazam, ze rozkaz o wybuchu Powstania w Warszawie, to byla zwykla zbrodnia.
Wynikla ona z nie podporzadkowania sie rozkazowi Naczelnego Wodza gen. Sosnkowskiego, ktory nakazal ewakuacje na zachod zagrozonych elementow Polskiej Armii Podziemnej.
Zamiast tego, Bor Komorowski rozkazal ujawniac sie przed wielokrotnie sprawdzonym wrogiem, tylko dlatego, ze byl on w owym czasie sprzymierzencem naszych sprzymierzencow.
Ten rozkaz o wydaniu na smierc najlepszej "substancji narodowej", pozwolil Stalinowi latwo zlikwidowac polski opor na Kresach, a mial w tym wprawe, mordujac nieco wczesniej dziesiatki tysiecy naszych oficerow i wywozac ludnosc cywilna w glab Rosji na glodowa smiec.
Ocaleli tylko ci, ktorym udalo sie przeniknac do centralnej Polski wykonujac rozkaz gen. Sosnkowskiego.
Pierwszym byl cichociemny Gora-Dolina. Zawarl on zawieszenie broni z Niemcami i wycofywal sie razem z nimi az do Modlina, ocalajac od smierci dobrze ponad tysiac istnien ludzkich. W Modlinie jeszcze dozbroil sie w amunicje i dolaczyl do Zgrupowania AK w Puszczy Kampinowskiej.
Jednym rozkazem dowodctwo AK skazalo na niechybna smierc, lub poniewierke w lagrach, dziesiatki tysiecy polskich zolnierzy na Kresach.
Natomiast rozkaz o rozpoczeciu Powstania w Warszawie mial jescze gorsze skutki i nastepstwa.
Zostal on wymuszony na chwiejnym i nie posiadajacym wlasnej koncepcji strategicznej gen. Borze Komorowskim przez agenta NKWD gen. Niedzwiadka Okulickiego i wspomagajacego go gen. Pelczynskiego.
Zostal wydany w najgorszym do tego czasie, kiedy Niemcy opanowali panike i przygotowali sie do odparcia ataku na Warszawe gromadzac w jej okolicy powazne sily. To wlasnie bylo to klasyczne kopanie sie z koniem. Nie chce sie wierzyc, ze zawodowi wojskowi mogli wydac taki rozkaz w sytuacji krancowo nie nadajacej sie na jakikolwiek sukces.
Naturalnie, ze Stalin wykorzystal sytuacje i spokojnie czekal przez dwa miesiace, az Niemcy wymorduja jego wrogow.
Na wszelki wypadek nie pozwolil jednak na ladowanie samolotow z zaopatrzeniem dla Powstancow za linia Wisly. Liczyl sie z tym ze Powstancy moga opanowac Warszawe i wowczas on bedzie musial z nimi walczyc. Dlatego odwolal gen. Berlinga do Moskwy po jego trzech desantach idacych na pomoc Powstaniu i kazal przygotowac oddzialy gen. Zymierskiego do walki o Warszawe. Oczywiscie z "bandami Sosnkowskiego".
Po upadku Powstania Polskie Panstwo Podziemne przestalo praktycznie istniec. Agent NKWD Pelczynski przy pomocy adw. Stypulkowskiego namowil kierownictwo Panstwa Podziemnego na spotkanie z okupantem, co zakonczylo sie glosnym procesem "Szestnastu Przywodcow" w Moskwie i smiercia Pelczynskiego, ktoremu w ten sposob podziekowano za wierna sluzbe.
Bily sie jeszcze rozproszone oddzialy na terenach nie zalanych przez Armie Czerwona.
Polacy oswabadzali cale powiaty z Niemcow, by ulatwiac marsz Rosjan. Ci natomiast rozprawiali sie z nimi bezlitosnie w katowniach MBP i obozach tworzonych przez NKWD bezposrednio po przekroczeniu przedwojennej granicy Polski.
Jedynie Brygadzie Swietokrzyskiej NSZ udalo sie przejsc z bronia i polaczyc z Armia US Pattona, ocalajac okolo dwoch tysiecy Polakow.
Pulkownik Dyplomowany Zochowski, kiedy w Londynie otrzymal rozkaz napisania wniosku o odznaczenie Bora Komorowskiego Krzyzem Virtuti Military, napisal wniosek o postawienie go przed Sadem Wojskowym. I mial racje.

oto Krzysztof M

Pomijając pytania czy wśród

Pomijając pytania czy wśród bohaterów byli zwykli bandyci (niech tym się zajnują historycy)

Jak dziś stwierdzić, że ci, którzy przychodzili w nocy mówiąc "jesteśmy od (np.) Burego" i rabowali wieśniaków byli rzeczywiście od Burego? Przecież równie dobrze mogliby to być zwykli bandyci, którzy swoje lody kręcili korzystając z "Kota nie ma - myszy harcują".

oto Leszek1

Bandytyzm byl powaznym problemem po wojnie.

Widzisz Krzysztof, bandyci sie nie przedstawiali tylko rabowali. Bury tez sie nie przedstawial. Byl zolnierzem Podziemnej Armii wiec placil za prowiant. Wlasnie on jest jednym z licznych przykladow tepienia bandytyzmu we wlasnych szeregach. Jego slowa po wydaniu wyroku smierci na jednego z podkomendnych w marcu 1946 roku, partyzanci zapamietali na dlugo: - "Nie przyjechalem na te tereny walczyc o kozuchy i wieprze, ale walczyc o sprawiedliwosc.Tak samo jak walczylem o Wilno, tak samo krew bede przelewac za Polskę i na tej ziemi".
W czasie wojny polskie oddzialy karaly smiercia za bandytyzm, wiec rabowaly glownie bandy komunistyczne i zydowskie, oraz spadochroniarze sowieccy. Troche materialu na ten temat mozesz znalezc pod linkiem: https://marucha.wordpress.com/2011/02/12/zydowscy-...–-bandy-zbrodniarzy-na-ziemiach-polskich-w-latach-1941-1944/
Natomiast w pierwszych latach po wojnie bandytyzm stal sie duzym problemem dla ludnosci wiejskiej, ze wzgledu na szczuplosc oddzialow Armii Podziemnej tropionych jak wilki i ukrywajacych sie w lasach. Polska partyzantka powojenna placila za pozywienie, wiec byla przyjmowana goscinnie i dzieki temu mogla dlugo dzialac w oparciu o wies.
Bandy tworzone przez UB w celu likwidacji oddzialow lesnych rzeczywiscie rabowaly i gwalcily. Pewnie ich masz na mysli, ze stosowali metode przedstawiania sie w czasie rabunku.

oto Leszek1

Cnota szalenstwa.

Warto pamietac - co Autor starannie przemilcza - ze gdyby nie "cnota tych szalenstw" naszych przodkow, to Autor prawdopodobnie pisal by dzisiaj po rosyjsku lub niemiecku.
Obecnie nie ma zadnych szlenstw - wiec jest nadzieja z nasze przyszle pokolenia beda poslugiwaly sie hebrajskim.

oto Robercik

w Królestwie Polskim językiem

w Królestwie Polskim językiem urzędowym był polski a nie rosyjski. To powstańcom zawdzięczamy represje, a następnie wprowadzenie rusyfikacji. W zaborze pruskim powstań nie było, w austriackim były znikome. Czy Polacy z tamtych zaborów nie mówili po polsku i dopiero weterani powstań ich nauczyli po 1918? Wątpię.
Warto też zauważyć, że Czesi i Finowie mówią w swoich językach, a nie mieli powstań.
Nie rozumiem jak palenie szkół, bibliotek, wyniszczanie biologiczne, pakowanie się do więzień etc. ma niby pielęgnować polskość. Nawet na zbrodnicze Powstanie Warszawskie nasi patrio-idioci cmokają z uznaniem. Tylko ciekawe kto odbudował Stare Miasto i Zamek Królewski. Kolaboranci okupantów? Chyba tak. Porządni Polacy kultywowali polskość ukrywajac się po lasach, a zdrajcy płodzili dzieci, uczyli je polskiej gramatyki, polskiej literatury, polskiej historii itd. Taki przepis na zachiwanie potencjału stręczą nam "polacy" z Telawiwu.
A propos Pańskich uwag o nauce hebrajskiego. Językiem dla gojów jest angielski, a hebrajski jest językiem elitarnym. Potomkowie powstańców gorliwie wprowadzają do jez. polskiego anglicyzmy i jakoś nie widać tego ich ducha bojowego. Ja powiem więcej. To dzięki powstaniom mamy teraz tylu Bolków, Lisów i Bonich. Powstania skutecznie eliminowały z puli genowej osobników przyzwoitych.

oto Leszek1

Czysta sofistyka.

@Robercik.
Panskie argumenty to czysta sofistyka. Zasadniczo wyjasnilem sprawe odpowiadajac Babie-Jag.
Ale wrocmy do Panskich przeklaman. Rusyfikacja nie wynikala bezposrednio z represji, tylko byla jednym z zalozen politycznych panstwa rosyjskiego. Panstwo niemieckie mialo podobna polityke. Czesi zawsze klaniali sie silniejszym - tak na zydowski sposob. Nie zawsze jest to zachecajacy przyklad. Natomiast Finowie tak sprali Sowietow w 1939-40, ze ci nabrali do nich takiego szacunku, iz pozwolili im na olbrzymia niezaleznosc. W czasie wojny finsko-sowieckiej, wsrod Finow bylo popularne powiedzenie: - "Jestesmy tak malym krajem, ze chyba nie starczy nam miejsca, by ich wszystkich tu pochowac".
Wlasnie Finowie sa przykladem korzysci wynikajacych ze zdecydowanego oporu.
Stare Miasto zostalo odbudowane, poniewaz Polacy stworzyli BOS w 1945 i przekonali Sowietow, ze stolica powinna pozostac w Warszawie. Do czasu wyaresztowania kierownictwa i rozwiazaniu BOS udalo sie odgruzowac i odbudowac wiele z przedwojennej Warszawy. Dopiero pozniej - bez oporu, w latach piecdziesiatych powstal "Muranow Mirow MDM i Zeran" razem z Palacem Kultury. Zamek Krolewski to zupelnie inna historia, kiedy to Polacy wykorzystali rozluznienie sowieckiej okupacji. Moskwa do poznych lat szescdziesiatych blokowala polski projekt odbudowy Zamku.
Powyzsze, to zasluga Polakow, ktorzy przezyli wojne i odbudowywali kraj, nauke i przemysl, mimo moskiewskiego nadzoru. Ci, ktorzy walczyli z oboma okupantami, a pozniej ukrywali sie, w lasach i gdziekolwiek - po wykryciu byli okrutnie torturowani i przewaznie zabijani.
Bolki, Lisy i inni zdrajcy Polski to nie rezultat Powstania, tylko produkt okupacji sowieckiej, realizowanej przez Zydow przyslanych z Rosji przez Stalina.
Ci co przezyli Powstanie, do tej pory w kolejnych pokoleniach, zmagaja sie z tym pugastwem

oto Krzysztof M

Natomiast Finowie tak sprali

Natomiast Finowie tak sprali Sowietow w 1939-40, ze ci nabrali do nich takiego szacunku,

Znaczy Niemcy, to zbieranina niezgułów i tchórzy była? :-))

iz pozwolili im na olbrzymia niezaleznosc.

Pan w to wierzy? :-))

oto Leszek1

Nie rozumiem pyrania

Finowie byli w czasie wojny sowiecko-rosyjskiej zorientowani na Niemcow. Posiadali wiele niemieckiego wyposazenia. Natomiast Niemcy byli sojusznikami Sowietow, wiec nie brali udzialu w tej wojnie. Finowie sami wywalczyli sobie duza niezaleznosc.

oto Krzysztof M

Z punktu widzenia militarnego

Z punktu widzenia militarnego pozwolono Finom. Z punktu widzenia politycznego Finowie to wywalczyli.

oto Antek

Znowu komunały i porażający

Znowu komunały i porażający brak wiedzy. Prawda jest taka, że Bierut chciał przenieść stolicę do Łodzi a to Stalin zdecydował o jej pozostaniu w Warszawie. Nie odwrotnie jak Pan pisze. Podobnie z odbudową Zamku Królewskiego, Sowieci nie blokowali jego odbudowy, Pana twierdzenia to zwykłe fantazje wyklute w głowie chorobliwego rusofoba.
A co do Finlandii to kraj ten wchodził od początków XIX wieku do 1917 roku w skład Cesarstwa Rosyjskiego i o ten okres bez powstań zapewne chodziło koledze Robercikowi. Finowie dzielnie bronili się w 1939/40, ale gdyby nie interwencje państw zachodnich i obawa Stalina o odwrócenie sojuszy to Sowieci by ten opór z czasem przełamali, ale musieli sobie odpuścić więc pisanie, że Sowieci nabrali szacunku do Finów i zostawili ich z tego powodu w spokoju jest jakąś mega fantazją.
Proszę się też skupić na sposobie pisania, bo nie po to Pana ojcowie walczyli o Ojczyznę żeby Pan teraz pisał bez polskich znaków. Ja często piszę tu komentarze używając telefonu, ale i tak staram się pisać poprawnie.

oto Robercik

A co do Finlandii to kraj ten

A co do Finlandii to kraj ten wchodził od początków XIX wieku do 1917 roku w skład Cesarstwa Rosyjskiego i o ten okres bez powstań zapewne chodziło koledze Robercikowi.

Tak. O ten okres mi chodziło, a nawet wcześniejszy, bo przed rosyjskim panowaniem Finlandia należała do Szwecji. Finowie przywitali rosyjskie panowanie z ulgą, więc okupacja Finlandii to dłużej niż wiek. Czesi i Finowie długo żyli pod obcym panowaniem i dziś język czeski i fiński istnieją - jest to oczywisty kontrprzykład na niewydarzone twierdzenia o powstaniach jako warunku koniecznym dla przetrwania języka polskiego.
Obrona Finlandii w 39/40 to już zupełnie inna bajka. Ja w ogóle nie rozumiem jak temu człowiekowi o pseudonimie "Leszek" mogło przyjść do głowy, że podważam sens obrony i walki w ogóle, szczególnie sens obrony Finlandii przed ZSRR. Ta obrona była skuteczna, dała Finlandii kartę przetargową. A co Polsce dały powstania? Języka nie uratowały, to już ustaliliśmy :)

PS. bezpośrednio do "Leszka" nie chce mi się pisać.

oto Leszek1

Racja. Przerazajacy brak wiedzy.

Stolica miala poczatkowo byc przeniesiona do Krakowa. Bierut tu nie mial wiele do gadania.
Polacy przekonali Rosjan i uzyskali zezwolenie na odbudowe Warszawy.
Sowieci do poznych lat szescdziesiatych, a praktycznie do 1971 roku nie pozwalali odbudowac Zamku Krolewskiego.
Projekt rozpoczal przygotowywac BOS juz w 1945 roku. Polecam:
https://www.zamek-krolewski.pl/historia/historia/z....
Oczywiscie, ze Finowie sami wywalczyli sobie niezaleznosc.
Posadzanie Stalina, ze obawial sie odwrocenia sojuszy panstw zachodnich w czasie wspolnego sowiecko - niemieckiegopodboju swiata, swiadczy o rzeczywiscie o przerazajacym braku wiedzy.

oto baba jag

Może zamiast pitolenia

o niczym tak konkretnie w pięciu punktach poproszę czego chcieli ci idioci. Pomogę.

1 Chcieli III wojny światowej

I poproszę bez komunałów,że chcieli wolności,że okupacja i... takich tam innych pierdół o pisaniu po polsku czy niemiecku.
No i tak na zupełnym marginesie to proponuję tym wszystkim co zostały im jeszcze mózgi obejrzenie tego filmu i zastanowienie się kto te długi w końcu wykupi.

oto Leszek1

Wojna polsko - zydowska

Ktos slusznie zauwazyl, ze w Polsce obecnie toczy sie walka pomiedzy kolejnym pokoleniem niezlomnych, a kolejnym pokoleniem zydokomuny.
Mowiac dokladniej, jest to walka pomiedzy Polakami, a wrogami Polski.
Mozna to jeszcze bardziej rozwinac: - jest to walka potomkow tych, ktorzy za wszelka cene, z cena wlasnego zycia wlacznie, bronili do ostatka ojczystego domu i przyszlosci swoich dzieci. Jest to walka ich potomkow z bezwzgednym, nie posiadajacym honoru, ani zadnych zasad moralnych, podstepnym wrogiem wywodzacym sie z potomkow stalinowskiej krwawej UB i MBP.
To rzecz oczywista, ze wrogom Polski przeszkadza jakikolwiek opor i beda go zwalczac.
Polskojezyczni teraz chca nas przekonac, ze tylko posluszenstwo i wspolpraca z wrogiem daje korzystne efekty.
Niemcy i wladze zydowskie w Gettach propagowali dokladnie to samo.

oto Eowina

Jeden ważnyn aspekt jest pomijany w tych dyskusjach...

Chodzi o granicę między ZSRR a PRL, która na terenie białostocczyzny nie była ustalona gdzieś do roku 1949. Tak, właśnie z tej przyczyny były czystki etniczne. Granicę miano ustalić na zasadzie tzw. Linii Curzona, czyli linii między większością polską a między większością białoruską.
Znam bardzo dobrze tereny na północ od Hajnówki: tj. tereny Michałowo, Gródek, Kruszyniany, Krynki, Sokółka. Na tych terenach ludzie mieszkają z dziada pradziada i wszyscy mówią "po prostu", różni ich tylko wyznanie. Jeżeli ich zapytać o wyznanie, to nie mówią, prawosławni, ale mówią "my ruskije" tak samo katolicy mowią "my polaki". Na tych terenach "leśni" straszyli spaleniem tych właśnie "ruskich" i dużo ludzi wyjechało. Wsie zostały poważnie przerzedzone co było widoczne, bo domostwa i siedliska straszyły zaniedbaniem i opuszczeniem. Starsi ludzie wspominali, kto gdzie mieszkał i kim był.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.