3 zdjęcia z Camino - dzień 108 Villaviciosa

1. Źródło zaopatrzenia w rzeczy niezbędne.
1

2. Czerwony samochód.
2

3. Villaviciosa w deszczu.
3

108 dnia nie poszedłem nigdzie. Zostałem w Villaviciosa. Trzeci raz, od kiedy wyszedłem z domu, zostałem na miejscu. Po ostatniej nocy, nadawałem się do różnych rzeczy, ale na pewno nie na marsz. Poranek deszczowy. Msza święta w ślicznym kościółku. Obserwacja płaczącej Villaviciosy. Jakiś czerwony samochód. Powrót do albergi i... wreszcie poszedłem spać.

Zbudziłem się chyba wpół do trzeciej. Słońce zaczęło przezierać przez chmury. Krótki wywiad i poszedłem na dworzec busów. Tam, wciąż "nagrzana" po wczorajszym, para młodych ludzi starała mi się pomóc. Byli naprawdę sympatyczni. Wsiadłem do busu. Dwadzieścia parę minut. A może mniej. I już... wybrzeże. Plaża na kilkadziesiąt metrów szeroka, wysokie fale, sporo ludzi. Zostawiłem rzeczy i poszedłem. Bliżej i bliżej. No lubię go. Po prostu jesteśmy kumplami. Ja i ten wielki niebieski, pomiędzy Europą a Ameryką. Teoretycznie poznaliśmy się niedawno. Ale to oczywiście nieprawda. Znamy się jakoś od zawsze. Szybko po kolana, po pas i łups... w wodę.

Zawsze się dobrze w niej czułem. Może to trochę tak jak z życiem? Że jak się z nim nie walczy, jak człowiek jakoś się zżywa z żywiołem, to nagle ten żywioł zaczyna go podtrzymywać, nieść, opiekować się nim jakoś. Pływałem tak i siak, najdalej ze wszystkich plażowiczów. No ale to Atlantyk, nie ma żartów. Wróciłem, odpocząłem. Potem jeszcze dwa razy.

Wróciłem na przystanek, bus stał pokornie. Wsiadłem. Patrzę sobie na zegar w busie. To ostatni kurs tego dnia z tej plaży. Dwie minuty przed terminem, kierowca rusza i... odjeżdża. Patrzę na ten zegar i na to co się dzieje i nie rozumiem. Jak to możliwe? Przecież i on widzi ten zegar. Ot... Hiszpania. Do mojego pokoju wprowadził się kolejny pielgrzym, Hiszpan, którego poznałem w Buelna. Znaczy szedłem szybciej, a teraz mnie dogonił. Następnego dnia, już musiałem iść. Patrzyłem na mapę. Zdecydowałem, że nie pójdę szlakiem. Tylko drogą, naokoło. Będzie dalej, ale chciałem jakoś po prostu dotoczyć się bez gimnastyki i sensacji do Gjon.

---------------------------------
Zdjęcia z tego dnia (nie ma wiele).
Całość relacji w książce dostępnej w wydawnictwie Gaudium:

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
4.25
Ogólna ocena: 4.3 (głosów: 4)

Tematy: 

Dyskusja

oto wzl

A ja

Msza święta w ślicznym kościółku.

A ja w książce o architekturze przeczytałem, że wiele z tych kościołów na szlaku, zarówno we Francji jak i w Hiszpanii, budowano tak, by mogły pomieścić jak najwięcej pielgrzymów. Był więc czas, gdy tym szlakiem podążały tłumy. I tylko te kościoły je widziały.

oto Natalia Julia Nowak

Zbyszek S

Może to trochę tak jak z życiem? Że jak się z nim nie walczy, jak człowiek jakoś się zżywa z żywiołem, to nagle ten żywioł zaczyna go podtrzymywać, nieść, opiekować się nim jakoś.

"Co nas nie zabije,
to nas wzmocni"

Fryderyk Nietzsche

oto Zbyszek S

@Natalia Julia Nowak

Ja ten cytat "Co nas nie zabije, to nas wzmocni" traktuję fakultatywnie. Zatem, co nas nie zabije, to może nas wzmocnić, ale może i osłabić. Tego mnie uczy moje doświadczenie życiowe. Ciężkie przejścia fizyczne i psychiczne, mogą owszem czasem człowieka wzmocnić, jednak - dla mnie to oczywiste - mogą pozostawić po prostu rany, mogą człowieka "zmniejszyć" i osłabić.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.