3 zdjęcia z Camino - dzień 118 Miraz

1. Tęcza na drodze do Santiago.
1

2. 100 kilometrów.
2

3. Wnętrze albergi w Miraz. Unikatowe jak na albergę elementy chrześcijańskie.
3

Rodzice Małgosi mieszkali rzut beretem ode mnie, ale... to było przed wojną. Potem ten straszny czas i emigracja na stałe w Anglii. Już tam została. Włączyła się w działania Stowarzyszenia CSJ "The Confraternity of Saint James".

Wstałem bardzo wcześnie, po dwóch dniach, każdy po 36km, postanowiłem trzeciego przejść 38, do Miraz. Rankiem niesamowita tęcza. Potem deszcz i deszcz. Potem te słupki, od których kręciło mi się w głowie: 111 km 111m, 100 km, mniej. Gdy wychodziłem z domu..., a co tu gadać. W końcu doszedłem do Miraz.

Małgosia będąc we władzach angielskiego CSJ przyjechała do Hiszpanii, do albergi prowadzonej przez jej stowarzyszenie. Wchodząc, widziała siedzącego przed drzwiami, zmarnowanego pielgrzyma. Gdy usiadła za biurkiem gotowa po raz pierwszy do przyjęcia pierwszego swojego pielgrzyma w Hiszpanii, ten zmarnowany gościu wsunął się przez drzwi i usiadł naprzeciwko niej. Gdy wzięła do ręki "ID Card" zamarła. Pierwszym pielgrzymem w ogóle, jakiego miała przyjąć w angielskiej alberdze w Hiszpanii, okazał się Polak, który idzie na piechotę z Lublina, tuż obok miejsca, gdzie mieszkali jej rodzice.

I tak oto los dziwne nam drogi szykuje i nas zaskakuje. Było tego wszystkiego owego dnia dużo więcej. Łącznie z moim solo w kościele. Ale o tym to już w książce, do której, przeczytania jak zawsze namawiam. Gdy tak namawiam, to ludziom się wydaje, że czegoś od nich chcę, że chcę dostać coś od nich. Ale... może jest odwrotnie. Choć w to oczywiście, nie sposób uwierzyć :)

---------------------------------
Album ze wszystkimi zdjęciami z tego dnia.
Całość relacji w książce dostępnej w wydawnictwie Gaudium:

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (1 głos)

Tematy: 

Dyskusja

oto wzl

Im bliżej

Im bliżej końca, tym coraz ciekawiej. I szkoda, że już się kończy.

Wstałem bardzo wcześnie, po dwóch dniach, każdy po 36km, postanowiłem trzeciego przejść 38, do Miraz. Rankiem niesamowita tęcza.

Ale czy to aby na pewno był Miraz, a nie - miraż?

Pierwszym pielgrzymem w ogóle, jakiego miała przyjąć w angielskiej alberdze w Hiszpanii, okazał się Polak, który idzie na piechotę z Lublina, tuż obok miejsca, gdzie mieszkali jej rodzice.

Jak ten pielgrzym zawsze przychodzi pierwszy do albergi...to może los... nie miał innego wyjścia. Ale z pewnością takie zdarzenia pozostają w pamięci na zawsze.

oto Zbyszek S

@wzl

Tym razem pielgrzym nie doszedł pierwszy. Za długi etap. Inni szli połowę. Ale ci inni, przyszli za wcześnie i zaparkowali w barze nieopodal, popijając wina i degustując potrawy. Pielgrzyma nie było stać, nadto był zmęczony i siadł na posadzce przed wejściem do albergi. Dlatego było pierwszy :)

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.