Upadek profesora Andrzeja Nowaka

Żal mi faceta. Po prostu żal. Szkoda. Lubię go za to, że jest szczery, uczciwy i ma, wyrastającą ponad przeciętność, sprawność intelektualną. Czasem się z nim zgadzam, czasem nie. Ot, normalne.

Profesor Andrzej Nowak kocha Polskę. Marzy o niej. Gdy wstaje rano i zostawia pidżamę, gdy idzie do pracy, gdy pije herbatę, gdy zasypia. Jego Polska nie jest tą, która istnieje. Polską rzeczywistą. Jego Polska jest marzeniem, ideą, wzorem.

Największa sztuka w życiu polega na tym, by się takich wzorów i idei nie pozbyć, by je posiadać, ale jednocześnie, by być zdolnym do trzeźwej oceny, że to idee, zaś rzeczywistość jest inna. To tak jak zakochany mężczyzna, traktuje i postrzega kobietę taką jaka mu się marzy, a nie taką jaką jest, z jej zwyczajami, potrzebami, nawykami.

Profesor Nowak dostał ofertę, ofertę, że jego marzenie może się spełnić, ziścić, zmienić w rzeczywistość. Nie ma większej pokusy od tej, która polega na realnej obietnicy spełnienia marzeń. Siłą, która obiecała to uczynić był PiS.

Dlatego profesor wstąpił w szeregi, maszerującej w marszach przebudzenia, armii. Ponieważ był autentyczny i inteligentny, stał się z jedną z twarzy frontonu. Jednym z animatorów. Jednym z wieszczów.

Problemem Andrzeja Nowaka jest jego uczciwość, powiązana z podejściem naukowym, tj. takim które bazuje na faktach abstrahując od przekonań. Więc ta uczciwość intelektualna podsuwała mu przed oczy to co się samo przed nie pcha. To, że "tak" nie wygramy. To, że jego marzenie się nie ziści. Że nawet jeśli wygramy, co mało prawdopodobne, to nie tak, aby Polskę ZMIENIĆ. A przecież O TO CHODZIŁO. O to chodziło Nowakowi. O zmianę Polski w tę odpowiadającą jego marzeniu. Nie o zwycięstwo. Nie o walkę. Ale o to, by zmienić Polskę.

Gdy stało się dla niego jaskrawo oczywiste, że armia w której maszeruje bynajmniej nie zmierza do celu jakiego on chce, to im w końcu powiedział. Powiedział im kulturalnie, rozpaczliwie, delikatnie. Ale powiedział im prawdę. Że aparat to ludzie skupieni na czerpaniu korzyści z tego, że reprezentuje nadzieje takich ludzi jak Nowak. Że Jarosław Kaczyński już nie... No i ten wiek... Że trzeba poświęceń, żeby wygrać. Że tak nigdzie nie zajdziemy. To znaczy, działacze partii zajdą tam gdzie chcą, do ciepłych gabinetów z sekretarkami, do posad za dobre pieniądze w kraju, w którym bieda i rozpacz zagląda wielu w oczy. Że tak "NIE WYGRAMY". Że Polska się NIE ZMIENI.

I spotkał się
. Z prawdziwą twarzą PiS. Z akcją zwartej kolumny. Nie znoszącej sprzeciwu, wątpliwości czy kwestionowania metod. Padły w jego kierunku "Kury szczać prowadzać". "Naturszczyk polityczny. Itp. Itd.

Pod stosem i lawiną oskarżeń i kalumni, profesor się ugiął. Zmalał. Przygarbił. Zaprzeczył samemu sobie. Stanął przed sektą, przepraszam - przed PiS, przepraszam przed klubem Ronina, i złożył samokrytykę. Posunął się w niej nawet do tego, że oskarżył sam siebie o przekroczenie moralności w tym co uczynił. Resztki przyzwoitości i rozumu walczyły w nim z przemożnym poczuciem klęski i przerażającą świadomością konieczności rezygnacji z marzeń.

Nie wolno. Nie wolno poddawać w wątpliwość. Tylko w sekcie, jest dobro. Tylko wewnątrz, jest sprawiedliwość, a każdy kto godzi w guru albo jego przybocznych, wyrzucon będzie i potępiony. Ostatnim szarpnięciem rozsądku i wewnętrznej uczciwości profesor mówi jednak (czas 1:21:00):

"Ale zupełnie serio mówiąc. Bardzo poważnie. Może nawet patetycznie. Mamy w Polsce taki znak [...] najważniejszy firmowy, którym jest Jarosław Kaczyński. Ale jest on tylko sługą Polski. To chciałem przypomnieć."

Profesor siada. Kładzie mikrofon. Mina człowieka "złamanego", który wie, że bluźni, i wie że spotka go kara, ale nie może inaczej, bo ostatnie zręby rzetelności, zmuszają go do powiedzenia prawdy.

Ale to na nic. Na nic. Apogeum jego samokrytyki, przywodzącej na myśl najbardziej odrażające tego typu zjawiska z czasów komunistycznych, jest moment 1:37:36:

"Otóż. Przepraszam, że jeszcze raz w obronie własnej..."

Facet! Nie przepraszaj!!! Nie za to, że mówisz jeszcze raz w obronie własnej!!! Jeśli to nie jest upodlenie i poniżenie, to co nim jest?! Co to właściwie k***a jest?! Co to za spektakl? Jak daleko się trzeba posunąć wobec tych ludzi?

W sekcie ani w mafii nie ma zmiłuj. A Polska jest krajem sekt i mafii, wzajemnie szczujących ludzi na siebie. Rozdzierających to co zostało. Grabiących do siebie w zapamiętaniu. Żywiących się bezmyślnością ludzi, wynikającą z odurzenia negatywnymi emocjami i deprawacji negatywnymi zachowaniami względem innych.

Polska dla marzycieli, takich jak Andrzej Nowak, pozostanie marzeniem. Dla tych co "chodzą po ziemi", cwanych działaczy partyjnych, członków grup zawodowego interesu, pozostanie źródłem czerpania korzyści, suknem, które trzeba drzeć ile się tylko da. Dla zwykłych ludzi, pozostanie miejscem, gdzie mieszkają i borykają się z życiem, usiłując znaleźć drobiny osobistego szczęścia i uniknąć goryczy. Dla tych co wyjechali, miejscem do którego nie wrócą, bo tu syf, społeczne mafie, ruskiej natury władza i miejsce gdzie pojedynczy człowiek jest bezsilny.
----------------------
strona domowa

na ile punktów oceniasz artykuł? : 

Twoja ocena: brak
0
Jeszcze nie oceniano

Dyskusja

oto MSzach

Zajebista ta puenta:Polska

Zajebista ta puenta:

Polska dla marzycieli (...) pozostanie marzeniem. Dla tych co "chodzą po ziemi", cwanych działaczy partyjnych, członków grup zawodowego interesu, pozostanie źródłem czerpania korzyści, suknem, które trzeba drzeć ile się tylko da. Dla zwykłych ludzi, pozostanie miejscem, gdzie mieszkają i borykają się z życiem, usiłując znaleźć drobiny osobistego szczęścia i uniknąć goryczy. Dla tych co wyjechali, miejscem do którego nie wrócą, bo tu syf, społeczne mafie, ruskiej natury władza i miejsce gdzie pojedynczy człowiek jest bezsilny.

Proszę nie używać wulgaryzmów.

oto Piotr Piętak

No brawo Panie Zbyszku, tekst

No brawo Panie Zbyszku, tekst świetny - ja wprawdzie nie rozumiem kompletnie, co to znaczy zmienić Polskę bez Programy Naprawy
Rzeczpospolitej, którego ani PiS ani tym bardziej prof. Nowak nie ma.
I PiS i prof. Nowak to ciemnogród polityczny,który uważa,że jak oni
dojda do władzy jak oni będą rządzili to wszystko sie zmieni bo są patriotami. Jak widzę prof. Nowaka w TV to zamykam telewizor. Bufon,
Moralista. Groza. Ale tekst świetny

oto chłop jag

Upadek profesora Andrzeja

Upadek profesora Andrzeja Nowaka

Upadek p. profesora A. Nowaka nastąpił z chwilą popierania tzw. PiS - więc bardzo dawno temu - tołażysze.
Wniosek?
Upadły profesor nie mógł upaść ponownie - tołażysze - nawet gdyby przepraszał samego Belzebuba.
Na koniec - wystarczy nic nie robić - aby robactwo rozlazło się po kątach i dla ludzi swoje prawa zaczęło narzucać - a wtedy i piewcy robactwa natychmiast się znajdą - tołażysze.

oto adolfina

Historycy, do lamusa!

Jakiż interes ma autor w tym, żeby z namaszczeniem tytułować A. N. i obdarzać przymiotami, których nie posiada (uczciwy, szczery)? Nawet nie zająknął się, żeby wspomnieć iż pan A. N. jest z wykształcenia historykiem - tak jak Tusk czy Komorowski, dając tym pominięciem do zrozumienia, że to wykształcenie widocznie tej osobie splendoru nie przynosi.
Ów „znawca” Rosji i zagorzały rusofob chyba z nakazu samego sanhedrynu ma za zadanie w udzielanych wywiadach straszyć Polaków niecnymi zamiarami KGB-sty Putina wobec naszego kraju. Jeden z internautów pisze:
„ Czy to Rosja po 1989r. zlikwidowała polski przemysł, banki, handel, armię, doprowadziła do ponad 50% bezrobocia, do zapaści służby zdrowia i nauki, do emigracji zarobkowej młodych, do niszczenia kultury narodowej Polski itd., itp.?
Czy to Rosja, jej obywatele, przejęli resztki polskich przedsiębiorstw?
Czy to Rosja dyktuje Polsce kierunki polityki wewnętrznej i zagranicznej? itd.”

Mam straszne wspomnienie jako dziecko spowodowane niechlubnym zachowaniem Armii Czerwonej na Śląsku w czasie działań wojennych , a później już jako dorosły człowiek (student , inżynier) - bardzo pozytywne w kontakcie bezpośrednim z Rosjanami i radziecką literaturą naukową, stojącą na bardzo wysokim poziomie, dostępną powszechnie i tanią , z której korzystam do dnia dzisiejszego.

oto alvis

Według słownika wyrazów...

Według słownika wyrazów obcych i zwrotów ocojȩzycznych:
"ironia, zamaskowana kpina; drwina zawarte w w pozornej aprobacie; lekki sarkazm, ujȩty w wypowiedź, której zamierzony sens jest odwrotnością dosłownego znaczenia słów".

oto ulcik140

A ja widzȩ, cynicznych dwóch

A ja widzȩ, cynicznych dwóch łgarzy, bo jakoś trudno mi uwierzyć, ze tej klasy intelektualisci jak G.Braun i A.Nowak wierzą w te brednie co głoszą na temat zagrożenia przez ruskie imperium. Mają w tym własny interes, który przekładają wyżej zdobytej wiedzy wlącznie z własną wiarygodnoscią, którą stawiają pod znakiem zapytania, w to moge uwierzyc. O honorze już nie wspomnȩ.

Prawda jest taka żenująca, ano, że Ruskie Imperium to na nas lagȩ kładzie, po kiego grzyba potrzebne ruskim takie spoleczeństwo, które pozwoliło na rozwalenie wlasnego państwa? W czym możemy im pomóc lub zaszkodzić, jak świat i nawet tzw.trzeci świat siȩ z nami NIE liczy.

oto Jerzy Mariusz

Prof. Andrzej Nowak w AKO w Poznaniu

Profesorowi Andrzejowi Nowakowi bardzo trudno dorosnąć chociażby do pięt. A co dopiero recenzować jego twórcze myśli i działania.

Żal mi autora tego tekstu. I wszystkich tych, którzy mu tu wtórują. Po prostu żal.
Jego i wszystkich pozostałych mędrków wywyższających się tu ponad uczciwość, sprawność intelektualną, wiedzę i poglądy Andrzeja Nowaka informuję, że warto znaleźć czas i posłuchać co Profesor miał do powiedzenia w Poznaniu, na spotkaniu w Akademickim Klubie Obywatelskim im. Prof. Lecha Kaczyńskiego:

http://ako.poznan.pl/5729/

oto Zbyszek S

@Jerzy Mariusz

Rzecz nie jest o poglądach prof. Nowaka. Tylko o mechanizmach i poniżeniu, i o tym, co z tego wynika. Przyjmując pańską estymę dla profesora, tym bardziej powinien Pan z tekstem się zgodzić, bo człowiek został upokorzony do tego stopnia, że przepraszał środowisko do którego się zwracał, że mówi we własnej obronie. Ot... obraz środowiska i mechanizmów w nim funkcjonujących. Straszne to... ale prawdziwe.

oto adolfina

Kadzidło

Nie ogolony, nie umyty, a co dopiero z piętami.
Więc bez kadzidła/kadzenia nie staramy się do nich sięgać.
Słuszna decyzja, by gorzkie żale uprawiać. Przecież to czas postu.
W tych dniach słuszne jest również zalecenie słuchania nawiedzonego męża, a uczestnictwo w Klubach w rekolekcjach - bardzo pożądane.

oto Krzysztof M

warto znaleźć czas i

warto znaleźć czas i posłuchać co Profesor miał do powiedzenia w Poznaniu, na spotkaniu w Akademickim Klubie Obywatelskim im. Prof. Lecha Kaczyńskiego:

Jeśli "... Kaczyńskiego...", to ja nie mam czasu. :-)

oto Wojciech Błasiak

Zbyszek S

Opisany upadek profesora Andrzeja Nowaka to tylko symbol upadku niezależności polskich nauk społecznych. A w konsekwencji ich nicości. Największy polski powojenny socjolog, Stanisław Ossowski sformułował kardynalną zasadę etyczną uprawiania nauk społecznych: - podstawowym obowiązkiem naukowca jest brak lojalności w myśleniu -. To dlatego zajmowanie się naukowe rzeczywistością społeczną jest takie trudne. Każda teza naukowa uderza, ociera, doskwiera jak nie jednym to drugim politykom, władzom, grupom, interesom, interesikom, dążeniom, itp. Nie wolno być wobec nikogo lojalnym, bo przestaje się być lojalnym wobec nauki, a końcem jest upadek również i naukowy. Tymczasem w Polsce co znane choć trochę naukowe nazwisko, to wpisane w jakąś lojalność grupową. Tak się nic istotnie naukowego nie wyprodukuje, niezależnie od wiedzy, inteligencji i zdolności strukturyzacji.
Jeśli Jarosław Kaczyński publicznie stwierdza, że w tym systemie politycznym nie ma możliwości dokonywania zasadniczej naprawy Polski, a równocześnie jest kluczowym współtwórcą tego systemu, jako minister prezydencki Wałęsy, lider kilku partii, premier rządu i lider koalicji rządzącej państwem przez 2 lata, to jest to obiektywnie rzecz biorąc przeciwnik dobra tego państwa i jego obywateli. Zamierza bowiem nadal trwać na tworzonej przez siebie scenie politycznej, nic nie zmieniając. Jeśli zaś dodać do tego fakt, że współodpowiada za wprowadzenie i wpieranie ustrojowego liberum veto w postaci ordynacji proporcjonalnej z wszystkimi dodatkami, które uczyniły z tego ustroju parlamentarną oligarchię wyborczą, to jest wręcz wrogiem dobra tegoż państwa i jego obywateli. I ponieważ aktywnie zwalcza politycznie usunięcie tego liberum veto III RP poprzez wprowadzenie JOW, to to jest wręcz cynicznym wrogiem dobra tego państwa i tych obywateli. A profesor A. Nowak w tej sytuacji pełni już tylko rolę użytecznego idioty legitymizującego wrogów własnych marzeń politycznych.
A poza tym napisał Pan bardzo dobry artykuł.
Wojciech Błasiak

oto Jerzy Gieysztor

Kto decyduje się na alians z partią typu leninowskiego,

w której nie ma wolności dyskusji, ten musi akceptować podległość wobec wodza. Którego władza jest wystarczająco silna, przywilejem układania list wyborczych, zawartym w tzw.proporcjonalnej ordynacji wyborczej. A rad godzących w jego pychę, wódz nie potrzebuje.

Jeżeli prof.A.Nowak to zrozumie, to może dostrzec, że niezależność w myśleniu potrzebna będzie partiom dopiero po wprowadzeniu ordynacji wyborczej, respektującej równą dla wszystkich, pełną swobodę kandydowania w jednomandatowych okręgach wyborczych. Bo takie zasady wymuszają na partiach charakter obywatelski, a na partyjnych liderach, poszukiwanie doradców, potrzebnych w służbie dobru wspólnemu, a więc myślących uczciwie, zatem niezależnie.

oto Jerzy Gieysztor

Pełna swoboda kandydowania w okręgach jednomandatowych,

to otwarty konkurs na posłów. W którym pluralizm dyskusji owocuje istnieniem także partii mniejszych. Np. w parlamencie UK jest ich 9.

Natomiast fetyszem partyjnego dupolu nie dadzą się zastraszyć ci, którzy świadomi są rozkładu wyborczych preferencji społeczeństwa wg krzywej Gaussa. Co oznacza, że większość społeczeństwa ma poglądy centrowe i dlatego programy obydwu partii dominujących przy systemie wyborczym JOW, są do siebie zbliżone, a przede wszystkim wyrazista jest odpowiedzialność za ich realizację. Czego nie uświadczysz w przypadku nawet najbardziej wyrafinowanych systemów proporcjonalnych.

oto JJerzy

Nie żebym ...

... od razu miał się czepiać, ale czy nie przeszkadza panu świadomość, że nawet pańska wyidealizowana forma demokracji jest niewydolną formą zarządzania? Skoro tak skutecznie skorzystał pan z dorobku statystyki, to może warto by zastanowić się jaki jest cel zarządzania ... Czy celem jest zaspokojenie ułomnego przekonania większości o posiadaniu kompetencji do decyzji strategicznych, czy też skuteczność samego procesu, dająca w konsekwencji optymalną wielkość dobra wspólnego, nawet bez zrozumienia mechanizmów przez ową większość?

oto Jerzy Gieysztor

JJerzy

Rządami opartymi o system JOW posługują się demokracje uznawane za czołowe. Zatem nazywanie wyidealizowaną, tej formy demokracji, ma się nijak do rzeczywistości, gdyż istnieją realnie.
Natomiast pierwszym z brzegu przykładem skuteczności ich rządzenia, w porównaniu do systemu partyjnych list wyborczych, jest bezprecedensowa emigracja zarobkowa z Polski do UK.

oto JJerzy

Pan mnie,

Panie Jerzy zupełnie nie zrozumiał :) Ja tylko chciałem Panu, w oparciu o jego własną wypowiedź wskazać, że demokracja, z definicji, jest ułomna i jak już tu pisałem, to ... szpachlowanie wszelkich dziurek i pęknięć zwyczajnie nie ma sensu.
Logika wskazuje jedyną słuszną drogę ... To tak jak ze strategią dla np firmy ... Dotychczasowa to twór ... szalonego socjalisty podpuszczonego przez finansowych hochsztaplerów ... Nie działa w kierunku tworzenia dobra wspólnego. Coraz bardziej się wyradza ... Tymczasem wielbiciele utopii upierają się, że jak trochę podszpachlujemy, to już za chwileczkę, już za momencik ... A figa z makiem!
Trzeba zwyczajnie zapytać siebie o założenia ... Po co to wszystko ... A potem zamiast upierać się, to odrzucić swoje demony i przyznać się, że to nieustanne tworzenie nowych człowieków, to poszukiwanie społeczeństwa co to spełni oczekiwania architektów nowej szczęśliwej przyszłości to zwykła utopia wciskana jedynie dla otumanienia ofiar owej operacji.
Eeeee ... Nie chce mi się ... gadać ...

oto Dubitacjusz

@ p. Jerzy Gieysztor: ślepa fascynacja "zachodem"

Rządami opartymi o system JOW posługują się demokracje uznawane za czołowe.

Oraz demokracje nie uznawane za czołowe (za wikipedią):

Anguilla, Antigua and Barbuda, Azerbaijan, Bahamas, Bangladesh, Barbados, Belize, Bermuda, Botswana, Canada, Cook Islands, Dominica, Ethiopia, Gambia, Ghana, Grenada, India, Jamaica, Kenya, Liberia, Madagascar, Malawi, Malaysia, Maldives, Micronesia, Myanmar, Nigeria, Palau, Saint Kitts and Nevis, Saint Lucia, Saint Vincent and The Grenadines, Sierra Leone, Singapore, Solomon Islands, Swaziland, Tanzania, United Republic of Tonga, Trinidad and Tobago, Uganda, United Kingdom, United States, Virgin Islands British, Yemen, Zambia, Zimbabwe

Po drugie, już w tym "czołowych" demokracjach mamy

  • deficyt budżetowy (procentowo większy niż w Polsce)
  • rozbuchany socjal
  • ingerencję urzędników w rodzinę
  • małżeństwa pederastów
  • kretyńską politykę zagraniczną (destabilizacji Bliskiego Wschodu pozwoliła wypłynąć ISISowi)

O czym już pisałem w tekście Negatywne zjawiska w Wielkiej Brytanii a JOW.

oto alvis

Tak pewnie było

Tak pewnie było w czasach starożytnych, Zresztą, co do kompetencji w owych czasach też nie mamy absolutnej pewności. Teraz mamy czasy nowożytne i nie ma odwrotu od nowoczesności.

oto AnnaK

Natomiast pierwszym z brzegu

Natomiast pierwszym z brzegu przykładem skuteczności ich rządzenia, w porównaniu do systemu partyjnych list wyborczych, jest bezprecedensowa emigracja zarobkowa z Polski do UK.

Nie to żebym broniła skuteczności polskiego rządzenia, ale wydaje mi się, że Pańska wypowiedź jest nieco demagogiczna. Pamiętamy przecież nie tak odległe czasy, kiedy to Anglicy emigrowali do Niemiec zarobkowo. Rzecz jasna nie na taką skalę jak Polacy. Więc to chyba nie za przyczyną cudownego JOW.

oto AnnaK

No to bajajmy i bujajmy!-

No to bajajmy i bujajmy!- prosty wniosek z tego przykazania.
Przed nauką kraty nadal zakładajcie. Slużcie gorliwie nadbudowie.

Ten wniosek nie jest prosty. Raczej prostacki. Myślę że gdyby prof. Nowakowi chodziło o stół, to wybrałby bardziej obfity. Tylko kretyn może zakwestionować jego intelekt.

oto adolfina

Pani intelekt kwestionuję i

Pani intelekt kwestionuję i jego też.
Intelekt- zdolność do pozyskiwania wiedzy i umiejętność jej wykorzystywania,to również umięjętność przystosowywania się do otaczającej rzeczywistości.

...podstawowym obowiązkiem naukowca jest brak lojalności w myśleniu- bezsensowny fragment zdania.

oto Krzysztof M

Intelekt - zdolność do

Intelekt - zdolność do pozyskiwania wiedzy i umiejętność jej wykorzystywania,to również umiejętność przystosowywania się do otaczającej rzeczywistości.

I w ten sposób do intelektu przypisała pani oportunizm i mimikrę. :-)

oto Alej

Panie Wojciechu (@ "Zbyszek S" pana Wojciecha Błasiaka)

A nie dopuszcza Pan myśli, że prof. Nowak:

1. Jako naukowiec, historyk jest jak najbardziej "lojalnym wobec nauki"?

Wydaje mi się, że Pan myli jego działalność publicystyczną z jego twórczością naukową.

2. Ma prawo mieć poglądy polityczne odmienne niż atakujący go tutaj krytycy i prześmiewcy?

Zwłaszcza, że, jak się wydaje, są to poglądy przemyślane i racjonalne (w przeciwieństwie do prezentowanych tu przez wielu, na ogół wartych wyłącznie wzruszenia ramionami).
Naprawdę RÓWNIEŻ Pan nie widzi, że, na dzień dzisiejszy, istnieją tylko dwa scenariusze: albo kontynuacja tego co mamy a czego mieć nie chcemy albo wyborcza wygrana jedynej mającej na to realne szanse partii opozycyjnej w stosunku do obecnego establiszmentu?
Po którym to zwycięstwie zbyt wiele sobie nie ma co obiecywać (prof. Nowak akurat trafnie to postrzega) ale które NA PEWNO zdestabilizuje obecny, chory system. Co ani chybi stworzy nowe możliwości. Dla wszystkich polskich sił politycznych.

3. Ma prawo jak najszczerzej uznawać, że popełnił błąd i się do niego przyznać?

Naprawdę uważa Pan, że nie był to błąd? że warto na kilkanaście tygodni przed wyborami przebudowywać partię, która powoli lecz systematycznie zwiększa swoje społeczne poparcie? że wzywanie do tego nie było w tym momencie czymś absolutnie nie na czasie?

Proponuję by Pan zauważył także to, że pan prof. Nowak wszystko co robi robi najzupełniej SWOBODNIE, jego życie nijak nie jest uwarunkowane decyzjami przywódców (tak naprawdę to Prezesa) popieranej przez niego partii. Ma taką pozycję życiową, że doskonale może funkcjonować poza polityką. Zatem to co robi niewątpliwie robi dlatego bo uważa, że tak trzeba.

Aha, cyniczne wyśmiewanie zaangażowania na rzecz Polski postrzegam nie jako dowcipne a jako żałosne. Przykro mi z powodu osoby autora tych śmichów chichów, którego akurat cenię i szanuję.

oto Wojciech Błasiak

Alej

To nie są "śmichy chichy". Opisany przez Zbyszka S przypadek z prof. A. Nowakiem stawia go w niekorzystnym świetle jako naukowca. Było mi przykro o tym czytać, bo sobie go po prostu cenię. Niestety ponownie podpisuję się pod swoją argumentacją. Efekty bycia lojalnym wobec J. Kaczyńskiego widziałem na przykładzie ewolucji poglądów mojego byłego znajomego prof. Zybertowicza. I widzę na około wśród dziesiątków innych mnie nieznajomych naukowców lojalnych wobec różnych partii. To po pierwsze. Na miłość Boską, czy każdy bardziej znany i chciany przez polityków dla ich własnych interesów partyjnych naukowiec, musi krążyć jak satelita wokół jakiejś grupki politycznej? I to jeszcze publicznie dawać dowody swej upokarzającej zależności? Gdyby to chodziło o kogoś, kogo sobie nie cenię, to nie zabierałbym głosu.
A po drugie J. Kaczyński i PiS jest zawalidrogą na ścieżce do sprawnego i silnego państwa. I to aktywnym zawalidrogą, co udowodnił empirycznie mając przez 2 lata swój rząd i większość koalicyjną w Sejmie i nie uchwalając żadnej istotnej czyli ustrojowo ważnej ustawy. PiS i J. Kaczyński tworzy złudzenia polityczne naprawy państwa. Jest kolejnym zderzakiem układu Okrągłego Stołu, który nam dewastuje wszelkie szanse rozwojowe naszego kraju od 25 lat. Popieranie publicznie PiS i J. Kaczyńskiego przez naukowca tej klasy jakim jest A. Nowak, to tak, jakby chcieć radykalnej naprawy I Rzeczpospolitej w XVIII wieku, a równocześnie wspierać te stronnictwa polityczne, które aktywnie występują za utrzymaniem liberum veto. Bo taką rolę spełnia J. Kaczyński i PiS w III RP występując za utrzymywaniem ordynacji proporcjonalnej, i to jeszcze z finansowaniem partii sejmowych z budżetu. To aktywna działalność na rzecz parlamentarnej oligarchii wyborczej, a przeciw parlamentarnej demokracji. I w tej sytuacji prof. A. Nowak pełni w mojej ocenie rolę bezmyślnego legitymizatora czy też mówiąc Leninem "użytecznego idioty", który osłania i zasłania swoim autorytetem naukowym wrogów naprawy III RP.
Wojciech Błasiak

oto Krzych Adam

W pełni się z tym zgadzam.

Przypadek prof. A Nowaka, a jeszcze bardziej prof. A. Zybertowicza to coś co może jedynie smutek wzbudzić. Bardzo inteligentni i posiadający w swej dziedzinie wielką wiedzę ludzie popierający wątpliwej jakości linię polityczną i pewnych polityków o wątpliwych poglądach.

"Academia" to niezależność myśli. Gdy jej wybitni przedstawiciele tę niezależność porzucają skutek jest właśnie taki jaki widzimy. Smutny, bardzo smutny.

Jest to zjawisko ogólnoświatowe. Tu, za oceanem, jest jeszcze gorzej, "Academia" beczy po lewacku chórem jak stado baranów. Gdy zaś trafią się jacyś jej przedstawiciele próbujący wyrazić jakąś niezależną myśl zaraz rozpoczyna się nagonka.

oto AnnaK

Bardzo inteligentni i

Bardzo inteligentni i posiadający w swej dziedzinie wielką wiedzę ludzie popierający wątpliwej jakości linię polityczną i pewnych polityków o wątpliwych poglądach.

A kogo niby mają popierać Panie Krzychu? Pana mogę zrozumieć, bo Pan może sobie pozwolić na takie stanowisko, bo decyzje podejmowane przez kolejne rządy Pana bezpośrednio nie dotykają. Ale p. Błasiak odczuwa to na własnej skórze, tak jak my wszyscy. I te dwa lata rządów PiS, to był okres odczuwanej przez wszystkich okres prosperity polskiej gospodarki.
Więc co tu mówić o wątpliwej jakości, czy wątpliwych poglądach?
Co zaś do oceny postawy prof. Nowaka dokonanej przez p. Błasiaka, to powiem szczerze że jestem zdumiona. Przecież p. Błasiak działał w partii i nawet był w sejmie. Więc jakie ma moralne prawo krytykować za to innych?

oto Krzych Adam

Obawiam się że nie może mnie Pani zrozumieć!

Właśnie w wyniku tego co zaszło w 2005 roku przestałem uważać PO za normalnie działającą "pro publico bono" partię, a po 2007 roku do tej samej kategorii przeszedł dla mnie PiS. Pozostałe dwie partie z liczącą się liczbą posłów wówczas w Sejmie (SLD i PSL) w tej kategorii już tam dla mnie były wcześniej.

W wyniku tego powstała górna część mojej stopki. Co tam jest oznacza tylko jedno. Dopóki scena polityczna zdominowana jest przez to co jest określane jako "POPiS-owy system", "bandę czworga", "układ pookrągłostołowy", "zmowa z Magdalenki" w mej ocenie nic dobrego Polskę nie czeka.

Taka jest sytuacja, a przynajmniej ja tak sytuację widzę. Zatem gdy rozważam postawy wszystkich ludzi uważanych przeze mnie za uczciwych, szczerych, kochających swój kraj i na pewno nie mniej inteligentnych niż ja sam, nie tylko wymienionych profesorów, zdziwienie moje budzi, gdy decydują się oni na popieranie którejkolwiek z wymienionych wyżej sił politycznych (bądź jakichś wypączkowań z nich).

oto AnnaK

W wyniku tego powstała górna

W wyniku tego powstała górna część mojej stopki. Co tam jest oznacza tylko jedno. Dopóki scena polityczna zdominowana jest przez to co jest określane jako "POPiS-owy system", "bandę czworga", "układ pookrągłostołowy", "zmowa z Magdalenki" w mej ocenie nic dobrego Polskę nie czeka.

Zakładając, że tu przyznam Panu rację ( choć nie do końca), to chyba nie chce Pan powiedzieć, że nie ma żadnego znaczenia czy rządzi PO, PiS, SLD czy PSL?
Bo dla mnie znaczenie ma. Odczuwam to na własnej skórze. Te dwa lata rządów PiS, po których Pan zmienił zdanie na ich temat, ja postrzegam jako bardzo udane. I jestem zdziwiona Pańskimi obiekcjami.
Na wszelki wypadek dodam, że baz żalu pożegnała bym PiS gdyby pojawiła się realna alternatywa. Ale takiej nie ma i nie zanosi się, że prędko będzie.
Mamy więc bezradnie rozłożyć ręce i lamentować, że nic się nie da zrobić?

oto Krzych Adam

Troszkę odeszliśmy od zagadnień, od których się zaczęło.

A mianowicie od myśli na temat naukowców, profesorów, często wybitnych i z nieposzlakowaną opinią osób uczciwych, szczerych i kochających swój kraj, którzy angażują kredyt zaufania jaki sobie wyrobili w popieranie okreslonych linii politycznych czy konkretnych polityków.

Odpowiadając na Pani pytanie czy chcę powiedzieć, że nie ma żadnego znaczenia czy rządzi PO, PiS, SLD czy PSL mogę stwierdzić, że nie, wcale tak nie uważam. Odpowiedź na drugie pytanie, a mianowicie czy należy więc bezradnie rozłożyć ręce i lamentować, że nic się nie da zrobić jest znacznie trudniejsza. To znaczy oczywiście tak robić nie należy.

Natomiast co należy robić, w sensie przedstawienia przeze mnie dokładnego przepisu na działania, to coś czego nie jestem w stanie zrobić. Gdybym to wiedział już dawno przedstawiłbym tu taki program.

oto AnnaK

A mianowicie od myśli na

A mianowicie od myśli na temat naukowców, profesorów, często wybitnych i z nieposzlakowaną opinią osób uczciwych, szczerych i kochających swój kraj, którzy angażują kredyt zaufania jaki sobie wyrobili w popieranie okreslonych linii politycznych czy konkretnych polityków.

Przy całym szacunku Panie Krzysztofie, ale Pańska wiedza w tym temacie jest z natury rzeczy wyrywkowa i często oparta na propagandowych przekazach medialnych. Cała rzecz zaczęła się od tzw. partii ludzi rozumnych. I tę metodę pociągnęła PO, a usłużni klakierzy informowali społeczeństwo o popieraniu tej partii przez elity intelektualne kraju i młodych wykształconych. I chodząc w nimbie partii intelektualistów, przekształca nasz kraj w państwo opresyjne, któremu nie wystarcza już zwykła grabież obywateli, ale także chęc panowania nad ich umysłami i przekonaniami. Przykładów na to jest aż nadto.
I ludzie tacy jak prof. Nowak, którzy to rozumieją i którzy się z tym nie zgadzają z pełną świadomością zagrożeń angażują się po drugiej stronie, bo to jedyna skuteczna metoda. Singiel za którym nie ma się kto ująć, jest szybko załatwiany nawet fizycznie, ale przeważnie utratą pracy i objęciem środowiskową anatemą.
W omawianym przypadku prof. Nowak popełnił błąd polityczny i za to spotkał się z krytyką głównie dziennikarzy. Jako człowiek z klasą nie obraził się, jak to wielu dotychczas czyniło, tylko przeprosił, a usłużny p. Zbyszek, natychmiast ogłosił jego upadek. Taka wykoślawiona narracja trafia czasami na podatny grunt i nazywa się propagandą. Proszę poszukać ludzi z tytułami naukowymi w PO i zastanowić się dlaczego p. Zbyszek o nich nie napisze ani słowa. Choć byłoby o czym pisać. Czyżby dlatego, że są mu bliżsi ideowo?

oto Krzych Adam

Dziękuję.

Rzeczywiście pomogła mi Pani zrozumieć jak to może się zdarzyć, że naukowcy, profesorowie, często wybitni i z nieposzlakowaną opinią osób uczciwych, szczerych i kochających swój kraj, mogą zaangażować kredyt zaufania jaki sobie wyrobili w popieranie określonych linii politycznych czy konkretnych polityków. To w dalszym ciągu nie czyni strawnym np. prof. Zybertowicza dla mnie , ale z prof. Nowakiem sprawa wygląda inaczej.

Może dlatego, że z prezentowanymi przez niego poglądami na temat Rosji zgadzam się niemal w zupełności. Jeden jest tylko wyjątek. Dla prof. Nowaka zagrożenie rosyjskie jest realne już dziś. Ja uważam, że to zagrożenie nie ma szansy się zmaterializować w najbliższym czasie, najprawdopodobniej nie wcześniej niż za dwa pokolenia, a może nigdy. Na arenie międzynarodowej Polska ma poważniejsze problemy gdzie indziej, a mianowicie ze swymi nominalnie "przyjaciółmi" i sojusznikami. Więc elementy antyrosyjskie w polskiej polityce są dla Polski szkodliwe, albo co najmniej zbędne.

Co do opinii wyrażonej przez p. Zbyszka S o upadku prof. Nowaka to z nią po obejrzeniu wypowiedzi Profesora się nie zgadzałem, ale wypowiadać się o tym nie chciałem. Chce p. Zbyszek robić z igły widły to jego sprawa.

Poświęciła Pani jeden cały akapit powyżej Platformie Obywatelskiej. No cóż od już 10 lat klasyfikuję ich w obrębie, mówiąc terminami ukutymi przez p. Michalkiewicza, "obozu zdrady i zaprzaństwa". Zakładam, że nie byłoby to możliwe gdybym posiadał "wiedzę w tym temacie z natury rzeczy wyrywkową i opartą na propagandowych przekazach medialnych"?. Prawo i Sprawiedliwość to w tej klasyfikacji "obóz patriotyczny", skupiający płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm.

oto Alej

Hmm, no to się Pan w sumie z prof. Nowakiem ... zgadza.

On też (np. w sobotnio-niedzielnej "Rzeczpospolitej. Plus Minus" z 28/29 marca br) bardzo wyraźnie postrzega nasz problem z naszymi "nominalnie "przyjaciółmi" i sojusznikami". Przede wszystkim jednak mówi o "wewnętrznym" zagrożeniu polskiej kondycji narodowej.
Pan zza oceanu może nie widzieć jak bardzo realne jest to zagrożenie.

Zaś niebezpieczeństwa "moskiewskiego" wcale nie przedstawia jako groźby rychłej inwazji. Skądinąd nie dziwota, wbrew temu co się tu próbuje nam wciskać, to fachowiec od kierowania się rozumem i logiką (czego nie daje się powiedzieć o większości jego oponentów), naukowiec "z najwyższej półki".

Aha, takiej rychłej inwazji, MOIM ZDANIEM, wcale nie można na 100% wykluczać.
Chociażby z tego powodu, że jesteśmy w NATO.

Ba! jakaś "hybrydowa" forma tej inwazji już ma miejsce - w polskim Internecie. Wspomagana przez "pożytecznych" miejscowych.
Taż widzi Pan jak wiele tu wpisów opowiadających się za rosyjską racją stanu, w tym "jaja" sobie robiących z polskiego (uchowaj Boże! nie z rosyjskiego) patriotyzmu.

Aha, panie Zbyszku, dzięki za link do przemówienia prof. Nowaka na konwencji Andrzeja Dudy (nie znałem). Agitka ale zgrabna agitka, dobrze podbudowana intelektualnie.

oto Krzych Adam

Ależ tak, jakże mógłbym się nie zgadzać?

Prof. A. Nowak świetnie zna historię stosunków polsko-rosyjskich i jest bacznym obserwatorem bieżących zdarzeń. Nie będę pretendował do posiadania zbliżonej wiedzy historycznej, ale właśnie te stosunki to moje hobby, a bieżące zdarzenia staram się również bacznie obserwować. Rosyjska zawartość tego co jest w sieci jest ogromnie interesująca.

No cóż, ja w tej chwili nie prenumeruję już żadnego medium wydawanego w Polsce. O tym co mówi prof. Nowak, a także wiele innych osób wiedzę czerpię z z Internetu, głównie z Youtube, zatem wypowiedzi w "Rzeczpospolitej" nie znam bo tego artykułu nie czytałem.

oto Wojciech Błasiak

Anna K

Prawo moralne do oceny postawy naukowców daje mi to, że nigdy nie byłem lojalny intelektualnie wobec Konfederacji Polski Niepodległej, z ramienia której byłem posłem, choć której członkiem nigdy nie byłem. Nie uprawiałem też polityki jako poseł. I nie uważałem się za polityka. To KPN korzystał z moich naukowych analiz, a nie odwrotnie. A gdy próbowano mnie skłonić do lojalności, nasze drogi szybko się rozeszły.
Wojciech Błasiak

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.