Jak Kaczor kury obronił, a rolnika zarżnął

To oczywiste, że zakaz uboju rytualnego to wspaniała wiadomość dla wszystkich patriotów – bo przecież taki islamista, jak nie dostanie w Polsce swojego ulubionego kebaba drobiowego z sosem mieszanym i warzywami (za który, jak wiadomo, każdy Arab dałby się pokroić i świata sobie bez takiego nie wyobraża) – to do nas nie przyjedzie i dzięki genialnemu manewrowi PiS będziemy bezpieczni!

Jest więc obrzydliwą małostkowością podawanie, że np. zabijany wg zasad halal polski drób nie jest bynajmniej przejadany w polskich budkach – tylko trafia m.in. do Arabii Saudyjskiej (importującej rocznie około 850 tys. ton drobiu), Iraku (z potencjałem importowym około 700 tys. ton) oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich (zapotrzebowanie na mięso drobiowe z zewnątrz sięga 330-340 tys. ton rocznie). Zainteresowanie polskimi kurczakami wyraził już też Iran.

Łącznie tylko polskie drobiarstwo zapłaci za zakaz uboju 2,5 miliona euro rocznie. I nie chodzi tylko o pieniądze – ale i pozycję na rynku. Dotychczasowe prognozy potwierdzały, że już w przyszłym roku nasi producenci byliby w stanie zdobyć lidera w Unii Europejskiej w zakresie eksportu drobiu do krajów trzecich, wyprzedzając Holandię i Francję. Rynek ten uważany jest za szczególnie rozwojowy w branży mięsnej (prognoza KE mówi o wzroście o 24 proc. w ciągu najbliższej dekady). Największym odbiorcą pozostanie zaś Bliski Wschód.

I ktoś właśnie rękoma „patriotów z PiS” zażyna (rytualnie…) polskie drobiarstwo, żeby w tym wyścigu nie uczestniczyło.

Zarobią zaś nie tylko europejscy konkurenci – ale także mocno rozpychające się (metodą swoich ulubionych politycznych nacisków na importerów takich jak RPA) Stany Zjednoczone oraz… Ukraina, której produkcja, przejmowana obecnie przez podmioty zachodnie – nieskrępowanie rośnie.

Już raz próbowali

Tymczasem przecież już to ćwiczyliśmy1 – cztery i trzy lata temu na rynku wołowiny, kiedy to PiS i PO pospołu pozbawiły polskich producentów drobiu wołowiny jakichś lekko licząc 2 mld złotych. Jak pamiętamy - do końca 2012 r. ubój bez ogłuszania w Polsce był legalny. W okresie od 1 stycznia 2013 r. do 12 grudnia 2014 r. obowiązywał jego zakaz z uwagi na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z listopada 2012 r. stwierdzające niezgodność z konstytucją sposobu, w jaki zostało uchwalone prawo zezwalające na ubój rytualny. Niemniej jednak zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z grudnia 2014 r. zakaz uboju rytualnego był z kolei niezgodny z konstytucją, gdyż naruszał prawa człowieka i podstawowe wolności, co doprowadziło do przywrócenia jego legalności. Niemniej nawet po korzystnym dla hodowców orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, przywracającym legalność koszer i halal z 12. grudnia 2014 r. – ponad rok zajęło nam odtworzenie mocy przerobowych i powrót na utracone rynki, zaś dynamikę wzrostu nasza produkcja odzyskała na dobre dopiero w roku 2016. I teraz znów do władzy dorwały się jakieś sługusy zachodnich rządów, udające sentymentalistów kochających zwierzątka.

Ktoś ma jakieś wątpliwości? Trochę to dziecinne i banalne - no ale dobrze, wytłumaczę. Nikt, podkreślam - NIKT przy podejmowaniu takich decyzji nie myśli ani o zwierzątkach, ani o ich "zbytecznych cierpieniach". To są interesy i jak to w interesach - chodzi w nich o pieniądze, o pozycję rynkową, o potencjał, słowem tak czy siak - o pieniądze. A cała reszta to bajdy dla naiwnych i sentymentalnych. Bez urazy, jeśli ktoś się dał nabrać. W rzeczywistości jednak to nie miłośnicy zwierząt, ale to Unia Europejska powinna bić dziś brawo. Polacy sami niszczą własną gospodarkę, wyręczając Brukselę.

Trzeba naprawdę być bardzo naiwnym, by wierzyć, że Prawo i Sprawiedliwość forsuje rozwiązania przeciw produkcji mięsnej i futrzarstwu „z powodów moralnych”. Odkąd odrosłem od ziemi żyję wśród kotów i zapewniam, że ani się ich nie je, ani na masową skalę nie zdziera z nich futer (a jeśli ktoś to robi – sam bym go zastrzelił i oskórował), więc nie wspomnienie Busia i Alika kieruje Jarosławem Kaczyńskim. Ktoś z zachodnich protektorów, zapewne amerykański albo i europejski, bo przecież za te cyrki z praworządnością jakoś trzeba zapłacić – nakazał się Polakom usunąć z rynku konkurencyjnego i PiS-owski rząd karnie polecenie wykonuje, mieszkańcom III RP rzucając na otarcie jakieś kolejne telewizyjne „wstawanie z kolan”. Tymczasem naprawdę na własnych nogach stać będziemy dopiero wtedy – gdy uzyskamy siłę gospodarczą. Jednym z ostatnich elementów jej zaprzepaszczonego potencjału, który nam pozostał, obok węgla i ludzkiej przedsiębiorczości – jest rolnictwo. I żaden PR-owy chwyt wicepremiera Morawieckiego nie złagodzi realnych ciosów właśnie mu zadawanych.

1 http://www.prawica.net/arch/33773

https://konserwatyzm.pl/koszerny-kebab/

Konrad Rękas

Dziennikarz chełmskiej i lubelskiej prasy regionalnej, doradca rolniczych związków zawodowych - ZZR "Ojczyzna" i OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Wiceprezes Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Prezes Powiernictwa Kresowego.
Autor Prawicy.net miesiąca stycznia 2013 ...

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.22222
Ogólna ocena: 3.2 (głosów: 9)

Tematy: 

Dyskusja

oto YogiBeer

Czy jeśli produkcja

Czy jeśli produkcja pornografii na potrzeby państw Bliskiego Wschodu byłaby niezwykle dochodowym biznesem w Polsce, to też Pan by płakał, gdyby Kaczyński zakazał tej działalności gospodarczej?
Zwierzęta powinny być zabijane w taki sposób, by jak najmniej (przy obecnej wiedzy i dostępnej technologii uboju) cierpiały. Jeśli różne ludy mają wykolejone wyobrażenia o tym, w jaki sposób należy zgodnie z ich przesądami zabijać zwierzęta, to jeszcze nie znaczy, że mamy na tym zarabiać.

W Polsce oprócz uboju rytualnego także obrót mięsem z uboju rytualnego powinien być całkowicie zakazany. Dokładnie z tych powodów:

To oczywiste, że zakaz uboju rytualnego to wspaniała wiadomość dla wszystkich patriotów – bo przecież taki islamista, jak nie dostanie w Polsce swojego ulubionego kebaba drobiowego z sosem mieszanym i warzywami (za który, jak wiadomo, każdy Arab dałby się pokroić i świata sobie bez takiego nie wyobraża) – to do nas nie przyjedzie i dzięki genialnemu manewrowi PiS będziemy bezpieczni!

Konkretnie - islamista nie może mieszkać w państwie, w którym jest zmuszany do łamania prawa szariatu. Jeśli zostaną tylko muzułmanie - wegetarianie, to będzie mniej kilogramów muzułmanina w kraju. Jeśli nie chcemy tu islamu - trzeba zakazać chust, nie dawać pozwoleń na budowę meczetów, modły w miejscach publicznych i starać się tworzyć takie prawo, które uniemożliwi w Polsce funkcjonowanie islamisty zgodnie z jak największą liczbą nakazów Koranu. Oczywiście trzeba tak to prawo formułować, by nie dotyczyło zasymilowanych od pokoleń Tatarów.
Nie jestem przeciwnikiem islamu w państwach, gdzie jest religią tradycyjną. Jestem natomiast przeciwnikiem każdej masowej imigracji obcych ras i nacji do Polski - i jeśli popieram rozwiązania "antyislamskie" to tylko jako element polityki antyimigracyjnej.

oto Maciej Markisz

'Zwierzęta powinny być

'Zwierzęta powinny być zabijane w taki sposób, by jak najmniej (przy obecnej wiedzy i dostępnej technologii uboju) cierpiały.' -

- Z tym się zgadzam. I jakiekolwiek są drogi do tego, to tak powinno być. I już.

oto Konrad Rękas

Panie Niedźwiedziu, Pan nie

Panie Niedźwiedziu, Pan nie może być tak naiwny, prawda? Pan dobrze wie, że gdybyśmy rzeczywiście mieli tu zakaz halal i masowy napływ muzułmańskich imigrantów - to kupowaliby oni w tutejszych sklepach, restauracjach i budkach IMPORTOWANE mięso zabite w uboju rytualnym?

oto YogiBeer

Napisałem przecież powyżej:

Napisałem przecież powyżej:

W Polsce oprócz uboju rytualnego także obrót mięsem z uboju rytualnego powinien być całkowicie zakazany.

Tak więc nie mieliby gdzie w Polsce kupić i nie mogliby legalnie takiego mięsa produkować. Za złamanie zakazu - bezwzględna deportacja i dożywotni zakaz wjazdu do Polski dla zamieszanych w sprawę imigrantów (jak ma obywatelstwo polskie - odbieramy), a Polakom - 50 batów.
Tylko ja sobie to mogę pisać, a w Strefie Schoengen, bez granic państwowych byle żul przeniesie przez Odrę teczkę halal-u albo worek narkotyków.

Dlatego pierwszym krokiem po odzyskaniu przez naród polski kontroli nad państwem polskim musi być bezwzględnie wyjście z Schoengen.

oto Qba

Chyba słabo zna Pan

Chyba słabo zna Pan muzułmańskie zwyczaje. Mięsa halal na zachodzie również nie było, co nie przeszkadzało napływowi imigrantów (wskazówka: muzułmanin nie musi wtryniać absolutnie halal dla osiągnięcia zbawienia). Wystarczy po prostu nie wcinać mięsa haram (jak wieprzowina) chyba, że jest się do tego zmuszonym.
A jak będzie już muzułów wystarczająco dużo, to i tak przywrócą obrót halal.

oto Anna Catherine

Halal wersja light

W Szwecji jest halal (ale nie kosher) legalny od bardzo dawna. Oficjalnie jest to wersja light z ogluszeniem przed zazynaniem gardla, jako ze muzulmanie "akceptuja" ogluszenie. No ale kto wie jak jest w rzeczywistosci? Patrzac na to ze lamanie prawa jest normalna rzecza nawet w bardziej powaznym wypadku niz przy zabijaniu zwierzat, i. e. "rzeczy", watpie ze cudzoziemcy ubijajacy krowy albo owce w Szwecji byliby sklonni do respektowania szwedzkiego prawa. Jedynym sposobem do zachowania naszej europejskiej (lacinskiej) kultury jest nie wpuszczac ludzi ktorzy nie nadaja sie zyc w cywilizowanym spoleczenstwie.

oto Konrad Rękas

Po pierwsze - czy ja piszę

Po pierwsze - czy ja piszę nie po polsku? Ubój halal/koszer jest dokonywany w przeważającej części na eksport i tylko naiwni (jak widać wyżej) wierzą, że ma on wpływ na populację religijnych muzułmanów/ortodoksyjnych żydów w naszym kraju.

Po drugie - tak nie można rozumować: "teraz sobie wprowadźmy taką, śmaką, owaką regulację, która wprawdzie szkodzi polskiej gospodarce - NO ALE GDYBYŚMY NIE BYLI CZŁONKIEM UNII...!" - to NAJPIERW wyjdźmy z UE, a potem kombinujmy jakie KORZYSTNE regulacje ewentualnie wprowadzać. Bo tak, to jest ignorowanie rzeczywistości, w której nawet po zmianie, jak się ktoś uprze - mięso halal i tak w Polsce kupi, tylko holenderskie.

oto Skanderbeg

A jak zabija się kuraki czy kaczki?

Bo na wsi takie ptactwo jest zabijane chyba na ten sposób rytualny. A jak to wygląda w masowości?
Tak naprawdę, prawdziwy ubój rytualny, to nie żadna masówka. Tylko odpowiednie traktowanie zwierząt, itd. W przemysłowych hodowlach tego nie ma pewnie. Żydzi i muzułmanie sami się oszukują chyba.

oto YogiBeer

Czy jeśli produkcja

Czy jeśli produkcja pornografii na potrzeby państw Bliskiego Wschodu byłaby niezwykle dochodowym biznesem w Polsce, to też Pan by płakał, gdyby Kaczyński zakazał tej działalności gospodarczej?

Ad 1. Pan pomija, że komentowałem zakaz uboju rytualnego i dystrybucji mięsa pochodzącego z tego uboju jako jeden z elementów szerszej polityki antyimigracyjnej. Nie zajmowałem się tym, jaka część idzie na eksport, a jaka nie.
Ad. 2. Szkodliwość zakazu uboju rytualnego dla polskiej gospodarki jest minimalna (proszę sobie policzyć, jaka to cześć PKB, jaka - produkcji mięsa w Polsce - i przestać zawracać głowę). Jak te kury/krowy/inne zostaną zarżnięte w mniej sadystyczny sposób nic się nie stanie - zagraniczna firma produkująca to mięso w Polsce sprzeda to samo mięso z mniejszą marżą i tyle. Polska gospodarka skurczy się co najwyżej o tą marżę, chyba że była ona już wcześniej transferowana za granicę - wtedy nie zauważymy różnicy.
W sprawie postulatów i rozważań teoretycznych - z Pana pisania nie wyniknie ani uchylenie zakazu ani wyjście z UE, ani to, czy w sklepie obok kupi Pan mięso z uboju rytualnego, czy nie. My tu możemy sobie tylko teoretyzować. Nie ma w tym nic złego, że ja sobie teoretyzuję, jaki zestaw polityk będzie skutecznie utrudniał życie potencjalnym imigrantom wyznającym islam i w jakich warunkach to będzie możliwe, a Pan - jak to by dobrze było, gdyby zagraniczne koncerny mogły ku uciesze koszernych i islamistów torturować zabijane w Polsce zwierzęta do woli, wedle wymogów tego czy tamtego zabobonu.

oto Skanderbeg

A jak w ogóle zabija się ptactwo domowe?

Czy aby takie domowe zabijanie nie spełnia kryteriów halal i koszerności? Wszak obcina się głowy i spuszcza krew. Innej metody nie znam. Tzn., że w ogóle ptacków nie będzie w sklepach?

oto mmm777

Kto nie zna historii...

Likwidacja uboju rytualnego jest realizacją pomysłu z czasów Sanacji.
Tyle, że wtedy był on jasno skierowany przeciwko Żydom, zgodnie ze współczesnym “starać się tworzyć takie prawo, które uniemożliwi w Polsce funkcjonowanie”.
Dlatego też nie może on pozostać sierotą, bo źródło jego pochodzenia by było zbyt oczywiste...

oto chłop jag

Każdy pretekst do

trzymania atrapy Polski w pozycji horyzontalnej jest dobry - tołażysze.

oto Mark E.

Autor

Zdaje się, że zakaz nie będzie obowiązywać odpowiednich wspólnot religijnych.

oto Konrad Rękas

Ogólnie zaś - ja wiem, że

Ogólnie zaś - ja wiem, że ubój to jest rzecz przykra (zwłaszcza dla zwierząt), mało estetyczna i nie na współczesną wrażliwość. M.in. dlatego rzeźnie nie prowadzą poranków pokazowych dla przedszkolaków.

Ale na podstawie czyjegoś sentymentalizmu nie można organizować gospodarki narodowej.

oto YogiBeer

1. Niech Pan sobie policzy,

1. Niech Pan sobie policzy, jaką częścią tej "gospodarki narodowej" jest/był ubój rytualny w szczytowym okresie i przestanie robić z igły wideł.
2. Nie potrzebujemy zajmować niszy "sadystycznego uboju zwierząt" w międzynarodowym podziale pracy. Znajdźmy sobie nisze z wyższą wartością dodaną, na wyższym poziomie technologii.
3. Zalecam korepetycje z nauk Św. Franciszka i refleksję. Ja tych nauk nie potrzebuję, by potępiać zbędne okrucieństwo wobec zwierząt, Panu może pomoże nauka Pana Kościoła, skoro Pana "sentymentalizm" włącza się wyłącznie wtedy, kiedy trzeba bronić prawd objawionych o genesis przed zakusami ewolucjonistów i astrofizyków. Albo monopolu Pana religii na "rząd dusz" przed zakusami "wojujących ateistów".

oto Eowina

Jak Polska długa i szeroka, ubój na wsi od

wieków odbywa się zgodnie z zasadami halal czy koszer, czy jak to kto nazywa. To czego brakuje, a czego nie robią, to nikt przy tym nie czyta Koranu. W ubojniach zachodnich Koran jest nadawany przez głośniki z nagrania na płycie. I to jest cały problem.

oto Skanderbeg

Dokładnie

jak odrąbię łeb kaczce i krew spuszczam do naczynia (na czerninę w tym wypadku), to jest to halal. A jaki halal może być przy produkcji przemysłowej?

oto Eowina

Generalnie na wsi zawsze chodzi o to, aby krew "nie stała"

w mięsie, bo mięso jest mało użyteczne, czy do przechowania, a nawet do przerobu, więc krew musi spłynąć. Nie wiem jak to jest w ubojniach.

oto YogiBeer

Ubój rytualny, z tego co

Ubój rytualny, z tego co pamiętam (odnośnie uboju bydła) tym się różni od przemysłowego, że chodzi w nim o to, żeby zwierzę wykrwawiło się na śmierć po przecięciu tętnicy szyjnej. W przemysłowym zwierzę jest zabijane/ogłuszane (zależnie od technologii), a potem wieszane po przecięciu tętnic i żył szyjnych tak, by krew ściekła.

oto Eowina

Halal w UK, gdzie jest dużo muzułmanów Pakistańczykow...

FSA estimates suggest that 88% of animals in the UK killed by halal methods were stunned beforehand in a way that many Muslims find religiously acceptable.

88% zwierząt w UK zabijanych metodą halal jest ogłuszanych przed przecięciem żył i gardła i to jest ponoć zgodne z wymaganiami religijnymi.

Reszta te 12% procent jest to ubój nie kontrolowany, czyli farmy i inne drobne ubojnie.

oto Skanderbeg

Wiem.

Z tym, ze takiego królika to wali się w łeb aby krew nosem zleciała. Ale to nie jest rytualne. Ale odrąbanie głowy kogutowi czy kaczce, spełnia te warunki. Tak samo jak potrąci się sarnę, to wpada myśliwy i szybko krew spuszcza. Bo żółć może zalać wątrobę, że będzie gorzka i moczenie nic nie da. Ale to już ze słyszenia.. Myśliwym nie jestem i nigdy nie potrąciłem sarny

oto novus chao seculorum

Pani się coś pomyliło. Na

Pani się coś pomyliło. Na polskiej wsi taką kurę pozbawia się życie jednym ciosem siekiery, podczas gdy koszer (nie wiem jak halal) polega na poderżnięciu kurze gardła czymś na kształt brzytwy i powolnym jej wykrwawianiu. O ile mnie pamięć nie myli, to chyba w pracach wybitnego przedwojennego żydologa Andrzeja Niemojewskiego można nawet przeczytać wyjątki z talmudu, mówiące o tym, że zwierze w uboju koszer jest celowo zabijane w okrutny i powolny sposób, tak by czuło że umiera i było przerażone. To ma jakoby podnosić walory smakowe mięsa (że niby wydziela się wtedy jakaś substancja za ten lepszy smak odpowiedzialna). Jeśli ma pani słabe serce (żołądek) i nie zdzierży współczesnego nagrania powiedzmy z LiveLeak, to polecam czarno-białą klasykę – w Der Ewige Jude Niemcy załączyli materiał z koszernego uboju krowy. Proszę tego bestialstwa nie porównywać z humanitarnymi metodami polskich kmieci.

oto Eowina

Tyle żydów i muzułmanów dookoła, a Pan w przedwojennych

książkach czyta co i jak.

Zabijanie koszerne, czy halal nie wynika z ideologii, tylko z praktyki. Powstało w krajach gorących, gdzie przechowywanie mięsa było bardzo trudne. Stąd nie jedzą mięsa świńskiego, bo jest dość "rzadkie" , nawodnione i nie jest wygodne w przechowywaniu, szybko się psuje i jest zagrożeniem dla zdrowia i życia. Nie nadaje się też do suszenia, co było popularne na pustyni wśród koczowników.

Na tamtych terenach jedzą głownie mięso owcze, kozie i wielbłądzie, bo takie zwierzęta tam są hodowane. Filmy przyrodnicze i naukowe na Discovery, pokazują pasterzy, np. w Afganistanie jak zwierzęta są zabijane.

Używa się czystego, ostrego miecza aby zabić jednym cięciem, aby zwierzę się nie męczyło, bo to właśnie stresuje zwierzę, podnosi ciśnienie i krew pozostaje w mięśniach, a to jest niepożądane. Bo rozkładająca się krew w mięśniach spowoduje psucie mięsa. A krew rozkłada się bardzo szybko, szczególnie w wysokiej temperaturze.

To co Pan pisze jest nielogiczne, albo propagandowe i jest obliczone na robienie z mózgu wody. Tylko głupi uwierzy, że taka ideologia byłaby aż tak tajemnicza, że nikt dzisiaj by tego nie upowszechnił.

oto novus chao seculorum

Jednym cięciem – powiada

Jednym cięciem – powiada nadobna Eowyn? Proponuję jednak przyjrzeć się robocie rzezaka w ostatnim segmencie Wiecznego Żyda. Nie wiem skąd rewelacje o rzekomych przyczynach, dla których wieprzowina miałaby być terefa (nie-koszer). Mogłaby Pani podrzucić jakiś stosowny link?
Oto co o zakazie spożywania wieprzowiny pisał Niemojewski:

Dzik, sus scrofa, stanowi rasę pierwotną większej części ras domowych, a żyje od Indji do Europy zachodniej i Afryki północnej. Samca nazywamy odyńcem. Stary odyniec żyje samotnie. Wyparty przez nagankę ze swego legowiska, gdy biegnie przez gęstwę, wywiera wrażenie groźne. Stare polskie rodziny Odyńców i Turów zachowały dotąd nazwy czczonych ongi zwierząt-totemów. Tak samo rzymskie Suidae i Porculae. Świnina jest "tabu",nietykalną. Przełamanie tabu powodowało nagłe zniszczenie człowieka. Wedle żydów każdy,kto jada świninę, przestaje być żydem.Ślad kultu wieprza pozostał u nas na stole wielkanocnym, kiedy widujemy jego łeb zielenią ozdobiony a w pysku jajko, symbol świata,które pęka i wydostaje się z niego bóg słońca Mitra albo Fanes (p. moje Tajemnice astrologji chrześcijańskiej, str. 95 — 96, wiz. 53 i 54).Ale u nas brak wieprza na stole wielkanocnym nie powoduje żadnych zawikłań psychologicznych. Tymczasem u żydów pojawienie się jego wywołuje zabobonny otrząś, jak gdyby to był jeszcze ów groźny Tyfon, srogi bóg egipski, przeciwnik Ozyrysa, djabeł kraju piramid.Mahometanie, którzy wraz z żydami zachowują obrządek obrzezania, także nie jedzą wieprzowiny. Dzisiejszy dozór sanitarny nie przekonywa żydów, co jest najlepszym dowodem, że nie zachodzi tu dla nich kwestja zdrowotności, ale magicznego lęku, który przetrwał całe epoki. Dobrego boga jedzono, złego unikano, aby przejąć się przymiotami pierwszego a uchronić od cech drugiego

A. Niemojewski, Dusza żydowska w zwierciadle Talmudu, Warszawa 1914, ss. 48-50.

oto Eowina

Pan się czepił żydów i ich Talmudu. To są już popłuczyny

po starożytnych Sumerach i ich obyczajach, oraz innych ludów żyjących na tamtych terenach.

Kiedyś ludzie nie mieli zbyt dużo jedzenia, żyli gromadnie i czcili swoich bogów, którym składali ofiary. Zwykle najwyższy kapłan zabijał zwierzę na ołtarzu, krew była przeznaczona bogom, a mięso dzielono między wiernych. Działo się to przed wielkimi świętami jakie czczono w tych plemionach. Żydzi też to przejęli, też składali ofiary, można też poczytać jak w starożytnym Rzymie wielki kapłan przecina szyję wołu aby spłynęła krew na ołtarz. U żydów zaprzestano składać ofiary na ołtarzach, a kapłana zabijającego zwierzę, zastąpił rzeźnik.

Zwykle jest to dobrze wyszkolony rzeźnik, którego nauka zawodu trwa kilka lat i który ma specjalizację jakie zwierzęta umie zabić rytualnie. Nie nie interesuje co było kilka lat temu, bo tradycje kształtują się lat tysiące, a żydzi właśnie tyle lat mają swoją tradycję. Aby mieć opinię o tak starożytnej tradycji, nie wystarczy obserwacja życia żydów na Nalewkach w przedwojennej Warszawie.

Co do tego jak wierzenia o czystości mięsa i inne zakazy, mają się do naukowego uzasadnienia ich spożycia lub unikania, zrobiono badania i niektóre się potwierdziły, a niektóre się nie potwierdziły w badaniach współczesnych. https://en.wikipedia.org/wiki/Kashrut

W chrześcijaństwie jest Baranek Boży, Chrystus jako echo tamtych tradycji, a Komunia Św. jest ofiarą na Ołtarzu i wspomina Ciało i Krew Chrystusa.

A Panu radzę jeszcze z jedną książkę poczytać, to poszerza horyzonty.
"Soldiers of the faith" autor Ronald C. Finucane. Historyczne czasy wypraw krzyżowych.

Zdaję sobie sprawę, że nie wszędzie i nie wszyscy żydzi, czy muzułmanie przestrzegają i dokonują uboju idealnie. Nie mam nic przeciwko likwidacji koszernych ubojni ale nie lubię skrajności.
Zabijanie zwierząt w każdej rzeźni jest w pewnym sensie tragiczne. Nawet są przepisy, aby rzeźnik nie pracował przy uboju więcej niż kilka miesięcy i żeby następowała rotacja. Ciągłe zabijanie wpływa szkodliwie na psychikę ludzi i może zostawić trwałe zmiany.

oto Krzych Adam

To wszystko nie zmienia jednego faktu.

Aby usunąć krew w największym stopniu niezbędne jest utrzymywanie pracy serca - pompy usuwającej tę krew z ciała zabijanego zwierzęcia tak długo jak to jest możliwe. Osiągnąć to można przez zatrzymanie tej pracy nie poprzez zabicie najszybciej jak można i bez męczarni, a raczej poddanie zwierzęcia umieraniu w mękach przez utratę krwi. Stąd zarówno islamskie (halal) jak i żydowskie (koszer) przepisy prawa religijnego (pomijając inne rytuały, w tym nawet modlitwy) przewidują własnie takie zabijanie zwierzęcia w męczarniach. Śmierć z powodu wykrwawienia z przeciętej tętnicy szyjnej zabiera zwierzęciu do dwóch minut.

Co do drobiu to zabicie kury, kaczki czy gęsi przez obcięcie jej głowy powoduje, że mięso tych ptaków jest dla muzułmanów haram, a dla żydów trefne.

oto novus ordo seculorum

A ja proponuję Pani, by miast

A ja proponuję Pani, by miast wklejać linki do koszernej wikipedii, jednak zapoznała się z dorobkiem polskich judeoznawców. W książce jest cały rozbudowany rozdział poświęcony przepisom określającym, co jest koszer, a co terefa (trefne).

oto novus ordo seclorum

Podbijam temat, bo

Podbijam temat, bo przypadkowo natknąłem się na stosowne zdjęcie z dość sugestywnym (eufemizm) opisem.
szechita
I jeszcze cytat obrazujący mentalność tego "humanitarnego" plemienia oraz "humanitaryzm" samej procedury:

The Shochet then recited a blessing over the shechita and in a matter of seconds, with a very quick sawing motion, cut through the esophagus and trachea. It was a beautiful shechita.
After he had completed the shechita, we heard the death rattle and gurgle of blood. He ordered everyone who had been holding the calf in position to step backwards, because even after it is dead, the calf kicks and moves

http://curiousjew.blogspot.com/2008/04/shechita.html

oto elvis

Panie Yogi-nie-Beer

W punkcie trzecim słusznie Pan zauważył, że od św. Franciszka można się uczyć ekologii, ale szkoda, że czytał go Pan pobieżnie. lub z trzeciej ręki. Św. Franciszek mówił wprawdzie negatywnie o "zakusach wojujących ateistów", ("mówi głupi w sercu swoim: nie ma Boga"), natomiast o "zakusach ewolucjonistów i astrofizyków" wręcz przeciwnie, że prawdziwa wiara i prawdziwa nauka nie stosują zakusów, albowiem żyją w przyjaźni.
Gdyby czytał Pan najnowsze wieści z genetyki, ewolucji czy astrofizyki, sam zostałby obrońcą prawd objawionych.

oto Kmieć

Panie Elvis.

A Pan czytał dokładnie, pobieżnie, czy tylko wybiórczo?

Św. Franciszek z Asyżu (1182-1226):

Kto obcuje z kobietami narażony jest na skalanie swego ducha, tak samo jak ten kto idzie przez ogień, naraża się na poparzenie stóp.

Pasowałby ten myśliciel Krk do obecnych czasów. Demokraci byliby nim zachwyceni, myślę...

oto elvis

Św. Franciszek z Asyżu

nie był myślicielem, był mistykiem (ale z bogatą przeszłością, więc wiedział co mówi, gdy móiwł o przechodzeniu przez ogień i obcowaniu z kobietami)

oto YogiBeer

Drogi Panie Elvis, niestety

Drogi Panie Elvis, niestety nigdzie nie pisałem o uczeniu się od Św. Franciszka czegokolwiek poza minimalną choćby empatią/litością dla zwierząt. Św. Franciszek dostrzegł u czcicieli Jahwe rytu rzymskiego swojej epoki niepokojący sadyzm wobec zwierząt i starał się z tym walczyć, tłumacząc im, że męczenie zwierząt jest czynem grzesznym i że tym zwierzętom należy się pewien szacunek, jako dziełom Jahwe. Powołałem się na Św. Franciszka ponieważ pan K. Rękas wydaje się stawiać szacunek dla Mammona i jego szeleszczących papierków wyżej niż szacunek dla dzieła stworzenia Jahwe - miałem więc nadzieję, że przez to odwołanie dotrę do niego prędzej niż tłumacząc, że jakieś zadawanie zwierzętom zbędnego cierpienia dla paru dolarów jest nieetyczne.

Co się tyczy tez Św. Franciszka o ateistach i symbiozie nauki z "prawdziwą wiarą", to w pierwszej kwestii - nie istnieje opisana przez niego relacja pomiędzy poziomem intelektualnym a (nie)wiarą w istnienie bogów. Z większym prawdopodobieństwem istnieje relacja odwrotna, choć nie mam pewności, ponieważ zdolność do samooszukiwania się nie jest odwrotnie proporcjonalna do inteligencji. W drugiej kwestii obawiam się, że Św. Franciszek nie miał racji, ponieważ, jak dowodzi praktyka, trudniej jest rzetelnie badać katastrofę lotniczą, gdy się głęboko wierzy, że miał miejsce zamach, niż gdy się odrzuca hipotezę o zamachu póki brak na to przekonujących dowodów.
Co się tyczy "najnowszych wieści z genetyki, ewolucji czy astrofizyki", to obawiam się, że czerpie je Pan z jakichś źródeł równie rzetelnych i obiektywnych, jak pewna komisja badająca pewną katastrofę lotniczą. Nauka jest całkowicie bezradna w konfrontacji z wiarą w prawdy objawione. Szczególnie wiarą ją wytwarzających bądź popularyzujących ...

oto elvis

A no właśnie...

Nauka jest całkowicie bezradna w konfrontacji z wiarą w prawdy objawione

Jest też bezradna w konfrontacji z materialną rzeczywistością "mierzalnego" świata. Tzw niewierzący naukowcy wierzą, że np informacja kodu DNA (patrz sekwencjonowanie DNA) tworzy się SAMA na drodze przypadkowych kolizji reszt cukrowych i fosforanowych, które automatycznie i samoistnie, łączą się ze sobą wiązaniem fosfodiestrowym, Wierzą, że przodkowie żyrafy (nieznane nikomu istoty) same zbudowały sobie system regulacji ciśnienia krwi podczas podnoszenia i opuszczania głowy, wierzą że cały wszechświat, w tym i błękitna planeta Ziemia wraz z całym inwentarzem to - owszem - Inteligentny Projekt, a nawet, że sam się zaprojektował drogą przypadkowych impulsów i oddziaływań fotoelektrycznych.
Mówią: na razie wierzymy, że nie jest nam potrzebny Bóg do łatania dziur naszej niewiedzy.

Opowiem Panu anegdotę, która zdarzyła się naprawdę w rodzinie moich znajomych.
Dziesięcioletni syn pyta ojca:
- Tato, czy to prawda, że człowiek pochodzi od małpy? Bo pan od przyrody mówił...
- Tak synku. To długa historia ale prawdziwa.
Zasmucony młodzieniec idzie do mamy i pyta:
- Czy to prawda, że człowiek pochodzi od małpy?
-Ależ skąd. Pan Bóg stworzył człowieka i cały świat wokół niego.
-A tata mówił że pochodzi...
- Widocznie tata mówił o swoich krewnych, a ja ci mówię o swoich

oto YogiBeer

Drogi Panie Elvis,

Drogi Panie Elvis,

Tak się głupio składa, że polemika pomiędzy kreacjonistami a naukowcami zajmującymi się różnymi obszarami nauk biologicznych i szeroko pojętych przyrodniczych jest bardzo stara i rozbudowana. Nie będę wnikał w szczegóły, przedstawię pewną zasadę ogólną.
Kreacjonista uważa, że nawracanie "niewiernych" na jedynie słuszną wiarę jest zasługą w niebie, dla Jahwe i jego organizacji z siedzibą w Watykanie lub gdzie indziej. Samo nawrócenie niewiernych lub utwierdzenie w wierze chwiejących się jest czynem na tyle dobrym, że znacznie przeważa "dobrocią" nad drobnymi kłamstewkami i przemilczeniami (czyli kłamstwkami innego typu), które pojawiają się po drodze.
Jak to działa? Nauki przyrodnicze osiągnęły taki poziom zaawansowania, że na poszczególnych ich obszarach znają się wyłącznie wąsko wyspecjalizowani badacze, natomiast osoba z wykształceniem ogólnym bądź podstawowym w ogóle nie posiada podstaw do zrozumienia pewnych zjawisk. Dlatego "opinią publiczną", przeciętnie wykształconym laikiem łatwo w tych kwestiach manipulować, bo nie posiada wiedzy pozwalającej manipulatora złapać za rękę.
Swego czasu przez polski internet przetoczył się tekst o tym, że "dzięcioł musiał zostać stworzony, bo posiada przystosowania, które mają sens tylko kiedy występują łącznie". A tu ma Pan tekst łapiący kreacjonistów na kłamstwach (niestety po angielsku): http://www.talkorigins.org/faqs/woodpecker/woodpec...
Tu ma Pan wyjaśnienie nt. żyrafy: http://www.talkorigins.org/indexcc/CB/CB325.html

Jeśli chce Pan poszukać reszty przytoczonych przez siebie "objawień" na liście obalonych mitów kreacjonistów, proszę sobie poszukać tu: http://www.talkorigins.org/indexcc/list.html .

Jest Pan spóźnioną na przyjęcie ofiarą wojny, która dawno temu toczyła się za oceanem, między prorokami z Pasa Biblijnego a światem nauki. To zasmucające, że Polacy odurzają się po latach resztkami z cudzego stołu.

oto elvis

Wszyscy jesteśmy ofiarami wojny,

która zaczęła się już w czasach Adama i Ewy. Różnica postaw ofiar tej wojny jest wynikiem wolnego wyboru jednej z opcji, przy czym zwolennicy Kreacjonizmu przyznają się do swojej słabości i potrzebują omnipotencyjnego Absolutu by przetrwać, natomiast ewolucjonistom wystarcza racjonalne uzasadnienie przyczyn porażki by poczuć się zwycięzcami.

Sądzę, że nie ma sensu spierać się o to, kto bardziej manipuluje i kto bardziej nawraca "maluczkich".

P.S.
1. Nie wiem, która opcja ontologii jest lepsza, ale nie widzę przeszkód, by Stwórca mógł posługiwać się ewolucją w procesie stwarzania.
2. Chyba jednak nie czytał Pan linkowanych tekstów, skoro twierdzi, że rację mają uczeni ateiści.
3. "Pan wieczernik przygotował,, i zastawił stół..." i zaprasza wszystkich, ale nie wszyscy mają czas i ochotę na ucztę.
4. "nie przyszedłem pana nawracać"

oto Eowina

Jak przeczytałam metody zabijania "niekoszernego"

to dopiero mnie strach ogarnął.

Zwierzęta masowo się gazuje, albo zabija elektrycznością, a nawet się topi. Kury wiąże się do góry za nogi i przepuszcza się przez wodę z prądem, albo się gazuje i potem tak ogłuszone idą taśmowo na obcinacz głów.
Strzały w mózg, czy serce, też nie należą do ciekawych.

oto gość

No cóż, PT Komentatorzy

No cóż, PT Komentatorzy jesteście chyba za młodzi... Ubój rytualny koszer nie polegał tylko na odpowiednim wykrwawieniu zwierzaka. Musiał być dokonany przez rytualnego rzezaka, który miał specjalny do tego nóż, no i kupował licencję na ubój od rabbiego... Jak jest teraz u arabusów, nie wiem niestety. Najprostszy sposób na nich jest wymyślić inne paliwo, wtedy wszyscy znów przesiądą się na wielbłądy, nie będzie ich stać na kupowanie od nas żywności i... nie będzie problemu!

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.