Waszyngton nie będzie poklepywał polskich polityków po ramieniu

"Z USA przyszło ultimatum, zamrożone kontakty, zgrożona współpraca wojskowa"

Amerykanie dają do zrozumienia, że do czasu uregulowania sporu z Izraelem polskie władze nie mogą liczyć na spotkania z najważniejszymi przedstawicielami USA. – W delikatny sposób Amerykanie zasugerowali nam, że będzie problem z organizacją spotkań z najważniejszymi przedstawicielami władz USA – mówi informator DGP. – Taki jest realny koszt sporu z Izraelem – dodaje. Kolejny rozmówca stwierdził, że „z USA przyszło ultimatum”. – Powiedziano nam, że zamrożone są kontakty na wysokich szczeblach i zagrożona jest współpraca wojskowa – relacjonuje.

Doniesienia o tym, że są problemy w kontaktach na najwyższym szczeblu potwierdzają ostatnie wydarzenia. Już 1 lutego Departament Stanu USA wydał oświadczenie, w którym napisano: „Jesteśmy zaniepokojeni skutkami, które procedowane prawo może mieć dla strategicznych interesów Polski i jej stosunków z USA i Izraelem”. Tydzień później odbył się Polsko-Amerykański Szczyt Przywództwa w Miami, na którym pierwotnie miał być obecny premier Morawiecki. Ze strony amerykańskiej zaproszenia dostali przedstawiciele administracji Donalda Trumpa (w tym sam prezydent USA, choć realnie liczono na wiceprezydenta). Nikt wysokiej rangi ze strony USA jednak nie dotarł.

8 lutego Andrzej Duda rozpoczął czterodniową wizytę w Korei Południowej. Z okazji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu był tam również wiceprezydent USA. Mimo podejmowanych prób nie udało się zorganizować spotkania Duda – Pence.

Równocześnie z Nowogrodzkiej popłynęły sygnały, by nie godzić się na ustępstwa pod presją. – Prezes problem lekceważy. Uważa, że to histeria, którą należy przeczekać – powiedział jeden z rozmówców DGP.

Dyplomaci twierdzą, że Polska jest dla USA zbyt ważnym partnerem w regionie. Budowa tarczy antyrakietowej w Redzikowie, zwiększanie obecności wojskowej na wschodniej flance NATO, lansowanie importu amerykańskiego LNG (które jest droższe niż rosyjski gaz) do Europy, spełnianie kryterium 2 proc. PKB wydatków na siły zbrojne (z czego duża część idzie na zakup sprzętu wojskowego produkowanego w USA) i militarnie angażując się w powstrzymywanie Rosji – Polska jest jedynym realnym partnerem dla Stanów Zjednoczonych w tej części świata.

Tematy: 

Dobra czy zła wiadomość?: 

Dobre!
Złe!

Ocena: 1

Twój głos: ‘Dobra!’

Dyskusja

oto Mar.Jan

To jest dobry test dla polskich polityków

1. Można przetestowac wagę tzw. partnerstwa Polska - USA
2. Można przetestowac ważnośc zobowiązań wojskowych USA wobec Polski
3. Polscy wyborcy mogą przetestować powage poszczególnych polskich polityków
4. Jeśli Polska odmówi ustępstw w tej konkretnej sprawie, będzie to test na wagę stosunków polsko-izraelskich, dowiemy się o istotnych priorytatach politycznych Izraela .

Wystarczy odbic pileczke i czekac. Odbicie piłeczki powinno polegac na:
1. odmowie uznania jakichkolwiek roszczeń państw zewnętrznych do wtrącania się w polskie ustawodawstwo, opowieści o "standardach demokracji" włożyć między bajki i tak traktowac. Na zarzuty odpowiadac przykładami niedochowania standardów demokracji w krajach wytykających Polskce zaniedbania. Przykładów z pewnością nie zabraknie ("a u was murzynów biją")
2. odmowie jakichkolwiek roszczeń organizacji międzynarodowych zydowskich (nie sa podmiotem prawa międzynarodowego o statusie państwa)
3. odmowie uznania prawa Izraela do reprezentowania interesów polskich obywateli narodowości żydowskiej w zakresie praw majątkowych uzyskanych PRZED POWSTANIEM PAŃSTWA Izrael (co miało miejsce - jak wiadomo - w 1948 roku. Nota bene: do reprezentowania interesów obywateli polskich w jakimkolwiek zakresie i czasie ma wyłącznie państwo polskie, które - póki co - suwerennie zarządza swoim terytorium państwowym.
4. Wszelkie roszczenia majątkowe wynikające ze skutków wojny odsyłac do Niemiec, jako strony odpowiedzialnej za straty wojenne Polski i polskich obywateli.

oto Ech...

Problem polega na tym, o czym pisze Michalkiewicz

Stosunki Polski z USA, to inna sprawa – ale tu właśnie objawia się w całej rozciągłości ta suplikancka postawa naszych Umiłowanych Przywódców, którzy nie potrafią uzyskać dla Polski korzyści choćby z faktu, że Polska w ramach NATO udostępnia Ameryce swoje terytorium dla potrzeb ichniej globalnej rozgrywki z Moskalikami, ryzykując w razie czego zniszczenie tego obszaru ze wszystkim, co na nim jest. Dostrzegam dwie możliwe przyczyny tej nieporadności. Pierwsza – uprzejma – że nie potrafią, bo są zakompleksieni i głupi. Druga – już mniej uprzejma – że nie potrafią, bo jako agenci mają takie starania surowo zakazane.

(źródło)

oto Marek Bekier

Mam takie samo zdanie choć

Mam takie samo zdanie choć nie potrafiłem go tak zwięźle wyrazić.
Każda dyskusja o suwerenności państwowej dotyka problemu zależności od mocarstw o zasięgu globalnym. Prawie zawsze pojawia się opinia, że przywódcy mocarstw nie szanują polityków uległych i państw przez nich reprezentowanych. To co Pan napisał jest podstawą do pokazania własnego zdania. Na szczęście są widoczne działania i postawy w rządzie, parlamencie i gabinecie prezydenta, które (mało konsekwentnie i bojaźliwie) idą w tym kierunku. Zakończę pytaniem: jak Pan widzi możliwość wspierania sensownych działań czynników oficjalnych przez zwykłych ludzi?

oto Ireneusz

Ja nie widzę

jak Pan widzi możliwość wspierania sensownych działań czynników oficjalnych przez zwykłych ludzi?

Nie mam osobiście za grosz zaufania do władzy z dwóch zasadniczych powodów:
1. Artykuł 4 Konstytucji zaprzecza artykułowi 125, pkt 2
2. Artykuł 104, pkt 1 Konstytucji
Władza, która nie wywodzi się z Narodu, nie może mieć legitymacji Narodu - nawet o ile przypadkowo dokona czegoś zgodnego z interesem tegoż.

oto chłop jag

Waszyngton nie będzie

Waszyngton nie będzie poklepywał polskich polityków po ramieniu

No wreszcie psim swędem - napisali prawdę - tołażysze.
Wniosek?
Nie będą poklepywać polskich polityków - bo takowych nie ma - tołażysze - nie ma. Jest natomiast banderland - jako tykająca bomba podłożona pod atrapę Polski - tołażysze.
Nie po to było kiedyś magdalenkowe knucie z menorą na stole aby teraz poklepywać tzw. polskich polityków - tołażysze.

oto Obserwator Polityczny

Izraelska kontrola NAD upadłymi Stanami Zjednoczonymi

Pro-izraelskie grupy polityczne w USA, takie jak żydowski AIPAC, działają w atrapie zbankrutowanego państwa USA z wykorzystaniem nieograniczonego finansowania i PONAD amerykańskimi interesami w celu zmiany kierunku amerykańskiej polityki w każdym regionie świata, tak aby to było w interesie wyłącznie żydów, obojętnie gdzie by oni mieszkali.
Strategicznie ulokowani żydzi, rezydenci o podwójnym amerykańsko-izraelskim obywatelstwie wykorzystują swoje obywatelstwo amerykańskie do obejmowania wysokich stanowisk w rządzie amerykańskim. To ci żydzi amerykańscy są bezpośrednio zaangażowani w kształtowanie polityki mającej wpływ, tak aby wszystko było korzystne w pierwszej kolejności dla Izraela. Jako Izraelczycy lub jako diaspora żydowska ich działania są zgodne z nakazami z Tel Awiwu.
Departament Stanu atrapy państwa USA czyli amerykańskie ministerstwo "sprawa zagranicznych" jest faktycznie zawładnięte przez żydowską diasporę w USA, a prawie wszyscy ambasadorowie USA we wszystkich krajach Świata są pochodzenia żydowskiego.
Utajniona władza Izraela w rządzie USA dorównuje jej dominacji nad amerykańskim Kongresem. W przeciwieństwie do opinii niektórych krytyków, Izrael nie jest ani “sojusznikiem” ani “klientem” USA. Jest cała masa dowodów o olbrzymiej asymetrii pomiedzy USA i Izraela w relacjach dwu-stronnych całego ostatniego półwiecza.
Z powodu tej potężnej agentury żydowskiej w Kongresie i władzy wykonawczej USA, Izrael oficjalnie otrzymał od podatnika USA ponad 100 miliardów dolarów haraczu w ciągu ostatnich 30 lat. Około 3 mld dolarów rocznie. Nieoficjalnie Izrael prowadzący cały czas wojny z sąsiadami otrzymuje od USA nie legalne wsparcie finansowe znacznie wyższe od tego oficjalnego. Pentagon przekazywał i przekazuje bezpłatnie Izraelowi najbardziej nowoczesne technologie wojskowe i zaangażował się w wiele wojen w interesie Izraela.
Dlaczego tak się dzieje ?
Już dawno dotarło to przeciętnych obywateli USA, że centralna władza w Ameryce jest okupowana przez tzw. "Deep State" czyli faktycznie żydowską skorumpowaną elitę, a Waszyngton został upodlony do roli WASALA żydowskiego i dlatego jest wzgardzony przez własnych obywateli, którzy czują już tym faktem zniewoleni.
Rządząca tzw. "Partia Republikańska" w USA jest totalnie ZDOMINOWANA przez oficjalną zalegalizowaną żydoską szowinistyczną wewnętrzną FRAKCJE o nazwie:
“Republican Jewish Coalition”(RJC),
która trzema w ŻELAZNYM uścisku tą partie polityczną. Trzyma też za kołnierze i za łby wszystkich kongresmanów i senatorów z tej partii za pomocą kontroli jej finansowania.

IDENTYCZNA sytuacja jest w fasadowym przestępczym gangu o nazwie tzw. “Partii Demokratycznej” w USA w której wnętrzu też jest zainstalowana w sposób zalegalizowany agresywna FRAKCJA żydowska o nazwie:
„National Jewish Democratic Council”(NJDC),
która ZDOMINOWAŁA całkowicie wnętrze fasadowego skorumpowanego gangu tzw. "Partii Demokratycznej" w USA. Zatem „National Jewish Democratic Council”(NJDC) IDENTYCZNIE trzęsie tym skorumpowanym gangiem politycznym "Partia Demokratyczna" jak zwykłym snopkiem siana.

Przedstawiciele tych obydwu żydowskich FRAKCJI tzn. “Republican Jewish Coalition” i „National Jewish Democratic Council” spełniają identyczną funkcję ale w formie ZALEGALIZOWANEJ tak jak kiedyś frakcja żydowska tzw. „PUŁAWIAN”(w większości mieszkali na ul.Puławskiej w Warszawie) w komunistycznym PZPR działała tak, aby w PRL-u Żydzi z polskim obywatelstwem zamieszkali w PRL-u, którzy zostali wyłonieni przez Stalina do rządzenia etnicznymi Polakami w PRL-u.

Członków żydowskiego estabłyszmentu we wnętrzu PZPR mianowali SWOICH pobratyńców na centralne stanowiska w PRL-u, którzy utworzyli żydowską KASTĘ w administracji państwowej tamtejszej "warszawki", aby żydzi jako KASTA mogli się bezkarnie nie uczciwie obławiać na garbie etnicznych Polaków.
W czasach wczesnego PRL-u w szeregach PZPR było też wiele komunistów "polskich narodowców" nazywanych "NATALENCZYKAMI" (mieszkali w Natalinie koło Warszawy) którzy byli brutalnie odpychani od centralnej władzy, tak aby zorganizowani żydzi z PRL-wskim obywatelstwem mogli stać się polityczną/finansową ARYSTOKRACJĄ w PRL-u.

Tą nie formalną FRAKCJE tzw. „Puławian” w PZPR ROZGONIŁ Władysław Gomułka w 1968 roku, co Żydzi z polskim obywatelstwem z PRL-u opłakują jako swoją „klęskę” krokodylimi łzami do dzisiaj i zemścili się za to na etnicznych Polakach organizując „Okrągły Stół” w 1989 roku odganiając polskich narodowców, budując fizyczny SZLABAN od koryta centralnej władzy w Warszawie oraz w stolicach wojewódzkich

Syjonistyczna Konfiguracja Władzy w USA działa w obecnych warunkach w inny sposób. Żydzi KUPUJĄ sobie sojuszników za pieniądze czyli za łapówki członków amerykańskiego Kongresu i senatorów na masową skalę: spośród 435 członków Izby Reprezentantów, 219 otrzymało płatności od Syjonistycznej Konfiguracji Władzy w zamian za głosy w imieniu państwa Izrael. Korupcja jest jeszcze bardziej powszechna wśród 100 amerykańskich senatorów, 94 z nich przyjęło pieniądze od pro-izraelskiego PAC i Super PAC w zamian za lojalność wobec Izraela.

Syjonistyczna Konfiguracja Władzy obsypuje pieniędzmi zarówno Republikanów jak i Demokratów, zapewniając w ten sposób niezwykłe (w dobie obecnego impasu w Kongresie), blisko jednogłośne (“dwupartyjne”) głosy na korzyść “państwa żydowskiego”, w tym jego zbrodnie wojenne, jak bombardowania Gazy i Libanu, a także corocznie 3 mld dolarów daniny dla Tel Awiwu. Co najmniej 50 senatorów amerykańskich otrzymało pomiędzy 100 tys. a 1 mln dolarów (każdy) pieniędzy od Syjonistycznej Konfiguracji Władzy w ciągu ostatnich dziesięcioleci. W zamian za to głosowali oni za przekazaniem ponad 100 miliardów dolarów daniny dla Izraela oprócz innych “usług i płatności”.

Członkowie Kongresu USA są tańsi: 25 ustawodawców otrzymało od 238.000 dolarów do 50.000 dolarów każdy, podczas gdy reszta dostała orzeszki. Niezależnie od kwoty, wynik netto jest taki sam: członkowie Kongresu wykonują instrukcje swoich syjonistycznych mentorów z PAC, Super PAC i AIPAC i popierają wszystkie izraelskie wojny na Bliskim Wschodzie oraz promują agresję USA w imieniu Izraela.

Najbardziej głośni i wpływowi ustawodawcy otrzymali największy ochłap syjonistycznych łapówek: senator Mark Kirk (Zbombardować Teheran!) zajmuje pierwsze miejsce na liście “świń przy korycie” z 925.000 dolarów przyjętych łapówek, a następnie John McCain (Zbombardować Damaszek!) z 771.000 dolarów, podczas gdy senatorowie Mitch McConnell, Carl Levin, Robert Menendez, Richard Durban i inni judofilscy politycy nie kryją się z trzymaniem w wyciągniętej ręce swoich małych żebraczych kubeczków, gdy tylko pro-izraelski komiwojażer z PAC-u się zbliża! Kongresmen z Florydy Ileana Ros-Lehtinen stoi na czele członków Izby Reprezentantów z 238.000 dolarów zapewniającymi jej 100% pro-izraelskie działanie, jak również rangę większego podżegacza wojennego niż sam Netanjahu! Eric Cantor dostał 209,000 dolarów, aby forsował toczenie “wojen za Izrael” kosztem życia amerykańskich żołnierzy oraz w tym samym czasie cięcie składek na ubezpieczenie społeczne seniorów w USA w celu zwiększenia pomocy wojskowej dla Tel Awiwu.
Deputowana mniejszości Izby Reprezentantów Steny Hoyer, dostała 144.000 dolarów na “zapędzenie kilku chwiejnych” Demokratów z powrotem do “obozu” Izraela. Przywódcy większości Izby Reprezentantów Johnowi Boehnerowi zapłacono 130.000 dolarów, aby zrobił to samo wśród Republikanów:
https://www.globalresearch.ca/israel-buys-the-us-c...
Nie jest to też w USA tajemnicą dla tych co interesują się mechanizmami US-polityki, że czołowi aktywiści FRAKCJI żydoskich “Republican Jewish Coalition” i „National Jewish Democratic Council” utworzyli oraz zalegalizowali polityczną PONAD partyjne żydoskie forum, czyli naczelną organizacje OŚMIORNICĘ o nazwie „American Israel Public Affairs Committee”(AIPAC).
Przedstawiciele tych żydowskich FRAKCJI z partii republikańskiej i demokratycznej na forum NACZELNEJ platformy utworzonej politycznej organizacji AIPAC, gdzie się oni systematycznie spotykają ale już ZA PLECAMI tych partii i tam w "AIPAC" DOGADUJĄ się miedzy sobą w tajemnicy przed amerykańskim społeczeństwem CO i JAK ma być w USA wprowadzene w życie tak, aby dosłownie WSZYSTKO kręciło wokół osi INTERESU Izraela w USA oraz interesów diaspory żydoskiej zamieszkałej w USA z POMINIECIEM interesów instytucji państwa USA oraz tam pozostałego społeczeństwa.

Na tym właśnie polega ten „PLURALIZM” … w USA . . działania mechanizmu tzw. „medio-kracji amerykańskiej czyli żydo-kracji” trzymanej w szponach żydoskiej OŚMORNICY bankrutującej USA.

oto Czesław

O cholera

"tak jak kiedyś frakcja żydowska tzw. „PUŁAWIAN”(w większości mieszkali na ul.Puławskiej w Warszawie)" pisze Obserwator Polityczny, a ja myślałem że frakcja tych "PUŁAWIAN" wzięła nazwę od Puław i zawsze zastanawiałem się dlaczego.

oto Gringo

Może napiszę rzecz oczywistą,

Może napiszę rzecz oczywistą, ale to już permanentne bankructwo i porażka polityki zagranicznej PiS (i właściwie całej IIIRP, bo różnice pomiędzy stronnictwami objawiały się delikatnie większym ciążeniem to w stronę Niemiec, to w stronę USA, wszystko obowiązkowo podlane nieodwzajemnioną i w sumie irracjonalną miłością do Ukrainy).
To pierwsze objawy symptomu, że "gwarant naszej suwerenności (?)" się od nas odwraca. I co teraz?

Dyplomaci twierdzą, że Polska jest dla USA zbyt ważnym partnerem w regionie

Jeśli chodzi w tym stwierdzeniu o naszych dyplomatów, bo zdanie jest dość nieprecyzyjne, to po raz kolejny prezentują oni książkowy przykład myślenia życzeniowego. Słuchając naszych polityków szczególnie z obozu postsolidarnościowego (choć postkomuniści w tym aspekcie właściwie mówią jednym głosem) mam wrażenie, że marzą oni, aby Polska stała się dla USA tym drugim Izraelem w środku Europy. Jednak jeden Izrael już istnieje i ma poważne wpływy w amerykańskich kręgach politycznych, z czego wynika silne, mimo, że często nieracjonalne i nieuzasadnione geopolitycznie wsparcie, trochę taki amerykański romantyzm.
Jednak jak zawsze marzenia swoją drogą, a rzeczywistość swoją. Bycie usłużnym lizusem zamorskiego mocarstwa (co czasem było wręcz żałosne, np po festynach z okazji przyjazdu Trumpa do naszego kraju jako Polak miałem ochotę spalić się ze wstydu) i szukanie na siłę konfliktu czy to z Rosją, czy w pewnych kwestiach z Niemcami, gdzie naprawdę istnieje realna płaszczyzna porozumienia, zakrawa na czystą głupotę. Nie mamy żadnych środków politycznych, żeby rywalizować z krajami przerastającymi nas pod względem zagadnień gospodarczych, czy militarnych, bo właśnie okazało się ile są warte nasze "strategiczne" sojusze. I tyle z naszej samodzielności i suwerenności, ta cała awantura pokazuje w jakim stopniu możemy decydować o sobie w sprawie tak elementarnej jak ustawodawstwo.

oto Głośnik

Ale ile nas to będzie kosztować?

No to proponuję odwrócić sojusz na pro-niemiecki i nie dawać się przytrzymywać do gwałtu terminalnie zainfekowanemu przez Izrael Golemowi zza oceanu.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.