Racja stanu

Zdarzyło mi się ostatnio, że musiałem tłumaczyć, czym jest racja stanu. Ha, w sensie teoretycznym odpowiedź wydawała się prosta. Racja stanu, to rozeznanie żywotnych potrzeb państwa, stawianie jego interesu ponad interesami partykularnymi, działanie na rzecz umacniania jego struktur, zarówno w wymiarze zewnętrznym, jak i wewnętrznym w oparciu o wiedzę o jego potencjale i możliwościach. To wreszcie podejmowanie wszelkich działań służących obronie jego dobrego imienia.

Na pytanie o moją definicję stwierdziłem, że dla mnie racja stanu, to utrzymywanie sprawnego filtru bezpieczeństwa odsączającego polityczne toksyny, przez który w przestrzeń decyzyjną przedostają się jedynie pożądane z punktu widzenia interesów państwa zachowania, takie jak umiar, odpowiedzialność i roztropność. To wreszcie powróz, trzymający politykę państwa przy określonym systemie wartości, na tyle jednak elastyczny, by czynić to państwo zdolne do międzynarodowej kooperacji i współpracy, która jest konieczna dla jego rozwoju. Racja stanu, to wreszcie pojęcie z zakresu kultury myślenia o własnym państwie, nadające narodowemu egoizmowi i utylitaryzmowi swoistą nutę roztropności i elegancji. Na moje z kolei pytanie, czy w Polsce granic tej elegancji dawno już nie przekroczyliśmy, zaległa cisza.

Racja stanu dla mnie, to także szereg działań wewnętrznych, za które odpowiedzialność ponosi państwo. Państwo, które w dzisiejszym kształcie coraz bardziej reprezentuje siebie, a nie mnie - obywatela. To sprawia, że mam z nim coraz mniej emocjonalnych punktów stycznych, ograniczając się jedynie do obowiązkowych powinności.

Polską racją stanu jest dzisiaj odbudowa więzi obywateli z własnym państwem. Jest to zadanie karkołomne, zważywszy na dość marny jakościowo element reprezentujący obywateli w ważnych dla nich obszarach życia społecznego. Bez próby zrewitalizowania relacji państwo-obywatel, bez wyraźnego określenia linii demarkacyjnych pomiędzy państwem a obywatelem, proces wzajemnej alienacji, a w wielu przypadkach autentycznej wrogości, będzie się pogłębiał. Tu się przyznam, że im mniej państwa widzę wokół siebie, tym lepiej się czuję.

Racja stanu wymaga powagi. Infantylne spory, zapiekłość, obrażalstwo, brak dystansu do spraw nieistotnych z punktu widzenia interesów państwa, tabloidyzacja polityki, manipulowanie wrażeniami, wzajemna stygmatyzacja głównych aktorów sceny politycznej, pyszałkowatość i kruchość intelektualna, będące egzemplifikacją polskiej klasy politycznej sprawiają, że polska racja wciąż czeka na lepszy czas. Racja stanu, to nie tylko wstawanie z kolan, to także właściwa postawa, kiedy już z tych kolan się wstanie. Mam przy tym nieodparte wrażenie, że co z kolan wstaniemy, to zaraz na nie upadamy. Sami z siebie. Taki kraj.

- - -
"Tygodnik Bydgoski" nr 41/2017

Maciej Eckardt

polityk samorządowy
pisze w „Tygodniku Bydgoskim”

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
5
Ogólna ocena: 5 (głosów: 6)

Tematy: 

Dyskusja

oto Robercik

Racja stanu wymaga powagi.

Racja stanu wymaga powagi. Infantylne spory, zapiekłość, obrażalstwo, brak dystansu do spraw nieistotnych z punktu widzenia interesów państwa, tabloidyzacja polityki

Racja stanu imperium wymaga ograniczania do minimum jawnej okupacji wojskowej, ponieważ okupacja jest kosztowna i długofalowo prowadzi do klęski. Mądre imperium przejmuje kontrolę nad lokalnymi elitami. Jeśli lokalne elity dostały zlecenie pozorowania demokracji, to w ramach tak kulawej demokracji muszą pozorować spory, bo przecież tylko w dyktaturze wszyscy są jednomyślni.
Ponieważ spory nie mogą dotyczyć spraw ważnych (o tych zadecydowało imperium), to dotykają spraw personalnych, obrażalstwa itp. Stąd ten tablidowy styl polityki w całym demokratycznym świecie, który NIE JEST i NIGDY nie był demokratyczny! Po prostu metody dyktatorskiej władzy zostały udoskonalone, tak jak np. udoskonalono przez 100 lat samoloty.

oto Anna Catherine

Pozorowane spory w kulawej demokracji

Pan Robercik zsumowal terazniejszy stan rzeczy bardzo trafnie: "Jeśli lokalne elity dostały zlecenie pozorowania demokracji, to w ramach tak kulawej demokracji muszą pozorować spory, bo przecież tylko w dyktaturze wszyscy są jednomyślni." Dokladnie to ma miejsce w Szwecji: "nacjonalistyczna" partia Sverigedemokraterna - ktora juz dawno odrzucila nacjonalizm i od kilku lat plaszczy sie przed ta w wiekszosci bialych krajow nietykalna nacja wiecznych geniuszy cierpietnikow - jest demonizowana nie tylko przez aparatczykow we wladzach panstwowych ale i przez reszte "opozycji" i przez mass media. Ze mass media opluwaja Sverigedemokraterna, nazywajac ich faszystami mimo ze przedstawiciele nacji wiecznych cierpietnikow maja pozycje i w tej partii zadziwi chyba tylko tych ktorzy nie maja pojecia co bylo rozgrywane w latach trzydziestych i pozniej a i tez nie wiedza kto posiada media (wiekszosc rodzimych Szwedow nie ma zielonego pojecia). Co zmyli z tropu nawet tych ktorzy dogrzebali sie do prawdy historycznej jest ten fakt, ze udawana wrogosc do "opozycji" jest niezbednym elementem cierpietniczej perfidii. Bez niej nawet jajgorszy duren by widzial ze opluwanie partii Sverigedemokraterna jest czescia teatru wyrezyserowanego przez globalistow.

oto Equatore

Racja stanu

Racja stanu = dobro państwa.

oto Andrzej

Myślę, że autor trochę popłynął nie w tą stronę

"Racja stanu" to przede wszystkim imperatyw elit. Społeczeństwo nie jest podmiotem polityki tylko co najwyżej weryfikatorem co kilka lat. Natomiast od tego, jakie interesy reprezentują elity, jak są powiązane z krajem, jakie są ich wartości i kanony myślenia - zależy, czy reprezentują "rację stanu" = dobro państwa i narodu, czy nie.

Dzisiaj stan jest żałosny, elity polityczne nie są związane interesami z miejscem, gdzie rządzą. swoje umocowanie widzą w innych stolicach i interesy tych stolic reprezentują. Więc "racja stanu", "interesy narodowe" to raczej przykrywka, chwytliwe hasło, za którym nie kryje się realne działanie. Bo gdy rzeczywiście chodzi o poważne interesy - wygrywa Unia, USA, albo zwykła prywata.

Jedyna szans na działania w imię "racji stanu" to objęcie władzy przez grupy zdeterminowane do działania w interesie tych, którymi rządzą. Związanych z nimi jak najsilniejszymi więziami.

oto adam_54

Racja stanu - nadrzędny interes państwa

Dziwią mnie ludzie którzy używają zwrotu "racja stanu" wymyślonego przez kard. Richelieu... i zamiast trzymać się znaczenia jakie temu zwrotowi nadał jego twórca. Zamiennie deliberują, podciągając pod znaczenie tego zwrotu wszystko co możliwe. A czym jest owa "racja stanu" w rozumieniu kard. Richelieu.. można to spuentować w jeden sposób..... czym Joker w kartach , tym "racja stanu" w polityce.... użycie.....
1. w dyskusji - "tego wymaga racja stanu" - znaczy tyle.... koniec dyskusji, moje na wierzchu .
2. Zamknąć Andrzeja w pierdlu - bo tego wymaga racja stanu.
3. Ściąć Equatore bo tego wymaga racja stanu.
"Racja stanu" to taki argument ostateczny w polityce pańtwa , któremu wszyscy mają się bezwzględnie podporządkować - a co on naprawdę znaczy , wie tylko ten który tym argumentem operuje :-)

oto chłop jag

Tzw. racja stanu już

dawno osiągnęła wymiar globalny - tołażysze - i oznacza wszelkie działania prowadzące do tego - aby strzyżeni, goleni i dojeni tzw suwereni w poszczególnych krajach - nie wierzgali.
Tzw. racja stanu to także wszelkie działania prowadzące do tego aby już oficjalnie ludzi stworzonych przez Boga - zrównać ze zwierzętami - tołazysze.
Wniosek?
Po prostu - dzisiaj obowiązuje na Ziemi racja Piekła - tołażysze.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.