Gwiezdne wojny czyli po(d)stęp

W 1979 roku poszedłem do kina. Gwiezdne wojny "Nowa nadzieja". Kolory, rozmach, idea, treść. To wszystko w sumie było jakieś tam przeżycie. Dziś obejrzałem część ponoć ósmą "Ostatni Jedi". I zrobiło mi się smutno. Jakiś wielki młyn miele, wszystko na pieniądze. I jak za Midasa, zostaje tylko kasa, ale czy to wystarczy?

Film posiada efekty, dużo efektów, no i sporo efektów. Jest bardzo słuszny obyczajowo i postępowo, wreszcie kobiety. Lea jako umiłowany lider rebeliantów. Przemiła i pełna wdzięku pani Admirał, co łączy geniusz z heroizmem. No i główna nadzieja, też żeńska. Śliczna dziewczyna o nienaruszalnie zrobionych rzęsach, nawet na odludnej i prymitywnej wyspie. Pewnie w worku miała robota od makijażu.

Z aktorów odtwórca roli Luka - Mark Hamill spisał się dobrze. Negatywny biały mężczyzna w roli negatywnego białego mężczyzny (Kylo Ren) też na poziomie zadowalającym. Na Leę nie mogłem patrzeć, a jej rajd przez kosmos, z wyciągniętą przed siebie ręką, przejdzie z pewnością do historii kiczu i tandety. Rey - Daisy Ridley - dziewczyna ładna, to grać nie musiała i nie grała, bo nie o to może chodziło. Miała trochę wymachiwać i patrzeć.

Generalnie wtopa. Nie ma tego czegoś. Nie ma sensu. Nie ma treści. Nie ma idei. Co jest? SPRZEDAŻ. Biznes przerabia wszystko na pieniądze. Muzyka usiłuje się bronić, choć jej większość już jest spod sztampy i żadnego porównania do tej, z lat pierwszych Gwiezdnych wojen, nie wytrzymuje.

Na następne Gwiezdne Wojny już nie pójdę. Lucas to sprzedał. Jacyś właściciele koncernu medialnego o nazwie Disney (co on ma wspólnego z Waltem poza nazwą?) zarabiają na przetwarzaniu tego, co było. Pozostał niesmak i na szczęście pamięć o tym, że można. Ale w dzisiejszym świecie można już coraz mniej, bo o dostępie do rozpowszechniania czy to filmu, czy muzyki, czy książek decyduje zwykle wąska grupa ludzi, którzy puszczą to, co słuszne i to, co sami zrobią. Znaleźć coś ponadprzeciętnego w takich warunkach, to już naprawdę sztuka.

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 3)

Tematy: 

Dyskusja

oto Kmieć

Panie Zbyszku S.

Lubi Pan sajens-fikszyn?
To po co Pan traci czas i pieniądze na holyłódzkie głupoty?

W ramach odtrutki nieśmiało proponuję:

"Wojna Światów - Następne stulecie" - z Romanem Wilhelmim
https://www.cda.pl/video/16129511

Przerysowany ale głęboki "Iron Sky" o nazistach na Księżycu:
https://www.cda.pl/video/5399827b/vfilm?wersja=720p

I podróż w bardzo bliską przyszłość. W zasadzie już w niej jesteśmy ale ludzie nie potrafią zauważyć, że to jest teraźniejszość:
"Idiokracja"
https://www.cda.pl/video/12954682e?wersja=720p

oto Zona

Iron Sky to mistrzostwo...

Iron Sky to mistrzostwo... Nie wiem jak z lektorem ale w oryginale to jest uczta. Idiokracja też świetna. "Nie jestem przyzwyczajony do bycia najmądrzejszym człowiekiem na świecie".

oto Natalia Julia Nowak

mmm777

W ubiegłym roku byłam w kinie na "Ghost in the Shell" - amerykańskim filmie aktorskim będącym wysokobudżetową adaptacją znanej mangi i anime. Filmidło było dozwolone od lat 12. I bardzo dziwnie się je oglądało. Niby produkcja nie dla dzieci, ale jakaś taka uproszczona i ugrzeczniona. O tym, że maksymalnie spłycono i zwulgaryzowano filozofię japońskiego "GITS", nawet nie wspomnę.

oto Krzysztof M

Jacyś właściciele koncernu

Jacyś właściciele koncernu medialnego o nazwie Disney (co on ma wspólnego z Waltem poza nazwą?) zarabiają na przetwarzaniu tego, co było.

Wspólnego mają wiele. Bardzo wiele. I Disney i jego następcy zmieniali wrażliwość ludzi. A więc i ich sposób myślenia. To taki liberalizm, tylko z wyższej półki.

oto chłop jag

Jeżeli pupile szatana serwują

ludzkości w ramach cywilizacji śmierci - antysztukę - to i obszar SF też się nie obroni - tołażysze.
Wniosek?
W marszu ludzkości do Piekła pod nadzorem pupili szatana - to właśnie stopień antysztuki określa ile jeszcze drogi zostało do celu - tołażysze.

oto Ireneusz

Panie Zbyszku

Nie rozumiem trochę tego prasłowiańskiego zacięcia poszukującego w każdym miejscu i w każdym czasie jakiegoś górnolotnego duchowego przeżycia. To polecam wpierw obejrzeć 4 godzinny Solaris Tarkowskiego, a następnie hollywoodzką jego przeróbkę z Clooneyem :-) Jedna jest dla głodnego przeżyć duchowych Słowianina, zaś druga już dla szarego XXI wiecznego człowieka.
Gwiezdne Wojny to bardzo fajna bajka. Nie ma co w niej szukać żadnego przesłania, no chyba że przechodzi ktoś na wiarę JEDI (ponoć wielu na Facebook tak zadeklarowało). Ostatni recenzjonowany "sezon" był tak przedłużony, że autentycznie w połowie filmu bolał mnie tyłek od siedzenia i spoglądałem na zegarek czy to już blisko do końca. Ale gdy obejrzę film już z płyty, z kanapy, z możliwością spauzowania i napicia się piwa, film ocenię bardzo dobrze :-)) Bo człowiek czasem potrzebuje wypoczynku, a nie wiecznie być nakręcony...
BTW
Tytuł "Nowa nadzieja" to wymyślono dopiero prawie w roku dwutysięcznym, gdy zaczęto kręcić prequele.

oto Robercik

Gwiezdne Wojny z przełomu lat

Gwiezdne Wojny z przełomu lat 70/80 wnosiły jakiś tam powiew świeżości, a efekty specjalne były nowatorskie na tle epoki. Potem nastąpiła równia pochyła. Poszedłem do kina na Mroczne Widmo z 1999 i nie miałem już ochoty iść na kolejne 2 części. Po prostu film zrobił się bardziej infantylny.
Potem była przerwa po której rodzina mnie namówiła na Przebudzenie Mocy (ten z 2015) i to był ostatni raz. WIęcej na to g... nie pójdę. Kilka uwag:

1. W "Przebudzeniu mocy" kopiowane są pomysły, postaci, sytuacje i schematy ze starych GW. np. mamy kolejną wersję Gwiazdy Śmierci (było), atak rebeliantów na nią (było), a wcześniej planowanie ataku (było). Nad głównym złym charakterem jest jakiś potężniejszy i gorszy (też było). Główna postać żyje na zapyziałej, pustynnej planecie (było) i jest nieświadoma swojej mocy (było). W tle jest walka faszystów z republikanami (było).

2. W starych GW Luke dojrzewał do sztuki Jedi. Uczył się u Jody, przegrał pierwszy pojedynek z Vaderem. A w nowych? Niewolnica z zapyziałej dziury, niewolnica której praca polegała na zbieraniu złomu - ona z marszu leje główny czarny charakter odcinka. Niewolnica zna się też na pilotowaniu i naprawianiu statków gwiezdnych.
Jaki morał z tej bajki? Ano dla dzieci szkodliwy:
Nie musisz się uczyć, ćwiczyć, starać.

3. efekty specjalne stały się bardziej dostępne i teraz się nimi zbytnio szafuje. Standardem jest 2 sekundowa scenka pokazująca przelot jakiegoś małego stateczku po łuku gdy kamera stoi w miejscu i wodzi za tym stateczkiem. Jak głupie to jest można wykazać na przykładzie jazdy samochodem. W normalnym scenariuszu jakoś się daje widzowi znać, że ktoś jedzie samochodem, ale NIE MUSI to być za każdym razem efekciarski lot nad maszyną, kręcenie się nad tą maszyną itd. Jeśli scenariusz nie uwzględnia specjalnej akcji związanej z jazdą, to nawet NIE POWINNO coś takiego mieć miejsca. W kinie F (bo kina SF to zwykle nie ma) rządzą natomiast inne reguły. Nawet gdy dany przelot nie ma znaczenia, to się go podkreśla.

4. oczywiście stopniowanie napięcia jest teraz niemodne, więc wali się na maxa przez cały czas. Czy to Hobbit czy GW, Matrix czy inne G, cały czas coś się dzieje. W 15 minucie pościgu człowiekowi już się chce spać. W latach 70 umiano jeszcze stopniować napięcie:

PS. z żydologii stosowanej.

Haison Ford - Żyd
Carrie Fisher - Żydówka
Romansując na planie GW mówili do siebie "ty mój Żydzie, ty moja Żydówko". Jakiś czujny goj zadenuncjował ich za antysemityzm i skończyło się na kupie śmiechu.
W nowych GW księżniczkę po raz kolejny grała Żydówka - Natalii Portman.

PS2.
na deser

oto Natalia Julia Nowak

Żydokomuna w "Rambo 2"

Skoro już mowa o Żydach... W filmie "Rambo 2" ("Rambo: First Blood Part II") z 1985 roku mamy scenę, w której główny bohater - przebywający na terenie Wietnamu - jest torturowany przez sowieckiego oficera. Co ciekawe, ów oficer nazywa się Podovsky. Jak wiadomo, w Stanach Zjednoczonych końcówka "-sky" oznacza wschodnioeuropejskiego Żyda (Słowianom przysługuje końcówka "-ski"). Ale to jeszcze nie wszystko. W rolę podpułkownika Podovsky'ego wciela się aktor, który prywatnie jest Żydem, wojującym syjonistą oraz tropicielem antysemityzmu. Steven Berkoff, bo o nim mowa, powiedział kiedyś: "Syjonizm jest samą esencją tego, czym jest Żyd" - "Zionism is the very essence of what a Jew is" (źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Steven_Berkoff). Za obsadę ról w filmie "Rambo 2" odpowiadała Donna Rosenstein (Rozensztajn) i Latynos Jesus Guerrero. Muzykę skomponował Jerry Goldsmith (Goldszmit).

Steven Berkoff w roli Podovsky'ego:

podovsky_2.png

Muzyka Jerry'ego Goldsmitha:

PS. Jeszcze w temacie syjonizmu.
Nacjonalistyczny rap z Izraela:

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.