Słone ciastko

W artykule stawiam tezę, że w warunkach wzrastającego kryzysu na linii Rosja-Polska i kompletnego krachu ideologii „grillowania” i „ciepłej wody w kranie” koalicja SLD-PiS po wyborach do Sejmu w 2015 roku, jest nie tylko możliwa, ale także o wiele korzystniejsza dla Polski niż dalsze rządy PO lub koalicji SLD-PO, a także – w naszym systemie politycznym jest to być może punkt najważniejszy – jest zgodna z materialnymi interesami obu aparatów partyjnych.

W powyższym zdaniu co krok to pułapka – co na to elektoraty obu partii – a tożsamość polityczna, przecież jedni PiS to zdeklarowani antykomuniści, a SLD genetycznie i osobowo wywodzi się z PZPR. Proponując sojusz powyborczy PiS –u z SLD – szerzej z całym obozem komunistycznym – trzeba zdawać sobie sprawę, że ten – sam w sobie – zaskakujący paradoks, koalicja dotychczasowych wrogów – jest podwójnie zagmatwany, ponieważ po stronie komunistów funkcjonuje z jednej strony partia SLD, której członkowie odczuwają nostalgię za złotymi czasami przyjaźni polsko-radzieckiej i do tego uczucia czy raczej wspomnień młodości swoich towarzyszy odwołuje się często L. Miller, z drugiej zaś strony oligarchia postkomunistyczna – nazywana przez J. Kaczyńskiego „układem” - wywodząca się po części z wojskowych służb wywiadowczych PRL –u, która jest –jak postaram się to udowodnić – zdecydowanie antyrosyjska.

Koalicję z SLD, przeciętny wyborca PiS –u jeszcze by – zamykając scyzoryk w kieszeni – zaakceptował, ale rozejm albo nawet cichy sojusz z „układem”, nie to jest nie do pomyślenia. Powiększający się z dnia na dzień coraz bardziej cień Rosji, może doprowadzić jednak do sytuacji, że to co wczoraj było polityczną fantazją dzisiaj może stać się rzeczywistością. Do jakiego stopnia proces odbudowy przez Rosję Imperium, zmienia podstawowe paradygmaty funkcjonowania III Rzeczpospolitej, najlepiej wyjaśnić na konkretnym przykładzie.

W 1989 w Magdalence wstępne porozumienie z komunistami zawierała opozycja demokratyczna i ci z kręgów władzy, którzy już od kilku lat tworzyli – przy użyciu różnych metod finansowych – prywatne imperia gospodarcze. Jak zauważyła prof. Staniszkis, byli to głównie ludzie związani z wywiadem wojskowym. Dotykamy w tym momencie głównego paradoksu aktualnej sytuacji politycznej w Polsce. Podstawowym gwarantem utrzymania statusu społecznego i materialnego dla znacznej i wpływowej części klasy panującej w III Rzeczpospolitej, jest zachowanie absolutnej niezależności Polski od Rosji.

Najmniejsza forma możliwości wpływania przez Rosję – a tylko do tego ona dąży – na decyzje władz państwowych III Rzeczpospolitej, podważa status całej elity naszego państwa oraz jest wręcz niebezpieczna dla jej części wywodzącej się genetycznie z wywiadu i kontrwywiadu wojskowych służb PRL –u, które na przełomie lat 80 –tych i 90 –tych zdradziły swoich radzieckich przełożonych i zaczęły wiernie służyć swoim nowym mocodawcom z CIA. III Rzeczpospolita jest dzieckiem oligarchii komunistycznej, perspektywa wpływania na decyzje władz państwowych Polski przez Rosje byłaby degradacją statusu i prestiżu elity ekonomicznej naszego kraju.

Nie po to ci ludzie wprowadzali Polskę do NATO i Unii Europejskiej, by teraz słuchać prezydenta Rosji. Dla W. Putina wrogiem nie są J. Kaczyński czy A, Macierewicz, którymi przy pomocy podrzucanych – od czasu do czasu – informacjami o katastrofie smoleńskiej można manipulować jak się chce, tylko były prezydent III Rzeczpospolitej A. Kwaśniewski – niekwestionowany przywódca całej komunistycznej oligarchii - który w trakcie „pomarańczowej rewolucji” w Kijowie stwierdził iż Ukraina bez Rosji jest lepsza niż Ukraina z Rosją czym wywołał na Kremlu niepohamowana wściekłość.

Władimir Putin, publicznie odnosząc się do tej wypowiedzi, nie potrafił zachować zimnej krwi, a jego doradca Gleb Markowski oświadczył na konferencji prasowej, że istnieje „doktryna Kwaśniewskiego”, której celem jest ograniczenie wielkomocarstwowej roli Rosji na świecie, czego symptomem było zaangażowanie USA i jej wschodnich aliantów w pomarańczową rewolucję.

Dla każdego Rosjanina od Sołżenicyna począwszy a na Putinie kończąc jest ewidentne, że Rosja bez Ukrainy to „jak człowiek bez głowy”. Kto neguje i negował „rosyjskość” Ukrainy ten był i jest nadal śmiertelnym wrogiem Rosji i prezydenta Putina. A. Kwaśniewski od pierwszego dnia swojej pierwszej prezydentury realizując plan „europeizacji” Ukrainy - w oczach elity rosyjskiej było to równoznaczne z jej „polonizacją” - postępował jak wierny uczeń Maurycego Mochnackiego, który w swym dziele o Powstaniu Listopadowym, podkreślał, że wolność i niepodległość Polski jest nierozłączna od niepodległości Ukrainy.

A. Kwaśniewski stał się ambasadorem Ukrainy w Europie. Cały czas przypominał przywódcom UE: „Pamiętajcie o Ukrainie – bo to naprawdę ważny czynnik, to nie są żadne peryferie.”.

Celem prezydenta III Rzeczpospolitej było definitywne oderwanie Ukrainy od Rosji. Jak na ten plan polityczny – słusznie nazwany „doktryną Kwaśniewskiego” – patrzyli ostatni radzieccy i rosyjscy także, patrioci spod znaku KGB? Była to druga połowa lat 90 –tych XX wieku. Okres „wielkiej smuty”. Prezydentem Rosji był wiecznie pijany półgłówek nie umiejący sklecić poprawnie jednego zdania po rosyjsku. Putin i jego koledzy widzą jak ich Ojczyzna zamienia się w śmietnik, jak armia ulega unicestwieniu a policja zamiast szukać i łapać przestępców tworzy z nimi gangi i mafie.

Rosja Jelcyna przypominała Rzeczpospolitą Polską z XVIII wieku. Czego obawiali się byli KGB –iści w latach 90-tych XX wieku? Rozpadu Rosji, który zapowiadali zachodni sowietolodzy, a który był widoczny gołym okiem. Bali się, - że ich Ojczyzna Święta Ruś podzieli losy Rzeczpospolitej. Bali się tego co przeżyli nasi przodkowie w XVIII wieku: rozbioru Rosji. Apogeum tego strachu – i upokorzenia –kremlowskiej elity politycznej przypadło na okres „pomarańczowej rewolucji”, kiedy to z inicjatywy prezydenta A. Kwaśniewskiego III Rzeczpospolita poparła bezwarunkowo przeciwników Rosji na Ukrainie, którzy wygrali z podopiecznym prezydenta Putina. Wtedy w latach 2004 -2005 Ukraina była tłumnie odwiedzana przez, nie tylko polskich turystów, ale także przez młodzieżowe aparaty partyjne PiS i PO, które w trakcie tych wycieczek kształtowały swoją polityczną – antyrosyjską i proukraińską - tożsamość.

Dla Putina „doktryna Kwaśniewskiego” i porażka Rosji na Ukrainie w trakcie „pomarańczowej rewolucji” była odpowiednikiem pierwszego rozbioru Rzeczpospolitej w 1772 roku. Rosja traciła Ukrainę. Czy możemy się dziwić, że w oczach rosyjskiej elity politycznej prezydent A. Kwaśniewski i komunistyczna oligarchia, którą reprezentował to nie tylko zdrajcy ale także najgroźniejsi wrogowie Rosji?

To dlatego właśnie im najbardziej zależy na utrzymaniu aktualnego statusu III Rzeczpospolitej. To oni, bojąc się bardzo prawdopodobnej zemsty Putina, stają się na naszych oczach, polskimi patriotami. Żaden z polskich oligarchów nie ma zamiaru zostać „polskim Chodarkowskim” w przypadku odzyskania przez Rosję nawet najmniejszej kontroli nad Polską. Tajemnica poliszynele jest fakt, że prezydent Rosji zrobił wszystko co możliwe by zablokować międzynarodowa karierę Kwaśniewskiego po skończeniu przez niego w 2005 roku drugiej kadencji prezydenta III Rzeczpospolitej.

Dyplomacja rosyjska stanęła na głowie by A. Kwaśniewski nie został mianowany na jedno z ważniejszych stanowisk w UE. Dopięła swego, ale jednocześnie uświadomiła całej elicie ekonomicznej III Rzeczpospolitej – zwanej „układem” przez J. Kaczyńskiego - ,że Putin jest ich wrogiem. Dla tych ludzi, prawdziwych „technologów władzy”, którzy umieli w perfekcyjny sposób wykorzystać swoją pozycję społeczną i wiedzę do zdobycia w błyskawiczny sposób olbrzymich majątków, prezydent Rosji staje się powoli groźniejszy od ich największego dotychczasowego wroga, prezesa PiS. Czy J. Kaczyński rozumie, że „układ” myśli o Rosji dokładnie tak samo jak on i jego najbliżsi współpracownicy?

Czy jego elektorat byłby – i pod jakimi warunkami – gotowy zaakceptować nie tyle sojusz co bezterminowy rozejm z „układem” w imię obrony III Rzeczpospolitej przed zakusami Rosji? Czy PiS w imię Niepodległości Polski zrezygnowałby z wymierzania sprawiedliwości elicie ekonomicznej III Rzeczpospolitej? Taki niewyobrażalny i cichy sojusz elity i ludu jest politycznym koszmarem, który śni się po nocach prezydentowi Putinowi i będzie on robił wszystko co w jego mocy by do tego nie dopuścić.

Kogo elektorat PiS bardziej nienawidzi – Putina czy „układu”? Renegatów i zaprzańców czy odwiecznych wrogów Polski? Po katastrofie smoleńskiej politycy PiS –na czele z A. Macierewiczem – próbowali przekonać swoich zwolenników, że nie ma żadnej różnicy między Putinem i „układem”, że centrum „układu” jego mózg znajduje się na Kremlu. Ten schizofreniczny pomysł polityczny nie poparty żadnymi dowodami spalił na panewce. W świadomości elektoratu PiS za katastrofę odpowiedzialna jest Rosja i prezydent Putin osobiście. Do dzisiaj nie zwrócono nam wraku samolotu.

Rosja zrobiła wszystko by część społeczeństwa polskiego uwierzyła, że w katastrofie smoleńskiej kryje się jakaś tajemnica. Raport Anodiny i jej słowa o generale Błasiku były dowodem, że Rosjanie dla realizacji swoich celów politycznych gotowi sa tańczyć na grobach ofiar tej tragedii. Był to szok kulturowy. Większy niż nienawiść do elity ekonomicznej III Rzeczpospolitej.

Dla elektoratu PiS Putin jest groźniejszy od „układu”. Putin to obcy cywilizacyjnie i kulturowo najeźdźca. Być może ma tu swoich agentów, ale to nie oni nie zwracają wraku to nie oni obrażają pamięć o polskich oficerach, którzy zginęli w katastrofie. Dlatego na pytanie, kto dla elektoratu PiS jest bardziej „obcy” Putin czy „Polska oświecona” możemy z dużym prawdopodobieństwem odpowiedzieć: prezydent Rosji.

Konsekwencje takiego postępowania Rosji wobec ofiar tragedii smoleńskiej są katastrofalne dla niej samej, ponieważ utrudniają Kremlowi prowadzenie wobec Polski klasycznej polityki zapoczątkowanej przez Katarzynę Wielką, polegającej na dzieleniu naszego narodu na „dobry lud” i „złą elitę”. Powstanie styczniowe i reforma rolna na terenie Kongresówki przeciwstawiająca chłopów szlachcie było najtragiczniejszym epizodem tej kunsztownej – doskonalonej przez wieki – polityki dezintegrującej Polaków. Każdy Polak czytał i pamięta wstrząsające opowiadanie Żeromskiego pt. „Rozdziobią nas kruki i wrony”.

Z tej perspektywy katastrofa smoleńska jest tarczą chroniącą Polaków przed agresją Rosji. Katastrofa smoleńska – na różnych poziomach identyfikacji z jej ofiarami – jednoczy cały naród polski. Tego elita polityczna Rosji nie przewidziała. Putin i Anodina zbudowali między „Polską ludową” i „Polską oświeconą” pomiędzy „układem” i elektoratem PiS – kładkę. Wąską. Nawet bardzo wąską, ale umożliwiającą spotkanie między dwoma kategoriami Polaków.

Czy reprezentanci obu obozów politycznych w Polsce skorzystają z tej unikalnej okazji? Czy J. Kaczyński i A. Kwaśniewski i L. Miller odważą się na nią wejść? Gdyby to zrobili to wygraliby kolejną – po „Solidarności” i „Pomarańczowej Rewolucji” - bitwę z Rosją.

Piotr Piętak

ur. 1953 rok - publicysta i prozaik
Ostatnie publikacje" Twórczość nr 9 2015 - esej "Przeklęte podwórko", Twórczość nr 11 2015 - opowiadanie "Raport" tłumaczone na rosyjski w pismie "NowajaPolsza", Twórczość nr 12 2015 - "Koniec Wielkiej Przemiany - w 60 lecie publikacji "Poematu dla...

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Dyskusja

oto Adam Z.

Czy reprezentanci obu obozów

Czy reprezentanci obu obozów politycznych w Polsce skorzystają z tej unikalnej okazji? Czy J. Kaczyński i A. Kwaśniewski i L. Miller odważą się na nią wejść? Gdyby to zrobili to wygraliby kolejną – po „Solidarności” i „Pomarańczowej Rewolucji” - bitwę z Rosją.

Oj, chyba jednak zupełnie kto inny wygrał te bitwy. Wspomniani panowie byli jak zwykle tylko pionkami, a rozgrywający naprawdę - konsumują jak zwykle zyski polityczne, geopolityczne i materialne.

oto Mercator

Skąd pan wyciąga wniosek o kompletnym krachu

polityki "ciepłej wody w kranie" ?

W artykule stawiam tezę, że w warunkach wzrastającego kryzysu na linii Rosja-Polska i kompletnego krachu ideologii „grillowania” i „ciepłej wody w kranie”

Polityka ciepłej wody ma się świetnie. Bronisław Komorowski na fali tej ciepłej wody wygra wybory prezydenckie, a jest wielce prawdopodobne, że PO wygra też wybory parlamentarne. A jeśli nawet nie wygra to i tak znajdzie koalicjanta do utworzenia rządu. A Jeśli nawet przegra w takim stopniu, że nie będzie w stanie utworzyć rządu (co jest mało prawdopodobne) to koalicja tworzona przez PIS i grupę egzotycznych koalicjantów rozpadnie się najdalej po kilkunastu miesiącach rządów. Po czym do władzy tryumfalnie powróci Platforma.

A pan tu mówi o kompletnym krachu...

Owszem, jest kompletny krach ale nie polityki "ciepłej wody" tylko krach nędznej, niemerytorycznej opozycji, uważającej wyborców za kompletnych idiotów. Przez tyle lat nie zbudowano żadnej alternatywy zdolnej zagrozić obecnemu układowi władzy. Dogorywający PIS, dogorywające SLD i gromada kanapowych partyjek. Kto ma stanowić zagrożenie dla polityki ciepłej wody ?

oto baba jag

Bo miano

Przez tyle lat nie zbudowano żadnej alternatywy zdolnej zagrozić obecnemu układowi władzy

jej nie zbudować.Mamy się za to wybierać między kiłą a syfilisem(zamierzone)

oto chłop jag

No cóż - gloryfikowanie żydokomuny w dzisiejszej

atrapie Polski - może uprawiać tylko ktoś nie dotykający swoimi stopami - ziemi - tołażysze. Innym zupełnie faktem jest to - że dla pupili szatana wspomniana żydokomuna w ogóle - to nieprzemijająca wartość. Wartość - ponieważ budowa komunizmu globalnego (Piekła na Ziemi) - trwa w najlepsze - tołażysze.
Wniosek?
Gdyby szukać dzisiaj na scenie politycznej korzeni polskości to ich nie znajdziecie - natomiast łatwo natkniecie się na korzenie żydokomuny - tołażysze.
Na koniec - moskiewski komunizm zwinięto - jednak światowa żydokomuna robi nadal swoje - tołażysze.

oto sir Galahad

Do Autora! Skąd Panu do głowy

Do Autora!
Skąd Panu do głowy przyszło, że wśród tych ludzi tlą się jakieś patriotyczne uczucia. Polska jest podzielona pomiędzy tych co kradną i wyprzedają czyli PO i tych co rozpieprzają to co jeszcze pozostało (PiS). Do tego z tyłu rzucają się odepchnięci od koryta jak SLD. Tu nikomu nie zależy na Polsce jako takiej. Istnieć ma prawo tylko taka Polska czy tylko taki kawałek Polski jaki nam przypadł w udziale jako łup. Resztę może a nawet powinien szlag trafić.
To jeszcze gorsi patrioci jak przywołany przez Pana Maurycy Mochnacki, który raczył powiedzieć "Lepiej żeby Polski nie było wcale niż żeby podlegała Rosjanom". Do czego i w krótkim czasie udało się doprowadzić po Powstaniu Listopadowym.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.