Rewolucja bolszewicka - tragedia narodu

Setna rocznica bolszewickiego przewrotu w Rosji, nazwanego później "Rewolucją październikową", przeszła w Polsce niemal zupełnie bez echa. Współczesna polska dyskusja historyczna, bez reszty skupiona na dziejach II wojny światowej i PRL-u zdaje się zupełnie nie doceniać wagi wydarzeń do których doszło w Rosji w 1917 r.

A były to wydarzenia które, można śmiało rzec, decydująco zaciążyły na dziejach XX w. i których skutki - odczuwamy do dziś. Niekiedy tylko można usłyszeć bałamutne opinie jakoby rewolucja i będąca jej pochodną rosyjska wojna domowa, choć utorowały bolszewikom drogę do władzy w największym państwie świata, miały też pozytywne skutki dla Polski, ponieważ umożliwiły jej odzyskanie niepodległości. Tezy takie świadczą jedynie o niskim poziomie krajowego dyskursu historycznego i zupełnym braku zrozumienia dalekosiężnych następstw rewolucji.

Żeby je w pełni zrozumieć potrzebny jest eksperyment z gatunku historii alternatywnej. Wyobraźmy sobie zatem że bolszewikom nie udaje się przejąć władzy w Rosji. Mało kto wie, ale w 1917 r. próbowali ją przejąć w drodze zbrojnego przewrotu trzykrotnie - i dopiero trzecia, listopadowa próba zakończyła się sukcesem. Poprzednie, podjęte w czerwcu i lipcu tego roku spełzły na niczym, partia bolszewicka została czasowo zdelegalizowana, Lenin zbiegł do Finlandii a Trocki wraz z szeregiem innych czołowych bolszewików znalazł się w więzieniu.

Jednak kierujący Rządem Tymczasowym Aleksander Kiereński popełnił wówczas największy błąd w swojej politycznej karierze: obawiając się rzekomego zagrożenia ze strony sił monarchistycznych i "spisku" ówczesnego Naczelnego Wodza armii rosyjskiej, generała Ławra Korniłowa ,nie zdecydował się na ostateczną rozprawę z lewicowymi ekstremistami. Zwolnieni z więzień i ponownie zalegalizowani bolszewicy natychmiast wznowili destrukcyjną działalność w radach robotniczych i żołnierskich oraz przygotowali kolejny, jak się okazało tym razem udany pucz.

Co jednak, gdyby Kiereński podjął inne decyzje i bolszewicy zostali potraktowani równie bezwzględnie jak sam traktowali później swoich politycznych rywali? Ze wszystkich sił politycznych to właśnie posiadający mniejszościowe (wbrew późniejszej propagandzie) poparcie wśród rosyjskiego społeczeństwa bolszewicy byli najbardziej zdeterminowani by obalić Rząd Tymczasowy i ustanowić w Rosji swą dyktaturę. Można zatem przyjąć, że po ich eliminacji trwałby on dalej, a po wyborach do Konstytuanty zdominowaliby go przedstawiciele zwycięskiej partii eserowców (Socjalistów-Rewolucjonistów), dużo bardziej umiarkowanej niż bolszewicy.

Rosja dalej brałaby udział w I wojnie światowej, choć z uwagi na kryzys swoich sił zbrojnych, byłoby to raczej pasywne uczestnictwo. W końcu jednak, tak jak to nastąpiło w rzeczywistości, w 1918 r. Państwa Centralne zostałyby pokonane dzięki przybyciu do Europy wojsk amerykańskich. Wojska rosyjskie powróciłyby do ich kapitulacji na ziemie Królestwa Polskiego i zgodnie z zapowiedziami Rządu Tymczasowego w 1917 r. nastąpiłoby odtworzenie państwa polskiego, na czele którego stanęli by politycy popierający w trakcie wojny kraje Ententy na czele z Romanem Dmowskim.

Jakie byłyby granice i zakres suwerenności Polski przy takim obrocie sprawa? Przyglądając się rosyjskim planom z czasów I wojny światowej, można wysnuć wniosek, że zachodnie granice Polski sięgnęłyby dalej niż w rzeczywistości. Tzw. Plan Sazonowa z 1916 r. przewidywał bowiem powołanie związanego z Rosją unią personalną Królestwa Polskiego, którego zachodnią granicą miała być Odra. Nawet jeśli tak znaczne przesunięcie na zachód nie miałoby miejsca, to zapewne dzięki poparciu Rosji Polska uzyskałaby cały Górny Śląsk, Gdańsk oraz obecną Warmię i Mazury. Wschodnia granica Polski zapewne oparłaby się w przybliżeniu na Linii Curzona.

Odrodzona Polska byłaby więc mniejsza niż była w rzeczywistości, a zapewne także do pewnego stopnia, na podobieństwo PRL-u, zależna od wschodniego sąsiada, ale zarazem o wiele bezpieczniejsza - bowiem gdyby Rosja stała się jednym z gwarantów ładu wersalskiego, nie zaistniało by ryzyko agresji niemieckiej. Niemcy, nawet gdyby i tak doszedł w nich do władzy Hitler, nie zaryzykowałyby równoczesnego konfliktu z Rosją (oraz związaną z nią Polską), Francją i Wielką Brytanią.

A zatem gdyby nie rewolucja październikowa, prawdopodobnie nigdy nie doszłoby do konfliktu na skalę II wojny światowej. Nie byłoby wojny 1920 r., nie byłoby NKWD, nie byłoby wielkiego terroru w ZSRR, nie byłoby wielkiego głodu na Ukrainie, operacji polskiej NKWD, powstania Korei Północnej, wojny domowej w Chinach ani powstania Chińskiej Republiki Ludowej. Nie byłoby PRL-u, NRD ani Węgierskiej Republiki Ludowej, nie byłoby reżimu Enwera Hodży w Albanii, nie byłoby UB, Stasi, Securitate, Sigurimi. Nie byłoby Kim Ir Sena, Kim Dzong Ila ani Kim Dzong Una. Nie byłoby w ogóle Zimnej Wojny a więc także wojen w Wietnamie i Korei, a w krajach Trzeciego Świata nie byłoby wielu krwawych dyktatur, które zakiełkowały dzięki wsparciu któregoś z rywalizujących supermocarstw.

Być może nie byłoby nawet faszystowskich Włoch ani nazistowskich Niemczech, bo faszyzm i nazizm powstały w reakcji na bolszewizm, ani nie byłoby wojny domowej w Hiszpanii, a na pewno nie w takim kształcie i o takim przebiegu, w jakim była. Nie byłoby milionowych strat ludzkich i materialnych które przyniosły zarówno Polsce jak i Rosji wojny lat 1918-1920 i 1939-1945. Dmitrij Mendelejew pod koniec XIX w. obliczył że jeśli ludność Rosji będzie rosła w kolejnym stuleciu w niezakłócony sposób, to w roku 2000 będzie ją zamieszkiwać 400 milionów ludzi.

Tak się jednak z wiadomych względów nie stało i w 1991 r. upadający Związek Radziecki zamieszkiwało tylko 293 miliony ludzi a od tamtego czasu liczba mieszkańców większości republik (zwłaszcza Rosji i Ukrainy) nawet się zmniejszyła. Rewolucja i jej następstwa podcięły rosyjską demografię. Również Polska, choć pomniejszona, liczyłaby dziś co najmniej o kilka milionów mieszkańców więcej - ludzi pomordowanych podczas II wojny światowej, oraz ich nigdy nienarodzone potomstwo.

Reasumując, gdyby nie doszło do Rewolucji Październikowej udałoby się uniknąć niewyobrażalnego ogromu zła na świecie i byłby on teraz innym, być może znacznie lepszym miejscem. Brytyjski historyk Orlando Figes nazwał rewolucję tragedią narodu, w domyśle - narodu rosyjskiego. W istocie, czas pokazał że okazała się ona także tragedią narodu polskiego oraz ukraińskiego, chińskiego niemieckiego, wietnamskiego i wielu innych. Okazała się największą tragedią XX w.

Lenin

na ile punktów oceniasz?: 

Twoja ocena: brak
3.285715
Ogólna ocena: 3.3 (głosów: 7)

Tematy: 

Dyskusja

oto sir Galahad

Niestety to nie tak miało być

Niestety to nie tak miało być. O ile prawdą jest zamiar odbudowy Polski opartej o Odrę to jednak z granicami wschodnimi miało być znacznie gorzej. Żadnych Prus cza nawet Warmii. Północny wschód miał należeć do Rosji z twierdzą w Toruniu w rękach Rosjan. Podobnie Chełm miał być rosyjski.

oto chłop jag

Rewolucja bolszewicka -

Rewolucja bolszewicka - tragedia narodu

To tragedia ludzkości - tolażysze - bo każda rewolucja - poczynając od tej antyfrancuskiej - wzmacnia pupili szatana - tolażysze - a jednocześnie gnoi ludzkość stworzoną przez Boga.
Wniosek?
Pupilom szatana nie wystarczy już ubranie męskiego odbytu w laurowy wieniec - tołażysze - oni będą dążyć do tego aby ludzkie dzieci składać szatanowi na szatańskim ołtarzu. Namiastką tego jest obecnie oddawanie ludzkich dzieci na pastwę sodomitom - tołażysze.

Twój komentarz?

Filtered HTML

  • Allowed HTML tags: <a> <em> <i> <strong> <b> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <center> <h1> <h2> <h3> <h4> <h9> <img> <font> <hr> <span> <bgcolor> <del> <iframe> <span>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.