„... abyś dzień święty święcił” (cz. 1)

W następujących krajach Europy obowiązuje zakaz handlu w niedzielę, z różnymi niewielkimi odstępstwami: Wielka Brytania, Norwegia, Dania, Niemcy, Austria, Belgia, Holandia, Luksemburg, Francja, Hiszpania, Włochy, Szwajcaria, Węgry, Grecja, Cypr, Malta, Ukraina. Nie powoduje to chaosu, dodatkowego bezrobocia, rozpaczy zapracowanych klientów, którzy „tylko” w niedzielę mogą zrobić niezbędne zakupy, przedsiębiorcy nie grożą z tego powodu państwu. Jak się okazuje, wprowadzenie takiego zakazu w Polsce spowodowałoby apokalipsę, gdyby wierzyć właścicielom supermarketów, środowiskom lewicowo-demoliberalnym oraz mainstreamowym „przekaziorom”. Nie tylko. Również publicyści określający się jako „prawicowi”, a nawet „narodowi” biją w postulat niedziel wolnych od handlu. Co ma wspólnego akceptacja wyzysku najbardziej bezbronnych pracowników oraz rozmywania świętości niedzieli z poglądami narodowymi, dalibóg nie wiem.

Zauważmy, w PRL – oprócz Święta 3 Maja i 11 Listopada - zniesiono wolne dni od pracy obowiązujące w niektóre święta kościelne. Ostatnie zniesione święta (w 1960 r.) to Trzech Króli (6 stycznia) i Wniebowzięcie NMP (15 sierpnia). Natomiast niedziela stanowiła obowiązkowy dzień wolny od pracy, oczywiście poza zakładami pracującymi w ruchu ciągłym, służbami porządku publicznego itp. Za czasów gierkowskich zrobiono niechlubny „wyjątek” dla górników. Natomiast rządy demoliberalne praktycznie zniosły niedzielę dla pracowników handlu. Praktyka ta zaistniała pod naciskiem wielkich sieci handlowych, głównie zagranicznych, które pracowników zatrudniały na śmieciowych umowach i w czasie szalejącego bezrobocia dawały minimalne stawki godzinowe. Rodzinne małe sklepy, aby choć częściowo sprostać konkurencji, też zaczęły handlować w niedzielę. Odrębny problem stanowi praca niedzielna pracowników wielu firm, które zatrudniają minimum ludzi, obciążając ich ponad miarę. I by sprostać wymaganiom pracodawcy, muszą pracować w niedziele, często w domu. Ale ta sprawa nie stanowi przedmiotu niniejszych rozważań.

Umowa Solidarność-PiS

Zabiegając o głosy, PiS uzgodnił z NSZZ Solidarność („S”), że po zwycięskich wyborach przywróci wolne niedziele dla pracowników handlu. 3 czerwca 2016 r. organizatorzy akcji społecznej "Niedziela dla Rodziny" złożyli petycję skierowaną do prezydenta Andrzeja Dudy, na rzecz ograniczenia handlu w niedzielę. Petycję podpisało ponad 30 tys. osób. Akcję zainicjowała organizacja "Misja Gabriela" oraz Rada Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ "Solidarność". Aby projekt ustawy obywatelskiej mógł być rozpatrywany przez Sejm, wymagane jest co najmniej 100 tys. podpisów. „S” zebrała wielokrotnie więcej podpisów i skierowała projekt do Sejmu we wrześniu 2016 r. Po czym zapadło milczenie „oficjałów”. Dopiero pod koniec marca 2017 r. rząd zaakceptował projekt obywatelski. W projekcie czytamy m.in.:

„Kto dopuszcza się handlu oraz wykonywania innych czynności sprzedażowych w niedziele oraz Wigilię Bożego Narodzenia i Wielką Sobotę zakazanych w Ustawie podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch".

Projektodawcy przewidzieli szereg wyjątków, a to m.in. stacje benzynowe, apteki, piekarnie (do godz. 13.00), niewielkie kwiaciarnie, oraz "placówki prowadzące sprzedaż pamiątek, upominków i dewocjonaliów, w których sprzedaż tych produktów stanowi minimum 30 proc. miesięcznego obrotu sprzedaży".

Autorzy uzasadniali zakaz następująco: „Niedziela dla katolików to dzień Pański, poświęcony przede wszystkim Bogu, ale też sobie i bliźnim". Wprawdzie rząd dał pozytywną rekomendację, ale zgłosił do niego co najmniej kilkanaście uwag. Jak informował rzecznik rządu: „Rząd premier Szydło nie godzi się na to, aby karać chociażby więzieniem osoby, które będą ten zakaz naruszały”. Poinformował też o "zastrzeżeniach co do zakresu zakazu handlu".

„Niech sobie będą”

Wprawdzie nie można zarzucić ekipie PiS-owskiej nagminnego łamania obietnic wyborczych (wręcz przeciwnie są one realizowane z nielicznymi wyjątkami z żelazną konsekwencją), ale tym razem rząd zmienił ustalenia przedwyborcze. Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska tak zaprezentowała nowe stanowisko rządu:

„...uważamy, że należałoby "etapować" wprowadzanie ograniczeń handlu w niedzielę. Od dawna mówił o tym wicepremier Mateusz Morawiecki, my też o tym mówiliśmy, że etapem rozsądnym, rozsądną propozycją są dwie niedziele w miesiącu, zachowując te pozostałe ograniczenia dotyczące handlu w dni wolne od pracy”.

Zauważyła, że rząd nie może popędzać parlamentu w pracach. Podkreśliła też, iż obecnie przewodniczącym podkomisji rozpatrującej projekt jest Janusz Śniadek, b. przewodniczący „S”. Minister spotkała się nawet z Komisją Krajową „S”, podczas posiedzenia której Alfred Bujara zapytał ją kogo boi się rząd PiS, nie wprowadzając wolnych niedziel, na co Rafalska sprytnie odparła - „złych rozwiązań ustawowych”. W czerwcu br. przewidywała uchwalenie ustawy pod koniec roku z terminem wejścia w życie od 1.01.2018 r. (Obecnie termin ten jest już nieaktualny, ponieważ kolejną dyskusję odroczono.)

Ponieważ PiS ostatnio mówi dwugłosem, odnotować trzeba woltę wicepremiera Mateusza Morawieckiego: „Zakaz handlu w cztery niedziele w miesiącu byłby akceptowalny, rozumiem ten postulat, można się dogadać i jeśli o mnie chodzi, to można rozszerzyć na cztery niedziele. Ale kompromis to kompromis i nie będę załamywał rąk, jeśli będą to dwie niedziele w miesiącu”. PiS-owi świeczkę, Związkowi ogarek.

Rzecznik Pałacu Prezydenckiego Krzysztof Łapiński niewiele wniósł do dyskusji, mówiąc: ”Ten spór jest sporem, który ma podłoże ekonomiczne, społeczne i także trochę ideologiczne”. Jak stwierdził, przez ostatnie 27 czy 28 lat właśnie handel w niedzielę służył temu, że wiele sieci handlowych miało dużo większe zyski, ale pracownicy za bardzo z tego nie korzystali. „Bo proszę zobaczyć jak rosły zyski sieci handlowych, tych szczególnie wielkich, jak rosły ich obroty, jak rosły ich zyski, a czy to się przekładało na wyższe zarobki pań przy kasach?” - pytał rzecznik. Podkreślił, że "ten problem trzeba rozwiązać ... w tym kształcie, który proponuje teraz podkomisja, czy w jakimś innym".

Europoseł Jarosław Kalinowski (PSL) określił kompromis jako pewne wyjście, choć „nie zadowoli żadnej ze stron”.

Jak powiedział pos. Grzegorz Długi (Kukiz '15) "kompromis zawsze jest zgniły ... więc czasami trzeba mieć odwagę i spróbować kształtować postawy. (...) Jestem z tego pokolenia, że większość swojego życia przeżyłem, mając w niedziele wszystko zamknięte”. Dodał, że Klub Kukiz 15 jest pro-obywatelski i postuluje, aby obywatele zdecydowali: „Jeżeli większość chce wprowadzenia tych ograniczeń, to niech sobie będą” - przyzwolił Długi.

Opiniami antypolskiej opozycji nie ma co się zajmować, bo z góry wiadomo – skrytykują wszystko, co zaproponuje lub uchwali PiS.

Po poprawkach projekt zakłada handel w drugą i czwartą niedzielę miesiąca oraz w dwie kolejne niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia. Podkomisja poszerzyła także katalog placówek, które byłyby wyłączone z zakazu handlu w niedzielę. Zmieniła się też wysokość kary dla firm, które nie przestrzegałyby zakazu. Posłowie zaproponowali karę grzywny w wysokości od 1 tys. do 100 tys. zł.

Polska wielkim targowiskiem

Bardzo mocno zakaz handlu we wszystkie niedziele wsparł Kościół.

„Żaden system wyzyskujący człowieka nie przyniesie prawdziwego sukcesu (...) Państwo powinno ją chronić prawem jak świętość. (…) Niedzielę należy zwrócić człowiekowi. (…) Sami do tego dopuściliśmy przez grzech zaniechania”

- mówił arcybiskup Wiktor Skworc, apelując do uczestników Pielgrzymki Mężczyzn i Młodzieńców w Piekarach Śląskich, na którą przyjechał prezydent Andrzej Duda. Dodał też:

„Dziś Polska - kraj ochrzczonych - wygląda na mapie Europy jak wielkie targowisko. (…) Musimy się bronić przed bezmyślnym trwaniem w kieracie pracy i konsumpcji, z agresywną reklamą w tle”.

Nie tylko arcybp Skworc, ale Prezydium Konferencji Episkopatu Polski zabrało zdecydowany głos w tej sprawie:

„...wyrażamy nasz niepokój wobec losu obywatelskiej inicjatywy Związku Zawodowego „Solidarność”, która została poparta podpisami ponad 500 tys. obywateli naszego kraju. Tak Konferencja Episkopatu Polski, jak i biskupi poszczególnych diecezji wielokrotnie udzielali tej inicjatywie jednomyślnego poparcia w komunikatach i listach pasterskich, licząc na przywrócenie całemu społeczeństwu niedzieli jako dnia wypoczynku i czasu budowania więzi rodzinnych oraz umacniania relacji społecznych. Niestety, jak wynika z dotychczasowych prac nad ustawą, aktualnie proponowane rozwiązania odbiegają zasadniczo od proponowanego kształtu tej inicjatywy. Milczenie z naszej strony w tej kwestii byłoby zaniedbaniem naszego pasterskiego obowiązku stania na straży dobra wspólnego”.

Wyrażając się z uznaniem o roli „S” w obronie wolnych niedziel, Prezydium KEP podkreśla:

„Wolna niedziela zawiera się w etosie „Solidarności”, z którego nie wolno korzystać wybiórczo, zwłaszcza tym, którzy się na nią programowo powoływali i powołują. W okresie przygotowań do obchodów 100-lecia odzyskania Niepodległości ...nie można pominąć niedzieli jako budulca duchowej wspólnoty narodu. Ten społeczny wymiar „uwolnienia” niedzieli zawiera w sobie jedną z podstawowych prawd o naturze człowieka, który współistnieje z innymi tworząc z nimi wspólnotę, społeczność, naród. Chodzi również o uwolnienie człowieka, gdyż osoba, której odbiera się wolną niedzielę, jest kimś wykorzystywanym. Rzecz nie dotyczy jedynie osób pracujących w handlu – choć to ich los najbardziej leży nam na sercu. Wykorzystywani są również i ci, którym – oferując spędzanie jedynego wolnego dnia w handlowej galerii – zacieśnia się tym samym obszar budowania relacji z innymi do samej tylko konsumpcji, do zdobywania nowych towarów, mających rzekomo nieustannie poprawiać standard życia, co ostatecznie jest formą materializmu praktycznego”.

Końcowe słowa stanowiska KEP wyraźnie skierowane są do ekipy rządzącej:

„Apelujemy więc do tych, którzy mają realny wpływ na kształt prawa w naszym państwie, aby mieli na względzie przede wszystkim dobro obywatela i dobro społeczeństwa, zagrożone – podobnie jak w innych państwach Europy – laicyzacją. Nie wolno zapominać własnych haseł i postulatów wysuwanych w drodze do osiągnięcia władzy, w tak ważnej społecznie kwestii. Nie wolno – nawet wobec lobbingu środowisk, dla których zysk stanowi większą wartość niż człowiek czy naród”.

Nawiązując do setnej rocznicy odzyskania niepodległości, Episkopat wzywa: „

Niech integralnym elementem tego święta całego narodu stanie się prawne i definitywne zabezpieczenie wolnej od pracy niedzieli, jako spoiwa umacniającego narodową wspólnotę”.

- - -
CDN
11 listopada 2017 r.
Kalejdoskop polski

Zbigniew Lipiński

publicysta polityczny, publikuje w "Myśli Polskiej"
www.mysl-polska.pl

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3
Ogólna ocena: 3 (głosów: 4)

Tematy: 

Dyskusja

oto ahiper 21 listopada

Nie ma chetnych do płacenia

Jak tak episkopat wzywa do wolnych niedziel, to niech też daje pieniądze na bezrobotnych, którzy zaistnieją po wprowadzeni wolnych niedziel, żaden pracodawca za darmo nie będzie płacić za ponad półtora miesiąca wolnego /4x12=48/. Jakoś tego episkopat nie powiedział, kto za to zapłaci.

oto Marek Bekier

Mam takie same poglądy w tej

Mam takie same poglądy w tej sprawie. Mam jednak również obserwacje z życia. Nie są one optymistyczne. Oto przykład z bieżącego miesiąca. Święto 11 listopada jak wiadomo przypadło w sobotę. Po wzięciu udziału w lokalnych, bardzo pięknych, uroczystościach wieczorem zastanawialiśmy się z rodziną co robić w niedzielę po południu. Wiadomo było, że będzie niewiele czasu bo najstarszą córkę trzeba odwieźć do internatu. Wyszło na to, że dawno nie byliśmy w kinie a było parę niezłych filmów w wielkim kinie pod jednym dachem z supermarketem. Okazało się, że na gigantycznym parkingu niema ani jednego miejsca. Samochody były zaparkowane nawet na trawnikach w pobliżu marketu. Wyposzczeni brakiem dostępu do sklepów w święto narodowe Polacy ruuuuszyli na zakupy w niedzielę.

oto olrob

Fikcja niedzielnej pobożności.

Te argumenty są normalnie śmieszne!
Jeżeli ktoś czuje się wykorzystywany przez pracę w niedzielę, niech zmieni pracę. Ja sobie dorabiałem w weekendy i proszę mi tego nie zabraniać.
Jednak nawet gdy pracowałem w niedzielę 12h zawsze znalazłem jednak tą godzinę na mszę świętą.
Nie jestem tak pobożnym człowiekiem aby całą niedzielę spędzić na nabożeństwach czy innych zajęciach religijnych, ani nie znam takich ludzi.
Bądźmy szczerzy: wolna niedziela nie oznacza wcale większej pobożności dla większości społeczeństwa.
Wolna niedziela oznacza czas spędzony przed telewizorem z paczką przekąsek, lub przed komputerem, grając w gry lub na Facebooku.
Dla większości ludzi niedziela pracująca przynosi więcej pożytku niż niedziela spędzona na małowartościowych rozrywkach. Niedziela pracująca oznacza przynajmniej zarobienie paru groszy.....

oto Mar.Jan

Godzina poświęcona Panu Bogu to niewiele

jak na pojecie "Dzień Pański".
Jednak generalnie zgadzam się z tym, że niechodzenie do pracy czy do sklepu nie czyni z niedzieli "Dnia Pańskiego". Możen bowiem ten czas spędzić bezmyślnie na gapieniu się w telewizor czy komputer, oglądając np. "smieszne filmiki" czy podobne bzdury. Mozna też czytać godzinami głupie gazety czy ksiązku nie rozwijajace umysłowo, a wręcz przeciwnie, zajmujące czas plotkami, często wyssanymi z palca.
W Kościele powiadaja, że nalezy czas spędzac z rodziną. OK. Czy w takim razie ktoś, kto lubi samotnie biegac po lesie, czy pojechac na parogodzinną wycieczkę rowerem, zeby się pościgac z wiatrem, to bezboznik?
A wolno grac w szachy z kimś, kto nie należy do rodziny? Czy wtedy kradnie sie czas rodzinie i marnuje na rzeczy bezuzyteczne, jak telewizja? Szachy wszak to czysta abstrakcja, odciągające ludzi na długie godziny od myślenia po bożemu...
Co z szachami w niedzielę?

oto Godzilla

Nierealne

Jeżeli ktoś czuje się wykorzystywany przez pracę w niedzielę, niech zmieni pracę.

Zmieniać swobodnie pracę można było ale w socjalizmie.
Teraz jest kapitalizm więc pracę trudno zmienić a w większości przypadków
jest to niemożliwe.

oto Mar.Jan

Pan Godzilla dawno nie był w Polsce chyba?

pracodawcy płaczą, że brakuje ludzi do roboty. I to mimo najazdu milionów Ukraińców.
Więc co jest? Udają i płacza na pokaz, zeby wzbudzic litość?

Żeby nie być gołosłownym, proszę:
brak_rak.jpg
Acha prosze zwrócić uwage na ostatni wpis, na słowo "fachowych".
Jak ktoś się lenił w szkole i w pracy i teraz nieiwele potrafi, to niech bzdur nie pisze, że nie ma pracy.
Nie ma pracy DLA NIEUKÓW!

oto Godzilla

Inżynierze Święty Maryjanie

Skoro jest w Polsce bezrobocie wynoszące ok 7 % .
To znaczy , że pracy nie ma ( choć być może dla Ukraińców jest ).
Gdyby było 0 % bezrobocia to co innego.

PS

Zajrzałem na stronę podaną przez Świętego Maryjana
http://www.gazetawroclawska.pl/wiadomosci/a/we-wro...

Na zdjęciu listonosz . A więc brakuje w Polsce głównie listonoszy .

Cytat: Zaznaczmy, że bezrobocie na Dolnym Śląsku to obecnie 8,5 proc

Czyli bezrobocie jest ( i to duże ) jak sami piszą ,a inżynier Maryjan twierdzi , że nie ma. Inżynierze ! Nauczcie się procentów .

oto mj

Jakie 7%... Litości...

Ktoś naprawdę wierzy w te propagandowe brednie..?
Jak PO oddawała władzę, to bezrobocie - oczywiście i tak zafałszowane i maksymalnie zaniżone jak to w Polsce w zwyczaju poprzez system jego liczenia - wynosiło coś około 14%... PiS zdążył porządzić ze 2 miesiące i raptem bezrobocie zjechało do 7%... Co więcej, nie wiadomo gdzie i jakim cudem pojawiło się miliony wakatów dla Ukraińców.
Ktoś rzeczywiście gdzieś zauważył tak radykalną poprawę na rynku pracy i niemalże "zanik", albo i "minusowe" bezrobocie..?
Tylko proszę nie traktować jako "dowód" faktu istnienia ogłoszeń na portalach, w różnych gazetkach, itp... Ich było równie dużo jak oficjalne bezrobocie w Polsce przebijało magiczną barierę 25%.

oto Mar.Jan

jeśli chodzi o procenty

to i tak nie dogonię biegłości w tej mierze samego Godzilli, który z procentami ma do czynienia zapewne na codzień i to w wysokości 40% conajmniej.

oto Mar.Jan

Skoro "brakuje głównie listonoszy"

to wynika z tego, że jeśli ktoś chce zmienić prace, bo ma dość wyzysku przez amerykańskich kapitalistów-krwiopijców, może zostac listonoszem na państwowej posadzie w Poczcie Polskiej, która jest czyms w rodzaju godzilli-dinozaura epoki PRL i popracowac sobie na warunkach jak za Gierka.
Ciekawe zatem, czemu brakuje chętnych do zostania listonoszami, a tylko narzekaja na krwiopijców rodem z USA (lub rodzimych wzorujących się na amerykańskich, jak niejaki Mar.Jan)?

oto Mar.Jan

O bezrobociu

Czyli bezrobocie jest ( i to duże ) jak sami piszą

Zwracam uwage na stwierdzenie "jak sami pisza". Otóż ludzie różne rzeczy pisza, a one często rozmijaja się z prawdą, czyli z faktami.
Może te 8,5% ludzi "bezrobotnych" cierpi na uczulenie na prace, ma zasiłki albo skąds czerpie zyski, które niweluja im niedogodności związane z nieposiadaniem stalego zatrudnienia.
Inaczej tego wytlumaczyc się nie da: 8,5% stanowisk nieobsadzone, a ludzie narzekaja na bezrobocie.
Za komuny obowiązywało w kręgach podkultury robociarskiej hasło: "czy sie stoi czy się lezy dwa patyki się nalezy".
Dwa patyki to synonim 2000 zł/mc, jakby ktoś nie wiedział. Za samo kleżenie albo stanie podpierając się łopata czy innym narzedziem pracy.
Toz i nie dziwota, że ludzie marza o czsach jak za Gierka (czy się stoi...) a nie chca wziąc sie do roboty na tych posadach, które są nieobsadzone z braku rak (chętnych) do pracy.
Tylko czemu jakies urzędnicze bałwany zarejestrowały ich jako bezrobotnych?

oto Godzilla

Inżynierze Święty Maryjanie

Może te 8,5% ludzi "bezrobotnych" cierpi na uczulenie na prace, ma zasiłki albo skąds czerpie zyski, które niweluja im niedogodności związane z nieposiadaniem stalego zatrudnienia.

Informuję , że w Polsce nie zasiłków dla bezrobotnych .
Może żyją z kapitału ?

oto mj

A to pan tu zastrzelił wszystkich "dowodem" :D

Skan z Googla, powielający oficjalną propagandę o tym, jak to RZEKOMO w Polsce "brakuje rąk do pracy", podejrzewam że celowo uprawianą po to, żeby jakoś pozamykać gęby wszystkim, którzy zastanawiają się po co do tego dziadostwa ściąga się jeszcze miliony Ukraińców...

Tak nawiasem mówiąc, kto to według pana jest "fachowiec"?
Czy absolwent podstawówki, przyuczony przez szwagra na budowie do w miarę równego układania cegieł zasługuje już na miano takowego, natomiast człowiek z tytułem magistra, tyle że po kierunku gdzie z pracą akurat jest "średnio", jest już NIEUKIEM..?
I co by to było gdyby tak WSZYSCY w tym kraju zostali "fachowcami", w rozumieniu takim lub innym..? Wystąpiłaby przecież "inflacja" fachowców, i ani roboty dla nich już tyle by nie było, a ta która by była, byłaby znacznie tańsza. I co wtedy miałby im pan do powiedzenia..? Że "trzeba się było uczyć", bo dla nieuków roboty nie ma..? :D

oto Krzysztof M

pracodawcy płaczą, że brakuje

pracodawcy płaczą, że brakuje ludzi do roboty

Po pierwsze, to pracodawcy nie potrafią ludzi wyszukać. A ci, którzy się nadają, są odrzucani, bo pracodawca albo ma wymagania wygórowane (każden musi umić wszystko już dziś!), albo mają wymagania irracjonalne (sami nie wiedzą, czego chcą). :-) Po drugie, jak już pracownika mają, to oczekują, że on będzie im w myślach czytał, a wiedzę o firmie (ew. o branży) nabędą przez sen. :-))

Poza tym... pracodawcy płaczą, że brakuje ludzi do roboty ZA DARMO! :-)

PS. W tych ogłoszeniach chodzi nie o znalezienie pracowników, ale o znalezienie pracowników z Ukrainy. :-) Jednych się dołuje (jak zawsze), a drugich się foruje (dziś taka moda).

oto Z.Walczak

Ręce opadają

Godzilla napisał(a) o godz. 10:54 skandaliczne jak na prawicowy portal zdanie, że "Teraz jest kapitalizm..." i nikt do tej chwili (godz. 18:44) nie zareagował.

oto Krzych Adam

Ten straszny japoński potwór żyje w świecie nierealnym.

Opisywalnym jedynie językiem marksistowsko-leninowskiej propagandy. Nic dziwnego, że większośc osób nawet nie zauważa co potwór bełkocze.

oto Krzysztof M

Teraz jest kapitalizm więc

Teraz jest kapitalizm więc pracę trudno zmienić

Kapitalizm i łatwość/trudność zmiany pracy mają ze sobą coś wspólnego? :-))

oto Czesław

PiS gorsze od PRL w tej sprawie

Obojętnie czy sklepy będą czynne w siedem dni czy w cztery, to każdy kupi taką samą ilość chleba, masła czy butów, tylko tzw. liberałowie nie mogą tego zrozumieć. Dziwne że w tej sprawie lewica nie wspiera kościoła, widocznie u nas brak lewicy jest tylko lewactwo, które wbrew interesom pracobiorców będzie wspierać każde działanie by zrobić na złość biskupom. PiS w tej sprawie zachowuje się jak władze PRL-u, starsi pamiętają jak reprezentant Solidarności R.Bugaj na oczach milionów widzów walczył o wolne soboty, wywalczył trzy, niedziele wszystkie były wolne, a teraz katolicki PiS chce dać tylko dwie niedziele. Oczywiście, pewne służby muszą pracować i pewne zwyczaje i obyczaje powinny być kontynuowane, jeżeli same nie zanikną. Jest jeszcze tradycyjny specyficzny handel np. przy okazji świąt odpustowych - "Kolorowe jarmarki i blaszane zegarki, baloniki na drucikach itd", ale asortyment się zmienia. Ostatnio przy okazji festynu rolniczego na Podkarpaciu wpadły różne służby: celne, skarbowe itp i wykazały się aktywnością wlepiając gospodyniom domowym mandaty za sprzedaż własnych wyrobów: konfitur, miodu no i oczywiście nalewek. Do wielkich sieci handlowych to nie są tacy gorliwi, bo tam muszą się zmierzyć z całą armią prawników. Takie działanie PiS-u to walka z tradycją i drobnym przetwórstwem, wszystko powinno być robione z głową i bez nadgorliwości.

oto Mar.Jan

Panie Czesławie! Odczep się pan od liberałow

Bo nie masz pan pojęcia o czym piszesz!

każdy kupi taką samą ilość chleba, masła czy butów, tylko tzw. liberałowie nie mogą tego zrozumieć.

A skąd pan wie, co liberałowie mogą zrozumieć? Pan - zgaduję - wszak nie liberał? Więc skąd wie?
p.s.
Pisze do Pan nieco urażony,m poniewaz uważam się za liberała, chociaz konserwatywnego...

oto olrob

Dochody

Obojętnie czy sklepy będą czynne w siedem dni czy w cztery, to każdy kupi taką samą ilość chleba, masła czy butów, tylko tzw. liberałowie nie mogą tego zrozumieć.

Gdyby tak było właściciele marketów, sami z siebie by otwierali mniej dni w tygodniu. Za każdy dzień pracy, przecież ponoszą wszelkie koszty.

oto Czesław

Panie Mar.Jan

Trzeba jakoś tą grupę tzw. wolnościowców nazwać, no może powinienem napisać tzw. liberałów. Problem w tym że ci co są za pracującymi niedzielami to publicznie tak się sami najczęściej określają. Ja w sprawach gospodarczych nie jestem zawodowcem ale też nie jestem doktrynerem, w zależności od sytuacji trzeba stosować efektywne rozwiązania. Przykład sukcesu gospodarczego: komunistyczne Chiny i największa demokracja świata Indie, ale to osobny temat.

oto mj

Panie Autorze!

W Wielkiej Brytanii nie ma żadnego zakazu handlu w niedziele.
Centra handlowe, supermarkety są otwierane później - ok. godz. 9 - 10 - i zamykane z reguły o 16.
To cała różnica w porównaniu z dniem powszednim.

No chyba że zawarł pan tę "różnicę" w określeniu "niewielkie odstępstwa".

oto kaktusnadłoni

Nie rozumiem walki o wolne niedziele.

Dla czego tylko w handlu, a co z innymi zawodami? Jeżeli chodzi o potrzeby religijne pracowników, to one mogą być zaspokojone po pracy lub przed nią. Nakaz biskupów „ex cathedra” jest dla mnie niezrozumiały (by nie napisać dosadniej), czyżby galerie zagrażały kościołom?

Fakt że w:

W następujących krajach Europy obowiązuje zakaz handlu w niedzielę, z różnymi niewielkimi odstępstwami: Wielka Brytania, Norwegia, Dania, Niemcy, Austria, Belgia, Holandia, Luksemburg, Francja, Hiszpania, Włochy, Szwajcaria, Węgry, Grecja, Cypr, Malta, Ukraina.

nie jest dla mnie wytłumaczeniem. Ja nieczęsto robię zakupy w niedzielę (w inne dni również), więc powinno mi to być obojętne. A nie jest, bo ktoś próbuje mnie do czegoś zmusić.

O co chodzi z tą niedzielą, czy tylko o to by sklepy wielko-powierzchniowe przymknąć? Czyj jest w tym interes. Dlaczego nie walczy się o wolne niedziele dla pracowników komunikacji, kin, teatrów, stacji benzynowych?

Czytałem gdzieś propozycję lewicy, by płaca za dni wolne była w wysokości 250% tego, co w zwykły dzień. Do tego można by też ustawowo zapisać, że pracownik ma prawo pod koniec miesiąca wskazać dwie soboty i dwie niedziele które chce mieć wolne w następnym miesiącu i to wskazanie powinno być obowiązujące dla pracodawcy. Wszyscy, nie tylko kasjerki z Biedronek byliby traktowani jednakowo i to byłoby zrozumiałe.

oto baba jag

Panie Kaktusie

Przypomnę bowiem nieśmiało:

Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy. Pracownikom w ruchu ciągłym i systemie 4-brygadowym brak wolnych sobót zrekompensować zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy
Podnieść diety z 40 zł do 100 zł i dodatek za rozłąkę..

Proponuję wiec ogłosić strajk i żądać tak zwanych setek. Może robotnice biedronki przyspawają jakiś tramwaj do torów, a pracownicy Aldiego i Lidla zablokują tory kolejowe

oto kaktusnadłoni

Szanowny Panie @baba jag

Sposobów, na sprawiedliwe działanie jest wiele. Choć nie wyobrażam sobie by pracownice Biedronki były w stanie przyspawać tramwaj, to równie łatwo nie wyobrażam sobie jednomyślności w zatomizowanym społeczeństwie.

Co musi się wydarzyć, aby powstał Ruch Oburzonych, podobny do dziesięciomilionowej Solidarności z 1980 roku?

oto Kmieć

Panie Kaktusnadłoni

Co musi się wydarzyć, aby powstał Ruch Oburzonych, podobny do dziesięciomilionowej Solidarności z 1980 roku?

Kandydaci na oburzonych muszą mieć pełne żołądki, pewny dach nad głową, i zagwarantowaną godną pensję za czas buntu i strajku.
Wtedy "Ruch Oburzonych" się zmaterializuje.
Na razie proza nędznego życia w "wolnej" III RyPy nie pozwala im na takie fiki miki.
Solidurność rozwaliła Ojczyznę w komfortowych warunkach...

oto chłop jag

Kandydaci na oburzonych muszą

Kandydaci na oburzonych muszą mieć pełne żołądki, pewny dach nad głową, i zagwarantowaną godną pensję za czas buntu i strajku.

Zapomniał Pan o najważniejszym - mianowicie muszą mieć dyskretnie zapewnione - poczucie bezkarności - tołażysze.

oto baba jag

Szanowny Panie

kaktusienadłoni. Nie w tym rzecz by powstawał nowy ruch gdyż on i tak nie powstanie, bo nie ma na to żadnego finansowania. Ale skoro w niewoli i za okupacji sovieckiej wysuwano takowe postulaty, to jak nazwać system,w którym jak widzimy one postulaty są "realizowane" w całej rozciągłości.

Kandydaci na oburzonych muszą mieć pełne żołądki, pewny dach nad głową, i zagwarantowaną godną pensję za czas buntu i strajku.

Nazywa się to jednym słowem: finansowanie

oto chłop jag

Ciężko będzie - bo przecież

buszowanie w dni wolne od pracy po wielkich sklepach - to już obyczaj - tołażysze.
Wniosek?
Kiedyś Jezus Chrystus porozwalał stragany w świątyni a i tak diablisko osiągnęło pośrednio swoje - chociaż świątynie wolne są od straganów - tołażysze.

oto Krzysztof M

Kiedyś Jezus Chrystus

Kiedyś Jezus Chrystus porozwalał stragany w świątyni

Porozwalał te stragany, bo one w stały w świątyni. A czy Chrystus porozwalał także stragany, które stały poza świątynią?

oto Krzysztof M

Dzień święty - co to jest?

Dzień święty - co to jest?

Święcić dzień święty - jak?

Podpowiedź: dawniej, gdy chłopy idąc do kościoła, lub wracając z kościoła upijały się w karczmie, czy na jarmarku, zakaz handlu w niedzielę miał sens, to pijany chłop wyczyniał różne rzeczy, które z niedzielą nie licowały. A dziś? ... Ktoś nie zauważył, że czasy się zmieniły?

oto Marek

Bóg wyposażył człowieka w

Bóg wyposażył człowieka w wolną wolę (przynajmniej zdaniem Kościoła Powszechnego) wraz z instrukcją korzystania z niej. Czy znaczy to, że wszystkie punkty tej instrukcji muszą być wymuszane przez państwo? Na pewno nie, gdyż wtedy ta wolna wola nie byłaby człowiekowi do niczego potrzebna. Apelowanie duszpasterzy do państwa o administarcyjne egzekowanie nakazów religijnych jest żałosne, ponieważ obnaża tak naprawdę fiasko ich misji. To jest głupi, związkowy lobbing i nic więcej, Kosciół nie powinien w żaden sposób sie do tego odnosić !

oto baba jag

Czarny

Apelowanie duszpasterzy do państwa o administarcyjne egzekowanie nakazów religijnych jest żałosne,

pasożyt staje się coraz bardziej pazerny.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.